Spis treści:

1. Władza.
2. Władza – powołanie, zobowiązanie, zaszczyt, namiętność, pokusa... Do jakich refleksji na ten temat skłania Cię literatura wybranych dzieł literackich?
3. Wpływ systemu totalitarnego na kształtowanie psychiki człowieka.
4. Prześladowcy i ich ofiary, jakiego typu zagrożenia niesie totalitaryzm.



Władza.


"Władza, która opiera się na niesprawiedliwości nie może być trwała"
(Demostenes)
Literatura bardzo często odzwierciedla przeżycia nie tylko jednostek, ale i całych narodów, nie była więc obojętna wobec tematu władzy. Władza to bardzo pojemne hasło, wyraża się ona przede wszystkim w rządzeniu, wpływaniu na działalność ludzi, kierowaniu i kontrolowaniu. Problem ten był chętnie podejmowany przez pisarzy wszystkich epok. W utworach swych prezentowali i oceniali różne typy władzy, pokazywali dylematy i trud jej sprawowania.
Już w starożytności pojawiły się utwory podejmujące zagadnienie władzy. Dramat Sofoklesa pt "Antygona" przedstawia postać władcy absolutnego, który ma swoje racje, gdy wydaje okrutne rozkazy. Król Kreon wydał zakaz grzebania Polinejka, uznając go za zdrajcę ojczyzny. Wydał także rozkaz odszukania i skazania na śmierć buntownika, którym okazałą się nieposłuszna Antygona. Kreon w swym postępowaniu brał pod uwagę dobro państwa, utrzymanie autorytetu władzy, konsekwencję w postępowaniu, sprawiedliwość, a więc równą srogość wobec wszystkich obywateli - nawet wobec rodziny. Swoje decyzje uzasadniał dobrem publicznym, chciał, by w państwie panował ład i porządek. Jednak nie przemyślał swojego rozkazu, nie rozpatrzył wszystkich konsekwencji tak poważnej decyzji. Zapomniał o prawach i uczuciach indywidualnej jednostki, zlekceważył prawa religijne i obyczajowe swoich obywateli, tradycję, więzi rodzinne. Kreon nie słuchał nikogo: ani Antygony, ani Hajmona, ani własnego ludu, reprezentuje on typ silnej władzy autokratycznej. Słowa wypowiedziane przez Kreona: "Czyż nie do władcy wiąc państwo należy?" świadczy o dumie i żądaniu bezgranicznego i bezkrytycznego posłuszeństwa i respektowania wydawanych przez siebie praw. Zapomniał, że to władza jest dla ludzi, a nie ludzie dla władzy.
Utworem, który może śmiało uchodzić za jeden z najlepszych przykładów na to, że żądza władzy może zmienić człowieka jest "Makbet" W. Szekspira. Tytułowy bohater był odważnym rycerzem, wiernym poddanym swojego króla, ale także cechuje go męska próżność, chęć zaszczytów, ślepa ambicja. Przepowiednie czarownic budzą w nim skryte i podświadome marzenia o koronie. Ulega także namowom żony. Makbet decyduje się podstępnie zabić króla Dunkana. Posiadł władzę, ale jednocześnie stał się niewolnikiem pierwszej zbrodni. Strach przed ujawnieniem prawdziwego zabójcy, sprawił, że musiał kroczyć drogą kolejnych zabójstw. Makbet chciał być dobrym władcą, ale stał się tyranem. Rozpoczął rządy terrorem, nie cofnął się przed żadną zbrodnią pomagającą mu utrzymać władzę. Niepohamowana żądza władzy zniszczyła jego spokój sumienia, psychikę, małżeństwo - wreszcie życie. Zło pociągnie za sobą następne zło i zniszczy sprawcę. Tak więc władzy nie da się utrzymać fałszem i zbrodnią.
Także w naszej literaturze w okresie renesansu znajdujemy utwór podejmujący problem władzy. Jest nim "Odprawa posłów greckich" J. Kochanowskiego. Pieśń chóru zaczynająca się słowami: "Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie" skierowana jest do władców, senatorów i posłów rządzących narodem. Zdaniem Kochanowskiego, muszą zdawać sobie sprawę z obowiązku i wielkiej odpowiedzialności moralnej, jaka na nich spoczywa. Rządzący mają sprawować opiekę nad całym narodem, stać na straży prawa i sprawiedliwości, ponieważ zajęli miejsce Boga na ziemi. Nie wolno im myśleć o własnych, prywatnych interesach, lecz winni mieć na uwadze dobro ogółu. Poeta ostrzega, że władcy nie są bezkarni, bo chociaż na ziemi nie mają nad sobą zwierzchnika, to czeka ich jednak sąd najbardziej sprawiedliwy - sąd Boży. Bóg przekupić się nie da i będzie oceniał tylko czyny. Zgubę państwa może przynieść przekupstwo, egoizm, prywata, brak poszanowania prawa. J. Kochanowski wskazuje na większą odpowiedzialność moralną rządzących niż człowieka prywatnego, bo ten swymi błędami gubi tyko siebie, natomiast "przełożonych występy miasta zgubiły". Rządzący muszą pamiętać, że władza nie jest tylko zaszczytem, ale przede wszystkim zobowiązaniem wobec poddanych, wobec ojczyzny.
Równie krytyczne uwagi w odniesieniu do polskiego sejmu odnaleźć można w komedii politycznej J. U. Niemcewicza "Powrót posła". Być posłem, głosować za lub przeciw, rzucić "liberum veto" lub nie - to też sprawowanie władzy. Komedia mówi wprost, że hańbą jest przekupstwo i prywata, pycha i egoizm posła. To przesłanie nie przebrzmiało i nie straciło swej aktualności. Mijały wieki, zmieniały się struktury społeczne i polityczne, lecz problem władzy, jej istota i sens nie przeminęły. Nasz XX wiek właściwie nie zna książąt i królów - przynajmniej tych rzeczywiście dzierżących władzę w swoim ręku. Zastąpili ich prezydenci i premierzy, rządy i parlamenty. Ostatnie lata historii pokazały, jak straszliwa w skutkach może okazać się władza totalitarna, czego przykładem był hitleryzm czy stalinizm.
