Spis treści:

1. Heroizacja i deheroizacja postaci w literaturze wojennej i powojennej.
2. Apokalipsa Żydów polskich w przekazach literackich.
3. Holocaust.
4. Jak rozumiesz słowa motta "Ludzie ludziom zgotowali ten los".
5. Literackie obrazy okrucieństwa wojny w literaturze dawnej i współczesnej.
6. Literatura lat powojennych jako próba oceny systemu totalitarnego.
7. Niszczenie człowieczeństwa i próba jego ocalenia.
8. Obraz wojny i jej wpływ na psychikę ludzką.
9. Prawdy o sile i słabości człowieka z lat wojny i okupacji zawarte w stwierdzeniu W. Szymborskiej „Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono”.
10. Siła i słabość człowieka w literaturze o wojnie i okupacji.
11. Warunki życia w lagrach i łagrach.
 


Heroizacja i deheroizacja postaci w literaturze wojennej i powojennej.


                Wybuch drugiej wojny światowej miał wielki wpływ na działalność twórców literatury polskiej. Od tego czasu ich twórczość należy do epoki nazwanej na razie współczesnością. Charakteryzuje się ona poszukiwaniem nowych form. Autorzy starając się jak najdokładniej oddać zachowania się ludności w realiach wojennych przedstawiają bohatera w różny sposób. Jedni starali się nie wywyższać jednostki ponad resztę, inni znów czuli się zobowiązani do przekazania pokoleniom wielkich czynów, których autorami byli mali zwykli ludzie. Jeszcze inni wiązali ze sobą obydwa te sposoby w celu osiągnięcia wcześniej zamierzonego celu.
                Sposobem relacji, która występuje w „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall, a wynikającym z postawy dr Edelmanna jest deheroizacja. Doktor wręcz nalega, aby opisywanych przez niego ludzi autorka przedstawiła jako normalnych obywateli pełniących lepiej lub gorzej swoje obowiązki. Dążąc do jak najprawdziwszego przedstawienia wydarzeń doktor wystrzega się jakiegokolwiek wywyższania jednostek, ponieważ czytelnik mógłby skoncentrować uwagę na bohaterskich czynach a nie na przesłaniu jakie posiada utwór czyli na wiernym opisie zdarzeń w getcie, zachowań i przemyśleń ludzi uwięzionych.
                Z podanych przyczyn, to jest poprzez chęć przedstawienia zachowań cywila w oblężonym mieście także autor „Pamiętników z powstania warszawskiego” - Miron Białoszewski deheroizuje zagrożonych warszawiaków, do których sam należy. Przedstawia on doświadczenia cywila nie zaangażowanego w militarne zmagania, przedstawia świat schronów, podwórek, skrytych przejść i kanałów, życie wypełnione strachem, ucieczką do stopniowo zacieśniających się przestrzeni życiowych oraz zdobywaniem pożywienia i wody. Tak właśnie przedstawia się życie cywila w tamtych warunkach. Nie jest ono niczym wielkim, nie jest bohaterskie, jest po prostu ciągłym zagrożeniem i lękiem.
                Chęć przedstawienia bohatera jako zwykłego człowieka widoczna jest także w „Medalionach” Zofii Nałkowskiej. Na przykładzie kilku osób chce ukazać losy tysięcy ludzi. Są to zazwyczaj ludzie prości, niewinni, przyjmujący bierną postawę wobec wojny. Nie mają poczucia swej bohaterskości, znają jedynie swoją niedolę.
Można jednak doszukać się w tym utworze elementów heroicznych. Postaciami przedstawianymi w sposób heroiczny są na pewno Greczynki, które „śpiewały jakby były zdrowe”.
                W dwojaki sposób ukazuje swych bohaterów także Borowski w „Opowiadaniach”. Bez heroizmu przedstawia tych, którzy „byli źli, okrutni, bo chcieli przeżyć”. W stosunku do nich autor stosuje narrację bihewiorystyczną, czyli ogranicza się do opisu zachowań ludzkich bez przemyśleń i monologów wewnętrznych. Uważa on, że człowiek zlagrowany, to znaczy ten który postanowił przeżyć w obozie, pozbawiony jest sfery uczuciowej. Dlatego też na śmierć z honorem, będącą w warunkach obozowych jedyną możliwością zachowania człowieczeństwa, decydują się jedynie ludzie świeżo przybyli mający poczucie swej wartości jaką posiadali będąc wolnymi. Są to jednostki w pewien sposób wybitne, wywyższone ponad poziom ogółu. Należą do nich między innymi stara kobieta biorąca trupy dzieci, a także dziewczyna, która wskakuje do ciężarówki ze świadomością swej bliskiej śmierci.
Podobnie postąpił Henio z „Początku” - Andrzeja Szczypiorskiego. „Przyjął przeznaczenie z podniesioną głową” wracając do getta, gdzie czekała go pewna śmierć. Jak więc widać w realiach wojennych jednostką wybitną można pozostać niemalże jedynie poprzez poświęcenie swego życia dla wyższych idei.
Taki sposób kreowania bohatera przyjmuje w „Innym świecie” Gustaw Herling Grudziński. Heroiczną postawę bohaterów swego utworu dostrzega w ich dążeniu do ratowania swej godności. Przykładem takiej heroicznej postawy może być postać Kostylewa opalającego sobie rękę w płomieniu aby tylko nie pracować dla Rosji a także Natalia Lwowna popełniająca samobójstwo „na pięć minut przed wyrokiem”. Fin Karinen podejmuje próbę ucieczki, która od samego swego początku skazana jest na niepowodzenie. Mimo to jej plan podtrzymuje go na duchu i pomaga mu przetrwać gdyż „człowiek nie może żyć, nie wiedząc po co żyje.” Jedynym przykładem postawy heroicznej  bez poświęcania swego życia była głodówka Polaków. Taka forma sprzeciwu, protestu wymagała w warunkach obozowych ogromnej siły woli i wielkiego zaparcia.
                W literaturze o tematyce wojennej realizatorem twórczości, w której występuje heroizm jest Czesław Miłosz. W wierszu „Ballada” składa on hołd matce rozpaczającej po stracie syna. Jednocześnie utwór opisuje losy Gajcego, któremu wiersz ten jest poświęcony.  Autor opisuje jego czyny, pomimo że jego śmierć dla innych nic nie znaczy a nawet „mówią, że wstydzić się trzeba, że niedobrej bronił sprawy”. Miłosz dostrzega w losie Gajcego tragiczne losy pokolenia Kolumbów oraz niedolę wielu polskich matek, na które współcześni nie powinni być obojętni. Temat obojętności ludzi wobec cierpień lub śmierci innych poeta podejmuje także w wierszu „Campo di Fiori”. Przedstawia zachowania ludzi w stosunku do bohaterów w dwóch płaszczyznach historycznych; to jest przedstawia egzekucję Giordana Bruno na tytułowym Campo di Fiori w Rzymie a także dzień powstania w getcie warszawskim kiedy za jego murami przy dźwiękach wesołej muzyki w słoneczny wiosenny dzień kręciła się karuzela i bawili się warszawiacy nie zauważając tragedii bohatersko broniących się Żydów.
                Zobojętnienie ludzi na losy innych jest także tematem wiersza Tadeusza Różewicza „Matka ocalonych”. Przedstawia w tym wierszu obłąkaną po stracie dzieci matkę, ale najbardziej przeraża go obojętność ludzi na cierpienie innego człowieka.
                Baczyński widzi w heroizmie, tak samo zresztą jak w patriotyzmie, jedyną drogę do ocalenia człowieczeństwa. W wierszu „Pokolenie” przyrównuje młodych ludzi, których najpiękniejsze lata przypadły na „czas wielkiej próby”, do bohaterów „iliady” mówiąc:
„Nie wiedząc, czy my karty iliady rzeźbione ogniem w błyszczącym złocie, czy nam postawią z litości chociaż,
nad grobem krzyż”.
Tak jak w „Balladzie” Miłosza tak i u Baczyńskiego w „Elegii o… chłopcu polskim” występuje motyw zrozpaczonej po śmierci syna matki. Przypomina ona jego niedolę i cierpienia:
                „haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
                malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
                wyszywali wisielcami drzew płynące morze”.
Jest także przekonana o tym, że jej syn nie był zwykłym człowiekiem, ale był jednostką wybitną, obdarzoną wielkim uczuciem. Matka wie o tym, że jej syn pozostał do końca wierny Bogu i ojczyźnie - „Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką. Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?” Jego śmierć, na polu walki, tak podobna do sposobu umierania średniowiecznych rycerzy, pozostała symbolem wiary i patriotyzmu ówczesnego młodego pokolenia.
 


Apokalipsa Żydów polskich w przekazach literackich.


„I kiedy to napięcie i ta radość całkiem z ciebie opadną – wtedy dopiero uprzytomnisz sobie, jaka to jest proporcja, jeden do czterystu tysięcy. Poprostu śmieszne. Ale każde życie stanowi dla każdego „sto procent” więc może ma to jakiś sens” . Są to słowa Hanny Krall autorki „Zdążyć przed Panem Bogiem” , słowa które przedstawiają wartość ludzkiego życia, ludzkiego istnienia. Obrazują ocalenie człowieka, każdego człowieka: bez względu na jego pochodzenie, kolor skóry, poglądy, wiarę. Jednym z wielu problemów poruszanych w literaturze współczesnej jest postawa Polaków wobec holokaustu. W ostatnich latach na Zachodzie mówi się wiele o winie, obojętności Polaków wobec tragedii Żydów. Na ziemi polskiej zginęły miliony Żydów. Ich apokalipsa rozpoczęła się już w pierwszych dniach II wojny światowej, czego przykładem mogą być „Medaliony”  Z. Nasłkowskiej, która była członkiem Głównej Komisji Badań Hitlerowskich. W opowiadaniu „Dwojra zielona”, przedstawia losy samotnej kobiety, Żydówki, która ukrywała się na strychu przez długi okres wojny. Potem z braku pożywienia, z głodu sama zgłosiła się do obozu. Widziała okrucieństwa Niemców, sama zaznała tego okrucieństwa, gdy hitlerowcy w czasie zabawy sylwestrowej przestrzelili jej oko. Żydów przewożono do obozów, prowadzono do łaźni, gdzie było ciepło i przytulnie. Rozbierali się tam i oddawali najcenniejsze (rzeczy) przedmioty. Nagich pakowano do hermetycznie zamykanych samochodów, gdzie spaliny dochodziły do wnętrza. Po dojeździe do lasu, ludzie byli już zagazowani, czasami zakopywano ich jeszcze żywcem w ziemi. Taki właśnie obraz przedstawiony jest w opowiadaniu „Człowiek jest mocny”. I jeszcze może jedna tragedia z tej lektury, tragedia człowieka, który musiał zaprowadzić całą swoją rodzinę do gazu. Jemu samemu udało się przeżyć. Niemcy nie pozwolili mu umrzeć razem z całą rodziną. Jakże tragiczna jest również postawa małych dzieci z opowiadania „Dzieci i dorośli w Oświęcimiu”. Te właśnie dzieci zapytane przez przechodzącego obok profesora- co robią?, odpowiadają, „My się bawimy w palenie żydów”  Walka o przetrwanie wewnątrz obozu doprowadziła nawet wśród samych żydów do tragedii, jak to przedstawił T. Borowski w opowiadaniu „Proszę państwa do gazu” . Beckert wykonywał wyroki w obozie koło Poznania i ukarał śmiercią nawet swego syna, który kradł chleb. Inny przykład to opowieść Żyda, który wymyślił nowy sposób palenia dzieci: brano je za głowy i podpalano włosy („U nas w Auswitzu”)  my musimy bawić się jak umiemy. Częstym motywem pojawiającym się w literaturze powojennej jest likwidacja getta warszawskiego, które przedstawia Z. Nałkowska oczyma bohaterki opowiadania „Kobieta cmentarna”. Owa kobieta opiekowała się grobami. W czasie wykonywania swej pracy obserwowała sąsiednią dzielnicę zamieszkałą przez Żydów, dzielnicę tą najpierw oddzielono murem od pozostałych części miasta, potem Niemcy nalotami, bombardowaniami niszczyli dom po domu. Wszystko trawił ogień, ż Żydzi ratowali się wyskakując z płonących domów, jak spadochroniarze, hitlerowcy zabawiali się zaś strzelając do nich. Inaczej tę sytuację przedstawia Kazimierz Moczarski w „Rozmowach z katem” , inaczej bo z punktu widzenia zbrodniarza wojennego Judyma Stroopa. Przybył on do Warszaw 17. IV. 43 roku i był odpowiedzialny za likwidację getta warszawskiego. Całe getto zostało otoczone przez wojsko. Stroop prowadził walkę podchodową, cofanie się, ostrzeliwanie, zdobywanie getta krok po kroku. Wprowadził do walki chałbice, duże ilości ciężkiego sprzętu, przeciwko nieuzbrojonym Żydom. Na noc wycofywał wojska bojąc się o liczne straty. Podpalał domy, wysadzał w powietrze schrony i bunkry. Wziętych do niewoli natychmiast przesyłał do Treblinki. Zalewał kanały, którymi chcieli się wydostać ludzie. Ostatnim aktem likwidacji było wysadzenie Wielkiej Synagogi w getcie. Likwidacja przeciągnęła się z 3 do 28 dni, z powodu nie przewidzianego oporu Żydów. Aby mieć pełny obraz sytuacji przeanalizujemy jeszcze jedną relację z zagłady getta, relację jednego z przywódców powstania w getcie, Marka Edelmana, bohatera „Zdążyć przed Panem Bogiem” H. Krall. Od początku nieskrępowana bezwzględna, prawdomówność tej książki była czymś drażniącym i powodującym jak pisze T. Drawinowski. W pamięci mówi człowiek który widział wszystko na własne oczy. Fakty tylko fakty. On nie gloryfikuje Żydów, choć sam jest Żydem. Nie potępia ich za to, że dobrowolnie szli i zgłaszali się do transportów za „ofiarowany” chleb. On to rozumie, bo sam to przeżył, doświadczył na własnej skórze. Głód spowodował, że Żydzi nie uwierzyli w propagandę zniszczenia całego ich narodu. Ocknęli się dopiero wtedy gdy żydowska policja poszukiwała codziennie 10 tyś. ludzi na wywiezienie do krematorium, wtedy gdy akcja wysiedlania była już w toku. Dowództwo ZOB-u podjęło wreszcie decyzję o walce, wybrali śmierć godniejszą, bo dla nich było ważne jak umrą. Inaczej przecież patrzy się na śmierć z bronią w ręku, o takiej śmierci ludzie pamiętają. Tak mówi Edelman: „Myślę, że jeden spalony chłopak robi większe wrażenie niż 40 tyś, a 400 tyś. większe niż 6 milionów.  Nie wiedzieliśmy dokładnie o co chodziło. A chodziło o to, że „tysiąc i jeden to wciąż jeszcze tysiąc, o to, że zapomina się o pojedynczych wypadkach bohaterstwa, pojedynczych wypadkach śmierci. Propozycja masowych samobójstw, podpalenie getta, zburzenie murów, świadczą o nie uzmysłowieniu sobie prawdziwego dramatu. Ale dramat dopiero miał nastąpić. Żydzi nie mieli broni na całe getto przypadł tylko jeden automatyczny pistolet, dwie miny i kilka karabinów. Cóż to jest w porównaniu z uzbrojeniem armii niemieckiej. Starano się o broń wymuszano pieniądze od bogatych Żydów i nikt nie zdawał sobie sprawy z tragedii tych ludzi, którzy, musieli utrzymywać swoje dzieci i najbliższych po stronie aryjskiej. Wkład w walkę po stronie żydowskiej wnieśli Polacy. To właśnie oddziały AK i AL dostarczyły broni do getta, dzięki sprawnie działającemu wywiadowi, przekazywały informacje o lokalizacji i ilości sił niemieckich, informowali Zachód i prosili o pomoc innych Żydów. Wśród Polaków pojawiły się również negatywne postawy. Świadczy o tym motyw karuzeli na placu Krasińskich, który pojawia się w „Campo di Fiori” Cz. Miłosza. Plac Krasińskich, na którym Niemcy zamontowali karuzelę, dla odwrócenia uwagi Polaków sąsiadujących z gettem warszawskim. Miłosz opisuje w swym wierszu ludzi, którzy bawiąc się wysoko na karuzelach łapali czarne płatki palonych domów. To jednak nie docierało do tłumów nie mąciło ich zabawy. Tłum handluje, bawi się, mijając męczeńskie stosy. Tłum warszawski jest obojętny i bierny, wraca do swych spraw poprzednich. Dla tych ludzi normalną rzeczą jest zapomnienie i samotność, niewinnie umierających. Jest to hołd niewinnym męczennikom oraz bunt przeciwko znieczulicy, bo jeśli taki stan rzeczy będzie trwał, to takie „Campo di fiori” będzie się powtarzało w przyszłości. Karuzela z wiersza jest więc symbolem obojętności i lekkomyślności Polaków. Uzupełnieniem i kontynuacją „Campo di fiori” jest kolejny wiersz Miłosza „Biedny chrześcijanin patrzy na getto”. Jest to obraz pozostałości getta: trupi, zgliszcza, robaki, które jako jedyne dokonują symbolicznego pogrzebu. Szczypiorski pisze o słynnej karuzeli w „Początku”. „Stała pod murem getta kolorowa i radosna jak wszystkie karuzele na świecie”. To na widok tej właśnie karuzeli umarł na atak serca nauczyciel Pawełka  Kryńskiego i Henia Fichtenbauna – profesor Winiar, który cierpiał z powodu utworzenia getta i śmierci swoich dawnych sąsiadów. Szczypiorski nie ukrywa, że wśród Polaków zdarzały się karuzele typu Pięknego Lola, który w bestialski sposób okradł i doniósł na Żydów. , ale takie postawy nie były obce nawet wśród samych Żydów czego przykładem jest Bronek Blauman. Zdecydowanie więcej było prób ratowania żydów. Łatwiej było tym, którzy mieli aryjski wygląd, mówili po polsku, znali podstawy katolickiej wiary, oraz nasze obyczaje i tradycje. W ratowaniu Irmy Saldeman, Joasi i Henia Fihteenbaun, czy Artura Fiszfelda, zaangażowali się inteligenci, zakonnice, robotnicy, chłopi, a nawet i szumowina warszawska Victor Suchawiak. Szczypiorski pisze o bolesnych wydarzeniach 1968r kiedy to, przy sporej obojętności wyemigrowało do Izraela wielu Żydów, którzy przeżyli okupację. Dla Irmy  Seidenman, którą spotyka Paweł Kryński w Paryżu, najboleśniejszy jest nie pobyt w więzieniu na Szucha, ale ten dzień kiedy właśnie w tym gmachu, będącym po wojnie uniwersytetem oświaty, wypowiedziano jej, długoletniej urzędniczce pracę. Skrzywdzona po latach nie pamięta, ile osób zaangażowało się w 1942r, aby uratować jej życie, pamięta natomiast obojętność współpracowników i podkreślanie jej obcości 1968r. przypadki antysemityzmu spotykamy również w czasach współczesnych. Niektóre narody, niektórzy ludzie, nie potrafią wyzbyć się nietolerancji i uprzedzeń. Przykładem tego może być wyświetlony niedawno przez TV- polską głośny film produkcji amerykańskiej, oparty na faktach autentycznych. Film ten opowiada o losach Żydówki, która nie otrzymała pozwolenia na wyjazd ze Związku Radzieckiego. Lat 70-ąte prześladowanie Żydów, zakaz wykonywania praktyk religijnych, terror, donosy, obojętność to cały świat. Rzeczywistość radziecka w filmie „Żegnaj Moskwo”. Główna bohaterka Ida, poświęca swą miłość do kochanego mężczyzny. On mógł wyjechać, ona musiała zostać, bo władze radzieckie ubzdurały sobie, że ona zna wielkie tajemnice państwowe. Za protesty przeciwko poniżaniu Żydów, za to, że nie pozwolono jej wyjechać. Ida zostaje skierowana do kliniki odwykowej, faszerowana tabletkami, doprowadzona do obłędu dzięki absurdalnym oskarżeniom. Przeniesiona do męskiego obozu w głąb ZSRR skazana na 4 lata zesłania, nie załamuje się, wierna swoim ideałom do końca. Po powrocie do Moskwy nie może zamieszkać w swym mieszkaniu, bo została z niego wymeldowana, musi zamieszkać w odległości co najmniej 100km od Moskwy. Przenosi się więc do małego, prowincjonalnego miasta, gdzie, ona kobieta wykształcona zajmuje się cerowaniem skarpetek i praniem bielizny. Przed francuskimi i amerykańskimi dziennikarzami zachowuje się bardzo odważnie, nie tragizuje, nie żali się nad swoim losem, nie wylewa łez, chociaż tyle wycierpiała. Do końca wieży, ma nadzieję że los kiedyś się odmieni. Jeżeli nie dla niej to dla przyszłych pokoleń Żydów, że ludzie nauczą się tolerancji i zrozumienia. Wszystkie te powieści, wiersze, filmy mają służyć jednemu: wyrobieniu w nas ludzkich uczuć. I dlatego chciałoby się powiedzieć. I dlatego chciało by się powiedzieć słowami Eugeniusza Jewtuszenki, który napisał w posłowiu do wydania rosyjskiego „Zdążyć przed Panem Bogiem” . „To jedna z najbardziej antyfaszystowskich książek.
Dawałbym tę książkę antysemitom, a potem chciałbym im zajrzeć w oczy.
 
