Spis treści

 

1. Młodzież, jej zadania i postawy w literaturze różnych epok.

2. "Wszyscy żyjemy na tym świecie, po którym ręka w rękę kroczą: dobro i zło, grzech i niewinność. Zamknąć oczy na jedną jego połowę, by żyć w spokoju i bezpieczeństwie - to jakbyśmy chcieli dla większej pewności wędrować z zamkniętymi oczami wśród urwisk i przepaści." - Oscar Wilde.

3. „Dobro i zło muszą istnieć obok i dokonywać wyboru”. Jak rozumiesz słowa M. Gandiego? Odwołaj się do wybranych utworów literackich.

4. Dom rodzinny jako ruina.

5. „Dziełami wielkimi i moralnymi są tylko dzieła prawdy” (Emil Zola). Skomentuj tę opinię, odwołując się do wybranych utworów literackich.

6. „Każdy z nas jest Odysem, co wraca do swej Itaki” (L. Staff „Dziewięć muz”). Co według Ciebie znaczą słowa poety? Rozważania na podstawie własnych przemyśleń i literatury.

7. „Nic pożądańszego, a nic trudniejszego na ziemi jak prawdziwa rozmowa” – Adam Mickiewicz. Dlaczego ludziom tak trudno porozumieć się ze sobą? Skomentuj słowa poety, posługując się przykładami literackimi.

8. „Nie wszystek umrę.” Rozważania o roli literatury w budowaniu uniwersalnego systemu wartości.

9. „Nowoczesność nie ma nic wspólnego z datą publikacji.” Czy podzielasz tę opinię? Odpowiedź uzasadnij przykładami literackimi.

10.   „Obraz inteligencji i mieszczaństwa w literaturze Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego”.

11. „Poezjo! Jakie twoje imię? Tworzaca? Cóż ty tworzysz? Siebie.” Skomentuj słowa J. Tuwima, pisząc o możliwościach kreacyjnych artysty.

12. „Polska – stwór nie do życia”. „Polska – kraj, w którym zawsze ktoś przygarnie skrzywdzonego”. Którą opinię podzielasz?

13. „Przeszłość nie wraca jak żywe zjawisko, jednak nie umiera.” Ustosunkuj się do słów Adama Asnyka, odwołując się do wybranych utworów literackich.

14. „Społeczeństwo, któremu trudno wyzbyć się wad narodowych, buduje kolejne kaplice” – odnosząc się do wybranej epoki (epok) skomentuj zdanie księdza profesora Józefa Tischnera.

15. „Stał dwór szlachecki z drewna, lecz podmurowany.” Rola tradycji szlacheckiej w kształtowaniu polskiej kultury narodowej.

16. „Świat to labirynt, teatr, sen...” – która z koncepcji mówienia o świecie przez literaturę jest najbliższa Twojemu sposobowi postrzegania rzeczywistości?

17. „Tragedia jest tam, gdzie jest wybór” – jakie interpretacje tego pojęcia można odnaleźć w literaturze na przestrzeni wieków?

18. "Wielkie dzieła literatury światowej nie są na ogół optymistyczne (...) Ale nie odbierają nadziei." Julian Przyboś Skomentuj to twierdzenie, odwołując się do wybranych utworów.

19. „Żaden utwór literacki nie przerobi ludzi, są wszakże takie, które ich pobudzają do przetwarzania się.” Potwierdź słuszność aforyzmu Świętochowskiego

20. Kariery polityczne i awanse społeczne w ujęciu pozytywnym i negatywnym. Przedstaw przykłady literackie i dokonaj próby wartościowania.

21. Bunt i afirmacja – dwie postawy wobec życia. Rozważania na podstawie wybranych utworów literatury polskiej.

22. Celem życia ludzkiego jest szczęście, tylko jak je osiągnąć. Rozwiń w oparciu o dowolnie wybrane postacie różnych epok.

23. Wykaż prawdziwość sądu, że przeżycia osobiste pisarza mają wpływ na jego twórczość artystyczną.

24. Subiektywne postrzeganie świata – pamiętniki i motywy autobiograficzne w literaturze.

25. Wartości filmów Kieślowskiego.

26. Sens życia.

27. Rozważania nad sensem życia na podstawie literatury antycznej, staropolskiej i współczesnej.

28. Współczesna literatura faktu, jej tematy i znaczenie.

29. Typowe wartości, postawy, idee i poglądy w literaturze poszczególnych epok.

30. Dramat polskiego emigranta dawniej i dziś. Omów problem na wybranych przykładach.

31. Emigracja, tragizm losu emigracyjnego w literaturze romantyzmu i współczesności.

32. Jak rozumiesz termin "przystosowanie" ? Podaj takie przykłady, których nie potępiasz i takie, które cię oburzają.

33. Jaką rolę wyznaczyli sobie twórcy przestrzeni dziejów naszej kultury.

34. Katastrofizm.

35. Krytyka szlachty w literaturze polskiej.

36. Literatura współczesna wobec otaczającej rzeczywistości, o zmaganiu się człowieka z losem, ze złem, ocalająca człowieczeństwo.

37. Na podstawie utworów odnieść się do słów Camusa „W ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na pogardę”.

38. Niezłomna wierność ideałom - fanatyzm, imperatyw, postawa nierealistyczna, dobrowolny wybór.

39. Oblicza sarmatyzmu (Potocki - pozytywny, Pasek - negatywny).

40. Omów koncepcje tragizmu i ich wyraz dramaturgiczny w teatrze antycznym, szekspirowskim i romantycznym.

41. Postawa buntu wobec rzeczywistości.

42. Prywatność i powinność w literaturze polskiej.

43. Radość życia – jej źródła i przejawy w literaturze polskiej.

44. Relacje między szczęściem jednostki a dobrem ogółu w literaturze polskiej.

45. Służyć temu, cóż ci jest w niebie  (Legenda o św. Aleksym) jako dewiza sztuki i literatury średniowiecznej.

46. Spośród utworów polskiej literatury wybierz i zaprezentuj te, które poświeciłbyś, młodym mieszkańcom Europy.

47. Szczęście oraz cel i sens życia w literaturze romantyzmu i pozytywizmu.

48. Śmiech, refleksja, świata opisanie... Czego oczekuje od literatury jej współczesny odbiorca?

49. Świat wartości biblijnych i ich kontynuacja w literaturze i sztuce późniejszych epok.

50. Twórczość Jana Kochanowskiego jako wyraz renesansowego poglądu na świat i życie ludzkie.


 
Młodzież, jej zadania i postawy w literaturze różnych epok.


Człowiek rodzi się, przeżywa dzieciństwo, dorasta i starzeje się . Ważnym etapem w życiu jednostki ludzkiej jest wiek młodzieńczy. Wtedy to kształtuje swoje poglądy, które są zgodne lub przeciwstawiają się opiniom wcześniejszych pokoleń, obiera drogę postępowania, chce stać się lepszy od swoich przodków lub iść za ich przykładem . Każdy z nas przeżywa takie dylematy i sądzę, że sto czy tysiąc lat temu młodzież myślała podobnie. W różnych epokach idee, które przyświecały młodzieży były różne - wynikały z ich osobistej sytuacji, z sytuacji społecznej, politycznej i gospodarczej kraju, w którym żyli. Od Starożytności do czasów nam współczesnych zmieniały się motywy postępowania młodych ludzi, niektóre postawy młodzieży wyprzedzały epokę, inne były daleko w tyle za nią.

O postawach młodzieży antycznej możemy dowiedzieć się czytając mity , w których jednymi z głównych bohaterów są młodzi ludzie. W "Antygonie" Sofoklesa tytułowa bohaterka jest osobą młodą, która wchodzi w konflikt z władcą państwa - Kreonem. Mimo zakazu tytułowa bohaterka wyświadcza ostatnią posługę zmarłemu bratu. Antygona kieruje się miłością do brata, szacunkiem dla tradycji. Bohaterka dramatu Sofoklesa za swoje postępowanie musi ponieść karę - jest nią śmierć.Postawa Antygony zasługuje na szacunek, ponieważ broni najbliższych oraz swobody postępowania jednostki. Tytułowa bohaterka dramatu jest przykładem na to, że zawsze należy bronić swoich przekonań i swojego systemu wartości.
Kolejnym mitem, z którego możemy dowiedzieć się o postępowaniu młodzieży jest mit o "Dedalu i Ikarze". Ikar jest młodym człowiekiem, który przez swoje postępowanie stał się archetypem marzyciela. Podczas ucieczki z Dedalem, Ikar uniesiony potęgą wynalazku zapomniał o przestrogach ojca, wzbił się za wysoko w powietrze i wosk, którym zlepione były pióra w skrzydłach stopił się. Młody bohater mitu spadł jak kamień na ziemię i zabił się na miejscu. Ikar w swoim postępowaniu nie kierował się rozumem - dał się ponieść marzeniom.
W średniowieczu umysły ludzkie były zdominowane potrzebą umartwiania się i okupienia przez to grzechów. W literaturze tego okresu młodzi ludzie byli zmuszeni do brania przykładu ze starszych, którzy dążyli do świętości. Wzorem do naśladowania dla młodych ludzi był Św. Aleksy, który za nic miał dobra tego świata. Aleksy jest przykładem człowieka średniowiecza, który gotów jest poświęcić wszystko, byleby tylko Bóg po śmierci dopuścił go do "radości życia wiecznego". Za jego przykładem miała iść średniowieczna młodzież.
Kolejnym przykładem postawy młodego pokolenia jest Roland z "Pieśni o Rolandzie". Roland - rycerz średniowieczny, który gotów jest poświęcić wszystko dla ojczyzny. Wydaje mi się, że jego postawa jest charakterystyczna dla epoki średniowiecza. Stanowiła przykład dla młodzieży tamtego okresu.
W epoce renesansu postawę młodego pokolenia scharakteryzował Kochanowski w "Odprawie posłów greckich". W wypowiedzi Ulissesa wyraził krytykę postępowania młodych ludzi. Kochanowski zarzuca młodzieży życie w zbytku, próżniactwo, lenistwo, że nie jest zdolna do podjęcia walki w obronie ojczyzny. Pogardliwie nazywa ich "złotą młodzieżą szlachecką".
Epoka baroku wykształciła nowy styl życia szlachty. Tym nowym stylem był sarmatyzm - preferowany głównie przez w pełni dojrzałe, dorosłe pokolenie, które swoim postępowaniem dawało zły przykład młodemu pokoleniu. Młodzież tej i następnej epoki, tak jak i ich rodzice, była zapatrzona w siebie, nie troszczyła się o losy kraju, dbała tylko o własny interes.Krytykę takiego postępowania zawarł Krasicki w "Bajkach". Próbą wytknięcia błędów w wychowaniu młodzieży jest powieść Krasickiego pt.: "Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki". Tytułowy bohater będąc młodym człowiekiem nie przejmuje się swoją przyszłością, jest hulaką, hazardzistą nękanym przez wierzycieli. Życie na wyspie Nipu spowodowało radykalną zmianę stylu życia Mikołaja.Po powrocie do ojczyzny zaprowadza zmiany w swoim gospodarstwie i okazuje się, że jego chłopi pracują lepiej, ziemia daje lepsze plony. Postawa Mikołaja uwidacznia nam, że każdy może się zmienić - stać się lepszym.
Romantyzm przyniósł rewolucję stylu życia młodego pokolenia. Ukształtował się nowy typ bohatera, który był przeciwieństwem postawy bohaterów z poprzednich epok. Młode pokolenie było motorem przemian świadomości społecznej. W III części "Dziadów" Mickiewicz ukazuje młodych ludzi, którzy są zrzeszeni w kręgach Towarzystwa Filomatów i Filaretów. Między tymi przedstawicielami młodego pokolenia istniały bardzo silne więzy przyjaźni. Jeden z bohaterów dramatu - Tomasz gotów jest poświęcić swoje życie, czuje się odpowiedzialny jako stojący na czele organizacji.Młodzież zrzeszona w tym związku miała głęboką świadomość narodową. Niepodległość kraju była dla nich najważniejsza, gotowi byli poświęcić dla niej własne szczęście.
Tytułowy bohater dramatu J. Słowackiego - Kordian jest także przedstawicielem młodego pokolenia. Kordian szuka jasnej, wielkiej idei, którą mógłby realizować w życiu:

"Na twarzy ją pokażę, popchnę serca biciem,
Rozdzwonię wyrazami i dokończę życiem".

Kordian jest poetą, który interpretuje rzeczywistość przez pryzmat poezji, doświadczenia życiowe demaskują niektóre złudzenia. Tytułowy bohater dramatu Słowackiego ma wielkie ambicje, ale są one niewspółmierne do jego siły psychicznej.Kordian przekonuje się o swojej słabości w chwili , gdy może zmienić bieg historii. Słowacki zdecydowanie zaakcentował wartości moralne w postawie swego bohatera, zwycięstwo szlachetności nad małością.
Do młodego pokolenia zaliczyć także możemy bohatera powieści poetyckiej Mickiewicza pt.: "Konrad Wallenrod". Zasadniczym celem Konrada z utworu Mickiewicza jest wyzwolenie Litwy. Dążenie to jest tak ważne dla tytułowego bohatera, że nie waha się poświęcić osobistego szczęścia i życia za ojczyznę:

"Słodszy wyraz nad wszystko, wyraz miłości,któremu
Nie masz równego na ziemi, oprócz wyrazu - ojczyzna"

Konrad jest postacią tragiczną ponieważ jako człowiek ceniący honor musi walczyć nieuczciwie, podstępnie. Tytułowy bohater dokonuje zemsty na Krzyżakach i popełnia samobójstwo, gdyż tak nakazuje mu poczucie honoru.
Sztandarowym przykładem roli młodzieży w literaturze jest "Oda do młodości" Mickiewicza. Poeta pisze, że świat, który stworzą ludzie młodzi będzie odpowiadał założeniom romantyzmu. Będzie on doskonały. Podstawą do stworzenia takiego świata będzie wiara w zwycięstwo, chęć poświęcenia się dla przyjaciół, doskonalenie własnego charakteru, wspólne realizowanie wspólnych celów:

"Razem, młodzi przyjaciele !.....
W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele;"

Poeta pisze, że stary świat, świat ludzi egoistycznych, samolubnych, zainteresowanych wyłącznie sobą, obojętnych musi ustąpić. Zastąpi go świat odrzucający przesądy, kierujący się uczuciem, wiarą, intuicją, zapewniający szczęście powszechne.
W epoce pozytywizmu samotny bohater walczący o wyzwolenie ojczyzny przekształcił się w człowieka, którego celem jest uświadomienie najniższych warstw społecznych. Bohater epoki pozytywizmu musiał stać się nauczycielem.
W wierszu "Do młodych" Asnyk mówi o tym, co jest dla młodzieży najistotniejsze. Proponuje młodemu pokoleniu odkrywanie nowych dróg i rozwiązań. Jednocześnie autor wiersza domaga się poszanowania przeszłości, oddawania jej czci:

"Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;"

Asnyk wskazuje, aby młodzi przejęli z dorobku poprzednich pokoleń to, co najważniejsze i wzbogaciwszy to o swoje dokonania pozostawili potomnym. Wiersz mówi o konieczności kształcenia najniższych warstw społecznych. Wiersz "Do młodych" jest wskazówką dla młodego pokolenia pozytywistów. Jest w nim zawarta prośba o odrobinę tolerancji i o "niesienie pochodni wiedzy" najuboższym. W wierszu pt.: "Daremne żale" poeta ukazuje młodym, jak należy postępować - trzeba iść z postępem, odkrywać nowe strony życia. W "Karmelkowym wierszu " Asnyk zwraca uwagę młodym, że we współczesnym świecie nie ma miejsca na prawdziwe uczucie, chce zaoszczędzić młodzieży rozczarowań.
Kolejnym przedstawicielem młodzieży jest Eugeniusz de Rastignac z "Ojca Goriot" Balzaca. Eugeniusz pochodzi z dość ubogiej rodziny szlacheckiej. Przybywa do Paryża na studia i pobyt w nowym środowisku doprowadza do zmiany dążęń i marzeń. Spostrzega, że karierę może zrobić tylko dzięki bezwzględności, cynizmowi i egoizmowi i protekcji kobiet. W powieści Balzaca ukazany jest młodzieniec, którego postawa jest amoralna.
Fiodor Dostojewski w "Zbrodni i Karze" ukazał młodzież, której postępowanie jest różne. Student Raskolnikow, chcąc ratować się przed nędzną wegetacją rozważa możliwość zamordowania starej lichwiarki, która jest nikomu niepotrzebną bogatą osobą. Raskolnikow jest przekonany, że pieniądze Iwanownej mogłyby uszczęśliwić wielu wybitnych i uczciwych ludzi, do których zalicza siebie. Po dokonaniu morderstwa Raskolnikow toczy walkę ze sobą. Duży wpływ na niego ma ukochana - Sonia, pod której wpływem Raskolnikow przyznaje się do winy. Sonia jest przykładem poświęcenia się dla rodziny - zarabia na utrzymanie rodziny na ulicy. Była osobą głęboko wierzącą w Boga i miała nadzieję, że Bóg wybaczy jej postępowanie.
Postępowanie młodego pokolenia w epoce Młodej Polski możemy rozpatrzyć na podstawie powieści Żeromskiego pt.: "Ludzie bezdomni" i Conrada pt.:"Lord Jim".
Bohaterem powieści Żeromskiego jest Judym. Wychodzi on z założenia, że celem jego życia powinna być spłata długu najuboższym, a więc tej klasie społecznej, z której sam aię wywodzi.
Bohater powieści jest postacią o bardzo bogatej psychice. Judym uparcie dąży do poprawienia warunków życia najuboższych. Postać Judyma pokazuje nam, że jednostka może być równie skuteczna w działaniu co zbiorowość. Judym wierzy, że w imię dobra tych wszystkich, którym pomoże może poświęcić miłość swoją i Joasi.
Innym przedstawicielem młodego pokolenia jest Jim z powieści Conrada. Jim będąc młodym człowiekiem marzy o sławie, nie wykorzystuje jednak okazji do wybicia się. Po wypadku na statku bohater powieści Conrada jako jedyny pojawia się na procesie. Uwidacznia to jego chęć okupienia winy i odzyskania honoru. Tytułowy bohater powieści Conrada ucieka od przeszłości, w końcu znajduje kraj, w którym może poświęcić się dla ogółu. Jim jest typem marzyciela, człowieka niedostatecznie liczącego się z rzeczywistością. To powoduje, że zostaje zabity w tak okrutny sposób z rąk Doramina.

W literaturze różnych epok zadania i postępowanie młodzieży było różne - wszystko zależało od sytuacji kraju rodzinnego, od wieku, w którym młodym ludziom przyszło żyć. Młody człowiek epoki średniowiecza różnił się zdecydowanie od młodzieży epoki pozytywizmu. Istniały jednak pewne zbieżności w życiu i zachowaniu tych ludzi. Łączył ich wiek, potrzeba poznania świata, czasami potrzeba miłości, zrozumienia. Młodzież dojrzewała, starzała się, część z nich zachowała swoje przekonania, system wartości, inni zmienili je na bardziej odpowiadające potrzebom chwili. Jedni poświęcili wszystko dla idei, drudzy zrezygnowali ze światłych celów na rzecz własnego szczęścia, dostatku.
 
"Wszyscy żyjemy na tym świecie, po którym ręka w rękę kro­czą: dobro i zło, grzech i niewinność. Zamknąć oczy na jedną jego połowę, by żyć w spokoju i bezpieczeństwie - to jakbyśmy chcieli dla większej pewności wędrować z zamkniętymi oczami wśród urwisk i przepaści." - Oscar Wilde.
 
Każdy z nas - młodych ludzi wkraczających za chwilę w Prawdziwe Życie, stawia sobie pytanie, które od zarania nurtuje ludzkość: Jak spra­wić, by nasze życie nie było jedynie marną egzystencją, by żyć dobrze i pięknie, by każdy dzień traktować jak bezcenny dar i zanim Bóg ostatecz­nie zdmuchnie świeczkę, poznać, co to znaczy istnieć naprawdę - dla sie­bie i dla świata...?
Odpowiedzi szukać można wszędzie - w kontakcie z Bogiem, w fi­lozofii, w nocnych rozmowach z bliskimi ludźmi... Moją fascynacją jest lite­ratura. Nie mogąc polegać na doświadczeniu, uczę się świata i ludzi po­przez książki, umożliwiające mi nie tylko oderwanie się od rzeczywistości, ale i czerpanie z nich bez końca wiedzy o człowieku i życiu we wszystkich tego życia przejawach. Literatura jest dla mnie wielką skarbnicą, pozwala­jącą mi iść za słowami Oscara Wilde'a - mieć oczy otwarte na miłość i nienawiść, dobro i zło, mądrość i głupotę, grzech i niewinność...
Lektury szkolne dają mi możliwość stykania się z ludzkimi rozter­kami, jednak nie wyczerpują nurtujących mnie zagadnień. Dlatego moja fascynacja literaturą sięga dalej i im więcej mogę z niej czerpać, tym bo­gatsza czuję się wewnętrznie.
Według Balzaca „by być szczęśliwym w miłości, trzeba być geniu­szem..." O tym, że miłość to nie tylko czułe wyznania, romantyczne unie­sienia i niezapomniane chwile przekonały mnie dwie powieści - „Piana
złudzeń" Borisa Viana i „ Kochanica Francuza" Johna Fowlesa. Niesamo­wite wrażenie, jakie na mnie wywarły, polega między innymi na tym, że kreują rzeczywistość zupełnie odbiegającą od realiów końca XX wieku, a jednocześnie są tak prawdziwe, że odnaleźć w nich można własne prze­życia i obawy.
Powieść Viana to osadzona w purnonsensowym świecie, przejmu­jąca, odarta z wielkości i patosu opowieść o miłości Colina i Chloe -ciężko chorej z powodu nenufara - wodnej rośliny rozwijającej się w jej płucach. Zdobywanie kwiatów, których widok uśmierza cierpienia ukocha­nej, skłania Colina do coraz to nowych ofiar. Jego poświęcenie i upoko­rzenia - nie wzniosłe czy banalne, a po prostu wzruszające - są czymś niezwykle rzadkim w dzisiejszym świecie, gdzie uczucia zdają się być je­dynie dodatkiem do pogoni za sukcesem i wygodą.
Również fascynująca powieść Fowlesa, której akcja rozgrywa się w realiach wiktoriańskiej Anglii, nauczyła mnie, (jak „Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa) by zawsze być wiernym swojej miłości - bez względu na jakie­kolwiek przeciwności - skostniałe więzy konwenansów, opinie otoczenia czy nawet własny rozsądek, gdyż jak powiedział Mickiewicz: „Miej serce i patrzaj w serce..."
Moja fascynacja literaturą wyraża się również w studiowaniu ludz­kich rozterek i wahań, których sama dotąd nie doświadczyłam. To bardzo ciekawe, mieć możliwość zaglądania w duszę innego człowieka, pozna­wania jego myśli, lęków, neuroz... Erich Fromm, znakomity amerykański psychoanalityk, autor „Sztuki miłości" napisał, że „dzięki miłości człowiek może rozwiązać generalny problem ludzkiego istnienia - przezwyciężyć uczucie samotności". Pytanie jednak, co z tymi którzy nie kochają i nie są kochani?
Studium samotności człowieka wśród ludzi przeprowadza Herman Hesse w „Wilku stepowym". To skrajnie pesymistyczna historia mężczy­zny, który skazany jest na swą ludzko - wilczą naturę, dla którego osamotnienie jest „losem, życiem i chorobą". Postać głównego bohatera, silnie zautobiografizowana, dała mi unikalną możliwość obserwacji wnętrza człowieka wyalienowanego, skazanego na bycie „wilkiem" wśród ludzi. Tu właśnie przejawia się fenomen literatury, ukazującej aspekty człowieczeń­stwa, których mogłabym nigdy nie poznać, lub poznać tylko poprzez wła­sne cierpienie...
Literatura, ujawniając przede mną całą swą mądrość, skłania mnie do zastanowienia nad słowami Marka Aureliusza: „Nasze życie jest takim, jakimi uczyniły je nasze myśli". Odbieram to jako wezwanie do stwa­rzania siebie samych w zgodzie z naszym wnętrzem, abyśmy ustrzegli się pustki - takiej jak wnętrze manekinów z ulicy Krokodyli - zimnej, strasznej, odsłaniającej nicość... Czytając „Sto lat samotności" Gabriela Garcii Marqueza, sagę o ludziach porzuconych gdzieś na obrzeżach czasu i przestrzeni, w miejscu, gdzie nie dotarła jeszcze wszechogarniająca indu­strializacja, mogłam poznać kalejdoskop uczuć w najczystszej formie, ni­czym nie skażonych. Wszystko tam było prawdziwe - pragnienia, konflikty, rozterki, wybory. Macondo stało się eksperymentalnym zwierciadłem ludz­kości, miejscem wznawiającym mitologię ludzką, na nowo realizującym pradawne postawy, namiętności i instynkty, które dzięki Marquezowi do­wolnie mogłam porównywać, odnosić do własnego życia i (niewielkich) doświadczeń lub po prostu obserwować...
Literatura - bogactwo indywidualności, problemów i ich rozwiązań nie pozwala mi na bierność, gdyż nie zgadzam się z myślą Stanisława Je­rzego Leca, że „człowiek w swoim życiu gra zaledwie mały epizod". Nie potrafiłabym siedzieć na skraju drogi, czekając na Godota, który może nigdy nie nadejść! Bohaterowie literaccy, z których wewnętrznymi przeży­ciami i rozterkami często się utożsamiam, dają mi zawsze choć cień na­dziei, że moje życie i wybory mogę zawdzięczać sobie samej. To trochę tak, jak prywatna Demiurgia - nie w materii, ale we własnym wnętrzu...
Oczywiście nie każda książka, którą biorę do ręki, wzbudza we mnie egzystencjalne refleksje. Czasem fascynować mnie może właśnie całko­wite odrealnienie rzeczywistości, świat pozostający gdzieś z dala od ludz­kich rozterek i codziennych (lub niecodziennych) wyborów... Możliwość oderwania się, odpłynięcia gdzieś w nieznane światy stworzył mi Julio Cortazar w swoich opowiadaniach. Niesamowite w formie i treści historie, opowiadane przez tego argentyńskiego pisarza, zabierają mnie w trans­cendentalną podróż podobną do sennego marzenia - jak w „Sklepach cy­namonowych" Bruno Schulza. W „Nocą, z twarzą ku niebu" przenoszę się do pachnącej bagnami puszczy, gdzie „kwietna wojna", ociekający krwią kamień ofiarny i płonące stosy przybliżają mi mroczne prawa azteckiej cywilizacji. Mężczyzna zamieniający się w Axolotla, gęsta, tchnąca sen­nym koszmarem atmosfera „Bestiarium", omdlewająca woń kwiatów wie­zionych na cmentarz dla uczczenia zmarłych..... wszystko to staje się dzięki plastycznym, angażującym zmysły opisom niemal namacalne i wy­czuwalne. Zatapiając się w metafizyczny świat opowiadań Cortazara pod wpływem kreowanych przez niego sugestywnych obrazów i wizji, odnoszę często wrażenie, jakbym znajdowała się wewnątrz tamtego świata... To niesamowite, fascynujące odczucie...
Zupełnie inne, bynajmniej nie metafizyczne ani wizyjne są opowia­dania Rolanda Topora, szczególnie ze zbioru „Cztery Róże dla Lucienne". Topor - mistrz makabry, ale makabry ze smakiem i w najlepszym stylu, stworzył mi w swoich opowiadaniach antidotum na zły nastrój, pozwolił śmiać się (nie tylko w duchu). Jest to swoisty geniusz czarnego humoru, gdzie wydzielanie racji żywnościowych z odmarzniętej nogi jednego z al­pinistów, którzy zaginęli w górach, wykłuwanie oka szpilką do włosów czy Jezus Chrystus roztrzaskujący czaszkę o grzbiet fali na wodach jeziora Genezaret (gdyż poślizgnął się na skórce od banana) nie wzbudzają nie­smaku, zażenowania czy zakłopotania, ale po prostu bawią!
Fascynująca różnorodność literatury, dająca możliwość czerpania z niej mądrości, wskazówek na życie, pozwalająca zaglądać w najskrytsze zakamarki ludzkiej duszy, przedstawiająca alternatywy zachowań i wybo­rów jest rzeczą, z której nie potrafiłabym zrezygnować. Literatura stanowi odpowiedź na wszystkie moje rozterki - pomaga mi kreować rzeczywi­stość lub, jeśli tego potrzebuję, uciec od niej. Książka stanowi według mnie wartość, która wewnętrznie wzbogaca człowieka. Wyniesione z niej treści są fascynującą lekcją, pamiętaną przez całe życie. Literatura jest dla mnie niezwykle ważna, tym bardziej że, jak stwierdził Oscar Wilde „Człowiek naprawdę posiada tylko to, co jest w nim..."
 
Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek powinien dokonywać wyboru. Jak rozumiesz słowa Mahatmy Gandhiego? Odwołaj się do wybranych utworów literackich.
 
 Od początku świata, od momentu poczęcia pierwszego człowieka na świecie istniało dobro i zło. Każdy człowiek w swoim życiu przechodził chwile, które zmuszają go do opowiedzenia się po którejś ze stron. Wybór jest często sprawą osobistą i dlatego stanowi zazwyczaj ogromny problem. Należy zauważyć, że również literatura od wieków stawiała swych bohaterów w sytuacjach wyboru. Chcąc zrozumieć postawy i postępowanie bohaterów poszczególnych epok literackich trzeba niewątpliwie wniknąć w podłoże historyczne i polityczne danych okresów. W każdej bowiem epoce istniały różne problemy, rozmaite sytuacje, co do których człowiek musiał się odpowiednio ustosunkować. Opowiedzieć się po stronie dobra lub zła. Literatura kreując swych bohaterów, zwłaszcza tych, którzy wybierali dobro, dawała równocześnie gotowe wzorce zachowań i osobowości. Dlatego też stała się pewnego rodzaju drogowskazem dla człowieka danej epoki i późniejszych. Na podstawie kilku epok literackich spróbuję przedstawić funkcjonowanie dobra i zła na świecie. Podejmę również próbę ukazania bohaterów w trudnych dla nich sytuacjach wyboru. Już w okresie renesansu J.Kochanowski w utworze pt. Odprawa posłów greckich ukazał swoich bohaterów, którzy dokonali wyboru. Mamy tu do czynienia z dwoma różnymi postawami obywatelskimi Antenora i Aleksandra. Kontrastując te obie postacie J.Kochanowski przestrzega przed popełnianiem błędów bohatera negatywnego Aleksandra i zachęca do pójścia w ślady Antenora - bohatera pozytywnego. Obie postacie zostały postawione w sytuacji wyboru. Mogły wybrać dobro ojczyzny, lub zło - egoizm przez który łatwo doprowadzić ojczyznę do klęski. Aleksander opowiedział się za złem, reprezentuje racje jednostki, nie pozwolił wydać Grekom Heleny, skazał Troję na wieloletnią wojnę, zniszczenie, a jej mieszkańców na śmierć. Liczy się dla niego własne szczęście, jest więc samolubnym egoistą. Antenor zaś zdaje sobie sprawę z tego, że dobro ojczyzny jest ważniejsze od kaprysu jednostki. Jest prawdziwym patriotą, odważnym człowiekiem, szczerym i nieprzekupnym. Słowa Mahatmy Gandhiego doskonale pasują również do bohaterów komedii politycznej J.U.Niemcewicza pt. Powrót Posła. Oni też musieli dokonać odpowiedniego wyboru, który być może według nich był słuszny. W oświeceniu także mamy do czynienia z sytuacją wyboru dotyczącą spraw politycznych. Postaciami reprezentatywnymi w utworze są niewątpliwie i Podkomorzy. Starosta stanął po stronie zła, jest typowym konserwatystą. Został przedstawiony jako człowiek chciwy, wyrachowany i przeciwny wszelkim reformom, jest zwolennikiem liberum veto oraz wolnej elekcji. Jego konserwatywną postawą charakteryzują słowa: "Jak to Polak szczęśliwie żył pod Augustami! Człek jadł, pił, nic nie robił i suto w kieszeni..." Starosta Gadulski jest ograniczony umysłowo, nie interesuje się literaturą, nie zna się na polityce, ale zawsze skory jest do udzielania rad i wygłaszania przemówień. Świadczą o tym wypowiedziane przez niego słowa: "Ja, co nigdy nie czytam, lub przynajmniej mało, Wiem, że tak jest najlepiej, jak przedtem bywało." Wybrał więc zło, bo nie jest zainteresowany sprawami ojczyzny. Zupełnie inaczej do tej sprawy podszedł drugi bohater Podkomorzy. Jest nośnikiem wysuwanych przez zwolenników reform. Chce wzmocnienia władzy królewskiej, silnego prawa i sprawiedliwości społecznej. Odrzuca wolną elekcję i liberum veto jako przyczyny osłabienia Rzeczypospolitej. Jestem przekonana, że Podkomorzy ma świadomość istnienia zarówno dobra, jak i zła w świecie. Jednak on potrafi dokonać trafnego wyboru, wie że podejmuje dobrą decyzję, bo opowiada się za sprawami ojczyzny. Nieco inaczej problem dobra i zła istniejącego na świecie rozwija epoka młodej polski. Dominujący w tym okresie dekadentyzm, kryzys spowodowany schyłkiem wieku, przeświadczenie o rychłej zagładzie wszelkich wartości i kultury, a także elementy katastrofizmu stłumiły problemy poruszane przez twórców epoki pozytywizmu. Krzywda chłopska, zło czające się wśród wyższych warstw społecznych, bieda i nędza polskiej wsi nie zostały jednak na zawsze zażegnane. Sytuacją polskich wsi i robotników zajął się w epoce młodej polski S.Żeromski. W opowiadaniu pt. Doktor Piotr ukazuje ludzi a właściwie człowieka - pana Dominika Cedzynę, który opowiedział się po stronie zła, był odpowiedzialny za wyzysk i krzywdę społeczną robotników. Mógł wypłacać im całe wynagrodzenie za pracę wykonaną dla pana Bijakowskiego.On jednak tego nie uczynił, produkował taniej zarabiając na biednych ludziach. Zrozumiały jest fakt, że pan Dominik również potrzebował pieniędzy na życie i na wykształcenie swojego syna Piotra, który studiował za granicami kraju. Nie powinien był jednak dokonać tak złego, okrutnego wyboru. Poprzez postać pana Dominika S.Żeromski próbuje nam uświadomić w jakich sytuacjach dochodziło do wyzysku najniższej warstwy społecznej. Symbolem dobra w opowiadaniu jest zaś syn pana Dominika - Piotr. Ukończywszy studia powrócił do ojczyzny i spostrzegł błąd, który popełnił jego ojciec. Był człowiekiem inteligentnym, światłym, rozumiał krzywdę, która dotknęła pracowników. Wiedział, że byli oni ofiarami rozwijającego się kapitalizmu. Dobro i zło panujące na świecie to niewątpliwie jeden z problemów poruszanych przez S.Żeromskiego w powieści pt. Ludzie bezdomni. To tu autor przedstawił bohatera borykającego się każdego dnia ze złem, z niechęcią i z brakiem przedsiębiorczości wśród ludzi otaczających go. Doktor Judym pragnął wcielić się w postać społecznika pomagającego wszystkim ludziom. Chciał leczyć wszystkich, bogatych i biednych. Swą pracę uważał za służbę, misję, którą miał wzorowo wypełnić. Potępiał materializm, konformizm. Dążył do tego, aby lekarze leczyli choroby a także ich skutki. Próbował realizować pozytywistyczne hasła pracy u podstaw i pracy organicznej. Wierzył, że uświadomienie nizin społecznych poprawi ich byt. Dbał więc szczególnie o higienę. Doktor Judym wybrał dobro i postanowił do końca poświęcić się idei. Odsunął od siebie szczęśliwe życie rodzinne, miłość Joasi, radość i spokój i majśtek. Ilustrują to jego własne słowa: "Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory." Przez swoją ofiarność, chęć niesienia pomocy innym ludziom Judym stał się samotny. Samotność wybrał odrzucając miłość Joasi, ale była ona też skutkiem braku porozumienia z innymi lekarzami. Czuł się wyobcowany w ich środowisku. Judym przypomina nam też często bohaterów romantycznych. Jego dobroć i miłość do ludzi sprawiła, że czuje się on odpowiedzialny za losy każdej jednostki i nie chce zgodzić się na obojętność i bierność wobec społeczeństwa. Bohater wypowiada się słowami: Jestem odpowiedzialny przed moim duchem, który we mnie woła - nie pozwalam. Doktor Judym jest postacią tragiczną, przeżywa konflikt wewnętrzny, rozdarcie. Jest wrażliwy i czuły, ale równocześnie potrafi zbuntować się i krzyknąć NIE w stronę oziębłych materialistów, którzy wybrali zło. Zło istniejące w utworze pojawia się przede wszystkim wśród klas posiadających obojętnych na losy innych ludzi. Zło tkwi również wśród lekarzy, którzy świadomie zapominają o obowiązku jaki został na nich nałożony. Służą tylko ludziom bogatym, nie troszcząc się ani o ciężkie warunki życia ludzi zamieszkujących przedmieścia dużych miast, ani o skutki chorób szerzących się wśród najuboższych. Zło czai się również wśród zarządców ośrodka w Cisach. Dbają jedynie o zdrowie ludzi przebywających w ośrodkach, reszta ich nie interesuje. Zanieczyszczają więc okoliczne źródła i wody. Zło reprezentują też właściciele fabryk, kapitaliści, którzy wyzyskują tanią siłę roboczą. Stefan Żeromski doskonale pokazał więc współistniejącą siłę dobra i zła, udowodnił, że każdy człowiek posiada możliwości dokonania wyboru. Słowa Mahatmy Gandhiego znajdują swoje odzwierciedlenie szczególnie w okresie wojny i okupacji Czas pogardy, epoka pieców, bo tak nazwali ten okres ówcześni twórcy, zmusił wielu ludzi do dokonania trudnych wyborów. Postawił ich w sytuacji wyboru. Okres ten był szczególnie ciężki i pokazał kim jest człowiek. Literatura okupacyjna obfitowała w utwory dające przykłady dobra i zła zrodzonego w czasie wojny. Szczególnie często pojawiało się zło. Należy pamiętać jednak o tym, że było ono najczęściej wynikiem warunków, jakie stworzono człowiekowi w nowym, okrutnym świecie. Istniały jednak takie sytuacje, w których pojawiające się zło nie posiadało istotnych źródeł, było złem samym w sobie. Ludzie, którzy je czynili kierowali się egoizmem i chęcią przeżycia za wszelką cenę. To, jak ludzie dokonywali wyboru między dobrem, a złem w czasie okupacji, możemy dokładnie prześledzić w powieści A.Szczypiorskiego pt. Początek. Autor w utworze zamieścił galerię typów ludzkich, przedstawił bardzo rozmaite postawy wobec zła, które przyniosła ze sobą wojna. Postacią negatywną, która wybrała zło, jest niewątpliwie Piękny Lolo. Uwielbiał polować na Żydów, szantażować ich, odbierać im resztę majątku. Znęcał się nad nimi, lubił, gdy uciekali krętymi uliczkami miasta. Kochał tę zabawę i dawał nadzieję, którą później szybko odbierał. Piękny Lolo był bezwzględnym materialistą. Żyd, który nie posiadał majątku, był dla niego nikim. Spotkanie Suchowiaka i oskarżenie go o żydowskie pochodzenie skończyło się dla niego niepomyślnie. Postacią pozytywną w powieści jest natomiast niewątpliwie siostra Weronika. Ona również dokonała wyboru. Przełamała swoją przedwojenną niechęć do Żydów, próbowała im pomóc zajmując się ich dziećmi. Przystosowała ich do życia w nowym, szczególnie dla nich okrutnym i tragicznym świecie. W ten sposób przyczyniła się do ich uratowania. Pomagała przeżyć Joasi Fichtelbaum i synowi żydowskiego dentysty o nazwisku Hirschweld. Słowa Mahatmy Gandhiego: Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek powinien dokonywać wyboru posiadają według mnie wymiar uniwersalny. Dotyczą one każdej epoki literackiej i każdego okresu w dziejach historii. Zło i dobro towarzyszy ludziom od początku świata. Istnieje też dziś. Od nas tylko zależy, którą z tych wartości wybierzemy. Każdy człowiek ma świadomość tego, że łatwo jest ulec złu i zaakceptować je, trudniej zaś jest wybrać dobro, bo to kosztuje i wymaga od nas ofiarności i poświęcenia. Wydaje mi się, że M.Gandhie wypowiadając te słowa też o tym doskonale wiedział i chciał, abyśmy się zastanowili nad tym w jakich sytuacjach człowiek sprawdził się i potrafił wybrać dobro, a w jakich przegrał ulegając złu.
 
Dom rodzinny jako ruina.
 
I. Dom rodzinny zawsze kojarzy nam się z miejscem, gdzie spędziliśmy nasze dzieciństwo, gdzie wpajano nam dobre obyczaje, kształtowano w nas wartości, na których musimy bazować w dorosłym życiu. Dom jest miejscem, w którym panują określone zasady, do których musimy się stosować. Taki obraz domu bardzo często występuje w literaturze, jednak możemy również zauważyć utwory ukazujące nam wizję domu rodzinnego, która nie zgadza się z naszym wyobrażeniem, ponieważ w utworach tych dom nie wypełnia przeznaczonego mu zadania, nie dostarcza żadnych wartości.
Do takich utworów możemy zaliczyć np.: „Moralność pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej, następnie wiersz Juliana Tuwima „Mieszkańcy”, powieść Witolda Gombrowicza „Ferdydurke” oraz dramat Sławomira Mrożka „Tango”.
II. Dom rodzinny jako ruina nie dostarczająca żadnych wartości.
1. Wymienione utwory pokazują zakłamanie domu rodzinnego , na przykład w „Moralności pani Dulskiej” zauważamy kołtuństwo i obłudę, która dotyczy zarówno sfery moralnej jak i obyczajowej, czyli tak zwaną dulszczyznę. Bohaterką dramatu jest pani Dulska, która jest osobą dwulicową , która dba o pozory, o to, co powiedzą inni ludzie, krytykuje innych, mimo, że sama zasługuje na krytykę. Mówi, że: ”na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział.”
2. W dramacie zauważamy również skąpstwo, pogoń za wartościami materialnymi. Dulska jest osobą, która oszczędza na wszystkim, nawet na ubraniach (w domu nosi rzeczy zużyte, a lepsze ubiera wyłącznie w obecności gości ).
Również w wierszu Tuwima „Mieszkańcy” troska o dobra materialne jest podstawowym elementem życia mieszkańców. Boją się oni, że utracą swój majątek:
„ I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
Spodnie na tyłkach zacerowane,
Własność wielebną, święte nabytki,
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
Tuwim pokazuje również bezmyślność i ciasnotę umysłową mieszkańców, ich brak wykształcenia:
„ A patrząc - widzą wszystko oddzielnie:
Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...”.
3.W powieści „Ferdydurke” autor przedstawił rodzinę Młodziaków, w której rodzice dążą do nowoczesności w wychowaniu swej córki. Nowoczesność ta polega na pozwalaniu jej na wszystko, na braku jakiejkolwiek karności, na braku autorytetu rodziców. Rodzice chcą odejść od staroświeckiego modelu wychowania dziecka, są liberalni i tolerancyjni (zachęcają córkę aby miała nieślubne dziecko).
Podobną sytuację zauważamy w „Tangu”, gdzie mamy zbuntowanych rodziców, którzy nie ustalają żadnych norm. Ich brak staje się tu normą: Artur posyła babcię na katafalk, Stomil jest rozleniwiony, nie zwraca uwagi na romans Elonory z Edkiem, ponieważ jest to dla niego wygodne, w domu panuje totalny bałagan, niechlujstwo, zupełna anarchia: „I coście stworzyli? Ten burdel, gdzie nic nie funkcjonuje, bo wszystko dozwolone, gdzie nie ma ani zasad ani wykroczeń ? ”.
Okazuje się, że nie prowadzi to do niczego dobrego. W „Ferdydurke” dochodzi do zatracenia wszelkich więzi między rodzicami a córką, rodzina przestaje być ostoją, źródłem wartości.
Forma, którą chcieli przyjąć rodzice, jest niedopracowana. Państwo Młodziakowie nie wytrzymują, gdy bohater „babrze się w kompocie”, a już całkowity upadek formy następuje, gdy odkrywają dwóch kochanków córki: starego i młodego.
Okazuje się więc, że stara forma jest niemożliwa do odrzucenia.
W „Tangu” Artur buntuje się przeciw temu rozprężeniu, chce powrotu starych zasad, starej formy, lub w ogóle jakiejś formy. Życie bez norm jest dla niego nie do zniesienia. Dramat kończy się przejęciem władzy przez Edka, z czego wynika, że przemoc, władza jest najlepszą ideą, najlepszym sposobem na opanowanie sytuacji. Człowiek musi mieć jakieś ograniczenia, jakieś zakazy, a szczególnie w okresie który spędza w domu rodzinnym. Tam zasady ustalają rodzice, a człowiek uczy się do nich stosować.
4. Życie ludzkie powinno być już od najmłodszych lat urozmaicane. To powoduje, że jesteśmy ciekawi świata, chętni do wejścia w dorosłe życie, nie boimy się go. W wierszu „Mieszkańcy” autor pokazuje monotonię życia, trzymanie się schematów życiowych. Tuwim ukazuje typowy dzień przeciętnego mieszczanina, jego myśli, styl życia i sposób postrzegania świata. Jest to dzień taki sam jak każdy inny: szary, monotonny, nieciekawy:
„Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
Że deszcz, że drogo, że to, że tamto,
Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
I wszystko widmo, i wszystko fantom”.
III. Podsumowując należy stwierdzić, że w omawianych utworach dom rodzinny nie jest ostoją dostarczającą wartości, uczącą dobrych obyczajów. Jest to dom pełen obłudy i zakłamania, którego mieszkańcy albo dbają wyłącznie o dobra materialne i panicznie boją się skandalu, albo są zbyt nowocześni i liberalni, co nie wpływa dobrze na wychowanie młodych ludzi.
 

„Dziełami wielkimi i moralnymi są tylko dzieła prawdy” (Emil Zola). Skomentuj tę opinię, odwołując się do wybranych utworów literackich.