Wpływ faszyzmu na umysł ludzki przedstawiają "Rozmowy z katem" Kazimierza Moczarskiego. Jurgen Stroop należał do osławionych, brutalnych dowódców SS, był katem warszawskiego getta. Jego osobowość ukształtowały rodzina, atmosfera miasteczka, w którym dorastał oraz sytuacja Niemiec po klęsce I wojny światowej. Ojciec był policjantem, wychowywał syna w kulcie władzy, siły, wyrabiał w nim przede wszystkim posłuszeństwo. Jurgen Stroop nigdy nie nauczył się samodzielnie myśleć, imponowali my ci, którzy mieli władzę i byli bezwzględni. Mimo przeciętnych uzdolnień i niskiego wykształcenia był ambitny, pragnął bogactwa i władzy. Stroop dał się łatwo otumanić propagandowym hasłom, że Żydzi to podludzie, Słowianie są brudni, a Niemcy to rasa panów. Zniewolenie umysłu prowadzi do wyrażania zgody na każdą zbrodnię, bo można ją wytłumaczyć koniecznością dziejową, dobrem narodu, ideologią. W tym miejscu nasuwa się myśl dzieło Niccollo Machiavellego pt.: "Książę", w którym został skonstruowany model władcy kierującego się racją stanu. Nawet czyn naganny etycznie, nawet podstęp i zabójstwo są usprawiedliwione, gdy potrzebuje ich ojczyzna. Tak więc władca musi być bezwzględny wobec wrogów, nie uniknie przemocy, a interes jednostki musi być podporządkowany dobru ogólnemu. Ta doktryna usprawiedliwia niecne czyny i zdejmuje ciężar z sumienia niejednego władcy tego świata.
Także Tadeusz Konwicki w "Małej apokalipsie" daje wyraz swojemu przerażeniu rzeczywistością, w której człowiek nie znaczy nic, bo o wszystkim decyduje władza,urząd, ideologia. Warszawa, gdzie rozgrywa się akcja utworu, podobnie jak cały kraj, rządzona jest przez totalitarny reżim. Nie ma od niego ucieczki, zniewoleni są wszyscy. Panowanie władzy nad całością życia doszło do absurdu - manipulacje doprowadziły do tego, że nikt już nie wie, w którym roku żyje, prawdziwa data jest tajemnicą państwową. Władza opiera się na działalności Urzędu Bezpieczeństwa i milicji. Bohater jest przesłuchiwany, milicja kilkakrotnie w ciągu dnia sprawdza dowód osobisty, telefony są na podsłuchu, na każdym kroku można spotkać szpicli i donosicieli. Ponieważ zło znajduje się wszędzie, ten świat rozpada się, kona i nie będzie zbawiony. Katastroficzna wizja końca przedstawionego świata w "Małej apokalipsie" jest przesłaniem i ostrzeżeniem przed skutkami wszechmocnej władzy, wobec której jednostka jest bezsilna.
Również w "Folwarku zwierzęcym" Georga Orwella obserwujemy mechanizmy władzy totalitarnej. Utwór ten ma sens przenośny, dlatego postacie zwierząt symbolizują postawy ludzkie. Napoleon to tępy, okrutny władca, realizujący plan zdobycia i utrzymania pełnej władzy metodami siłowymi, wręcz kryminalnymi. Znakiem silnej ręki jest sąd a zaraz egzekucja wykonywana na wszystkich, którzy żywili jakąkolwiek wątpliwość, co do słuszności drogi wytyczonej przez towarzysza Napoleona. Śmiertelnie wystraszone zwierzęta przyznają się do win nie popełnionych, co bynajmniej nie wpływa na złagodzenie kary. Inną z metod utrzymania władzy była propaganda. Obłudny władca ogłasza folwark republiką, czyli rzeczą publiczną. Skoro kraj ma zostać republiką, to musi być prezydent - głowa państwa. Jest, oczywiście, tyko jeden kandydat. "Folwark zwierzęcy" jest sarkastyczną powiastką filozoficzną przedstawiającą w alegorycznej formie wykład na temat reguł i sposobów zawłaszczania władzy i uzależnienia jednostek.
Bardzo przejrzystą satyrą podejmującą temat władcy jest wiersz Ewy Lipskiej pt.: "Egzamin". W utworze tym zrelacjonowany zostaje egzamin wieńczący konkurs mający wyłonić króla. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że wybrany został ten, który miał zostać wybrany, ten, który okazał się mistrzem w manipulowaniu człowiekiem. Potrafił uśmiechać się i chwytać za serce. Komisja jest przekonana, że ma przed sobą prawdziwego króla. Wtedy przewodniczący biegnie "po naród", a nie "do narodu", by go uroczyście wręczyć królowi. Nowy władca otrzymał swój "naród oprawiony w skórę". tak więc naród staje się przedmiotem, czymś bezwolnym. Lipska nie zgadza się z instrumentalnym i brutalnym traktowaniem narodu przez rządzących.
Literatura wielokrotnie wypowiadała się w sprawie władzy. Nie sposób tu zaprezentować większości twórców, którym ten problem nie był obojętny. Wydaje mi się, że na zakończenie swoich rozważań nie mogę pominąć utworu Czesława Miłosza pt. "Który skrzywdziłeś". W wierszu tym poeta zwraca się do wszystkich tych, którzy nie dostrzegają wartości każdego pojedynczego człowieka, którzy kosztem życia i godności ludzkiej chcą budować nowy świat. Cz. Miłosz ostro atakuje wszelkie rządy despotyczne, wszelką tyranię. Władca - tyran otacza się gromadą błaznów, zastraszonych, tanich pochlebców, którzy wychwalają jego cnotę i mądrość, kują na jego cześć medale. Jednak żaden tyran, gnębiciel nie może zapomnieć, że trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje zbrodnie. Dla złoczyńcy nie ma przebaczenia. Poeta nie ustanie w swoim dziele budzenia buntu przeciwko tyranii i totalitaryzmowi.
"Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta".
 
Władza – powołanie, zobowiązanie, zaszczyt, namiętność, pokusa... Do jakich refleksji na ten temat skłania Cię literatura wybranych dzieł literackich?
 

Każdy człowiek stawia sobie jakieś cele w życiu, do czegoś dąży, pragnie coś osiągnąć, do czegoś dojść. Często wśród tych pożądań znajduje się władza i związane z nią zaszczyty. Potrzeba dominacji tkwi w każdym z nas, ale najczęściej ogranicza się ona do najbliższego kręgu rodziny, przyjaciół bądź też nie ujawnia się wcale. Jeśli władza rozumiana jest jako droga prowadząca do zaszczytów, jeśli zdobywana jest za wszelką cenę, a nawet siłą, wówczas dochodzi do nadużycia władzy. Natomiast z idealną sytuacją mielibyśmy do czynienia wówczas, gdyby władza była traktowana jako powołanie, zobowiązanie wobec tej grupy plemiennej, narodowej czy społecznej, na czele której dany władca stanął.