Holocaust.
 

Tragiczne doświadczenia XX wieku zadecydowały o tym, że jednym z głównych tematów współczesnej prozy stał się świat nieludzki. Dla wielu ludzi wojna była najstraszniejszym wspomnieniem, czegoś wstydliwego i przerażającego, czegoś co w historii ludzkości nie powinno się zdarzyć. Sprawa obozów koncentracyjnych dotyka granicy między tym co ludzkie, z tym co jest już poza tymi granicami. Zgodnie z ideą rasizmu i założeniami politycznymi państwa faszystowskiego, zadaniem obozów było wyniszczenie Polaków, Żydów i innych grup z podbitych krajów. Do utworów stanowiących wstrząsający dokument zbrodni epoki należą m. in. wspomnienia i relacje z hitlerowskich więzień i obozów koncentracyjnych. Np. „Medaliony” Z. Nałkowskiej opowiadania T. Boroweskiego oraz „Zdążyć przed Panem Bogiem „ H. Krall. Wszystkie te utwory wiążą jedno, mówią o człowieku o jego postępowaniu i wpływie jaki wywarła wojna na jego psychikę i otaczający świat. Najwierniejszym dokumentem zbrodni hitlerowskich są „Medaliony” Z. Nałkowskiej , które ukazują wstrząsający obraz zbrodni, masowej zagłady i męczeństwa ujętych w powieści świadków i uczestników zdarzeń .Ich reakcje są nie tylko oskarżeniem i  świadectwem i martyrologii bezbronnych, ale pokazuje jak, ofiary terroru dotyka zaraza faszyzmu, braku poczucia miedzy ludzkiej solidarności, zanikiem instynktu etycznego. Wymowa tego zbioru opowiadań, jednego z najgłębszych świadectw kataklizmu, ukazuje motto Nałkowskiej „ludzie ludziom zgotowali ten los” . Każde z opowiadań ma formę zeznania, a tematem opowiadań jest technika ludobójstwa, mechanizm mordowania człowieka. Ogarnia nas groza, przerażenie, niedowierzanie. Wyrabianie mydła z tłuszczu ludzkiego, przeróbka skóry jest jakby wytworem zwyrodniałej fantazji. Grozę faktu pomnaża reakcja bohatera pracującego w tej „fabryce” jako pracownik. Mówi on dumnie: „Niemcy potrafili zrobić coś z niczego. Opowiadanie „Dno’ to wstrząs dla psychiki ludzkiej. Główna bohaterka opowiada o zamykaniu więźniarek bez jedzenia w bunkrach razem z trupami. Innym przykładem ukazującym zgrozę wojny i życia w tym czasie jest opowiadanie „Człowiek jest mocny”, mówi o więźniu, który pracował przy grzebaniu zwłok. Załamał się, gdy wśród transportu zagazowanych ludzi, ujrzał swoja rodzinę. Niemcy nie pozwolili mu wtedy umrzeć stwierdzając, że „człowiek jest mocny, może jeszcze dobrze pracować”. Zofia Nałkowska była członkiem komisji do badań zbrodni hitlerowskich, dlatego też wszystko co pisze jest faktem. Wizję czasu II wojny światowej opisuje w opowiadaniach T. Borowski. Bohaterem i narratorem uczynił Tadka początkującego poetę i uczestnika wydarzeń, więzienia Oświęcimia i innych hitlerowskich obozów zagłady, które usiłuje przetrwać podejmując się wszelkich sposobności. Tadek sam głodzony i oszukiwany akceptuje mechanizm obozowej walki o byt jako rzeczywistość naturalną. Warunkiem przeżycia jest przystosowanie do panujących tam praw, egoizm, uległość w stosunku do prześladowców i bezwzględność w stosunku do współwięźniów. W warunkach obozowych człowiek się dehumanizuje – upodabnia się do zwierzęcia, całkowitemu unieważnieniu ulegają elementarne odruchy uczuciowe, wartości moralne: współczucie uczciwość solidarność, godność, pogwałcenie człowieczeństwa ma tu charakter szczególnie tragiczny. W rzeczywistości łagrowej, rządzonej przez strach, przemoc, walkę o życie, bardzo nieznaczna jest granica miedzy heroizmem a podłością, dobrem a złem, katem a ofiarą. Chcąc przetrwać za wszelką cenę Tadek zaakceptował prawa oświęcimskie i ideologię „czasów pogardy’. Twórcom łagrów udał się ten nieludzki eksperyment na człowieku dowiedli, dowiedli że istnieje granica strachu cierpienia. Zanik człowieczeństwa ukazuje przykład z utworu „Proszę państwa do gazu” . Młoda kobieta w obawie przed śmiercią nie przyznaje się do swego dziecka, ucieka przed nim. Człowiek zamknięty w obozie nie ma możliwości wyboru. Jest determinizowany przez system faszystowski. Narrator patrzy na to jak człowiek zmuszony jest do łamania zasad moralnych. Patrząc na to wszystko zadaje sobie pytanie „Czy my jesteśmy ludzie dobrzy” . Pytanie to zawiera skrótową ocenę rzeczywistości, którą więźniowie nie stworzyli ale która została im narzucona wbrew nim i przeciwko nim. Wielkiemu bohaterstwu poświecony jest reportaż „ Zdążyć przed ….” H. Krall. Zapis rozmowy z Markiem Edelmanem , który był jednym z przywódców powstania w warszawskim getcie. Relacja Edelmana z tragicznych dni likwidacji getta przez Niemców jest zwięzła sceptyczna, wobec sceny heroizującej walkę powstańczą. Wyłania natomiast z pamięci i przekazuje niezłomność postaw i efekt ludzkiej solidarności Wybuch powstania w realiach upiornych holocaustu miał tylko jeden cel – pozwolić ludziom umierać godnie, z bronią w ręku, podnieść ich z upokorzenia i hańby. Ukazany jest tutaj ogromny tragizm ludzi skazanych na zagładę za murami getta, tragizm który przewartościował wszelkie kryteria oceny moralnej. Ludzie nie chcąc iść do gazu popełniali samobójstwa. Utwór ten jest wielkim oskarżeniem ludobójstwa hitlerowców, którzy wymordowali cały naród żydowski. Problem holocaustu podjął również K. Moczański w „Rozmowie z katem” . Misja zlikwidowania getta w Warszawie stała się dla J.Stropa polem do popisu. J. Strop został skazany na śmierć za mord na żydach, zniszczenia getta. Przecież Żydzi zgodnie z kategoriami myślenia byli podludzmi, zagrażali całemu światu, uważał ten naród za jakieś zło które należało zlikwidować.
 
Jak rozumiesz słowa motta "Ludzie ludziom zgotowali ten los".
 