 
Sztuka, tworzona przez człowieka i dla człowieka, jest nieodłącznym elementem naszej egzystencji. Jako stałej towarzyszce ludzkiego życia, zwykliśmy wyznaczać jej funkcję nośnika ponadczasowych prawd i uniwersalnych wskazówek. Wielkimi dziełami określamy więc utwory, które – oprócz walorów estetycznych – zawierają naukę moralną. Dla mnie wzorem takiego arcydzieła jest Biblia, która nie tylko mówi o świętości, ale także nią jest. Idealnym dziełem jest bowiem utwór, który, mówiąc o życiu, jest zarazem jego częścią. Mam na myśli jedność pracy z rzeczywistością, a więc „zlanie się” jej z naturą. Pamiętając jednak o arystotelesowskim mimesis, czyli naśladowczym charakterze sztuki, mam świadomość, że osiągnięcie takiego ideału jest praktycznie niemożliwe. Możliwe jednak jest zbliżenie się do tego wzorca, poprzez realistyczne obrazowanie świata. Prawdy wielkie i moralne płyną bowiem z samego życia.
Źródłem ludzkiej moralności są, moim zdaniem, prawdy pierwotne, prawdy czerpane z natury. Według filozofii taoistycznej, która dla mnie stała się podstawą do odnalezienia własnej „drogi życia”, najistotniejsze prawdy tkwią w naturze i codzienności. Trzeba umieć obserwować rzeczywistość, dostrzec, jakie prawa rządzą ludzkim działaniem, aby z nich zbudować własny kodeks moralny.
Światem jednak często kierują fałszywe odruchy ludzkie, dlatego aby odnaleźć istotę jego funkcjonowania, należy przebić się przez grubą warstwę zakłamania. Trzeba odnaleźć prawdę o ludziach, która często skrywana jest pod płaszczem pozorów. Wysiłek ten chyba najczęściej podejmują literaci, jako ci, których szczególna wrażliwość nie pozwala na tolerowanie zakłamania. Na przestrzeni wieków wielu twórców usiłowało odsłaniać prawdziwe oblicze świata, ale niewielu jest takich, którym się to udało.
Dla mnie twórca, który napiętnował zakłamanie, w obojętnie jakiej dziedzinie życia, godzien jest miana mistrza, jego utwór zaś gotowa jestem okrzyknąć arcydziełem.
Wydaje mi się bowiem, że literatura powinna być w pewien sposób utylitarna, jeżeli chodzi o jej treści moralne. Chciałabym przytoczyć kilka przykładów dzieł literackich, które właśnie ze względu na zawartą w sobie prawdę o życiu nazwać można „wielkimi i moralnymi”.
Jak już wspomniałam, problem prawdy o życiu nękał literatów już od najdawniejszych czasów.
Dla udowodnienia własnych słów, chciałabym podać przykład „Antygony” Sofoklesa – utworu z IV wieku p.n.e. Tytułowa bohaterka, wbrew woli władcy państwa, Kreona, postanawia pochować zwłoki swego brata, Polinejkesa. Sofokles ukazuje prawdę o bohaterce, która, będąc rozdartą wewnętrznie, popada w konflikt tragiczny. Chcąc być w zgodzie z prawami boskimi, Antygona łamie zakazy Kreona. Decyduje się na pochowanie brata, a tym samym skazuje się na śmierć.
Kreon jest przykładem władcy–tyrana, który, pragnąc realizować własne wyobrażenia na temat państwa, postępuje wbrew prawu boskiemu. Przyrównać go można do Hitlera lub Stalina, którzy w miejsce tradycyjnej religii wprowadzają kult silnej władzy. Przypomnijmy sobie w tym miejscu decyzję Stalina o zburzeniu cerkwi Chrystusa Zbawiciela i planie budowy na jej miejscu Pałacu Sowietów, aby zobrazować proces wypierania religii jednowładztwem. Ofiarami takiego procesu padają zwykle ludzie, tacy jak Antygona lub jej współczesny odpowiednik – ks. Popiełuszko.
Sofokles sugeruje nam refleksję, że mimo śmierci Antygony, triumfuje moralność. Antygona jest reprezentantką całego społeczeństwa, Kreon zaś – jednostką o wielkiej władzy. Moim zdaniem racja tkwi więc w zbiorowej świadomości, a nie w umyśle i wyobrażeniach jednostki. Sofokles pokazuje nam prawdę na temat relacji władza–społeczeństwo, a także wskazuje rozbieżności między prawem boskim a ziemskim. Opisując określone postawy, skłania do wyciągnięcia wniosków z przedstawionych faktów. Prawda niesie bowiem ze sobą naukę moralną. Tylko odwieczna i ciągle ta sama etyka, nakazująca miłość do drugiego człowieka i głęboka wiara są wartościami ponadczasowymi. Prawo boskie zawsze zwycięża ziemskie zakazy. Człowieka można zabić, ale jego racje pozostaną niepodważalne i wciąż żywe. Antygona zginęła, ale klęskę poniósł Kreon. Popiełuszko został zabity, ale nadal funkcjonuje w społeczeństwie polskim przeświadczenie o słuszności jego poglądów i działania, którego się podjął.
Według mnie Antygonę należy zaliczyć się do tych utworów, które, ze względu na zawartą w nich prawdę o człowieku, wzbogacają nasze wnętrze i niosą bezwzględne nakazy walki o własną moralność, o zgodę z samym sobą i zachowanie godności. Myślę, że rozważając problem moralności na podstawie odkrywania prawdy o człowieku, warto wspomnieć o Innym świecie Herlinga–Grudzińskiego. Lagier sowiecki, przedstawiony przez Grudzińskiego, zupełnie inaczej wygląda „zza drutów”, a inaczej widziany od wewnątrz. Czyżby prawda miała dwa oblicza?
Pokój przeznaczony dla odwiedzających, utrzymany w przytulnej, prawie domowej atmosferze, daje podstawę, aby sądzić, że cały obóz wygląda podobnie. Rzeczywistość jest jednak całkowicie odmienna. Prawdziwy jest tylko obraz postrzegany przez więźniów, oni tylko upoważnieni są do wypowiadania opinii na temat swoich warunków życia. Tylko ci, którzy doświadczą konkretnej rzeczy, znajdą się w określonej sytuacji lub spróbują życia w danych warunkach, mają prawo do nazywania swoich spostrzeżeń prawdziwymi. Prawda nie uznaje bowiem światłocieni. Herling–Grudziński, obrazując nieludzkie warunki życia w obozie i bestialski sposób traktowania więźniów, wskazuje na sylwetki bohaterów, którzy pośród odczłowieczenia umieli zachowywać się jak ludzie. Michaił Kostylew i Natalia Lwowna potrafili postępować zgodnie z samym sobą, być godnymi i wolnymi tym specjalnym rodzajem wolności, która pozwala decydować o własnej śmierci. I choć autor ma świadomość, że podobne postępowanie wymagało heroicznego wysiłku, nie usprawiedliwia jednak tych, którzy go nie podjęli, a tym samym dali się odczłowieczyć, skrzywdzić i poniżyć.
Manichejska struktura dzieła (prześwity w mrokach) wskazuje na dualizm natury ludzkiej oraz daje bezwzględny nakaz walki o zachowanie godności. Herling–Grudziński na przykładzie bolesnej prawdy o obozie przekazuje czytelnikowi naukę moralną. Naukę, która mówi o konieczności zachowania silnego charakteru nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Głosi potrzebę stworzenia sobie ugruntowanego systemu wartości, który może stać się dla człowieka „ostatnią deską ratunku”. Herling–Grudziński, poprzez ukazanie prawdy o człowieku, w naturze którego leży uzależnienie własnych poglądów od sytuacji, udowadnia, że relatywizm zasad moralnych prowadzi do zabicia osobowości. Wydaje mi się, że właśnie ukazanie łagrowej rzeczywistości w sposób realistyczny jest punktem wyjścia do rozważań nad ludzką moralnością. Tylko ukazanie prawdy o zachowaniu się ludzi w warunkach ekstremalnych może doprowadzić do właściwych wniosków. Poznanie warunków determinuje bowiem ich analizę.
Kolejnym utworem, który pragnę zaprezentować jako nośnik ponadczasowych prawd, jest III część Dziadów. Mickiewicz, wskazując na podział społeczeństwa na część zainteresowaną losami kraju i obojętną wobec nich, demaskuje prawdziwe oblicze Polaków. Podczas gdy młodzież i weterani torturowani są za swą działalność niepodległościową, arystokracja stara się nie angażować w politykę. Jedni widzą w Nowosilcowie kata narodu, inni – doskonałego wodzireja balów. Mickiewicz wyraźnie wartościuje obie części Polaków. Jego sympatia jest zdecydowanie po stronie aktywnych, którzy zachowali honor, uczciwość i chęć walki o ojczyznę. Są oni spadkobiercami najlepszych polskich tradycji, do których należą: głęboka wiara, rycerskość i służba krajowi. Młodzi pozostali wierni ojczyźnie, zachowali ideę niepodległościową, wbrew ogólnemu przeświadczeniu o klęsce Polski. Arystokracja natomiast zaprzedała się Rosji. Postawami arystokratów rządzi chęć zysku – zdobywania kontaktów, urzędów i pieniędzy. Analiza podziału społecznego w Polsce dziewiętnastowiecznej skłania nas do refleksji na temat uczciwości wobec własnego kraju.
Można powiedzieć, że arystokracja zdradziła Polskę, niczym Piłat umyła ręce od odpowiedzialności. Mickiewicz wyraźnie krytykuje podobne zachowanie. Popiera natomiast Polaków aktywnych, którym nawet zadedykował swoją pracę:

 

Narodowej chwały męczennikom poświęcam

– Autor

 

Poparcie młodzieży jest zarazem pochwałą moralności, nakazującej wierność własnym przekonaniom, rycerską odpowiedzialność za ojczyznę oraz zdolność do poświęceń.
Bywają sytuacje, w których bezpośrednie przekazywanie prawdy jest niemożliwe. Realistyczny przekaz zastępuje wówczas metafora, a konkretne cechy uosabiają np. zwierzęta. Mam na myśli bajki I. Krasickiego, które stanowią krytykę określonych postaw i zachowań. Krasicki piętnuje ludzkie wady, a żeby krytyka nie była zbyt zjadliwa, okrywa ją płaszczem metafory. Lis u niego staje się symbolem sprytu i chytrości, ptak – wolności, jagnię – potulności. Prawda nie jest przekazana w sposób dosłowny, ale niesie jednak naukę moralną.
Prawda pozwala na stworzenie zasad moralnych, obrazuje złe lub dobre postawy, ale jej nadrzędną funkcją jest, jak sądzę, przekaz istotnych zdarzeń lub informacji. Tylko za sprawą rzeczywistego opisu możemy poznać fakty dotyczące historii. Przypomnijmy sobie reportaż Zofii Nałkowskiej pt. „Dwojra Zielona”. Jest w nim zawarty wizerunek kobiety, która za wszelką cenę pragnie przeżyć wojnę. Nie ma co jeść, nie ma gdzie spać, jest ranna i zmęczona, ale tkwi w niej ogromna wola przetrwania. Dlaczego? W kilka lat po wojnie Dwojra przyzna się reporterce, że w ciągu tych strasznych dni wojennych czuła, że musi przeżyć, aby móc opowiedzieć o cierpieniach innych. Niech świat wie, co oni robili – powie Dwojra, tłumacząc pragnienie przeżycia.
Prawdziwa relacja obiektywnej osoby jest jedyną możliwością odtworzenia dziejów. Medaliony Nałkowskiej są właśnie takim beznamiętnym, suchym, pozbawionym komentarza zapisem faktów. Dają czytelnikowi wierny obraz rzeczywistości, pozostawiając mu ocenę. Aby udowodnić wartość dzieła zawierającego obiektywny opis zdarzeń, chciałabym podać przykład Kroniki  Wincentego Kadłubka, która, mimo że ma duże walory artystyczne, jest pracą zupełnie bezwartościową z punktu widzenia nauki. Kadłubek upiększał bowiem swoje dzieło, do historii Polski wplatał fikcyjne wątki, dodawał cytaty.
Zastanawiając się nad istotą prawdy, dochodzę do wniosku, że jej największą zaletą jest krytycyzm. Prawda ma ściśle określone granice, a jej łagodzenie, zaostrzenie lub jakiekolwiek koloryzowanie sprawia, że granice te przesuwają się. Prawda przestaje być prawdą. Dzieła prawdy godzą w ludzkość, a zarazem doskonalą ją.
Wydaje mi się, że ludziom bardzo trudno jest pogodzić się z krytycznymi uwagami na ich temat, a jeszcze trudniej wykorzystać je do pracy nad sobą. Realistyczne prace pełnią więc rolę wychowawcy – wskazują błędy i nawołują do poprawy poprzez naśladowanie określonych wzorów.

 

„Każdy z nas jest Odysem, co wraca do swej Itaki” (L. Staff „Dziewięć muz”). Co według Ciebie znaczą słowa poety? Rozważania na podstawie własnych przemyśleń i literatury.

 
Jedną z zalet poezji jest – w moim odczuciu – możliwość jej różnorakiej interpretacji. Każdy człowiek, ze względu na swe osobiste skłonności, nosi w sobie własną wizję odbioru konkretnych słów poety, a ich odczuwanie uzależnione jest dodatkowo od nastroju, okoliczności, okresu życia. Interpretacja poezji jest zatem zjawiskiem zdecydowanie subiektywnym. Nie dość tego, interpretować można bowiem na dwóch płaszczyznach: dosłownej i głębszej – uniwersalnej, opartej na odszukiwaniu metaforyczno–symbolicznego sensu słów.
Podobnie rzecz się ma z przytoczonym wyżej cytatem Leopolda Staffa. Spróbujmy przedstawić kilka możliwości odczytania znaczenia tego fragmentu, rozpoczynając od wyjaśnienia dosłownego sensu słów.
Przypomnijmy sobie zatem postać Odyseusza – bohaterskiego wojownika spod Troi, któremu wędrówka do rodzinnej Itaki po zdobyciu okupowanego miasta zajęła aż 10 lat. Przez ten długi czas dzielny heros, powodowany tęsknotą za ojczyzną, żoną i synem, musiał znosić szereg niebezpieczeństw, które były skutkiem gniewu Bożego. I tak między innymi stawiał czoła cyklopowi i czarodziejce Kirke, uniknął zwodzącego głosu syren, więziony był przez zakochaną nimfę Kalypso, błądził po Hadesie i znosił gniew Zeusa za jedzenie mięsa świętego wołu Heliosa. Upór i determinacja pomogły jednak Odysowi przezwyciężyć te wszystkie przeszkody i zrealizować marzenie ujrzenia domu.
Życie Odyseusza – wygnańca i tułacza – odnieść można do losów wielu Polaków w czasie naszej burzliwej historii. Podczas II wojny światowej naszych rodaków wywożonych na roboty lub do obozów (sowieckich i niemieckich) przy życiu trzymała jedynie nadzieja powrotu do domu. Gustaw Herling–Grudziński w Innym świecie mówi, iż myśl ta – podobnie jak mitycznemu Odysowi – dawała siłę, by przetrwać. Wspomnienie bliskich osób, znajomych miejsc, ulubionych sprzętów oraz sposobu życia, jakie niegdyś się wiodło, dawały więźniom moc przetrwania. Wiara, że nastąpi dzień, w którym powróci się do tamtego życia, była motywacją do znoszenia cierpienia, męki i okrucieństwa ze strony wroga.
Pragnienie powrotu do normalności, do rodziców i cywilizowanego świata motywuje do walki o życie małego chłopca z powieści Jerzego Kosińskiego pt. Malowany ptak. Tułając się po wsiach, osamotniony w wojennej zawierusze, nieludzko doświadczony przez ciemnych i zacofanych chłopów, robi wszystko, aby przetrwać i odnaleźć dom. W podobnych temu przypadkach należy zastanowić się, jak wpływa na psychikę człowieka walka o życie, prowadzona za wszelką cenę, jak zmienia ona wizję świata. Czy Odys także stać się musiał malowanym ptakiem – odrzuconym, wyalienowanym i zadziobanym przez inność, którą reprezentuje, aby powrócić do Itaki? Czy warto znosić piekło poszukiwań, jeśli istnieje możliwość, że nie dla każdego znajdzie się miejsce w wymarzonej Itace?
Powrót do własnej Itaki wcale nie musi odbywać się w sposób dosłowny. Przypomnijmy sobie sytuację polskiej emigracji dziewiętnastowiecznej, dla której Mickiewiczowski Pan Tadeusz był przypomnieniem rodzinnych stron. Geneza tego eposu ściśle wiąże się z wszechobecną nostalgią Polaków za ojczyzną i gorącym pragnieniem powrotu do niej. Owa droga do domu, do ojczyzny, czyli Itaki, odbywać się więc może za sprawą literatury, jak w przypadku Mickiewicza lub Konwickiego, który – można powiedzieć – powracał na Kresy Wschodnie na kartach powieści Bohiń.
Motyw życia jako wiecznej tułaczki w poszukiwaniu miejsca dla siebie odnajdujemy także w Ludziach bezdomnych Stefana Żeromskiego. Każdy człowiek potrzebuje odnaleźć w świecie swą własną, symboliczną Itakę, czyli dom, ciepło, do którego zawsze będzie mógł powracać. Ów dom możemy rozumieć jako budynek, w którym mieszkamy, rodzinę, którą kochamy, ale także jako pozycję i funkcję, jaką pełnimy w społeczeństwie. Dopiero gdy człowiek zapewni sobie te trzy podstawowe warunki, może czuć się w pełni ustabilizowany, szczęśliwy. Bohaterowie Żeromskiego, doktor Judym i Joasia Podborska, są ciągle jakby „w drodze”, czyli wciąż poszukują. Oni nie powracają do znanego i ukochanego miejsca jak Odys, lecz dopiero takiego miejsca szukają.
Inaczej rozumiane słowa Staffa mogą, jak już wspomniałam, wyrażać prawdy bardziej ogólne, uniwersalne, stanowią bowiem odniesienie do życiowych ideałów. Ważne jest to, by pozostać wiernym sobie, swojemu systemowi wartości. Oczywisty jest fakt, że człowiek ulega zmianom i weryfikuje swoje poglądy wraz z pogłębieniem wiedzy o świecie, wraz z rosnącym doświadczeniem. Istotne jest jednak, by naprzód iść śmiało, pracować nad sobą i dążyć do samorealizacji, a jednocześnie pozostawać wiernym wewnętrznym priorytetom, którym winny być podporządkowane wszelkie drogi rozwoju. W tym rozumieniu ową Itaką, do której każdy z nas wraca, są nasze serce i rozum. One bowiem nie podlegają dewaluacji bez względu na warunki, czego dowiedli bohaterowie literatury wojennej. Zachowanie własnego światopoglądu i moralności w obliczu zagrożenia życia jest bardzo trudne, ale utwierdza człowieka w jego wartości i daje siłę przetrwania.
Słowa Staffa interpretować można także jako nawiązanie do starożytnej szkoły fiozoficznej – stoicyzmu. Itaka wzrasta w takim rozumieniu do symbolu spokoju, do miejsca, które pozostaje poza emocjami. Czy jest to nasze serce czy dom, którego ściany odgradzają nas od ziemskich namiętności – zaznajemy tam harmonii, łagodności i odpoczynku.
Powrót do Itaki, wędrówka Odysa oznaczać może także ludzkie zmagania z życiem i powrót w nicość, jaką jest śmierć. Być może jest to wyraz zamkniętej, nieodwracalnej i dla wszystkich nas nieuniknionej cyrkulacji natury – od narodzin do umierania. Wszak to śmierć czyni nas równymi wobec siebie – każdego z nas prędzej czy później zabierze z tego świata. W metaforycznym rozumieniu całe nasze życie stanowi wędrówkę, której ostatecznym celem jest Itaka. Każdy z nas nosi w sobie wizję własnego kraju wiecznej szczęśliwości, jednak niezależnie od obrządku, ideologii i wiary większość ludzi na Ziemi wierzy gorąco i z całego serca pragnie, by po śmierci połączyć się z własnym Bogiem i doświadczyć zbawienia. Czyżby dopiero gdzieś w innym świecie istniała prawdziwa Itaka?
Wydaje mi się, że występuje tu analogia do naszego ziemskiego życia. Doświadczamy wielu przyjemności i radości życia codziennego, nieraz obserwujemy miłość i piękno, ale – powtarzając słowa Platona – stwierdzić należy, że choć raz ujrzy człowiek prawdziwe piękno, jakim jest Bóg, nie chce on już więcej oglądać ziemskich błyskotek. W moim odczuciu miejscem oglądania piękna, o którym mówił Platon, jest właśnie Itaka, przez chrześcijan nazwana rajem.
Każdy człowiek jest indywidualnością, inaczej odbiera poezję, ma swój cel w życiu. Itaka może zatem oznaczać po prostu sens istnienia, a wędrówka do niej stanowić może symbol poszukiwań owego sensu.
W swojej pracy usiłowałam przedstawić kilka możliwych sposobów interpretacji fragmentu wiersza Staffa podanego w temacie. Kolejność prezentacji owych sposobów nie jest przypadkowa. Uważny czytelnik powinien zwrócić uwagę na prawidłowość polegającą na swego rodzaju hierarchii – od interpretacji dosłownej, konkretnej i logicznej, do coraz bardziej metaforycznych, symbolicznych i abstrakcyjnych.
Na koniec moich rozważań proponuję zestawienie słownych ambiwalentów Itaki dla poszczególnych sposobów interpretacji. I tak Itakę określa się kolejno jako: ojczyznę, dom, rodzinę, serce i rozum, raj, aż wreszcie sens życia. To wyliczenie unaocznia jeszcze jedną ważną kwestię. Itakę postrzegamy jako cel. W zależności od tego, co dla konkretnej osoby jest życiowym celem, będzie on nadawał różne znaczenia Itace. Dla patrioty będzie to ojczyzna, a dla kochającej matki – dom i rodzina. Nie dane jest nam rozsądzać o tym, czy któreś z tych znaczeń, czyli celów życia jest ważniejsze, nadrzędne. Jednak nie o klasyfikację tu chodzi. Istotny jest fakt, że Itaka zawsze kojarzona jest z czymś najważniejszym, najbardziej znaczącym. Mam tylko nadzieję, że nie będzie musiała pozostawać w sferze mitycznych wyobrażeń, marzeń.
Chciałabym, aby każdemu udało się, podobnie jak Odysowi, kiedyś do niej dotrzeć. A jeśli zmuszeni będziemy pokonać podobną ilość przeszkód – ujrzenie Itaki da nam więcej satysfakcji.

 

„Nic pożądańszego, a nic trudniejszego na ziemi jak prawdziwa rozmowa” – Adam Mickiewicz. Dlaczego ludziom tak trudno porozumieć się ze sobą? Skomentuj słowa poety, posługując się przykładami literackimi.

 
Rację miał Adam Mickiewicz, pisząc, że szczera rozmowa między ludźmi jest bardzo ważna, chociaż najczęściej trudno im się porozumieć. Konwersacje ułatwiają życie, poprawiają stosunki między ludźmi, czasami są lekarstwem na problemy i zmartwienia. Szczera rozmowa z drugim człowiekiem, nawet obcym, może zmienić kogoś na całe życie.
Ale zdarza się także, że ludzie ukrywają swoje zamiary, nie mogą rozmawiać o dręczących ich kłopotach, wolą skrywać wszystko w sobie. Nie mają zaufania do rozmówców. Możemy się także spotkać u ludzi z niechęcią wyrażania swoich poglądów, opinii, być może boją się oni odtrącenia czy wyśmiania.
Obecnie, w końcu XX wieku, kiedy cywilizacja rozwinęła się tak bardzo, ludzie nie mają czasu na rozmowy, są zabiegani, robią kariery. Poza tym mogą się porozumiewać za pomocą komputerów, Internetu albo wpatrywać na przykład w telewizję. Szczere, prawdziwe rozmowy są więc obecnie rzadkością, chociaż świat jest pełen kłamstw, obłudy i zła.
Uczuciem, które wyzwala w człowieku chęć do rozmów, wymiany poglądów, dzielenia się swoimi kłopotami i radościami, jest miłość. Doskonałym tego przykładem są bohaterowie z poematu Adama Mickiewicza Konrad Wallenrod – Walter i Aldona, dwoje ludzi, którzy zakochują się w sobie i planują wspólną przyszłość. Ich rozmowy nie mają końca:

 

... oczy i myśli (Aldony)

tylko oczu Waltera, rozmów Waltera

szukają.

 

Większość czasu spędzają na wspólnych spacerach, dyskusjach, które zawsze są pełne szczerości i ciepła. Ponieważ oboje doskonale się rozumieją, jest im dobrze ze sobą, postanawiają się pobrać. Niestety, ich szczęście nie trwa długo. Walter musi dokonać wyboru pomiędzy służbą Ojczyźnie a miłością do ukochanej. Bohater wybiera Ojczyznę, której poświęca młodość i życie. Rezygnuje ze spokojnego i dostatniego życia rodzinnego u boku kochającej żony. W tym czasie zaczynają się nieporozumienia między nimi, sprzeczki, kłótnie, ponieważ Aldona pragnie zatrzymać męża przy sobie.
Tak więc trudność w porozumiewaniu się czasami wynika nie tylko z niedopasowania, ale również z odmiennych poglądów, pragnień i celów, jakie ludzie stawiają przed sobą.
Inna parą, mającą szansę żyć zgodnie i szczęśliwie, była Maria i Henryk, bohaterowie dramatu Zygmunta Krasińskiego „Nie–Boska komedia”. Niestety miłość, którą się darzyli, nie zbliżyła ich. Każde z nich miało inne potrzeby i stawiało sobie inne cele. Dramat zaczyna się w dniu ślubu, kiedy Henryk jako Pan Młody widzi w ukochanej wcielenie piękna i poezji, chce, aby była jego muzą i natchnieniem. Mówi jej nawet:

 

Jakżeś mi piękna w osłabieniu swoim...

... o wiecznie, wiecznie

będziesz pieśnią moją.

 

Henryk uważa, że jego przeznaczeniem jest poezja. Wrażliwość i uczuciowość bohatera powoduje, że nie interesuje się zwykłym i codziennym życiem ani sprawami rodzinnymi. Świat marzeń i fantazji, w którym żyje, sprawił, że jest niezdolny do normalnego życia. Ma ciągłe poczucie pustki, bezsensowności i samotności. Szybko zaczyna mieć wątpliwości co do wyboru małżonki. Jest rozczarowany, widzi, że Maria jest zwykłą, wierną kobietą, dbającą o dom, dziecko i niego.
W dramacie „Nie–Boska komedia” brak szczerej rozmowy między bohaterami wynikał z różnego podejścia do świata, patrzenia na niego „innymi oczami”. Henryk był człowiekiem o bujnej fantazji, żyjącym w świecie marzeń, widzącym w żonie tylko muzę, natchnienie i piękno fizyczne. Maria z kolei była zwykłą, kochającą żoną, która zajmowała się swoimi codziennymi obowiązkami.
Szczera rozmowa nie zdarzyła się również między Izabelą Łęcką i Stanisławem Wokulskim, głównymi bohaterami powieści Lalka Bolesława Prusa. Stanisław Wokulski był o wiele starszy od swojej wybranki, sprytniejszy, ale widział w Izabeli tylko anioła, podczas gdy dziewczyna była rozpieszczoną egoistką, o oschłym sercu. Udaje ona przed ludźmi kobietę światową, znającą się na sztuce i dobrych manierach. W rzeczywistości jest leniwą panną, o dużych wymaganiach, zaś Wokulskiego pragnie poślubić tylko ze względu na jego pieniądze i bankructwo ojca. Sądziła, że po ślubie będzie mogła spotykać się ze swoimi przyjaciółmi, a nawet mieć kochanka.
Stanisława i Izabelę różnił również wiek, poglądy, a co najważniejsze – pochodzenie społeczne. Ona była młodą panną, mającą w głowie zabawy, przyjęcia i flirty z mężczyznami, zaś on był dojrzałym mężczyzną, który pragnął odnaleźć sens życia, zakładając rodzinę z ukochaną kobietą. Ulubionym zajęciem Izabeli było robienie zakupów i chodzenie do teatrów, zaś Wokulski większość swego czasu przeznaczał na pracę i interesy. Gdy wreszcie zaplanowali wspólną przyszłość, każde z nich widziało ją inaczej. Izabela wyobrażała sobie, że Wokulski stanie się pantoflarzem, którego będzie mogła wodzić za nos i nawet nie podejrzewała, jak się bardzo myliła.
Problemy w porozumiewaniu się mieli także Benedykt i Emilia Korczyńscy, bohaterowie powieści Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej. Pobrali się z miłości, ale wkrótce okazało się, że różni ich wszystko. Benedykt był pracowitym, szlachetnym człowiekiem, który poświęcił całe swoje życie ziemi i rodzinie. Po powstaniu przeżył wstrząs, zmienił nawet swoje poglądy – z romantyka walczącego w powstaniu stał się pozytywistą, zamkniętym w sobie, ponurym i walczącym o utrzymanie ziemi w polskich rękach. Ciągłe kłótnie i nieporozumienia między nimi były spowodowane także zachowaniem żony. Po ślubie stała się kobietą rozkapryszoną, rozhisteryzowaną, która myślała tylko o swoich dolegliwościach i pragnieniach. Narzekała na nudę, wciąż zajętego pracą męża oraz na dzieci, które właściwie wychowywała Marta. Brak porozumienia mógł także wynikać z odmiennych zainteresowań Benedykta i Emilii. Ona czytała romanse, on gazety rolnicze. Brakowało w ich związku tolerancji i wyrozumiałości dla zainteresowań i pragnień drugiej osoby. Dlatego szczera rozmowa przestała być z czasem między nimi możliwa i ograniczała się do krótkiej wymiany zdań dotyczących codzienności.
Współczesną powieścią, która porusza wiele istotnych problemów, w tym i brak porozumienia między ludźmi, jest Pestka  Anny Kowalskiej. Jest to jedna z najbardziej przejmujących historii miłosnych, zmuszających do głębokiej refleksji.
Borys i Teresa – małżeństwo ze stażem kilkunastoletnim i mające dwóch synów – od dłuższego czasu nie może dojść do porozumienia:

 

... zastanawiam się nad sobą i nad nami

na pewno z nadmiaru czasu

robię rachunek sumienia.

Jestem okropną żoną,

myślę za dużo o sobie,

to się zmieni, zobaczysz.

Dlaczego tak nie mamy dla siebie cierpliwości

Co się z nami dzieje? (Mówi Teresa do męża).

 

Borys jest wziętym i zapracowanym architektem, ona schorowaną kobietą, która myśli tylko o sobie. To, co kiedyś ich łączyło, wspólne wartości i zainteresowania, teraz zaczęło ich dzielić. Sytuacja się pogarsza, kiedy Teresa dowiaduje się, że Borys ma kochankę. Ciągłe awantury, stresy i nieprzyjemności stają się przyczyną całkowitego braku porozumienia między nimi. Bohaterowie powieści Pestka mówią różnymi językami, jest to tym bardziej smutne, że przeżywają kryzys, chociaż kiedyś byli wspaniałym małżeństwem.
Myślę, że rację miał Adam Mickiewicz, twierdząc, że ludziom jest niezwykle trudno porozumieć się ze sobą. Czasami przyczyną tego jest różnica wieku, odmiennych poglądów lub zainteresowań, czasami znów niezgodność charakterów. Brak porozumienia i chęci do prawdziwej rozmowy może wynikać z dominacji jednego człowieka nad drugim i pragnienia podporządkowania go sobie.

 

„Nie wszystek umrę.” Rozważania o roli literatury w budowaniu uniwersalnego systemu wartości.

 
Non omnis moriar  – nie wszystek umrę, te słowa po raz pierwszy zostały wypowiedziane przez wybitnego poetę rzymskiego, Horacego. Uświadomił on sobie fakt i wierzył w to, że jego poezja zyska nieśmiertelność i będzie przekazywała pewne ważne wartości następnym pokoleniom. Inni poeci, żyjący po Horacym, również podejmowali ten motyw, np. J. Kochanowski i J. Tuwim pragnęli tego samego – przetrwać w poezji i przekazywać następnym pokoleniom wartości nieprzemijające.
Walka dobra ze złem obecna była w literaturze od najdawniejszych czasów, nie tylko polskiej. Dziesięć przykazań, które Bóg wręczył Mojżeszowi na górze Synaj, jak również wymowa wielu ksiąg Pisma Świętego, stanowiły od zarania dziejów dla pisarzy z kręgu kultury chrześcijańskiej pewien trzon etyczny. Dopiero na bazie tych wyznaczników – co dobre, a co złe – tworzyli oni dzieła, dzięki którym przyczyniali się do budowania uniwersalnego sytemu wartości.
W średniowieczu twórczość miała przede wszystkim charakter moralizatorski i parenetyczny. Powstawały utwory przedstawiające pewne wzorce zachowań. Głosiły one ideał rycerza – obrońcy wiary chrześcijańskiej, ascety, rezygnującego z przyjemności życia, na rzecz życia wiecznego, czy w końcu ideał władcy („Pieśń o Rolandzie”, „Legenda o św. Aleksym”).
Kwiatki św. Franciszka na przykładzie życia świętego uczyły wiary radosnej, potępiały ascezę i umartwianie ciała. Pisarze epoki renesansu również tworzyli dzieła parenetyczne, pouczające jak żyć. M. Rej w Żywocie człowieka poczciwego twierdził, że tylko życie na wsi, na łonie natury, umożliwia przestrzeganie zasad chrześcijańskich i życie w cnocie. Podobne myśli odnajdujemy w twórczości J. Kochanowskiego, zwłaszcza w „Pieśni świętojańskiej o Sobótce”. W pieśni „Serce roście” poeta podkreśla, że życiem potrafią cieszyć się naprawdę tylko ci ludzie, którzy mają czyste sumienie. Jan Kochanowski przyczynił się więc swoją twórczością do budowania uniwersalnego systemu wartości. W swojej twórczości przekonywał czytelników, że optymistyczne nastawienie do świata i ludzi, godzenie się z losem, życie cnotliwe w harmonii z Bogiem i przyrodą, powinno być podstawą naszego postępowania. Jednocześnie krytykował materializm – pogoń za pieniądzem czy stanowiskiem. Uważał, że nie dają one szczęścia człowiekowi, przynoszą tylko ciągły niedosyt i rozczarowania. Uczył poeta również Polaków mądrego patriotyzmu. Uważał, że sławę można zyskać, właśnie służąc ojczyźnie (Pieśń o cnocie, Pieśń o dobrej sławie).
Literatura okresu romantyzmu również w dużym stopniu przyczyniła się do budowania uniwersalnego systemu wartości. Podkreślała np. niejednoznaczność moralną niektórych czynów, zastanawiała się, czy cel może uświęcać środki. Odpowiedź daje Adam Mickiewicz w Konradzie Wallenrodzie, kiedy twierdzi, że dla wyzwolenia własnej ojczyzny każdy czyn jest właściwie dozwolony, nawet zdrada, kłamstwa czy morderstwo.
Juliusz Słowacki w wierszu Testament mój też spodziewał się pośmiertnej sławy. Chciał on jednak, aby jego poezja zagrzewała Polaków do walki o wolność, aż do zwycięstwa. Uczył rodaków, że wolność jest najwyższą wartością i nie wolno nigdy z niej rezygnować.

 

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,

Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi;

Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,

Aż was, zjadacze chleba – w aniołów przerobi  – pisał o swojej

twórczości poeta.

 
Epoka Młodej Polski podejmuje dyskusję na temat dobra i zła inaczej. H. Ibsen w swoim dramacie Dzika kaczka zastanawia się, czy prawda jest zawsze wartością pozytywną i stwierdza, że czasem potrafi wyrządzić wielkie szkody.
„Moralność pani Dulskiej” G. Zapolskiej podejmuje z kolei walkę z fałszywą moralnością, z kłamstwem i obłudą typową dla środowisk mieszczańskich. Ukazuje, jak wielkie szkody ona wyrządza, prowadzić nawet może do rozluźnienia więzów rodzinnych.
Te i inne utwory zmuszały czytelników do ponownego przemyślenia własnego postępowania i tym samym poszerzały i utrwalały system norm moralnych, który w społeczeństwie obowiązywał.
Tematem literatury pokoleń doświadczonych przez II wojnę światową jest głównie zmiana rozumienia dobra i zła, zupełne przestawienie hierarchii wartości w warunkach zagrożenia, łagru czy obozu niemieckiego (Z. Nałkowska, T. Borowski, G. Herling–

Grudziński).

 

Zapomnijcie o nas

O naszym pokoleniu

żyjcie jak ludzie

zapomnijcie o nas.

 

   pisał T. Różewicz, któremu udało się przeżyć ten „straszny czas”, czas wojny.
Po raz pierwszy twórca nie pragnie w swojej poezji nic przekazać następnym pokoleniom. Chce tylko jak najszybciej nauczyć się na nowo żyć, tzn. zgodnie z normami moralnymi przekazywanymi przez tradycję.

 

Szukam nauczyciela i mistrza

niech przywróci mi wzrok słuch mowę

niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia

niech oddzieli światło od ciemności  – prosił.

 
Poezja współczesna często powraca do problematyki związanej z etyką, normami postępowania w życiu. Czesław Miłosz, noblista, w Traktacie moralnym ustala wręcz zestaw reguł i czynów, które – według poety – świadczą o moralności człowieka. Wielkim moralistą jest również poeta współczesny Z. Herbert, zwłaszcza w tomiku Pan Cogito. W zakończeniu do tego tomiku, czyli Przesłaniu pana Cogito, zestawia szereg pouczeń, jak żyć w sposób odpowiedzialny wobec siebie i innych. Powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz  – pisze.
Można więc powiedzieć, że w każdej epoce wielu pisarzy w swoich utworach, które dedykowali współczesnym i następnym pokoleniom, poszerzało system wartości moralnych.

 

„Nowoczesność nie ma nic wspólnego z datą publikacji.” Czy podzielasz tę opinię? Odpowiedź uzasadnij przykładami literackimi.

 
Na wstępie moich rozważań na temat wpływu czasu na literaturę chciałabym wprowadzić zasadnicze rozróżnienie pojęć nowoczesność, a styl awangardowy, niekonwencjonalność czy nawet niezrozumiałość. Często bowiem, stykając się z pewnymi awangardowymi zjawiskami mającymi miejsce współcześnie, określamy je mianem nowoczesności. W moim odczuciu jest to błędne, gdyż o ile awangarda i niekonwencjonalność nie podlegają przedawnieniu wraz z upływem czasu, o tyle bycie nowoczesnym zawsze wymaga konkretnego umiejscowienia w nim. Aby dokładniej przedstawić tę zależność, proponuję przyjrzeć się następującemu przykładowi literackiemu. Otóż specyficzny styl Juliana Przybosia do dziś określamy mianem awangardowego, lecz chcąc go nazwać nowoczesnym, musimy dodać: „jak na owe czasy”. Dlaczego takie dopowiedzenie jest konieczne? Ponieważ wraz z biegiem lat rozwija się wyobrażenie człowieka o możliwościach sztuki, techniki i nauki, a to, co pół wieku temu było „świeżutką nowinką”, dla nas stanowi już normę. W podobny sposób odnosimy się do awangardy – mimo iż czasem nadal pozostaje dla nas szokująca i niezrozumiała, to jednak oswoiliśmy się z faktem, że istnieje i nie stanowi to dla nas już nowości. Poezja Przybosia była nowatorska w pierwszej połowie XX wieku, a dla nas, ludzi z końca tego stulecia, pozostaje jedynie awangardowa.
Przypomnijmy dziewiętnastowieczną walkę klasyków z romantykami. Zanim wydanie Mickiewiczowskich Ballad i romansów ostatecznie przypieczętował triumf młodego pokolenia nad starym, na kulturowej scenie polskiej wrzała zażarta dyskusja na temat nowości, jakie przenikały do naszego kraju za sprawą Byrona, Goethego czy Chateaubrianda. Klasycy, z Janem Śniadeckim na czele, ostro krytykowali nowe tendencje, które – ich zdaniem – były ujmą dla prawdziwej sztuki, opartej na poetyce i estetyce antycznej. Szokująco nowatorski był dla nich Szekspir, którego Śniadecki określił mianem grafomana, rzucającego sztuką o bruk. Przed rokiem 1822, czyli datą wydania wyżej wspomnianych Ballad i romansów, metafizyka romantyczna to były duby smalone, a transcendentalna filozofia to jedynie niebezpieczeństwo chorób psychicznych i dziwnych stanów wewnętrznych. Klasycy zatem buntowali się przeciwko nowościom napływającym do Polski z zachodu. Dla nich Giaur i Rene czy Cierpienia młodego Wertera były  książkami zbójeckimi, co dziś określilibyśmy jako książki wywrotowe, niosące ze sobą przewartościowanie i mające ogromny wpływ na czytelnika. Czy my mamy o nich takie samo zdanie? W moim odczuciu – nie! Znamienną cechą ludzkiej natury jest bowiem ciągły rozwój. To, co dla dziewiętnastowiecznych intelektualistów było wynikiem opętania przez Lucypera, my traktujemy jako stan umysłu. Przez prawie dwieście dzielących nas lat działalność psychologów i psychiatrów zaowocowała szeregiem rozpraw i traktatów, które w naukowy sposób tłumaczą samobójstwo Wertera i apatie Giaura. Współczesnego człowieka nie dziwi już i nie oburza Gustaw, który za przyjaciela obrał sobie gałązkę, gdyż ma on świadomość, że podobne zachowanie to jedynie teatr. Śmierć Wertera to dla nas konwencja nie wzbudzająca (jak i u klasyków) większego poruszenia. Romantyczne ideały i schematy zdają się być zatem lekko przebrzmiałe. Ale czy Śniadecki i Brodziński mogli to przewidzieć? Dla nich romantyzm był niezrozumiałą nowością, która burzyła dotychczasowy ład. Istnieją więc dwa sposoby patrzenia na utwory literackie: oczyma współczesnych autorów oraz z perspektywy minionych lat. O ile romantyczne tendencje były na wskroś nowoczesne dla literaturoznawców początku XIX wieku, o tyle dla dzisiejszych badaczy jest to tylko okres w dziejach historii literatury. Jak więc nowoczesne może być coś, co należy już do historii? Przecież nawet samo takie określenie stanowi sprzeczność.
Wymowa i ideowe przesłanie utworów omawianej przeze mnie wyżej epoki mogą dla niektórych odbiorców zachowywać aktualność. Dotyczy to jednak raczej problemu ponadczasowości niż nowoczesności. Nie mylmy zatem tych dwóch określeń, gdyż aktualność danego dzieła literackiego jest rzeczywiście wolna od działania czasu, czego dowodem może być wciąż żywe i funkcjonalne przesłanie bajek Ignacego Krasickiego.
Dotychczas usiłowałam udowodnić, że zjawiska opisywane w literaturze, poglądy i idee autorów tracą swój nowatorski charakter wraz z upływem czasu. Już bowiem sam fakt pojawienia się pierwszej publikacji, zawierającej nowe, odkrywcze, a więc kontrowersyjne treści, jest ogromnym krokiem na drodze do przejścia nad podobnymi utworami do porządku dziennego. Prekursor nowej myśli w jakiejkolwiek dziedzinie zawsze budzi ożywione dyskusje. I nawet jeżeli nie zyskuje poparcia znawców, to jego publiczne zaistnienie jest faktem dokonanym, którego krytyka nie jest w stanie cofnąć. Niezależnie od tego czy owa nowość została uznana przez kompetentne środowisko czy też nie, pewna działalność została zainicjowana, więc wszystko, co w podobnym duchu będzie po niej stworzone, jest jedynie kontynuacją bądź naśladownictwem. Aby lepiej zrozumieć to zjawisko, proponuje przyjrzeć się poezji lingwistycznej. Tendencje poetów Nowej Fali do budowania innego świata poezji poprzez sięganie do tzw. peryferii kultury bezwzględnie połączyć należy z sytuacją Polski po 1956 roku. Po śmierci Stalina część twórców, a wśród nich Miron Białoszewski, szukało inspiracji w zupełnie innej sferze życia. Białoszewski tematy odnajdował pośród rupieci i odpadków, czyli wychodził poza krąg tzw. cywilizacji wysokiej. Wprowadzał do poezji jarmarczny kicz, tandetę i małomiasteczkowe pejzaże – można więc stwierdzić, że sięgał do tradycji ballady dziadowskiej, podwórzowej. Treść przekazywał za pomocą peryferii językowych; w języku interesowało go to, co kalekie i znajdujące się poza systemem gramatycznym oraz znaczeniowym. Mowa jest zasadniczym kontekstem jego wierszy – wykorzystywał polisemię, rozbijał konwencje semantyczne, grał z idiomami, składnią i stylistyką. U podstaw poezji Białoszewskiego leży świadomość ograniczoności języka jako wyraziciela ekspresji. Ów system nie jest bowiem w stanie sprostać nadanej mu funkcji – stosując jego zasady i poruszając się w granicach normy językowej, człowiek nie zawsze może oddać głębię swoich myśli. Stąd też poszukiwanie innych środków wyrazu. Białoszewski nie był jednak ani pierwszym, ani ostatnim poszukiwaczem sposobu na przekazanie określonych treści umysłu. Tradycja poezji lingwistycznej sięga bowiem czasów Awangardy Krakowskiej i twórczości Przybosia, a z drugiej strony ów rodzaj sztuki ma swoich późniejszych od Mirona wyznawców, np. Stanisława Barańczaka, Ryszarda Krzywickiego. W latach socjalizmu naśmiewanie się z możliwości języka było zakamuflowaną walką z systemem politycznym, gdyż głównie koncentrowało się na demaskowaniu i kompromitowaniu słów propagandy. Wówczas lingwista był postacią opozycyjną, walczącą, a jego poezja – szokującą nowoczesnością. Dziś, kiedy propagandy ujawniać nie trzeba, a twórczość Białoszewskiego na stałe weszła do historii literatury (czego dowodem może być jej obecność w programie szkolnym), postrzegamy ją inaczej. Czytając wiersze z ostatniego tomiku Krzywickiego Niepodlegli nicości (wyd. 1989), nie traktujemy ich jako wytworu jakiejś nowej sztuki. Wiemy, że Krzywicki jest kontynuatorem określonych tendencji z lat wcześniejszych, więc jego poezji nie nadajemy miana nowoczesnej. O ile więc Miron Białoszewski był nowoczesny i szokujący w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, o tyle dla nas jest on po prostu reprezentantem jeszcze jednego stylu literackiego. Analogiczna sytuacja jest z poezją Krynickiego, która – moim zdaniem – nie jest nowoczesna, lecz jedynie nieco różna od klasycznego pojęcia.
Kolejnym argumentem świadczącym o nierozerwalnym związku nowoczesności z datą publikacji jest fakt, że utwory zwykle interpretuje się w odniesieniu do tła historycznego. Wyjątkiem są oczywiście prace o ponadczasowej tematyce, np. rozprawki filozoficzne lub metafizyczna poezja Sępa–Szarzyńskiego, ale – jak już wyżej wspomniałam – ponadczasowości i aktualności nie należy utożsamiać z nowoczesnością.
Dowodem na ową zasygnalizowaną już zależność od sytuacji dziejowej, politycznej, etc., może być literatura wojenna i powojenna, która dla pokolenia, które doświadczyło okrucieństwa hitlerowskiego, była szczególnie ważna. Problem okupacji, męczeństwa i cierpienia był wówczas jedyną możliwą tematyką. Ludzie oczekiwali od literatury swego rodzaju rozliczenia się z czasem wojny, a także odzwierciedlenia i udokumentowania osobistych dramatów. Hanna Krall, Baczyński, Nałkowska byli w owym czasie na wskroś nowocześni – doświadczenia ludzkie były na tyle silne, że konieczna była wówczas ich analiza. Dla mojego pokolenia wojna to już historia. Nie doświadczyliśmy jej „na własnej skórze”, znamy ją jedynie z podręczników, filmów i literatury. Młodzież zdaje sobie sprawę z tego, jakim bestialstwem była wojna i usiłuje zrozumieć tragiczną sytuację ludzi, którzy w niej uczestniczyli. Podobnie traktuje literaturę podejmującą tematykę tamtych lat. O historii traktuje, historią więc jest.

Szczególnym rodzajem literatury, która wyjątkowo silnie związana jest z wydarzeniami aktualnymi, jest publicystyka. Współczesny czytelnik, aby w pełni zrozumieć rozprawy Frycza Modrzewskiego lub Hugo Kołłątaja, musi zapoznać się z sytuacją polityczną oświeceniowej Polski. Rozważając problem nowoczesności, dochodzę do wniosku, iż tym mianem określić można utwór poruszający nową, dotąd niepodejmowaną tematykę lub rzucający nowe światło na stare zagadnienie. Jeżeli zaś chodzi o formę literacką – nowoczesny oznacza: dotąd nie stosowany. Skoro jednak literatura również podlega działaniu czasu, rodzi się pytanie: na jak długo dany utwór pozostaje nowoczesny? Wydaje mi się, że miano to jest uzasadnione i właściwie do momentu, w którym powstanie kolejna praca, wnosząca coś świeżego w określoną dziedzinę literatury, lub do czasu, kiedy wydarzy się coś, co – podobnie jak II wojna światowa – ustali nowoczesną tematykę dla całego pokolenia lub nawet kilku.

 

„Obraz inteligencji i mieszczaństwa w literaturze Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego”.
 
           Po rewolucji przemysłowej, a najbardziej po powstaniu styczniowym zaczęła w Polsce wzrastać liczba mieszkańców miast oraz rola mieszczaństwa i inteligencji w społeczeństwie. Myśląc o przyszłej, niepodległej Polsce szuka się warstwy społecznej, która mogłaby objąć władzę i sprawować rządy. Dlatego też tworzy się coraz więcej utworów, gdzie jest pokazany styl życia i postawa inteligencji i mieszczaństwa.
                W dramacie Zapolskiej „Moralność pani Dulskiej” przedstawiona jest warstwa mieszczaństwa, na przykładzie rodziny Dulskich. Tytułowa pani Dulska jest właścicielką kamienicy, która jest jej źródłem dochodu. Lokatorów traktuje podmiotowo, jest wobec nich bezwzględna, podnosi czynsze kiedy chce, a kiedy wokół jej lokatorki wybuchnął skandal i pod jej dom przyjechały trzy karetki, wyrzuciła ją. Sama pani Dulska jest skąpa, dwulicowa, egoistyczna, ubiera się na pokaz, gdy wychodzi na ulicę. Nie jest osobą wykształconą, używa słów, których znaczenia nie rozumie. Mieszczanie są zakłamani, obłudni.
W „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego ukazana jest inteligencja, do której należą: Lucjan Rydel (Pan Młody), Kazimierz Przerwa-Tetmajer (Poeta), (Radczyni) Domańska, Rudolf Starzecki (Dziennikarz) oraz Zosia i Haneczka. Tu także ludzie z miasta, inteligencja jest przedstawiona krytycznie. Ma ona lekceważący stosunek do chłopów, nie rozumie problemów wsi i chłopów. Widoczna jest u nich ludomania, są tylko powierzchownie zainteresowani wsią, ciągle też panuje wśród nich przekonanie, że wieś jest miejscem szczęśliwości, spokoju, harmonii. Zarzuca się inteligencji, że boi się chłopów, gardzi nimi, nie chce ani współpracy, ani pojednania z chłopami, jest między nimi przepaść, nie umieją się porozumieć: „Wyście sobie, a my sobie, każdy sobie rzepkę skrobie”. Wyspiański uważa, że inteligencja miała poczucie misji, lecz nie nadawała się do poprowadzenia chłopów do walki, do przewodzenia.
W XX - leciu międzywojennym także pisze się o mieszczaństwie i inteligencji.
W wierszu Tuwima „Mieszkańcy” mieszczanie są przedstawieni krytycznie. Klasę tę cechuje materializm, troska o dobra doczesne i strach przed ich utratą. Ich życie jest nudne, monotonne, bezmyślne, trzymają się schematów życiowych. W „14 lipca” tego samego autora jest także mowa o zachowaniu się i życiu mieszczan. Kiedyś była ta klasa aktywna, podejmowała działanie, teraz z wygodnictwa, tchórzostwa jest bierna, niechętna działaniu i popiera program, który w danej chwili jest dla nich najlepszy. Są oni ograniczeni, nie mają jednego stałego poglądu i przez tę ich postawę, wg. Tuwima nastąpi kolejna rewolucja, ale skierowana przeciw mieszczanom.
U innego poety, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, występuje krytyka inteligencji.
W wierszu „Tatuś” przedstawiony jest obraz owego tatusia, który choć jest znudzony życiem, jego nudą, to jednak nie chce zmiany trybu życia, bo jest mu wygodne. Jest on uległy, często idzie na kompromis, jest bojaźliwy. Gałczyński chce pokazać, że inteligencja upodobnia się do mieszczaństwa. W wierszu „Ludowa zabawa” inteligencja ma przekonanie o swojej wiedzy, intelekcie, inteligencji i posłannictwie, ale nie wykorzystuje tego, jest bezczynna i to przekonanie o własnej doskonałości nic nie znaczy: „pozostał po nim smród jak po toniku wierszy” - podsumowanie inteligencji. „Wciąż uciekamy” to kolejny wiersz o tej klasie społecznej. Marzy się inteligencji: wielkie ideały, ucieczka od życia, a wszystko okazuje się szarą smutną rzeczywistością.
W wierszu „Śmierć inteligenta” inteligent „chciałby, mógłby, gdyby” czyli chciałby i mógłby dokonać zmian, czegoś wielkiego, ulepszyć świat, gdyby ...
Wszystkie wiersze Gałczyńskiego ukazują klasę inteligencką w negatywnym świetle.