Literatura na przestrzeni wieków ukazywała różnych władców w różnych sytuacjach życiowych. Nie zawsze to byli ludzie źli i słabi, co jakiś czas zdarzały się jednostki wybitne, urodzeni przywódcy, których celem było dobro podwładnych. Jednakże w większości przypadków władza ukazywana w utworach literackich sprawowana jest przez grupę zdeprawowanych ludzi, którzy poprzez zbrodnię lub kłamstwo dążą do osiągnięcia własnego celu, którym bardzo często jest po prostu bogactwo. Na ich czele stoi zawsze człowiek, który, pozbawiony skrupułów, nie cofa się przed niczym, by władzę utrzymać. Władców można podzielić ze względu na sposób, w jaki władzę osiągnęli: „dobrzy” zyskiwali ją najczęściej drogą legalną, pokojową, „źli” drogą spisku, podstępu i morderstwa (co oczywiście także nie było zasadą, ponieważ i tym „dobrym” zdarzało się osiągnąć władzę podstępnie).
Według powyższych kryteriów chciałbym dokonać podziału i charakterystyki niektórych władców ukazanych w utworach literackich na przestrzeni wieków. Chcę podzielić się refleksjami na temat władzy i ludzi ją sprawujących, ukazując sposób, w jaki swoje stanowiska osiągali, a następnie charakteryzując ich postawy już w czasie rządzenia. Zgodnie z tym podziałem postaram się porównać pewnych bohaterów, ukazując podobieństwa ich zachowań, mimo iż są to często ludzie pochodzący z różnych epok.
W antyku powstał dramat „Antygona” Sofoklesa. Autor ukazał postać króla Kreona, władcy Teb, który zakazał pod karą śmierci grzebania zwłok zdrajcy, Polinejka, mimo iż należał on do jego rodziny. Siostra Polinejka Antygona złamała zakaz króla, za co została skazana na śmierć. Antygona przeciwstawiła się Kreonowi, ponieważ uważała, iż prawa boskie (niepochowanie zwłok Polinejka łączyło się z niemożliwością dostania się jego duszy do Hadesu) są ważniejsze niż ludzkie, stanowione przez króla. Kreon był władcą, nie mógł, a wręcz nie powinien, cofać raz wydanego rozkazu. Król, chcąc mieć posłuch u swoich poddanych, nie może zmieniać zdania i narażać się na śmieszność, niezależnie od tego czy w grę wchodzi życie człowieka obcego czy też członka rodziny królewskiej. Można się zastanawiać, czy rozkaz Kreona był sprawiedliwy, jednak jedno jest pewne: król Teb wykazał się jako władca, pozostając przy raz wydanym rozkazie i skazując Antygonę, mimo łączących ich prywatnych więzów. Wydaje mi się, iż Kreon był powołany do tego, by być królem. Sprawował władzę, wiedząc, do czego to zobowiązuje i jaki styl życia narzuca.
Biorąc pod uwagę sposób sprawowania władzy, chciałbym porównać Kreona z Karolem Wielkim, jednym z bohaterów średniowiecznej Pieśni o Rolandzie. Karol był średniowiecznym ideałem władcy, w związku z czym pewne jego cechy zostały w utworze wyolbrzymione. Był on wspaniałym rycerzem, największym i najodważniejszym. Był przykładnym chrześcijaninem – powiódł Francuzów na wojnę z niewiernymi Saracenami do Hiszpanii. Był także władcą mądrym, zasięgającym rady u swoich poddanych. Nie da się ukryć, iż ostatnia z wymienionych przeze mnie cech Karola zasadniczo różni go od Kreona, który swój rozkaz wydał, nie pytając nikogo o zdanie. Mimo to Karol i Kreon mają jedną główną, wspólną cechę, wiedzą, co znaczy być królem, wiedzą, do czego to zobowiązuje, są powołani do rządzenia. Karol, podobnie jak Kreon, po wydaniu rozkazu oczekiwał, że osoba lub też grupa osób, których ten rozkaz dotyczy, przystąpi do wykonania polecenia bezzwłocznie. Oczekiwał także, iż jego rozkazy czy też zakazy nie będą łamane.
Antyk i średniowiecze to epoki będące początkiem historii literatury światowej. Zapoczątkowały one wielką i piękną tradycję przekładania myśli i odczuć, legend i opowieści na słowo pisane, tak że teraz możemy poznać i podziwiać wspaniałych bohaterów, a między nimi władców. Możemy krytykować Kreona i podziwiać Karola, a także uczyć się, iż sprawowanie władzy nie jest tylko przyjemnością. Rządzenie ma swoje zasady, czasem może być wręcz okrutne, lecz tylko sprawowanie rządów sprawiedliwych, ale i twardych, daje efekty.
Przeczytany ostatnio przeze mnie renesansowy dramat Szekspira pt. „Makbet” skojarzył mi się z utworem pisarza współczesnego G. Orwella, zatytułowanym „Folwark Zwierzęcy”. Mimo iż są to utwory, które powstały w bardzo odległych epokach, to sposób dążenia do władzy Makbeta i Napoleona wydaje się być pod pewnymi względami podobny. Obaj, by osiągnąć pełnię władzy, musieli usunąć z drogi przeciwników. Obaj doszli do władzy w drodze siły. Makbet był jednym z najlepszych rycerzy króla Szkocji Dunkana. Podjudzany przez żonę, mimo wcześniejszych skrupułów, zabija króla i zasiada na tronie. Podobnie Napoleon, przy pomocy psów uzyskuje władzę w folwarku, oczerniając i wyganiając swojego przeciwnika Snowballa. Rządy Makbeta jako króla są bardzo krwawe. Wierzący w przepowiednie wiedźmy nowy król Szkocji zaczyna popadać w pewien rodzaj krwiożerczego obłędu. Swoich dawnych przyjaciół Makduffa i Banka stara się zabić, obawiając się ich zemsty. Makbet boi się głównie Banka, któremu wiedźmy przepowiedziały, iż jego potomkowie będą królami. Szaleństwo Makbeta objawia się w jeszcze inny sposób – widzi ducha zmordowanego króla.
Makbet jest więc władcą, o którym można powiedzieć, iż pokusa władzy doprowadziła go do popełnienia zbrodni. Zbrodnia ta spowodowała rozdarcie wewnętrzne bohatera, którym zaczęły szarpać ogromne namiętności. Z jednej strony Makbet uwielbiał rządzić, do tego stopnia, że stał się tyranem, z drugiej strony cały czas miał wyrzuty sumienia, zwiększające się po każdym nowym morderstwie. Tak więc pokusa władzy jest niekiedy tak wielka, że prowadzi do zbrodni, a zbrodnia ta powoduje wyrzuty sumienia, których nie zawsze da się zagłuszyć.