Motto  utworu  "Medaliony"  Zofii  Nałkowskiej  dobitnie oddaje całokształt poruszonych  tam  spraw.  Przedstawione tam zagadnienia, pomimo, że ukazują głównie  los  przedstawicieli narodu żydowskiego podczas II wojny światowej oraz   pozornie   odmiennych   i   nie   związanych  ze  sobą  wydarzeń,  w rzeczywistości  ukazują  moc  zła, które zrodziło się pod postacią faszyzmu na  świecie i "zaowocowało" wybuchem tak straszliwej światowej wojny, która pochłonęła  wiele  milionów ofiar na całym globie ziemskim, przechodząc  tym samym   do   historii,  jako  najbardziej  niegodziwe  działanie  człowieka przeciwko    drugiemu    człowiekowi.    Gdyby   spojrzeć   przez   pryzmat okoliczności,  jakie  wówczas  zawładnęły  światem, można by szukać pewnych sytuacji  łagodzących  winę,  wynikającą  z  postępowania niektórych ludzi, wciągniętych  niejako w wir całej machiny, której działanie spowodowało tak straszną  wyrwę  w  stabilizującej  się płaszczyźnie funkcjonowania świata, który jeszcze w pamięci miał poprzednią wielką wojnę. Aby  móc  ustosunkować  się  w  jakikolwiek sposób do zawartego w omawianym wyrażeniu  sensu,  należy  spojrzeć  na  pewien  niezaprzeczalny  fakt,  że wszelkie  działania  podczas  każdej wojny skierowane są przeciwko drugiemu człowiekowi,  który  pomimo,  że  jest  innej  narodowości  lub kultury, to jednak  jest  także  człowiekiem,  a to już każe zastanowić się głębiej nad istotą  wojny.  Abstrahując  zupełnie  od  konkretnego przypadku - II wojny światowej  -  chciałbym  zastanowić  się  nad  przyczynami  wojen  pomiędzy ludźmi.  Celowo  napisałem  -  ludźmi.  To  jest smutna prawda. Rozpatrywać wojnę  możemy  w  kategoriach   międzynarodowych,  lecz  należy zrobić pewne zastrzeżenie.  Cóż to jest naród ?  Tak często zastanawiam się nad piękną i szlachetną  ideą  patriotyzmu,  a  więc  przywiązania  do  ziemi ojczystej, wynikającego  z  tradycji  rodzinnych,  uwarunkowań  kulturowych.  Lecz jak daleko  może  sięgać  czysty  patriotyzm, a gdzie zaczyna się już niezdrowy nacjonalizm,  żeby  nie  powiedzieć szowinizm. Nie jest mi nieznane uczucie nacjonalistycznej  łączności  z  własnym narodem - tej nierozerwalnej przez żadne  okoliczności  konsolidacji  z  duchem własnego narodu, lecz potrafię rozróżnić  granicę  pomiędzy  tymi  uczuciami,  stanowiącą  z jednej strony fundament  do  normalnej  i prawidłowej rywalizacji między narodami na mocy prawa  i  dobrych obyczajów, a z drugiej jednak ideę, która przeradza się w szowinistyczne  uwielbienie  własnego  narodu,  a  właściwie  często  w nie mającą  głębszej  motywacji  nienawiść  do  innych  nacji.  Nie  sposób nie zauważyć    niebezpieczeństwa,   które   może   wyniknąć   ze   skierowania patriotycznych  uczuć  na  niewłaściwe  tory,  na co często ma niebagatelny wpływ nasze otoczenie. Chciałbym  teraz znaczenie tego zjawiska przenieść na grunt okresu II wojny światowej.   Należy   spojrzeć   na  obywateli  niemieckich  przez  pryzmat rodzącego  się  w  ich  narodzie  nurtu  szowinistycznego, faszystowskiego, którego  "złym  prorokiem" stał się Hitler, permanentnie umacniając ideę, w którą  w  istocie  wierzyła  i  której służyła całą duszą jedynie nieliczna garstka  ludzi,  najbardziej  związanych  ze  swoim przywódcą ideowym. Lecz później  machina  ta rozszerzyła na tyle zasięg swego działania, że niejako pochłonęła   samych  twórców,  odbierając  im  kontrolę  nad  całokształtem wydarzeń.  Zły  przykład  został  "podchwycony"  przez  ludzi,  którzy nie potrafili  przewidzieć  nawet  nie  bardzo  odległej  przyszłości  i wyniku własnych  działań,  co powodowało wszczepianie ludziom fałszywie przez nich rozumianej  i  interpretowanej  idei  narodowego  socjalizmu  - idei, która pozornie  miała naród umocnić i scalić, a w istocie przyczyniła się do jego wewnętrznego   rozbicia.   Rozbicia  pomiędzy  siłami  pseudopostępowymi  - faszystowskimi, a konserwatywnym poglądem na prawdziwy patriotyzm. Działania  II  wojny  światowej były jakby poszukiwaniem własnej tożsamości przez   siły,   które  do  tego  aktu  przemocy  w  wymiarze  ogólnoludzkim dopuściły. Dlatego  chciałbym  jeszcze  raz  podkreślić, że źle zrozumiany nacjonalizm może  narodowi  zaszkodzić,  zamiast  pozornie  umacniać  jego  wewnętrzną, społeczną strukturę. W  obliczu faktu jednoczącej się Europy chciałbym stwierdzić, że nie wydaje mi  się realne całkowite zerwanie z więzami, łączącymi ludzi z ich własnymi narodami,  specyficznymi  kulturami  i  tym  wszystkim,  z  czym są poprzez historię  swoją  i  swych  przodków  związani.  Ludzie  odczuwają  potrzebę utożsamiania  się  z  własnym  narodem  i  właśnie  ten brak jednoznacznego samookreślenia  może  powodować  nieumiejętność znalezienia się człowieka w świecie.  Z drugiej jednak strony każdy z nas musi znaleźć sposób patrzenia na  świat  nie  tylko  z perspektywy dobra własnego narodu, lecz prawidłowo pojętego   dobra   ogólnoludzkiego,   a  więc  umiejętności  spojrzenia  na przedstawiciela  innej  nacji  też  jako  na człowieka żyjącego na wspólnej przecież  planecie  Ziemi.  Brak  tej  umiejętności  i  ślepe zapatrzenie w pseudo-dobro  własnej  ojczyzny,  a  także dążenie do nierealnej na dłuższą metę,  idei  rządzenia światem przez jedną konkretną nację, spowodowało ten straszny  przełom  na  kartach historii przecież nie tak odległej, z której wszyscy   ludzie   powinni   umieć   wyciągnąć   konstruktywne  wnioski  na przyszłość.
Chciałbym  teraz  ukazać  na  bazie  utworu "Medaliony" konkretne przykłady  odzwierciedlenia  moich  przemyśleń  w  rzeczywistości  II wojny światowej. Utwór  ten  z  pewnością nieprzypadkowo rozpoczyna się tak wymownymi w swym znaczeniu słowami motta. Jest  on  skarbnicą  faktów z których każdy, nie zatracając niczego ze swej jednostkowej  wyrazistości,  daje  obraz typowy, stanowiący niejako syntezę wydarzeń, które miały miejsce w skali globalnej. Zofia  Nałkowska  w  stosunkowo  niewielkiej  objętościowo  książce zawarła wstrząsający  obraz  bezmiernego  ludzkiego  cierpienia,  sprężonej  grozy, który  stał się wspaniałym, o ile można w ogóle użyć tego słowa, literackim pomnikiem  wzniesionym  ofiarom  wojny dla pamięci potomnych, uderzającym w faszyzm z siłą oskarżenia. Lektura   tego   utworu  skłoniła  mnie  także  do  zastanowienia  się  nad przyczynami  tak niegodziwego postępowania ludzi wobec samych siebie, gdzie przecież  nie  rozpatrujemy  działań skierowanych przeciwko byłym oprawcom, które  mogłyby  być  tłumaczone  zwykłą  chęcią  zemsty, lecz właśnie osób, których  motywacja  działania  była niejasna - postępowanie agresorów wobec ludzi,  którzy  zawinili jedynie tym, że bezpośrednio lub pośrednio bronili własnego   kraju,   własnej   historii,   kultury   i  przeszłości.  Sprawa nieludzkiego  postępowania  oprawców  jest  jaskrawo i w mistrzowski sposób ukazana  w  książce. Cóż bowiem skłaniało tych ludzi do tak spektakularnych działań,   nie   mających   na  celu  jedynie  "pozbywania  się  wroga",  a  polegających  na używaniu bestialskich metod przemocy wobec ludzi, którzy itak  już nie mogli się w żaden sposób bronić. Co było przyczyną tego więcej  niż  zezwierzęcenia  i  utraty  godności  ludzkiej,  które  objawiało się w działaniu  tych  ludzi,  których zadania różniły się często diametralnie od  wykonywanych w istocie czynności .Czy  ta  nadgorliwość  w  wypełnianiu  swych obowiązków jest jedynie pewnym objawem  chęci  zamanifestowania  siły,  której się służy, czy też strachem przed  posądzeniem  o  brak  uległości  i  współpracy z całym faszystowskim aparatem władzy ? Lecz  którą  kategorię  należy  zastosować  przy ocenie ludzi, którzy będąc jeńcami  obozów  koncentracyjnych,  zostali  wybrani,  aby  pełnić  funkcję blokowych,  czyli  tak  zwani  "kapo". Ich nadgorliwość wynikała głównie ze strachu  przed  utratą  tego  tak przecież wygodnego i intratnego w tamtych okolicznościach    "stanowiska".   Przejmowali   się   swoją   rolą,   gdyż  zaakceptowali  w  duszy  otaczającą  ich  rzeczywistość  i uznali, że skoro będzie  ona  już  permanentnie  trwać,  to  aby  przeżyć, należy całkowicie poddać  się  władzy.  Byłbym  ostrożny przy wydawaniu daleko idących w swym krytycyzmie  wniosków,  gdyż nie sposób jest z odległej perspektywy tamtych  wydarzeń  dokonać  w  pełni  obiektywnego osądu działalności tamtych ludzi. Ale  oczywiście  nie  należy  nikogo  winnego  tutaj  usprawiedliwiać, gdyż faktem  niezaprzeczalnym  jest  to, iż wielokrotnie nie musieli się posuwać do   takich   działań   wymierzonych  przeciwko  drugiemu  człowiekowi  jak chociażby   te,   ukazane   w   opowiadaniu   "Wiza",  gdzie  nieludzkie  i  niehumanitarne postępowanie stało się tam codziennością. Wszyscy  ci  ludzie  -  zarówno  z jednej, jak i z drugiej strony - byli na pewno  ofiarami  hitlerowskiej,  faszystowskiej  machiny przemocy, która na okres  tych  kilku  lat  zawładnęła  światem  i spowodowała utratę ludzkiej godności,   zanik   wszelkich   zahamowań  i  działanie  zgodne  z  ogólnie przyjętymi  i obowiązującymi obyczajami, lecz często niezgodnymi z własnymi przekonaniami,    gdyż    wymierzonymi   przeciwko   elementarnym   zasadom międzyludzkiego współdziałania. Ogrom  tego  negatywnego  zjawiska powodował jednak wpojenie nowego systemu  myślenia  i  odczuwania - powodował wyzbycie się wszelkich  własnych uczuć i przejęcie  nowego  sposobu  odbioru  rzeczywistości  -  zaadaptowania go na  własnym  gruncie  i  we własny, często specyficzny i odmienny, sposób. Czyż bowiem  "gapie"  z  opowiadania  "Przy  torze kolejowym" lub główny bohater "Profesora  Spannera"  nie  byli  właśnie  przedstawicielami  zjawiska tego straszliwego  znieczulenia,  wyzbycia  się ludzkich odruchów ?  Z pewnością tak. Ludźmi tymi rządził strach, wielki, krępujący działanie strach. To  zniewolenie  umysłu  było,  zresztą  nie  tylko  w  narodzie niemieckim wszechobecne.  Silny  mechanizm propagandy powodował, iż jedynie nieliczne, silne  jednostki,  takie  jak chociażby główna bohaterka opowiadania "Dno", potrafiły  oprzeć  się  przekazywanemu  zewsząd  pojęciu  o  nowym  obliczu świata.  Często  jednak  nawet  ci,  którzy  oparli się w pierwszym okresie naporowi  tych  zniewalających  idei, z czasem, nie widząc przekonywujących alternatyw,  siłą  rzeczy  poddawali  się  psychicznie  i ulegali "wyzwaniu dziejów" - sile mechanizmu zła. Rodzi  się  przy  omawianiu  tych  bolesnych  prawd  bezgraniczne zdumienie faktem,  iż  tyle krzywd i zła wyrządził sam człowiek, którego przysłowiowa godność  w  konfrontacji z jego często niezrozumiałą "działalnością" z całą pewnością  poddana  została  weryfikacji  i  stwierdzenie,  że "człowiek to brzmi   dumnie"   już  nie  znajduje  zbyt  głębokiego  odzwierciedlenia  w całokształcie  bytowania  człowieka  na  Ziemi.  Daleko  nie trzeba szukać. Wystarczy  spojrzeć  na "działanie" człowieka przedstawione przez autorkę w opowiadaniu  "Człowiek  jest  mocny", którego symboliczny tytuł skłania nas do  wniosku,  iż  człowiek, aby przetrwać, jest w stanie poniżyć się niemal do  ostateczności, stawiając na szalę własną godność i przekonania. Ale czy tak  musiało się dziać ?  Czyż nie właśnie sam człowiek jest odpowiedzialny za  stworzenie  tej  ogromnej przepaści pomiędzy tym, co jest jego godne, a tym, co naprawdę się działo ? Również  różnica  w  znaczeniu  słów  -  kat  i  ofiara  - zaciera się przy rozpatrywaniu   spraw   wojny  z  perspektywy  człowieka,  który  nie  jest przedstawicielem   żadnego  państwa, żadnej  narodowości.   Słowa  motta  do utworu  "Medaliony"  są wstrząsającym ukazaniem rzeczywistości, jaka rządzi światem,  bo  przecież  nikt inny, lecz właśnie sami ludzie przyczynili się do  tego  wszystkiego, co długo jeszcze pozostanie w pamięci wielu milionów mieszkańców Ziemi. Zofia  Nałkowska  w  pełni  przekonywujący sposób ukazała sposób działania, myślenia   oraz   mentalność   wielu   jednostek  społeczeństwa,  rzuconych przypadkowo  do  różnych  punktów odniesienia. Z perspektywy każdego z nich wojna  ta  wyglądała  jakby trochę inaczej, w rezultacie jednak dla każdego stanowiła  pewien  istotny  przełom  w  życiu i na każdej z tych osób wojna wywarła  większe  lub  mniejsze piętno swojego okrucieństwa, skłaniając ich ku  refleksji nad prawdziwością zawartych w motcie słów, że "ludzie ludziom zgotowali ten los".
 

Literackie obrazy okrucieństwa wojny w literaturze dawnej i współczesnej.


Z obrazami wojny możemy się spotkać w wielu utworach literackich różnych epok, od starożytności aż po czasy współczesne. Związane jest to z tym, że wojny toczyły się od najdawniejszych czasów, zaś literatura była jak gdyby „zwierciadłem” rzeczywistości. Wojny możemy podzielić na zaborcze i obronne.
Zgadzam się ze słowami A. Frycza–Modrzewskiego, wielkie–go publicysty czasów renesansu, że:

Ci, którzy dają się popchnąć do wojny, nie jakąś inną koniecznością, ale żądzą sławy i rozszerzenia swego panowania, najmniej troszczą się o sprawy ludzkie. Bo podczas, gdy chcą rozsławić swoje imię, narażają na niebezpieczeństwo mienie i głowy obywateli, napełniają wszystko rzezią i nie kończącymi się klęskami obu stron, a sami przy tym nie dość sobie zdają sprawę z tego, czego tak bardzo pożądają.

A więc rzezie, okrucieństwo – oto co cechuje, według Modrzewskiego, każdą wojnę.