                W powieści Zofii Nałkowskiej „Granica” klasa mieszczan jest ukazana na przykładzie Cecylii Kolichowskiej. Jest ona właścicielką kamienicy, odziedziczonej po mężu. Cecylia jest starzejącą się kobietą żyjącą w świecie przedmiotów, które gromadzi wokół siebie i ma ich żądzę posiadania. Zagracony salon ukazuje brak gustu właścicielki, a w jej postawie widać stanowczość, a czasem nawet bezwzględność. Pani Kolichowska ma świadomość, że świat jest źle urządzony i ona mogłaby go pomóc zmienić, czy choć spróbować, lecz z wygodnictwa nie chce się jej tego robić: „Ja ci wcale nie powiadam, że świat jest dobrze urządzony i że każdy ma co mu trzeba, ja tylko nie chcę sama jedna cierpieć za to, że jest urządzony źle”.
„Nocy i dnie” Marii Dąbrowskiej ukazują rodowód polskiej inteligencji, przyczyny i przebieg procesu przemiany ziemiaństwa w inteligencję na przykładzie rodzin Niechciców i Ostrzeńskich. Niechciowie stracili majątek podczas konfiskat, jakie nastąpiły po powstaniu styczniowym.
Ojciec Bogumiła za udział w powstaniu został zesłany, a matka pojechała z mężem i Bogumiła wychowywali krewni. Ucieka on jednak od nich i przeżywa ciężkie chwile. W końcu jednak ustatkował się i ożenił z Barbarą. Ostrzeńscy, z których wywodzi się Barbara, stracili majątek przez hulaszczy tryb życia Jana Ostrzeńskiego. Jego syn, a ojciec Barbary, Adam przeniósł się do miasta i ożenił z Jadwigą. Hipolit Niechcic nie mogąc sobie poradzić po uwłaszczeniu sprzedaje majątek i żyje w Warszawie z procentów.
Tak więc ziemiaństwo, które poprzez uwłaszczenie, powstanie styczniowe lub nieudaczność, nie mogło sobie poradzić, utrzymać majątku czy też go straciwszy przenosi się do miast w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Zazwyczaj nie mieli dużego majątku i pieniędzy, ale byli wykształceni i poprzez intelekt starali się sobie zapewnić dobre warunki życia. Taki jest rodowód polskiej inteligencji. Należy również wspomnieć o twórcy „Doktora Piotra”, „Siłaczki”, „Ludzi bezdomnych” oraz „Przedwiośnia” - Stefanie Żeromskim. Pisał on w okresie Młodej Polski i stworzył wzorzec zachowania polskiego inteligenta.
Tytułowy Piotr Cedzyna jest synem Dominika, zubożałego szlachcica, który okrada robotników chcąc zapewnić wykształcenie. Kiedy Piotr dowiaduje się o tym fakcie, chce przyjąć pracę z dala od ojca, by spłacić dług zaciągnięty wobec robotników. Staje się on przez to okrutny i bezwzględny wobec ojca. Piotr przedkłada obowiązek względem społeczeństwa nad życie osobiste, za wszelką cenę chce być uczciwy. Nie interesują go sprawy materialne i podobnie jak romantycy ma poczucie misji, którą musi spełnić. „Siłaczka” to Stanisława Bozowska, która trafia do Obrzydłówka jako nauczycielka. Jest ona zestawiona z Pawłem Obareckim na zasadzie kontrastu. Stasia jest idealistką, poświęca się dla ludu i przez to żyje w nędzy, choć mogłaby jak Obarecki ulec presji środowiska, zdławić ideały i żyć dostatnie. Stanisława Bozowska chce pisać „Fizykę dla ludu”, nieść ludowi dar swojej pracy.
Głównym bohaterem w „Ludziach bezdomnych” jest doktor Tomasz Judym. Jest to postać rozwinięciem postaci z „Siłaczki” i „Doktora Piotra”. Bohaterowie Żeromskiego mają cechy bohaterów romantycznych i pozytywistycznych, są spotkobiercami tych dwóch epok.
Judym jest idealistą z wewnętrznego nakazu pomocy poświęcającym się dla niższych klas społecznych, z których się sam wywodzi. Judym musi wybrać drogę życiową albo biedną i pełną poświęceń. Wybiera tą drugą, chcąc służyć ludziom. Zajmuje się biednymi chłopami, robotnikami, poświęcając dla nich szczęście prywatne, miłość i walcząc z przeciwnościami. Tomasz jest uparty, nigdy nie idzie na kompromis, uważa, że ma dług do spłacenia wobec warstw, z których się wywodził. Uważa się, że los Judyma jest związany z mitem, losem Chrystusa.

W „Przedwiośniu” są ukazane losy Cezarego Baryki, który wraz z ojcem jedzie do Polski, po wybuchu rewolucji w Baku. Po drodze do wymarzonej niepodległej Polski ojciec Cezarego umiera. Cezary Baryka jest tu przedstawiony jako młody intelektualista, poszukujący właściwej drogi, idei, której można by służyć. Szymon Gajowiec pomaga mu urządzić się w Warszawie. Cezary poznaje sytuację różnych klas społecznych i stwierdza, że żadna z nich nie nadaje się do rządzenia krajem. Czuje się zawiedziony, gdyż tej idei, której szukał nie znalazł.

 

„Poezjo! Jakie twoje imię? Tworzaca? Cóż ty tworzysz? Siebie.” Skomentuj słowa J. Tuwima, pisząc o możliwościach kreacyjnych artysty.

 
Poezja była już wszystkim: twórczynią wartości, postaw i poglądów. Próbowała także odkrywać tajniki ludzkiej duszy, to znów podejmowała zabawę słowami. Od wieków istniało wiele sądów na temat, jaką powinna pełnić ona rolę i jakie możliwości w związku z tym powinien mieć artysta.
Epoką, która ugruntowała w świadomości ludzi wielkie znaczenie poezji, był romantyzm. Wytworzony wówczas wzorzec istniał w świadomości społecznej, aż do czasów odzyskania niepodległości, a ściślej do czasów powojennych. Romantyczny poeta to olbrzym, posiadający talent tworzenia, którego słowo miało kierować zniewolonym społeczeństwem, będący wyrazicielem tejże wspólnoty. Był wielką indywidualnością, człowiekiem wyjątkowym, który dzięki słowu zmieniał ludzkie postawy i zachowania, a nawet świat. Najlepszym przykładem jest tu postawa Konrada z II części Dziadów A. Mickiewicza. Bohater buntuje się przeciwko Bogu, ponieważ wierzy, że jako poeta ma wielką moc. Chce ją użyć dla dobra swojego narodu.
Poeci moderniści podjęli wątek porzucony przez pozytywistów i podobnie jak romantycy, przyznali artyście, poecie, miejsce szczególne. Pragnął on teraz wyrażać to, co niewyrażalne, największe tajniki ludzkiej duszy, przekazać tajemnicę bytu. Miał zamiar uchwycić to, co nieosiągalne dla rozumu, sferę ludzkiej psychiki, wobec której dotychczasowe pojęcia i terminy stały się bezradne. Formuła symbolizmu i impresjonizmu pomagała poetom w wyrażaniu myśli i nastrojów.
K. Przerwa–Tetmajer w utworach takich, jak Evviva l'arte, Nie wierzę w nic uważa poezję (za filozofem niemieckim Schopenhauerem) za jedną z możliwości ucieczki od zła tego świata. Poeta ma jednak moc nie tylko tworzenia, ale równocześnie i siłę niszczenia. Artyści w tym okresie stają się grupą coraz bardziej zamkniętą, nie pragną już za sobą pociągać tłumów czy narodu... Poezja ma być piękna i wyrażać to, co niewyrażalne. Nie musi być rozumiana przez filistra, mieszczucha, masy. Z założenia ma być elitarna i podziwiana przez wąskie grono wybrańców. Poezja romantyczna miała wyrażać wspólnego ducha narodu, zaś modernistyczna nastroje dekadenckie, schyłkowe, przeżywane przez wąskie grono twórców. Nie był to już bunt romantyczny przeciwko niesprawiedliwemu światu i Bogu, ale obyczajowy, przeciwko moralności mieszczańskiej.
Wiek dwudziesty charakteryzował się wielością kierunków i prądów, zaś grupy poetyckie rozpadają się po II wojnie światowej na pojedynczych twórców. Dwudziestolecie międzywojenne reprezentuje zupełnie nowe spojrzenie na poezję i na rolę poety. Odrzucam z ramion płaszcz Konrada – pisze Antoni Słonimski, jeden ze skamandrytów. Odzyskanie niepodległości zwalnia poetów ze służby narodowi. Pisze o tym również J. Lechoń w swoim wierszu Herostates. Julian Tuwim, czołowy skamandryta, uważa, że miejsce poety jest w tłumie, nie zaś ponad nim. Będę ostatni wśród równych pisze w swym wierszu pt. Poezją. W utworze „Do krytyków” uważa, że poezja powinna opiewać uroki codzienności, oddawać nastrój chwili, opisywać bohatera z ulicy, zwykłego człowieka. Lecz już w pięknym wierszu Sitowie mówi o tym, że jest ona siłą przekształcającą wspomnienia, mękę twórczą. W Prośbie o piosenkę zdradza pragnienie, by słowo jego było orężem trafnym jak błysk ostrej stali. Kazimierz Wierzyński, również skamandrysta, w wierszu Manifest szalony przeciwstawia się podejmowaniu sztuki jako sfery świętej. Pisze:

 

Precz z poezjami! Z duszą tromtadrata!

Niech żyją bzdurstwa, bujdy, banialuki!

Dosyć rozsądku! Wiwat trans wariata!

Życie jest wszystkim! Nie ma żadnej sztuki!

 

Futuryści B. Jasieński i A. Steru przeciwstawiali się starym formom, w tym i dawnym pojmowaniu poezji. Głosili, że wzorem dzieła sztuki powinna być dobra maszyna. Poeci Awangardy z kolei głosili postulat szeroko rozumianej wolności sztuki, odkrywania nowych horyzontów. Dla J. Przybosia poezja staje się rzemiosłem, zaś poeta rzemieślnikiem, który musi pracować nad dążeniem do maksymalnej skrótowości, kondensacji znaczeń, intelektualizmu, zaś w tematyce do przedstawienia 3M – Miasta, Masy, Maszyny.

Wszyscy więc poeci dwudziestolecia międzywojennego tworzyli dla tworzenia. Tworząca? Cóż ty tworzysz? Siebie! – odpowiada Tuwim. W programach poetyckich tego okresu nie znajdujemy słowa o celach wyższych czy wyrażaniu tego, co niewyrażalne. Poeci czasów wojny i okupacji, którzy nawiązywali do tradycji romantycznej, zarzucali twórcom dwudziestolecia międzywojennego brak celów wyższych właśnie i układanie tylko ładnych wierszy.
K.K. Baczyński i T. Gajcy – poeci straceńcy, uczestnicy powstania warszawskiego, wskrzesili mit poezji tyrtejskiej, typ romantycznego poety–żołnierza poświęcającego swe życie walce o wolność. Poezja była dla nich także ucieczką od koszmaru świata – Apokalipsy, jaką była wojna. W wierszu Ocalony  T. Różewicz obrazowo przedstawia stan świadomości człowieka, który przeżył wojnę. Pisze:

 

to są nazwy puste i jednoznaczne

człowiek i zwierzę

wróg i przyjaciel

miłość i nienawiść...

 
Różewicz, poeta, który przeżył, określa już swoje credo poetyckie w opozycji do poezji romantycznej dającej nadzieję, porywającej. Ukazuje upadek dawnych wartości, epatuje niewiarą. Poeta poszukuje mistrza, który na nowo oddzieli światło od ciemności – dobro od zła.
Innym poetą powojennym, uznającym za punkt odniesienia tradycję romantyczną, jest Cz. Miłosz, który pragnie z niej czerpać siłę. W Ars poetica – w swoim twórczym wyznaniu wiary pisze, że wiersze należy tworzyć rzadko, tylko będąc w kontakcie z naturą, czy też w obronie człowieka przed historią lub po to, aby dać świadectwo prawdzie (Który skrzywdziłeś). Miłosz wierzy, podobnie jak romantycy, że poeta może być ostoją prawdy i innych wartości.
Wiersze Z. Herberta i W. Szymborskiej raczej opisują świat, niż wyrażają emocje twórcy. Możliwości kreacyjne Szymborskiej są wielkie właśnie dzięki bezprogramowości, którą głosi. Jest stale otwarta i poszukująca, często używa słowa nie wiem: Niektórzy lubią poezję pisze, a ja nie wiem... Według Szymborskiej możliwość tworzenia unieśmiertelnia to, co chwilowe. Zbliża to więc poetkę do Horacego (Non omnis moriar) i Kochanowskiego (Nie wszystek umrę...). Traktuje ona siebie z ironią i dystansem. Tworzenie dla niej to odpowiadanie na nie wiem właśnie, daje ono przy tym radość poecie. Nie płynie z tego jednak żadna chwała dla autora, który pozostaje w cieniu.
Można więc powiedzieć, że od czasów romantyzmu, który uznał możliwości kreacyjne artysty za nieograniczone, rola poety i poezji zaczęła się kurczyć od wyrażania niewyrażalnego, poprzez doświadczenia zmysłowe przekazujące chwilę (Julian Tuwim) i zimne eksperymenty słowne Awangardy, do Różewicza, który uznał słowa za puste pojęcia.
Myślę, że możliwości kreacyjne artysty są ogromne, jeśli tylko ma on coś do przekazania czytelnikowi. Dlatego najbardziej cenię poezję Z. Herberta, który stara się zinterpretować na nowo dawne wartości i ukazać ich aktualność.

 

„Polska – stwór nie do życia”. „Polska – kraj, w którym zawsze ktoś przygarnie skrzywdzonego”. Którą opinię podzielasz?

 
Przy lekturze literatury wojennej wielokrotnie zastanawiałam się, jaką postawę przybraliby dzisiejsi Polacy w podobnej sytuacji. Jak zachowałaby się bierna dzisiaj młodzież i wreszcie co zrobiłabym ja? Te wątpliwości skłoniły mnie do rozmyślań, na ile ja, młoda osoba, identyfikuję się ze swoim krajem. Jaki naprawdę on jest, czy ma jakąś specyfikę, czy w Polakach istnieje coś, co odróżnia ich od innych narodów?
Wydaje mi się, że odpowiedzi nie trzeba daleko szukać; wystarczy bowiem spojrzeć na położenie geograficzne Polski. Przecież kraj, który utrzymuje się od wieków przy życiu, mając za sąsiadów dwie duże potęgi, musi być niezwykły. Śledząc historię Polski, można dojść do wniosku, że kraj ten już dawno powinien zniknąć z mapy. I owszem, zniknął, ale okazuje się, że nawet to nie zabiło Polski. Przez ponad dwieście lat Polska żyła... nie istniejąc. Nie było państwa w sensie geograficznym i politycznym, ale ono niezmiennie trwało w sercach Polaków, funkcjonowało w oparciu o ducha narodowego. A duch narodowy istnieje chyba w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przecież fakt, że udało się Polsce wyzwolić spod jarzma zaborów, graniczy z cudem. Wbrew logice, prawom fizyki i natury w 1918 roku Polska odzyskała wolność. Czyżbyśmy rzeczywiście mieli konszachty z jakimiś siłami nieczystymi?
To chyba romantyzm – mit, w jakim wychowany jest prawie każdy Polak. Dążenie, za wszelką cenę, do wolności, godności, nie licząc się z bólem i świadomie skazując na cierpienie. Polacy z uporem maniaków podtrzymywali polskość, tłumacząc niepowodzenia w cudowny sposób. Zagrożenie, niepewność polityczna i nieudane powstania zamiast zniechęcać, podniecały jeszcze patriotyzm, wzmagały uczucia i więzi narodowe.
Podobnie zachowują się Polacy podczas II wojny światowej. Szczególnie kampania wrześniowa ukazuje upór Polaków w obronie niepodległości, zaciętość i wolę walki. Wobec miażdżącej przewagi zarówno liczebnej, jak i technicznej Niemiec, Polacy rwą się do walki, jeszcze 19 września 1939 r. biją się, nie dopuszczając myśli o kapitulacji. Nie mają najmniejszych szans, ale walczą. Na ataki ciężkiej artylerii odpowiadają ułani na koniach. Bronią się, choć już dawno powinni ulec. W ataku na Polskę wzięło udział 2/3 sił Wermachtu, wszystkie dywizje pancerne i zmechanizowane – Hitler spodziewał się natychmiastowego opanowania Polski. Wobec tak olbrzymiej przewagi wroga kampania wrześniowa powinna trwać trzy dni, a nie miesiąc. Przecież tak niewiele, prócz ducha walki i oddania, mógł nasz kruchy kraj przeciwstawić Hitlerowi...
Uważam, że Polska rzeczywiście jest „stworem nie do życia”, a jej dotychczasowy żywot polega na balansowaniu na granicy rzeczywistości i marzeń, jawy i snu. A może powtórzyć powinnam za Szczypiorskim, że kraj nasz to ofiara strasznych figlów historii albo może szyderczej anegdoty, opowiadanej światu przez Boga, której na imię Polska? We mnie jednak także odzywa się polska skłonność do wyolbrzymiania zasług swego kraju, wyszukiwania mistycznych wersji działania czasu. Wydaje mi się bowiem, że nie może być dziełem ironii kraj, który zawsze zwycięsko wy–chodzi z opresji i jak mityczny Feniks podnosi się z popiołów. I choć to śmieszne, że chcemy zniszczyć wroga uzbrojeni w kosy i widły przeciw bagnetom lub z szabelkami i koktajlami Mołotowa uderzamy na czołgi, to jednak coś musi być w tych Polakach, że odnoszą sukcesy, omijając prawa logiki.
Może – jako romantyczka – mało obiektywnie oceniam sytuację, ale nawet obalająca mity powieść Szczypiorskiego nie zmieni mojego przekonania o wyjątkowości Polaków. Mam bowiem swoją niezbitą rację – jesteśmy, choć teoretycznie być nas nie powinno. I chyba każdy przyzna mi słuszność, że nie jest to wcale zasługa naszego oręża, bo – choć nie umniejszam jego znaczenia – nie zawsze mogło zdziałać wiele. Głęboko wierzę, że „cud nad Wisłą” nie był jednorazowym zdarzeniem, lecz powtarzać się będzie, dopóki Polacy pozostaną romantykami. Chciałabym zacytować słowa Müllera, który, moim zdaniem, doskonale uchwycił mentalność Polaków – szaleńców i fantastów, porywających się „z motyką na słońce”:

 

Panie Boże, ileż musi wycierpieć Niemiec taki jak ja [...]

który to wszystko widzi przez słowiańskie doświadczenie,

taki Niemiec zarażony błogosławioną chorobą polskości, która

w tym właśnie jest piękna, że niedoskonała, poszukująca,

kapryśna, nieokiełznana, całkiem jak wariat prowadzony za rękę

przez anioła.

 

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy Polak jest romantykiem i oczywiście nie każdy zdolny jest lub raczej na tyle szalony, by móc rzucić się z gołymi pięściami do walki o wolność ojczyzny.
Wiem, że na co dzień jesteśmy dla siebie okrutni, pozbawieni tolerancji i zrozumienia dla innych. Owszem – awanturnicy z nas i prowokatorzy, zawistni intryganci, cieszący się z krzywdy sąsiada, zdaję sobie z tego sprawę, dlatego niezupełnie podzielam drugą teorię, mówiącą o braterskiej pomocy Polaków. Uważam, że w czasie pokoju zachowujemy się całkiem odwrotnie: „Hejże na Soplicę!” – zajechać, najechać – oto nasza codzienna mentalność. Dopiero w czasie bezpośredniego zagrożenia solidaryzujemy się ze sobą, pomagamy innym, bratamy. Kiedy jest potrzeba, jesteśmy w stanie poruszyć świat, aby odbić więźnia, jak w przypadku Irmy, która wyciągnięta została z Alei Szucha. Znajdzie się też łóżko i chleb dla zbiegłego z getta Henia Fitchelbauma oraz siostra Weronika, ratująca żydowskie dzieci.
Polacy – lubujący się w wielkich słowach, bohaterowie, współcześni Prometeusze, Wallenrodzi i mesjaniści, a jednocześnie cwani, bluźnierczy i próżni. Jacy są naprawdę? Tak ciężko powiedzieć.
Ja jednak, tak jak Müller, mimo świadomości przywar polskich, zachowuję sentyment do swojego kraju i rodaków. Wierzę w Polaków, ufam w ich dobroć w trudnych chwilach oraz szaleńczy zapał.

 

„Przeszłość nie wraca jak żywe zjawisko, jednak nie umiera.” Ustosunkuj się do słów Adama Asnyka, odwołując się do wybranych utworów literackich.

 
Myślę, że rację miał poeta Adam Asnyk, twierdząc, że Przeszłość nie wraca jak żywe zjawisko, jednak nie umiera. Jako jeden z pierwszych podkreślał on świadomie w swoich utworach, takich jak Daremne żale czy Do młodych, rolę przeszłości w kształtowaniu teraźniejszości i przyszłości.
W wierszu programowym Do młodych ukazał przeszłość w kontekście ewolucyjnym. Poeta przekonuje w nim młode pokolenie pozytywistów, że w budowaniu przyszłości biorą też udział wieki minione. Dlatego apeluje, aby nie zapominać o niej, ponieważ „za chwilę” i czasy obecne staną się przeszłością.
W innym wierszu, Daremne żale, tłumaczy, że ewolucja jest procesem nieuniknionym, nieodwracalnym, a przeszłość ma w niej również swój wielki udział.
Doskonale rozumieli te kwestie pisarze epoki staropolskiej. W Transakcji wojny chocimskiej autor Wacław Potocki przypomina współczesnemu pokoleniu Polaków minione sarmackie ideały, które – wcielane w życie przez obrońców spod Chocimia – przyniosły im wielkie zwycięstwo. Pamięć o przodkach, dzielnych rycerzach z czasów Bolesława Chrobrego, i ich cnotach żyła wśród żołnierzy Chodkiewicza i była wśród nich wiecznie żywa. A więc przeszłość nie umiera, jak słusznie zauważył Asnyk.
Romantyzm był epoką, która szczególnie ceniła historię. Oczywiście wynikało to z sytuacji politycznej kraju, który znajdował się pod zaborami. Poeci często powracali do dziejów minionych, aby pokazać ich wielki wpływ na czas teraźniejszy. Obserwujemy to chociażby w utworze Adama Mickiewicza Konrad Wallenrod, którego akcja rozgrywa się w głębokim średniowieczu. To „przeszłość”, a więc opowieści Wajdeloty – Halbana stworzyły Konrada Wallenroda, przyszłego patriotę. Dzięki niemu dowiedział się on o swoim dzieciństwie i dalekiej ojczyźnie – Litwie. Halban obudził w młodym „Krzyżaku” miłość do rodzinnego kraju i obowiązek służenia mu. Właśnie pamięć o przeszłości, domu rodzinnym i rodzicach sprawiły, że Wallenrod wybrał drogę służby Ojczyźnie, choć nie była ona łatwa. Przeszłość ożyła więc w jego czynach i inspirowała jego wszystkie poczynania. Dla Mickiewicza – romantyka nie ulegało więc wątpliwości, że przeszłość żyła w sercach wajdelotów i Konradów i ze względu na nią byli oni zdolni do największych poświęceń. Wielką rolę historii i tradycji, a więc przeszłości, w życiu narodu pozbawionego niepodległości ukazał Adam Mickiewicz w Panu Tadeuszu. To ona nie pozwoliła na wynarodowienie się Polaków i powodowała, że nie pogodzili się oni z utratą wolności. W utworze występuje ona na każdym kroku i jest obecna w życiu codziennym mieszkańców Soplicowa. W dworku soplicowskim na ścianach wiszą obrazy bohaterów narodowych, takich jak Kościuszko, Rejtan, Jasiński. Nawet stary zegar wygrywa Mazurka Dąbrowskiego, obiecując Polakom wyzwolenie.
Ród Sopliców zachowuje prastarą sarmacką tradycję, co powoduje, że czują się oni wciąż Polakami i promieniują polskością na okolicę. Bohaterowie utworu doskonale znają przeszłość historyczną nie tylko swojego kraju, ale i okolicy, którą zamieszkują. Wykazał się nią Jankiel w swoim koncercie, który odegrał na cymbałach w dniu zaręczyn Zosi z Tadeuszem. Przy pomocy muzyki przedstawił historię Polski ostatnich lat. Nie pominął żadnego wydarzenia z dziejów ojczyzny. W koncercie pojawiły się więc: radość z uchwalenia Konstytucji 3 maja, rozpacz na skutek zawiązania Targowicy i III rozbioru Polski, klęski powstania kościuszkowskiego i rzezi Pragi, i kolejna radość z powstania Legionów. Cały koncert był świadectwem, jak mocno zakorzeniona była przeszłość w sercach Polaków i stała się przyczyną tego, że z radością czekali na Legiony Polskie, kroczące u boku Napoleona na Litwę w 1812 roku. Mickiewicz ukazał więc wpływ przeszłości na chwilę obecną społeczeństwa i jednostek. Wielkim romantykiem, doceniającym wielki wpływ przeszłości na teraźniejszość i przyszłość, był Juliusz Słowacki. Poeta w utworze Grób Agamemnona ocenia ostatnie lata historii Polski, przyrównując ją do przeszłości Grecji. Niestety, tradycja antyczna niewiele, zdaniem poety, nauczyła Polaków.
O wpływie historii i tradycji na teraźniejszość przekonuje nas Maria Konopnicka w Rocie, napisanej na 500–lecie zwycięstwa grunwaldzkiego. Utwór ten to swoisty manifest patriotyzmu. Poetka ukazuje w tej pieśni, że właśnie ze względu na przeszłość Polacy nie poddają się germanizacji w okresie zaborów. W ich świadomości głęboko zakorzenione jest przekonanie, że pochodzą od królewskiego rodu Piastów i dlatego nie mogą zapomnieć polskiego języka, mowy swoich ojców. Rota przypomina o konieczności walki za kraj i dom rodzinny. Kult historii i tradycji ucieleśnił się w postaci „ducha narodu”, który będzie Polakom „hetmanił” i właśnie dzięki niemu polskie społeczeństwo przetrwa długą „noc” zaborów. Przeszłość w utworze poetki jest więc źródłem, z którego ludzie czerpią siłę, aby przetrwać.
Podobnie ukazuje to zagadnienie Eliza Orzeszkowa w powieści „Nad Niemnem”. Współcześni Polacy czerpią ideały ze starej legendy o Janie i Cecylii, która uczy ich pracy dla własnego kraju. Mogiła nadniemeńska, w której leży pochowanych 40 powstańców styczniowych, również jest miejscem szczególnej pamięci i przypomina następnym pokoleniom o konieczności dalszej walki za Ojczyznę, gdy tylko nadarzy się właściwa okazja.
Nie wszyscy bohaterowie powieści szanują historię i tradycję i ci zostają przez pisarkę potępieni. Uważa ona bowiem, że nie wolno zapominać o przeszłości i trzeba w nowych warunkach gospodarczych i politycznych kontynuować zamierzenia poprzednich pokoleń. Zygmunt czy Emilia Korczyńska są obojętni zarówno na przeszłość, jak i na teraźniejszość narodu. Interesują się wyłącznie własnym życiem osobistym, nie odnajdują w nim jednak szczęścia. Zdaniem pisarki szczęście to można osiągnąć, pamiętając jedynie o własnych, polskich korzeniach i tradycji.
Przeszłość miała więc i ma nadal wielki wpływ na dążenia i pragnienia następnych pokoleń. Jest ona częścią „ducha narodu” i dlatego warunkuje jego dalsze losy. W tym „duchu narodu” zawarty jest dorobek kolejnych jego pokoleń, pozwalający mu trwać i budować przyszłość.

 

[...] jedynym tylko lekarstwem na męki

Jest dobrowolne samobójstwo ducha [...]

 

– pisał A. Asnyk w Sonecie XXIX z cyklu Nad głębiami.

 
Zgadzam się całkowicie z poetą, który twierdził, że śmierć narodu związana jest z „samobójstwem ducha”, wymazaniem z jego pamięci swojej historii i tradycji. Dlatego słowa zawarte w temacie wypracowania, które mówią, że: Przeszłość nie wraca jak żywe zjawisko, jednak nie umiera, są w pełni prawdziwe.

 

„Społeczeństwo, któremu trudno wyzbyć się wad narodowych, buduje kolejne kaplice” – odnosząc się do wybranej epoki (epok) skomentuj zdanie księdza profesora Józefa Tischnera.

 
Człowiek, popełniając poważny błąd, najczęściej stara się zracjonalizować swoje zachowanie, tak aby ewentualną winę zredukować do minimum. Będące jej skutkiem przeszkody, trudności czy nawet tragedie przedstawiane są jako rezultat niepomyślnego zbiegu okoliczności, efekt działania czynników niezależnych od naszej woli. Przyznanie się do winy jest rzeczą bardzo trudną i racje ma ten, kto mówi, że większym człowiekiem jest ten, który przyznaje się do winy, od tego, który szczyci się tym, że nie zrobił nic złego.
Wedle powyższego schematu można rozpatrywać zachowania społeczeństwa tworzącego naród jako całości, a więc biorąc pod uwagę jego kulturę, wartości, obyczaje. Problem kapliczek narodowych, będących symbolem kreacji określonych mitów, towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. Mit narodowy, obok bycia lekarstwem na wady i niedociągnięcia społeczeństwa, stanowił i stanowi czynnik integrujący. Między innymi z tego powodu powstała Eneida Wergiliusza; powstające cesarstwo rzymskie potrzebowało legendarnego uzasadnienia swojej wielkości. Obszar mitu to wspólnota określonych wierzeń, przekonań, zwyczajów danego społeczeństwa, tworzących się wskutek właściwych mu doświadczeń historycznych i społecznych. Tak więc mit to nie tylko sposób na kompleksy narodowe, lecz bywa on również nośnikiem treści ważnych i prawdziwych – dlatego też oceniając tę czy inną kapliczkę, należy być ostrożnym. Kwestia prawdziwości i fałszywości w tak zwanych wartościach i tradycji narodowej dotyczy nas Polaków szczególnie, gdyż nasza narodowa historia – między innymi ze względu na geopolityczne położenie Polski – obfituje w wydarzenia sprzyjające powstawaniu kaplic. Nie należy popadać w tym momencie w przesadę, gdyż inne narody również mają niemałe problemy z własną tradycją. Wystarczy sobie przypomnieć twórczość Fiodora Dostojewskiego, który – obok niezwykle istotnych uniwersalnych zagadnień – niemalże w każdej swojej powieści zamieszcza fragment mający służyć kreacji mesjanizmu rosyjskiego. Antykatolicka tyrada księcia Myszkina w Idiocie czy też fragment o Wielkim Inkwizytorze w Braciach Karamazow są dobitnymi przykładami. Prawosławie powiązane z nacjonalizmem rosyjskim mają zbawić świat od panoszącego się na zachodzie nihilizmu. Podobnie ma się sprawa w przypadku Niemców, którzy stworzyli swoje państwo jak na warunki europejskie stosunkowo późno i narodowe bolączki i uprzedzenia próbowali „obejść” przez mit „krwi i ziemi” oraz przywództwo „rasy panów”.
Spróbuję teraz przeanalizować, w jaki sposób doszło do wytworzenia się naszych kaplic narodowych. Jedną z głównych był sarmatyzm, mający uzasadniać i wyjaśniać nadrzędną pozycję szlachty oraz specyficzny ustrój polityczny w Rzeczpospolitej. Teorie sarmatyzmu, będące mityczną genealogią narodową, głosiły, że szlachta polska wywodzi się z antycznego rodu bitnych Sarmatów, w związku z czym obdarzona jest szczególnymi przymiotami. Szlachcic–Sarmata miał być uczciwym, dobrodusznym i religijnym człowiekiem, nade wszystko ceniącym sobie wolność i równość wewnątrzstanową, jednocześnie miał on dbać o sprawy Ojczyzny, a gdy zajdzie potrzeba, mężnie i bohatersko jej bronić. Wzorzec ten, funkcjonujący dzięki kulturze sarmackiej w świadomości szlachty, zdecydowanie jednak obiegał od zachowań większości jej przedstawicieli. Sarmatyzm rodził więc iluzoryczne przekonanie, że ustrój demokracji szlacheckiej gwarantuje pomyślność Polsce; gloryfikacja panujących stosunków społecznych i politycznych, samozadowolenie powodowało niechęć do jakichkolwiek zmian. Rzeczywisty wizerunek szlachcica prezentują Pamiętniki  Jana Chryzostoma Paska. Ich bohater, realizując ideały Sarmaty, doprowadza do ich zwyrodnienia. Umiłowanie złotej wolności oznaczało bardzo często prywatę i anarchię, niechęć do koniecznego dla kraju wzmocnienia władzy króla – bohaterska walka z najeźdźcą umotywowana była przede wszystkim chęcią zysku. Chwalone są ideały obywatelskie i ziemiańskie, ale nie doczekują się realizacji; ich miejsce zajmuje swoista megalomania narodowa, polegająca na pogardzie dla innych narodów i „delektowaniu się” samowolą szlachecką. Pasek nie widzi niebezpieczeństw takiej sytuacji, realnym zagrożeniem jest dla niego tylko wróg zewnętrzny. W XVII wieku Rzeczpospolita zaczyna chylić się ku upadkowi, w wyniku błędów politycznych; u naszych granic rosną w siłę dwie przyszłe potęgi – Rosja i Prusy, niefortunny sojusz z Habsburgami powoduje, że zyskujemy dwóch zawziętych wrogów: Szwecję i Turcję. Jedną z głównych przyczyn tej sytuacji, która da efekt w postaci upadku państwowości polskiej pod koniec XVIII wieku, były właśnie obyczaje polityczno–społeczne panujące w Rzeczpospolitej. Złota źrenica wolności – liberum veto, brak sprawnie działającego wojska i administracji były w dużej mierze skutkiem prywaty i przekupstwa sarmackiej przecież szlachty. Sublimacją poczucia winy i obawy przed realnym zagrożeniem zewnętrznym było odwoływanie się do mitu Polaka–Sarmaty, nade wszystko ceniącego sobie wolność, broniącego Europy przed zalewem barbarzyństwa i pogaństwa. Teoria przedmurza chrześcijaństwa  zrodziła się głównie z konieczności odpierania ataków tureckich; racjonalizowano w ten sposób również wojny ze Szwecją i Rosją jako walkę z innowiercami. Narodowi „bitnych Sarmatów”, jako obdarzonemu przez Boga szczególnymi przymiotami, została powierzona misja obrony Europy. Sukcesy na odcinku tureckim potęgowały poczucie wyższości względem innych nacji, które z kolei przyczyniało się do wzrostu ksenofobii. Dobitnym świadectwem tamtych czasów jest Transakcja wojny chocimskiej Wacława Potockiego, która, krytykując pewne zwyrodniałe elementy sarmatyzmu, jest jednocześnie jego manifestem – Potocki odwołuje się do pierwotnych ideałów sarmackich.
W epoce oświecenia, kiedy to los Polski zdawał się być już przesądzony, niektórzy twórcy podejmowali próby zwrócenia uwagi szlachty na sytuację w kraju. Przykładem tego typu działań jest chociażby twórczość biskupa Krasickiego. Jednak nawet w ówczesnych warunkach świadomość większości szlachty, cały czas trwającej w micie własnej wielkości i wyjątkowości, była ograniczona. Jeden z jezuitów w swych broszurkach z tego okresu pisał, że Bóg ma Polskę w szczególnej prowidencyji swojej i nie da Polsce zginąć. Tezę swoją uzasadniał tym, że skoro jesteśmy tacy słabi, to nie stanowimy dla nikogo zagrożenia, w związku z czym nikt nas nie zaatakuje.
Okres zaborów to moment historyczny ewidentnie niekorzystny dla narodu polskiego, jednak i on doczekał się racjonalizacji. Jedną z zasadniczych kwestii tego czasu była sprawa zasadności wynikającego z romantycznych idei czynu powstańczego. Atmosfera romantyzmu generowała często nie do końca przemyślany epigonizm powstańczy, który rodził opłakane, tragiczne skutki. Zgodnie z „wytycznymi” epoki, liczyło się samo pragnienie i spektakularny czyn, a nie przemyślana i rozsądna działalność. „Czarno–biała” konstrukcja rzeczywistości w III części Dziadów, podział na wyłącznie dobrych i całkowicie złych, atmosfera mistycyzmu i tajemniczości powodowała, że ukazany w niej obraz, nawiązujący do faktycznego procesu Filomatów, stawał się wzniosłym obrazem całej martyrologii narodu polskiego. Scena widzenia księdza Piotra nadaje głęboki sens narodowym cierpieniom, włącza je w boski plan wybawienia narodów Europy spod panowania tyranów. Polska miała cierpieć na krzyżu trzech zaborców w imię wolności innych narodów. Teorie mówiące o Polsce jako o mesjaszu narodów, będące swoistą kontynuacją mitu przedmurza chrześcijaństwa, przyczyniały się do odwrócenia uwagi od konieczności rozwiązania poważnych problemów stojących na przeszkodzie niepodległości, takich jak na przykład kwestia uwłaszczenia chłopów. To właśnie przeciwko tej atmosferze protestował Norwid, mówiąc było w Ojczyźnie laurowo i ciemno czy też klaskaniem mając obrzękłe prawice.
Omawiając bolesny czas zaborów, warto zwrócić uwagę na pozytywne działanie mitu, który – jak każdy mit – nie niósł obiektywnych treści, a jedynie elementy rzeczywistości, które choć były prawdziwe, odzwierciedlały i podkreślały jedynie część postaw i zachowań opisywanych czasów i sytuacji. Mam tu na myśli twórczość Henryka Sienkiewicza, a zwłaszcza jego trylogię. Powieści te pisane ku pokrzepieniu serc, korzystające z „pozytywnych” treści sarmatyzmu, niewątpliwie pomogły przetrwać Polakom w trudnych chwilach.
Wydaje mi się, że epoka romantyzmu miała największy wpływ na tworzenie się polskich kaplic. Źródło swoich niepowodzeń Polacy prawie zawsze potrafią znaleźć „na zewnątrz”, a ewentualny rachunek sumienia odbywa się w drugiej kolejności. Nadanie w romantyzmie narodowym dziejom wymiaru niemal metafizycznego przyczyniło się do mitologizowania późniejszych krwawych polskich doświadczeń. Dobrym przykładem jest w tym miejscu „spór” między G. Herlingiem–Grudzińskim a T. Borowskim. Obaj autorzy, opisując ten sam koszmar rzeczywistości obozowej z czasów II wojny światowej, robią to w nieco odmienny sposób. Borowski pokazuje różne postawy ludzi, obrazując zezwierzęcenie człowieka, które jest efektem nie tylko olbrzymiego cierpienia, lecz również zwykłego wyrachowania. Grudziński zarzuca Borowskiemu niemoralność i w swoim Innym świecie kładzie nacisk na tragedię i cierpienie, które doprowadzają więźniów do barbarzyńskich zachowań. Myślę, że dużą przesadą byłoby uznanie Innego świata za mitologizację cierpienia, jednak różnica między tymi pisarzami jest znamienna.
Ciekawym rozliczeniem z narodowej kapliczki, powiązanej zarówno z sarmatyzmem, jak i z roszczeniami romantyzmu, mianowicie z heroicznym bohaterstwem jako cesze właściwej każdemu niemal Polakowi, jest film Andrzeja Munka Eroica. Jego bohater staje się uczestnikiem wielkich i ważnych wydarzeń, odgrywając w nich przez przypadek doniosłą rolę. Mimo tego od razu, bez wnikania w okoliczności, zostaje okrzyknięty wielkim bohaterem.
Niewątpliwie kaplice niosą w sobie sporo zła, gdyż zawsze przekazują nieco zafałszowany obraz rzeczywistości byłej lub obecnej i jako takie mogą być groźne. Nie można ich jednak bezwzględnie krytykować i potępiać, ponieważ przekazują pewne zbiorowe emocje. Myślę, że poruszając temat naszych mitów narodowych, należy pamiętać o tym, że dzieje Polski szczególnie naznaczone były „niepokojem”. Warto w tym miejscu przypomnieć wiersz Zbigniewa Herberta  Rozważania o problemie narodu. Poeta formułuje wątpliwości co do treści narodowych mitów, jednak konkluduje, mówiąc, że nie można przerwać okrwawionego węzła, w którym paradoksalnie widzi sedno więzi narodowej.

 

„Stał dwór szlachecki z drewna, lecz podmurowany.” Rola tradycji szlacheckiej w kształtowaniu polskiej kultury narodowej.

 
Tradycja odgrywała i odgrywa wielka rolę w życiu człowieka, ponieważ przekazuje obyczaje i poglądy przodków, które my z kolei powinniśmy wpoić naszym dzieciom. Zasady postępowania i obyczaje, przechodzące już od wieków z ojca na syna, ukształtowały polską kulturę. Dzięki niej właśnie przetrwaliśmy my – Polacy okres zaborców i trwamy do dziś jako odrębny naród. Już od czasów renesansu polskość utożsamiana była z tradycją szlachecką – sarmacką. Tradycja ta miała bowiem przez długie wieki, aż do XIX stulecia, największy wpływ na kulturę naturę narodową. Szlachta była to bowiem warstwa liczna, zamożna, wykształcona i dlatego jej właśnie tradycja promieniowała na resztę narodu. Warstwy takie, jak mieszczaństwo czy chłopstwo doszły do głosu znacznie później i wtedy dopiero również ich obyczaje i poglądy zaczęły rzutować na kulturę narodową.
Pierwszym pisarzem, w którego twórczości możemy odnaleźć kult tradycji szlacheckiej, jest Mikołaj Rej z Nagłowic, tworzący w końcu XVI wieku. W swoim utworze Żywot człowieka poczciwego przedstawił nam wzór życia młodego szlachcica, od dzieciństwa, poprzez wiek dojrzały, aż do późnej starości. Mikołaj Rej jako szlachcic ustosunkowuje się do szlachectwa w ogóle. W jednym z rozdziałów pisze, że poczciwy szlachcic nie powinien szczycić się nazwiskiem czy herbem. Według niego prawdziwe szlachectwo polega na przestrzeganiu cnót, prowadzeniu życia ziemiańskiego, rodzinnego, jak również na udziale w życiu politycznym. Jednym słowem, prawdziwym szlachcicem jest ten, który nie kala gniazda ojców.
W pierwszej części swojego dzieła Rej poucza, jak należy wychowywać młodego szlachcica, jakie nauki powinien on pobierać i jak ważną rolę powinny odgrywać w jego wychowaniu zasady postępowania, wpajane mu od dzieciństwa. Pokazuje również zasady postępowania, jakimi powinien kierować się szlachcic, wybierając małżonkę. A więc przyszła wybranka powinna pochodzić z rodziny szlacheckiej i wykazywać zdolności gospodarskie. Założenie rodziny wiąże się oczywiście z prowadzeniem życia ziemiańskiego we własnych włościach.
W utworze Żywot człowieka poczciwego  Rej ze szczegółami opisuje, jak powinno wyglądać życie ziemianina, jakimi zajęciami powinien on się parać. Uzależnione muszą one być oczywiście od pór roku – natury. A więc wszelkie obyczaje, obrzędy i prace ściśle powinny być splecione z ziemiańskim życiem za tle natury.
Obyczaje szlacheckie i poglądy na życie przedstawione są również w utworze Jana Kochanowskiego Pieśń świętojańska o Sobótce. Autor przedstawia tutaj święto Sobótki, przypadające na najkrótszą noc w roku, noc św. Jana. Była to schrystianizowana forma dawnego obrzędu pogańskiego, związanego z kultem wody i ognia. Podczas tego święta przy ognisku lud i szlachta śpiewali, tańczyli, bawili się, głosząc pochwałę życia na wsi. W pieśniach panien ukazana jest tradycja szlachecka, obyczaje związane z pracami rolnymi w lecie i z zajęciami związanymi z jesienią i zimą. Wylicza tu również Kochanowski tańce wówczas modne, takie jak cenar czy goniony. Opisuje, w jaki sposób rodzina i czeladź spędzała czas wolny w długie, zimowe wieczory. Podkreśla wielką rolę gospodyni, matki, żony.
Sarmacka tradycja wielką wagę przywiązywała do wychowania w rodzinie następnych pokoleń, w duchu cnoty, uczciwości i pobożności.