Władza sprawowana przez Napoleona w Folwarku Zwierzęcym była władzą totalitarną, a jej negatywne cechy będę chciał ukazać w dalszej części pracy.
Zachowując chronologiczny układ epok literackich, chciałbym wspomnieć o jeszcze jednym bohaterze literackim, dla którego sprawowanie władzy było, w pewnym sensie, przekleństwem. Myślę o Konradzie Wallenrodzie, bohaterze utworu Adama Mickiewicza. Jest to postać o tyle ciekawa, że nie mieści się w moim podziale na „dobrych” i „złych” władców. Konrad doszedł do władzy podstępem. Walter Alf (bo tak początkowo nazywał się Wallenrod) był Litwinem, który przyjął nazwisko po Niemcu Wallenrodzie po to, by wstąpić do Zakonu Krzyżackiego. Wkrótce potem został Wielkim Mistrzem. Po co to zrobił? Założenie Konrada i jego sługi Wajdeloty Halbana było takie: Konrad zostanie Wielkim Mistrzem i poprowadzi Krzyżaków do zguby. Plan powiódł się, jednak nie zmniejsza to tragizmu sytuacji Wallenroda. Jest to tragizm człowieka, który zmuszony jest opuścić młodą żonę i kraj ojczysty. Jest to także tragizm średniowiecznego władcy i rycerza, który podstępem skazuje na śmierć i zagładę ludzi, którzy mu zaufali. Do czego więc prowadzi władza na podstawie Konrada Wallenroda? Czy jest zaszczytem? Powołaniem? Chyba nie. Władza dla Wallenroda jest nieszczęściem, jest złem koniecznym, jest nieznośnym obowiązkiem, jest poświęceniem się człowieka dla ojczystego kraju.
Pora powrócić do G. Orwella i jego Folwarku Zwierzęcego. Na folwarku pana Jonesa dochodzi do przewrotu i władzę przejmują zwierzęta, na których czele stają świnie jako najmądrzejsze. Pojawiają się dwaj chętni do sprawowania głównej władzy: Napoleon i Snowball. Napoleon ma za sobą psy, a więc siłę fizyczną, dlatego właśnie on przejmuje władzę. Jak wyglądają działania nowego władcy? Zamyka zebrania zwierząt, polecenia dla podwładnych przekazuje za pośrednictwem rzecznika Squelera, który wspaniałą wymową, argumentem w postaci psów, potrafi przekonać zwierzęta do racji Napoleona. Zakazane zostaje śpiewanie hymnu „Zwierzęta Anglii”, na jego miejsce pojawiają się pieśni wychwalające towarzysza Napoleona. Zaczynają zmieniać się główne przykazania zwierząt na takie, które odpowiadają świniom. Dochodzi w końcu do tego, że elita rządząca, czyli świnie, którym – w odróżnieniu od innych zwierząt – żyje się coraz lepiej, zaczyna chodzić na dwóch nogach. Świnie mają wszystkiego pod dostatkiem, za to reszta zwierząt, ciężko pracująca przy budowie wiatraka, dostaje żywności wcale nie więcej niż za czasów pana Jonesa. Napoleon, posługując się Squelerem i psami, przekazuje zwierzętom coraz to nowsze i wspanialsze dowody rozwoju folwarku, ale tylko w postaci liczb, a te, naiwne i ogłupiane, nie widzą, że wcale nie jest im lepiej, i wierzą w kłamstwa serwowane przez władzę.
Czym jest władza totalitarna, z którą mieliśmy do czynienia przez kilkadziesiąt lat u nas, w Polsce? Władza totalitarna to władza sprawowana przez pewną uprzywilejowaną grupę ludzi. Nie są to ludzie powołani, by rządzić, są to po prostu ci, którzy mają dostatecznie silne argumenty (w postaci wojska, policji), aby władzę osiągnąć, a następnie ją utrzymać. Tego typu władza jest „niewidoczna” dla społeczeństwa, a jej postanowienia przekazywane są przez rzeczników. Władza ta operuje kłamstwem politycznym. Naród, będąc pod rządami siły i przemocy, popada w amok i uśpienie. Zapomina o hasłach i ideach głoszonych wcześniej, idzie za władzą, ogłupiony i oszukany, tak jak to ukazuje Z. Herbert w wierszu Pieśń o bębnie. Idzie wsłuchany w rytm bębna, idzie prosto do piachu. Podobną wizję uśpionego totalitaryzmem narodu znajdujemy w Małej Apokalipsie T. Konwickiego, gdzie ludzie są już tak otumanieni, że nie znają nawet prawdziwej daty.
Władza – powołanie, zobowiązanie, zaszczyt, namiętność, pokusa..., ale również cierpienie, wykorzystywanie, mordowanie i wiele, wiele innych określeń, w większości przypadków negatywnych. Problem władzy faktycznie zmusza do zastanowienia. Obserwując dzieje bohaterów literackich, poznajemy ich podejście do władzy, widzimy, jak ludzie do władzy dążyli, jak ją osiągali i jak później rządzili. Poznaliśmy Kreona, który nie zmienił wydanego rozkazu i nie bał się skazać na śmierć narzeczonej swojego syna, która ten rozkaz złamała. Przenieśliśmy się wraz z Karolem Wielkim i Rolandem do Hiszpanii, gdzie podziwialiśmy wspaniałego, mężnego i mądrego władcę, jakim był król Francji. Mogliśmy wraz z Makbetem i jego żoną przeżywać noc morderstwa, a potem wszystkie wielkie namiętności, jakie targały duszą mordercy. Obserwowaliśmy Konrada Wallenroda, jak poświęcał się dla ojczyzny, niszcząc sobie życie i łamiąc zasady średniowiecznego kodeksu rycerskiego. Świat literatury pozwolił nam także uczestniczyć w rewolucji w folwarku pana Jonesa i obserwować późniejszy rozwój wydarzeń, jakim było wprowadzenie systemu władzy totalitarnej.
Wszystko to ukazało nam, jak bardzo ludzie pragnęli i cały czas pragną władzy. By ją osiągnąć, gotowi są zabijać, oszukiwać i kłamać. Są także gotowi robić to dalej, po to, by władzę utrzymać. Władza jest więc często pokusą nie do odparcia. Rzadko kiedy zdarzają się ludzie sprawujący władzę z powołania, którzy dotrzymują zobowiązań wobec narodu i dbają o dobro obywateli, ponieważ władza jest czymś, co niszczy człowieka. Gdy człowiek zaczyna rządzić i wydawać polecenia, to jest mu bardzo trudno zostać znowu zwykłym, szarym obywatelem, wykonującym rozkazy. Dlatego też nawet porządny początkowo człowiek, gdy zacznie rządzić, będzie się chciał piąć coraz wyżej, by osiągnąć najwyższą władzę, a każdy szczebel drabiny prowadzący na szczyt będzie kolejną złamaną zasadą moralną czy też zapomnianą ideą młodości.