Najstarszą wojną w dziejach Europy, ukazaną przez starożytnego pisarza Homera, była wojna trojańska z XII wieku p.n.e. Jak podają stare mity, przyczyną jej było porwanie przez Parysa, królewicza trojańskiego, Heleny, żony króla Sparty. Grecy w pełnym uzbrojeniu przepłynęli Morze Śródziemne, otoczyli Troję, nie mogąc zdobyć jej przez 10 lat. W ostatnim roku wojny, kiedy toczy się akcja Iliady, Homer opisuje liczne pojedynki pomiędzy wojownikami i bitwy toczące się wokół miasta. Poeta szczegółowo opisuje pojedynki sławnych rycerzy, ich uzbrojenie, a przede wszystkim podkreśla ich odwagę, zarazem jednak i okrucieństwo. Szczególnie widoczne jest ono w czasie słynnego pojedynku Hektora, syna króla Troi, i Achillesa, najdzielniejszego z greckich wojowników. Okrucieństwo, zwłaszcza Achillesa, nie ma miary. Mści się on bowiem za śmierć przyjaciela nawet na zwłokach dzielnego Hektora.
Homer oddaje hołd wojownikom zarówno jednej, jak i drugiej strony, ale zarazem ukazuje wielkie straty, jakie powoduje wojna. Ginie bowiem nie tylko Hektor, ale i jego bracia: Parys i Deisob. Okrucieństwo jej jest więc ogromne.
Średniowieczna Pieśń o Rolandzie również przedstawia nie tylko cele, dla jakich wojna była prowadzona, ale również jej okrucieństwo.
Roland był dowódcą straży tylnej króla Karola Wielkiego. Podczas powrotu z krucjaty został zaskoczony przez Saracenów w wąwozie górskim. Autor pieśni maluje bitwę, która rozegrała się w wąwozie i wielką przegraną chrześcijan – Francuzów. Obraz bitwy jest niezwykle plastyczny, zaś pisarz podkreśla okrucieństwo, zwłaszcza pogan. Ginie również Roland raniony w głowę, jak i cały kwiat rycerstwa francuskiego. Wojna ta miała charakter religijny. Autor pieśni podkreśla męstwo chrześcijan i okrucieństwo pogan.
Najciekawszym utworem polskim ukazującym okrucieństwa wojny jest Transakcja wojny chocimskiej W. Potockiego. Utwór przedstawia słynną bitwę pod Chocimiem z 1721 roku, w której Sarmaci odnieśli wielkie zwycięstwo nad Turkami, poganami. Jest to również wojna religijna, ponieważ Polska w owym czasie była przedmurzem chrześcijaństwa. Poeta w sposób niemal naturalistyczny przedstawia bitwę, podkreślając nie tylko odwagę chrześcijan, ale również ich okrucieństwo. Autor jest przekonany, że sam Bóg pomagał Polakom, ponieważ walczyli w słusznej sprawie za wiarę i zagrożoną ojczyznę.
Obrazy bitew zawarte są również w Pamiętnikach J. Ch. Paska. Wiek XVII w Polsce to czasy wojen z Turkami, Szwedami, Moskwą. Pasek służył pod Czarnieckim i zawędrował z nim aż do Danii. W swoim dziele rysuje obraz żołnierza–Sarmaty, który jest odważny i zachowuje się mężnie w bitwach, ale o tym decyduje bardziej przywiązanie do wodza, ambicje osobiste i chęć zdobycia łupów niż świadomy patriotyzm. Bierze on udział w wojnach obronnych, jest więc zacięty w walce. Szczególne okrucieństwo zachowuje wobec pogan, którzy napadli na jego rodzinny kraj.
Kolejnym utworem, który powstał w II połowie XVII wieku, był „Potop” H. Sienkiewicza, pisany „ku pokrzepieniu serc” Polaków znajdujących się pod zaborami. Przedstawia on wojnę obronną, polsko–szwedzką w XVII wieku. Najwspanialszym opisem jest obrona klasztoru na Jasnej Górze, którą dowodził ksiądz Kordecki, a brał w niej udział główny bohater powieści A. Kmicic–Babinicz. Polacy bronili Częstochowy z wielkim poświęceniem, gdyż była ona ostoją wiary i polskości. Ale i tu odnajdujemy sceny pełne okrucieństwa, mrożące krew w żyłach czytelnikowi. Po wysadzeniu szwedzkiej kolubryny Kmicic zostaje przez Szwedów wzięty do niewoli i zdrajca Kuklinowski mści się na nim, przypalając mu rozpalonym żelazem boki. H. Sienkiewicz przedstawia w powieści wiele okrutnych scen, jednak ponieważ Polacy bronili swojego kraju i swojej wiary, ich postępowanie jest usprawiedliwione.
Obrazy okrucieństwa wojny odnajdujemy w wielu utworach literatury powojennej. Cechą charakterystyczną II wojny światowej było to, że toczyła się nie tylko na frontach. Hitlerowcy podejmowali walkę z ludnością cywilną, ponieważ faszyzm zakładał wyniszczenie podludzi. Planował podporządkować sobie ludność krajów okupowanych i zmusić do pracy dla Wielkiej Rzeszy. Temu służyły obozy koncentracyjne, w których gazowano większość ludzi, zaś silnych i młodych zmuszano do pracy.
Pisarze, którzy przeżyli wojnę: Z. Nałkowska, T. Borowski i G. Herling–Grudziński byli wstrząśnięci zbrodniczą działalnością hitlerowców i sowietów, toteż zaraz po wojnie napisali utwory poświęcone tym zagadnieniom.
Utworem, który szczegółowo przedstawia wojnę w okupowanej Warszawie, było opowiadanie T. Borowskiego „Pożegnanie z Marią”. Obrazy Warszawy z tego okresu są pełne okrucieństwa; autor ukazuje bombardowania, zaciemnienia, godziny policyjne, a także łapanki uliczne. W takiej właśnie łapance została zatrzymana Maria, narzeczona Tadeusza i wywieziona następnie do obozu koncentracyjnego. Borowski opisuje sposoby zdobywania żywności w owym czasie czy wykupywania ludzi z więzień. Z warszawskiego getta do dzielnicy aryjskiej przedostają się uciekinierzy żydowscy, którzy szukają schronienia u Polaków. Jednak Tadeusz i Maria starają się żyć normalnie, w tym „nienormalnym” świecie, w którym śmierć czyha na każdym kroku.
Kwintesencją II wojny światowej były obozy koncentracyjne, tak zwane obozy pracy i piece krematoryjne, w których gazowano wielu, zwłaszcza starych, słabych ludzi czy dzieci. Opisała ten fakt Z. Nałkowska w „Medalionach” oraz T. Borowski w swoich opowiadaniach obozowych, np. „U nas w Auschwitzu” czy „Proszę państwa do gazu”. W scenach opisanych przez T. Borowskiego tkwi prawdziwe okrucieństwo faszystów, którzy inne nacje traktowali jak podludzi. Przedstawia transporty ludzi przeznaczonych na zagładę, selekcje, gazowanie słabych i chorych i ciężką pracę silnych i młodych. Racje żywnościowe dla więźniów były tak małe, że po kilku tygodniach zaczynali chorować i umierali z wycieńczenia. Pisarz ukazuje spekulacje żywnością, ponieważ ludzie usiłowali przeżyć za wszelką cenę.
Okres II wojny światowej słusznie został nazwany epoką pieców, ponieważ taka zbrodnia w naszej cywilizacji nigdy jeszcze nie miała miejsca.
Inną zbrodnią była wytwórnia mydła z trupów ludzkich, założona przez profesora Spanera. Obrazy, które pisarka tam zobaczyła po wojnie i opisała, pracując w Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich, wstrząsają do dzisiaj. Gdy Komisja weszła do Akademii Medycznej, oczom jej ukazały się szczątki ludzkie w kadziach, przygotowane do przetworzenia na mydło.
Powstało jeszcze wiele utworów przedstawiających okrucieństwa ostatniej wojny na wielu jej frontach. Jedną z takich książek jest A. Fiedlera Dywizjon 303, która przedstawia bitwę o Anglię i udział w niej Polaków.
Od 50 lat na szczęście na terenie Polski i w jej najbliższych okolicach nie toczą się żadne wojny. W lokalne konflikty mające miejsce daleko od Polski nie jesteśmy bezpośrednio zaangażowani. Jest to więc okres wyjątkowo szczęśliwy dla Polski, w którym dorastające pokolenia wojnę i okrucieństwo, jakie ona niesie, znają tylko z utworów literackich, dokumentów i opowiadań dziadków.

Literatura lat powojennych jako próba oceny systemu totalitarnego.

 
Państwa o charakterze totalitarnym istniały na długo przed sprecyzowaniem pojęcia „totalitaryzm” i jednoznacznym określeniem cech podobnego ustroju. Sam termin po raz pierwszy został użyty w 1934 roku przez Gentile'a na oznaczenie państwa, któremu przysługuje pełna władza nad obywatelami. W tym sensie totalitaryzm był odrzuceniem idei społeczeństwa obywatelskiego, postulował zarówno rozszerzenie dziedzin władzy państwowej, jak i jej zakresu. Państwo totalitarne to zatem takie, w którym nic nie jest obojętne organom rządowym i w którym nic nie powinno dziać się bez ich wiedzy i oddziaływania. Jeżeli za większością badaczy przyjmiemy Włochy Mussoliniego za pierwsze państwo o ustroju totalitarnym, pozostaje pytanie: czym w takim razie był starożytny Rzym z centralną i autokratyczną władzą cesarza oraz Egipt za czasów faraonów? Być może tego rodzaju pytania skłoniły część naukowców zajmujących się tym problemem do poszukiwań sięgających daleko wcześniej niż pierwsze 30 lat naszego stulecia. Analiza starożytnej myśli politycznej nasuwa spostrzeżenie, że genezy totalitaryzmu można szukać w rozważaniach Platona. Inna teoria głosi, iż korzenie totalitaryzmu tkwią w filozofii Hegla, Machiavellego, Rousseau oraz Marksa.
O ile totalitaryzm jako koncepcja polityczna rozwinął się we Włoszech, o tyle powszechnie uznawana jest teoria, że reżim faszystowskich Włoch w rzeczywistości nie miał charakteru totalitarnego. Za egzemplifikację tegoż ustroju zdecydowanie uważa się reżim hitlerowskich Niemiec, stalinizm w ZSRR i niektórych państw Europy Zachodniej (do 1956 r.) oraz państwo Czerwonych Khmerów w Kampuczy. Totalitaryzm postrzegany jest jako syndrom sześciu elementów:

– monopolu oficjalnej ideologii

– monopolu jednej masowej partii

– terrorystycznej kontroli policyjnej

– monopolu środków komunikacji społecznej

– monopolu centralnie sterowanej gospodarki

– monopolu wszelkich środków przemocy


Polska, z racji swego położenia geograficznego, generalnie stykała się z dwoma systemami totalitarnymi, czyli stalinizmem i hitleryzmem. Ingerencja dwóch państw: Niemiec i ZSRR (a wcześniej Rosji Radzieckiej) wywarła ogromne piętno na Polsce i Polakach, czego odbicie odnajdujemy w literaturze, która wielokrotnie podejmowała ów temat.
Stanisław Ignacy Witkiewicz już w pierwszych latach naszego stulecia odczuwał obsesyjny lęk przed Rosją, obawiał się „czerwonej zarazy” i imperialistycznej zaborczości rosyjskiej. Był to okres tuż po rewolucji październikowej, czyli czas, kiedy w Rosji zachodziły ogromne zmiany – rodził się system komunistyczny. Obsesją Witkacego stało się przeświadczenie, że wschodni sąsiedzi „zaleją” Polskę, a tym samym zabiją nasze indywidualności. Rozwój cywilizacji, urbanizacja i uprzemysłowienie budziły w nim niepokoje, które znalazły odbicie w jego twórczości. Uosobieniem swoich lęków uczynił Witkacy Hiper–robociarza – silnego, bezkompromisowego robotnika, prostaka z dramatu Szewcy. Hiper–robociarz jest posiadaczem hochexplosiv bomb – symbolu postępu cywilizacji, który ma ułatwić mu dokonanie przewrotu. Chce on rewolucji przemysłowo–naukowej, stawia na postęp i pracę. Planuje zastraszenie społeczeństwa i podporządkowanie sobie jego reprezentantów poprzez terror. Autor wyraża niechęć i strach przed robociarzem, a w warunkach jego władzy dostrzega przyczynę rychłej śmierci wszelkiej indywidualności. Witkacy jako jeden z pierwszych jakby intuicyjnie wyczuwa zamiary Rosji, co napawa go lękiem przed zniewoleniem człowieka przez system totalitarny.
Niepokoje Witkiewicza znacznie wyprzedzały bieg historii. Zanim bowiem Rosja stała się faktycznym katem Polaków, zmierzyć się musieliśmy z hitleryzmem. Ideologia faszystowska oparta o koncepcje filozoficzne Nietzschego, a realizowana za sprawą totalitaryzmu, jest niewątpliwie bestialskim zaprzeczeniem jakichkolwiek idei humanizmu. Wywarła ona krwawe piętno na niezliczonej ilości osób – wypaczyła nie tylko wojenne ofiary Niemiec, ale także tysiące członków NSDAP. Zniewolenie przez hitleryzm było zatem dwojakie – bezpośrednio atakował on Polaków, a w sposób nieco złagodzony Niemców. Moczarski w swojej książce Rozmowy z katem w dokładny sposób ukazuje wewnętrzne struktury partii NSDAP oraz zasady jej funkcjonowania. Jürgen Stroop stanowi obraz typowego wzorowego hitlerowca. Jako mało wykształcony i niezbyt błyskotliwy młody człowiek, był dla partii doskonałym materiałem na działacza. SS rekrutowało bowiem na swoich członków ludzi nie zepsutych wykształceniem i zdolnością samodzielnego myślenia. Hitlerowiec miał być wierny, oddany i miał sumiennie wypełniać rozkazy führera, a nie zastanawiać się nad ich sensem. Mózgiem był sam Hitler i jego zausznicy, a jemu poddani stanowili tylko bezwolną masę, zręcznie wykorzystywaną do realizowania określonych zamierzeń. Jeśli ktoś wykazywał się oddaniem partii, czyli w rzeczywistości był wyjątkowo zaślepiony i omamiony, a przy tym dostatecznie reprezentacyjny jako aryjczyk i okrutny jako Germanin, mógł wówczas (jak Stroop) zajść wysoko. Potęga faszystów tkwiła właśnie w bezwolnej i zastraszonej „szarej masie”, zdolnej do najstraszliwszych czynów. Moczarski przytacza także teorię czystości rasy germańskiej i jej przewagi nad innymi ludźmi. Założenia systemowe NSDAP głosiły potrzebę poszerzania przestrzeni życiowej „nadludzi”, czyli zdobycia całej Europy jako terytorium, na którym powinna panować rasa panów – czystych Germanów. Hasła Hitlera były swego rodzaju kokieterią narodu, w tradycji którego leży waleczność i wojskowe wychowanie. Ideałem Hitlera było mocarstwo na wzór starożytnego Rzymu, uwodził więc Niemców wizją powrotu do średniowiecznych czasów świetności Prus, łechtał próżność społeczeństwa, obiecywał realizację dawnych nie spełnionych ambicji narodu.
Naszą wiedzę o hitleryzmie w Niemczech uzupełnia także swoim utworem Początek A. Szczypiorski. Bohater powieści Stückler, także Niemiec, jest – podobnie jak Stroop – wiernym hitlerowcem. Jego rozważania przybliżają czytelnikowi mechanizm funkcjonowania III Rzeszy. Hitler wymagał absolutnego podporządkowania, lojalności wobec partii i zdyscyplinowania, w zamian za co obiecywał stworzenie kraju–potęgi, w którym każdy prawdziwy Niemiec będzie miał zapewnione godne Germanina warunki życia. Udało mu się w pełni pozyskać społeczeństwo, częściowo ze względu na wrodzone zamiłowanie Niemców do „ordnungu” oraz ich dumę z bycia narodem panów, a częściowo ze względu na ambicje poszczególnych członków NSDAP do posiadania majątków i wysokich stopni partyjnych.
Stosunkowo obiektywne spojrzenie Moczarskiego i Szczypiorskiego na totalitaryzm niemiecki uświadamia czytelnikom istnienie drugiej, równie okrutnej strony faszyzmu. Za sprawą ich powieści Polak jest w stanie dostrzec w kacie ofiarę. Ofiarę nie w sensie fizycznej porażki, ale psychicznej manipulacji, która doprowadziła do sytuacji, w której nastolatkowie z „Hitler Jugend” z zimną krwią mordują ludzi.
O ile  w samych Niemczech rzadko dostrzegamy ofiary hitleryzmu, o tyle przyzwyczajeni jesteśmy do oskarżania ich za zbrodnię dokonaną na naszym narodzie. Opowiadania Borowskiego, proza Szczypiorskiego i Nałkowskiej nie pozwalają bowiem zapomnieć o okrucieństwie i ogromnej winie hitlerowców za losy tysięcy istnień. Reakcje ludzi w bezpośrednim zagrożeniu śmiercią z rąk faszystów świadczą o tym, iż totalitaryzm niemiecki zbierał znacznie bardziej krwawe żniwo poza swą ojczyzną. Jego niszcząca siła została skierowana daleko poza granice III Rzeszy – zabijała niewinnych ludzi lub niszczyła ich psychiki. Hitlerowcy zamordowali miliony osób, a drugie tyle doprowadzili do psychicznej ruiny. Ten, kto uniknął kaźni, resztę życia spędzał bowiem z napiętnowanym sercem i sumieniem. Warunki, jakie stworzyli hitlerowcy Polakom, wymagały od nich wyboru między zgodnością z własnym kodeksem moralnym a zatraceniem człowieczeństwa ułatwiającym przetrwanie. Postawa czystości moralnej wiązała się najczęściej z wydaniem na siebie wyroku śmierci. W obozach koncentracyjnych następowała najtrudniejsza z możliwych prób dla ludzkości. Był nią ów wybór, dokonywany w obliczu szerzącej się śmierci – między godnością a życiem.
Totalitaryzm niemiecki wychował okrutne i wypaczone potomstwo. Ze względu na szeroki zasięg wpływów Hitlera i ich intensywność jeszcze długo po wojnie żyli i żyją nadal ludzie skażeni faszyzmem. Polskie pokolenie Kolumbów – wychowane w afirmacji pokoju na świecie, miłości i szacunku – pokolenie, które tworzyć miało nową niepodległą Polskę, przeżyło to chyba najsilniej. Dowodem może być przepełniona bólem i cierpieniem poezja Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

I mnie przecież jak dymu laska

wytryskała gołębia młodość;

teraz na dnie śmierci wyrastam

ja – syn dziki mego narodu 

– mówi młody poeta we wzruszającym liryku „Z głową na karabinie”. W innym wierszu oskarża wojnę, a pośrednio hitleryzm, za upośledzenie, jakie stało się udziałem młodych Polaków. Tym upośledzeniem nazywa bezduszność, brak litości, sumienia, serca i miłości, a wszystko po to, by przeżyć. Jednak jakie to życie, jeśli człowiek nie czuje się człowiekiem?

 

Nas nauczono. Trzeba zapomnieć,

żeby nie umrzeć rojąc to wszystko.

Wstajemy nocą. Ciemno jest, ślisko.

Szukamy serca – bierzemy w rękę,

nasłuchujemy wygaśnie męka,

ale zostanie kamień – tak – głaz.

(wiersz „Pokolenie”)

 
Po wojnie, czyli zderzeniu się z niemieckim totalitaryzmem, Polacy nie przestają walczyć. Powojenna sytuacja naszego kraju przypomina zdarzenia, opisywane przez Herberta w wierszu Raport, z oblężonego miasta:

oblężenie trwa długo wrogowie muszą się zmieniać

nic ich nie łączy poza pragnieniem naszej zagłady

Goci Tatarzy Szwedzi [...] Cesarza pułki Przemienienia

Pańskiego

kto ich policzy

kolory sztandarów zmieniają się jak las na horyzoncie

od delikatnej ptasiej żółci na wiosnę przez zieleń czerwień

do zimowej czerni.