 

A niedorości wnukowie,

Chyląc się ku starszej głowie,

Wykną przestawać na male

Wstyd i cnotę chować w cale

 
Tradycja szlachecka ukazana jest również w utworach pisarzy XVII wieku, np. Wacława Potockiego, a szczególnie w Pamiętnikach Jana Chryzostoma Paska. Wacław Potocki ceni tradycje przodków, ale krytycznym okiem spogląda na zniewieściałość i wady współczesnych sobie Polaków. Szczególnie w Wojnie chocimskiej, eposie rycerskim, ukazuje zalety dawnych Sarmatów, zwycięzców spod Chocimia w roku 1621, jak również tych, którzy wytyczali razem z Chrobrym granice dawnej Polski. Podkreśla ich odwagę, waleczność i to, że byli urodzonymi rycerzami.
Typowym Sarmatą był Jan Chryzostom Pasek, który w swoich Pamiętnikach  przedstawia nam tradycję szlachecką. Jest człowiekiem bezkrytycznym wobec własnego stanu i żyje zgodnie z zaleceniami ojców i dziadów. W pierwszej części Pamiętników  ukazuje wojenne tradycje szlachty polskiej, w drugiej zaś codzienne ziemiańskie życie. A więc opisuje swoje przygody i życie na wsi, przedstawia nam jednocześnie zwyczaje, upodobania, zasady postępowania i poglądy charakteryzujące szlachtę polską. I tak na przykład w jednym z rozdziałów opowiada historię zawarcia swojego małżeństwa. Zawierano je w domach szlacheckich w dość specyficzny sposób. Przyszły pan młody najpierw musiał wywiedzieć się, jaki majątek posiada jego wybranka, z jakiej pochodzi rodziny, jaka była jej matka, ponieważ uważano, że jaka mać, taka nać. Kiedy narzeczony przyjeżdżał z pierwszą wizytą, zwracał uwagę na gospodarność dziewczyny i porządek panujący w domu. Dopiero wtedy mógł sobie pozwolić na zachwycanie się jej urodą i decydował się na małżeństwo. Dla szlachcica najważniejsza była wiara, ziemia i rodzina. Wszystko inne pozostawało na drugim planie. Szlachta XVII wieku posługiwała się również językiem pełnym kolokwializmów, chcąc pochwalić się przed resztą narodu swoim wykształceniem.
Przełom XVIII/XIX wieku to okres szczególnie trudny dla Polski; wiąże się on z utratą wolności i popadnięcie przez nią w niewolę narodową. Dopiero wtedy Polacy przekonali się, jak bardzo ważna jest tradycja szlachecka, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Uświadomili sobie w pełni, że mimo niewoli, stanowią odrębny naród, który, na szczęście, różni się wszystkim od na przykład Rosjan: ubiorem, sposobem bycia czy myślenia. Tradycja szlachecka traktowana jest wówczas przez wszystkich Polaków jako ogólnonarodowe dobro. Tradycję szlachecką, która w okresie zaborów promieniowała na całe społeczeństwo, ukazał Adam Mickiewicz w swojej epopei Pan Tadeusz. W utworze Mickiewicz w sposób realistyczny przedstawił życie i obyczaje najważniejszej warstwy społecznej – szlachty polskiej. Szczególnie przedstawiciele starego pokolenia, jak: Sędzia Soplica, Wojski, Podkomorzy, Gerwazy, Protazy szanują tradycję sarmacką. Młodzi, choć szanują decyzje przodków, ulegają już czasem wpływom zachodnim. Szlachecka tradycja, w której na co dzień żyją mieszkańcy Soplicowa, to centrum polszczyzny. Szlachta zamieszkująca Soplicowo i pobliskie okolice w domu i poza nim posługuje się wyłącznie piękną polszczyzną – mową swoich ojców. Ubiera się w stroje sarmackie zarówno od święta, jak i na co dzień. Kontusz, pas złotolity, konfederatka czy wysokie buty były charakterystycznym strojem mieszkańców Soplicowa i jego gości. Szable, rapiery i szpady – to broń używana przez ówczesne pokolenie Polaków. Mieszkańcy Soplicowa, jak również ich goście, nie tylko posługiwali się polską mową, ale hołdowali polskim obyczajom.
Polskość ta nawet przejawiała się w architekturze i w umeblowaniu dworu szlacheckiego. Na wzór dawnych domów szlacheckich, Soplicowo było zbudowane z drewna na podmurówce, zaś ściany jego były pobielane. Za parkiem, obok dworu znajdowały się pomieszczenia gospodarcze. Na ganek wjeżdżało się przez bramę parku, która wciąż otwarta, przechodniom ogłasza, że gościnna i w gościnę zaprasza. A więc mieszkańcy Soplicowa hołdowali szlacheckiemu obyczajowi wielkiej gościnności, która z czasem zaczęła charakteryzować wszystkich Polaków.
Sędzia, gospodarz Soplicowa, dbał nie tylko o porządek i inwentarz, ale również o ludzi, którzy u niego pracowali. Zwykł on przyjmować gości z wielką serdecznością i częstować zgodnie ze staropolską gościnnością. W czasie jego nieobecności zastępował go Wojski.
Wyposażenie dworu w Soplicowie miało również charakter szlachecki – polski. Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające polskich patriotów, takich jak: Kościuszko, Rejtan, Jasiński. W alkowie stał stary zegar, który wygrywał Mazurka Dąbrowskiego.
W Soplicowie goście nie nudzili się. Uczestniczyli w spacerach, grzybobraniu. Na spacerze według dawnej tradycji polskiej obowiązywała hierarchia, z przodu szły dzieci z opiekunem, potem starszyzna. Za starszymi szły panny, o pół kroku z tyłu młodzież męska. Porządek obowiązywał również w czasie wspólnych posiłków, do których przywiązywali Polacy wielką wagę. Goście wchodzili do jadalni w zależności od wieku i zajmowanego stanowiska. Główne miejsce przy stole zajmował Podkomorzy, ponieważ piastował najwyższy urząd. Obok niego zasiadał Sędzia, tuż przy Bernardynie. Przed rozpoczęciem posiłku odmawiany był po łacinie krótki pacierz, świadczy to, że Polacy byli ludźmi religijnymi. Spożywanie wieczerzy odbywało się w absolutnej ciszy. Podawano staropolskie potrawy. Porę posiłków obwieszczał gościom dzwon, tak było w licznych dworach we zwyczaju – pisze poeta.
W Soplicowie panował zwyczaj zbierania grzybów. Na grzybobranie zakładano ubiory codzienne, czasem nawet zbieranie grzybów miało charakter konkursowy. Największym zainteresowaniem ze strony panów cieszyły się polowania. Już dzień wcześniej szykowano się na nie. Zwoływano naganiaczy i przygotowywano psy myśliwskie. Przewodnikiem polowania był Wojski, który rozpoczynał i kończył je trąbieniem w róg. Zawsze po polowaniu był gorący posiłek, na którym podawano staropolski bigos i popijano wódką gdańską.
Mieszkańcy Soplicowa byli bardzo przywiązani do starych szlacheckich obyczajów, co obserwujemy na każdej stronie utworu. I tak na przykład zaręczyny Tadeusza i Zosi odbywają się na murawie, gdzie ma odbyć się następnie uczta. Tadeusz i Zosia, choć z możnego rodu, do stołu nie zasiedli, ponieważ częstowali okolicznych włościan – starożytny był zwyczaj, iż dziedzice nowi na pierwszej uczcie sami służyli ludowi. Przykład ten ukazuje nam wyraźnie, jak tradycja szlachecka stawała się ogólnonarodową. Na uczcie zaręczynowej podawano tylko potrawy polskie, które Wojski kazał przygotować według starej księgi pt. Kucharz doskonały. W czasie tej uroczystej biesiady, jak to było w zwyczaju staropolskim, wznoszono wiwaty na cześć wodzów napoleońskich, przyszłych wyzwolicieli Polski. Obyczaj staropolski nakazywał zaręczać się i żenić przy wiejskiej muzyce. W taki sposób tradycja szlachecka mieszała się z tradycjami ludowymi. Na murawie tańczono tańce takie jak polonez czy mazur. Szczególnie uroczystym tańcem był polonez, którego w trakcie zaręczyn Tadeusza i Zosi poprowadził sam Podkomorzy z lekka zarzuciwszy wyloty kontusza.
Jak więc widzimy, Soplicowo promieniowało szlachecką kulturą na całą okolicę, przekazując innym warstwom wszystko, co było w niej najlepsze.
Na przełomie XIX i XX wieku związki tradycji szlacheckiej z ludową ukazał Stanisław Wyspiański w swoim wielkim dramacie Wesele. Pan Młody, Lucjan Rydel, inteligent wywodzący się ze szlachty, żeni się z dziewczyną wiejską, mieszkającą w podkrakowskiej wsi Bronowice. Młodzi wyprawiają swoje wesele „na nutę” szlachecko–chłopską. W dworku szlacheckim, którego właścicielem był Gospodarz, spotykamy się z wystrojem wnętrz typowym dla izby chłopskiej. Znajduje się tam łoże z pierzyną i poduszkami, obrazy świętych i Matki Bożej. Obrazy Matejki, wiszące na ścianie, wskazują jednak na rodowód szlachecki mieszkańców tego dworu. Znajdują się tam również książki i biurko.

W taki oto sposób wszystko, co było najlepsze w tradycji szlacheckiej, przenikało do kultury narodowej i wraz z tradycją ludową stało się esencją polskości. Dzięki tradycji właśnie udało się Polakom przetrwać około 150 lat niewoli i zbudować w okresie międzywojennym nową Polskę.

 

„Świat to labirynt, teatr, sen...” – która z koncepcji mówienia o świecie przez literaturę jest najbliższa Twojemu sposobowi postrzegania rzeczywistości?

 

Świat – wstęp

 

Na początku była nicość

(Księga Rodzaju)

 
Człowiek od najdawniejszych czasów próbował zgłębić istotę wszechświata. Wraz z jego rozwojem ewoluowały sposoby postrzegania rzeczywistości i wyrażania jej. Najstarsze literackie zapiski związane ze światem dotyczą dociekań genezy wszechrzeczy. Można je odnaleźć w mitologicznej czy biblijnej kosmogonii. Księga Rodzaju mówi: Na początku była nicość. Podobny element można odnaleźć w buddyjskich Sutrach :

 

– Najpierw była pustka, a zarazem pełnia.

Nic było wszystkim, a wszystko niczym.

 
Cóż znaczą słowa wobec świata. Próby określenia i poznania świata są niczym. Czy człowiek, istota biologiczna i śmiertelna, może pojąć nieskończoność? Mimo całej wrażliwości i intelektu, każdy jest jedynie ziarnkiem na nieogarniętej pustyni. Gdy zawieje wiatr – przemija.
Od wieków filozofowie podejmowali próbę poznawania świata, lecz niezbyt daleko rozwinęły się ich teorie. Zawsze pozostają wątpliwości. Co było początkiem? Co było wcześniej? Cóż znaczą określenia: pustka, pełnia? Wszystko to nicość. Człowiek jest jak mrówka. Owad zna jedynie swoje mrowisko i najbliższe otoczenie. Nie może wyobrazić sobie różnorodności form świata – nawet najbliższego mu lasu. Podobnie ludzie ze swoim ograniczonym zmysłowym sposobem postrzegania, intuicją, uczuciami oraz intelektem. Jak więc można nazwać jednoznacznie świat przy pomocy tak ułomnego narzędzia, jakim jest konwencjonalny język? Myślę, że nie można. Autor co najmniej może starać się ukazać swój indywidualny, subiektywny sposób widzenia świata; jego formy, genezy czy celu. Świata „wielkiego” – kosmosu i całej nieskończoności, świata „małego” – który zamyka się w obrębie kilku ulic i życia jednostki.
Wielokropek pozostawiony w temacie wskazuje na tę nieograniczoność form. Właśnie jako niepojęty i nie nazwany postrzegam świat. Może on być zarówno labiryntem, teatrem, jak i snem. Może być wszystkim i niczym – jest to względne i zależy od punktu widzenia.

 

Teatr – kurtyna w górę

 
Czy życie ludzkie to przedstawienie, a wszechświat to scenografia? Słowo teatr kryje w sobie wiele pojęć. Jedno z nich odnosi się do przedstawienia kukiełkowego, gdzie bohater kierowany jest za pomocą sznurków. Według mnie tak właśnie postrzegali rzeczywistość starożytni Grecy. Człowiek ukazany w antycznej mitologii osadzony był ze wszech stron fatum, nadprzyrodzonymi mocami i nieodwracalnym losem, które to kierowały jego poczynaniami i determinowały ich rezultat. Przykładem tego może być los Heleny, która została obiecana Parysowi. Bogini Wenus zaaranżowała całą sytuację, która umożliwiła porwanie pięknej małżonki króla Menelaosa. Podobną sytuację dostrzegam w Iliadzie Homera, gdzie wynik walk o Troję, jak również sam ich przebieg, bezpośrednio zależał od bogów.
Odyseusz („Odyseja” Homera) za oślepienie Cyklopa, syna Posejdona, został przeklęty przez Pana Mórz i skazany na dziesięcioletnią tułaczkę, z której nie mógł powrócić do rodzinnej Itaki. Jego los, tak jak wielu innych antycznych bohaterów, został narzucony przez wolę bogów. Byli oni tylko pionkami w wielkiej grze prowadzonej przez nieśmiertelnych.
Podobną sytuację odnajduję w Nowym, wspaniałym świecie Aldousa Huxleya, gdzie wszyscy bohaterowie zostali przedstawieni jako ludzie bezwolni, sterowani przez wielką maszynę systemu. Henryk Foster, główny bohater, nie mógł zrobić nic, co byłoby niezgodne z zadaniami systemu rządzącego światem. Wszelkie próby, jakie podejmował, aby uświadomić innych, napotykały na brak zrozumienia. Postępowanie Henryka było obserwowane przez rządzącego Mustafę Monda, który przeprowadzał swoisty eksperyment, i wszystko, co czynił bohater, było efektem manipulacji. Innym przykładem zniewolenia jest postać Lenina, który, programowany jak wszyscy, wiernie odgrywa nadaną mu rolę. Postacie te były jak marionetki – manipulowane. Chciały czegoś dokonać, a efekt ich działań często był odwrotny, gdyż to nie one decydowały o tym, jak potoczą się losy. Myślę, że życie często bywa takie, że próbujemy coś osiągnąć, lecz wszystko sprzeciwia się naszej woli. Czasem odnoszę wrażenie, że rzeczywiście jesteśmy jak lalki.

 

Uwaga!

 

Ein, zwei, drei – zaczynamy przedstawienie!

(Michał Bułhakow Mistrz i Małgorzata)

 
Czy świat, w którym toczy się nasze życie, czy to nie jest spektakl? Czym jest codzienność, jeśli nie jedną wielką grą pozorów? Budzimy się i przywdziewamy nasze maski – tak zwane „prawdziwe oblicza”. Pod teatralnym strojem skrywamy uczucia, myśli i nasze prawdziwe „ja”. Tę koncepcję ukazuje nam Witold Gombrowicz w powieści pod tytułem Ferdydurke, za pomocą metaforycznego pojęcia – „gęby”. Mają ją wszyscy. Tak jak Miętus i Syfon przybierali sztuczne pozy, tak każdy mniej lub bardziej odgrywa „siebie” przed otoczeniem. Człowiek nie może uniknąć konwencji. Nawet największy nonkonformizm staje się konformizmem, jak chociażby w przypadku Stomila i Eleonory (Tango S. Mrożka). Postacie te, burząc wszelkie normy i zasady w imię wyzwolenia, w pewnym momencie zatraciły pierwotny sens swojego buntu. Ich sprzeciw stracił spontaniczność i stał się sztuczną pozą. Myślę, że świat można nazwać teatrem, ale czy określenie teatr wyczerpuje złożoność, wielorakość świata? Ludzie są jak aktorzy lub jak reżyserzy własnych spektakli, lecz można inaczej spojrzeć na rzeczywistość.

 

„Jesteśmy snem”

 

Myślę, że jest to bliska mi koncepcja, lecz pojęcie sen kryje

w sobie wiele znaczeń. Sen – czyj? – czy nasz?

 

Sen – jaki? – dobry czy zły?

Sen – a kiedy przebudzenie?

 
Już w indyjskiej mitologii odnajdujemy porównania świata do snu. Cała materia to Maja – bóg, złudzenie. Człowiek śni całe swoje życie, a budzi się dopiero w momencie śmierci. Podobne koncepcje można odnaleźć we współczesnej literaturze fantastyczno-naukowej. W powieści Droga Rogera–Żelaznego cały świat został ukazany jako twór wyśmiany przez ogromnych bogów w postaciach chińskich smoków. Skąd możemy widzieć, czy tak nie jest? Nasz aparat poznawania przecież jest tak ubogi. Wielokrotnie rano, gdy się budzę i pamiętam realizm całego snu, zastanawiam się, co jest rzeczywiste. Gdy idę ulicą, myślę, czy zaraz wszystko się nie skończy. Może jesteśmy tylko snem obłąkanego boga lub narkotycznym snem bohatera opowiadania Richarda Dicksona Śnimy. Gdy moje życie jest pełne smutku i cierpienia, a cały świat wydaje się wrogi, postrzegam świat jak koszmar senny, niczym z twórczości Franza Kafki. Kiedy pragnę osiągnąć jakiś cel, a niespodziewane trudności, jak z powieści Zamek, krzyżują moje plany, rzeczywistość wydaje mi się marą, w której wszystko jest możliwe. Czasem przeciwności losu są tak niewiarygodne, że mogę uwierzyć w to, że za progiem czają się strażnicy, aby mnie aresztować. Koncepcja świata – sennego koszmaru – jest mi bardzo bliska. Dla wielu cierpiących właśnie taka jest rzeczywistość. Na strychach mają swe siedziby rządy, strażnicy zjadają cudze śniadania (Proces Franz Kafka), a barmanka Frieda może zostać małżonką każdego bez ceremonii ślubu (Zamek Franz Kafka). Świat jest pełen paradoksów, a życie może być koszmarem. Wszystko zależy od punktu widzenia. Kiedy ogarnia mnie to, co potworne, gdy nie mogę uciec, czuję się spętany. Wreszcie, gdy budzę się z krzykiem, zalany potem, a koszmar nie mija, myślę, że życie to sen.

 

Labirynt

 

Zatrzasnęły się wrota mrocznych lochów i stanąłem w progu

nieskończoności, lecz długa droga przede mną i łatwo tu zabłądzić.

 
Czym jest labirynt? Jest to pewnego rodzaju zagadka. Składa się z krętych dróg i ślepych korytarzy. Trudno jest pokonać labirynt, lecz na końcu zawsze czeka jakaś nagroda. Mogą się tego podjąć tylko śmiałkowie, a nieliczni z nich wygrają. Myślę, że mówienie o świecie jako o labiryncie jest słuszną koncepcją. Świat jest pewnego rodzaju zagadką, a podejmowanie decyzji życiowych wymaga ograniczonej siły i odwagi. Większość ludzi jest niesionych przez prąd istnienia. Tylko nieliczne jednostki mogą podjąć się marszu przez ten labirynt. Słabi są zgubieni już w momencie startu.
Świat jest wyzwaniem. Jest labiryntem dla indywidualisty. Dla człowieka silnego, który z dumnie podniesioną głową wychodzi na przeciw trudnościom. Takim kimś była Antygona („Antygona” Sofoklesa). Była ona silna psychicznie i dumna. Mimo że wiedziała, iż spotka ją okrutna kara, nie dała zhańbić zwłok brata. Wbrew całemu światu podjęła desperacką decyzję. W przeciwieństwie do „śmiałych” ludzi potrafiła się zdobyć na tak zdecydowany bunt. Nie dała sobą manipulować jak kukiełka.
Aby świat postrzegać jak labirynt, trzeba być nieugiętym i umieć kierować się własną wolą – wyzywająco krzyczeć przeciwnościom losu Jam czarny jest wśród wichrów płomień boży! (Lucifer, Tadeusz Miciński). Konrad z III części „Dziadów” Adama Mickiewicza również świadomie kierował swym życiem. Podjął wyzwanie i wpłynął na swoje losy. Jego decyzja walki z Bogiem okazała się zła i jej skutki były tragiczne. Było to jak gdyby wkroczenie w ślepy tunel. Mimo to był to jego własny wybór, a nie uleganie zewnętrznym czynnikom.

 

Zakończenie

 

A jego imię Legion – bo zaprawdę jest ich wielu.

(parafraza imienia diabła i słów Chrystusa z Ewangelii

według świętego Marka)

 
Legion, a więc wielość – tak powinien nazywać się świat. Jeszcze lepiej brzmiałoby – nieskończoność. Bo jest on niepoznawalny. Myślę, że rzeczywistości przedstawione w utworach literackich nie są w stanie wyczerpać wszystkich sposobów postrzegania świata. Myślę, że jest ich tyle co ludzi albo nawet jeszcze więcej, a każdy z nich jest subiektywny i niedoskonały. Należałoby zapytać więc niczym starożytny filozof – czy istnieje jedna niezależna prawda? Czy świat można sformułować jednoznacznie? Która z koncepcji mówienia o świecie jest najdoskonalsza? Żadna. Wszystkie są w równym stopniu prawdziwe, jak i fałszywe. To, co ktoś myśli o rzeczywistości, jest prawdą dla tego człowieka, a dla innego może być niczym. Wszystko jest względne. Podchodzę krytycznie do wszystkich sposobów postrzegania, bo jak można ujrzeć niepoznawalne? Dlatego wszystkie koncepcje są mi równie bliskie, jak i dalekie. Zależy to od sytuacji, w jakiej jestem. Czasem patrzę na świat tak, czasem inaczej. Czasem rzeczywistość jawi się jako sen, kiedy indziej czuję się manipulowany. Niekiedy się buntuję i kroczę przez labirynt. Mój sposób postrzegania świata to są te trzy kropeczki występujące w temacie. Widzę go tak, jak zapisane jest w wielu starożytnych kosmogoniach – jako nieskończoność, jako pustkę i jako jedność zarazem: dobro i zło, czerń i biel oraz wszystkie barwy tęczy. Ale ten punkt widzenia jest równie fałszywy, jak i prawdziwy. Jest taki, jak wszystkie inne – względny. Dlatego trudno mi sobie wyobrazić jedyną koncepcję. Może również dlatego, że sam jestem zmienny. Moje imię Legion – bo zaprawdę jest nas wielu.

 

„Tragedia jest tam, gdzie jest wybór” – jakie interpretacje tego pojęcia można odnaleźć w literaturze na przestrzeni wieków?

 
Dramat trudnego wyboru od zarania dziejów towarzyszył człowiekowi w jego zmaganiach ze światem. Problem wolnej woli i związanej z nią możliwości wyboru, będącej jedną z zasadniczych treści człowieczeństwa, często stawał się przedmiotem literackich dyskusji.
Na jeden z pierwszych śladów zainteresowania tym tematem natrafiamy w Biblii, w Starym Testamencie. Historie Abrahama i Hioba w centrum stawiają człowieka i dokonany przez niego wybór. Tak w pierwszym, jak i w drugim przypadku człowiek postawiony w skrajnie trudnej sytuacji musi dokonać wyboru pomiędzy zaufaniem, zawierzeniem Bogu a buntem, bluźnierstwem czy też próbą realizacji własnej racji. Tragizm sytuacji polega na tym, że z racjonalistycznego punktu widzenia słuszność jest po stronie zdruzgotanego cierpieniem Hioba i Abrahama – bojącego się utracić jedynego syna. Tak więc w optyce Biblii dramatyczna decyzja jest swoistym probierzem zaufania i wierności człowieka względem Boga.
Starożytni Grecy ukazywali kwestie wyboru w innym kontekście. Istotą tragedii greckiej było fatum, tajemnica losu, przeznaczenia. Bohater tragedii antycznej obciążony jest hamartią – winą tragiczną, która sprawia, że każde jego posunięcie, niezależnie od dobrych intencji, gmatwa jego los. W związku z tym dokonywane przez bohaterów wybory traktowane są instrumentalnie, jako element służący wypełnieniu się ich przeznaczenia. Doskonałym przykładem jest tu król Edyp, który, nieświadomie poślubiając swoją matkę, zrealizował dawne proroctwo. Bohater nie ma wyjścia, wypełnia swoje fatum, jego decyzja, niezależnie od jej treści, kończy się porażką. Pochodząca z kazirodczego związku Antygona jest skazana na klęskę, gdyż jej zadaniem jest wybór którejś z dwóch równorzędnych racji. Prawo moralne stoi tu w opozycji do prawa państwowego racji stanu.
Z zupełnie inną koncepcją człowieka i dokonywanych przez niego wyborów spotykamy się w dramatach Szekspira. Postaci szekspirowskie nie są „targane” przez los, tragedia ma źródło w dokonanym przez bohatera w pełni świadomym wyborze. Makbet doskonale zdaje sobie sprawę, że czyni źle, wie, że nie ma prawa zabijać, a jednak to robi. Bohaterowie u Szekspira zyskują wymiar psychologiczny, dzięki czemu tragizm zależy w głównej mierze od ich postępowania, a nie od sytuacji zewnętrznej.
Klasyczny teatr francuski, reprezentowany przez twórców takich, jak Pierre Corneille czy Jean Racine, jako podstawowe zagadnienie obrał sobie rodzący wiele dylematów wybór. Nawiązując do form tragedii greckiej, prezentował jednak odmienne niż ona problemy. Na tym etapie rozwoju kultury europejskiej powrót do tematów, które były przedmiotem zainteresowania twórców antycznych, był niemożliwy, gdyż w tych kwestiach rozwiązań dostarczała oficjalnie wyznawana filozofia chrześcijańska. Między innymi dlatego klasycyści podejmują inne zagadnienia. Corneille w Cydzie zarysowuje konflikt polegający na walce honoru z miłością, tragizm budowany jest przez niego w oparciu o dylematy wewnętrzne i ostateczną decyzję bohatera. Również Racine konstruuje swoje tragedie na bazie sprzeczności między wielką namiętnością a obowiązkiem. Jego utwory charakteryzują się pogłębionym studium psychologicznym postaci.
Kolejne „rozumienie” tragedii jako trudnego wyboru znajdujemy w okresie romantyzmu. Dojrzewająca do przyjęcia postawy zaangażowania się w sprawy ludzkości jednostka tytaniczna jest jednym z głównych motywów w literaturze tej epoki. Postać Fausta z tragedii Goethego znakomicie ilustruje taką metamorfozę. Geniusz, który posiadł wszelką wiedzę, przeżywa rozpacz z powodu odkrycia, iż jest ona niewystarczająca do zbadania wszelkich tajemnic bytu. Żal ten przeradza się w hedonistyczną chęć skorzystania z życia, jednakże próby realizacji przez Fausta własnego szczęścia kończą się cierpieniem innych. Zaczyna on rozumieć, że jako jednostka tytaniczna, nie może żyć życiem przeciętnych ludzi. Kulminacją sztuki jest jego decyzja o działaniu dla dobra ludzi, czego symbolem ma być osuszanie przez niego bagien. Podobną przemianę bohatera obserwujemy w Dziadach – tutaj Gustaw przemienia się w żarliwego patriotę Konrada – czy też w „Nie–Boskiej komedii”, gdzie metamorfozę przeżywa postać bajroniczna – hrabia Henryk.
Myślę, że w trakcie poszukiwań po literaturze różnych ujęć tragedii, postrzeganej jako konieczność dramatycznego wyboru, warto wspomnieć o dwóch powieściach – Zbrodni i karze i Lordzie Jimie. Kluczowym zagadnieniem pierwszej z nich jest decyzja głównego bohatera o przyznaniu się do winy po popełnieniu zbrodni. Zastanawiając się nad tym, co ma zrobić, przeżywa on dezintegrację osobowości wskutek strachu, rozterek moralnych i reliktów dawnych przekonań, które doprowadziły go do popełnienia morderstwa. Druga z wymienionych powieści za punkt wyjścia obiera sytuację nawiązującą do antycznej hamartii. Marynarz Jim musi decydować w okolicznościach, w których każde rozwiązanie oznacza klęskę. Jego wybór jest początkiem tragedii.
Przytoczone powyżej przykłady utworów literackich z różnych okresów, poruszających przedmiotową kwestię, świadczą o tym, jak duże znaczenie ma dla człowieka zagadnienie wyboru. Dramatyczna decyzja, zawsze oznaczająca rezygnację z czegoś, zwykle łączy się z przeżyciem „tragedii” w takiej czy innej formie.

 

„Wielkie dzieła literatury światowej nie są na ogół optymistyczne, ale nie odbierają nadziei” (J. Przyboś). Skomentuj tę myśl, odwołując się do wybranych utworów.

 
Rozpoczynając rozważania na ten temat, należałoby zadać sobie pytanie – jakie zadanie ma spełniać utwór literacki, by można go było określić mianem wielkiego dzieła literackiego na skalę światową?
Oczekuje się, że będzie zawierał treści ogólnoludzkie, wartości nieprzemijające, nie tylko w danej epoce, ale w ogóle, na przestrzeni stuleci. Można go nazwać takim dziełem, jeśli wywrze wpływ na literaturę wielu krajów lub też wywoła dyskusje i spory w gronie ludzi ją współtworzących i z nią związanych. Poszerza ono ludzkie horyzonty myślowe, odkrywa nowe ścieżki, którymi literatura dotąd nie kroczyła, lub też przyczynia się do nowego ujęcia tradycyjnych zagadnień, dotychczas podejmowanych problemów. Dzieła takie często są prekursorskimi powodującymi bezpośrednio rozwój danej dziedziny literatury.
Osobiście zgadzam się z twierdzeniem, że przeważnie nie są one optymistyczne. Lecz zapytamy; czy istotnie mogą nimi być? Moja odpowiedź brzmi – nie.
Losy ludzkości, koleje historii podlegające temu samemu cyklowi przez wieki wskazują dobitnie, iż optymizm, chociaż zawsze nam towarzyszący w życiu, nie zawsze zwycięża. Wielokrotnie człowiek ponosi klęskę, czasem tak druzgoczącą, że nie może się z niej podźwignąć. Dlatego też tak wielu wybitnych pisarzy ukazuje chaos świata, niepokój nękający człowieka nieustannie, nie pomija wszakże wewnętrznych sprzeczności istniejących w jego naturze, które to właśnie często są przyczyną jego zguby. Poprzez fakt, że dzieła te dotykają w takim stopniu bolączek człowieka, stają mu się bliskie, a jednocześnie otwierają mu oczy na sprawy, których dotychczas może w pełni sobie nie uświadomił, chociaż istniały one zawsze w głębi jego psychiki.
Prawdą jest, że dzieła te nie odbierają ludziom nadziei. Nie mogą tego czynić, mogłyby bowiem przyczynić się nawet do zniszczenia jego wiary w przyszłość. Nadzieja – to ona właśnie podtrzymuje na duchu ludzi, nawet tych, wydałoby się przegranych, już straconych, dodaje otuchy i pozwala przetrwać ciężkie chwile. Prawie zawsze twórca pozostawia choć nutkę nadziei, by nie pozwolić na załamanie się człowieka.
By poprzeć przykładami cytat stanowiący podstawę mojej pracy, chciałabym przedstawić kilka znamiennych dla literatury światowej utworów. Przede wszystkim Ulissesa Jamesa Joyce'a, dzieła Prousta i twórczość Kafki. Można ich nazwać prekrusorami nowej powieści w okresie dwudziestolecia międzywojennego, a ich twórczość nowatorską. W swojej powieści Joyce po raz pierwszy zastosował technikę symultaniczną. Jej istotę stanowi ujęcie tego samego wydarzenia widzianego oczami kilku osób. Jak różni są ludzie, tak też odmienne są ich relacje. Są one naturalnie subiektywne, każdy z nich bowiem ma pewien stosunek emocjonalny do relacjonowanego wydarzenia. Utwór ten określa się również mianem metafory ludzkiego losu, który jawi się tu jako nigdy nie kończąca się wędrówka człowieka. Ulisses ukazał wizję świata – chaosu, w którym trudno się człowiekowi odnaleźć. O tym, jak ważny był poruszony przez Joyce'a problem wzajemnych relacji świata i człowieka, świadczy szeroki rozgłos i spory wokół utworu.
Takie samo poruszenie wywołał siedmiotomowy cykl powieściowy Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu. Ukazał on zjawisko upływu czasu w niezwykle osobliwy sposób. Na niektórych wydarzeniach z dzieciństwa – świat jest tu bowiem ukazany oczami dziecka – koncentruje się przez dłuższy czas, inne zupełnie pomija. Powieść Prousta to niezwykle subiektywnie ujęte wspomnienia i wrażenia z dzieciństwa. Ukazane są oczami niezwykle wrażliwego małego chłopca, wychowującego się w cieplarnianych warunkach dobrze sytuowanej rodziny. Nowatorstwem jest tutaj waga wrażeń zmysłowych: wzroku, zapachu, a co najważniejsze, smaku. Młody chłopiec ma tak silne wrażenia zmysłowe, że smak ciastka kojarzy mu się z określonym wydarzeniem, wywołuje nagle niezwykle wyraźne wspomnienia obrazu, miasta, jakiejś sytuacji. Wspomnienia pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie, nieoczekiwanie, najczęściej pod wpływem bodźca – wrażenia zmysłowego. Ich ostrość świadczy o tym, jak mocno wrażenia z dzieciństwa utkwiły w jego świadomości. Proust zajmuje się badaniem świadomości człowieka, interesuje go, jak można ją pobudzić, jaki jest jej zakres.
Jego utwór wydaje się być całkowicie odrębny, obce mu są wydarzenia epoki, burze dziejowe (jak wiemy cykl powstał również w okresie pierwszej wojny). Powstaje pytanie – co w takim razie jest najważniejsze dla Prousta? Przede wszystkim ludzka psychika i świadomość. Pisarz zajmuje się psychologią głębi ludzkiej, metoda introspekcji, czyli wewnętrznego badania, jest tu podstawą. Nurtuje go problem przemijania czasu, interesuje świat widziany oczami dziecka, jego odczucia, podkreśla rolę zmysłów jako narzędzi poznawania świata.
Dzieło Prousta wydaje się być dowodem na to, iż tylko subiektywne widzenie świata może być jedynym, właściwym, które jest w stanie stworzyć wielkie w swoim nowatorstwie dzieło. Pomimo ukazania problemu przemijania czasu, przerastającego człowieka, nawet proste wydarzenia mogą być źródłem pocieszenia, nadziei.
Znamienna dla światowej literatury jest twórczość Franza Kafki. Jego świat to koszmar. Człowiek jest bardzo samotny, a wszelkie jego usiłowania skazane są na niepowodzenia, z góry zajmuje on przegraną pozycję, niezależnie od tego, jakie będą jego wysiłki. Zarówno w Procesie jak i w Zamku człowiek miota się, ograniczony koszmarnym funkcjonowaniem instytucji. Wydają się one być podobne do przerażających, niemal groteskowych machin, które krępują człowieka, unieruchamiają, a w rezultacie prowadzą do nieuchronnej zguby. Najgorsza jest tu bezsilność człowieka, który nie ma wpływu na rozwój wydarzeń, jest niemalże bezludzką istotą.
W Procesie ukazana jest sytuacja Józefa K. Jest ona tragiczna, ponieważ bohater nie wie, o co został oskarżony, a próby uzyskania jakichkolwiek informacji w gmachu sądowym okazują się bezskuteczne, ukazując jedynie jego słabość, samotność, opuszczenie, nieprzychylne mu otoczenie. Nigdy dotychczas nie przedstawiono sytuacji człowieka w otaczającym go świecie w taki sposób, jak uczynił to z wielką ekspresją Kafka. Perspektywa pesymistycznej wizji świata musiała wywrzeć głęboki wpływ na literaturę światową, ale czyż nie zawiera ona w sobie głębokiej prawdy?
Dzieła wymienionych przeze mnie twórców zapoczątkowały swoistą ewolucję w dziedzinie konstrukcji utworu, a także w ujęciu i nowym spojrzeniu na jego problematykę. Wydaje mi się, że nie będzie dużą przesadą umieszczenie niektórych utworów Witkacego na liście wielkich dzieł.
Stanisław Ignacy Witkiewicz to twórca naprawdę wielkiej miary, świadczy o tym jego rozgłos i wpływ m.in. na literaturę europejską. To wybitny twórca w wielu dziedzinach – pisarz, dramaturg, malarz. Jego literatura pełna jest niepokoju, pobrzmiewa nutą katastrofizmu, który może być uznany za znamienny, nieodłączny element jego twórczości. Dominuje subiektywne widzenie świata – stąd przecież deformacja, groteska, fantastyczne fragmenty przenikające przez utwory.
Charakterystyczny dla jego twórczości jest dramat Szewcy. Rewolucja ukazana jest tu jako niezmienny, powtarzający się cykl – każda rewolucja przynosi nową władzę, która wkrótce i tak zostanie zastąpiona przez nową. Jego utwory są dowodem, iż Witkacy wyraźnie widzi nadchodzącą zagładę cywilizacji, co gorsza, wie, że jest ona nieuchronna, pierwsze jej oznaki widzi w upadku kultury. Twórczość jego pozostaje wyraźnie pod znakiem lęku o przyszłość egzystencji człowieka, a przeczuciu temu nieodłącznie towarzyszy katastrofizm. Dla Witkiewicza katastrofą, która się dopełniła, było wkroczenie wojsk radzieckich do Polski we wrześniu 1939 roku. Popełnił samobójstwo, życie wydawało się już nie mieć sensu; utracił już nadzieję, jego przewidywania się spełniły.
Twórczość Witkacego jest tak różnorodna i skomplikowana, że mogłam jedynie nakreślić najważniejsze i najbardziej charakterystyczne jej cechy.
Wymieniając wielkie dzieła, nie sposób pominąć Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego. Głównym bohaterem utworu jest Raskolnikow, młody student. Przeżywa wewnętrzne rozterki, wyolbrzymione przez jego skomplikowaną, rozchwianą psychikę. Brak pieniędzy na utrzymanie ogranicza jego możliwości, w rezultacie powoduje, że decyduje się na morderstwo bogatej lichwiarki. Jest całkowicie świadom wagi swego czynu, lecz zdaje sobie sprawę, że musi tak postąpić – nie widzi innej drogi. Wyrzuty sumienia okazały się jednak silniejsze, przyznał się do popełnionego czynu, chociaż nie zostałby ujęty – jego czyn można określić mianem morderstwa doskonałego. Dostojewski również interesował się złożonością ludzkiej psychiki, motywami, którymi kieruje się człowiek, jego pobudkami. Można wyciągnąć wniosek, że ludzie są zdolni do wszystkiego i to może się stać źródłem pesymizmu. Lecz czyż nie ma w tym utworze nuty nadziei? Jest. Istnieje szansa, że odbywszy karę, Roskolnikow powróci jednak do normalnego życia, zwyciężą uczucia rodzinne, bohater znajdzie swoją drogę.
Wybitnym dziełem jest „Dżuma” Alberta Camusa. Określenie jej jako paraboli ludzkiego losu dodatnio świadczy o jej wadze i roli, jaką odegrała w dziejach literatury. Powieść tę można rozumieć bardzo dosłownie jako ukazanie epidemii, która dotknęła miasto, problemów ludzi skazanych na pobyt w zadżumionym mieście, do końca niepewnych swego losu. Można wszakże interpretować dżumę nieco inaczej – jako zło, a może zagrożenie, które czyha na ludzi, by znienacka uderzyć, zaatakować akurat w jak najmniej spodziewanym momencie. Koniec wydaje się być złowrogi; narrator, obserwując nareszcie wolnych od epidemii, szczęśliwych ludzi, dochodzi do wniosku, że nigdy nie wiadomo, kiedy taka epidemia może powrócić i zebrać znów straszliwe żniwo śmierci. Wszakże Camus nie pozbawia nas, czytelników, nadziei. Mogą ją budzić przede wszystkim szlachetne postawy ludzkie; jednostki takie jak dr Rieux i Tarron budzą otuchę, wiarę w siły człowieka i możliwość zwycięstwa, nawet w przegranej, jaką jest zmaganie człowieka z potężną siłą.
Camus to twórca, którego poglądy kształtował egzystencjalizm, kierunek, który rozważał pozycję człowieka w świecie. Jego założenia mogły niemal jedynie budzić pesymizm, zakładały bowiem, że człowiek jest samotny, opuszczony, nie wierzy w Boga (podobnie bohaterowie tzw. pozytywni Rieux i Tarron), a więc po śmierci nic go nie czeka. Jest zmuszony do obrony swojej egzystencji i chociaż nie jest ona wartością, to stanowi jedyną rzecz, jaką on może chronić. Sytuację człowieka można ocenić jako dramatyczną. Mimo to w Dżumie pobrzmiewają nutki optymizmu, jednak warto jest podjąć wyzwanie, nawet jeśli istnieje mała nadzieja na zwycięstwo.
Kończąc moje rozważania na temat dzieł literatury światowej, chciałabym je podsumować w kilku zdaniach. Uznałam za słuszny cytat umieszczony w temacie, starałam się mój pogląd udowodnić, poprzeć przykładami. Twórczość Joyce'a i Kafki nie tchnie optymizmem, wręcz przeciwnie, ukazuje chaos i koszmar świata, a na jego tle uwikłaną jednostkę ludzką. Twórcy ci, dogłębnie badając relacje człowiek – świat, a także psychikę istoty ludzkiej, kształtowali swój światopogląd, budowali koncepcje istnienia świata i ludzkości w ogóle. Wydaje mi się, że dzieła Camusa i Dostojewskiego budzą więcej optymizmu, budują nadzieję wśród odbiorców, są dowodem na to, iż nadzieja pomaga przetrwać nawet najtrudniejsze momenty. Moim zdaniem mianem pisarza humanisty można określić każdego twórcę, który nie waha się podjąć najważniejszych problemów nurtujących ludzi. Prawdziwy pisarz zawsze pozostawi choćby najmniejszy cień optymizmu, a już od wrażliwego odbiorcy zależy, czy go odnajdzie, rozpali tlącą się iskrę nadziei.
Wielkie dzieła nie mogą być optymistyczne – byłyby bowiem nieprawdziwe. W życiu człowieka niepokój i harmonia, szczęście i tragedia, miłość i nienawiść, przeplatają się, tworzą łańcuch, którego nie można rozerwać. Tylko i wyłącznie od twórcy zależy, w jakiej proporcji umieści te uczucia, jaką koncepcję stworzy.
Nadzieja to uczucie silniejsze chyba od wszystkich innych, często niezależne od nas, prawie zawsze nam towarzyszące, więc zauważalne także w wielkich dziełach literackich, które zasłużyły na swą szansę, ukazując mniej lub bardziej subiektywnie wszystkie dziedziny życia i psychiki człowieka.

 

„Żaden utwór literacki nie przerobi ludzi, są wszakże takie, które ich pobudzają do przetwarzania się.” Potwierdź słuszność aforyzmu Świętochowskiego wybranymi przykładami literackimi.

 
Literatura od najdawniejszych czasów jest istotnym dopełnieniem ludzkiego życia. Już w starożytności wyznaczono jej ważne zadanie; Arystoteles przypisał literaturze funkcję oczyszczającą, tragedia antyczna miała być wstrząsem uczuciowym, wyzwalającym i oczyszczającym widza z win. Wzbudzała litość i trwogę, skłaniała do refleksji nad nieszczęściem bohaterów i przyrównywania ich do siebie.
W późniejszych wiekach odchodzono od katharsis, ale literatura miała nadal w wyjątkowy sposób oddziaływać na czytelnika. Pobudzać do walki miała literatura parenetyczna, propagować ideały, krzepić strapione serca, namawiać do zmian lub wskazywać rozwiązania. Literatura bowiem, ze względu na jej powszechność, ma ogromne możliwości. Od czasu wynalezienia ruchomej czcionki przez Guttenberga, kiedy książki stały się tańsze, przez co bardziej dostępne, stanowi doskonały środek rozpowszechniania informacji, poglądów. Literaci mają więc możliwość niejako kierowania ludźmi poprzez swoje sugestywne prace. Spostrzeżenia i wnioski, przekazane w literackiej formie, mogą ukształtować odpowiednio postawy lub poglądy odbiorców, w zależności od koncepcji ich autorów.
Dla zobrazowania tej tezy przytoczmy przykład twórczości Adama Mickiewicza, który, obserwując i analizując sytuację Polski XVIII wieku, wynosi ojczyznę do rangi narodu wybranego, mającego do wypełnienia szczególną misję. Polacy, załamani klęską powstania listopadowego, chętnie przyjęli koncepcję mesjanizmu, mimo iż propagowanie jej przez Mickiewicza było wynikiem osobistych zainteresowań ruchem Towiańskiego. Poprzez III część „Dziadów” Mickiewicz rozpowszechnił ideę dającą Polakom ukojenie; rodacy hołdowali jej tym chętniej, że umacniała ich w wierze o własnej wyjątkowości, budowała wizerunek uduchowionych ludzi, którzy poprzez własne cierpienie zbawią świat. Adam Mickiewicz – uznany literat, chluba i pewnego rodzaju autorytet dla ówczesnych Polaków – przychyliwszy się do mistycznej wizji Towiańskiego, sprawił, że szerokie rzesze jego czytelników uwierzyły w mesjanizm.
Przyjrzawszy się literaturze późniejszych okresów, można stwierdzić, że może ona kształtować nie tylko ducha, oddziaływać nie tylko na psychikę, ale także budować konkretne wzorce osobowe, propagować określony sposób zachowania się, namawiać do danego działania. W tym przypadku jako przykład poleciłabym „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Jest to powieść o dość banalnej fabule, ale bardzo wyraźnie zarysowanych sylwetkach bohaterów. To oni bowiem stanowią o pozytywnym charakterze utworu. Orzeszkowa nawołuje do zmiany sposobu działania Polaków na drodze do odzyskania niepodległości. Zgodnie z pozytywistyczną tendencją szansę dla Polaków upatruje w wewnętrznym doskonaleniu i umacnianiu się społeczeństwa. Podstawą nowej koncepcji było dążenie do polepszenia sytuacji ekonomiczno–gospodarczej w Polsce poprzez zmiany społeczne. Autorka nawołuje przede wszystkim do reform społecznych, gdyż jedynie w dobrze funkcjonującym społeczeństwie widzi ratunek dla ojczyzny. Propaguje zbliżenie zasad funkcjonowania społeczeństwa do organicznego ideału. Za wzór podaje zaścianek Bohatyrowiczów, którego reprezentanci, pomagając sobie nawzajem, stanowią silną jedność.
Obserwując rozwarstwienie i przerażające kontrasty w społeczeństwie polskim, Orzeszkowa naświetla problem zacofania i ciemnoty najniższych warstw. Mówi więc o potrzebie zadbania o chłopstwo, zazwyczaj pomijane w polityce. Propaguje utylitaryzm, czyli wykorzystywanie umiejętności wybitnych jednostek dla dobra ogólnego. Przykładem tego może być Witold Korczyński, starający się w praktyczny sposób wykorzystywać wiedzę zdobytą podczas studiów. Duże znaczenie nadaje pisarka edukacji. Jej zdaniem dobrze funkcjonujące społeczeństwo – to społeczeństwo wykształcone.
Pozytywistyczne hasła, propagowane przez Orzeszkową, znalazły szerokie poparcie wśród społeczeństwa. Kiedy zawiodły romantyczne ideały, a Polacy załamani byli kolejną klęską, potrzebny był nowy program ideowy, dzięki któremu mogliby wykorzystać swój zapał, energię oraz znaleźć pokrzepienie. Autorce powieści udało się dokładnie, a nawet szczegółowo sprecyzować nowatorską postawę, jaką winni przyjąć rodacy. Był to odpowiedni czas na wniesienie nowych wartości, więc złaknieni i potrzebujący Polacy pochwycili je natychmiast.
Obok Orzeszkowej byli naturalnie inni twórcy hołdujący pozytywizmowi i rozpowszechniający jego hasła. Zaliczyć do nich można Prusa, Sienkiewicza czy Świętochowskiego, ale „Nad Niemnem” jest powieścią–wykładnikiem, która wręcz w tendencyjny sposób propaguje nową politykę.
Inną formą oddziaływania literatury na czytelnika jest ukazywanie problemów, z jakimi zmagają się bohaterowie tragedii, jaka może stać się konsekwencją ich działania, lub bolączek, które mogą być przyczyną ich niepowodzeń. Innymi słowy – jest to bezwzględne ukazywanie prawdy, choćby najgorszej, pozbawione zahamowań opisywanie „czarnej rzeczywistości”, czyli naturalizm. Taką technikę stosował Stefan Żeromski, który, znając potęgę słowa pisanego, podjął się propagowania określonych wartości i postaw. Jego credo literackim stało się rozdrapywanie ran, aby nie zabliźniły się błoną podłości, a na drodze do jego realizacji ukazywał najbardziej zaniedbane i bolące dziedziny życia, odnajdywał i przedstawiał to, co zostało zapomniane lub pominięte. Szczególnie bliskie były mu sprawy biedoty polskiej; rozgoryczony faktem istniejących kontrastów społecznych, winą za warunki życia najuboższych obarczał bogaczy, żyjących w zbytku. Poprzez drastyczne i w naturalistyczny sposób przerysowane obrazy brudu, głodu, chorób i ciężkiej pracy najniższych warstw pragnął uczulić społeczeństwo na ten problem. Postać Obali z opowiadania Zapomnienie jest zarzutem skierowanym do Polaków, obwiniającym ich o tolerowanie podobnych sytuacji, o bierność i brak zainteresowania. Jak można pozwolić na to, by jedni umierali w nędzy, a drudzy psuli się w zbytku? Pytanie to kieruje Żeromski do czytelnika, do całego społeczeństwa, które jest odpowiedzialne za istnienie takich sytuacji. Pisarz chce popchnąć Polaków do działania, przerwać ich uśpienie i zerwać „klapki” z oczu, nie pozwalające dojrzeć piekących problemów. Krytykuje bezczynność społeczeństwa, które jest na tyle ospałe i pełne zwątpienia, za to, że neguje i wyśmiewa zachowanie pojedynczych aktywnych jednostek, buntujących się i podejmujących działanie. Na przykładach doktora Judyma czy Cezarego Baryki udowadnia, że jednostka działająca w osamotnieniu nie jest w stanie wiele zdziałać. Chce aktywizować uśpioną część społeczeństwa, nawołuje do działania, do poparcia reform i planów naprawy stosunków społecznych. Walka wybitnych jednostek, jego zdaniem, będzie bezskuteczna, o ile nie poprą ich szersze rzesze. Inicjatywa reformatorska konieczna jest także dla zachowania suwerenności Polski. W Przedwiośniu autor zawiera przestrogę dla Polaków, do czego może doprowadzić ich bierność i ignorancja.
Żeromski widział wiele mankamentów młodej Rzeczypospolitej, która niedawno dopiero odzyskała niepodległość. W obawie przed ponowną jej utratą, chciał przestrzec Polaków, dać im wskazówki, jak uchronić się od zniewolenia. Jego twórczość nazwać można próbą skłonienia Polaków do zastanowienia się nad sytuacją kraju oraz wybrania drogi postępowania, obrazem mającym zainspirować uśpioną masę.
Literatura towarzyszy narodowi przez całą jego historię. Jak pisał Adam Mickiewicz w Pieśni Wajdeloty, literatura ma tę wielką zaletę, że jest niezniszczalna; czasem tylko wegetuje uśpiona, gdy brak warunków, by w odpowiednich okolicznościach rozbudzić się na nowo. Można powiedzieć, że narodziła się wraz z człowiekiem i będzie mu towarzyszyć aż do śmierci. Jest więc jak matka, która czuwa przy dziecku i od niemowlęcia wychowuje. Czasem skarci, skrzyczy, wypomni zaniedbania, innym razem przytuli do serca i pocieszy, innym znów wskaże właściwe rozwiązanie, ale wszystko to ma jeden cel – kształtowanie osobowości dziecka. Podobnie jest z literaturą – bywa karcąca i przypominająca o błędach (jak twórczość Żeromskiego), czasem krzepi nasze zbolałe serca, wspominając o minionych sukcesach (jak np. Sienkiewicz w Trylogii) lub jak Orzeszkowa czy Mickiewicz dają wskazówki, jak żyć, ewentualnie chce umilić czas i upiększyć życie (poezja skamandrycka). Literatura ma nad ludźmi ogromną władzę. Obrazy i wizerunki powstające w naszych umysłach podczas zagłębiania się w lekturze, filozofia autorów, ich poglądy i wyobrażenia, z jakimi się zapoznajemy, wzbogacają nas wewnętrznie, poszerzają horyzonty i budują osobowość.
Bardzo duża sugestywność książek sprawia, że często przyrównujemy się, a nawet identyfikujemy z głównymi bohaterami. Etyka każe nam podziwiać dobre wróżki, a nienawidzić czarownic, sprawia, że chcemy naśladować pozytywne postaci i unikać czarnych charakterów. Potęga literata w tej kwestii jest prawie nieograniczona – w zależności od własnej sugestywności może on w konkretny sposób kierować swymi czytelnikami.