 
Wpływ systemu totalitarnego na kształtowanie psychiki człowieka.
 

 Moczarski ukazuje na przykładzie biografii Stroopa jak faszyzm wciąga swą machinę młodego człowieka, eksponuje i rozwija cechy „potrzebne” , a wykorzenia i niszczy wrażliwość i ludzkie uczucia. Psychika Stroopa staje się szufladkowa – z jednej strony jest on ojcem kochającym swoje dzieci, uważa się za dobrego męża, żołnierza. Z drugiej zaś strony jest systematycznym, precyzyjnym ludobójcą nieczułym na cierpienie i śmierć. Te dwie „szuflady” funkcjonują w jego mózgu równolegle i nie wpływają na siebie w żaden sposób. Moczarski śledzi i analizuje narodziny zła, wpływ a także rozwój zła w człowieku. Stroop jest nie tyle nawet sprawcą, co wytworem, efektem jednostką zarażoną i wciągniętą w całą machinę zła. Przy okazji poznajemy metody, jakimi faszyzm oddziaływał na swych członków. Trafił na czasy, które odnalazły, rozbudziły w nim wszelkie zarodki zła. „Dżuma” A. Camus- nie jest to powieść zasadniczo wojenna. Jest to parabola, która ukazuje postawy ludzi postawionych wobec zagrożenia na wielką skalę. Takim zagrożeniem jest w powieści zaraza, lecz autor sugeruje, choćby nie jasną datę 194… , że może to być również wojna- groza dziejów, która atakuje ludzkość. Znaczenie tytułu. Dżuma jako choroba która zaatakowała Oran. Jest to znaczenie realistyczne i organizuje całość wydarzeń w powieści. Lecz jako choroba oznacza także, zarazę, żywioł, który w każdej chwili i nie wiadomo skąd może paść na społeczność ludzką. To symbol zagrożenia człowieka wobec sił, na które nie ma wpływu. Jest to znaczenie przenośne a i wojna jest żywiołem nieco innym niż choroba- bo jej sprawcami są ludzie. Lecz jest również groźna i jest „godziną próby”, wyzwala u ludzi różna zachowania i postawy. Z wojną wiąże się ucisk totalitaryzmu – to także odmiany dżumy, wobec której człowiek musi się opowiedzieć, jako zło tkwiące w człowieku. Jest to zaraza, negatywny pierwiastek, który tkwi w każdej jednostce ludzkiej. To zło ujawnia się często w chwilach zagrożenia takich jak żywioł lub wojna. Poraża niszczy i razi, nawet zło –jest zatem tak samo zaraźliwą chorobą jak dżuma. „Każdy nosi w sobie dżumę, nikt bowiem, nikt na świecie nie jest od niej wolny! od niej wolny! Różne postawy ludzi wobec zagrożenia. Przesłanie jest zaś postulatem podjęcia walki ze złem, o poznanie go i niszczenie. Brak działań, bezmyślność, pogodzenie się z losem mogą go tylko potęgować. Godność i siła człowieka zawieszonego we wszechświecie wobec zarazy, wojny złych instynktów polega właśnie na podjęciu działań. Dr. Berdnard Rieux niesie pomoc bez względu na wynagrodzenie, szlachetny, uczciwy. Dla niego dżuma to wróg, trzeba z nim walczyć, wierzy w przyjaźń i miłość. J. Tarrou – człowiek tułacz. Ginie, lecz jego życie w ostatniej chwili nabiera sensu i wartości. Rambert- dziennikarz, dżuma sprawiła, że nauczył się prawdziwych wartości. Pragnął uciec, myślał o sobie, lecz pozostał i przyjął aktywna walkę z chorobą, zwalczył zło tkwiące w sobie. Ojciec Paneloux przyjmuje postawę bierną. Głosi naukę uważa że dżuma jest karą, którą Bóg zesłał na ludzi grzesznych, że nie dosięgnie ludzi niewinnych, sam umiera i nie przyjmuje pomocy. Poezja. Do poetów, którzy podejmowali w swojej twórczości opis grozy lat wojennych, tragedii swojego pokolenia (pokolenia Kolumbów), zagrożenia śmiercią, pragnie normalnego życia, ucieczki w świat wyobraźni od straszliwej rzeczy historii należeli K.K Baczyński. T. Gajcy. „Pokolenie” Baczyńskiego jest to wiersz, który przedstawia straszliwą wizję świata i pokolenia ludzi urodzonych w latach II wojny i zmuszonych do zabijania. Jest to pokolenie ludzi porażonych ludzi porażonych wojną, nauczonych przez rzeczywistość, że „nie ma litości”, „nie ma sumienia”, „nie ma miłości”, trzeba zapomnieć. Młodym ludziom świat zabrał marzenia, miłość, młodość, sumienie, pamięć pozostawiły tylko senne koszmary, nie pozwalające zasnąć. Odtąd w snach i na I na jawie będą widzieć tylko krew Torturowanych bliskich. Nie są oni pewni co po nich zostanie, czy zostaną uznani za bohaterów, czy zapomniani jako zwykli zabójcy. Gajcy „Wczorajszemu”. „Wczorajszy” to ktoś młodszy, sprzed wojny być może sam poeta. Okazuje się, że wczoraj i dziś to obce odrębne światy, dwie różne koncepcje poezji. Poezja wczoraj to poezja marzenia, snu i piękna. Wczoraj mogła zaistnieć lecz była nieprawdziwa, dziś nie ma miejsca na poezję. Dziś ręce stworzone do pióra muszą walczyć, słowa też muszą walczyć. T. Różewicz – piękno jakie pozostawia wojna w psychice dokonuje przemian w poznaniu wartości. „Ocalony” zaczyna się od słów „ Mam 24 lata ocalałem prowadzony na rzeź”. Podmiot liryczny przeżył wojnę ale jego psychika została zdruzgotana. Dotychczasowy świat wartości przestał istnieć. Kryzys moralny i etyczny wywołany wojną, powoduje niemożliwość odróżnienia dobra od zła, ludzi od zwierząt, wrogów od przyjaciół, zatraciły się gdzieś uczucia. Kartoteka przedstawia koncepcję człowieka. Reprezentuje całe wojenne pokolenie, porażonych wojną, dotkniętych biernością, zmęczonych działaniem ludzi. Utracili oni wartości ich życie jest w rozsypce. W. Broniwski „Żołnierz polski”, Jest wyrazem przygnębienia spowodowanego rozbiciem polskiej armii na początku wojny. Polski żołnierz idzie „ze spuszczoną głową” z niemieckiej niewoli. Nie ma broni, kraj jest rozbity, domy spalone, a przyroda współczuje przegranym „brzoza płaczka smutno szumi” nad tułaczym losem bezdomnego żołnierza polskiego. A. Słomiński „Alarm” to rodzaj reportażu z bombardowanej W-wy. Wiersz rozpoczyna się przytoczeniem jednego z radiowych komunikatów zapowiadających i odwołujących alarm. Używana narracja oddaje grozę pierwszych dni wojny w stolicy: ludzie biegają ogarnięci paniką. W wierszu mamy do czynienia z dwoma alarmami zapowiadanymi i odwoływanymi przez spikera, oraz głoszonym przez poetę. Tego drugiego alarmu nie da się odwołać, gdyż zagrożona jest wolność i niepodległość ojczyzny.