 

– dla Polaków okupacja nie kończy się wraz z klęską Niemiec. Trwa nadal – zmienia się tylko okupant. Rozpoczynają się czasy stalinizmu, kiedy okrucieństwo porównywalne jest do hitlerowskiego. Wciąż giną ludzie, wciąż są poniżani, głodzeni i maltretowani, tyle że dzieje się to w sposób zakamuflowany, skrywany pod przykrywką dobra publicznego. Zasady funkcjonowania radzieckiego totalitaryzmu i jego prawdziwe oblicze ujawniają nam: George Orwell, Ryszard Kapuściński, Gustaw Herling–Grudziński i Zbigniew Herbert.
Utopijny obraz Orwella – Folwark Zwierzęcy – jest odkryciem prawdy na temat sfer rządzących w ZSRR. Autor poprzez metaforę przyrównującą ludzi do zwierząt ukazuje manipulację, intrygi i nadużywanie władzy przez elitę. Powszechnym zjawiskiem jest okłamywanie społeczeństwa i naciąganie prawa do własnych wygód. Regulamin zapisany na drzwiach obory folwarku zmienia się w zależności od zachcianek wodza – Napoleona. Kiedy on przeprowadza się do domu pana Jonesa i zaczyna sypiać w jego łóżku, do prawa zwierzę nie będzie nigdy spało w łóżku  dodane zostaje: w pościeli. Napoleon, podobnie jak Stalin, ewidentnie nadużywa swojej władzy. Pomocne w tym procederze jest zastraszanie zwierzęcej społeczności i odbieranie jej osobistej wolności. Nad porządkiem w folwarku czuwają wściekłe psy, a zwierzęta w obawie przed nimi wypełniają wolę przywódcy. W ludzkich społecznościach takie zjawisko określamy mianem terroru i tymże było ono w ZSRR i innych państwach podległych Stalinowi. „Obywatelom” folwarku odebrany jest wolny czas – w chwilach wolnych od pracy organizowane są wiece, zebrania, marsze lub prace społeczne. Dla przywódców takie działanie ma swój głęboki sens – podczas odpoczynku zwierzęta mogłyby rozmyślać i analizować sytuację, czego konsekwencją byłby bunt.
Kolejną typowo radziecką cechą folwarku jest nagminne fałszowanie statystyki w celu zatuszowania opłakanej sytuacji ekonomicznej. Komunikaty ogłaszają wzrost średniej liczby pożywienia przypadającego na każdego obywatela, podczas gdy w rzeczywistości wycieńczone coraz dłuższym dniem pracy zwierzęta dostają minimalne racje żywieniowe. W obawie przed buntem Napoleon organizuje pokazowe procesy, podczas których bestialsko morduje odstępców od uznawanych zasad. Celem owych rozpraw jest zastraszenie mieszkańców i przestrzeżenie ich przed ewentualnym naśladownictwem. Jako żywo przypomina to wyreżyserowane procesy w ZSRR, o których szerzej pisał G. Herling–Grudziński. Stosunek do „przodowników pracy” bijących rekordy efektywności i wydajności działania w imię dobra partii jest taki sam w folwarku i państwach komunistycznych. Przodownicy są hołubieni tylko w momencie, kiedy wyrabiają 300% normy, ale gdy zaczynają chorować z przepracowania, zapomina się o nich. Losy ofiarnego idealisty Boksera – konia folwarcznego – kojarzą się z tytułowym bohaterem filmu Andrzeja Wajdy pt. Człowiek z marmuru. Rzeczywistość, w jakiej żyją i pracują zwierzęta, znacznie odbiega od wizji, którą niegdyś roztaczał przed nimi Major. Podobnie działo się w Rosji Radzieckiej – hasła rewolucji z 1917 roku nigdy nie zostały zrealizowane.
Lektura Folwarku Zwierzęcego, a także innych książek Orwella, pośród których szczególne miejsce wyznaczyć trzeba powieści pt. Rok 1984, nasuwa refleksję, że totalitaryzm opiera się na kłamstwie, bladze, udawaniu, wykorzystywaniu i terrorze. W takim systemie człowiek jest zniewolony przez władzę, nie może rozwijać się, swobodnie żyć i pracować. Podczas gdy jedni opływają w luksusy, wykorzystując swoje stanowiska – inni biednieją mimo coraz cięższej pracy.
Totalitaryzm radziecki wytworzył ideologię, której realizacja bliska jest absurdowi. Nonsens niektórych decyzji władz ZSRR na drodze do budowania potęgi ojczyzny w doskonały sposób uchwycił Ryszard Kapuściński w swoich reportażach. Dowodem na bezmyślność rządzących może być przykładowo historia cerkwi Chrystusa Zbawiciela, zabytku klasy zerowej, sąsiadującego z Kremlem. Owa cerkiew padła ofiarą ateistycznej polityki Stalina. Była najbardziej okazałym budynkiem w okolicy Kremla, a że stanowiła przybytek sakralny – Stalin postanowił ją zniszczyć, gdyż godziło to w jego wizję boskiego wymiaru partii. Społeczeństwo, dla którego cerkiew stanowiła duchowe sacrum, nie reaguje na decyzję Stalina. Pozostaje całkowicie bierne, co świadczy o jego zastraszeniu i niemocy w obliczu potęgi partii. Działanie Stalina jest ewidentnym ciosem w narodową tradycję i historię. Zburzenie zabytku, pozbawienie wierzących miejsca kultu i plan wybudowania na jego miejscu pałacu Sowietów w rzeczywistości kłócą się z interesami społeczeństwa. Znamienny dla radzieckiej mentalności jest także fakt, iż planowany pałac Sowietów miał być wyższy od największych „drapaczy chmur” w USA. Pałac miał stanowić dowód świetności ZSRR, według zasady, że to, co radzieckie, jest najlepsze. Do zbudowania pałacu oczywiście nie doszło, a zabytkowe ruiny cerkwi rozkradziono. Rabowanie mienia państwowego – oto kolejna specyficzna cecha narodu radzieckiego, a liczenie planów na zamiary, nie zaś środki – jego przywódców.
Interesującą, metaforyczną wizję życia człowieka w totalitaryzmie przedstawia Herbert w wierszu Sprawozdanie z raju.

Na razie w sobotę o dwunastej w południe

Syreny ryczą słodko

i z fabryk wychodzą niebiescy proletariusze

pod pachą niosą niezgrabne swe skrzydła jak skrzypce

 

– ironicznie puentuje poeta refleksje na temat rozbieżności między deklarowaną przez władze wizją warunków życia w państwie totalitarnym a stanem rzeczywistym.
Szczególnie istotną kwestią w ocenie totalitaryzmu radzieckiego jest funkcjonowanie sowieckich obozów pracy na Syberii. Temat ten wyczerpująco podejmuje Herling–Grudziński w swej powieści Inny świat, w której przedstawia paradoksalne zasady funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w ZSRR i okrutne metody resocjalizacji więźniów.
Skazanym może być każdy, a dowodem przeciw niemu stać się może nawet fakt posiadania zachodnich kaloszy lub czytanie dzieł zachodnioeuropejskich autorów w oryginale. Śledztwo jest jedynie grą pozorów, winy – zmyślone od początku do końca. Oskarżony jest bity, źle karmiony i dręczony psychicznie, wskutek czego przełamuje się i przyznaje do zupełnie abstrakcyjnej winy. Procedura śledztwa jest przerażającym cyklem absurdów, ale prawdziwa kaźń to resocjalizacja więźniów. Wysyłani są oni na dzikie tereny północy, aby rozpocząć zabójczą dla zdrowia pracę w łagrach. Łagry są doskonałą inwestycją dla ZSRR z punktu widzenia ekonomiczno–gospodarczego. Na dalekim i prawie nie zamieszkanym Sybirze więźniowie wykonują pracę, której żaden normalny człowiek nie podjąłby się. Skazani pracują zaś po kilkanaście godzin na dobę. Władze ZSRR nie zapewniają im nawet minimalnych warunków socjalnych – są niedożywieni, brudni, chorzy i wciąż narażeni na śmierć. Położenie geograficzne łagrów pozwala na rezygnację z większej ilości strażników pilnujących skazanych. Od obozu do najbliższej stacji kolejowej dzieli więźniów odległość, na pokonanie której przeznaczyć trzeba kilka tygodni, co w syberyjskim klimacie grozi zamarznięciem. Jeśli więc nawet pośród skazanych znajdzie się śmiałek, który spróbuje uciekać, istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, że uda mu się przeżyć.
W obozach nie funkcjonują żadne zasady dotyczące wyroków. Kary są ponadto przedłużane bez uzasadnienia; w prawodawstwie panuje chaos. Prawda o obozie, w którym pracują na wpół żywe istoty, jest pilnie strzeżona. Podobnie jak w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu przyjeżdżających Żydów łudził napis Arbeit macht frei, tak i w sowieckich łagrach jest zachowany pozór humanitaryzmu. Istnieje bowiem specjalny, pokazowy budynek, przeznaczony dla oczu ludzi z zewnątrz. W tym budynku jest tzw. pokój dla odwiedzających (niekiedy któremuś z więźniów dopisze szczęście i władze obozu zgodzą się na odwiedziny kogoś z bliskich) – schludne i przytulne pomieszczenie, będące jakoby normalnym miejscem zamieszkania skazanego. Podczas gdy na co dzień skazańcy chodzą w łachmanach i śpią na zawszonych pryczach – na spotkanie z rodziną dostają świeże i całe ubranie, a na noc przebierają się w pidżamy i kładą do łóżka pod kołdrę. Jest to kolejny przykład na to, że władze radzieckie – wbrew szarej i okrutnej rzeczywistości – zachowują pozory dobrobytu.
Mnogość bezsensownych, ale niszczących człowieka działań władz totalitarnych – początkowo niemieckich, a później radzieckich – doprowadziły Polskę i jej naród niemalże do ruiny. Zabita zostaje – zgodnie z przepowiedniami Witkacego – indywidualność, co w drastyczny sposób ukazuje Tadeusz Konwicki w Małej Apokalipsie. Bohater Konwickiego skazany jest na twórczą bezpłodność, tylko ona bowiem zapewnia mu wolność. Warszawa pod władzą totalitaryzmu jest obskurna, szara i zniszczona. Społeczeństwo jest notorycznie okłamywane, do tego stopnia, że nikt nie zna prawdziwej daty. Obywatele są bezustannie kontrolowani przez milicję i tajne służby. Nawet opozycja sterowana jest przez partię. W takich warunkach ludzie prowadzą podwójne życie, które jest jedyną możliwością walki z systemem, o czym pisał Czesław Miłosz w „Umyśle zniewolonym”.

 
Niszczenie człowieczeństwa i próba jego ocalenia.


Nieszczęsna literatura staje przed tak trudnym zadaniem, przed jakim stanęli polscy twórcy w obliczu II wojny światowej. Okupacja hitlerowska z systemem obozów zagłady biologicznej całych narodów z licznymi egzekucjami cywilnej ludności, z porywaniem jej na niewolnicze roboty, ze zbrodniczymi eksperymentami medycznymi na ludziach, przyniosła takie doświadczenia człowieka z którymi pisarz polski spotkał się poraz pierwszy. Domagały się one literackiego świadectwa i przekazu. O ówczesnej rzeczywistości, nieludzkim traktowaniu więźniów przez okupantów pisali różni ludzie prości i wybitni m. in. Zofia Nałkowska, Tadeusz Borowski, Herling- Grudziński, Miron Miłoszewski, Andrzej Szczypiorski. Cechą łącząca ich jest autentyzm, niesamowicie przejrzysty obraz tamtych dni. W ich utworach często pojawiają się obozy koncentracyjne, gdzie starano się różnymi możliwymi sposobami zabić w człowieku wszelkie ludzkie uczucia, upodlić go, zrobić z niego już za życia nieboszczyka, szczególnie łatwo łamała się inteligencja. Byli to przeważnie ludzie, którzy nigdy w życiu nie walczyli o utrzymanie się na powierzchni. Dla wielu pisarzy obóz koncentracyjny  i prawa jakie w nim rządzą, to nie wyjątek, lecz potworna norma, a zarazem największa zbrodnia faszyzmu. Faszyzm bowiem pokazał że w obozie można żyć. Do tej pory sądzono, że tam można tylko umierać lub zabijać. Niemcy udowodnili, że obozy koncentracyjne to nie tylko miejsca kary, ale miejsca produkcji mydła z ciała ludzkiego, miejsce pracy, które pochłonęło na swojej trasie istnienia kilku milionów ludzi. Również w obozach stalinowskich nadrzędna zasadą była selekcja i zagłada słabszych. Śmierć której widmo bez przerwy człowiekowi przebywającemu w łagrach towarzyszyło, nie była tak jak w obozie hitlerowskim nagła, lecz tak samo nieunikniona. Nie była to śmierć od kuli czy gazu, ale śmierć z powodu chorób, wycieńczenia, głodu, samotności, udręki. Nieustanne zagrożenia śmiercią to jedno z doświadczeń życia obozowego. Przede wszystkim przejawi się ono dla więźniów, poprzez system stałych kar i represji, coś co nazwać by można praktycznym regulaminem obozu, zaś opuszczenie stanowiska pracy „Dzień na Harmenzach” , czy kradzież własności Rzeszy „Proszę państwa do gazu”  kończyło się śmiercią. W efekcie śmierć jest w świadomości więźnia czymś, co grozi na każdym kroku, a przyczyną może być wszystko i nic. Cały terror w obozie nieustanne zagrożenie ludzkiego życia, stanowi więc konsekwencję określonej postawy wobec drugiego człowieka, a jednocześnie jest narzędziem sprowadzającym więźnia do roli jaka została dla niego wyznaczona. Odbierano ludziom wszystko, a następnie stwarzano perspektywę, zdobycia niezbędnego do przeżycia minimum. Ale zdobyć określone minimum można było za określoną cenę, czyli za przystosowanie się do praw obozu. Przemiana ludzi zwykłych w ludzi obozowych dokonuje się miedzy innymi za pomocą głodu. To głód dokonał tego spustoszenia moralnego i kulturalnego w duszach więźniów. Głód to coś więcej niż lek przed śmiercią, fizycznym unicestwieniem. Podsumowaniem  doświadczeń obozowych jest słynna definicja głodu wypowiedziana przez Bekera: „Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia. Pożywienie stanowi centralny temat rozmów między więźniami, treść ich marzeń, cel dążeń całej niemal aktywności życiowej. Krańcowo wyczerpany głodem człowiek, często jeszcze chorobą będącą skutkiem niedożywienia, pracy ponad siły, tragicznych warunków bytowych, nie reaguje już na nic z wyjątkiem pożywienia. Jedzenie staje się bogactwem zastępuje dobra materialne na wolności, jest środkiem płatniczym, warunkiem życia, bo kto się naje, ten przeżyje, bo będzie mógł pracować umożliwiając jednocześnie zdobycie pożywienia, ale kosztem drugiego człowieka, kosztem rezygnacji ze wszystkich wartości, stworzyć konieczność Nieubłaganej konkurencji walki, a tym samym zniszczyć miłość, solidarność, współczucie, wszystkie siły, więzy społeczne – oto cel okupanta. Życie jest wartością najwyższą, ale życie własne, nie innych ludzi, nadzieja choćby skrajnie racjonalną, że może coś się odmieni podczas gdy bunt oznacza śmierć natychmiastową. Głód i nadzieja przeżyła sprawiły, że ludzie przestali poczuwać się do solidarności, przestali sobie pomagać, a zaczęli ze sobą walczyć o jedzenie potrzebne do życia, i o nadzieję potrzebną do życia jak jedzenie. Takie wartości jak miłość, współczucie litość, więzy rodzinne zostają wyparte lub zastąpione przez własne przeciwieństwa: nienawiść, zazdrość. Ojciec wiesza syna za kradzież chleba choć sam kradnie („Dzień na Harmenzach”), młody człowiek zabija ranną kobietę, nawet nie starając się udzielić jej jakiejkolwiek pomocy(„Przy torze kolejowym”) Liczy się tylko to co jednostce potrzebne do egzystencji. Drugi człowiek nie jest już istotą do życia którego przywiązane są niektóre wartości, lecz konkurentem lub pomocnikiem w zdobywaniu pożywienia, oczywiści kosztem kogoś innego. Cała groza obozowego systemu polegała na tym aby złamać ludzi, podeptać ich, odebrać im wszelką godność, człowieczeństwo, wydobyć z nich najgorsze instynkty, strach przed śmiercią, konaniem, zapomnieniem przez bliskich, głodem, bóle, współwięźniem. Cherarchizuje społeczność więźniów, niszczy ich solidarność, zamienia w bierną masę zapewniając w ten sposób władzę w obozie. Obóz koncentracyjny powodował wypaczenie zasad humanistycznych u człowieka. Doprowadzał do tego, że u ludzi instynkt samozachowawczy brał górę nad wartościami moralnymi.
Znanym tego przykładem jest obraz matki uciekającej przed własnym dzieckiem dla tego tylko, aby uchronić się przed zagazowaniem („Proszę państwa do gazu”). W wyniku wojny u wielu ludzi zachwiała się psychika i system wartości moralnych. Fakt produkcji mydła z ludzkiego ciała jest przerażający, ale dla kogoś kto przychodzi z zewnątrz, przymierza własne, wyznawane przez siebie wartości, które w obozowej rzeczywistości nie istnieją. Stąd chłopiec z laboratorium profesora Spannera nie może zrozumieć czego od niego chcą dziwni ludzie. Okrutna prawda obozowego życia poczyniła spustoszenia także w dziecięcej psychice. Przykładem tego może być rozmowa doktora Epstelna z bawiącymi się dziećmi. „Co tu robicie dzieci?” „My się bawimy w palenie Żydów” („Dorośli i dzieci w Oświęcimiu”). System hitlerowski i stalinowski, zbrodnie i morderstwa okupantów odbierały człowiekowi jego człowieczeństwo, powodowały zatracenie swoich wartości, otępienie moralne. Cierpienia, które miały uszlachetniać, w zasadzie zniszczyły to co w człowieku najcenniejsze. W obliczu wojny utraciły sens dotychczas funkcjonujące pojęcia etyczne. Cnota, występek, prawda i kłamstwo, męstwo i tchórzostwo, okazywały się pustymi wyrazami. Jedyną obroną człowieczeństwa jest walka o dochowanie wierności, elementarnym wartościom moralnym, nawet za cenę życia. Nawet w obozowej rzeczywistości nie wszyscy więźniowie dali się upodlić. Byli i tacy, którzy w tych trudnych warunkach potrafili sobie pomagać, odnosili się do innych z życzliwością, takim przykładem jest bohaterka „Dzień na Hermenzach” , która rozdawała więźniom żywność. W szpitalach obozowych siostry odnosiły się do chorych z oddaniem i troskliwością, co sprawiło, że odzyskiwano utraconą indywidualność. Więźniowie rozpaczliwie poszukują sensu swojego istnienia. W warunkach obozowych poszukują we wspomnieniach, miłości, modlitwie, wreszcie w samobójstwie. Samobójstwo dla niektórych więźniów to jedyny i ostatni jak rzeczywisty i dostępny atak osobistej wolności. („Inny świat”). Starano się zachować pozory moralnego życia, obchody świąt Bożego Narodzenia, gra w szachy, rozmowy inteligentów, próby zachowania nawyków z wolności. Więźniowie przyjmowali różne postawy, ale zwykle walczyli o zachowanie resztek człowieczeństwa poprzez zachowanie w sobie odruchów współczucia, wiarę, potrzebę obcowania ze sztuką, szacunek dla prawdziwego uczucia i wierności. Nawet w innym świecie, czyli w świecie odwróconych ludzkich wartości można i należy walczyć o zachowanie człowieczeństwa. Człowiek jest w prawdzie ułomny ale istnieją wartości niepodważalne. tj. wolność, godność, wrażliwość na krzywdę. Tylko walka o ich zachowanie nadaje życiu sens. W powyższych utworach zostało ukazane to, co może stać się z człowiekiem pod wpływem warunków jakie narzuciła historia. Rzeczywistość, w której znaleźli się ci ludzie, to „czasy pogardy” Być może próbowali się oburzać, gniewać, rozpaczać, może na początku przeżywali momenty grozy, ale w pewnym momencie doszli do przekonania, że reagować już na to wszystko w ludzki sposób nie są w stanie. Wojna stworzyła także warunki, które upodlały człowieka, powodowały wyczerpania psychiczne u ludzi, jednak pomimo wszystko niektórzy sprzeciwiali się panującej rzeczywistości, bo te warunki są tylko warunkami, a człowiek aż człowiekiem.
 