 
Kariery polityczne i awanse społeczne w ujęciu pozytywnym i negatywnym. Przedstaw przykłady literackie i dokonaj próby wartościowania.
 
Człowiek jest zwierzęciem silnie uporządkowanym. Nie myślę tutaj o jednostkowym bałaganiarstwie, niechlujstwie czy też innej formie braku koordynacji swych działań, lecz o systematyczności zbiorowości i jej dążeniu do podziałów na warstwy. Przy takim zachowaniu konieczne jest wyodrębnienie elementów stanowiących podstawę, a także tych, które tworzyć będą szczyt. Ludzie wciąż migrują z rejonów bardziej podporządkowanych do tych "porządkujących", bądź odwrotnie. Pniemy się po drabinie naszych czasów. Jest to reguła odwieczna i jako taka zaobserwowana została przez twórców literatury. Sportretowana negatywnie i pozytywnie daje czytelnikowi możliwość przemyślenia pragnień, które w nas zasiane zostały w momencie narodzin, chęci wyniesienia się nad ogół lub przynajmniej zajmowania szczególnej funkcji we własnym środowisku.
Tak więc rozpatrzyć należy podstawowy motyw stojący za awansem społecznym i politycznym - władzę. Pan Kołakowski zauważył, iż tłumaczenie wszystkich akcji poprzez wolę sprawowania władzy jest niewłaściwe. Nie zmienia to jednak faktu, iż stanowi ona pewien motor i przyczynia się do określonych zachowań. Nawet - na pozór całkiem zwykły (jako aktywność) - seks jest pierwotnym instynktem posiadania drugiego człowieka, tłumaczonym oczywiście przez konieczność prokreacji i reprodukcji. Lecz nie o seksie będzie tu mowa, ale o najbardziej banalnej formie zwierzchnictwa - kontroli aparatu politycznego.
"Folwark zwierzęcy" stanowi negatywne zobrazowanie awansu politycznego i wiążącego się z nim - społecznego. Alegoria rewolucji ukazuje ujemne oddziaływanie władzy. Zarówno ci, którzy ją sprawują, jak i ci, którzy są podporządkowani tracą, jeżeli nie potrafią obchodzić się z tym specyficznym darem. Co prawda, rewolucjoniści zwalczyli system dla zwierząt niekorzystny, lecz nie umieli wprowadzić rządów lepszych. Pośród wodzów pojawiła się chęć absolutnego panowania nad rzeczywistością, a działalność Napoleona była krańcową postacią przeobrażenia się szczytnych ideałów. Awans w wykonaniu świń był "świński" w ściśle ludzkim pojmowaniu. Jeżeli za człowiekiem - ukrytym w formie świni - nie stoją żadne wartości, to jego panowanie nie będzie korzystne, a wręcz szkodliwe.
Rozpatrując rewolucję, cofnę się od współczesnego utworu Orwella do czasów dwudziestolecia międzywojennego. Stefan Żeromski podjął ten temat w "Przedwiośniu", które ukazuje chaos wynikający z przewrotu. Wydarzenia w Rosji są faktem historycznym - opowieścią krwawą. To prawda, iż system caratu był niekorzystny dla najniższych warstw społecznych i reforma - wcześniej czy później - musiała się dokonać. Radykalnej formy, jaką przybrała, w pewien sposób anarchistycznej, nie należy odbierać pozytywnie. Ci, którzy rządzą, powinni działać roztropnie, a masy ludowe walorem tym się nie odznaczają i do władzy stworzone nie są bez uprzedniej "obróbki". Awans ludu nie może przyjmować formy zbrojnej, gdyż akcjom tego typu towarzyszy rzeź, niszczenie dóbr kultury i totalna destrukcja (jak w obrazach z wojny polsko-bolszewickiej czy też z Baku).
Podążając ścieżką negatywnego awansu należy zatrzymać się przy pozycji "Rozmowy z katem". Wnioski nasuwające się po lekturze dialogów Kazimierza Moczarskiego z Jurgenem Stroopem są podobne do poprzednich - określone jednostki do awansu się nie nadają. Kimże bowiem był ten esesman? Wiele jest określeń nasuwających się pod jego adresem, a najłagodniejsze z nich to karierowicz-idiota. Pustka intelektualna Niemca stworzyła z jego osoby świetne narzędzie w rękach totalitarnego aparatu hitlerowskiego. Człowiek, który w każdym innym systemie nadawałby się jedynie do kopania rowów, zyskał funkcje pozwalające mu na decydowanie o życiu i śmierci. Był on maszynką do zabijania, którą jak butelkę wypełniono plugawą cieczą ideologii faszystowskiej. Jego kariera równała się unicestwieniu wielu niczemu niewinnych - z wyjątkiem pochodzenia - ludzi. Taki awans powszechny w systemach totalitarnych, nie jest zjawiskiem pozytywnym (w obliczu "zasług" tego bękarta hitleryzmu jest to stwierdzenie - co najmniej - banalne). Słabością człowieka prostego jest jego prostota. Należy więc ją wyeliminować poprzez edukację i szerzenie wiedzy o świecie. Nie jest to bowiem jednostka z natury zła, jeżeli zło jej nie wykorzysta.
Zmieniając obszary zainteresowań, zastanowić się trzeba nad skutkami dążenia do władzy przez osoby zasadniczo spełniające odpowiednie ku temu warunki. Zenon Ziembiewicz był człowiekiem wykształconym, inteligentnym, mądrym, a więc nie istniały przeszkody ku jego karierze polityczno-społecznej. Obracając się w odpowiednich kręgach,zyskał pozycję zapewniającą mu bardzo dobry status w lokalnej społeczności. Jednakże awans wymaga poświęceń, a utrzymanie jego pozytywnych efektów kosztować może bardzo wiele. Każdy z nas kieruje się w życiu pewnymi wartościami opartymi na zasadach moralnych, etyce. Ideały bohatera "Granicy" Zofii Nałkowskiej musiały zostać zapomniane wobec sytuacji zagrożenia. Młody człowiek chciałby często zdziałać wiele dobrego, a Zenon Ziembiewicz był chyba przykładem osoby tego typu. W czasie sprawowania władzy starał się wprowadzić w czyn pewne idee, lecz wobec klęski i wydarzeń będących jej skutkiem, skapitulował; wydał rozkaz - padły strzały. Jego raczej pozytywny awans miał ostatecznie negatywne oblicza, jedno - przedstawione powyżej, drugie - w formie zamknięcia się w warstwie ludzi sobie podobnych. Gdy jesteśmy na szczycie, nie powinniśmy być przez władzę zniewalani, starając się zachowywać w myśl reguł wcześniej przyjętych. Działanie w inny sposób będzie naszą klęską.
Natomiast doktor Judym zdaję się być osobą, która w swym społecznym awansie spełniła się w sposób najlepszy. Ten młodopolski bohater był społecznikiem poświęcającym swe życie dla grup ułomnych, lekceważonych, pomijanych. Nie chodzi tutaj o to, czy zawsze zachowywał się w sposób właściwy. Sprawą godną uwagi jest fakt, iż on, biedny chłopak z Warszawy, zyskał wykształcenie doktora medycyny, aby później - mimo wszechobecnego typu "lekarza ludzi bogatych" - zdecydować się pomóc ubogim. Może nie był do końca skuteczny, lecz poświęcenie będące jego udziałem warte jest wielkiego szacunku. Był siewcą dobrego ziarna, które później dało plon w postaci lepszej ochrony zdrowia ludzkiego. Awans, w tym przypadku, okazał się szczególnie pozytywny i winniśmy się cieszyć, jeżeli pośród nas obecni są jeszcze ludzie pokroju Judyma. Dzisiaj jest to już gatunek ginący.
Zajmując się osobą doktora Judyma. odszedłem od władzy jako motywu awansu. Przyczyną dla której doktor zbudował swoją pozycję była chęć pomocy. Konrad Wallenrod rozpoczął swoją karierę w zakonie krzyżackim, mając na celu wsparcie ojczyzny. Postać Mickiewiczowskiego bohatera ma wymiar tragiczny, ponieważ poświęcił on swoje dobro osobiste, aby wypełnić zobowiązania wobec zagrożonego kraju. Wybrał drogę lisa, co spowodowało pewne rozdarcie wewnętrzne; jego honor został splamiony, moralność - wymazana. Awans Wallenroda miał trzy więc trzy odcienie, nie tylko szerzej pozytywny i negatywny, lecz również dramatyczny - osobisty. Pozytywnie wspomógł on rodaków, ludzi których kochał, lecz jednocześnie ujemnie oddziałując na podwładnych - wrogów, którzy mu zaufali. Zdrada jest pracą szpiega, a kontrowersje wokół jego osoby istniały i istnieć będą. Jednakże ścieżka, jaką poszedł Konrad Wallenrod, nie wzbudza we mnie potępienia i awans taki uważam za wyjątkowo sprytny sposób osiągnięcia zamierzonego celu. Choć, być może nie jestem końca obiektywny, będąc Polakiem.
Czy awans społeczny może być formą odkupienia? Odpowiedź brzmi: tak. "Lord Jim" Josepha Conrada udowadnia nam prawdziwość tychże słów. Sumienie Jima wciąż przypominało mu o wydarzeniach, których to był on bohaterem negatywnym. Nie mógł odzyskać duchowego spokoju, a przez to wędrował i przemieszczał się z miejsca na miejsce. Patusan stał się jego wybawieniem. Jim zamienił się w Tuana Jima, człowieka darzonego szacunkiem i poważaniem wszystkich tubylców. Wsparcie, jakiego udzielił mieszkańcom wyspy, spowodowało jego awans w społeczności. Po raz pierwszy od długiego czasu on - Jim z Patny - był szczęśliwy. Powieść nie skończyła się jak bajka i wszyscy nie żyli długo i szczęśliwie; awans po części nabrał wyrazu ujemnego. Jednak prawda jest taka, iż do czasu tragicznych wypadków kariera Jima była korzystna zarówno dla miejscowej ludności jak i dla marynarza.
W naszym społeczeństwie ludzie niezbyt często dostają drugą szansę, jeżeli zawiedli choć raz. Mam oczywiście na myśli warunki normalne, ustabilizowane. Druga szansa jest rzadka i warto ją wykorzystać, choć należy się wpierw upewnić, czy koszty danej decyzji mogą być większe niż wartość czyjegoś "odkupienia". W przypadku Jima było to jak najwłaściwsze, mimo klęski.
Kariera i awans przyjmują różne formy, a zatrważające jest to, iż ich negatywny odcień przeważa. Nie możemy jednak zlikwidować organizacji naszego świata. Muszą istnieć rządzeni i rządzący, osoby wyróżnione szczególną pozycją, gdyż w innym przypadku świat pogrążyłby się w anarchii i chaosie. Awans ma różne aspekty, a zadaniem ludzkości właśnie jest zapobieżenie panowaniu głupców. Jedynie osoby kompetentne winny mieć wpływ na nasze życie. Chociaż uważać należy i na nie.
 

Bunt i afirmacja – dwie postawy wobec życia. Rozważania na podstawie wybranych utworów literatury polskiej.

 
Bunt i afirmacja to dwie postawy jakże różne. Charakteryzowały one jednak człowieka od najdawniejszych czasów. Zarówno jedna postawa, jak i druga była potrzebna. Niezgoda na otaczającą rzeczywistość prowadziła bowiem do tworzenia się nowych form społecznych czy obyczajowych, zaś zgoda przedłużała tradycję i pozwalała na jej kontynuację.
Literatura od najdawniejszych czasów ukazywała więc postawy zarówno buntu wobec życia, jak też i jego afirmacji.
W dobie odrodzenia, w czasie rozkwitu gospodarczego I Rzeczypospolitej w utworach pisarzy tego okresu, np. M. Reja, J. Kochanowskiego, oczywiście przeważają postawy akceptacji wobec otaczającego świata. Zarówno gospodarz ziemski, Rej, jak i Kochanowski cenią sobie uroki wiejskie i pożytki płynące z pracy na roli. Świadczy o tym Żywot człowieka poczciwego M. Reja czy fraszki i pieśni Jana z Czarnolasu. Również życie dworskie, mimo intryg, przynosi obu poetom wiele satysfakcji, szczególnie spotkania w gronie wykształconych przyjaciół, z którymi można spędzać czas przy winie, muzyce i poezji (np. pieśni biesiadne J. Kochanowskiego). Ale i w tej szczęśliwej epoce nie ma zgody na wszystko. Świadczy o tym chociażby taki utwór M. Reja, jak:  Krótka rozprawa... czy O naprawie Rzeczypospolitej A. Frycza Modrzewskiego. Potrzebę zmian – reform politycznych w Polsce widzieli już wykształceni ludzie tej epoki, a do takich z pewnością właśnie należeli pisarze. Słabość pospolitego ruszenia ukazuje np. Kochanowski w swojej pieśni O spustoszeniu Podola. Proponuje tam szlachcie opodatkowanie się na wojsko i walkę na śmierć i życie z Turkami i Tatarami.
W trudnej dobie oświecenia konieczność zmian ukazuje wiele utworów literackich tego okresu. Czasy saskie i panowanie ostatniego króla Polski, St. Augusta Poniatowskiego, przyniosły Polsce utratę suwerenności. Próby reform politycznych i uchwalenie Konstytucji 3 maja dokonały się za późno i nie przyniosły pożądanych efektów. Dlatego też cała literatura tego okresu (Krasicki, Niemcewicz) krytykuje zastaną rzeczywistość i stara się ją naprawić w duchu oświecenia.
Afirmację życia odnajdziemy jeszcze, co prawda, w sentymentalnych utworach tej epoki, takich jak  Laura i Filon F. Karpińskiego, ale te sielankowe pejzaże i uczucia szybko zostaną wyparte przez zsyłki na Sybir i popowstaniowe represje, które nadejdą wraz z utratą przez Polskę niepodległości.
Powstania XIX wieku (listopadowe, styczniowe i inne) były niczym innym, jak niezgodą na niewolę narodową, wielkim buntem całego narodu wobec zaborców. Pisarze romantyczni, chcąc podnieść naród na duchu, tworzyli bohaterów zbuntowanych, poświęcających całe swoje życie ojczyźnie. Mickiewiczowski Konrad Wallenrod buntuje się przeciwko potędze Krzyżaków, Konrad przeciwko represjom carskim, zaś Kordian Słowackiego ma zamiar nawet dokonać królobójstwa na carze, aby przywrócić Polsce utraconą niepodległość.
W drugiej połowie XIX wieku, kiedy Polacy utracili wiarę w szybkie odzyskanie niepodległości na drodze zbrojnej, powstaje wiele utworów opiewających chwałę oręża polskiego w czasach historycznego „potopu” czy wojen krzyżackich (Krzyżacy H. Sienkiewicza). Akceptacja dla staropolskiej tradycji i dawnego męstwa bije z kart tych książek, zaś ich bohaterowie to Polacy „z krwi i kości”, którzy afirmują nawet trudną rzeczywistość i starają się ją zmienić z korzyścią dla siebie, zaś przede wszystkim swojej ojczyzny.
Okres Młodej Polski to okres, w którym postawy buntu i braku afirmacji znów zaczynają przeważać zarówno w życiu, jak i w literaturze. I tak w wierszach poetów tego okresu dominują nastroje dekadenckie, pesymistyczne. Kazimierz Przerwa–Tetmajer w swoich najbardziej charakterystycznych utworach postuluje ucieczkę od życia, które przynosi człowiekowi tylko ból i cierpienie. W Hymnie do Nirwany pisze:

 

Od myśli i pamięci oderwij mą duszę Nirwano!

Od oczu moich oderwij złe i nikczemne twarze Nirwano!...

 
Zupełnie inne nastroje i postawy odnajdujemy w twórczości pisarzy i poetów okresu międzywojennego, którzy doczekali niepodległości Polski.
Afirmację życia, jego pochwałę odnajdujemy u poetów Skamandrytów, zaś szczególnie u Juliana Tuwima. Charakterystyczny jest tu wiersz Życie, z którego promieniuje optymizm i radość życia. Poeta zachwyca się samym faktem istnienia i woła: Jakie to szczęście, że krew jest czerwona... Również epopeja M. Dąbrowskiej Noce i dnie jest pod tym względem utworem niezwykle interesującym. Pisarka ukazuje w swej powieści perypetie pary małżeńskiej, Bogumiła i Barbary Niechciców, ich problemy i trudną codzienność w latach zaborów. Bohaterowie ci są silnie skontrastowani. Różni ich prawie wszystko, prezentują bowiem dwie odmienne postawy wobec życia.
Bogumił jest ekstrawertykiem, czyli człowiekiem otwartym na otaczający go świat. Cechują go dobre kontakty z otoczeniem, przyrodą, ludźmi. Głównym sensem swego życia uczynił pracę, którą traktuje jako cel istnienia. Pracuje ciężko na roli i w dodatku cudzej, rozumie przyrodę i jej prawa i wie, że trzeba się jej podporządkować. Ocenia rzeczywistość realnie i nie wysuwa wobec niej nierealnych roszczeń. Swój los znosi z pokorą, wytrwale walcząc z trudnościami życia.
Przeciwieństwem męża jest Barbara, introwertyczka, skupiona na własnych przeżyciach i marzeniach. Barbara jest niezadowolona z życia i wciąż buntuje się przeciwko temu, co ją spotyka. Jest idealistką, żyje wśród marzeń i pragnień, których często nie udaje jej się zrealizować w życiu codziennym. Mimo iż popełnia wiele błędów, stara się być dobrą gospodynią i matką i to właśnie najbardziej godzi ją z otaczającym światem.
M. Dąbrowska w swojej powieści Noce i dnie ukazuje, że właśnie te dwie odmienne postawy, buntu i afirmacji, reprezentowane przez Bogumiła i Barbarę, poniekąd dopełniają się wzajemnie. Niechcicowie po prostu uzupełniają się i być może dlatego, że mają tak różne podejście do życia, stworzyli trwałe, udane małżeństwo. Można więc powiedzieć, że postawy wobec życia – zarówno buntu jak i afirmacji, choć na pozór sprzeczne – w rzeczywistości uzupełniały się i składały na to, co można nazwać człowieczeństwem.
 

Celem życia ludzkiego jest szczęście, tylko jak je osiągnąć. Rozwiń w oparciu o dowolnie wybrane postacie różnych epok.
 

        Czym jest szczęście, że stawiamy je jako najważniejszą sprawę w naszym życiu? Według jednych jest to wyzbycie się wszelkich trosk - gdzie nie ma nieszczęścia, tam musi być szczęście. Nie ma stanów pośrednich. Inni zaś twierdzą, że aby być szczęśliwym należy korzystać z uroków życia do granic możliwości - trafne będzie przytoczenie w tym miejscu sloganu reklamowego "żyj na max". Lecz która z tych postaw jest bardziej prawidłowa, jeśli chodzi o osiągnięcie szczęścia? A może należy uwzględnić tu jeszcze inny przejaw szczęścia - to po śmierci? W niniejszej pracy spróbuję pokrótce omówić te postawy i podać moją teorię szczęścia.
        W pierwszej kolejności należy przedstawić myślicieli starożytnych, bo od nich wszystko wzięło początek. I tak oto mamy Heraklita z Efezu, który to stwierdził, że świat cały czas się zmienia, nic nie jest stałe. Panta rhei - czas niczym rzeka zabiera ze sobą wszystko, nie pozwalając niczemu pozostać w miejscu. Skrajnym przejawem tej postawy możemy zauważyć w wierszu Szymborskiej "Rzeka Heraklita", w którym autorka twierdzi, że nawet Bóg nie jest najwyższą wartością, lecz że został stworzony przez ludzi. Ale wracając do Heraklita - uważał on, że należy rozkoszować się każdą chwilą, czerpać życie całymi garściami, aby nic z niego nie stracić. Podobną postawę prezentował Epikur - choć uważał, że należy zachować rozsądek w wyborze, żeby nie popadać w skrajności. Mógłbym go określić jako stosującego zasadę złotego środka, ale z tendencją do szczęścia. Natomiast jego następcy z czasem odrzucali umiarkowane życie i w ten sposób powstała postawa zwana ?hedonizmem. Według mnie jest ona zdecydowanie niepoprawna; zresztą większość współczesnych filozofów krytykuje ją jako półśrodek - szczęście chwilowe jest bardzo ulotne, więc gdy ustanie jego źródło, możemy popaść w wielkie nieszczęście. Nie twierdzę, że należy całkowicie odrzucić te postawę, ale nie można traktować uzyskania tego rodzaju szczęścia jako celu naszego życia. Trzeba szukać czegoś bardziej stabilnego, "długodystansowego" - można by powiedzieć.
        Wydaje mi się, że można tu także przedstawić jako częściowego przedstawiciela św. Franciszka, który uznał, że dobra materialne są przyczyna wszelkiego zła, że ich posiadanie powoduje spory i konflikty międzyludzkie, dlatego właśnie należy się ich pozbawić i żyć w zgodzie z naturą, ze wszystkimi ludźmi. Znany jest moment przełomowy w jego życiu, kiedy to publicznie na rynku wyrzekł się swego majątku po rodzicach, zrzucił nawet całe swe odzienie i przywdział skromny strój. Kochał wszystkich i wszystko, przez to wypełniał Boże przykazanie miłości. Gdy sobie pomyślę o nim, to przed oczyma wyobraźni staje mi małe, wesołe i ufne dziecko, cieszące się wszystkim i ze wszystkiego, wszystkiemu zawierzające. Nie mówię tego bynajmniej z cynizmem czy też z ironią - po prostu podoba mi się ta - właściwie najprostsza postawa. Cieszyć się z czego tylko można, choćby tym, że żyjemy i że jesteśmy zdrowi. Nie należy szukać negatywnych tron życia czy też rozczulać się nad sobą. Jeszcze wracając do mojego wyobrażenia - widzę św. Franciszka biegającego wesoło po łące, zdumionego wspaniałością świata, jego doskonałością; przyglądającego się choćby źdźbłu trawy czy biedronce. On umiał cieszyć się tym, co miał dane, umiał to wykorzystać.
        Przeciwnym - wydawołoby się - przejawem rozumienia szczęścia jest osoba św. Aleksego. Miał on charakterystyczny sposób rozumienia szczęścia (powt.) - nikomu sposobu owego nie polecam, a tym bardziej sam nie zamierzam go stosować.
Św. Aleksy urodził się jako szlachcic, a więc dostatek życia miał zapewniony. Pomimo tego w noc poślubną oświadczył swej żonie, że nie jest to życie dla niego i że opuszcza ją. Przywdział strój pokutny i przez całe swe życie umartwiał się. Uważał, że skoro Bóg poświęcił swego syna; poddał go wielkim cierpieniom, to należy odpłacić Bogu za jego wielką miłość i miłosierdzie, a w tedy będziemy mieli zapewnione szczęście w życiu wiecznym. Według Aleksego na tym świecie należy żyć skromnie i pokutnie, wyrzekać się wszelkich rozkoszy tym bardziej rozpusty - za cel życia postawić sobie osiągnięcie ogrodów Edenu. Była to zresztą dosyć popularna postawa w Średniowieczu.
        Jako ostatni przykład przytoczę tu postawę trochę bliższą naszym czasom, która jednak zdążyła odcisnąć swój ślad w historii. Chodzi mi mianowicie o Artura Schopenchauera.
Ten niemiecki filozof miał wspaniałą młodość (i dzieciństwo), które ukształtowały całą dalszą jego twórczość. Ojciec jego uważał, że nauka w wydaniu szkolnym nie może dać prawdziwego wykształcenia i mądrości, dlatego też młodego Artura uczyli prywatni korepetytorzy, a jako młodzieniec przez kilka lat jeździł po Europie i poznawał ludzi, ich obyczaje, sposoby myślenia. Jest to niewątpliwie bardzo owocna metoda nauki.
Otóż Schopenchauer uważał, że należy żyć rozsądnie, zachowując umiar we wszystkim (zasada złotego środka) i raczej należy unikać błahych powodów do radości, żyć umiarkowanie, a szczęści samo przyjdzie (na początku pracy już o tym pisałem) - szczęście i nieszczęście dopełniają się nawzajem.
Według tego filozofa najprostszym przepisem na szczęście jest unikanie wszelkich nieszczęść i smutków. Osobiście jest to dla mnie zbyt monotonny i do pewnego stopnia nudny sposób, ale być może wynika to z mojego wieku i jego cech charakterystycznych - chęć zmieniania wszystkiego, kiedy wszystko, co trwa długo, staje się nudne. Ale trzeba zauważyć, że poglądy te wyraził już jako kilkudziesięcioletni starzec, a więc na pewno doświadczył życia.
        Na zakończenie pragnę dodać, że w niniejszej pracy nie przedstawiłem paru interesujących postaci i ich poglądów (jak choćby Kant czy też inni filozofowie lub pisarze), ale byłoby to omówienie powierzchowne i płytkie, a wolałem skupić się na mniejszej liczbie osób i przedstawić je dokładniej.
        W tym miejscu powinienem dokonać przedstawienia mojej teorii i dokonać wyboru. Nie wydaje mi się, aby poprawne było zamykać się na jeden określony kierunek i żyć tylko według niego, nie uznając innych sposobów. Jeśli chodzi o mnie, to dokonałbym syntezy tych najbardziej odpowiadającyh mi teorii. Połączyłbym razem umiarkowanie z tendencją do unikania problemów (choć nie można tego uogólnić - czasem potrzebne nawet lub niezbędne jest przyjęcie cierpienia) oraz z przejawem do używania życia, lecz także stosując tu zasadę złotego środka. Jednak ciężko mówić jest o ogóle, wszystko trzeba dostosować do sytuacji.

 

Wykaż prawdziwość sądu, że przeżycia osobiste pisarza mają wpływ na jego twórczość artystyczną.

 

Twórczość artystyczna człowieka to uzewnętrznienie jego wewnętrznego piękna i bogactwa duszy. Każde dzieło literackie ma korzenie swojego powstania w bodźcu doznanym przez autora, czyli przeżyciu osobistym. Większość poczynań człowieka jest spowodowana i kierowana jego własnymi odczuciami i przeżyciami. Literatura dotycząca drugiej wojny światowej i metod represji stosowanych przez okupantów niemieckich i radzieckich była tworzona przez ludzi, którzy zetknęli się z opisywanymi przez siebie sytuacjami i odczuli je na własnej skórze. Wydarzenia tego kresu odcisnęły piętno na osobowości pisarzy, co uwidocznili oni osobiści we własnej twórczości.
Tadeusz Borowski był więźniem obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. W swoich opowiadaniach oświęcimskich przedstawił dość nietypową, jak na owe czasy, wizję życia obozowego.
Duża część poetów, będących więźniami obozów koncentracyjnych, przedstawiała w swoich utworach literackich siebie i współwięźniów jako bohaterów-męczenników. Gloryfikowali oni cierpienia ludzi więzionych i upokarzanych przez hitlerowców.
Z kolei Borowski w swoich opowiadaniach, całkowicie zrywa z tym powszechnie propagowanym stereotypem. Więźniowie obozu, jego zdaniem, zachowują się jak zwierzęta. Każdy walczy o przetrwanie kosztem życia drugiej osoby. Głównym bohaterem tych opowiadań jest Tadek. Nadanie imienia Tadeusz głównemu bohaterowi przez autora można odczytywać jako element biograficzny Borowskiego. Jednak nie wszystkie poczynania i obserwacje głównego bohatera można identyfikować z osobą autora.
Gdy opowiadania te zostały wydane wiele osób przeżyło szok. Wstrząsem dla czytelnika było przedstawienie, prze Borowskiego, więźnia obozu w zupełnie innym świetle niż dotychczas. Odheroizowanie ofiar hitleryzmu prawie tuż po zakończeniu wojny było rzeczą, na którą ludzie nie byli przygotowani.
Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy czy obraz przedstawiony przez Borowskiego rzeczywiście miał dokładnie takie odbicie w ówczesnej, obozowej rzeczywistości. Jednak pobudki, które nim kierowały miały swój zalążek w jego osobowości, którą ukształtowało wiele, różnych i jakże drastycznych przeżyć osobistych.
Literatura dotycząca sowieckiego systemu represji była do niedawna, ze względów politycznych, znana jedynie w niewielkim stopniu. Jedną z osób, która była więźniem radzieckiego łagru jest Gustaw Herling-Grudziński. W "Innym świecie" demaskuje on mechanizmy radzieckiego systemu represji.
Obraz tamtej rzeczywistości przeraża doskonałością organizacji i świadomie stosowanym okrucieństwem. Kilkudziesięciostopniowe mrozy, ciężka praca przy wyrębie lasu oraz wszechobecny głód przemieniają młodych i zdrowych mężczyzn w ludzkie wraki. Powszechne były także kradzieże niezbędnych rzeczy takich jak pożywienie i odzież. Strach przed represjami prowadził do, często bezpodstawnego, donosicielstwa.
Grudziński, podobnie jak Borowski, przedstawia zezwierzęcenie człowieka i jego walkę o przetrwanie, walkę za wszelką cenę. Jednak nie wszyscy więźniowie łagru byli zdemoralizowani.
Sam autor będąc więźniem nie przejawiał oznak degenerata. Zaprzyjaźnił się nawet z kilkoma współwięźniami. Jego obozowi przyjaciele nie poddali się systemowi represji i zachowali swoją ludzkość.
"Inny świat" jest bardzo osobistą relacją Gustawa Herlinga-Grudzińskiego z okresu pobytu w obozie na terenie ZSRR. Głównym powodem powstania tego opowiadania były jego przeżycia osobiste, przeżycia jakże bolesne. W przeciwieństwie do Tadeusza Borowskiego, jego "Inny świat", w jakim przyszło mu egzystować zachował odrobinę człowieczeństwa, być może dlatego, że Grudziński doświadczył tam jednego z niewielu ludzkich uczuć, jakim jest przyjaźń.
"Rozmowy z katem" Kazimierza Moczarskiego są relacją z pobytu w więzieniu mokotowskim. Autor był więziony w jednej celi z Jürgenem Stroopem - katem getta żydowskiego w Warszawie.
Jakie odczucia musiały targać pisarzem, kiedy dowiedział się, że będzie zmuszony do przebywania w jednej celi z człowiekiem, na którego w czasie wojny przygotowywał zamach ? Prawdopodobnie z początku było to dla niego straszne upokorzenie. Dwóch ludzi w jednej celi, którzy kiedyś stali po przeciwnych stronach.
Cóż innego jak nie własne przeżycia mogły kierować powstaniem tej relacji ? Może ktoś powie, chęć przekazania prawdy przyszłym pokoleniom. Być może, jednak moim zdaniem głównym powodem były jego przeżycia i chęć podzielnia się nimi, z pozostałą częścią ludzkości.
Te przerażające i upokarzające doznania były siłą napędową, która wpłynęła na napisanie przez Moczarskiego tej relacji. Mimo tego poniżenia, jakim było więzienie go z katem getta żydowskiego w jednej celi, autor nie uważa tego czasu za stracony, gdyż wiele się nauczył w tym czasie. Wiele przeżyć osobistych pomogło mu wpłynąć na rozwój własnego intelektu.
Ci trzej pisarze, Tadeusz Borowski, Zygmunt Herling-Grudziński i Kazimierz Moczarski przeżyli tak wstrząsające wydarzenia jak wojna i więzienie przez wroga. Te upokarzające przeżycia zostawiły swój ślad w ich psychice. Każda z tych trzech pozycji literackich nie jest pełną biografią, a jedynie przedstawia pewien okres z życia pisarza. Twórczość literacka oparta na własnym życiu poety w znacznej mierze powstaje przez przemiany, które dokonały się w człowieku po przeżyciach osobistych.

 

Subiektywne postrzeganie świata – pamiętniki i motywy autobiograficzne w literaturze.

 
Utwory o charakterze autobiograficznym i pamiętnikarskim zajmują znaczące miejsce w literaturze od czasów najdawniejszych po współczesne. Wielu autorów gustowało w takich właśnie formach wypowiedzi, ponieważ wówczas mogli ukazać świat, który ich otaczał, i jego problemy przez pryzmat własnych, subiektywnych spostrzeżeń i odczuć.
Już w czasach renesansu, kiedy to autorzy świadomie zaczęli podpisywać się pod swoimi dziełami, znajdujemy sporą ilość utworów o charakterze autobiograficznym. Szczególnie w twórczości wielkiego poety XVI wieku Jana Kochanowskiego odnajdujemy wiele utworów tego typu. Fraszki, pisane na dworze królewskim, jak i w Czarnolesie, nazywają niektórzy krytycy pamiętnikiem lirycznym poety. Niektóre z nich, jak Do gór i lasów, mają wyraźnie charakter autobiograficzny, inne zawierają tylko pewne motywy z biografii pisarza. W wyżej wspomnianej fraszce opisuje poeta całe swoje życie: młodość i studia poza granicami kraju, dalekie podróże i przygody, także swoje życie na dworach magnackich i królewskim, na którym pełnił funkcję sekretarza. Autor fraszki opisuje, jak został księdzem i choć nie miał wyższych święceń kapłańskich, otrzymywał jednak beneficjum z probostwa katedralnego. We fraszce tej przyrównuje się poeta do Proteusa – greckiego bożka wodnego, który dowolnie odmieniał swoją postać. Jan Kochanowski napisał tę fraszkę po powrocie do majątku, po wielu latach nieobecności w rodzinnych stronach. Był już wtedy człowiekiem w średnim wieku i jak sam pisze o sobie, ma w głowie srebrne nici. I może dlatego, że zna już dobrze życie, bo przeżył tak wiele, zdaje sobie sprawę, iż należy cenić każdą chwilę, którą ono niesie. Powtarza więc za swoim ulubionym poetą rzymskim Horacym, że najchętniej przebywa z tymi, którzy umieją właściwie wykorzystać czas – chwilę. Spojrzenie na życie zawarte w tej fraszce ma więc wyraźnie subiektywny charakter. Poeta–humanista cieszy się z niego, potrafi je cenić i odpowiednio opisać.
Fraszka „O doktorze Hiszpanie” opowiada o tym, jak Jan Kochanowski – dworzanin królewski – zabawiał się z kolegami, pijąc wino i weseląc do woli. Krytykuje w niej poeta nadmierne pijaństwo, ale jednocześnie pochwala godziwą rozrywkę, która, według niego, należała się również ludziom poważnym i uczonym.
Również większość fraszek miłosnych powstała na dworze królewskim, kiedy poeta, jeszcze młody, miał czas i energię na przeżywanie miłosnych zgryzot. Dowiadujemy się z nich, jak przeżywał sukcesy i porażki miłosne poeta–humanista XVI wieku. Część fraszek powstaje już później w okresie czarnoleskim. Opowiadają one o życiu Jana Kochanowskiego w domowych pieleszach, kiedy założył rodzinę i cieszył się z jej posiadania.
We fraszce „Na dom w Czarnolesie” prosi Boga, do którego często zwracał się jako człowiek głęboko wierzący, nie o bogactwa i zaszczyty, ale skromne i dostatnie życie w swej rodzinnej posiadłości. Chciałby się w niej bowiem zestarzeć i do późnych lat cieszyć czystym sumieniem i życzliwością ludzką.
We fraszce „Na lipę” opisuje starą lipę czarnoleską, pod którą spędzał wiele wolnych chwil, odpoczywając i tworząc.
Bardzo wiele fraszek poświęcił poeta swojej twórczości. W jednej z nich zwraca się do Muz – opiekunek sztuki – z prośbą o obdarzenie go talentem. Jako prawdziwy humanista, pragnie bowiem, aby jego rymy nie zginęły z nim razem, ale przynosiły mu sławę jeszcze po śmierci.
Również w pieśniach odnajdziemy wiele wątków autobiograficznych, które sporo mówią o życiu poety. Wyraźnie autobiograficzny charakter ma cykl Trenów Jana Kochanowskiego, w których opisał on historię choroby i śmierci swojej ukochanej córki Urszulki. Przedstawia w nich poeta przeżycia ojca po śmierci dziecka, załamanie psychiczne, które doprowadza nawet do zwątpienia w wiarę i zbawienie. Uświadomienie sobie jednak, że dziecko już nie cierpi, ale jest szczęśliwe w niebie, powoduje uspokojenie się poety i pogodzenie z tą straszną tragedią. Dom rodzinny pusty i smutny – oto jak ukazał nam rzeczywistość poeta przez pryzmat tragedii, którą przeżył.
Okres baroku – wiek XVII obfitował w ciągłe wojny i utarczki rycerskie. Dlatego w okresie tym powstało wiele dariuszy i pamiętników, pisanych często przez szlachtę, która niewiele wspólnego miała z pisarstwem. Niewątpliwie najlepszymi okazały się, wydane dopiero w XIX wieku, Pamiętniki Jana Chryzostoma Paska. Nie był on szlachcicem szczególnie wykształconym – nauki pobierał bowiem w kolegium jezuickim w Rawie. W swych Pamiętnikach, które spisał na stare lata, opisywał w sposób barwny, jak walczył jako żołnierz pod dowództwem Czarnieckiego przeciw Szwedom i Rakoczemu. Przedstawił również wyprawę do Danii i wojnę przeciw Moskwie. Po latach osiedlił się u siebie na wsi, ożenił i dla potomnych w Pamiętnikach przedstawił dzieje swego bujnego żywota. Pamiętniki, choć nie mają wartości historycznej, są jednak kopalnią wiedzy o epoce baroku – życiu szlachty w XVII wieku, jej obyczajach i języku. Świat i jego problemy przedstawione w Pamiętnikach są subiektywne, przedstawia je bowiem i opisuje szlachcic–Sarmata, który ma poglądy zdecydowanie konserwatywne.
Epoka romantyzmu wręcz gustowała w utworach autobiograficznych, w których autor ukazywał świat przefiltrowany przez własne przeżycia. A wiemy, jak wielkimi indywidualistami byli romantycy. Wyraźnie taki właśnie charakter ma dramat romantyczny Adama Mickiewicza, który powstał w Wilnie w 1823 roku – II i IV część „Dziadów”. Zwłaszcza część IV jest liryczną spowiedzią poety, dotyczącą historii jego uczucia do Maryli Wereszczakówny i tragicznego końca tej miłości – kiedy jego ukochana wyszła za mąż za bogatego ziemianina W. Putkamera. Z utworu przebija żal do kobiety, która dla bogactwa i stabilizacji życiowej wyrzekła się miłości. Gustaw to sam Adam Mickiewicz, który „umarł dla świata”, i po stracie ukochanej kobiety błąka się samotnie po świecie. Wiemy z życiorysu Mickiewicza, że on również po wyjściu za mąż Maryli myślał o samobójstwie. Kobieta–mężatka, szukająca w noc zaduszną na cmentarzu duszy byłego kochanka – to Maryla. W Rosji na wygnaniu powstaje utwór, który jest pamiętnikiem lirycznym poety–romantyka z podróży po Krymie. W „Sonetach krymskich” opisuje Mickiewicz to, co widział i przeżywał podczas swej wędrówki, a także niekończącą się tęsknotę za Polską – Litwą.
III część „Dziadów”, która powstała po upadku powstania listopadowego w Dreźnie w 1832 roku, to utwór–dokument. Przedstawił w nim poeta historię procesu Filomatów i Filaretów z roku 1823, ich zsyłkę na Sybir, gdzie pomarli z zimna i głodu i skąd nigdy nie powrócili do kraju. Sam Mickiewicz został wówczas wraz z innymi aresztowany. W utworze występuje on jako Gustaw, który dojrzewa i staje się Konradem, poświęcającym życie walce o sprawę narodową. Postacie oprawców – Rosjan i Polaków – są również w dramacie autentyczne. Są to senator Nowosilcow, doktor Becú, ojczym J. Słowackiego, i doktor Wacław Pelikan – profesorowie Uniwersytetu Wileńskiego.
Poeta przedstawił część swego życia, swej młodości, kiedy wraz z kolegami, aresztowany bez podstaw, cierpiał maltretowany przez zaborców, ale i zarazem dojrzewał politycznie. Idea podporządkowania życia osobistego sprawie narodowej – oto subiektywne widzenie tych problemów przez poetę.
„Pan Tadeusz” – największa epopeja polska, zawiera również akcenty autobiograficzne. Zwracając się w Inwokacji z modlitwą do Matki Bożej, poeta przypomina sobie chorobę z okresu dzieciństwa i to, że zrozpaczona matka ofiarowała go pod Jej opiekę. W Epilogu opowiada o przyczynach powstania utworu: o sporach emigracyjnych w Paryżu i chęci przeniesienia się, chociaż w wyobraźni, do kraju dzieciństwa – Litwy. Przypomina szczęśliwe dni, kiedy w roku 1812 wkroczyły na Litwę, wraz z oddziałami francuskimi, Legiony Polskie. Mickiewicz pamiętał, miał wtedy 14 lat i cieszył się wraz z innymi, gdy zobaczył po raz pierwszy mundury polskie. Kraj lat dziecinnych przedstawiony jest więc w „Panu Tadeuszu” bardzo subiektywnie. Opisywana Litwa widziana jest tu przez pryzmat tęsknoty za ojczyzną poety–emigranta, do której nie mógł powrócić.
Wyraźnie autobiograficzny charakter mają również „Liryki lozańskie” Adama Mickiewicza, pisane już w wieku dojrzałym, kiedy to poeta pracował na uniwersytecie w Lozannie. Zwierza się w nich czytelnikowi ze swojego życia. Młodość ocenia jako durną i chmurną, zaś lata dojrzałe jako okres klęski. Jest to również spojrzenie na życie z pozycji poety–emigranta, który wraz z całym narodem poniósł klęskę w walce o wolność i dlatego tak, a nie inaczej oceniał własną egzystencję.
Sporo momentów autobiograficznych odnajdujemy w „Kordianie” Juliusza Słowackiego. Zwłaszcza młodość głównego bohatera i fakty z nią związane przypominają nam ten okres życia samego poety. Kordian, podobnie jak J. Słowacki i jego przyjaciel L. Spitznagel, przeżywa nieszczęśliwą miłość do Ludwiki Śniadeckiej. Poczucie samotności i niemożność działania doprowadzają Ludwika S. do samobójstwa. Wiele przygód i przemyśleń Kordiana ma swe źródło w przeżyciach i refleksjach samego poety.
W „Grobie Agamemnona”, który jest fragmentem poematu „Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu”, opisuje poeta wędrówkę po Grecji i swoje przemyślenia dotyczące losów Polski. Straciła ona nadzieję na odzyskanie niepodległości wraz z upadkiem powstania listopadowego. Poeta usprawiedliwia się w tym utworze, że sam nie wziął w nim udziału i czuje się z tego powodu winny.
W Hymnie, pełnym nostalgii emigracyjnej, opisuje swoje podróże po Aleksandrii. Czuje się tułaczem i emigrantem, tęskniącym za krajem, do którego nie może powrócić ze względów politycznych.
„Nie–Boska komedia” Zygmunta Krasińskiego jest również utworem o charakterze autobiograficznym, zwłaszcza jej I część. Życie rodzinne hrabiego Henryka zawiera wiele elementów z życia samego Krasińskiego, a nawet jego rodziców. Podobnie jak Orciowi, również i samemu poecie groziła ślepota i leczył się u okulistów, aby nie dopuścić do kalectwa. Hrabia Henryk, podobnie jak Z. Krasiński, broni arystokracji i wypowiada się ostro przeciwko rewolucji społecznej. Arystokrata – Krasiński momentami oceniał nawet surowo klasę, z której się wywodził, jednak to właśnie z jej punktu widzenia ocenił rewolucję społeczną.
Jak więc widzimy, niemal cała literatura romantyczna przesycona była wątkami autobiograficznymi, ponieważ pisarze tej epoki najchętniej ukazywali życie w sposób subiektywny – poprzez własne przeżycia i przemyślenia.
Twórcy epoki pozytywistycznej byli mniej wylewni i mniej pisali o sobie w swoich utworach. Lalka, wielka realistyczna powieść Bolesława Prusa, zawiera jednak Pamiętnik starego subiekta. Jest to próba innego, subiektywnego spojrzenia na Warszawę i ludzi żyjących w tym mieście w II połowie XIX wieku – poprzez pryzmat przeżyć i przemyśleń idealisty i romantyka Ignacego Rzeckiego. Wychowany w czasach romantyzmu, w kulcie Napoleona, na zawsze pozostanie człowiekiem biorącym udział w każdym zrywie narodowym, czy to w roku 1848, jako młody człowiek – osobiście, czy jako starszy już mężczyzna, popierający tylko uczestników powstania 1863 roku – St. Wokulskiego i studentów. Nawet będąc już zupełnie starym człowiekiem, będzie subiekt Rzecki szukał w gazetach konfiguracji politycznych na arenie międzynarodowej, które umożliwić mogą Polsce odzyskanie niepodległości. I mimo że z czasem nabył bohater wiele cech typowych dla pozytywisty, pozostał do śmierci idealistą brzydzącym się lichwą, nieuczciwością i zarabianiem pieniędzy.
Modernizm, podobnie jak romantyzm, gustował w utworach autobiograficznych, zawierających wynurzenia autorów. Jan Kasprowicz już pierwsze swoje utwory, sonety Z chałupy, poświęcił rodzinnej wsi – Szymborzu. Ukazał panującą tam biedę i nędzę oraz trudną drogę dziecka wiejskiego do szkoły. Przeżył biedę osobiście i pewnie dlatego tak wzruszająco potrafił ją opisać.
Wyraźnie autobiograficzny charakter ma Wesele Stanisława Wyspiańskiego. Opisuje w nim poeta wesele kolegi z ławy szkolnej Lucjana Rydla, na które był zaproszony. Bohaterami dramatu uczynił wielu swoich przyjaciół – i tych pochodzących ze wsi, i tych z miasta. Jego spojrzenie na współczesnych, zarówno chłopów jak i panów, było krytyczne. Było to spojrzenie poety–malarza, który potrafił dostrzec w społeczeństwie jego zasadnicze wady. Swoje spostrzeżenia i wizje wyraził w sposób symboliczny i malarski.
Szczególnie obfitujące w pamiętniki, wspomnienia i utwory autobiograficzne okazały się czasy po II wojnie światowej. Pisarze tego okresu uważali, że forma dokumentu będzie najbardziej odpowiednia do opisania tych strasznych „czasów pogardy”, kiedy to Polacy, napadnięci z dwóch stron przez sąsiadów, Niemców i ZSRR, cierpieli, ginęli i walczyli w obozach niemieckich i sowieckich. Rzeczywistość w łagrach sowieckich ukazał Gustaw Herling–Grudziński, który sam przez kilkanaście miesięcy był ich więźniem. Miał więc możność poznania życia obozowego: od aresztowania i śledztwa, po wyczerpującą pracę fizyczną i niszczenie moralne więźniów. Wyniszczenie fizyczne doprowadzało do działania na psychikę i łamało charaktery ludzi, pozbawiając ich szansy powrotu do normalnego życia. Pisarz ukazał, jak stalinowska machina planowo niszczyła miliony ludzi, z reguły niewinnych, Rosjan i Polaków. Mimo wszystko jednostki próbowały zachować człowieczeństwo, ocalić wartości, takie jak przyjaźń czy miłość. Niektórzy więźniowie znajdowali ukojenie w religii, inni popadali w obłęd, uciekając od strasznej rzeczywistości tego „innego świata”.
Gustaw Herling–Grudziński okazał się pisarzem moralistą. Uważał, że mimo koszmaru obozów, człowiek nie przestał być człowiekiem, ponieważ cenił wartości wynikające z religii i moralności chrześcijańskiej. Był moralistą, ponieważ sam przeżył koszmar łagrów, pozostając jednak człowiekiem.
Zupełnie inną w swojej wymowie była proza Tadeusza Borowskiego, a zwłaszcza Opowiadania. Zrodziły się one z listów do narzeczonej Marii, która wraz z pisarzem przeżyła „piekło” Oświęcimia. Już pierwsze opowiadanie Pożegnanie z Marią zawiera opisy przedstawiające życie Tadeusza i Marii w okresie okupacji: pracę zarobkową, studia na tajnym uniwersytecie, pracę twórczą, drukowanie tajnych gazetek. W opowiadaniach obozowych zawarł autor wiele momentów autobiograficznych. T. Borowski opisuje faszystowską machinę obozową w sposób niezwykle subiektywny. Stwierdza, że przetrwać je mógł tylko ktoś, kto myślał tylko i wyłącznie o własnym losie. Niewiele więc było w nich miejsca na bohaterskie gesty, które zdarzały się niezmiernie rzadko.
Chcę wspomieć w tej pracy jeszcze jeden utwór: Pamiętnik z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego. Opisuje w nim pisarz, dzień po dniu, swoje przeżycia z czasów powstania warszawskiego. Ale powstanie ukazane w tym utworze to nie walka na barykadach i konieczna śmierć. To świadome odrzucenie etosu żołnierza przedstawionego przez poetów z „pokolenia Kolumbów”. Myślę, że i taki rodzaj spojrzenia na powstanie, bardzo subiektywny, był jednak potrzebny, ponieważ poszerzał prawdę o tych trudnych czasach.
Wiele wątków autobiograficznych zawierają wiersze pokolenia Kolumbów: Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Tadeusza Gajcego czy Tadeusza Różewicza.
„Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego są także utworem autobiograficznym. Można je zaliczyć do literatury faktu, z której wyłania się postać hitlerowskiego zbrodniarza – J. Stroopa.
Starałam się pokazać w swojej pracy utwory o charakterze pamiętnikarskim i autobiograficznym, które zajmowały zawsze znaczące miejsce w literaturze polskiej. Szczególnie cenione były w czasach i epokach, które przywiązywały wagę do subiektywnego postrzegania świata. Na takie postrzeganie stać jednak było jedynie wybitne indywidualności, które miały odwagę akcentować swoją odmienność.
 