 

Prześladowcy i ich ofiary, jakiego typu zagrożenia niesie totalitaryzm.
 

Spoglądając z pewnej perspektywy na dzieje historii, łatwo daje się zauważyć fakt, że odkąd istnieje świat ludzkiej cywilizacji, odtąd trwa w człowieku chęć dominacji nad drugim. Na przestrzeni setek lat wybuchały wojny, trwały walki. Jedni ginęli aby inni mogli realizować swe zamierzenia i marzenia. Takie są prawa historii, a człowiek jest przecież tylko marionetką w jej ręku. Ale czy jednostka działająca, pod ochroną powyższej prawdy ma prawo do zabierania innym godności ludzkiej? Czy ma prawo totalnej kontroli uczuć myśli innych ludzi? Czy ma prawo decydować o ich życiu i śmierci? Nie! Na pewno nie! Wydarzenia ostatniego stulecia są niezaprzeczalnym dowodem na to, że systemy totalitarne są utopią, drastyczną i nie można pozwolić by kiedykolwiek stały się realiami. W swych opowiadaniach Borowski daje najdobitniejszy obraz tragedii człowieka i człowieczeństwa, cierpienia które stworzył totalitaryzm. Sam Borowski przeżywszy kilka lat w obozach niemieckich, nie wierzy w mity o tym, że warunki są tylko warunkami, a człowiek jest aż człowiekiem. On wie, że człowiek ze strachu przed głodem i śmiercią jest w stanie zrobić wszystko. Zdradzić własne dziecko, wyprzeć się rodziców, popełnić zbrodnie. Wypowiedź Żyda Bekera: „mój syn kradł więc go też zabiłem” wydaje się być nie pojęte. Borowski stara się wytłumaczyć postępowanie ludzi z obozów. Nie ukazuje też jeńców jako ofiary a Niemców jako katów. Żołnierze faszystowscy będący marionetkami machiny Hitlera, ofiar systemu nie mogą pretendować do oceny, na tym samym stanowisku co jeńcy. Za największą tragedię uważa Borowski fakt że Niemcy odwołując się do najniższych instynktów człowieka odebrali mu godność, poszczuli Brata na Brata. Niemniej przejmującym obrazem tragedii wojny i niszczycielskiej nawy totalitaryzmu są „Medaliony” Z. Nałkowskiej. Czy rzeczywiście człowiek może żywić się ciałem innego? Osiem krótkich opowiadań autorki opartych na faktach autentycznych jest na to dowodem nie zaprzeczalnym. Krótkie ale zarazem przejmujące motto „ ludzie ludziom zgotowali ten los” przeraża swoją głęboką prawdę o tym, do czego jest zdolny człowiek. Gustaw Herling Grudzinski przedstawia inny typ państwa totalitarnego. Jest to państwo komunistyczne. „Inny świat” tegoż autora to kolejne świadectwo, a równocześnie stadium psychologiczne człowieka złagrowanego. „Inny świat” ukazuje łagier i zasady jego funkcjonowania w sposób bardzo dokładny. Człowiek traktowany tutaj jak siła robocza, przedmiotowo jest w stanie wyzbyć się swojego człowieczeństwa. Potrafi zdradzić drugiego, dokonać fałszywego donosu, aby zdobyć kawałek cebuli, chleba. Łatwo zauważyć, że i tutaj totalitaryzm oparty jest na igraniu z potrzebami biologicznymi człowieka. Grudziński jednak jest etykiem. Zgadza się, że w obozie panuje inny system wartości ale upada on wraz z końcem wojny. Grudzinski wierzy w człowieka. A jak wygląda ta druga strona? Ci, którzy reprezentują totalitaryzm? Obraz kata ukazuje nam Kazimierz Moczarski w „Rozmowach z katem” Jurgen Stroop , oficer wysokiej rangi w Niemczech faszystowskich jest ukazany w wielu perspektywach. Jednak ostateczny jego obraz jest jasny. Jest on oddany w pełni systemowi, któremu służy. Na podstawie szerokiej literatury, łatwo stwierdzić, że zarówno kat jak i ofiara jest efektem niszczycielskiego wpływu totalitaryzmu. System ten jest tragedią, poddaje w wątpliwość moralność, etykę i wiarę w ludzkość. Zarówno totalitaryzm faszystowski i sowiecki zostały opanowane, ale to nie znaczy, że nie pojawią się znowu. Doświadczenia lat przeszłych powinny postawić pytanie przed każdym z nas. Jaka jest granica tego do czego zdolny jest człowiek? Czy przemyślenia nie wzbudzają obaw o losy ludzkości. Sądzę, że bardzo ważne jest abyśmy opierając się na wydarzeniach przeszłości, nigdy nie dopuścili do powtórzenia historii. Nie wolno doprowadzić do stanu kiedy człowiek nie mógł realizować podstawowych potrzeb biologicznych. Literatura powojenna związana była ściśle z sytuacją historyczna narodu. Przedstawiała okres II wojny światowej. Mimo bohaterskiego oporu jaki Polska pierwsza z pośród państw zaatakowanych przez Niemcy hitlerowskie, kraj nasz znalazł się pod okupacją, w warunkach terroru w skali nie notowanej w dziejach. Ofiara tego terroru, działań wojennych i podziemnej walki z okupantem padło 6 mln obywateli polskich. Władze hitlerowskie nie ukrywały swego programowego dążenia, by uczynić z Polaków naród niewolniczo zależny i pozbawiony wszystkiego, co stanowi o jego duchowej sile i wartości. To też ze szczególna zaciekłością tępiły na terenach okupowanych wszystkie przejawy polskiego życia kulturalnego, a materialny dorobek polskiej kultury był niszczony lub przywłaszczany. Literatura polska stanęła wobec trudnego problemu przedstawienia oceny tych wydarzeń. Współcześni twórcy wspaniale ukazali tę problematykę, stosując środki artystyczne, które zwiększyły wymowę antywojenną i antyfaszystowską. Pisali oni na ten temat, gdyż taką odczuwali potrzebę, chcieli powiedzieć światu, iż to co niesie ze sobą wojna i okupacja nie znajdzie odpowiednika w żadnym ludzkim cierpieniu. Pisali ku przestrodze tym, którzy nie przeżyli tego piekła na ziemi. Kat i jego ofiara jest to jeden z tematów przewodnich literatury okresu wojennego i powojennego. W dawnych czasach za kata uważano człowieka, który na czyjeś polecenie, wykonywał wyrok śmierci. A jak jest teraz? Czy kat, to ta sama osoba z przed kilkuset lat? Nie, na pewno nie. Obecnie słowo kat nabiera szerszego znaczenia. Nie jest to już tylko jeden człowiek lecz ideologia, zbiorowość, filozofia, system w wyniku