Obraz wojny i jej wpływ na psychikę ludzką.
 

Wojna jest zawsze wydarzeniem, które wstrząsa całym społeczeństwem, odbija się nie tylko w życiu jednostek lecz w dziejach narodów i oczywiście znajduje swe odzwierciedlenie w literaturze. Kiedy piszemy o wojnie znajomość historycznych faktów jest konieczna. Niewątpliwie wstrząsem największym do tej pory była II wojna światowa. Stała się tematem ogromnej ilości pozycji literackich, prozy, dramatu, refleksji poetyckiej, nie mówiąc już o filmie. Poruszając temat wojny zacząć można od literatury, która utrwaliła koszmar obozów zagłady- lagrów sowieckich i niemieckich obozów koncentracyjnych. „W innym świecie” H. Grudzińskiego zaliczanym do literatury lagrowej, autor próbuje ukazać proces niszczenia człowieka przez system obozów pracy. Ludzie niszczeni są zarówno fizycznie jak i też duchowo. Ciężka nieludzka praca przy wycince lasów, budowie miast, elektrowni i innych zakładów pracy niszczy człowieka pracującego na bezustannym mrozie, śniegu w temperaturze dochodzącej do –40*C, wszystko to dziesiątkowało więźniów. Jednocześnie też postępował proces degradacji moralnej i etycznej człowieka, poddanego wymyślonym represjom i ograniczeniom. W łagrach nie istnieją już żadne normy prawne i moralne, życie ludzkie nie jest wiele warte, każdego więźnia można było zabić zastąpić innym. Jest świat w którym jedni więźniowie donoszą na drugich, przyczyniają się do śmierci towarzyszy niedoli. Na porządku dziennym są gwałty na bezbronnych kobietach i mordowanie chorych oraz niezdolnych do pracy. Wśród więźniów zanikają wszelakie uczucia miłości i przyjaźni. „Inny świat” przynosi wizerunek człowieka zdegradowanego żyjącego w koszmarnej rzeczywistości  sowieckich obozów pracy i dostosowanego do rządzących tutaj norm i reguł. Tylko w ten sposób można przeżyć łagry. W zakończeniu utworu, w epilogu, autor zawarł ważne przesłanie etyczne. H. Grudziński podkreśla, że nawet w skrajnej rzeczywistości obozu pracy człowiek musi zachować swą godność, musi walczyć o człowieczeństwo. Zła nie usprawiedliwiają żadne warunki zewnętrzne, nawet zagrożenie życia. Stąd w książce przykłady ludzi, którzy do końca nie poddali się systemowi terroru, jak choćby Kostylew, który co jakiś czas dokonywał samo okaleczenia, przypalał sobie żywcem rękę w ogniu aby nie pracować dla sowietów, aby nie zapomnieć o takich ludzkich uczuciach jak ból, litość, a przede wszystkim aby zachować godność i szacunek dla samego siebie. Literatura lagrowa traktująca o niemieckich obozach zagłady zawarta jest w „Medalionach” Z. Nałkowskiej, napisała je w oparciu o badania i obserwacje poczynione podczas prac Głównej Komisji Badań Zbrodni Hitlerowskich. Pisarka była członkiem tej komisji i wszystko co zawarła w swojej prozie jest faktem. „Medaliony” stanowią cykl 8 opowiadań, są zapisem niektórych z przeprowadzonych rozmów. Są to fakty bez komentarza, bez wniosków. Autorka zostawia czytelnika sam na sam z opisami zbrodni. Autorka prezentuje w swoich krótkich opowiadaniach relacjach, literackie portrety ludzi, którzy przeżyli gehennę hitleryzmu, dlatego „Medaliony” można traktować jako pomnik upamiętniający ofiary faszyzmu. Motto: ludzie ludziom zgotowali ten los” . Odruchowe skojarzenia z przysłowiem „Człowiek człowiekowi wilkiem jest” , wydaje się być uzasadnione. Opowiadanie te można traktować jako wezwanie do rozważania nad ludzką naturą i zdolnością człowieka do popełniania najgorszych nieludzkich czynów. Czytając te opowiadania, można mieć wątpliwości czy dokonała ich najbardziej zdegradowana istota ludzka a nie jakaś dzika bestia. Profesor Spanner zawiera opis Instytutu zajmującego się produkcją mydła z ludzkiego tłuszczu i preparowaniem ludzkiej skóry. „Niemcy potrafią zrobić coś z niczego”. Szczególnie szokujący wydaje się naturalistyczny opis kadzi, w których znajdują się ludzkie zwłoki przygotowane do preparacji, oraz beznamiętna relacja Podwładnego profesora Spannera nie widzącego w działalności fabryki niczego nie moralnego czy nie etycznego. „Dno” na opowiadanie składa się relacja starej kobiety z pobytu na Pawiaku oraz w obozie koncentracyjnym, gdzie torturowane kobiety zmuszane były do pożywiania się ludzkim mięsem wyrywanym ze zwłok zmarłych koleżanek.  „Kobieta cmentarna” opowiada o likwidacji getta. Bohaterka opowiadania była naocznym świadkiem samobójczych skoków Żydów z okien płonących kamienic. „Przy torze kolejowym” Nałkowska tworzy prawdziwe stadium ludzkiego strachu. Przy torach leży ranna w czasie ucieczki z transportu kobieta, jednak nikt jej nie pomaga, gdyż każdy boi się o swoje życie. Pewien młody człowiek zdobywa się na odwagę, zabija ją, by zakończyć jej mękę. „Dwojra Zielona” to imię i nazwisko kobiety, która została przez Niemców straszliwie pobita i okaleczona. Ma 35 lat strąciła oko i zęby, wygląda na starszą osobę. Niemcy dla rozrywki mordowali Żydów albo zmuszali do nieludzkiej pracy w fabryce broni. „Wiza” bohaterka wspomina swój pobyt w obozie koncentracyjnym. Szczególnie utkwiło jej w pamięci wielogodzinne przebywanie stojących bez ruchu więźniów na łące pod lasem. Wiele kobiet nie przeżyło tej tortury, umierały z zimna i zmęczenia. „Człowiek jest mocny” opisuje metodę masowego mordowania Żydów, przez duszenie ich spalinami w specjalnie przygotowanym do tego samochodzie ciężarowym. „Dorośli i dzieci w Oświęcimiu” przynosi krótką charakterystykę największych katów Oświęcimia, wraz z opisem metod mordowania ludzi. Znajduje się też wspomnienie dzieci zgładzonych w obozie koncentracyjnym. „Opowiadania” T. Borowskiego. „Pożegnanie z Marią’ ukazuje rzeczywistość okupowanej Warszawy. Żyją tu ludzie pozbawieni prawa do normalnej egzystencji, cierpiący głód i zimno. Aby przeżyć trzeba oszukiwać innych, kraść, spekulować. Próby ucieczki od tej poniżającej rzeczywistości jest miłość mająca spowodować, że człowiek choć przez chwilę poczuje się wolny. Wpływ obozu na psychikę i kodeks etyczny. Obóz można przeżyć jedynie kosztem innych. Powoduje to zanik etyki chrześcijańskiej i wszelkich norm moralnych. „U nas w Auschwitzu” syn wpycha do komory gazowej swojego własnego ojca, gdyż boi się narazić pilnującemu, porządku esesmanowi. Ludzie których obowiązkiem jest palenie zwłok w krematoriach wymyślano zabawę, polegającą na traktowaniu zmarłych jako szczapy drewna. Jednak brak przestrzegania dekalogu nie oznacza, że w obozie nie ma żadnych praw. Obowiązuje kodeks wewnętrzny np. (za kradzież jedzenia grozi śmierć). „Dzień na Charmenzach” stary Beker opowiada o tym, że powiesił własnego syna za kradzież chleba. „Proszę państwa do gazu” opisuje zanik wszelkich ludzkich zachowań i instynktów. Młoda kobieta nie przyznaje się do swego kilkuletniego dziecka, ucieka przed nim, gdyż boi się śmierci. Instynkt macierzyński został przytłumiony przez zwierzęcą walkę o przetrwanie. Proza o tematyce wojennej. „Pamiętnik z powstania warszawskiego” – M. Białoszewski. Jest to zapis wydarzeń sierpnia 1944, lecz z punktu widzenia cywila a nie żołnierza. Na pierwszy plan autor wysunął sprawy związane z codziennym życiem zwykłych ludzi. Codzienna troska o żywność, bezpieczne schronienie, przerażenie bohatera nalotami, bombardowaniem, lękiem przed śmiercią. Wszelkie bitwy i potyczki umieścił autor na drugim planie. Odszedł od schematycznego ukazywania problemu powstania. Nie pisze on o bohaterskich powstaniach z okupantem, gdyż jako cywila, sprawy te mniej go obchodziły, niż codzienna troska o przetrwanie. „Rozmowy z Katem” K. Moczarski. Książkę tę można nazwać dokumentem, gdyż jest to relacja z przeprowadzonej rozmowy Moczarskiego podczas pobytu autora w celi więziennej. Obserwacje i rozmowy skłoniły Moczarskiego do napisania utworu, który porusza różną problematykę. Ukazuje martyrologie Żydów. Obraz płonącego getta. Jest analizą systemu hitlerowskiego, Mechanizmów oddziaływania na człowieka członków SS.
 

Prawdy o sile i słabości człowieka z lat wojny i okupacji zawarte w stwierdzeniu W. Szymborskiej „Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono”.
 