Wartości filmów Kieślowskiego.
 
I. K. Kieślowski - jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów filmowych, jego filmy stały się ważne dla kultury europejskiej. Potrafił zafascynować nawet, nienawykłą do zagłębiania się w tajemnice świata, publiczność amerykańską. Przemawiał językiem zrozumiałym dla ludzi z różnych zakątków świata, opowiadał o niepokoju i współczesnych tęsknotach. Trafił w nastrój XXw.  - zasiał w nas niepokój, przypomniał kilka podstawowych pytań, na które każdy musi sobie odpowiedzieć - nie zrobił tego z pozycji moralizatora, ale kogoś równie zagubionego w labiryntach współczesności.
Jego twórczość jest w pewnym stopniu związana z dzieciństwem - brakiem stabilizacji, brakiem (bliskich) przyjaciół. Potrafił obserwować - bez trudu odkrywać kłamstwo (okiem, uchem, instynktem).
Robił filmy dokumentalne, później pełnometrażowe, w których mówił o ludzkich wyborach, roli przypadku w życiu człowieka, o roli miłości. Ukazywał życie w systemach totalitarnych, zatracenie indywidualności przez socjalistyczną machinę i podwójną moralność (Personel, Spokój, Blizna, Amator).
 
II.W latach 80-tych zaczął odwracać się od spraw społecznych. Zajmowałem się polityką, dopóki wierzyłem, że możemy mieć wpływ na los kraju, w którym żyjemy. Ale przeżyłem zbyt wiele przewrotów. Kiedy kolejny raz straciłem nadzieję, więcej nie miałem ochoty się tym zajmować. Poza tym, historia zwolniła nas z obowiązku wyrażania społecznego buntu.  - Teraz można otwarcie już się buntować. Reżyser chciał zobaczyć, co się dzieje wewnątrz ludzi pod naporem rzeczywistości, w co wierzą.
 
Dekalog - wokół 10 przykazań. Jest równie skomplikowany jak Dekalog biblijny. XXw. skomplikował życie człowieka, zmienił obyczaje, normy moralne.
Krótki film o zabijaniu - dwie śmierci - jedna zadana brutalnie z zimną krwią (20-tolatek zabija taksówkarza) i druga - równie brutalna, a jednak w majestacie prawa (powieszenie chłopca). Obie pokazane z niesamowitą pedanterią i wszystkimi szczegółami. Najciekawsza jest kondensacja zła, które wisi w powietrzu (już nawet dzieci wieszają kota na drzewie).
Krótki film o miłości - zafascynowanie prostego człowieka wyrafinowaną, piękną kobietą. Siła jego uczucia, a jednocześnie natręctwo.
 
Podwójne życie Weroniki - u nas przyjęty bardzo chłodno, na zachodzie z zachwytem. Można powiedzieć, że Kieślowski wyczuł to, za czym tęsknią Europejczycy żyjący w dobrobycie. Potrzebują wiarę w to coś, co jest poza rozumem i światem racjonalnym, co daje otuchę i chroni przed samotnością. Rozumieją oni poszukiwania tego, co jest po drugiej stronie życia.
 
Trylogia Trzy kolory - motyw przewodni to trzy ideały rewolucji francuskiej: o wolności (Niebieski), o równości (Biały) i zaskakujące braterstwo (Czerwony). Hasła były punktami wyjścia do rozważań na temat miejsca, w którym się znaleźliśmy. Stawia sobie pytanie, czy naprawdę jesteśmy zdolni do wolności, równości i braterstwa - odpowiedź brzmi nie. Przypomina się widzom o drugiej stronie życia, zatrzymuje się czas, przypomina o wzruszeniach, zmieniających się obyczajach. Poza całym wyścigiem za fortuną i karierą jest coś, co zgubiliśmy - tęsknota, miłość, tolerancja, ból, cierpienie, obok których nie wolno nam przejść obojętnie. Są to filmy głębokie, pełne zadumy, traktujące o przemijaniu. Jednocześnie Kieślowski chciał nam zaszczepić wiarę w siłę życia, nadzieję - wynika to z jego pesymistycznego nastawienia i poszukiwań wartości jako ratunku. Za Czerwony dostał nominację do Oskara, za Niebieski Złotego Lwa, za Biały Srebrnego Niedźwiedzia.
 
III. Kieślowski nie uległ amerykańskiemu stylowi robienia komercyjnych filmów - celebrował przemyślane, intelektualne kino, w którym wszystko ma swoje znaczenie. Zderzał ze sobą przeciwne obrazy, szukał tajemnic istnienie, zawierał filozoficzne przesłania (świadczą o tym symbole, klimat). Gwiżdżący czajnik, słuchawka telefonu, kubek pełen kawy - zwykłe przedmioty symbolami powszedniego życia. Trzy kolory odwoływują się tytułem do symboliki flagi francuskiej.
 
Kieślowski mówił o sobie ateista, lecz nieustannie szukał wiary, wierzył w ciągłą obecność duchów bliskich, których już nie ma na tym świecie. Pokazywał losy jednostek, ich rozterki, uzależnienie od świata, przeciwko któremu nie mają siły się buntować, ich wielką samotność. Bohaterami byli przypadkowi ludzie - tacy jak my. Fabuła filmów zmusza nas do identyfikowania się z tymi bohaterami. Pozornie nasza egzystencja pozbawiona jest głębszego filozoficznego sensu - Kieślowski ukazuje, że to nieprawda.
 
Filmy Kieślowskiego są szukaniem sposobu jak żyć. Są chwilą refleksji dla nieustających w pogoni za czymś (tak naprawdę nie wiadomo za czym). Oni też głęboko w sobie kryją strach. Kieślowski rozbija ich pozorny strach, zgodnie ze słowami Camusa My będziemy opowiadać się za człowiekiem, aby mimo swych najgorszych błędów został usprawiedliwiony i uniewinniony.
 
Kieślowski był zawsze jednym z głównych gości różnych ceremonii i pomp. Był ironiczny, nie cierpiał przypisywania jego filmom ideologii. Był skromny, serdeczny, miał dystans do swojej pozycji i siebie samego. Gdy w Polsce nieustannie go atakowano, przybrał postawę obronną. Nigdy nie udawał, nie pozorował. Moje życie jest wszystkim, co mam - te słowa chyba najlepiej odzwierciedlają jego poglądy.
 

Sens życia.

 
Żyć to znaczy żyć z innymi, dzielić się z nimi wszystkimi. Nie możemy nikomu sprawić bólu, zawodu. Naszym obowiązkiem jako człowieka jest uznać przyjąć i kochać drugą osobę taka jaką ona jest. Życie bez tego drugiego jest utopią. Jesteśmy złączeni tysiącem powiązań. Żadna osobowość nie może się rozwijać bez możliwości wzajemnych kontaktów. Potrzebujemy drugiego człowieka by móc wyświadczać dobro i przez to stawać się coraz bardziej człowiekiem. We wnętrzu wielu ludzi drzemią prawdziwe skarby trzeba je tylko umieć odkrywać. Za dużo mówi się o nich, o ich rentach, warunkach mieszkaniowych o innych małych i dużych cierpieniach , natomiast za mało rozmawia się z nimi. W każdym człowieku istnieje głęboka samotność, każdy jest kimś niepowtarzalnym  ale i samotnym. Żaden z ludzi nie czuje ani nie myśli tak samo, jak drugi. Nawet w najbardziej zażyłych kontaktach gdzieś w głębi ludzkiej istoty pozostaje zawsze bolesny dystans. Jedynym pomostem łączącym te dwie istoty może być tylko głęboka miłość. Życie ludzkie jest czymś szczególnym zagadkowym, niepojętym. Bywają dni słoneczne wszystko wiedzie się wtedy jak najlepiej i nawet nie wiemy dlaczego. Życie ukazuje się ze swojej strony najlepsze.   Zło tego świata tkwi w ludzkim sercu ono pobudza wolę do nienawiści, zabijania i niszczenia. Zło daje siłę do użycia broni, do wystrzelenia śmiercionośnych rakiet. Dobro na tym świecie podobne jest do maleńkiego ziarna w ludzkim sercu. Wzrasta w ciszy bez gwałtu. Na świecie jest dużo dobrego. Ziarno to niestety w świecie zimnym i okrutnym tak jak dzisiejszy, nie może wzrastać, rozkwitać i przynosić owocu. Nasz świat znalazł się w śmiertelnym zatrutym kręgu, ponieważ zło wywołuje zło, gwałt rodzi gwałt. Niesprawiedliwość następuje po niesprawiedliwości. Szuka się tego, który pierwszy uderzył, nie po to by mu wybaczyć, lecz by mu w dwójnasób oddać. Wszystko obraca się w świecie zatrutym nienawiścią. Życie jest talentem powierzonym nam, aby go przekształcać pomnażać i czynić dobrem dla innych. Żaden człowiek nie jest „górą lodową” dryfującą po oceanie” historii, każdy z nas jest członkiem rodziny, wewnątrz której ma określone miejsce i zadanie do spełnienia. Egoizm czyni człowieka głuchym i niemym, miłość natomiast rozszerza horyzont widzenia i otwiera serce, uzdalnia człowieka do niepowtarzalnego i niezastąpionego dzieła, które wraz z tysiącem gestów wielu może ulec zaślepieniu. Miernikiem wartości czynów jest  dla danego człowieka właśnie to co dla niego jest najważniejsze, czyli to przyjmuje on za największą wartość. Nic dziwnego, że istnieje wiele różnych etyk. Są tacy, którzy za najważniejszą wartość pojmują państwo, ale są i tacy, którzy kierują się tylko tym, co przyczynia się do skuteczności ich działania, nie oglądając się na wartości etyczne. Przed każdym z nas stoi pytanie o to co jest dla nas najważniejsze. Już w starożytności zauważono, że człowiekowi nie wystarcza jedynie władza, pieniądz, przyjemne przeżycia, by stać się bardziej szczęśliwym. Człowiekowi potrzebne jest serce z głębi którego wypływa sama prawda miłości. Są chwile i okoliczności w których trzeba dokonywać zdecydowanych wyborów związanych z przyszłym życiem. Często z trudem udaje się odróżnić dobro od zła, dokonać właściwego wyboru.
 

Rozważania nad sensem życia na podstawie literatury antycznej, staropolskiej i współczesnej.

 

Widziałem wszystkie dzieła czynione

pod słońcem

a oto wszystko marność

i gonienie za wiatrem

 
Człowiek od zarania dziejów poszukuje odpowiedzi na pytanie o sens życia. Wydawać by się mogło, że nie jest to ważny problem, jest wszak tyle ważniejszych, bezpośrednio związanych z egzystencją. Jednak, w pewnym sensie, jest on podstawowy – trudno bowiem jest żyć bez odpowiedzi na pytanie: po co, w jakim celu? Odpowiedź na nie jest związana z pytaniem o pochodzenie naszego bytu, bo od niej to zależy światopogląd, który przyjmiemy. Pierwszym podstawowym wyróżnikiem, który go określa, jest wiara w Boga lub też ateizm. Drugim, częściowo związanym z pierwszym, jest przyjęcie odpowiedniego systemu wartości. Na jego czele można postawić wartości związane z wiarą w Boga, dalej potrzebę indywidualnego szczęścia, honor, miłość czy inne, najważniejsze dla człowieka wartości. Dzięki tym dwóm składowym możemy spróbować zdefiniować sens własnego życia.
Każda kultura stara się wypracować własny, odrębny model człowieka, o innym światopoglądzie, rozumieniu wartości i celu istnienia. Często jednak jest tak, że owe modele są zbieżne z tymi, które już wcześniej kiedyś występowały. Patrząc na rozwój kultury, można dojść do zaskakującego wniosku, że jest on intensywny w kulturze antycznej Grecji, Izraela i Rzymu, doskonalący się jeszcze w średniowieczu, renesansie i baroku, w późniejszych epokach ulega spowolnieniu. Następne epoki to już tylko modyfikowanie i powielanie dawnych schematów. Dlatego tak dużo miejsca trzeba tu poświęcić analizie wartości owych kultur.
Stałym motywem w kulturze, przeniesionym przez chrześcijaństwo z judaizmu, jest motyw z księgi Koheleta: Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami, wszystko marność. Przesłanie Koheleta jest czytelne: człowiek nie może poświęcać się doczesnym namiętnościom: władzy, pieniądzom, korzyściom płynącym z rozwoju intelektu na tyle, aby zapomnieć o Bogu, gdyż przeznaczeniem człowieka jest przemijanie, śmierć i powrót do Boga, który go będzie sądził za wszystkie czyny. Człowiek musi o tym pamiętać przy kształtowaniu własnego życia. Powinien kierować się mądrością rozumianą jako przestrzeganie wartości wypływających z dekalogu. Powinien cieszyć się swoim życiem, jednocześnie zaś kultywować cnotę mądrości. Ten archetyp zachowań doczekał się wielu kontynuacji.
Do tak rozumianej idei człowieczeństwa będzie nawiązywała inna starotestamentalna księga, Księga Hioba. Jednak ta zależność pomiędzy człowiekiem a Bogiem wydaje się być silniejsza, margines ludzkiej swobody zmniejsza się, dla tego pierwszego jedynym ratunkiem przed dezintegracją jest wiara w Boga, od którego wszystko pochodzi i który wszystkim rządzi, w którego potencji jest uratowanie go przed światem. Pomimo tego, że Ten doświadcza człowieka na różne sposoby, człowiek pozostaje Mu wierny, wierzy w Jego łaskę, na wszystkie pokusy bluźnierstw pozostaje nieczuły, ufając w boską nieomylność i potęgę. Ta go nie zawodzi. Człowiek otrzymuje nagrodę za swoje cierpienia. Ten model będzie wielokrotnie powielany, choćby w wielu średniowiecznych żywotach świętych czy Legendzie o św. Aleksym, w której tytułowy Aleksy rezygnuje, wyzbywa się majątku i splendoru władzy, aby być marnym prochem i żebrakiem. Bóg przyjmuje jego cierpienie, już za życia obdarowując go łaskami Chrystusa i jego Matki, a po śmierci wprowadzając triumfalnie do grona świętych Kościoła, czego znakiem były dzwony, gdy Aleksy umierał.
Dalsza radykalizacja myślenia o zależnościach pomiędzy człowiekiem a Bogiem następuje w baroku, epoce moralnego niepokoju. Tu człowiek wyrwany ze średniowiecznej wspólnoty, pozostawiony samemu sobie, nie ma się na kim oprzeć, pozostaje samotny. Ta jego samotność przebija z pascalowskiego obrazu człowieka, zawieszonego pomiędzy duchem i materią, czy liryki Sępa–Szarzyńskiego, metafizycznego poety przełomu, który po okresie przerwy, spowodowanym renesansowym optymizmem, przywraca kulturze motyw zależności pomiędzy jednostką a Bogiem. W Sonecie IV pt. O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem podmiot liryczny, nawiązując w konstrukcji opisywanego świata do tego z Księgi Hioba. Przedstawia tezę, że życie jest ciągłym bojem z szatanem, światem i ciałem. Bojem rozumianym jako przeciwieństwo pokoju wygody psychicznej. Podmiot liryczny w zakończeniu sonetu mówi, że życie tylko wtedy ma sens, jeśli walczy się po stronie Boga, inne drogi są wydaniem się na pastwę szatana.
Inną, czerpiącą w pewnym sensie swe korzenie ze światopoglądu Koheleta, rozwijającą się jednak w przeciwnym, bardziej optymistycznym kierunku, jest idea humanizmu. Nawiązuje ona do wartości i spuścizny antycznych kultur – szczególnie zaś republikańskiego Rzymu, choćby do twórczości Horacego. Choć wydawać by się mogło, że tworzy on w pieśniach świat słonecznej arkadii, jednak jest ona zawsze obrysowana cieniem śmierci. Dlatego tak często Horacy mówi o cnocie jako o podstawowej umiejętności człowieka, cnocie rozumianej jako umiejętność bronienia się przed skrajnościami, w pewnym sensie też pogodzenia się, afirmacji świata. Taka jest przecież wymowa carpe diem – to nie tylko postulat „chwycenia dnia”, ale również świadomość śmierci. Podobnie trzeba rozpatrywać pieśni Jana Kochanowskiego. W Pieśni XIX podmiot liryczny stawia tezę, że tym, o co trzeba się troszczyć w życiu, jest dobra, poczciwa sława, rozumiana jako rozwijanie rozumu i męstwa, i cnota – skłonność do dobra. Taki sam jest wydźwięk Żywota człowieka poczciwego, w którym Rej w formie kazuistycznej wylicza cnoty przynależne prawemu obywatelowi. Dla niego fakt, że człowiek umiera, jest prawie tak samo naturalny, jak ten, że się rodzi; to wymusza przygotowania do śmierci – kultywowanie cnoty przez całe życie, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy ona nastąpi.
Od renesansu humanizm jest stałym motywem w cywilizacji europejskiej. Będzie się wielokrotnie odradzał, czego przykładem jest choćby twórczość Leopolda Staffa. W wierszu Przedśpiew  podmiot liryczny – za przykładem Terencjusza – zdaje się mówić:Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce, z tego czerpie swoją mądrość, właśnie dlatego, że doświadcza całości.
Antyczna Grecja wnosi do europejskiej kultury, oprócz wielu innych, dwa ważne systemy wartości: stoicyzm i epikureizm (łączony czasem z hedonizmem). Podstawową cnotą stoicyzmu jest życie zgodne z rozumem i opanowywanie swoich namiętności – gdyż tylko uniezależnienie się od okoliczności zewnętrznych, wyrzeknięcie się dóbr przemijających daje szczęście i możliwość życia zgodnego z naturą. Natura jest harmonijna, rozumna – to nie namiętności, a rozum. Stoicy są materialistami i racjonalistami. Z tej tradycji wyrasta oświecenie, epoka doskonalenia nauki i rozumu, przynajmniej ta jej część, uznająca racjonalizm i krytycyzm za podstawowe wartości. Cogito ergo sum powiada Kartezjusz, a literackim dowodem tego jest gatunek powiastki filozoficznej. Przykładem takiej twórczości są Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki Ignacego Krasickiego, w której tytułowy bohater przechodzi przez życie, zdobywając nowe doświadczenia, poznając mechanizmy rządzące światem. Te doświadczenia pozwalają mu przejść od postawy zaściankowego Sarmaty do takiej, która uznaje prawa natury i postulat równości jako te, które powinny rządzić światem. Drugim systemem wartości jest epikureizm, którego założeniem jest postulat szczęścia jako nadrzędnej wartości w życiu. Szczęścia pojmowanego jako brak cierpienia czy hedonizm rozumiany jako chorobliwa potrzeba szczęścia, każdym kosztem – stanowią one podstawę filozoficzną części naszej cywilizacji.
W XX wieku postawy te są dominujące. W pewnym sensie, paradoksalnie, wyrastają one z tych samych przesłanek co postawa podmiotu lirycznego w sonetach Sępa–Szarzyńskiego. Człowiek jest zagrożony światem, zawieszony pomiędzy przeciwieństwami. Zawsze w takiej sytuacji są dwa rozwiązania: można zwrócić się ku wartościom, Bogu, lub przeżywać życie w całym jego bogactwie, wdychać je pełną piersią, gdyż już jutro będziemy martwi. To nie jest tylko teoretyczne rozważanie. Taka polaryzacja zachowań ludzkich zawsze następuje w momencie nadchodzącego nieznanego, przeraźliwego doświadczenia: dżumy, perspektywy końca wieku czy innych. Z wielu powodów wywoływały i wywołują one nadal obawy. Archetypów współczesnej nam sytuacji, związanej z cywilizacją konsumpcyjną XX wieku, można doszukiwać się w Fin de siecle'u – epoce kontestującej świat mieszczańskich wartości, świat racjonalizmu i utylitaryzmu, związany z rozwojem ekonomicznym świata. Sytuację człowieka takiej epoki, epoki pełnej poczucia wyczerpania, niewiary w jakiekolwiek wartości, świetnie oddaje wiersz Paula Verlaine'a Niemoc.
Jam cesarstwo u schyłku wielkiego konania,
 

[...]

Wszystko, wszystko wypite! zjedzone! – Cóż dalej?

[...]

 

W takiej perspektywie trudno jest odnaleźć cel życia. Właściwie problem leży gdzie indziej, trzeba próbować o nim zapomnieć, gdyż ostatecznym celem życia jest upadek, śmierć jaka jest przeciw włóczni złego tarcza, / człowiecze końca wieku?... Głowę zwiesił niemy. Jedyną pociechą, jaka pozostaje, jest szukanie hedonisty stycznych uciech, zapomnienia, nirwany. K. Przerwa–Tetmajer pisze Hymn do nirwany, stylizowany na litanię, w której ujawnia się podstawowa prośba podmiotu lirycznego, prośba o zapomnienie. Tego można było szukać w miłości, właściwie zaś w związanych z nią doznaniach cielesnych, tak jak podmiot liryczny w innym wierszu Tetmajera pt. Ja kiedy usta, który, opisując akt seksualny, mówi, że szuka w nim choć chwilowego zapomnienia – omdlenia myśli. Ucieczka od rzeczywistości możliwa była również dzięki doznaniom estetycznym – impresjonistycznym obrazom świata nieskalanej działalnością człowieka tatrzańskiej przyrody. Jednak nic nie stłumi obaw co do przyszłości. Człowiek pozostaje samotny.
Tylko od nas zależy, jaki system wartości przyjmiemy w życiu. Od niego będzie zależeć cel, który sobie obierzemy, do którego będziemy dążyć. W naszym wieku, w naszym „lepszym od innych XX wieku” doświadczenie wojny, kilkukrotny rozpad i gwałtowne przemiany cywilizacji doprowadziły do zatracenia, zatarcia się wartości. Dlatego tak częste jest poczucie braku sensu życia czy też znajdowanie go w hedonizmie. Trzeba się ich na powrót uczyć, jest to proces długi i trudny, o czym mogą świadczyć słowa podmiotu lirycznego wiersza „Ocalony” T. Różewicza: Szukam nauczyciela i mistrza / niech przywróci mi wzrok i mowę / niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia / niech oddzieli światło od ciemności. Wydaje się, że w tej nauce najlepiej jest sięgnąć do sprawdzonych
już wzorów.
 
Współczesna literatura faktu, jej tematy i znaczenie.

Literatura faktu - tendencja zrodzona w literaturze XX wieku wynikająca z niechęci do fikcji, do psychologii i subiektywizmu i z przeciwstawiania im ścisłego opisu, konkretnych faktów, dokumentów. Uprzywilejowała ona takie formy jak reportaż, pamiętnik, biografia. W Polsce zaznaczyła się w latach trzydziestych (np. Melchior Wańkowicz - "Na tropach Smętkach", o Polakach w Prusach Wschodnich; zbiór reportaży o wojnie domowej w Hiszpanii Ksawerego Pruszyńskiego). Stosowane obecne pojęcie lit. faktu, oznacza wszelki zwrot do autentyku, przedstawienie rzeczywistych wydarzeń, zwłaszcza wykorzystanie autentycznych tekstów.
Przykłady: K.Moczarski - "Rozmowy z katem"

G.Herling-Grudziński - "Inny świat"

T.Borowski - "Opowiadania"
Z.Nałkowska - "Medaliony"
R.Kapuściński - "Cesarz", "Imperium"
H. Krall - "Zdążyć przed Panem Bogiem"

Literatura faktu dotyczy tego, co było, w przeciwieństwie do fikcji literackiej trzyma się realiów i relacjonuje wydarzenia z życia jednostek, grup społecznych, narodów itp.
Jej duże znaczenie wynika z faktu, że ile jest rzetelna, stanowi źródło faktów historycznych, realiach życia, wiedzy o ludziach, motywacji ich czynów, psychice, oceny współczesnej im rzeczywistości itd. Wyżej wspomniane pozycje przybliżają okres wojny, grozę "epoki pieców", okrucieństwo i antyhumanizm dwu ustrojów totalitarnych, tworzących je ludzi, wielkie przemiany społeczne, gospodarcze i polityczne.
"Rozmowy z katem" - treścią dzieła jest droga życiowa i kariera generała SS Jurgena Stroopa, jednego z najbardziej osławionych zbrodniarzy Trzeciej Rzeszy. Na nim ciąży odpowiedzialność za likwidację warszawskiego getta i śmierci ponad siedemdziesięciu tysięcy warszawskich Żydów. Moczarski spędził z nim siedem miesięcy w jednej celi więzienia mokotowskiego. Zainteresowały go motywy, którymi kierował się podejmując swoje decyzje oraz pobudki jakimi się kierował i okoliczności jakie zrobiły z niego zagorzałego narodowego socjalistę.
Stroopa osądzono za zbrodnie na narodzie polskim (i lotnikach amerykańskich, chociaż "działała także na Ukrainie, Kaukazie, w Grecji, Niemczech) i skazany na śmierć. Wyrok wykonano 6.III.1952 roku.
"Medaliony" - Zbiór ten składa się z siedmiu opowiadań. Stanowią relacje naocznych świadków pewnych wydarzeń, ofiar obozów koncentracyjnych i zagłady. Relacje przybierają charakter niemal wywiadów. Wyjątkiem jest pierwsze opowiadanie "Profesor Spanner", stanowiące literacki reportaż oparty na wizji lokalnej pewnego śledztwa (Nałkowska zasiadała w głównej komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich), oraz ostatnie "Dzieci i dorośli w Oświęcimiu", które jest wstrząsającym dokumentem zbrodni ludobójstwa dokonywanego na dzieciach w Oświęcimiu.
Nałkowska zrezygnowała niemal całkowicie z obróbki literackiej wypowiedzi różnych osób, swe utwory pozbawiła autorskiego komentarza, zredukowała do minimum rolę narratora nadrzędnego. Brak jest również tzw. komentarza psychologicznego, analizy przeżyć wewnętrznych bohatera. Jedyną ingerencją w świat przedstawiony jest selektywny dobór zamieszczonych faktów, a także opis wydarzeń prowadzący do sugestywnej pointy. Ocenę pozostawiono czytelnikowi.
"Medaliony" są także głęboką refleksją nad człowiekiem ulegającym chwytliwej propagandzie. Ideologia hitlerowska bowiem nie tylko mami wykształconych kulturalnych ludzi, ale nawet poraża moralnie swoje ofiary, przekonując do swych obłędnych racji.
Nałkowska obnaża przy tym przyczyny rezygnacji, cynizmu, zgody na istniejącą sytuację i rytuały obozowe. Ich motorem jest strach i rozpaczliwa chęć przeżycia.
"Opowiadania" T.Borowski - obozowe opowiadania Tadeusza Borowskiego również ukazują życie i zachowanie więźniów (są także napisane techniką behawiorystyczną) i stają się oskarżeniem hitlerowskiego systemu masowej zagłady. Jednak Borowski pisze o obozach w sposób inny niż wszyscy inni przed nim. Czyni narratorem obozowego cwaniaka który prezentuje obozową hierarchię wartości będącą przeciwieństwem tej do której przywykliśmy na co dzień. Najwyższym dobrem jest życie i przetrwaniu podporządkowane jest wszystko. Nie ma miejsca na litość czy współczucie dla słabszych i mniej zaradnych więźniów. W ujęciu Borowskiego obóz koncentracyjny jest miejscem do którego można się przyzwyczaić, nauczyć się sobie radzić tak, aby przetrwać - zwłaszcza jeśli się jest więźniem z jakiegoś powodu uprzywilejowanym.
Uczynienie człowieka skrajnym egoistą, zniszczenie więzi międzyludzkich, uczucia przyjaźni, miłości, życzliwości, solidarność - to najostrzejsze zarzuty stawiane systemowi zagłady.

Opowiadania Borowskiego posiadają głęboko pesymistyczny wydźwięk, polegający na ukazaniu kruchości, absolutnych wydawało by się, wartości w warunkach ekstremalnych.
"Opowiadania" w przeciwieństwie do "Medalionów" nie mają ściśle reporterskiego charakteru. W swej fabularnej formie są żywsze, barwniejsze, realniejsze, wydają się bliższe życia w czym tkwi ich ogromna siła wyrazu (choć beznamiętny, dziennikarski ton "Medalionów" budzi chyba większą grozę).
"Inny świat" - jest autobiografią polskiego oficera, zesłanego z "kontrrewolucyjnego" wyroku do lagru na dalekiej północy. Autor opisuje życie obozowe, panujące w nim specyficzne zasady i reguły. Opisuje udręki głodu, zimna, nadmiernej i niebezpiecznej pracy. Wszechwładzę i samowolę obozowych władz. Nienawiść i okrucieństwo przestępców w stosunku do więźniów politycznych. Oszustwa w rozliczaniu wyników pracy. Kradzież żywności i żebraninę przy kuchni.
Maksymalne wykorzystywanie więźniów, z morderczym systemem motywacyjnym w postaci różnego rozdziału żywności i związane z tym oszustwa w rozliczaniu wyników pracy. Mękę oczekiwania na koniec wyroku i związane z tym niespodzianki, zawody i tragedie. Rozkład więzów rodzinnych, w społeczeństwie piętnującym i szykanującym nawet rodziny "pasożytów społecznych". Podobnie jak hitlerowski obozy zagłady, tak i sowiecki system rabunkowego wykorzystania siły roboczej doprowadzał do nieuchronnych zmian w psychice ludzkiej i do zatracenia zwykłych norm i wartości. Zmuszał do kradzieży, lizusostwa, donosicielstwa, żebraniny, kobiety do prostytucji.
"Inny świat", podobnie jak "Opowiadania" Borowskiego, posiada fabularyzowaną formę, przeplataną obszernymi refleksjami autora, opisami szczególnych zjawisk życia obozowego itp.
Nawet jeżeli powstały silniej oddziałujące dzieła z zakresu literatury lagrowej, to ta pozycja i tak zajmuje niepoślednie miejsce dzięki bystrości obserwacji, barwności języka i ostrości analizy.
"Zdążyć przed Panem Bogiem" - jest literackim reportażem autorki z rozmów z jedynym żyjącym przywódcą powstania w getcie - Markiem Edelmanem. Książka posiada luźną, chaotyczną konstrukcję, stanowiąc jakby zapis odżywającej pamięci Edelmana Mimo braku fabularnej formuły uderza osobistość i emocjonalność wypowiedzi. Opowieść Edelmana odziera z patosu i heroizmu legendę powstania, sprowadza je do wymiary zwykłych ludzkich odczuć i zachowań. Nie szczędzi brutalnej prawdy i odrażających szczegółów. Uderza pytanie "Czy to ma dzisiaj jakiekolwiek znaczenie?"

 

Typowe wartości, postawy, idee i poglądy w literaturze poszczególnych epok.

 

Rozwój literatury odbywa się na zasadzie ścierania się różnorodnych, najczęściej przeciwstawnych poglądów, tendencji i postaw. Od wielu, wielu wieków każde młode pokolenie w sposób mniej lub bardziej świadomy rozpoczyna od buntu przeciwko swym poprzednikom, od zanegowania uznawanych przez nich wartości. Nawet definicja okresu literackiego zakłada te przeciwieństwa, gdyż jest to pewien fragment procesu historycznoliterackiego, zawartego w dających się określić ra­mach chronologicznych, a przy tym wyraźnie różny od okresu go poprzedzającego, a także następującego bezpośrednio po nim. Okres literacki nazywamy też epoką literacką.

W każdej epoce literackiej rodzi się zespół tendencji ideowo-artystycz­nych, utrwalony w wielu znaczących dziełach literackich. Taki zespół tendencji nazywamy prądem literackim.

Mimo tej różnorodności prądów i tendencji zawsze przecież korzystano z dorobku minionych pokoleń. Nietrudno udowodnić, że twórcy młodopol­scy nawiązywali do tendencji romantycznych, toteż nieprzypadkowo nazwano ich neoromantykami, barok swą religijnością nawiązywał do średniowiecza. Łączy te epoki wzrost tendencji metafizycznych, trudności z kreacją jednoznacznej wizji świata, eksponowanie uczuć oraz fantastycz­ne metody opisu świata.

Natomiast pozytywizm nawiązywał do oświeceniowego kultu rozumu zaś oświecenie do klasycznej harmonii renesansu, preferując jednocześnie realistyczne metody opisu świata połączone z rozwojem nauk matema­tyczno-przyrodniczych.
Literatura każdej epoki odzwierciedlała te tendencje, idee, wpływała na kształtowanie się nowego światopoglądu. Średniowiecze jest tą epoką, w której wyraźnie widać jak bardzo postawy życiowe były prezentowane w literaturze. Termin wieki średnie obejmował przestrzeń czasową od starożytności (upadek cesarstwa zachodniorzymskiego w 476 roku), a re­nesansem (upadek Konstantynopola w 1453 czy też odkrycie Ameryki w 1492 r.).

Charakterystyczną cechą kultury średniowiecznej jest gwałtowne roz­przestrzenianie się chrześcijaństwa po ogłoszeniu edyktu mediolańskiego, legalizującego tę religię przez władze państwowe w cesarstwie rzymskim oraz dominacja Kościoła we wszystkich dziedzinach życia politycznego, kulturalnego i społecznego. Dominujący w tej epoce światopogląd na­zwana teocentryzmem, gdyż podporządkowywał wszystkie sprawy Bogu, który znalazł się u~ centrum zainteresowań człowieka i celem wszystkich jego dążeń.

Na gruncie tego dualistycznego traktowania człowieka zrodziła się średniowieczna asceza. Ponieważ ciało ludzkie jest siedliskiem szatana należy wszystko uczynić, aby je przepędzić. Tak więc biczowano się, spano na tłuczonych kamieniach, znane są średniowieczne procesje pokut­ników odzianych w zgrzebne, szorstkie szaty i pustelników, żywiących się owocami leśnymi. Największy rozgłos zyskał sobie św. Szymon Słupnik, asceta z okolic Antiochii, który 27 lat spędził w małej klatce na piętnastometrowym słupie. Takie postawy bardzo często były prezen­towane w literaturze, gdyż niezwykle popularnym dziełem piśmiennictwa była hagiografia czyli żywoty świętych. Były one pisane niejako na zamówienie społeczne, w związku z szerzącym się kultem świętych i były pisane według ściśle ustalonego schematu: przedstawiano miejsce, okoli­czności urodzenia, koleje życia, często wyrzeczenie się bogactwa i przywi­lejów, płynących z urodzenia, męczeńską śmierć, cuda dokonywane za życia i po śmierci. Wzorem starożytnej mitologii każdy człowiek musiał mieć świętego patrona, niemal każde miasto i wieś także. Pieczołowicie też przechowywano i czczono relikwie świętych, a nawet nimi hand­lowano. Żywoty świętych miały charakter moralizatorski i dydaktyczny, gdyż dostarczały pozytywnych wzorów do naśladowania.

Gatunek ten reprezentuje "Legenda o św. Aleksym", której bohater był typowym średniowiecznym ascetą, synem bogatego, rzymskiego patryc­jusza, który rozdał swój majątek "popom, żakom". Opuścił też swą młodą żonę w dniu ślubu, pozostawiając ją w dziewictwie, a sam z dala od Rzymu wiódł żebracze życie, a potem pod schodami własnego pałacu, cierpiąc dobrowolnie poniżenie, gdyż "każdy nań pomyje lał". Już za życia Aleksego zdarzył się cud, gdyż Matka Boska poleciła odźwiernemu, aby wpuścił żebraka Aleksego do świątyni, żeby nie leżał na mrozie,

Literatura polska epoki średniowiecza też była na wskroś religijna. Jeden z pierwszych zabytków "Bogurodzica" to pieści religijna, modlitwa do Matki Boskiej i Jana Chrzciciela o dostatni żywot na ziemi i zbawienie wieczne.

Natomiast renesans, którego rozkwit przypada na XVI wiek, rozwija się na zasadzie kontrastu w stosunku do kultury średniowiecznej. Średniowiecz­ny teocentryzm zastąpiono antropocentryzmem, czyli człowieka postawiono w centrum wszelkich zainteresowań i celów. Na gruncie antropocentryzmu rodził się renesansowy humanizm, którego korzenie tkwią w kulturze starożytnej, gdyż słowa Terenejusza "człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce" stały się hasłem przewodnim renesansowych humanistów,

W ogóle renesans - jak sugeruje sama nazwa epoki - to odrodzenie się kultury starożytnych Greków i Rzymian. To odrodzenie związane było z upadkiem Konstantynopola i migracją uczonych i artystów greckich do Włoch. Powracano do światopoglądu starożytnych stoików, którzy zaleca­li spokojną, zrównoważoną reakcję na smutki i radości, a przede wszyst­kim epikurejczyków, którzy sens życia upatrywali w przyjemnościach, unikaniu trosk i cierpień. Podobny sens miało horacjańskie hasło "carpe diem", korzystaj z dnia.

Wszystkie te hasła filozoficzne i światopoglądowe znalazcy doskonałe odzwierciedlenie w twórczości najwybitniejszego poety polskiego rene­sansu Jana Kochanowskiego.

Humaniści prezentowali optymistyczną wiarę w człowieka, w jego godność osobistą i dobro. Przejawem tej optymistycznej wiary jest pieśń pt. "Serce roście", rozpoczynająca się od opisu przyrody. Po zimie ponurej i smutnej nadchodzi radosna wiosna, zakwitają polne łąki, zielenieją zboża, ptaki, budując gniazda, wesoło śpiewają. Urokami nadchodzącej wiosny cieszą się jedynie ludzie, którzy żyją zgodnie z nakazami własnego sumienia, nie są nękani wyrzutami sumienia. Tak więc szczęście, radość życia, wewnętrzny spokój i harmonię moźe osiągnąć człowiek prawy, uczciwy, którego nie "gryzie m61 zakryty".
Filozofia stoicka została zaprezentowana w poetyckiej formie w pieśni "Nie porzucaj nadzieje". Znów filozoficzne rozważania rozpoczął poeta od opisu przyrody, w której zachodzą ustawiczne zmiany. Po ponurej zimie nadchodzi radosna wiosna, ale ta zmienność przyrody jest źródłem optymizmu, gdyż podobnie w ludzkim życiu po złych chwilach nadchodzą chwile radosne, pełne szczęścia. W ten sposób dochodzi poeta do sformułowania zasady filozoficznej stoików w poetyckiej formie: Lecz na szczęście wszelakie Serce ma być jednakie.

Z filozofią starożytnych stoików spokrewniona jest także fraszka "O żywocie ludzkim", w której poeta stwierdza, że wszelkie ziemskie starania o pieniądze, sławę, władzę są bezsensowne i nic niewarte. Przyjmuje więc postawę stoickiej obojętności wobec wszelkich ludzkich poczynań, mówiąc: "Niech drudzy za łby chodzą, a ja się dziwuję".

Nieobce też były Kochanowskiemu założenia starożytnych epikurejczyków i horacjańskie hasła "carpe diem". Najbardziej charakterystyczna jest fraszka "Do gór i lasów". Poeta wymienia drobiazgowo wiele wydarzeń ze swego życia: Dziś Żak spokojny, jutro przypasany do miecza rycerz, Dziś między dworzany w pańskim patatu, jutro zasię cichy Ksiądz w kapitule...

Najbardziej charakterystyczne dla renesansowej postawy poety jest zakończenie tej fraszki. Poeta dostrzega "srebrne w głowie nici", a więc zdaje sobie sprawę z nieubłaganego upływu czasu. Uświadamiając sobie krótkość źywota wyciąga z tego faktu zupełnie odmienne wnioski od człowieka minionej, średniowiecznej epoki. Ponieważ życie tak szybko przemija należy wykorzystywać każdą chwilę dnia.

Propagowanie wesołej zabawy w wesołym towarzystwie, przy pełnym dzbanie wina i zastawionym stole jest charakterystyczne dla tak Zwanych pieśni biesiadnych ("Chcemy sobie być radzi", "Miło szaleć"). Zabawie trzeba się oddać bez reszty, nie troskać się o to, co będzie jutro, gdyż o przyszłych wypadkach i tak zadecyduje Fortuna, która jak wiadomo, zmienną jest. Epoka renesansu to także zwycięstwo reformacji. Był to ruch religijny, społeczny i polityczny, który doprowadził do rozłamu w kościele katolickim i powstania szeregu nowych wyznań. Reformacja była buntem przeciwko wszechwładzy kościoła, odrzucała tradycję kościelną, negowa­ła pośrednictwo duchowieństwa między ludźmi a Bogiem. Krytykowano też rozwiązły styl życia duchowieństwa, praktyki sprzedawania odpustów.

Janowi Kochanowskiemu zapewne nieobce były idee reformacji, gdyż we fraszce "O kapelanie" w osobliwy sposób został przedstawiony nadworny kapelan królowej, który po całonocnej zabawie nie zdążył na poranne nabożeństwu, a słysząc wymówki królowej, że za długo sypia, odpowiedział z zadziwiającą szczerością; Jeszczem ci się dziś nie kładł, co za długie spante­

Podobny stosunek do klem prezentuje poeta we fraszce "O kaz­nodziei", w której szydzi z wątpliwej moralności duchownych. Na kazaniu ksiądz nawołuje wiernych do moralnego życia, ale sam nie ma najmniejszego zamiaru dostosować się do głoszonych przez siebie zasad. Dyskretna informacja o kucharce księdza sugeruje jaka jest postawa moralna kaznodziei, który takie sam, bez żadnego zaźenowania wyznaje: Kazaniu się nie dziwuj, bo maro pięćset za nie; A nie wziqtbych tysiąca, mogę to rzec .śmiele, Bych tak miat czynić, jako nauczam w kościele.

Duch reformacji panuje równieź w utworze Mikołaja Reja "Krótka rozprawa między trzema osobami Panem, Wójtem a Plebanem", gdyż duchowieństwo także zostało tu poddane ostrej krytyce. Pod adresem Plebana zostało skierowanych najwięcej zarzutów zarówno ze strony chłopa, jak i szlachcica. Duchowni zaniedbują swe obowiązki duszpaster­skie, natomiast są bezwzględni w ściąganiu ofiar, opłat i dziesięcin. Wójt stwierdza, że ksiądz uzależnia zbawienie swych wiernych nie od postawy życiowej lecz od wysokości złożonych ofiar:
...gdy wydam dziesięcinę, Bych był najgorszy nie zginę. A dam li dobrą kolędę,
że z nogami w niebie będę.

Atak Pana jest ostrzejszy, wypowiada się on śmiało, jest przecież przedstawicielem klasy panującej. Wyśmiewa przede wszystkim ceremo­nie kościelne, na przykład wiejskie odpusty, które nie mają nic wspólnego z odpuszczeniem grzechów, lecz zmieniają się w zwykły jarmark:
Ksiądz w kościele wota, wrzeszczy, Na cmentarzu beczka trzeszczy (...) Kury wrzeszczą świnie kwiczą, Na ołtarzu jajca liczą. Wieręśmy odpust zyskali...

Pojawia się też motyw zaniedbywania obowiązków duszpasterskich, gdyż Wójt stwierdza, że ksiądz nigdy nie odprawia jutrzni, czyli poran­nego nabożeństwa, ponieważ jeszcze smacznie śpi.

Literatura renesansowa, a w szczególności wielka poezja Jana Kocha­nowskiego stała się idealnym wzorem prostoty, jasności i precyzji w wyra­żaniu swych myśli, harmonii między treścią a formą dzieła literackiego.

Natomiast w baroku obserwujemy całkowite zachwianie równowagi między formą a treścią dzieła artystycznego. Styl barokowy był jak barocco, czyli nieforemna perła, udziwniony i nie podlegający klasycznym wzorom. Głównym zadaniem poety stało się wywarcie jak największego wrażenia na odbiorcy, zaszokowanie go wyborem tematu, zaskakującym pomysłem, czyli konceptem, nagromadzeniem jak największej liczby paradoksów i antytez, a przede wszystkim ulubionych kontrastów.

Wszystkie te tendencje łatwo przedstawić na przykładzie poezji Jana Andrzeja Morsztyna. Najbardziej charakterystyczny jest jego wiersz "Do trupa". Szokujący jest pomysł porównania człowieka nieszczęśliwie zakochanego do trupa. Podstawą porównania są podobieństwa: ugodzenie strzałami śmierci i miłości, świece przed zmarłym i skryty płomień w sercu zakochanego. Dwie kolejne strofki sonetu kontrastują z pierw­szymi, gdyż zamiast podobieństw wymieniane są różnice. Zmarły nie czuje żadnego bólu, jest zimny jak lód, natomiast nieszczęśliwie zakocha­ny cierpi srogi ból, trawiony ogniem miłości. Nietrudno stąd wyciągnąć absurdalny wniosek, że lepiej być trupem niż nieszczęśliwie zakochanym.

Natomiast wiersz "Niestatek" jest nagromadzeniem wielu zaskakują­cych paradoksów takich jak zamknięcie wiatru w worku, uspokojenie groźbą burzliwego morza, zalanie krateru Etny łzami, zamknięcie całego świata w jednej garści. W zakończeniu wiersza zamieszcza autor efektow­ny pomysł, że największym paradoksem jest stateczna białogłowa.

Cała uwaga poety skupia się na doskonaleniu formy, stosowaniu najróżniejszych środków artystycznych, natomiast treść tych wierszy jest błaha, dotyczy salonowych flirtów, komplementów dla dam. Jakże różnią się od filozoficznej i refleksyjnej poezji Jana Kochanowskiego, który uczył czytelnika, jak żyć. Toteż poezja mistrza z Czarnolasu przetrwała wieki, nadal wzrusza i zachwyca, natomiast poezja Morsztyna jest jedynie dokumentem literackim epoki, przejawem pewnej mody i metody twór­czej.

Bardziej uniwersalne znaczenie ma poezja Daniela Naborowskiego, gdyż jest dowodem powrotu pewnych koncepcji filozoficznych i religij­nych średniowiecza. Te nawiązania można było obserwować już wcześ­niej, w twórczości renesansowego poety, ze względu na tematykę religij­no-refleksyjną nazwanego prekursorem baroku. Tym zwiastunem nowych
tendencji był Mikołaj Sęp Szarzyński, autor niewielkiego zbiorku "Rytmy albo wiersze polskie". Jego poezja jest pełna metafizycznego niepokoju, zmusza do zadumy nad sensem życia, do poszukiwania celu. Jest w pew­nym sensie powrotem do średniowiecznych koncepcji, według których jedynym celem jest zbawienie wieczne. Jednak w średniowieczu ten cel był oczywisty i bezdyskusyjny, natomiast u Szarzyńskiego pojawiają się wątpliwości. Podmiot liryczny jego wierszy jest rozdarty psychicznie, "wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie", daremnie szukalibyśmy u niego tak charakterystycznej dla Kochanowskiego renesansowej harmonii ze światem, czy też optymistycznej radości życia. Rozważania poety mają podłoże religijne, budzą niepokój, rodzą przekonanie o nietrwałości ziemskiego życia. W sonecie "O wojnie naszej, którą wiedziemy z szata­nem, światem i ciałem" poeta pojmuje naturę człowieka na wzór ludzi średniowiecza w sposób dualistyczny. Człowiek nie może w pełni cieszyć się życiem doczesnym, gdyż ziemskie przyjemności wydają mu się niestosowne i grzeszne. W tej samej epoce, gdy lan Kochanowski wyznawał, że "miło szaleć, kiedy czas po temu", Szarzyński zastanawiał się, w jaki sposób wyrzec się rozkoszy, ziemskich przyjemności, aby zapewnić sobie życie wieczne. Ten niepokój i brak wewnętrznej harmonii to symptomy nowej, nadchodzącej epoki.