którego giną ludzie, są prześladowani, dręczeni nie tylko fizycznie ale i psychicznie. A co możemy powiedzieć o ofiarach. Są nimi wszyscy, którzy cierpią, są wyzyskiwani i giną. Problem kata i ofiary podejmowało wielu pisarzy, którzy przeżyli piekło wojny. Krokiem na przód, umożliwiającym głębsze wniknięcie w przeżycia człowieka doświadczonego wojną były „Medaliony” Z. Nałkowskiej. Jest to zbiór opowiadań reprezentujących typ prozy w postaci reporterskiego zapisu faktów opisanych po wojnie, z którym spotkała się autorka uczestnicząc w pracach Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. „Medaliony’ to dokument hańby nad którą pisarka pochyla się w zadumaniu, nie mogąc pojąć, że „ludzie ludziom zgotowali ten los” . Siła oskarżenia tkwiąca w „Medalionach” przemawia do nas głosem wielkiej przestrogi. Pisarka stara mówić się od siebie jak najmniej, przeważają natomiast wypowiedzi naocznych świadków. Jednym z wymownych utworów ukazujących kata i ofiarę jest opowiadanie pt. „Profesor Spanner” . Ukazana jest sylwetka niemieckiego naukowca, który dla „dobra i rozwoju” III Rzeszy nie zawahał się podjąć produkcji mydła z ludzkiego ciała. Dla niego ciało człowieka stało się tylko surowcem, który należy zużytkować. O produkcji mydła opowiada młody gdańszczanin zatrudniony przez Spannera. Mówi on z dumą i przejęciem, że „Niemcy umieją coś zrobić z niczego” dla tego młodzieńca tym „niczym” było ciało ludzkie. To była najstraszniejsza zbrodnia jakiej człowiek nie może sobie nawet wyobrazić. Ale takie rzeczy miały miejsce w przeszłości,  a wymyślili to ludzie którzy swoją wiedzę powinni użyć w innym celu. Z zeznań chłopca wynika, że został on całkowicie pozbawiony leku i zasad moralnych. Jak widzimy na tym przykładzie wojna może zrobić z człowieka machinę poruszającą się na własnych nogach, myślącą i mówiącą. Wszystkich ludzi tego okresu paraliżował wielki strach, który zabijał w nich wszelkie ludzkie odruchy. Moim zdaniem ów młody człowiek i wielu mu podobnych byli wielkimi ofiarami systemu, jakim był faszyzm. W innym opowiadaniu zatytułowanym „Dno” Z. Nałkowska zwraca uwagę na jeszcze jeden przejaw ludzkiej deprawacji i ogólnego upadku moralności pod wpływem obozowych warunków. Jedna z więźniarek opowiada o tragicznych warunkach życia w obozie, o apelach, karach i przejawach kanibalizmu. Chęć ocalenia życia u niektórych ludzi jest tak silna, że szukają możliwości ratunku w czynach, o których wiedzą, że są niemoralne jednak nie potrafią się ich ustrzec. Inaczej mówiąc „Medaliony” można uznać za dokument literacki, w którym literatura artystyczna wyrzeka się swojego doświadczenia, swojego kunsztu, swojej zdolności do moralnego sądzenia w imię surowej prawdy. W utworach Nałkowskiej katem jest system, który został siłą narzucony ludzkości, a ofiarą ludzie będący pod jego wpływem. Innym pisarzem, który w swojej twórczości dokonał aktu moralnego protestu przeciw zbrodni jest Jerzy Andrzejewski. W swojej powieści „Popiół i diament” ukazuje trudne dni powojenne i kształtowanie się naszych postaw w społeczeństwie. W utworze tym autor ukazał obraz najbardziej aktualnych konfliktów w powojennej Polsce. Oddał niespokojny klimat bratobójczej walki rozpętanej przez przeciwników nowego ustroju, którzy wciągnęli ideową i ofiarną młodzież uzależnioną od konspiracyjnych powiązań z czasów wojny. Ukazywał tragiczny konflikt sumień owej młodzieży, tragizm ginących komunistów, trudne narodziny nowej Polski. Pisarz ukazuje ujemny wpływ faszyzmu na umysły całkiem dojrzałe, widzimy to na przykładzie postawy Antoniego- Kosseckiego. Był on uczciwym człowiekiem. Wojna uczyniła z niego przestępcę.  Będąc więźniem obozu koncentracyjnego zgodził się na współpracę z faszystami, chcąc ratować swoje życie. Stał się katem obozowym i posłusznym narzędziem w rękach zbrodniarzy. Aby żyć, musiał być podły. Jednak po wyzwoleniu nie może wrócić do normalnego życia. Obozowa przeszłość zaciążyła na nim tak bardzo, że nie potrafi  w naturalny sposób obcować ani z rodziną, ani z innymi ludźmi. Wpływ wojny poranił nie tylko tych, którzy zetknęli się z nią w obozach. Ulegli jej i ci, którzy przebywali za wolność, nawet dzieci. One też przyswoiły sobie cechy okrucieństwa. Wojna i okupacja doprowadziła do demoralizacji młodzieży. Jurek Szretter potrafił zabić swojego kolegę. Był dumny że przez to zdobył sobie zaufanie i przywództwo w grupie. Jest bezwzględny i zdolny do wszystkiego przypomina nam tym samym faszystów. Wpływ hitleryzmu na psychikę i postępowanie człowieka przedstawia nam dramat Króczkowskiego pt. „Niemcy” . Wartości wpajane młodym ludziom np. Willemu doprowadzają do tego, że bohaterowi nic nie może stanąć na przeszkodzie do zdobycia uznania jako dobrego i sumiennego oficera. U Willego możemy zauważyć dwulicowość oraz brak prawdziwej osobowości. Wszystkie uczucia mają dla niego charakter przejściowy są niczym w porównaniu z obowiązującą hitlerowca bezwzględnością  i oddaniem idei. Uwagę zwraca także osoba Sounenbrucka ojca Willego. Profesor słynny uczony i biolog jest wrogo nastawiony do faszyzmu, potępia go politycznie i moralnie zajmując wobec niego postawę obojętną. Prowadzi badania naukowe, które wobec niego będą służyły da dobra ludzkości. Nie wie a może nie chce wiedzieć, że te badania służą władzom niemieckim do mordowania ludzi. Uważa siebie za porządnego Niemca. W domu, w którym profesor obchodzi jubileusz swojej pracy naukowej, zjawia się były bliski współpracownik i przyjaciel Joachim Peters, uciekinier z obozu , który szuka schronienia i pomocy.  Jest on antyfaszystą i komunistą. Uświadamia profesorowi tkwiący w jego postawie fałsz moralny. Ujawnia mu cele, którym służą jego odkrycia.