W latach II wojny światowej rozwijała się literatura w kraju i na emigracji. Różne były losy pisarzy na okupowanych terenach: ginęli w walce, w czasie bombardowań, przeszli piekło obozów niemieckich i sowieckich łagrów. Literatura odwoływała się do klęski wrześniowej, wyrażając nastroje rozpaczy i beznadziejności, ale głosiła także optymizm, chęć walki i wiarę w przetrwanie. Jednym z głównych zadań literatury „czasów pogardy” było dążenie do zachowania polskości i j. polskiego. Literatura z tego okresu ukazuje również postawy ludzkie wobec bólu, cierpienia i krzywdy wyrządzonej drugiemu człowiekowi. Każdy z nas ocenia w pewien sposób ludzkie postawy i nieludzkie odruchy, których tak wiele można znaleźć w literaturze z okresu wojny i okupacji. Oceniamy i krytykujemy nie zastanawiając się jak w takiej sytuacji postąpilibyśmy sami. Słowa W. Szymborskiej „Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono”  najlepiej oddają tę prawdę o wielkiej tajemnicy ludzkiej psychiki i osobowości. Czym była wojna i jakie postawy wyznawała u różnych ludzi najpełniej ukazują w swoich utworach Z. Nałkowska i T. Borowski. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” takie motto poprzedza zbiór szkiców i reportaży Z. Nał pt. „Medaliony” . tymi słowami wyraziła Nał. Swoje ogromne zdumienie i przerażenie tym, że człowiek potrafi być aż tak okrutny. To co ujrzała w czasie wizji lokalnej wstrząsnęło nią. Nałkowska wyraźnie akcentuje, że w zbrodniach brali udział nie tylko faszyści ale i więźniowie. Jest to dowód na to, jak wielkie spustoszenie mógł spowodować faszyzm. „Medaliony” stanowią oskarżenie hitlerowskiego ludobójstwa wprost przez przytoczenie faktów. Pisarka dokonała selekcji wybierając fakty o szczególnej sile oskarżycielskiej. Ogranicza do minimum własny komentarz, nie używa słów potępienia, nie angażuje się uczuciowo. Sąd i moralną ocenę faktów pozostawia czytelnikowi. Tak jak w przypadku” Przy torze kolejowym”  kiedy młody chłopak strzela do rannej Żydówki, uciekinierki z transportu. Czy zrobił to powodowany litością, czy potraktował zabicie rannej kobiety jako próbę swoich sił i możliwości psychicznych? . Nałkowska w „Medalionach” przedstawiła konflikty moralne. Jednym z najistotniejszych był problem uiszczenia psychiki człowieka i jego wrażliwości moralnej. Przykładem może być młody chłopak ze szkicu „Profesor Spanner” zatrudniony w instytucie prowadzonym przez profesora, przy produkcji mydła z ludzkiego tłuszczu. Nie zdaje sobie zupełnie sprawy z przestępczej działalności instytutu.   Relacjonuje fakty spokojnie, z opanowaniem aby stwierdzić „W Niemczech można powiedzieć, ludzie umieją zrobić coś z niczego” . odrębnym problemem były hańbiące ludzkość badania naukowe przeprowadzane na kobietach w obozie Rawensbruck. Fakty te relacjonuje więźniarka ze szkicu „Dno’. Udowadnia, że obozy były miejscem całkowitej degradacji człowieka, który osiągnął dno moralne. Trzecim problemem poruszanym przez Nałkowską jest masowość zbrodni i organizacja procesu zabijania. Perfidię Niemców przewijającą się w eksterminacji Żydów, przedstawia pisarka przez pryzmat przeżyć Żyda ze szkicu „Człowiek jest mocny” . tytuł ten ma charakter ironiczny i jest pytaniem o granicę wytrzymałości człowieka. Nasuwa się pytanie czy obozy były dostępne dla postaw heroicznych? W ekstremalnych warunkach obozowych więźniowie potrafili zachować ludzkie odruchy. Więźniarka z opowiadania „Wiza” mówi, że kiedy ją bito, modliła się , aby nie czuć nienawiści. Obóz wyzwalał u najbardziej wrażliwych, odruchy okrucieństwa. Greczynki wystawiane na wizę, śpiewały po hebrajsku żydowski hymn solidaryzując się ze wszystkimi prześladowanymi narodami. Można zacytować w tym momencie znane słowa E. Hemingway „Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”. Osobliwy charakter ma twórczość T. Borowskiego. Jako tragiczny Uczestnik straszliwego „misterium śmierci” ukazał obóz od wewnątrz. Nałkowska relacjonuje koszmarną wizję „epoki pieców” na podstawie autentycznych relacji ocalonych ofiar. Ukazuje obóz koncentracyjny od zewnątrz oskarżając system faszystowski. Borowski w swoich „Opowiadaniach” ukazał niemoralność okupowanego życia „Pożegnanie z Marią” ,  w którym przestają istnieć zasady moralne, uczciwość, skrupuły i uczucia. Przedstawia on w opowiadaniach tymczasowe nerwowe bytowanie w pogoni za interesami, zarobkiem, wyżywieniem i odzieniem. Narrator opowiadania nie ocenia, nie klasyfikuje bohaterów moralnie, on tylko pokazuje, jak jest wszędzie, manifestuje, że jest jednym z nich, że jest taki sam jak inni. Narratorem opowiadań oświęcimskich Borowskiego jest Tadek, który wprowadza czytelnika bez jakichkolwiek wstępów do wnętrza obozowego piekła. Czytelnik staje twarzą w twarz z rzeczywistością obozową, musi zostać poruszona jego wrażliwość moralna. Wobec masowości zbrodni Borowski zrezygnował z klasycznej koncepcji tragizmu, stworzył tragizm bezsilności, udowadniając, że w warunkach obozowych, człowiek został całkowicie pozbawiony wyboru. Według Borowskiego obozy odsłoniły prawdę o człowieku, który aby biologicznie trwać, musi kraść, handlować wyzbywać się uczuć. Pisarz uznał, że wojna i faszyzm przekreśliły dorobek cywilizacyjny ludzkości. Zakpiły z dotychczasowych wartości moralnych i etycznych. Problemem rzucającym się w oczy we wszystkich opowiadaniach oświęcimskich Borowskiego jest masowość mordu, ciągłości procesu zabijania ludzi w obozach koncentracyjnych. System zbrodni działał taśmowo, tak jak dobrze zorganizowana fabryka. Człowiek w łagrze jest tak zniewolony przez obozową rzeczywistość, że nie jest w stanie przeciwstawić się panującemu złu. W ujęciu Borowskiego człowiek zamknięty w obozie nie ma możliwości wyboru, zmuszony jest do łamania zasad moralnych. „Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono” słowa te w pewien pośredni sposób usprawiedliwiają te wszystkie postawy ludzkie, które można przytaczać dla młodych pokoleń ku przestrodze. Ja nie chcę oceniać tych ludzi, bo nie mam takiego prawa, ale w takich warunkach jak oni może zachowałbym się podobnie. Ale wiem jedno żadne potrzeby, nawet takie jak chęć życia, nie są w stanie usprawiedliwić postawy ludzkiej, która doprowadza do pogrążenia drugiego, bo najważniejszy jestem „ja” . ale to jest tylko moje zdanie, a nigdy nie dane mi było przeżyć koszmaru wojny i „tyle o sobie wiem ile mnie sprawdzono”.

 
Siła i słabość człowieka w literaturze o wojnie i okupacji.

Dzieje literatury polskiej w okresie II wojny światowej były ściśle związane z tragiczną sytuacja narodu będącego pod okupacją hitlerowską. Wojna wywarła niezatarte piętno na psychice każdego człowieka, który zmuszony był przejść przez to piekło. Pamięć o tym nie zginęła mimo upływu lat. Postarali się o to polscy pisarze i poeci, którzy uczestniczyli w tragicznych wydarzeniach zwanych "czasem apokalipsy społecznej". Najokrutniejszym doświadczeniem z tamtych dni były obozy koncentracyjne, milionowa martyrologia narodów, machina śmierci stworzona przez hitlerowców. Wydarzenia wojenno-obozowe znalazły swój oddźwięk między innymi w utworach Tadeusza Borowskiego, Zofii Nałkowskiej, Andrzeja Szczypiorskiego, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Ich osobiste przeżycia z tych lat wpłynęły na powstanie utworów o dniach wypełnionych oczekiwaniem na śmierć.
Borowski przeszedł piekło obozów koncentracyjnych, Nałkowska pracowała w Międzynarodowej Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich, Grudziński był więźniem sowieckiego lagru, Szczypiorski obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Wszyscy oni zasmakowali gorzkiego chleba wojennych dni, poznali rozpacz i cierpienie. Znalazło to odzwierciedlenie w ich utworach, w których główne miejsce zajmuje przedstawienie ludzkich postaw.

Tadeusz Borowski
Autor w swoich opowiadaniach stara się zwrócić uwagą czytelnika na to, co w obozowej rzeczywistości strach i tchórzostwo mogą zrobić z człowiekiem. Te dwie cechy są u Borowskiego głównymi słabościami ludzi. Doprowadzają do degradacji moralnej, upadku człowieka, zatracenia wszelkich wartości. W ekstremalnej sytuacji, jaką z pewnością jest przebywanie w obozie, znikają cechy powszechnie uważane za humanitarne, nie ma tu współczucia, miłości. Jest tylko chęć przeżycia za wszelką cenę. Więźniowie przechodzą proces stopniowego obojętnienia wobec cierpienia i śmierci innych. Ciągle walczący o żywność, borykający się z chorobami i wycieńczeniem zatracają powoli ludzkie cechy. Nie są zdolni do litości, przyjaźni, miłości, czy chociażby poczucia solidarności. Wydawałoby się, że wspólna niewola, zagrożenie i niepewność, co przyniesie następny dzień, powinny zbliżać więźniów do siebie, rozwinąć w nich współczucie i przyjaźń. Jednak tak nie jest. Są to ludzie bezwzględni wobec innych. Potrafią spokojnie patrzeć, jak kapo znęca się nad współwięźniem i nie reagować na ten widok. Strach o samego siebie, strach przed karą paraliżuje wszelkie działania. On też sprawił, że bardzo szybko ludzie przyzwyczaili się do codziennego mordowania towarzyszy niedoli. Z czasem śmierć bliźniego przestała wywierać jakiekolwiek wrażenie. Godność człowieka nie istnieje, jest dla więźniów abstrakcją. Nikt nie kryje się z tym, że okradł współwięźnia, lub że życzy mu śmierci. Nikt też nie wstydzi się, że szuka jedzenia w śmietniku. W obozie nie ma także pojęcia dobra. Dobitnie ukazuje to scena, w której więźniowie nie potrafią współczuć idącym na śmierć kobietom, choć wiedzą co ich czeka. Inna scena przedstawia kobietę, która wyrzeka się własnego dziecka, aby tylko przeżyć i uratować się przed komorą gazową. Wszystko to sprawiły ekstremalne warunki, w jakich znaleźli się więźniowie. Zamknięci w obozach koncentracyjnych, skazani na zagładę, bądź przetrwanie kosztem drugiego człowieka. Dlatego nie było mowy o solidarności czy współczuciu. Uleganie emocjom równało się bowiem śmierci.
Borowski w swoich opowiadaniach pokazuje, że normy etyczne straciły rację bytu i zastąpione zostały nowym kodeksem opartym na negatywnych aspektach duszy ludzkiej: strachu i tchórzostwie, które gwarantowały choć w minimalnym stopniu szansę przeżycia.
Zarzucona Borowskiemu, że pokazywał w swych utworach całkowitą bierność i nie uwzględniał istniejącego oporu. Był to celowy zabieg, który miał na celu przedstawienie całej okrutnej prawdy o człowieku, do czego jest zdolny kiedy jest głodny i chce przetrwać. Borowski uważa, że największe słabości człowieka to strach i tchórzostwo, znalezienie innych pozostawia czytelnikowi.

Andrzej Szczypiorski
W swojej powieści pt. "Początek" nie ukazał rzeczywistości obozowej, ale na jej powstanie na pewno duży wpływ miał pobyt pisarza w obozie Sachsenhausen, gdzie musiał zrewidować wiele swoich poglądów i przewartościować opinie o ludziach. Autor uważał za największą słabość człowieka bierność, bo "w momencie, kiedy jesteśmy bierni, zło zaczyna działać samo przez się, aby dobro mogło dojść do głosu musimy być czynni, to wymaga ogromnego wysiłku, żeby dobrem ocalić naszą człowieczą dobroć". Autor twierdzi również, że " nie wiedzieliśmy, kim jesteśmy i dopiero faszyzm, dopiero wojna otworzyła nam oczy, pokazała co tkwi w naturze człowieka". Największą dla Szczypiorskiego siłą i zaletą człowieka jest czyn i działanie. Bohaterowie bez względu na status społeczny działają i w większości są to działania pozytywne, i tak na przykład sędzia Romnicki organizuje ucieczkę z getta Joasi Fichtelbaum, łoży na jej utrzymanie. Po tym czynie "żyje bardziej niż kiedykolwiek przedtem".
Siostra Weronika organizuje pomoc dla rannych i bezdomnych, opiekuje się, mimo początkowych oporów, żydowskimi dziećmi. Chcąc je ratować od śmierci chrzci je, wdraża do wiary chrześcijańskiej, uczy znaku krzyża, pacierza.
Kolejarz Filipek pomaga w uratowaniu Irmy Seidenmam z Gestapo, dzięki znajomości z Niemcem Johanem Millerem.
Wiktor Suchowiak, zawodowy bandyta, rabuś, jest jednocześnie postacią wzbudzającą ogromną sympatię czytelnika. Kiedy Żydzi zaczynają szukać możliwości ucieczki z getta, przemyca ich do aryjskiej części miasta. I mimo, że czyni to za opłatą, to jednak spełnia szlachetny uczynek, ratując od śmierci wiele istnień ludzkich. Bohaterowie Szczypiorskiego pod wpływem wojny zmienili się, ujawniły się ich prawdziwe oblicza. Obudziła się w nich chęć pomocy, chęć działania dla dobra innych. To działanie właśnie było w latach okupacji wielką siła. To ono nadawało sens ich życiu, pozwalało aby życie to było pełniejsze, bardziej wartościowe.

Zofia Nałkowska
Autorka zbioru opowiadań pod tytułem "Medaliony". Mieszkając w czasie okupacji w Warszawie była świadkiem powstania w getcie i powstania w 1944 roku. Widziała okrucieństwo Hitlerowców. Pracując zaś w Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich miała okazję poznać wiele ludzkich tragedii, których przyczyną byli zbrodniarze niemieccy.
"Medaliony" to zbiór, który ukazuje losy ludności skazanej na terror i cierpienie. Obejmuje osiem opowiadań, a właściwie wstrząsających relacji o okupacyjnej rzeczywistości. Autorka niczego nie koloryzuje, nie ocenia, przedstawia tylko fakty. Jest to celowy zabieg, aby wywrzeć na odbiorcy jeszcze większe wrażenie i uzmysłowić mu cały ogrom okrucieństwa, jakiego dopuścili się okupanci. W jednym ze swoich opowiadań Nałkowska przedstawia przestępczy proceder, jakiego dopuszczali się Niemcy, mianowicie produkowali mydło z tłuszczu ludzkiego. Bohater tego utworu mówił o tym w sposób całkowicie obojętny, spokojny, pozbawiony emocji, tok jakby była to rzecz najnormalniejsza w świecie.
W pozostałych opowiadaniach autorka koncentruje się na sytuacji więźniów obozów. Pisarka pokazuje jak pod wpływem strachu przed śmiercią zanikają wszelkie wartości, ludzie "lądują" na samym dnie upodlenia. Szczególnym opowiadaniem jest utwór "Dorośli i dzieci w Oświęcimiu". Nałkowska w niezwykle dramatyczny sposób przedstawia panujące warunki. Personel obozowy to bezwzględni ludzie pozbawieni wszelkich humanitarnych uczuć, potrafiący zabijać dla zabawy. Szczególnie okrutnie traktowane były dzieci, z których większość szła do gazu, reszta, której udało się przeżyć selekcję, zmuszona była do nieludzko ciężkiej pracy. Obcowanie z okrucieństwem i nieszczęściami ludzkimi powodowały, że dzieci zatracały uczucia i człowieczeństwo, a stawały się reagującymi instynktownie na otaczający świat zwierzątkami.
Problem degradacji człowieka podejmuje opowiadanie "Przy torze kolejowym". Ukazuje ono uciekających z transportu ludzi. Mężczyzna został zastrzelony, kobieta ciężko raniona w kolano. Leżała całymi godzinami przy torze kolejowym, czekając, aż ktoś jej pomoże. Przechodzili tamtędy ludzie, ale nikt nie podał jej pomocnej ręki, gdyż bał się kary, jaka mogła go za to spotkać. Kiedy zjawili się dwaj policjanci, poprosiła, żeby skrócili jej mękę i zastrzelili ją. Odmówili. Gdy zjawili się po raz drugi kobieta ponowiła prośbę, aż w końcu pewien młody człowiek poprosił o pistolet i zastrzelił ją. Jej ciało leżało jeszcze całą dobę, gdyż wszyscy bali się je pochować. Ci, którzy widzieli sytuację Żydówki, nie mogli dla niej nic zrobić. Paraliżował ich strach, który był silniejszy niż współczucie czy litość.
Nałkowska głównie skupiła swą uwagę na strachu i na tym, co robi on z ludźmi. Pokazuje jak pozbawia on wszelkich humanitarnych uczuć, pozbawia człowieka godności. Towarzyszył mu każdego dnia i był główną słabością w okresie wojny i okupacji.