Ten nurt w epoce baroku kontynuuje Daniel Naborowski, uczeń Galileusza, człowiek wszechstronnie wykształcony, w wielu wierszach ukazujący nieubłagany upływ czasu ("Krótkość żywota"). Czas nieubła­ganie biegnie naprzód, człowiek dziś cieszy się życiem, a jutro umiera, nigdy też czas nie zawróci, żadne dzisiejsze wydarzenie nie powtórzy się jurto.
Między śmiercią, rodzeniem byt nasz ledwie może Nazwan być czwartą częścią mgnienia; wielom była Kolebka grobem, wielom matka ich mogiła.

W poezji Naborowskiego pojawia się też typowe dla średniowiecza, cha: wywodzące się z biblijnej Księgi Koheleta przekonanie o nietrwało­ści i znikomości otaczającego nas świata. Nie ma sensu zabiegać o jakie­kolwiek dobra doczesne, gdyż "wszystko marność i gonienie za wiatrem'
Oświecenie jest to epoka kultu rozumu czyli racjonalizmu, wiary w nieograniczone możliwości ludzkiego rozumu, jako narzędzia poznania świata. Dominującym prądem literackim był klasycyzm, którego pierwsze symptomy pojawiły się w kulturze europejskiej we Francji w XVII wieku, chociaż początki klasycyzmu wiążą się z odrodzeniem kultury starożytnej w epoce renesansu. Za cel sztuki klasycy uznali osiągnięcie doskonałości w realizacji piękna i prawdy, jedynych trwałych i uniwersalnych wartości. Zakładano, że ten ideał osiągnie się poprzez naśladownictwo najlepszych, antycznych wzorów. Najwaźniejsza była zasada harmonii między po­szczególnymi elementami dzieła literackiego, przestrzeganie jednorodno­ści estetycznej i gatunkowej, a w dramacie rygorystyczne przestrzeganie trzech klasycznych jedności miejsca, czasu i akcji. Specjalny nacisk położony też został na jasność i precyzję słowa, elegancję wysławiania się.

Realizatorem założeń klasycyzmu byt w polskiej literaturze Ignacy Krasicki, a jego ulubionymi gatunkami były znane od czasów starożytnych bajki, satyry, a nawet poematy heroikomiczne. Krasicki konsekwentnie realizował podstawowe zadanie, jakie wyznaczała sobie literatura oświe­ceniowa, aby uczyć, bawiąc. Cele dydaktyczne stały się najważniejsze. Twórcy tej epoki dostrzegali upadek moralny społeczeństwa, zanik daw­nych tradycji, życie ponad stan, egoizm szlachecki, prywatę. Zjawiska te Ignacy Krasicki poddawał ostrej krytyce w bajkach i satyrach. Oba te gatunki doskonale nadawały się do tych celów.

Bajka to gatunek znany już od czasów starożytnych, utwór epicki, wierszowany, o charakterze alegorycznym, w którym pod postacią zwie­rząt ukazuje się ludzkie wady i przywary. Każda bajka zawiera morał, czyli pouczenie, wypowiedziany wprost lub wynikający z fabuły utworu. Bajka więc doskonale nadawała się do realizacji celów dydaktycznych literatury. Krasicki właśnie w bajkach zawarł swój cały pogląd na świat i stosunki między ludźmi. Jest to obraz społeczeństwa, w którym siła góruje nad prawem, nie ma sprawiedliwości, ludzie są głupi, próżni, sprytni, leniwi, chciwi, zarozumiali. Ludzka pycha i próżność została zdemaskowana w bajce "Malarze", gdyż sławę i pieniądze zdobył malarz Jan, który upiększał portretowane postacie, zaś zdolny malarz Piotr nie zdobył uznania ani majątku, gdyż malował prawdziwe twarze.

Pycha i próżność została też ukarana w bajce "Szczur i kot", w której szczur, siedząc na ołtarzu, chwalił się, że to jemu kadzą. W pewnym momencie zakrztusił się dymem z kadzideł, a wówczas kot go udusił.

Bezduszne prawo silniejszego zostało ukazane w bajce "Jagnię i wil­cy", w której jagnię zostało zjedzone przez dwa wilki, gdyż było smaczne i słabe.

Poeta w bajkach prezentuje moralistyczną postawę, polegającą na demaskowaniu wad ludzkich i odsianianiu źródeł zła. Można też odnaleźć
w bajkach refleksje filozoficzne, dotyczące sensu życia, zakłamania człowieka. Poeta demaskuje świat fałszywych pozorów, rozkład moralny społeczeństwa, przemoc i upodlenie jednych, pychę i głupotę innych.

Główne motywy tematyczne bajek to przeciwstawianie prawdy fał­szowi, zła dobru, teorii praktyce, wielkości małości, a przede wszystkim zmienność wartości i ośmieszanie wad ludzkich: pychy, nałogów, łakom­stwa, zazdrości, hipokryzji, lenistwa, pieniactwa itp. Ten ponury obraz świata przedstawiony w bajkach Ignacy Krasicki łagodzi jednak poprzez stałe stosowanie humoru.

Podobny charakter mają "Satyry" Ignacego Krasickiego, w których autor skrytykował zepsucie obyczajów, marnotrawstwo, lenistwo, pijań­stwo, cudzoziemszczyznę, konserwatyzm poglądów.

Satyra to także gatunek znany od czasów starożytnych, który ośmiesza, piętnuje ludzkie wady, obyczaje, charaktery, pouczając zarazem, a więc spełniając za3ożenia oświeceniowego dydaktyzmu. Nazwa satyry pochodzi od greckiego boska Satyra, który odznaczał się wyjątkową złośliwością.

Krytyka społeczeństwa zawarta w satyrach Ignacego Krasickiego wy­wodzi się z jego poglądów, zbieżnych ze stanowiskiem Jana Jakuba Rousseau, który twierdził, że współczesna cywilizacja doprowadziła do degeneracji instytucje społeczne, do utraty autentycznych wartości czło­wieka. Krasicki zwalczał więc wynaturzenia, jakim uległy w Rzeczypos­politej szlacheckie instytucje, kompromitował fałszywe wartości, postulo­wał powrót do tradycji, stawiał za wzór poczciwych przodków, żyjących w cnocie, prostocie, a utrzymujących w potędze własne państwo. Demas­kował obłudę, marnotrawstwo, pijaństwo, pogoń za cudzoziemską modą, karciarstwo, okrucieństwo wobec służby.

Ograniczał się do spraw wyłącznie obyczajowych, pomijając problemy polityczne. Nie atakował też nigdy konkretnych osób, zgodnie z zasadą, którą sam sformułował w "Monachomachii":
I s'miech niekiedy może być nauką,
Kiedy się z przywar, nie z osób natrzątsa.
Najbardziej znane satyry Krasickiego to "Pijaństwo", "Żona modna" i "Świat zepsuty". W pierwszej z nich autor krytykuje wadę pijaństwa, nękającą Polaków od pokoleń. Jeden z bohaterów opowiada, jak trudno jest w życiu codziennym ustrzec się picia wódki. Imieniny żony, leczenie złego samopoczucia nalewką anyżkową, obowiązkowe picie dużych ilości wy­trawnego wina przy obiedzie, aby ustrzec się niestrawności. Obiad kończy się bójką pijanych biesiadników, a satyra kończy się oświadczeniem
jednego z rozmówców, że idzie napić się wódki. Jest to pełne ironii podsumowanie dyskusji o ujemnych skutkach pijaństwa i zaletach trzeźwości.

Satyra "Żona modna" demaskuje szerzący się w Polsce kosmopolityzm i bezkrytyczne uleganie cudzoziemskiej modzie, które prowadzi do trwo­nienia majątków. W satyrze sportretowana zostala sfrancuziała dama, która doprowadziła do ruiny majątkowej swego męża. Z miasta na wieś wyjeżdżała w angielskiej karecie na resorach, zabierając z sobą kanarka, srokę, kotkę z kociętami i mysz na łańcuszku. Zwolniła starą, oddaną służbę, aby przyjąć modnych pasztetników i cukierników, szlachecki dworek zamieniła w pałac - urządziła salon, bawialnię, sypialnię, oddziel­ne pokoje do książek, do strojów. W parku króluje sentymentalizm - belwederki, cyprysy, altanki, szemrzące strumyki i domek pustelnika. W tej scenerii żona modna czyta romanse francuskie i angielskie:
A ja sobie rozmyślam pomiędzy cyprysy Nad nieszczęściem Parceli albo Heloizy.

Katastrofa nastąpiła wówczas, gdy w czasie fajerwerków urządzonych dla gości zapaliły się stodoły.

Obraz ówczesnej Rzeczypospolitej przedstawił Krasicki w satyrze "Świat zepsuty". Poetę oburza panujące bezprawie, rozpusta, egoizm szlachecki, brak troski o losy ojczyzny. Szerzą się oszustwa, bezbronnym sierotom krewni odbierają ziemię, nastąpił całkowity upadek moralności. W tym zepsutym świecie ojczyzna ukazana jest jako tonący okręt, podobnie jak to zrobił Piotr Skarga w swoich "Kazaniach sejmowych". Satyra kończy się patriotycznym apelem poety:
A choć bezpieczniej okręt opuścić i płynąć, Poczciwiej być w okręcie, ocalić lub zginać.

Ten krótki przegląd dorobku literackiego polskiego oświecenia uświa­damia nam, że była to epoka dydaktyzmu, ustawicznych pouczeń, mają­cych na celu poprawę istniejącej sytuacji.

Jeśli literaturę potraktujemy jako ścieranie się różnorodnych idei, najłatwiej tę prawidłowość omówić na przykładzie literatury romantycz­nej, gdyż romantyzm był wyrazem buntu przeciwko martwiejącej kulturze klasycystycznej, przeciwko jej racjonalizmowi i naśladowaniu antycznych wzorów. Programowo odrzucali wszelkie reguły i prawidła w sztuce, a przede wszystkim jej imitatorstwo, głosząc kult natchnienia poetyckiego,
poety wieszcza. kult uczucia, umiłowania wolności zarówno osobistej jak i narodowej, zainteresowanie folklorem, wprowadzając do literatury ele­menty fantastyczne pochodzenia ludowego, historycznego i orientalne.

Romantycy odrzucili materialistyczną wizję świata i oświeceniowy intelektualizm, odwołując się do uczucia, zwykłych odruchów serca i intuicji. Optymistyczna wizja świata pełnego harmonii i szczęścia została zastąpiona koncepcją, iż doskonalenie się wewnętrzne odbywa się przez męczarnie, cierpienia i wyrzeczenia. Oświeceniowa wiara w możliwość harmonijnego układu stosunków człowieka i społeczeństwa została zane­gowana, doprowadzając do romantycznego buntu jednostki przeciwko światu, społeczeństwu, utartym konwencjom i wartościom.

W tych warunkach kształtowała się koncepcja bohatera romantycznego, człowieka nieprzeciętnego, o niezwykłej indywidualności, skłóconego z Bogiem i z całym światem, podejmującego samotną walkę w obronie narodu lub ludzkości.

Spór romantyków z poprzednikami znany jest jako walka klasyków z romantykami, a podsumowaniem tego sporu i wyjaśnieniem różnic w oświeceniowym i romantycznym sposobie postrzegania świata ukazany jest w balladzie Adama Mickiewicza "Romantyczność". Swą irracjonalną postawę demonstruje poeta w doborze motta z "Hamleta" Szekspira:
Zdaje .się, że widzę... gdzie? Przed oczyma duszy mojej.

Przeciwstawienie świata materialnego światu duchowemu jest założe­niem kompozycyjnym całej ballady. Obłąkana dziewczyna Karusia roz­mawia z duchem swego zmarłego kochanka. Tej scenie przygląda się mędrzec i poeta, którzy reprezentują dwie różne postawy wobec życia. Mędrzec szydzi z obłąkanej dziewczyny, wyśmiewa "gawiedź" i radzi, aby zaufać jego "szkiełku i oku".

Natomiast poeta solidaryzuje się z ludem, współczuje nieszczęśliwej dziewczynie, a jego słowa, w których przeciwstawia się racjonalistycznej postawie mędrca stają się hasłami przewodnimi polskich romantyków:
Czucie i wiara silniej mówi da mnie Niż mędrca szkiełko i oko.
Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu
Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce; Nie znasz prawd Żywych, nie obaczysz cudu!
Miej serce i patrzaj w serce.

Niewątpliwą zasługą romantyków było też wprowadzenie do literatury motywów ludowych (zagadnienie omówione w poprzednim wypracowa­niu).

Literatura romantyczna wykreowała też specyficzny typ bohatera lite­rackiego, człowieka o nieprzeciętnej indywidualności i bogatej psychice, który wszystkie uczucia takie jak miłość, nienawiść, cierpienie, rozpacz przeżywa w sposób zwielokrotniony, prowadzący często do samobójczej śmierci. Za największą tego typu kreację należy uznać w literaturze europejskiej Wertera, bohatera powieści Johanna Wolfganga Goethego, człowieka przeżywającego rozterki moralne, którego nieszczęśliwa miłość doprowadza do samobójczej śmierci.

Wielka romantyczna miłość była też przyczyną tragedii Giaura, tytuło­wego bohatera powieści poetyckiej Jerzego Gordona Byrona. Swą miłość do tureckiej branki Leili przeżywa on w sposób zwielokrotniony, zatraca się w rozpamiętywaniu własnego nieszczęścia, staje niemal na granicy obłędu.

W literaturze polskiej tego typu bohaterem jest Gustaw, bohater IV części Mickiewiczowskich "Dziadów". On także popełnia samobójstwo z powodu nieszczęśliwej mi3ości, w momencie, gdy okazuje się, że jego ukochana jest "wietrzną istotą", którą oślepiło złoto.

Literatura polskiego romantyzmu rozwijała się w specyficznych warun­kach politycznych, a mianowicie w okresie niewoli narodowej, toteż nieszczęśliwego kochanka zastąpi bojownik o wolność ojczyzny.

Tę przemianę polskiego bohatera romantycznego z nieszczęśliwego kochanka w bojownika o wolność ojczyzny symbolizuje napis wyryty na ścianie bazyliańskiej celi w Wilnie, przez głównego bohatera "Dziadów" cz. III. "Umarł Gustaw, narodził się Konrad". Gustaw to nieszczęśliwy kochanek, natomiast Konrad, od ukazania się "Konrada Wallenroda" jest symbolem polskiego patrioty.

Sytuacja polityczna polskiego narodu sprawiła, że romantycy pod­porządkowali swe utwory tematyce narodowowyzwoleńczej. Ojczyzna pojmowana była nie tylko w kategoriach obywatelskiej służby, ale także w kategoriach uczuciowych, emocjonalnych. Ponieważ nie było jej na mapach Europy, żyła w sercach i umysłach Polaków.

Model polskiego bohatera romantycznego także ulegał zmianie. Naj­pierw nieszczęśliwego kochanka zastąpił samotny bojownik o wolność ojczyzny. Jest nim i Konrad Wallenrod i Konrad z III cz. "Dziadów". Ponieważ samotne działanie jest uznawane za główny błąd szlacheckiego rewolucjonizmu, pojawia się nowy typ bohatera romantycznego, reprezen­towały przez Jacka Soplicę, który nie wiewy już w skuteczność samot­nego działania, lecz szuka poparcia dla realizacji swych zadań w całym narodzie. (Obszerniejsze omówienie problematyki patriotycznej znajduje się w wypracowaniu: "Motywy patriotyczne w literaturze polskiej").

Bunt przeciwko sztywnym klasycznym regułom zaowocował powsta­niem wielu nowych gatunków literackich. Najczęściej były to gatunki synkretyczne, tworzone na przekór klasycznej zasadzie czystości rodzajów i gatunków literackich, które swobodnie łączyły elementy liryki, epiki i dramatu.

Jednym z takich gatunków jest ballada romantyczna, gatunek epicko-­liryczny, przesycony też elementami dramatycznymi. Fabuła ballady oparta jest na wydarzeniach fantastycznych lub historycznych, nasycona elementami tajemniczymi i zagadkowymi. Takie właśnie ballady, których wydanie w 1822 r. uważa się za początek polskiego romantyzmu, tworzył Adam Mickiewicz.

Niezwykle popularnym romantycznym gatunkiem była powieść poetyc­ka, której twórcą był Jerzy Gordon Byron. Także łączy elementy epickie z lirycznymi, a największą rolę odgrywa w niej narrator, który wciąż akcentuje swą obecność, zwraca się do czytelnika, komentuje jego czyny, a nawet przedstawia własne refleksje. Natomiast fabuła powieści poetyc­kiej jest luźnym połączeniem poszczególnych epizodów, przedstawionych zresztą celowo z zakłóceniem chronologii zdarzeń, co stwarza atmosferę niejasności i tajemniczości. Akcja powieści poetyckiej rozgrywa się w jakimś egzotycznym środowisku na przykład orientalnym lub historycz­nym. Bohater też jest jakąś tajemniczą, intrygującą postacią. Wszystkie te założenia realizuje "Konrad Wallenrod", którego akcja rozgrywa się w zamierzchłych czasach średniowiecza, fabuła jest fragmentaryczna, bohater postacią tajemniczą, którego dzieje musimy odtwarzać w luźnych fragmentach.

Najwięcej rewolucyjnych zmian dokonali romantycy w zakresie drama­tu, który od czasów starożytnych ujęty był w sztywne reguły klasycznych jedności miejsca, czasu i akcji. Obowiązywała w nim też zasada decorum, czyli odpowiedniego dostosowania stylu do wzniosłości tematyki, a także zasada czystości kategorii estetycznej. Romantycy - zresztą w ślad za Szekspirem, świadomie przeciwstawiali się tym skostniałym formom.
Tak więc fabuła dramatu stała się luźnym zestawieniem niezależnych od siebie epizodów, które nie łączą w łańcuch przyczyn i skutków, lecz istnieją niejako samodzielnie. Taki sposób łączenia poszczególnych ele­mentów nazywamy kompozycją otwartą. Celowo też tączono elementy liryczne, epickie i dramatyczne, wątki realistyczne ze scenami fantastycz­nymi, tragizm z komizmem, groteskę z humorem. Realizacją tych założeń są "Dziady", utwór składający się z trzech całkowicie niezależnych od siebie części, i nie związanych ze sobą scen, pełen tragizmu, scen fantastycznych, a także groteskowych.

Nadszedł jednak czas, kiedy romantycy także musieli ustąpić z areny dziejowej. Nowa epoka, rozwijająca się w Polsce po klęsce powstania styczniowego swą nazwę przyjęła od tytułu dzieł Augusta Comte'a "Kurs filozofii pozytywnej", który twierdził, że w sposób ścisły i naukowy można zajmować się tylko tym, co jest sprawdzalne na drodze doświadczenia, a wyniki badań naukowych powinny służyć konkretnym celom ludzkości. Echa tej filozofii odnajdujemy w "Lalce" Bolesława Prusa. Wokulski w młodości jest gorącym entuzjastą nauki, marzy o studiach w Szkole Głównej, pracuje nad skonstruowaniem maszyny perpetuum mobile. Kontynuuje swe naukowe zainteresowania na Syberii, nawiązując kontakty z rosyjskimi uczonymi, zafascynowany jest badaniami Geista i możliwością wynalezienia metalu lżejszego od powietrza. Kontynuato­rem jego fascynacji jest Julian Ochocki, młody entuzjasta nauki, który w ślad za Augustem Comtem pragnie, aby wyniki jego badań służyły konkretnym celom ludzkości.

Wpływ na kształtowanie się pozytywistycznego światopoglądu wywarty też poglądy Herberta Spencera, autora teorii organicznej, który uznał, że istnieje pełna analogia między organizmem roślinnym lub zwierzęcym a społeczeństwem jako zorganizowaną zbiorowością. W obydwu wypad­kach podstawą egzystencji całości jest harmonijna współpraca poszczególnych organów. Poglądy te zrodziły pozytywistyczny kult ludzkiej pracy, która przynosiła korzyść społeczeństwu, a jednocześnie decydowała o sen­sie i wartości ludzkiego życia.

Doskonałym przykładem pozytywistycznego kultu pracy jest Ignacy Rzecki, który życie strawił na marzeniach o odzyskaniu niepodległości. Jednak drugą jego pasją życiową była praca w sklepie, w którym spędził niemal całe swe życie. Po powstaniu węgierskim tułał się po Europie do momentu, kiedy doszedł do wniosku, że bez Warszawy i sklepu jego dalsze życie nie ma sensu. Po raz drugi doświadczył tego uczucia, gdy Wokulski sprzedał sklep. Wyjazd z Warszawy, nawet celem odwiedzenia miejsc walki, byt ponad siły Rzeckiego. Stary subiekt, pozbawiony możliwości pracy załamał się psychicznie i zmam.

Pozytywistyczny kult pracy został także przedstawiony w powieści "Nad Niemnem", gdzie głównym kryterium oceny wartości człowieka staje się praca. Bohaterami pozytywnymi są tylko te postacie, które w pracy upatrują sens swego życia. Należy do nich Benedykt Korczyński, który za wszelką cenę chce utrzymać rodzinny majątek, a dzięki swej pracy utrzymuje rodzinę i rezydentów, kształci dzieci. W pracy upatruje sens swego życia Justyna Orzelska, która świadomie odrzuca oświadczyny Teofila Różyca i decyduje się wyjść za mąż za Janka Bohatyrowicza, wiedząc, że czeka ją praca na roli.

Pozytywistycznym hymnem na cześć ludzkiej pracy jest legenda o Janie i Cecylii, legendarnych przodkach Bohatyrowiczów, którzy przybyli na Litwę z centralnej Polski i w środku nadniemeńskiej puszczy założyli piękną i samowystarczalną osadę, karczując w pocie czoła las. Ich bohaterstwo miało typowo pozytywistyczny wymiar, było związane z od­wagą podjęcia ciężkiej, żmudnej ale w końcu dającej korzyść i satysfakcję pracy. Z dorobku i doświadczeń Bohatyrowiczów korzystały nie tylko ich dzieci i wnuki, ale także cała okolica.

Literatura według Stendhala miała być "zwierciadłem życia", spełniają te założenia wielkie powieści realizmu krytycznego "Lalka" i "Nad Niemnem", ukazując szeroki obraz ówczesnego społeczeństwa: arysto­kracji, szlachty, mieszczaństwa i proletariatu, sygnalizując najważniejsze problemy społeczne epoki.

Również doskonałym zwierciadłem życia społecznego stała się pozyty­wistyczna nowela. Właśnie nowele sygnalizowały nędzę i zacofanie polskiej wsi, bezradność chłopa wobec carskiej administracji. W bardzo drastyczny sposób problem ten przedstawia Henryk Sienkiewicz w "Szki­cach węglem", ukazując tragedię rodziny Rzepów, spowodowaną przez pisarza gminnego Zołzikiewicza. Panuje on niepodzielnie we wsi o zna­czącej nazwie Barania Głowa wraz z wójtem Burakiem i ławnikiem Gomułą. Ponieważ bezskutecznie usiłuje się zbliżyć do urodziwej Rzepo­wej postanawia wysłać do wojska Rzepę, podsuwając mu do podpisania odpowiedni dokument. Przerażona Rzepowa daremnie szuka pomocy u dziedzica, księdza, a nawet naczelnika powiatu Osłowice. W końcu ulega Zołzikiewiczowi, aby wydobyć od niego fatalny dokument. Finał noweli jest niezwykle tragiczny i wstrząsający. Rzepa zabija "wiarołom­ną" żonę siekierą i podpala dworskie zabudowania. Rzepa ani jego żona nie wiedzą, 5z chłop przekroczył już dawno wiek poborowy i do wojska i tak by go nie zabrano.

Marnowanie się talentów wiejskich dzieci przedstawione zostało w no­weli "Janko Muzykant" Henryka Sienkiewicza. Ta nowela również ma tragiczny finał, gdyż Janek niesłusznie oskarżony o kradzież skrzypiec, na których chciał jedynie zagrać, zostaje skazany na karę chłosty. Wykony­wana zbyt gorliwie przez nierozgarniętego stójkowego powoduje śmierć chłopca.

Podobny problem został przedstawiony w noweli Bolesława Prusa "Antek". Bohaterem jest także syn ubogiej wdowy uzdolniony chłopiec, pięknie rzeźbiący w drzewie, który nie może znaleźć dla siebie miejsca w wiejskim środowisku.

Pozytywiści odnotowali w swoich utworach rosnącą falę antysemityzmu i uznali ją za zjawisko niepokojące. W obronie polskich Żydów stanęła Mańa Konopnicka w noweli "Mendel Gdański". Tytułowy Mendel od 27 lat mieszka na tej samej ulicy, prowadzi maty zakład introligatorski, wychowując samotnie wnuka Jakuba. Nie może uwierzyć, że ktoś może go zaatakować tylko za to, że jest Żydem. Tymczasem w trakcie antysemic­kiej demonstracji banda rozwrzeszczanych niedorostków zaatakowała żydowskie sklepy i warsztaty. Mendel stanął z wnukiem w oknie swego zakładu, mając nadzieję, że swą pełną godności postawą przemówi do rozszalałego tłumu. Niestety, kamień rzucony przez demonstrantów ranił w głowę małego Jakuba. Nie wiadomo jak skończyłoby się całe zajście, gdyby nie pomoc pewnego studenta, który własnym ciałem zasłonił okno. Stary Mendel załamał się psychicznie, a swe uczucia wyrazu w prostych, wzruszających słowach:
...u mnie umarło to, z czym ja się urodziłem, z czym ja sześćdziesiąt i siedem lat żyt z czym ja umierać myślał... Nu, u mnie umarło serce do tego miasta.

Tak więc nowela pozytywistyczna podobnie jak powieść odzwiercied­lała typowe problemy społeczne epoki, prezentowała realistyczny obraz ówczesnego społeczeństwa.

Pozytywiści dostrzegając straszliwą ciemnotę i zacofanie wsi sfor­mułowali hasło pracy u podstaw. Postulat ten sformułował na tamach "Przeglądu Tygodniowego" w 1873 roku Aleksander Świętochowski. Dostrzegając drastyczne różnice między poszczególnymi klasami społecz­nymi, nawołuje ziemiaństwo i młodą inteligencję do kontaktów z wiejskim ludem, do szerzenia kultury i oświaty na wsi, do zakładania wiejskich szkółek przy dworach. Echa tych haseł pojawiają się w literaturze epoki.

Przede wszystkim należy wymienić nowelę Elizy Orzeszkowej "A.B.C.". Bohaterką utworu jest Joanna Lipska pozostająca na utrzyma­niu swego brata, skromnego urzędnika. Nie mając co zrobić z wolnym czasem uczy dzieci sąsiadów czytania i pisania. Głód wiedzy wśród małych uczniów jest tak wielki, że Joanna pod groźba więzienia nie potrafi im odmówić.

Natomiast w powieści "Nad Niemnem" autorka wspomina, że pani Andrzejowi Korczyńska prowadzi w Osowcach szkółkę dla wiejskich dzieci. Zaś Justyna Orzelska decydując się na małżeństwo z Tankiem i przeprowadzkę z dworu do wiejskiej chaty, stwierdza, że jeśli umie nieco więcej od mieszkańców wsi, chętnie swą wiedzę im przekaże.

Era pozytywistów minęła bezpowrotnie u schyłku stulecia. Jak zwykle twórcy nowej epoki przeciwstawiali się ideałom pozytywizmu, hołdując w pierwszym okresie modnym u schyłku wieku nastrojom dekadenckim. Młodopolskich dekadentów cechowało poczucie utraty wszelkich warto­ści, pesymizm, katastrofizm.

Nastroje te w sposób doskonały wyraził Kazimierz Przerwa Tetmajer w wierszu "Koniec wieku XIX". Poeta kolejno odrzuca różne postawy wobec życia. Największą ironią jest samo życie, wiara w idee też od wieków jest daremna, podobnie jak ufność składana w modlitwie, czy pogarda typowa dla głupców, którzy nie mogą utrzymać powierzonego ciężaru. Bezsensowna jest walka z przeciwnościami losu, gdyż nasze szansę równe są możliwościom mrówki, która znajdzie się na szynach przed pędzącym pociągiem. Młodopolski poeta, nie znajdując ucieczki przed męką istnienia "głowę zwiesił niemy".

Poczucie tak charakterystycznego dla epoki katastrofizmu panuje w cy­klu "Hymnów" Jana Kasprowicza pod znamienitym tytułem "Ginącemu światu". Wydanie hymnów zbiegło się ze spotęgowaniem nastrojów katastroficznych, przewidujących koniec świata wraz z końcem stulecia. Dominuje tu przekonanie, źe świat zmierza do katastrofy, a ludzkość ogarnął kryzys wartości.
Jednak Młoda Polska to przede wszystkim powrót do ideałów roman­tycznych. Nieprzypadkowo Julian Krzyżanowski nazywał konsekwentnie tę epokę neoromantyzmem, Przede wszystkim odżyła na nowo tematyka narodowo wyzwoleńcza zarówno w twórczości Stefana Żeromskiego jak i Stanisiawa Wyspiańskiego. W "Weselu" koncentruje się ona wokół złotego rogu, który posiada czarodziejską moc, gdyż na jego głos cały naród połączy swe siły i ruszy do zwycięskiej walki z wrogiem. Co prawda moment ten jeszcze nie nadszedł, Gospodarz mimo złożonej przysięgi oddał róg Jaśkowi, a ten po prostu go zgubił.

"Wesele" także swą formą nawiązuje do tradycji dramatu romantycz­nego, poprzez wprowadzenie motywów fantastycznych, zastosowanie kompozycji otwartej, syntezę różnych dziedzin sztuki.

Także powstanie listopadowe staje się tematem dramatów Wyspiań­skiego "Warszawianki" i "Nocy Listopadowej".

Poprzez swój krytyczny stosunek do ówczesnego, polskiego społeczeństwa Wyspiański przypomina postawę Juliusza Słowackiego, prezentowa­ną w "Kordianie" i "Grobie Agamemnona".

Stefan Żeromski także prezentował w swych utworach tematykę naro­dowowyzwoleńczą, ale najczęściej w powiązaniu z drastyczną prob­lematyką społeczną. W noweli "Rozdziobią nas kruki, wrony", chłop obojętny na sprawy narodowe zdziera odzież z zabitego powstańca. Pisarz jednak go usprawiedliwia twierdząc, że do takiego postępowania skłoniła chłopa dotkliwa nędza i wieki poniżenia.

Żeromskiego łączy z romantyzmem przede wszystkim kreacja bohate­rów, gdyż są to Ludzie nieprzeciętni, konsekwentnie, choć najczęściej samotnie realizują swe szlachetne idee, nawet za cenę osobistego szczęścia.

Takim bohaterem o cechach romantyka jest doktor Judym. Prowadzi on ze sobą nieustanny monolog wewnętrzny, jest to pasjonująca walka sprzecznych dążeń i pragnień. Negacja społeczeństwa i otaczającego świata tak typowa dla romantyków, każdorazowo wyraża się buntem, dążeniem do przełamania schematów życiowych. Tak jak romantyczni poprzednicy i Judym uporczywie poszukuje celu i sensu życia, a kiedy go odnajduje na wzór Konrada Wallenroda poświęca miłość i szczęście osobiste. W tym kontekście decyzja zerwania z Joasią jest w pełni uzasadniona, skoro pisarz pragnął utrzymać swego bohatera w romantycz­nej konwencji.

Judym jest także całkowicie osamotniony w działaniu, niezwykle wrażliwy i uczuciowy, a takie impulsywny. Tak jak bohaterowie roman­tyczni stanął w końcu przed tragicznym wyborem, tragicznym dlatego, gdyż każda decyzja prowadziła do końcowej katastrofy.
Adam Asnyk, który tak tragicznie przeżywał klęskę ideałów romantycz­nych podejmował też, próby pogodzenia się z rzeczywistością, formułując własną filozofię życiową, według której każde pokolenie, korzystając z dorobku przodków, wzbogaca go o własne osiągnięcia, tworząc uniwer­salne wartości, będące własnością wszystkich pokoleń.
 

Dramat polskiego emigranta dawniej i dziś. Omów problem na wybranych przykładach.
 
Pewien dziennikarz, który zwiedził cały świat, powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że w każdym kraju, w którym był spotkał Polaków. Są oni na wszystkich kontynentach, pod kołem polarnym i w amazońskiej dżungli, w wielkich miastach obu Ameryk i w australijskim buszu. Na rozproszenie Polaków po całym świecie wpłynęły dzieje naszego kraju. Warunki polityczne sprawiły, że przez ostatnie 200 lat z Polski co kilkanaście lat wypływały fale emigrantów. Były dwie główne przyczyny, że Polacy wyjeżdżali z kraju: prześladowania polityczne oraz poszukiwanie pracy i lepszego bytu. Emigracja polityczna rozpoczęła się po rozbiorach, gdy Polska utraciła niepodległość. Uczestnicy powstania kościuszkowskiego, a także aktywni działacze Sejmu Czteroletniego uchodzili z kraju w nadziei, że za granicą będą mogli efektywniej działać na rzecz oswobodzenia ojczyzny. Pierwszym utworem emigracyjnym , który zapisał się w dziejach Polski, była pieśń Legionów Polskich, które we Włoszech formatował Jan Henryk Dąbrowski. Jeden z ich przywódców, Józef Wybicki, napisał w 1797 tekst tej pieśni, zaczynający się od słów: „Jeszcze Polska nie umarła” pieśń ta niosła nadzieję i wiarę w odzyskanie niepodległości, i podnosiła na duchu. Bardzo szybko spopularyzowała się także w kraju i z czasem stała się hymnem narodowym. Działalność konspiracyjna i coraz większy opór przeciw zaborcy doprowadziły do wybuchu powstania w 1830 roku. Po jego upadku znów z kraju wypłynęła masa uchodźców na zachód Europy. Była to tzw. Wielka Emigracja. Objęła ona nie tylko uczestników powstania i jego przywódców, lecz także wielu działaczy politycznych i społecznych, którzy zdali sobie sprawę, że tworzenie pod zaborem, w warunkach narodowego terroru, będzie niemożliwe. Ośrodkiem polskiej emigracji stał się Paryż. Rozwinęła się tu ożywiona działalność. Powstawały różne organizacje, wydawano polską prasę. Poprzez emisariuszy utrzymywano kontakt z krajem. Toczyły się gorące dyskusje spory, polemiki. Na emigracji tworzyli wielcy pisarze doby romantyzmu : Mickiewicz, Słowacki, Norwid. Tu komponował Chopin. W prologu do „Pana Tadeusza” Mickiewicz z niechęcią pisał o sporach na paryskim bruku. Postanowił napisać swój poemat, by zapomnieć o wygnaniu , by z hałaśliwej bolesnej współczesności przenieść „swoją duszę utęsknioną” do kraju lat dziecinnych, w przeszłość.  Większość utworów powstałych na emigracji przesycona jest głęboką tęsknotą za ojczyzną, troską o jej losy, współczuciem dla rodaków pozostających w niewoli. W III cz. „Dziadów”, które powstały w Dreźnie wiosną 1832 roku Mickiewicz, próbował wskazać na przyczyny upadku powstania i niejako tłumaczył się, dlaczego romantyczna poezja , która zagrzewała młodych do powstania, nie zdołała jednak doprowadzić ich do zwycięstwa. Ten sam problem pojawia się w czołowym dramacie Słowackiego pt. „Kordian”, wydany w Paryżu w 1834. Główny bohater podejmuje samotną próbę zabicia cara, ale jako wrażliwy poeta nie jest zdolny do morderstwa. W ostatniej chwili pada zemdlony  u drzwi carskiej sypialni. Dramat Wielkiej Emigracji był wielostronny. Z jednej strony był to dramat uchodźców, którzy bardzo tęsknili za krajem i za bliskimi. Często czuli się źle w obcym otoczeniu. Rządy krajów, w których emigranci pozostawali, dość czujnie patrzyły na ich działalność, bojąc się rewolucyjnych wpływów na własne społeczeństwo. Z drugiej strony był to dramat Polski. Emigracja była dla kraju jakby osłabiającym opuszczeniem krwi z żył. Opuszczali bowiem kraj ludzie najwartościowsi, mądrzy, zdolni, dzielni, buntownicy. Osłabiało to społeczeństwo i wypełniało rozgoryczeniem i pesymizmem. Na obczyźnie twórcze siły tych najcenniejszych społecznie jednostek często marnowały się. Niektórzy popadali w rozpacz, nostalgię. Byli pełni negacji i pretensji do całego świata. Swą sytuację uważali za wygnanie, banicję. Dręczyła ich niemoc, narzucona bierność. Ileż mogli by zrobić dobrego dla ojczyzny gdyby w kraju istniały do tego odpowiednie warunki. Tułali się więc po obcych krajach, wiedząc, że nigdy więcej do kraju już nie powrócą. Poeci tęsknotę i bolesną nostalgię wyrażają w wierszach. Mickiewicz najpiękniej dał wyraz tym uczuciom w Inwokacji do „Pana Tadeusza” ,a także w „Sonetach krymskich”   Słowacki smutek bezdomnego, błądzącego po świecie pielgrzyma  wyraził m. in. w wierszach „Rozłączenie” i „Hymn o zachodzie słońca”. Ten piękny liryczny wiersz jest bolesną skargą do Boga na samotność i zagubienie w świecie. Tęsknota za ojczyzną łączyła się u Słowackiego z tęsknotą Za matką w „Hymnie”. Wiersz „Pielgrzym” napisał także Norwid. W 1832 roku Mickiewicz wydał pisane poetycką prozą „Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego”. Przypisał Polsce i jej emigracyjnym emisariuszom rolę mesjanistyczną. Porównywał rozbiory do męki Chrystusa, a polskich emigrantów uważał za głosicieli idei „ wolności i walki z wszelkim despotyzmem. Mieli oni spełniać wielką , ogólnoświatową rolę apostołów wolności.  Po 33 latach nowy zryw wolnościowy Polaków w 1863 roku znów zakończył się klęską. Wywołał nową falę emigracji, w odróżnieniu od poprzedniej zwano ją „Młodą emigracją”. Przyczyny jej były podobne jak poprzedniej. Uczestnicy powstania chronili się za granicą przed represjami zaborcy. W tym też czasie pod koniec XIX wieku zaznaczyła się pierwsza potężna fala emigracji zarobkowej. Jej przyczyny były natury ekonomicznej. Uwłaszczenie chłopów wprowadzone w 1864 dla bardzo wielu stało się w praktyce wywłaszczeniem. Małe, biedne gospodarstwa chłopskie często bankrutowały w obliczu długów jakie na nich ciążyły. Pojawiła się liczna grupa chłopów bezrolnych i bez środków do życia. Takiego właśnie chłopa opisała Konopnicka w wierszu „Wolny najmita”. Nie miał on nic miał tylko wolność, z którą mógł zrobić co chciał. Ci właśnie ludzie w ostateczności decydowali się na wyjazd w świat, zachęceni perspektywą otrzymania ziemi i lepszego życia. Celem ich emigracji była głównie Ameryka Płn. W tej emigracji duży udział mieli górale z Podhala, ubogiego i przeludnionego regionu Polski. W popularnej piosence pisali z rozpaczą i goryczą „I góry porzucić trzeba dla chleba, panie, dla chleba”. Obraz tej emigracji ukazał Sienkiewicz w noweli „Za chlebem”. Chłopi polscy byli ciemni, prości, często nie umieli pisać i czytać. Ponieważ nigdy nie wyjeżdżali nigdzie ze swojej wioski toteż podjęcie podróży przez ocean było dla nich wielkim stresem i silnym przeżyciem psychicznym. Wielu rzeczy nie rozumieli, budziło to więc w nich strach i przerażenie. Czuli się samotnie bez oparcia. W nowej ojczyźnie przeżywali wiele dramatycznych chwil, zanim dorobili się jakiejś stabilizacji. Nie znali języka, tęsknili uporczywie za krajem, wszystko wokół było inne, obce, często wrogie. Czekała ich ciężka, mordercza praca, choroby, samotność wśród obcych. Czasem nie dochodzili nigdy do stabilizacji, niezdolni nigdzie poza własnym krajem poczuć się u siebie. Przykładem emigranta, który tułał się po świecie wiele lat, jest Skawiński bohater noweli Sienkiewicza pt. „Latarnik’ . Był on uczestnikiem powstania listopadowego. Los zagnał go do Stanów Zjednoczonych. Tu walczył dzielnie przez wiele lat, potem próbował różnych prac i zawodów, ale pech sprawił, że nigdzie nie mógł się zadomowić i wciąż wędrował z miejsca na miejsce. Choć mijały lata, wciąż tęsknił do kraju. Gdy otrzymał wydanie „Pana Tadeusza” tekst t bardzo wzruszył go i rozpalił tęsknotę do kraju, do rodzinnych stron. Mogło by się wydawać, że odzyskanie niepodległości w 1918 roku położy kres polskiemu wychodźstwu. Niestety w 21 lat później wybuchła II wojna światowa. Po obronnej walce we wrześniu 39 roku Polacy znów zmuszeni emigrować, uciekając przed represjami niemieckimi. Wielu polskich lotników znalazło się wtedy w Anglii. Zostali oni włączeni do angielskich sił powietrznych i walnie przyczynili się do obrony Anglii przed agresją Niemiec. Książka Arkadego Fiedlera „Dywizjon 303” utrwaliła pamięć ich bohaterstwa, odwagi, brawury, talentów wojskowych.  Z terenów wschodnich, zajętych przez wojska sowieckie, znów masa Polaków została pognana w głąb Rosji. Ta emigracja, głównie przymusowa sprawiła, że dziś tylu Polaków żyje na Syberii, w Kazachstanie i innych regionach Rosji. Losy tej emigracji były bardzo ciężkie. Wielu przeszło przez sowieckie więzienia i łagry, co tak wstrząsająco opisał Gustaw Herling Grudziński w swej książce pt. „Inny świat” . Po zwycięstwie nad Niemcami w 1945roku, w Polsce nastały czasy rządów totalitarnych. Ograniczały one swobody twórcze, prześladowały tych, którzy nie godzili się iść ściśle wytyczoną drogą. I znów w wielu przypadkach pisarze i poeci decydowali na emigrację z kraju, legalną lub nie, w imię swobody twórczej i osobistej. Do takich emigrantów należeli m. in. Czesław Miłosz, wielki Polski poeta odznaczony w 1980 roku literacką Nagrodą Nobla. On i podobni jemu przeżywali odwieczny dramat polskiego emigranta: tęsknotę za krajem, poczucie obcości, konieczność zachowania łączności z krajem. W eseju pt. „ Zniewolony umysł” wyjaśnił przyczyny swojej emigranckiej decyzji. Pozostając za granicą pisze swoje poezje wyłącznie po polsku. W wierszu pt. „Moja wierna mowa” wyznaje, jak bardzo stara się, by mimo długich lat odcięcia od żywej mowy, polskiej zachować piękną poetycka polszczyznę. Dramat emigracyjnych pisarzy powojennych polegał na tym, że przez wiele lat pisali po polsku nie mając nadziei, że będą przez rodaków czytani. Ich twórczość była w kraju na indeksie o czym decydował fakt, że pozostawali na emigracji. Toteż do 1980 roku poezje Czesława Miłosza były w Polsce prawie nieznane. Dopiero przyznanie mu Nagrody Nobla otworzyło dla niego rynek czytelniczy w Polsce. Postacią tragiczną polskiej emigracji lat 50-tych był Marek Hłasko. W czasie pobytu w Paryżu , Wydał dwie nowele zatrzymane w kraju przez cenzurę. Za te „przestępstwa” utracił na zawsze prawo powrotu do kraju. Obcy w tamtym środowisku krytyczny w stosunku, do tego, co się działo w kraju, błąkał się po świecie, próbował różnych zawodów, coraz mniej pisał , coraz więcej pił pogrążając się w emigracyjnej nostalgii. W 1969 roku mając zaledwie 35 lat , prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Przedwczesna śmierć tego oryginalnego pisarza wyraża najlepiej dramat polskich emigrantów, ich częsta niemożliwość życia w warunkach poza krajem. W marcu 1968 roku przez Polskę przeszła fala strajków i demonstracji. Rozpoczęli je studenci, potem ogarnęły one szerokie kręgi społeczeństwa w tym inteligencję i środowiska twórcze. Po zdławieniu tych ruchów, z kraju w obawie przed represjami wyjechało wielu zasłużonych dla polskiej kultury pisarzy i intelektualistów pochodzenia żydowskiego, gdyż represje nabrały charakteru antysemickiego. Ostatnia fala emigracji objęła Polskę w latach 80 – tych. Jej przyczyny były rozliczne i skomplikowane. Wyjeżdżali głównie z przyczyn politycznych, z rozczarowania i rozgoryczenia stanem wojennym. Inni wyjeżdżali dla uzyskania lepszej pracy, pełnego wykorzystania swoich zdolności zawodowych. Emigracja ta była dla kraju wielkim złem , ciężką chorobą społeczną. Wyjeżdżali głównie ludzie młodzi, wykształceni, odważni, często wybitni naukowcy, pisarze i specjaliści z różnych dziedzin. Było to oczywiste osłabienie naszego życia narodowego. Za granicą są oni w większości cenionymi fachowcami. Na zakończenie należało by wyrazić nadzieję, że nasza przyszła historia ukształtuje się tak, by Polacy nie musieli wreszcie po 200 latach szukać pracy chleba i wolności poza granicami kraju.
 

Emigracja, tragizm losu emigracyjnego w literaturze romantyzmu i współczesności.
 
Miłość do ojczyzny, tęsknota za krajem lat dziecinnych, obok patriotyzmu i przyjaźni, to wartości opiewane we wszystkich epokach literackich. Poeci i pisarze stawiali swój dom rodzinny na pierwszym miejscu, toteż ukazywali jego piękno, tradycję i kulturę w mistrzowski sposób. Niestety wielu mistrzów pióra musiało wspominać swoją ojczyznę z daleka, lecz pozytywnym skutkiem tej rozłąki są liryki, hymny, będące dowodem miłości do ojczystej ziemi polskiej.
 
R O M A N T Y Z M
 
Najsilniej potrzeba wznoszenia się na piedestały swojego kraju uwidoczniła się w romantyzmie. W Polsce kierunek ten rozwijał się w szczególnie trudnych warunkach. Kraj znajdował się pod zaborami. Mimo wysiłków czynionych w celu odzyskania niepodległości, jego przyszłość nie zapowiadała się zbyt optymistycznie. Wielu Polaków przebywało po upadku powstania listopadowego na emigracji, wielu odbywało kary zesłania. Elita polskiej inteligencji - Chopin, Mickiewicz, Słowacki, Norwid i inni - większość swojego życia zmuszeni byli spędzić poza granicami Polski. Niektórzy uchodźcy już nie powrócili na kamienne łono ojczyzny. Okoliczności te sprawiły, że temat emigracji był tematem szeroko rozpowszechnionym wśród bezdomnych.
 
Adam Mickiewicz
 
Jednym z pierwszych jego utworów w którym pokazał on sylwetkę Polaka-tułacza, są Sonety Krymskie powstałe w wyniku podróży na Krym. Przeżycia wywołane pięknem przyrody są tylko pretekstem do wyznań podmiotu lirycznego, dręczonego przez wspomnienia utraconego kraju. Pielgrzym w utworach Adama Mickiewicza to niemal bohater byronowski: jest samotny, wrażliwy, wyizolowany ze społeczności ludzkiej, pełen niepokoju i nostalgii. Dodatkowo jego nastrój jest pogłębiony przez poczucie wielkości natury i znikomości człowieka.
Kolejny utwór łączy się z następnym etapem podróży wieszcza. Był to Paryż. Wielka Emigracja nawet tysiące kilometrów od polskiej ziemi wiodła spory polityczne między sobą. Adam Mickiewicz chcąc doprowadzić rodaków do kompromisu, napisał Księgi pielgrzymstwa polskiego, gdzie zawarł następującą myśl: pielgrzymowanie Polaków nie jest zwykłą emigracją ani tułaczką po Europie. Polscy uchodźcy powinni głosić ideę miłości do ojczyzny, wolności i gotowości poświęcenia. Poeta aby dobitniej przekazać założenia swego dzieła posługuje się przypowieścią o chorej matce i lekarzach kłócących się o metodę leczenia. Lecz nie terapia tu pomogła, ale miłość jej syna. Mickiewicz twierdził, że tak samo jest z Polską - tylko prawdziwe uczucie powinno ją otaczać, nie waśnie i spory. Przywołanie do pamięci ojczyzny, wymawianie jej imienia wśród emigrantów, mogło być znaczącym bodźcem do ustabilizowania konfliktów między nimi. Aby nie zatracili oni nadziei, aby nie zgasł w nich płomień wiary w zwycięstwo. Mickiewicz opisał swoje wspomnienia z kraju lat dziecinnych, poruszył sercem i duszą współpielgrzymów.
Głosem emigranta, głosem pełnym nostalgii Mickiewicz w Panu Tadeuszu woła:
Litwo! Ojczyzno moja!
Ty jesteś jak zdrowie. Ile cię trzeba               
cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność
twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie...
 