Zauważamy wtedy tragiczne poczucie kryzysu dotychczasowych wartości i towarzyszącej temu psychicznej izolacji. Kruczkowski w swoim dramacie pragnie ukazać, że nie zawsze bierne postępowanie leprze jest od różnych akcji terrorystycznych. Tacy ludzie jak Sounenbruck są ludźmi, których nie plami ludzka krew niewinnie przelana, ale nie znaczy to, że ci ludzie nie są odpowiedzialni za morderstwa i zbrodnie. Pisarzem, który przeszedł przez piekło obozów koncentracyjnych był T. Borowski. Dramatyczność jego opowiadań polega przede wszystkim na tym, że  wprowadził do nich wszędzie jako narratora postać bynajmniej nie bohaterską. Jest nim człowiek który przystosowuje się do nieludzkich obozowych warunków . jego postępowanie budzi w nas etyczny sprzeciw., ponieważ jest ono sprzeczne z takimi kanonami moralnymi, jakie w nas zawsze wpajano, jakie stanowią podstawę naszej kultury i moralności. Nie może nami nic wstrząsnąć, często przypominany fragment opowiadania „Ludzie którzy szli”. Gdzie narrator mówi o tym jak grał z współwięźniami w piłkę w momencie gdy nadjechał transport więźniów skierowany wprost do krematorium. „Wróciłem z piłką: podałem na róg, Między jednym a drugim kornerem za moimi plecami zagazowano 3 tys. ludzi. Podobny wstrząs wywołuje w nas opowiadanie pt. „Proszę państwa do gazu” . Narrator z przerażającym spokojem rozmawia z towarzyszami losu o perspektywach zaopatrzenia się w żywność i inne rzeczy na rampie. Zarówno narrator jak i jego rozmówca to więźniowie, w danym momencie uprzywilejowani dzięki temu, że oprawcy wyznaczyli im rolę pomocników, do głodnych którzy ich i otaczają odnoszą się obojętnie, a nawet z drwiną, jakby w pełni aprobowali ów stan obozowej nierówności. Tematyka utworów Borowskiego zrodziła się stąd, że sam przeszedł drogę męczeńską przez obozy zagłady, poznał czym jest zbrodnia i jak ona deprawuje nie tylko zbrodniarzy, ale i ofiary. Opowiadania Borowskiego są straszne bo opisują obóz koncentracyjny tak, jakby on nigdy nie miał się skończyć. Faszyzm pokazał, że w obozie można żyć. Śmierć poniesiona przez miliony, wg niego to miliony wypadków przy pracy. „Tresury” zmieniły normalnych ludzi we fragmenty sprawnie funkcjonującej maszyny obozowej.  Jedną z największych tresur, był głód, który dokonał spustoszenia moralnego i kulturalnego. To on sprawił, że ludzie przestali się poczuwać do solidarności, a zaczęli ze sobą walczyć o jedzenie potrzebne do życia. Innym elementem rozkładającym poczucie moralności więźniów niszczącym bohaterstwo jest nadzieja, ona stanowiła motyw zdrady wszystkiego i wszystkich. Do tego kryzysu norm moralnych doprowadzał tylko faszyzm, który normalnych ludzi poddał nowemu nieludzkiemu prawu. . problem kata i ofiary jest również mottem przewodnich utworów poetyckich, a poetą który go podjął, jest K. K. Baczyński. W wierszach jego uderza nas wyraz wewnętrznych zmagań poety. Jego indywidualne skłonności artystyczne i typ wyobraźni wiodły go ku liryce czystej, wyrażającej poetycki zachwyt, dla świata i piękna, lub ku poezji podejmującej wielkie zagadnienie filozoficzne i moralne. Natomiast otaczająca rzeczywistość stawiała go wobec oczekiwań społecznych na poezję patriotyczną i żołnierską. Baczyński był nie tylko w pełni świadom obywatelskich zadań poezji swojego czasu, ale podobnie jak ogół jego rówieśników szedł dalej i nie chciał poprzestać na służeniu ojczyźnie tylko piórem. Jednym z jego utworów jest „Pokolenie”. Autor opisuje swoje pokolenie któremu przyszło żyć w tak okrutnych czasach. Baczyński przedstawia psychikę tych ludzi „… nas nauczono… nie ma litości, nie ma sumienia, trzeba zapomnieć”. Poeta pisze, że ludzie ci maja kamienne serca. Okrucieństwo zabija w nich jakiekolwiek uczucia, wojna pozbawia ich człowieczeństwa. Ludzie zdają sobie sprawę z tego, że śmierć jest blisko. Boją się potępienia przez dalsze pokolenia. Są świadomi swego odczłowieczenia dlatego są pełni rozterek, niepokoju, rozgoryczenia i niepewności. Pesymistyczne pytanie o sens ludzkiego życia „czy nam postawią z litości chociaż krzyż” . podmiot liryczny miał jedną nadzieję, że uszanują tych, których tyle „złego” nauczono. I znów spotykamy się tu z nierozłączną parą pojęć kat i ofiara. Podsumowując powyższe rozważania nad poezją i prozą czasów wojny, nad problemem kata i ofiary, należy stwierdzić, że pojęcia te są nierozłączne. Zarówno kat nie może istnieć bez elementu, dla którego został stworzony, nad którym przeznaczone jest pastwić się i którym jest ofiara. Podobnie cierpienie ofiary, samo to pojęcie nie może istnieć bez ingerencji kata.