Gustaw Herling-Grudziński
W swoich wspomnieniach pod tytułem "Inny świat" pokazał świat sowieckiego obozu pracy. Mottem tej powieści stały się słowa Dostojewskiego z utworu pod tytułem "Zapiski z martwego domu": "Tu otwierał się inny, odrębny świat, do niczego nie podobny, tu panowały inne, odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy, tu trwał martwy za życia dom, a w nim życie jak nigdzie i ludzie niezwykli. Ten oto zakątek zamierzam tu opisać".
Martwy dom wymieniony w motcie to oczywiście to Rosja, zaś "inny świat" to świat beznadziejności i braku litości, życie w pancerzu obojętności w świecie odwróconych wartości moralnych. W takim to właśnie świecie znalazł się Gustaw Herling-Grudzinski.
Metody jaki stosowali komuniści nie różniły się specjalnie od metod hitlerowskich. Więźniowie traktowani byli okrutnie. Panował straszliwy głód, który dziesiątkował ludzi. Musieli oni pracować ponad siły, co w trudnych warunkach klimatycznych często doprowadzało do śmierci. Sowieci nie mieli jedynie krematoriów, więźniowie stanowili bowiem cenną, bo tanią siłę roboczą. Przeżycie takich warunków było rzeczą niezwykle trudną. Podobnie jak w obozie koncentracyjnym tak i tu ludzie zatracali wartości moralne, obojętnieli na otaczające ich zło, przyzwyczajali się do "innego świata", w którym przyszło im żyć. Działo się tak jak pisał Dostojewski: "Człowiek to istota, która do wszystkiego się przyzwyczaja i sądzę, że to najtrafniejsze określenie człowieka".
Z dystansem i należytą powagą pisze Grudziński o "prawach" życia obozowego, takich jak obojętność na cierpienie i chorobę drugiego, brak reakcji na nieludzkie wydarzenia rozgrywające się na oczach więźniów. Do tych praw należą jeszcze: przestrzeganie zasady nienarażania się, znikanie z oczu innym, roztapianie się w masie ludzkiej, zakazywanie sobie głośnego myślenia o tym, co się myśli, niewyrażanie jakichkolwiek opinii, związanie się z własna pryczą jako swoim azylem i bezpieczeństwem. Znamienną cechą jest spokój w relacjonowaniu zachowań przeczących człowieczeństwu. Zdrowi więźniowie nie pomagają chorym, widzący nie podają ręki tym, którzy cierpią na kurzą ślepotę.
W sposób chłodny i zobiektywizowany Grudziński pisze o tym, jak w obozie nie wolno zawierzać nadziei, nie wolno marzyć o zwolnieniu, bo zwykło to kończyć się rozczarowaniem: dodaniem lat, przedłużeniem wyroku w ostatniej chwili, tak jak stało się to w wypadku Ponomarienki, starego kolejarza z Kijowa. Przesiedziawszy w obozie 15 lat z radością wciąż mówił o nadchodzącym zwolnieniu. W dniu ukończenia wyroku dowiedział się, że wyrok przedłużono mu bezterminowo. Stary bolszewik wrócił do baraku blady, położył się na swojej pryczy i umarł na atak serca.
Warunki obozowe doprowadzały do zobojętnienia i wzajemnej nienawiści. Twardniały serca, nie reagowały ludzkie dusze, odstępując po miesiącach i latach pobytu w obozie od uznawanych zasad moralnych, takich jak miłość bliźniego. Skorupa zobojętnienia pękała i tajała przed zbliżającymi się świętami.
Szansę przetrwania mieli ci, którzy potrafili narzucić sobie dyscyplinę myślenia o przeszłości i rzadkiego jej wspominania. Aby przeżyć należało jak najszybciej zapomnieć o litości, bo każdy więzień uważał, że potrzebuje jej bardziej niż inny. Wyczerpująca praca łamała ludzi i poniżała ich do tego stopnia, że nie było rzeczy, której by nie zrobili dla zdobycia dodatkowego kawałka chleba.
Jedyną siła więźniów sowieckiego lagru była nadzieja. Nadzieja, która niejednokrotnie przynosiła rozczarowanie, ból, zwątpienie, gdy to, o czym się marzyło, spełzło na niczym. Jednak więźniowie trwali w niej, ona dawała im siłę do dalszego życia, a właściwie do dalszej wegetacji. Z nadzieją czekali na kolejne widzenie z rodziną, które było chwilowym wyzwoleniem się z rygoru obozowego. Odbywało się ono w "domu swidanij". Dom ten jedną częścią przylegał do obozu, a drugą do wolnej ziemi. "Tak więc - objaśnia pisarz - można śmiało powiedzieć, że dom, w którym więźniowie spotykali się po latach ze swoimi najbliższymi, znajdował się na pograniczu wolności i niewoli, przestąpiwszy próg przepierzenia, wygolony, wymyty, i odświętnie ubrany katorżnik wpadał prosto w ramiona, wyciągnięte ku niemu z wolności".
Kolejnym azylem dla więźniów był szpital, do którego każdy chciał dostać się za wszelką cenę, aby tam odpocząć, aby ratować resztki człowieczeństwa. Dlatego też nie stroniono od samookaleczenia, aby tylko dostać się tam.
Niektórzy więźniowie trwali w obozie dzięki nadziei na ucieczkę, tak jak Fin Rust Karinen. Przyjechał on nielegalnie do Rosji. W czasie czystki po zabójstwie Kirowa, aresztowano go pod zarzutem dostarczenia zamachowcom tajnych instrukcji. Podjął on próbę ucieczki, kiedy wybuchła wojna radziecko-fińska. Okazało się jednak, że siedem dni błądził po okolicy, wreszcie dotarł do wsi oddalonej zaledwie 15 kilometrów od obozu w Jercewie, dokąd chłopi natychmiast go odstawili. Kiedy po latach narrator spotkał Karinena w wojsku na froncie irackim, ten wyznał, że właśnie nadzieja ucieczki pozwoliła mu przetrwać obóz.

 
Warunki życia w lagrach i łagrach.
 


W czasie II wojny światowej Polska została podzielona pomiędzy dwa kraje wyznające ideologie totalitarne: faszystowską i stalinowską. Systemy totalitarne bazowały na strachu, przemocy, podporządkowaniu jednostki państwu. Lata niewoli wyraźnie odbiły się na polskiej kulturze, kiedy to zniszczono olbrzymią ilość muzeów, szkół, kin, zbiorów bibliotecznych. Nie wolno nam także zapomnieć o wyniszczeniu polskiej inteligencji.  Totalitaryzm zapamiętamy jednak przez  działania typu eksterminacje, obozy koncentracyjne, łagry opisywane najczęściej przez ludzi, którzy przez nie przeszli, jak Borowski, czy Herling - Grudziński, lub przez ludzi którzy bezpośrednio zajmowali się tym tematem. Przykładem może być Zofia Nałkowska, która była członkiem Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich.
 
Jak Niemcy traktowali ludzi głównie jako materiał, surowiec z którego wytwarzali mydła, płaszcze ( z włosów ) dla swoich żołnierzy na froncie wschodnim,  tak Rosjanie eksploatowali swoje ofiary pod względem potencjału roboczego. Wynikało to także z tego, że Niemcy mordowali ludzi z powodu swoich fanatycznych przekonań, a dla Rosjan ich ideologia była przydatna głownie przy oskarżeniach ludzi i przy "procesach" . Bohater "Innego świata" był skazany za posiadanie butów oficerskich i nazwiska o brzmieniu niemieckim. W związku z czym oskarżono go jako " oficera polskiego na usługach niemieckiego wywiadu ". Innymi absurdalnymi oskarżeniami była niegospodarność, utrzymywanie zagranicznej korespondencji. Wiele oskarżeń opierało się po prostu na donosach i na  założeniu prawa sowieckiego, że nie ma ludzi niewinnych. Podczas śledztwa stosowano zarówno tortury fizyczne, jak i psychiczne, które miały na celu wpojenie człowiekowi jego zarzuty, w taki sposób aby w nie na prawdę uwierzył. Z Jednego dnia Iwana Denisowicza dowiadujemy się, że najpierw stadardowym wyrokiem było 10 lat, a później 25 lat ! i nie było wypadku, żeby sie w tym łagrze komuś wyrok skończył.
Fanatyczni faszyści na ogół nie potrzebowali zarzutów, donosów do mordowania ludzi. Wystarczyło, że ktoś był po prostu Żydem, Ukraińcem, Cyganem lub innym "podczłowiekiem" . Ofiar dostarczały im łapanki, likwidacje gett żydowskich.
 
Takie ilości ludzi, jakie Niemcy zabijali trzeba było w jakiś sposób szybko i sprawnie dowozić do obozów koncentracyjnych. Najtańszym i najpraktyczniejszym okazał się przewóz w wagonach towarowych, bydlęcych. Warunki w jakich "podróżowali pasażerowie" opisane są w "Medalionach" Nałkowskiej i w opowiadaniach Borowskiego. Ten drugi poeta zwraca głownie uwagę na ilości ludzi, których dostarczały kolejne transporty kolejowe - " między jednym, a drugim kornerem zagazowano kilka tysięcy ludzi " .
Nowoprzybyli musieli przejść przez pewnego rodzaju przywitanie. W Oświęcimiu najpierw pozbywano ludzi wszelkich prywatnych rzeczy, kosztowności, aż do wszelkich ubrań jakie mieli na sobie. Później odzielano ludzi "przydatnych" od "bezużytecznych". Ci pierwsi, to znaczy najsilniejsi, z jakimiś praktycznymi umiejętnościami byli wpisywani na listę więźniów, natomiast reszta była kierowana do "łaźni".
Trochę inaczej wyglądało to w łagrach, ponieważ Rosjanie nie zmarnowaliby tak po prostu żadnej siły roboczej. Selekcja polegająca na forowaniu silniejszych i bardziej wydajnych pracowników opierała się na wydawaniu odpowiedniej ilości posiłków, o czym później. Tak samo w łagrach jak i w lagrach więźniowie pozbywani byli swoich prywatnych rzeczy i posiadanie ich było surowo karane. Kary były bardzo różne i wymyślne, od izolatki, gdize okna nie były oszklone, ani zabite deskami, stanie na mrozie, tortury, głód, czy "po prostu" śmierć, ludzie giną na wszytkie sposoby, wedle wszystkich kluczów (Jeden dzień...)
 
W całym systemie zbrodni główną rolę odgrywała praca. W łagrach ludzie pracowali przy temperaturze -30o i nawet jeszcze zimniejszej, przy czym nie mieli odpowiednich ubrań do takich mrozów. Do pracy musieli dochodzić po kilka kilometrów, pracowali po kilkanaście godzin w ekstremalnie trudnych warunkach. Od wykonanej normy uzależniona była ilość wydawanego danej załodze jedzenia. Dlatego w takiej sytuacji ludzie sami kontrolowali się nawzajem czy ktoś nie próbuje wymigać się od pracy. W poprzednich epokach literackich, jeśli była mowa o pracy to wyrażano się o niej jako o misterium wartości, była potwierdzeniem człowieczeństwa, czynnością, która uszlachetnia. Teraz praca stała się przekleństwem człowieka, czymś co go upodla, poniża, w końcu - zabija.
 
Ludzie marzą o dniu wolnym od pracy. Kombinują jak by tu przespać się spokojnie przez kilka godzin więcej, ponad dozwoloną ilość. Codziennie rano z nadzieją patrzą na termometr, czy przypadkiem temperatura nie jest poniżej ustalonego poziomu, ponieważ w tym przypadku mogliby nie iść do pracy. Marzeniem jest spędzenie kilku dni w szpitalnym łóżku.
Opisując realia obozowe trzeba jeszcze wspomnieć o warunkach, w jakich "mieszkali" i spali więźniowie. Jeśli Niemcy dbali o czystość w obozie ( Ordnung mußt sein ), to w łagrach panował brud i robactwo. W zapluskwionych pryczach spało co najmniej dwóch więźniów, a baraki rzadko były ogrzewane.
W utworze Aleksandra Sołżenicyna otrzymujemy zbiór rad, całą filozofię jak przeżyć w obozie. Począwszy od tego, że trzeba jeść jak najdłużej, do sposobów w jaki sposób można sobie zapracować " na lewo " na dodatkowy chleb. Bohater pilnuje,  żeby się nie przemęczać, nie przeziębić się, żeby po przyjściu do pracy znaleźć sobie odpowiednie, pod wieloma względami, miejsce. Konieczną postawą do przeżycia jest niewychylanie się z tłumu, nienarażanie się, niepyskowanie, a także pamięć o zasadzie, że " najgorszym wrogiem więźnia jest inny więzień ".
 
Jak już pisałem w zależności od ilości wykonanej pracy więźniowie otrzymywali odpowiednie porcje żywnościowe. W wyniku czego najwięcej jedzenia dostawali najsilniejsi, najbardziej wartościowi, a im ktoś był bardziej wykończony, chory tym dostawał mniejsze porcje.  Dlatego głównym prawem w obozie było "kto ma żarcie, ten ma siłę". Lekarze mieli, w związku z czym, możliwość prowadzenia badań nad głodem. Chorobami z niego wynikającymi były kurza ślepota, szkorbut, bronchit, gruźlica, aż do sytuacji, w której organizm "posilał" się samym sobą. Głodowe stawki żywnościowe zmusiły ludzi do kombinowania, krętactwa (Nie ma takiej rzeczy, której by człowiek nie zrobił z głodu i bólu), a jeśli to nie wystarczało, doprowadzały do zachowań, które nigdy nie miałyby miejsca w normalnym życiu. Zofia Nałkowska przedstawia historię, w której głód doprowadził ludzi do kanibalstwa, do jedzenia zwłok.
 
Zarówno z lagrów jak i z łagrów wydostawało się niewielu ludzi. Najczęściej były to przypadki ucieczek, które rzadko uwieńczone były sukcesem. Na Syberii dodatkowym "murem" często nie do przejścia były odległości, które do przemierzenia w głębokim śniegu. Tak jak Rosjanie głównie wykańczali ludzi poprzez pracę, tak Niemcy wymyślili cały proces usuwania niezliczonych mas ludzi. Począwszy od zagazowania, na paleniu ciał skończywszy. Natomiast, gdy nie potrafili poradzić sobie ze zbyt dużą ilością ludzi, prowadzili swoje ofiary na skraj rowu, gdzie dokonywano szybkiej i zbiorowej egzekucji.
 
W obozach był podział na więźniów, którzy dawali sobie radę i na tych którzy sobie nie naradzili. Zgodnie z prawem obozowym - prawem dżungli - ci pierwsi żyją kosztem drugich. Wszystkie pragnienia tych ludzi sprowadzały się do zdobycia jedzenia, ponieważ przeżywali prawdziwy głód, a " prawdziwy głód jest wtedy, jak się patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia ".
Łagry doprowadzały ludzi do stanu, w którym " uczucia i myśli obluzowują się", a " pomiędzy skojarzeniami powstają luki ". Łagier to był zupełnie inny świat, ze swoimi prawami, z machiną nastawioną na totalne wyeksploatowanie człowieka w niewolniczej pracy. Postępowanie ludzi zlagrowanych i złagrowanych pozbawione było podstawowych zasad moralnych, mam tu na myśli dopuszczanie się donosów, gwałtów, bezkarnych kradzieży (czego sam nie weźmiesz, tego nie wyprosisz).
 
Dlatego nie bez podstaw podmiot w wierszu Różewicza " Lament " mówi o sobie " jestem mordercą ". Jest to człowiek, który przeżył doświadczenie wojenne, z którego wyszedł zupełnie zmieniony, dorosły, wręcz stary, ale tylko psychicznie, ponieważ fizycznie jest młody. Różewicz nie rozróżniał ofiar od katów. Uważał, że wszyscy ci którzy przeżyli są winni, ponieważ przeżyli kosztem innych. Podmiot stracił także poczucie wartości, nie potrafi przyjąć, naśladować wzorców z przeszłości, głoszących idee miłości, poświęcenia, czy bohaterstwa. Nastąpił u niego kryzys moralności, utrata wiary w prawdy chrześcijańskie.