Przywołanie obrazów szlacheckiego dworku, ukazanie staropolskich tradycji i zachwyt nad pięknem przyrody wskazuje na wielką miłość do ojczyzny. Adam Mickiewicz piszący o domu rodzinnym to wygnaniec na paryskim bruku, szukający ucieczki przed nękającą go samotnością i wyobcowaniem, jakie niosą mu i jemu podobnym tułaczom ciężkie czasy.
 
Juliusz Słowacki
 
Podobnie jak Mickiewicz, i on próbował odnaleźć ojczyznę poprzez swą twórczość. Jego nostalgia w sposób prosty a zarazem wielce wymowny wyrażona została w hymnie Smutno mi Boże. Inspiracją do napisania tego liryku były prawdopodobnie lecące bociany, które wieszcz widział płynąc na Daleki Wschód. Obserwacja piękna przyrody wywołuje smutne refleksje nad własnym nieszczęśliwym losem. Rejs statkiem, a tym samym uzmysłowienie sobie, że statek ten nie płynie do kraju, budzi w Słowackim potrzebę zwierzeń. Otwiera on swą duszę przed Bogiem, ponieważ tylko on jest w stanie zrozumieć cały bezmiar tęsknoty za domem. Poeta oddaje uczucie osamotnienia i żałosnej determinacji w słowach:
Żem był jak pielgrzym, co się
w drodze trudzi
Przy blaskach gromu
Że nie wiem, gdzie się w mogiłę położę
Smutno mi, Boże
Szybujące bociany boleśnie przypominają mu ojczyznę, rodząc nową falę nostalgii, żalu, że to nie on jest ptakiem lecącym do kraju. Wyjątkową atmosferę, wiersz ten zawdzięcza swej prostocie wyznań człowieka liczącego się z niemożnością powrotu do rodzinnego kraju.
 
Temat ojczyzny Słowacki porusza także w Pamiętniku Zofii Bobrówny:
Niechaj mnie Zośka o wiersze nie prosi,
Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci,
To każdy kwiatek powie wiersze Zosi,
Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci.
 
Cyprian Kamil Norwid
 
W tonacji zupełnie odmiennej napisany jest wiersz Norwida Moja piosnka (II). Jest to również jeden z najbardziej oddziaływujących na naszą wyobraźnię liryków tułaczy. Utwór mówi o żalu człowieka, który wiele cierpiał i doznał w życiu wielu bolesnych zawodów. W trzech pierwszych strofach dominuje motyw tęsknoty za krajem ojczystym, tęsknoty do prawości i prostoty polskiego ludu. Norwid wspomina pełen pokory gest rodaków podnoszących z ziemi najmniejszą okruszynę chleba, otaczanie troską bocianiego gniazda i przyjazne ukłony które są - jak odwieczne Chrystusa wyznanie: Bądź pochwalony.
 
W S P Ó Ł C Z E S N O Ś Ć
 
Ukazywanie się w literaturze pielgrzyma szukającego swej ojczyzny nie zakończyło się nawet wtedy, gdy Polska odzyskała niepodległość. Temat ten ze zdwojoną siłą powrócił wraz z nastaniem nowego kataklizmu dziejowego - II wojny światowej. Najazd wroga na Polskę, osamotnienie kraju wśród innych państw europejskich, 6-cio letnia gehenna wojenna sprawiła, że znów znaleźli się żołnierze walczący na wszystkich frontach (pod Monte Cassino, pod Tobrukiem, w bitwie o Anglię). Cenzura, represje, niemożność swobodnego wyrażania myśli, spowodowały, że wielu poetów i pisarzy opuściło zniewolony kraj. Na uchodźstwie znaleźli się m.in. Julian Tuwim, Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński, Czesław Miłosz, Gustaw Herling-Grudziński, Witold Gombrowicz. Niektórzy z nich wrócili, dla niektórych ojczyzna została tylko wspomnieniem. Dla większości emigrantów oparciem stał się Paryż, lecz nawet ta zastępcza ojczyzna poniosła klęskę.Wtedy poeci tacy jak Lechoń, Tuwim, przebyli szlak wygnańczej wędrówki przez Hiszpanię, Portugalię, Brazylię, aż do Nowego Jorku.
 
Jan Lechoń
 
Żył on w Ameryce bez nadziei na powrót do kraju. Jedyną jego ucieczką było pisanie Dzienników, w których dzielił się refleksjami m.in. o sytuacji w kraju, o życiu na emigracji, o swojej samotności, np:
...samotność rozdzierająca - ta głęboka, na którą nie ma rady na tej ziemi wygnania...
Stany Zjednoczone były dla Lechonia w pewnym sensie przymusowym miejscem odosobnienia.Schronił się on tu wskutek następstw wojennych, był on jednak gotowy zawsze służyć ojczyźnie.
Typowo emigracyjnym lirykiem jest wiersz Przypowieść. Poeta pisze o żołnierzu, który zostawił ślady swojej stopy na wszystkich nieodstępnych drogach Europy. Z wiersza wywnioskować można, że jest to wypowiedź kogoś, kto zdecydował się pozostać na obczyźnie, ale także kogoś, kto próbuje wytłumaczyć swą decyzję i położenie w jakim się znalazł. Podmiot liryczny można w tym przypadku utożsamiać z samym poetą Janem Lechoniem.
 
Julian Tuwim
 
W tamtych trudnych dla poetów czasach powstał wiersz Juliana Tuwima Kwiaty polskie. Poeta kieruje w nim swoje krytyczne uwagi szczególnie pod adresem władzy, jednak mówi także o poezji i ojczyźnie:
Śpiewam dwusłowy hymn prostaczy,
Jakby to był poemat cały:
Że Wisła płynie...Wisła płynie...
Matko i wierszu, i ojczyzno,
Umiłowani trój-jedynie!
 
Zbigniew Herbert
 
Pan Cogito - powrót Utwór podejmujący tematykę masowej emigracji Polaków na Zachód w latach 70-tych i 80- tych. Mimo lepszego życia na emigracji, podmiot liryczny decyduje się na powrót do rodzinnego kraju z pełną świadomością tego, że zastanie zniszczoną ojczyznę, w której nie będzie mógł prowadzić życia takiego jak na obczyźnie. Pojawia się pytanie więc po co wraca:                                  - do wody dzieciństwa
- do splątanych korzeni
- do uścisku pamięci
- do ręki twarzy
   spalonych na rusztach czasu
Wartości związane z ojczyzną są dla niego cenniejsze niż wygoda w obcym kraju.
 
Kazimierz Wierzyński
 
Wierzyński nie pogodzony z nową Polską stanął u progu lat powojennych wobec trudnego wyboru. Zdecydował się jednak pozostać na emigracji, która teraz pełniła już inną funkcję i miała inne uzasadnienie niż w latach wojny. Poezja jego jest dokumentem przemyśleń współczesnego człowieka wywołanych przez nostalgię, przez żal za opuszczoną ojczyzną. Wiele jego utworów o tematyce emigracyjnej zostało napisanych w Paryżu (Korzec maku, Tkanka ziemi, Kufer na plecach czy Sen marca). Były to arcydzieła liryki osobistej, przekazujące ważne treści przemyśleń i emocji charakterystycznych dla wychodźstwa polskiego po drugiej wojnie światowej.
Pojawia się utwór Rozmowa z księdzem. W swojej twórczości neguje sens wysiłków zmierzających do ulepszenia ludzkiej egzystencji, a także sens samej egzystencji w Rozmowie z księdzemŻycie? Nie mówmy o tym. Wiadomo - opowiadanie idioty.
Genezą takiego stosunku do historii jest gest obronny człowieka, który od niej przyjął najcięższe ciosy. W utworze tym przemawia do nas człowiek który dźwigał z rozpaczą i mozołem swój kufer na plecach, kufer gorzkiego emigracyjnego losu.
 
Tragizm tego poety, który wybrał los emigranta, polegał na tym, że nie umiał i nie chciał przestać być poetą Polaków i spraw polskich.
 
Czesław Miłosz
 
Pod koniec 1945 roku Miłosz wstąpił do służby dyplomatycznej i pracował w placówkach w Stanach Zjednoczonych i Francji. W roku 1951 odmówił powrotu do kraju. Postanowił zerwać z nim i przyjąć status emigranta. Motywy swego postanowienia wyjaśnia jego tom esejów Zniewolony umysł napisany przez niego w Paryżu. Opisując zjawiska, procesy zachodzące w psychice charakteryzowanych ludzi, opierał się częściowo na własnych doświadczeniach. Miłosz, mimo swego pobytu na emigracji starał się nie być obojętnym na wydarzenia w kraju.
Zainspirowany własnymi doświadczeniami z życia jako emigrant oraz utartymi prawdami o świecie pisze Dolinę Isy. Jest to powieść o rodzinnym dworze na Litwie, o tradycjach, o zwyczajach ludowych. Była ona powrotem do lat dziecinnych, do wczesnej młodości i do przyrody. Bohaterem powieści został chłopiec dorastający wśród piękna natury w początkach XX wieku. Apoteozowanie kraju lat dziecinnych wraca tu echem z Pana Tadeusza.
Swoje wewnętrzne doznania  związane z losem emigranta ujął w napisanej we Francji Katedrze Sandwiczów przedstawiając awanturnicze przygody polskich marynarzy, którzy zeszli z pokładu i pozostali za granicą. 
 
Na przytoczonych utworach zarówno z epoki romantycznej jak i współczesności, widoczny jest ścisły związek treści ujętej w tychże utworach a sytuacji panującej w kraju, sytuacji politycznej. Poezja ta tworzona była przez ludzi którzy osobiście doznali wszelkich cierpień moralnych związanych z losem emigranta. Możemy więc traktować tą poezję jako wyjątkowo ważny dokument w dziejach literatury polskiej ze względu na ścisły jego związek z dziejami historycznymi naszego kraju zarówno w epoce romantyzmu jak i współczesności. Emigracja polska najcięższe chwile ma już dawno za sobą. Dziś, jeżeli mówi się o uchodźcach, to już nie z przyczyn politycznych czy z powodu represji, lecz z własnego, nieprzymuszonego wyboru.
 

Jak rozumiesz termin "przystosowanie" ? Podaj takie przykłady, których nie potępiasz i takie, które cię oburzają.

 
Materialna forma życia człowieka, jego głęboko zakorzeniony egzystencjalizm a także odwieczna walka o przetrwanie wycisnęły dobitnie piętno w każdym z nas. Piętno, które powoduje, iż w każdej sytuacji, w różnych okolicznościach szukamy drogi do przeżycia, przetrwania, wielokrotnie hołdując zasadzie, że cel uświęca środki. To powoduje, że często dokonujemy czynów, o których realizację nigdy wcześniej byśmy się nie posądzali. Człowiek jest tak bardzo podporządkowany okolicznościom jakie mają miejsce, że nie sposób jest patrzeć na jego zachowanie z jakiejkolwiek perspektywy i innego, niż jego własny, punktu odniesienia, który uwarunkowuje postępowanie kierowane bardziej emocjami i szeroko rozumianym instynktem samozachowawczym, niż tylko rozumem i rozwagą.
Opierając się na powyższych założeniach chciałbym przeprowadzić analizę, mającą na celu potwierdzenie tego schematu, oczywiście z góry robiąc założenie, że od każdej reguły znajdą się wyjątki, które z pewnością nie mogą przesłonić tej prawdy.
Bardzo dobitne odzwierciedlenie oraz potwierdzenie tego, o czym przed chwilą wspomniałem możemy znaleźć w wielu utworach poetyckich "epoki pieców", które to są głębokim wyrazem indywidualnych, a przez to także i "globalnych" odczuć ludzi, których przeznaczeniem było znaleźć się w samym centrum tych wszystkich niegodziwości, jakie stworzył sam człowiek.
Chciałbym w mojej pracy skoncentrować się na opowiadaniach Tadeusza Borowskiego, gdyż wnoszą one wiele przekonywujących motywów, nadających się do uzasadnienia postawionej tezy bardziej, niż wiele innych znanych mi utworów tamtego okresu. Są one może w niektórych miejscach wyolbrzymione i przejaskrawione, lecz z pewnością niezbyt wiele...
Pierwszym z utworów, na który chciałbym zwrócić uwagę, jest "Pożegnanie z Marią". Dlaczego właśnie ten utwór zaintrygował mnie swoją treścią i gdzie znajdują się te argumenty, które dadzą przekonywujący obraz słuszności tezy o zdolności człowieka do przystosowania się do każdych warunków ? Jest to spowodowane faktem, iż ten zbiór opowiadań zapoznaje nas z powszednim dniem życia w tamtych czasach. Opowiada o egzystencji ludzi pod okupacją, czy też o "normalnym" życiu obozowym. Nie ukazuje jedynie terroru, cierpienia, lecz zwykłą codzienność, może znajdującą się na granicy ludzkiej godności, lecz taką do której należało się przystosować, aby przetrwać. W tytułowym opowiadaniu "Pożegnanie z Marią" ukazano dwie odrębne rzeczywistości. Jedną oficjalną, propagandową, która stanowiła jedynie cel okupanta, lecz cel niedościgniony, który w całej swej surowości i bezwzględności nie mógł być zrealizowany, gdyż był wykładnikiem ludzkiego postępowania, któremu jest zawsze daleko do doskonałości, niezależnie od tego, czego dotyczy. Drugą rzeczywistością, a właściwie tą bardziej prawdziwą, było ukazanie realizacji założeń o "wzorowym niemieckim porządku", co było wykazaniem niespójności pomiędzy odgórnym nakazem, czy też jakąś niesłuszną ideą, której sposób realizacji nie mógł być przez ludzi zaakceptowany, a postępowaniem ludzi, którzy mieli tego dokonać. Autor dał nam liczne przykłady świadczące o tym, że w istocie daleko było od "ideału" i to zarówno z jednej, jak i drugiej strony "barykady". Fakty te świadczą nie tylko o odejściu od określonych norm społecznych, lecz także i moralnych. Ludzie szukali każdej drogi przystosowania się do otaczających ich warunków, było to trudne, wymagało dokonania wielu wewnętrznych przewartościowań, lecz było koniecznym zbliżeniem się do drogi, u której celu stało przeżycie i w miarę godna, w tamtych okolicznościach, egzystencja.
W innym opowiadaniu Borowskiego "Chłopiec z Biblią" zostajemy wprowadzeni w tematykę obozową. W tym, jak i zresztą wielu innych opowiadaniach tego autora, brak jest intrygującej treści, lecz przez to autor mógł skoncentrować się na przekazaniu czytelnikowi innych doznań i odczuć, tak więc jest to uzasadnione artystycznie. Narrator tworzy sytuację niepewności i niesamowitej tymczasowości - świadomości przemijania. I nawet tutaj, w sytuacji, gdy ludzie ci nie mają praktycznie przed sobą żadnych perspektyw i są świadomi swej przyszłości, to mimo to, jakby na przekór wszystkiemu, w warunkach tych rodzi się typ "cwaniaka", który nie tylko chce przetrwać, ale dobrze żyć. Co z tego wynika ? Na pewno fakt, iż człowiek w każdych warunkach może znaleźć nadzieję i swoje własne miejsce, do którego będzie umiał lub też musiał się przystosować, choć z zewnątrz może wydawać się to co najmniej niepoważne lub też co najmniej kontrowersyjne, biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znaleźli. Brak perspektyw ? A czyż właśnie ten brak perspektyw na przyszłość nie powoduje w ludziach wytworzenia wizji swojego własnego, zamkniętego świata, który im odpowiada i nie wywołuje w nich potrzeby utożsamienia się z nim, dzięki czemu łatwiej jest im pogodzić się z otaczającym światem, przeważnie innym od tego znajdującego się w sferze nierealności ? Z pewnością tak, lecz równie często można dostrzec ludzi, którzy przystosowują się do tego z czym nie mogli się przedtem pogodzić, stają się bierni. Lecz czy na pewno jest to przystosowanie ? A może tylko brak im siły by walczyć ? Myślę, że odpowiedź należałoby pozostawić tym, którzy tego doświadczyli.
Według mnie sposób przetrwania najdobitniej ukazany jest w opowiadaniu tego samego autora pt. "U nas w Auschwitzu". Już sam tytuł skłania do zastanowienia się nad przesłaniem tego utworu. Świadczy on o utożsamieniu się więźniów z tym strasznym miejscem. Jest świadectwem tego, że warunki kształtują człowieka, formują niejako jego świadomość i potrafią znieczulić na wszystko, co się wokół niego dzieje. Zmieniają także sposób jego motywacji i oceny zjawisk wokół niego zachodzących. Wreszcie powodują, że to co wcześniej nie byłoby dla niego możliwe, przynajmniej w jego przekonaniu, teraz staje się rzeczywistością czy też normalną "pracą".
Analiza tego opowiadania skłania nas do głębokiego zastanowienia się nad zmiennością człowieka. Aspekt przystosowania nabiera raczej wyrazu wielkiej plastyczności ludzkiego odczuwania, które to zmienia się wraz zezmieniającą się sytuacją w której przychodzi żyć. Człowiek zmienia się, adaptując się do nowej roli, staje w niezgodzie do swoich dawnych przekonań, a może zapomina o nich budując naprędce nowy system wartości, którym będzie w bliżej nieokreślonym czasowo dalszym życiu posługiwał się i któremu będzie podporządkowywał swoje poczynania. Trudno jest mimo wszystko zrozumieć tak radykalną zmianę, jaka zachodzi w duszy tych ludzi - bohaterów opowiadania, obserwujemy ich w roli zupełnie innych ludzi, nie sposób jest pogodzić się wręcz z myślą, iż są to ci sami więźniowie obozu w Oświęcimiu, którzy w nowych warunkach jakby zupełnie zapomnieli o dawnych powiązaniach, wyrzekli się ich - zaczęli żyć "nowym życiem" w którym nie można dopatrywać się już tylko chęci przetrwania za wszelką cenę, jest tu wprowadzony już nowy element, element akceptacji tego wszystkiego czego nie można pokonać, jest to akceptacja bolesna, gdyż stanowi wyrzeczenie się wszelkich wartości składających się na ludzką godność, co trudno jest usprawiedliwiać.
W przekonaniu bohaterów obóz trwa i trwał wiecznie, sam moment przybycia tu zatarł się już w ich pamięci, są oni biernymi jego mieszkańcami, którzy podporządkowali się całkowicie panującym tu warunkom i "zwyczajom", a więc również przystosowali się psychicznie.

Również ten element przystosowania psychicznego i akceptacji przerażającej rzeczywistości jest ukazany w opowiadaniu "Ludzie, którzy szli" tegoż autora. Borowski tutaj przedstawia masowość zbrodni z punktu widzenia bohatera opowiadania, który bez emocji i z odrobiną obojętności mówi o tym co się dzieje "za jego plecami". Mówi on o tak wstrząsającej w swym ogromie zbrodni, a nie wywiera to na nim znaczącego wrażenia. Czy to możemy traktować jako przystosowanie ? Na pewno tak, lecz należy również stwierdzić, że jest to także znieczulenie na ludzką krzywdę, która w sumieniu bohatera już nie jest śmiercią i krzywdą pojedynczego człowieka, jest czymś globalnym, zjawiskiem na które on nie ma i nie może mieć żadnego wpływu. Człowiek ten przeszedł granicę wytrzymałości psychicznej i siłą rzeczy odizolował się od świata, nie mogąc dłużej znieść własnej bezsilności. Traktuje on to, co się dzieje w obozie jako równoległy świat, na który nie ma wpływu, lecz który istnieje. Można dojść do wniosku, że taki widok permanentnej zbrodni umacnia w człowieku świadomość, że jego to zjawisko nie dotyczy i nigdy dotyczyć nie będzie. Z punktu widzenia bohatera opowiadania obóz stanowi jakby wielką fabrykę, w której ma miejsce produkcja śmierci, "nic więcej...".
Ludzie przystosowują się do warunków w którym przychodzi im żyć chcąc znaleźć odrobinę "spokoju" i motywacji do działania, gdy inne wzorce, którym wcześniej byli oddani, spłonęły w ogniu ciągłych klęsk i słabości. Nie chcą wiecznie walczyć z własnymi przekonaniami, które w konfrontacji z rzeczywistością tracą dużo na znaczeniu. Siła, która ich przygniatała wymuszała niejako przystosowanie się do nowych warunków, do nowej rzeczywistości, gdyż taka jest ludzka natura - gdy utraci się jedne ideały, to na ich miejsce muszą wejść inne, gdyż zawsze musi być zachowana równowaga, człowiek musi komuś lub czemuś służyć, gdyż tylko wtedy czuje się naprawdę potrzebny. Może to stanowi pewną dygresję, lecz gdyby spojrzeć chociażby na życie ludzi w obozie koncentracyjnym, obserwując ich codzienne życie, możemy dojść do wniosku, że oni umieli się przystosować, wykorzystać sprzyjające okoliczności. Ograniczyli swe życie jedynie do obszaru obozu, umiejętnie przy tym zapominając o całej reszcie świata. Odizolowali się. Cały rozbudowany ludzki system motywacji został zacieśniony jedynie do granic obozowej "moralności", ludzie ci przystosowując się w naszym przekonaniu, w istocie stali się niewolnikami, nie mającymi własnego zdania i którzy łatwo poddają się wszelkiej manipulacji.
Tak więc, reasumując, możemy stwierdzić, że pojęcie przystosowania może znaleźć zarówno pozytywny jak i negatywny wydźwięk patrząc z perspektywy ludzkiej moralności i godności, z jednej strony jest to przystosowanie, które pozwala zapomnieć, odizolować się niejako od otaczającej brutalnej rzeczywistości, a z drugiej jest to zaakceptowanie wszystkich "warunków" jakie to za sobą niesie, łącznie z pozbyciem się własnego systemu wartości i zapomnieniem tego wszystkiego, co kiedyś było święte i tego, czemu się służyło.
 
Jaką rolę wyznaczyli sobie twórcy przestrzeni dziejów naszej kultury.
 
Udzielenie pełnej odpowiedzi na postawiony w temacie problem jest niezmiernie trudne, dlatego, że wymagało by badania całości dziejów naszej kultury. W związku z powyższym me rozważania oprę na określeniu roli pisarzy, stawiają tezę, że często rola twórcy była wyznaczona przez warunki historyczne. Niektórzy podporządkowali się tym wymaganiom, inni zaś stawiali sobie jako cel wpływanie na przebieg procesu historycznego, kształtu kultury poprzez uczenie nowych idei i wartości. Dzieje naszej kultury narodowej i literatury rozpoczynają się w dobie średniowiecza.  Większość jednak jej twórców pozostaje wówczas anonimowymi. Jednak ich role można dostrzec i określić. Jest to przede wszystkim głoszenie chwały bożej, popularyzowanie prawd i dogmatów oraz wzorów osobowych zgodnych z nauką kościoła. I tak twórcy najstarszej polskiej pieśni „Bogurodzicy” na  pewno mniej zależało na tym, Ze stała się ona pieśnią bojową rycerstwa polskiego, prawdopodobnie nawet o tym nie myślał, celem jego było upowszechnienie kultu maryjnego. Bardziej wyrazistą role w kształtowaniu polskiej kultury oraz kształtowaniu informacji oraz informacji o dziejach narodu pozostawił po sobie Gall Anonim, podejmując się opisania dziejów polskich władców. Przedsięwzięcie to niezwykle ważne zmierzało bowiem do ukazania światu , że wierzenia chrześcijańskich władców ówczesnego świata zajmują ważne miejsce. I chociaż idee zawarte w jego dziele zgodne są z ogólnymi założeniami epoki- ukazywanie wzorca dobrego władcy postępującego zgodnie z nauka kościoła, to właśnie już sam fakt ukazania światu polskiego dworu królewskiego, króla było wydarzeniem na tyle ważnym, że należy zwrócić na niego uwagę . W okresie odrodzenia wyznaczenie roli sobie przez twórców jest bardziej przejrzyste, bądź  to przez ich wypowiedzenia się na ten temat, bądź przez zawartość utworu literackiego. Dziś nikt nie wątpi, że Mikołaj Rej wyznaczył dla siebie dwie bardzo ważne role. Jedna to nadanie właściwej rangi językowi polskiemu „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, Iż Polacy nie gęsi i swój język znają, iż Polacy nie gęsi i swój Swój język mają. Pierwszy też został świadomym twórcą literatury narodowej, pragnął zwrócić serca swoich czytelników ku Bogu, w tym celu pisał pieśni, i przełożył „Psałterz Dawidów”. Jako protestant nie oszczędza Rej także kleru, wytykając mu próżniactwo, chciwość, zaniedbywanie obowiązków duszpasterskich  „Krótka rozprawa miedzy trzema osobami” . W pismach świeckich Rej uczy także jak spełnić obowiązek wobec Boga, ojczyzny i człowieka. Zachęca a zarazem poucza, .co znaczy być człowiekiem poczciwym. Innym twórcą epoki odrodzenia jest Jan Kochanowski, który wprawdzie swoją rolę określił znacznie skromniej niż M. Rej, ale jego wpływ na rozwój kultury i dziejów narodowych znacznie wyznaczony przez niego przewyższył swoje wyznanie wiary poetyckiej, a tym samym swoją rolę określił w krótkim poemacie „Muzy” . Oto główne myśli : „Sobie śpiewam a Muzom ! Bo kto jest na ziemi  . Co serce by cieszyło chciał… pieśniami swymi? Tworzy wiec J. Koch. Dla radości tworzenia jakby nie liczył na łaskawość czytelnika. Z dalszej części utworu wynika jednak, że pragnie poprzez twórczość pozostawić po sobie jakiś trwały ślad i zasłużyć nać na wdzięczność rodaków. Główną zasługa J.K jest to, że pierwszy rozszerzył zakres literatury ( wykroczył szeroko poza ramy dydaktyzmu). Druga jego zasługa polega na tym, że to on dopiero dał poezji ojczystej poetyczny język i piękną formę. Zasług J. K położonych dla rozwoju polskiego języka literackiego i rozwoju form poetyckich, trudno wyliczyć. Wystarczy powiedzieć, że nie ma niemal okresu literackiego, w których twórcy by nie poszukiwali w jego dziełach tak w zakresie formy jak i treści, wartości dla siebie. Należy też zaznaczyć, że J.K. określił również dla siebie cele patriotyczne. Wyraźnie zaznaczyły się one w jego satyrach, a przede wszystkim w „Odprawie posłów greckich” To właśnie poprzez tą tragedię pragnął rozbudować ducha rycerskiego w szlachcie i zachęcić ją do wojny zaczepnej z Moskwą. Główne cele, które sobie wyznaczył czołowy twórca oświecenia Ignacy Krasicki to walka z głupotą, ciemnotą i zacofaniem. Ów cel został wyraźnie ukazany w satyrze „Do króla” . Satyra prawdę mówi względów się wyrzeka. Wielbi urząd, czci króla, lecz sądzi Człowieka.” Jak też w „Monachomachii” , której hasłem staje się wypowiedz  „śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych”.  Twórczość J.K jest zjawiskiem literacko obojętnym i różnorodnym i obejmuje ona poematy heroikomiczne, eposy, satyry, bajki, komedie, powieści i publicystykę. Jako satyryk, bajkopisarz i powieściopisarz czuł się wychowawcą społeczeństwa, wskazując i krytykując zjawiska ujemne, tworzył równocześnie wzorce pozytywne. Szerzył filozofię złotego środka czyli umiarkowania i skromności.  Duże zasługi położył na polu krytyki literackiej oraz w kształtowaniu polskiego teatru. Teatrowi poświęcił na łamach „Monitora”. Uważał, że morze on być ważną instytucją. Pisał między innymi. „Samo czytanie utworów wszelkich jest pożyteczne ale korzyści okazują się większe, kiedy w grę wchodzi okazałość teatralna, dźwięk głosu, gładkość wyrażania i zmieniająca się akcja.. Wyznaczył sobie I.K rolę nauczyciela patriotyzmu, ale tego sarmackiego na wprost i na pokaz, ale takiego na który składają się trud codziennego życia . Rolę te określił w „Apostrofie dla miłości’ ojczyzny zamieszczonej na łamach „Zabaw przyjemnych i pożytecznych” . Podobną rolę jak Krasicki w dobie oświecenia wyznaczyli sobie komediopisarz Franciszek Zabłocki, twórca „Fircyka w zalotach” oraz Julian Ursyn Niemcewicz, twórca „Powrotu posła” . Odmiennie swoją misję wyznaczali polscy romantycy Mickiewicz, Słowacki Krasiński . Gdy zabrakło państwa polskiego, gdy naród polski był osamotniony A. Mickiewicz kreował siebie na męża opatrznościowego, walczącego o przetrwanie polskości. Już w „Odzie do młodości” pobudza do działania na rzecz walki o wolną Polskę. W „Konradzie Wallenrodzie’ pokazał jak trudna jest walka o niepodległość. W „Dziadach” c. III nazwał siebie tym, który „kocha i cierpi za miliony’. J. Słowacki wyznaczył sobie rolę bardziej skromną. Chciał być jedynie tym, który budzi ducha rycerskości w narodzie polskim oraz walce z ciemnotą, zacofaniem i pozostałościami sarmackiej głupoty, paraliżującej bojowego ducha. Taki przecież jest sens większości jego utworów. W „Kordianie” pokazuje niepowodzenie metody spiskowej w dążeniu do Niepodległości. Oskarża o zdradę i nieudolność przywódców powstania listopadowego. W „Grobie Agamemnona” wytyka wady narodowe , za której odpowiedzialność obarcza magnaterię i szlachtę.  Podobnie jednak znacznie ostrzej, czyni to w „Beniowskim” i w „Odpowiedzi na psalmy przyszłości” . Zygmunt Krasiński wyznaczył sobie obronę wartości katolickich w społeczeństwie polskim , czyniąc to w swojej poezji oraz w „Nie-Boskiej komedii” , a także role obrońcy interesów szlacheckich, uznając szlachtę za jedyną ostoję polskości patriotyzmu oraz jedynie zdolnych do walki o niepodległość. Czyni to w „Psalmach przyszłości” . Pozytywiści działając w myśl pracy organicznej , pracy u podstaw, emancypacji, postawili sobie za cel rzetelne opisanie społeczeństwa polskiego, ukazanie jego cech i wartości, równocześnie wyznaczali sobie za cel szerzenie oświaty. Propagowali nowe zasady układania stosunków społecznych. Eliza Orzeszkowa „Nad Niemnem’ głosi ideę emancypacji kobiet i żydów. Podjęli walkę z niesprawiedliwymi stosunkami społecznymi w Polsce. M. Konopnicka, E Orzeszkowa, B. Prus w swoich utworach przedstawili obraz społeczeństwa polskiego. Wskazywali w nich na przyczyny nieszczęść ludzkich. Podejmowali walkę z ciemnotą i zacofaniem. Przykładem takiej roli sa: „Janko muzykant” „ Nasza szkapa” „Katarynka” „Dym” „Kamizelka”. H.Sienkiewicz postanowił podobnie obudzić poczucie patriotyzmu i dumy narodowej „Latarnik” przypomina emigrantom o polskości przez tęsknotę jej bohatera za ojczyzną. „Trylogia” wskazuje na okresy chwały oręża Polskiego. Propaguje postawy patriotyczne potępia zdradę narodową. W okresie Młodej Polski możemy wskazać na szereg ról twórców, poczynając od parnasizmu Przesmyckiego , który będąc daleko od problemów społecznych , stał się ministrem formy literackiej, poprzez komizm Przerwy Tetmajera , ukazującego piękno Tatr i podnoszącego do rangi języka literackiego gwarę góralską . S Wyspianski w „Weselu” wskazuje na przyczyny niepowodzeń w walce o niepodległość Polski . w „Wyzwoleniu’ będzie uczył, że patriotyzm to przede wszystkim bycie tu i  teraz , to codzienna Troska o kraj ojczysty , to gospodarność, to przede wszystkim wspólny wyczyn a nie filozofowanie, politykowanie wiara w  wieszczów i udane spiski. S Żeromski ukazuje w „Rozdziobią nas kruki i wrony”, „O żołnierzu tułaczu”  obraz stosunków w Polsce popowstaniowej. Wysuwa ostre oskarżenie klas wyższych o zaniedbanie oświaty wśród chłopstwa i brak podniesienia chłopstwa do rangi obywateli. W „Siłaczce” i „Ludziach bezdomnych” na nowo podejmuje hasło pracy u podstaw postawione przez pozytywistów. Wskaże, jak trudną prawie, beznadziejną sprawą jest wysiłek na rzecz szerzenia oświaty i przebudowy stosunków społecznych. Zapyta czy ludzie gotowi są poświęcić wszystko dla dobra drugich ludzi, poprzez egoizm, zachłanność i bezduszność pozostałych, muszą ciągle przegrywać. Reymont w „Chłopach” zakreślił szeroką panoramę rzeczywistych stosunków panujących na polskiej wsi. Opisuje zwyczaje i obyczaje ludności wiejskiej na przestrzeni czterech pór roku, oraz ich codzienne zajęcia. Pośrednio wskaże w czym tkwią przyczyny niedostatku i braku postępu gospodarczego. Pisarze okresu międzywojennego będą wskazywać na radość odzyskania niepodległości. Będą uczyli społeczeństwo cieszyć się z wolności ojczyzny. Równocześnie będą dostrzegać problemy zacofania kraju, głębokie przedziały społeczne i brak sprawiedliwości. Julian Tuwim , K.K Baczyński i Władysław Broniewski  w swojej poezji wskażą na jedną potrzebę walki z nędzą robotników bezrobociem i wyzyskiem. W ich poezji będą brzmiały nuty rewolucyjne. S. Żeromski w „Przedwiośniu” postawił pytanie: „ Rewolucja czy kontynuacja, a może jakaś trzecia nasza polska droga” . Zofia Nałkowska w „Granicy” uzna, że ważnymi sprawami są problemy moralne społeczeństwa, czyli stawia ona pytanie nie bez znaczenia: „jak powinna być granica pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy dążeniem do władzy i pieniędzy a własnym sumieniem, karierą uczciwością, miłością.” W odradzającej się Polsce były to pytania nie bez znaczenia. Twórcy literatury współczesnej stawiali sobie jako cel ostrzeżenie społeczeństwa przed niebezpieczeństwami, z chwilą przeczuwania nadchodzącego niebezpieczeństwa wojny. W czasie okupacji wspierali ducha walki, czynili z literatury dokument ludzkiego bohaterstwa, trwogi, cierpienia z jednej strony, z drugiej dokument bestialstwa i zbrodni. Na wybranych przykładach ważnych epok wyrażano, że na przestrzeni dziejów naszej kultury, twórcy wyznaczali sobie ważne role, często w zależności od ducha epoki wpływając na jego kształt, innym razem przestrzegali przyszłością, lub też dokumentowali sposoby zachowań  człowieka w warunkach ekstremalnych. Trzy jednak z zadań określające rolę twórcy wydają się być wspólne dla wszystkich czyli: troska o wysoki poziom, wysokie walory estetyczne polskiej literatury . Wpływanie na kształtowanie polskiego patriotyzmu i stosunków społecznych.  Obrona wartości narodowych i ludzkich.
 
Katastrofizm.
 

Od przeszło 400 mln. Lat ogromna masa bytów, której cząstka jesteśmy, pnie się w górę uparcie, niestrudzenie, ku większej wolności, większej wrażliwości, pewniejszemu widzeniu wewnętrznemu. My się tym czasem zastanawiamy w którą stronę zdążać. Wszystko co jest w toku starania się, cierpi lub grzeszy. Prawdą naszej sytuacji na tym świecie jest to, że jesteśmy ukrzyżowani. Od początków dziejów istnienia człowieka filozofowie, poeci, pisarze i inni ludzie stawiają sobie pytanie o sens istnienia. Szukają odpowiedzi na pytanie: kim jest człowiek wobec świata i wobec Boga. I choć wydawać by się mogło, że natura ludzka to istota silna, zdolna zmienić i przekształcić świat, to także ten sam człowiek zadaje sobie pytanie: cóż ze sobą zrobię, wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie. Słowa te świadczą o jego znikomości zagubieniu w świecie, w którym przyszło mu żyć. Egzystencja człowieka wiąże się z poczuciem katastrofizmu. To sam człowiek wykreował sobie taką rzeczywistość, w której musi się czuć zagrożonym. Trzeba zadać sobie pytanie: czy człowiek nie powinien żyć wobec  według jakiś wyznaczonych norm, zasad, tak aby jego życie nie było tragedią. Przecież to jest logiczne, że jeżeli ludzie żyli by zgodnie z zasadami natury, napewno katastrofizm stał by się pojęciem mało używanym. Poczucie zagrożenia egzystencji człowieka pojawiło się wraz z życiem pierwszych ludzi. Wyraz temu daje św. Jan W „Apokalipsie” księdze dydaktycznej, w której to chce przekazać, że Bóg prowadzi powszechne dzieje ku pewnemu końcowi. Przypomnienie przeszłości pomaga przezwyciężyć obecny kryzys, przyciągając uwagę do przyszłej interwencji Boga, który przybywa sądzić i rozwiązywać sprzeczności w historii. Człowiek zadał sobie od razu pytanie o sens życia skoro jego egzystencja staje się zagrożona, co również uwidacznia się w księdze Koheleta. Autor zastanawia się nad sensem ludzkiego życia, nad istotą ludzkiej egzystencji. Dochodzi do wniosku, że wszystko co otacza człowieka na ziemi jest niczym jest zwykłą marnością. Człowiek poddany jest prawu przemijania, stąd przesłanie ks. „A wszystko to marność i gonienie za wiatrem”. W tym eseju filozoficznym autor mówi, że w obliczu Boga wszystkie doczesne wartości stają się nic nie znaczącymi drobiazgami, za którymi nie warto się oglądać. To o co ludzie zabiegają o swoje życie, a więc bogactwa, sława, siła, wszystko to okazuje się w ogólnym rozrachunku niczym Ówczesny człowiek zdaje się wołać: „Echo z dna serca, nieuchwytne(…) Schwyć mnie nim zblednę, stanę się błękitne, srebrne, przeźroczysta, żadne. Odwołując się do średniowiecza warto zwrócić uwagę na franciszkanizm. Był to program wiary radosnej, prostej płynącej z wszechogarniającej miłości do świata i wszelkiego stworzenia. Miłości poddawanej ewangelicznym nakazom, miłosierdzia, pokory, ubóstwa i braterstwa. Św. Franciszek z Asyżu zapoczątkował wielki ruch odnowy moralnej w świecie pełnym okrucieństwa. Umiał znaleźć sens życia pomimo rozległych krzywd, poniżania człowieka w ówczesnym świecie. Współcześnie egzystencja a wraz z nią katastrofa człowieka wiąże się z zagrożeniem zakończenia dziejów. Ludzkość ma prawo do rozwoju techniki, ale wiąże się z tym zniszczenie, które przeobraża człowieka w istotę szukającą sensu istnienia. Katastroficzna wizja świata staje się katastroficznym wymiarem zagłady. Świat staje się być zgubny, tragiczny, ludzie boją się następnego dnia, tygodnia, miesiąca. Nie wiedzą czy dożyją jutra, czy będą mogli normalnie godnie żyć. Nieszczęście, rozpacz, tragedia, pesymizm, to tylko niektóre cechy towarzyszące poczuciu zagrożenia. Jeden z wielkich filozofów Artur Shopenhauer, którego przekonania dotyczące katastroficznych wizji przyszłej egzystencji człowieka jak i idea tworzenia i kontemplowania, dzieł sztuki jako szansę dla złagodzenia cierpień czł. Stanowiącej istotę jego trwania, duchowo inspirowały artystów dekadentów. Wyznawcą tej koncepcji na gruncie polskim był Przybyszewki, który w swych manifestach i opowieściach odzwierciedlił pesymistyczne nastroje wywodzące się z niewiary w szansę realizacji wartości aprobowanych. Odczuwanie własnej epoki jako epoki upadku i związana z tym krytyka cywilizacji mieszczańskiej gł. jej instytucji społeczno ustrojowych i obyczajowych znalazło odbicie w hymnach J. Kasprowicza zebranych w tomie „Ginącemu światu”. Problematyka dekadentyzmu, nastroju schyłku i niemocy, objawia się także w spokojniejszej impresjonistycznej formie, w liryce L. Staffa, który jest nazywany poetą pokoleń. Twórczość poetyczną zaczynał jako modernista, chociaż już pierwszy tom jego poezji „Sny o potędze” był y próbą przezwyciężenia dekadentyzmu Staff był najwybitniejszym przedstawicielem klasycyzmu, rozumianego jako poetyka ale także jako filozofia ładu i zgody z życiem, jako dążenie do integracji różnych nurtów kultury europejskiej, artystycznej i chrześcijańskiej. Na tych podstawach stworzył model człowieka pięknego i dobrego, radosnego i zarazem znającego rolę cierpienia. W okresie przed I wojną światową najbardziej charakterystyczne dla tak pojętego klasycyzmu były zbiory „Gałąź kwitnąca” , „Uśmiechy godzin”. W zbiorach tych dokonało się ostateczne przezwyciężenie konwencji młodopolskich, tzw  bogatego mówienia oraz zacieśnienie związku z pejzażem i kulturą polską. Nasza jedyna nadzieja na uratowanie życia to poszukiwanie Boga, pomimo tak licznych rozczarowań. Najpełniejszą manifestacją międzywojennego katastrofizmu, który wiąże się z poczuciem zagrożenia była twórczość Witkiewicza . Bohaterowie dramatu Witkiewicza prowadzą wprost niezwykłe życie, pełne intryg i eksperymentów erotycznych. Świat przedstawiony tych dramatów przypomina niekiedy maskaradę, biesiadę, czy też wspólną zabawę. Zaś mimo założeń życiowych ich oderwanie wraca w nich jednak , do tych problemów, które go nurtowały: dekadenckich i katastroficznych wizji świata. Przekazał dramatyczny obraz parodii świata, tętniącym katastroficznym widzeniem jego środowiska i dramatyczno paradoksalnym usytuowaniem w nim ludzkiej egzystencji. „Szewcy” to groteskowy dramat z całą mocą ukazujący niebezpieczeństwa kryjące się w przewrotach społecznych. To dramat ludzkości, poszukującej daremnie idei, która ocali ich świat. Świat Witkiewicza jest zdegradowany, wstrząsany licznymi przewrotami społecznymi, krwawymi rewolucjami. Wszelkie przewroty społeczne i rozwój cywilizacji prowadzą w konsekwencji do psychicznej degradacji jednostki, jej wielkiej automatyzacji, pozwalającej na  sterowanie w dowolny sposób. Najistotniejszą częścią katastrofizmu Witkacego było przekonanie, że w przyszłości zapanuje taki ustrój, w którym panować będzie straszny marazm, metafizyczna nuda, nicość i samotność. Żyjemy w epoce wielkich przemian. Szybko chylą się ku upadkowi ideologie, które sprawiły wrażenie opornych na niszczące działanie czasu, a na naszej planecie wytyczane są nowe podziały i granice. Ludzkość odczuwa często niepewność, zakłopotanie i zatroskanie. Wobec niezliczonych i poważnych niebezpieczeństw, jakie zagrażają życiu we współczesnym świecie, czujemy się jakby przygniecieni poczuciem bezsilności: wydaje się, że dobro nie znajdzie nigdy wystarczająco sił aby pokonać zło. Ten obraz pełen świateł i cieni powinien nam uświadomić, że stoimy wobec nadludzkiego, dramatycznego zmagania między złem i dobrem, między śmiercią i życiem co najpełniej uwidacznia się w doświadczeniach Bułhakowa, które to sprawiły, że jednym z głównych motywów jego twórczości stał się dramat człowieka bezradnego wobec rozstrzygnięć historii, uwikłanego w jej tryby i daremnie próbującego od niej uciec. Czego dowodem jest powieść pt. „Mistrz i Małgorzata”. Jest to utwór który zawiera wiele przemyśleń o stosunku człowieka do świata, o trwałości zasad kierujących jego postępowaniem, o niezmienności ludzkiej natury podatnej na dobro i na zło. Ludzie cierpiący upodobniają się do siebie podobieństwem sytuacji, doświadczeniem losu, a nade wszystko natarczywym pytaniem o sens istnienia. Zagrożeniem egzystencji ludzkich i narodów, obok dawnych dotkliwych plag, takich jak nędza, głód, choroby, przemoc i wojny pojawiają się nowe plagi, przybierające nie znane dotąd formy i niepokojące rozmiary. Różne motywy zagrożenia, które pojawiły się w literaturze stały się przestrogą dla współczesnych ludzi. Wielu pisarzy odzwierciedlając ówczesną rzeczywistość przestrzegają, że przez rewolucję, rozwój techniki, kryzys gospodarczy nigdy nie dojdzie do pełnego szczęścia na świecie. Kończąc te rozważania można dojść do wniosku , że mimo prób przezwyciężenia przez poetów różnych epok kryzysu człowieka, stwierdzili oni, że człowiek potrzebuje nauczyciela i mistrza, aby znaleźć sens życia, który został mu odebrany choćby nawet przez rozwój techniki.  „Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest fortuną niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającego się go.

 

Krytyka szlachty w literaturze polskiej.
 

Szlachta przez wiele wieków naszej historii była nie najliczniejszą, ale za to najważniejszą grupą społeczną, dbając o obronę granic, tworząc kulturę i tradycję narodową. Mimo to wielokrotnie była wówczas krytyko­wana i atakowana przez przedstawicieli samej szlachty.

Pierwsze słowa krytyki pojawiają się już w epoce renesansu. Mikotaj Rej w "Krótkiej rozprawie między trzema osobami Panem, Wójtem i Plebanem" krytykuje szlachtę za przekupstwo panujące w sejmach, w których pomyślność wyroku uzależniona jest od wysokości łapówki. Jeszcze bardziej boli Mikołaja Reja brak troski o losy kraju i prywata oraz niezgoda panująca w polskim sejmie.
Każdy na swe skrzydło goni (...) Pewnie Pospolitej rzeczy
Żarty tam nie ma na pieczy

Także najwybitniejszy poeta polskiego renesansu nie szczędzi stów krytyki pod adresem szlachty. W pieśni "O spustoszeniu Podola" stwier­dza, że Polacy okryli się wieczną hańbą, dopuszczając do najazdu Tatarów na Podole. Pozwolili się zawojować narodowi dzikiemu, koczowniczemu, który nie umie nawet zbudować wsi ani miast. Kochanowski zarzuca też polskiej szlachcie krótkowzroczność i lekkomyślność. Nie umieją oni skutecznie odeprzeć ataku Tatarów, a przecież rośnie w oczach nowa potęga - Turcja, która już ingeruje w sprawy wewnętrzne Polski, próbując wpłynąć na wybór króla. Poeta przestrzega też tak mafio odpowiedzialnych Polaków, żeby porzucili wystawne życie, przetopili talerze na talary i pomyśleli o obronie.
W "Odprawie postów greckich" Jan Kochanowski krytykuje społeczeń­stwo trojańskie przekupne, pozbawione troski o losy kraju. Czytelnik jednak doskonale orientuje się, że poecie chodzi o społeczeństwo polskie. Świadczą o tym takie szczegóły jak marszałek obrad z laską, głosowanie przez rozstąpienie się itp. Społeczeństwo to pozbawione jest silnego rządu, brak w nim poszanowania prawa i sprawiedliwości, wszystko zaś "złotem kupić trzeba". Także słowa skierowane pod adresem młodzieży trojań­skiej, dotyczą młodzieży polskiej, Ienistwo, obżarstwo, pijaństwo do­prowadziło do tego, że ledwo zdołają się oni poruszać w lekkich jedwabiach, a cóż dopiero mówić o ciężkiej zbroi. Śpią, wylegują się do południa, nie potrafią więc stanąć na warcie. Są zupełnie nieprzydatni do obrony ojczyzny,

Podobnie problem ten dostrzega Wacław Potocki we fraszce "Pospolite ruszenie". Ta formacja polskiej szlachty zwoływana tylko na wypadek wojny również była całkowicie nieprzydatna do obrony granic. Świadczy o tym przedstawiony przez poetę epizod rozgrywający się w obozie. Rotmistrz przed spodziewanym, nocnym atakiem wroga rozkazuje szlach­cie, aby zajęta wcześniej wyznaczone stanowiska. Szlachta jednak obra­żona jest zuchwalstwem rotmistrza, który odważył się przerwać im pierwszy, najbardziej brogi sen.

Wacław Potocki krytykuje także niezwykłe zamiłowanie polskiej szla­chty do przepychu, bogactwa i życia ponad stan w satyrze pod tytułem "Zbytki polskie":
O czymże Polska myśli i we dnie, i w nocy? Żeby sześć zaprzgano koni do karocy,
Żeby srebrem pachołków od głowy da stopy, Sługi odziać koralem, burkatelą stopy; Żeby na panie] perły albo djamenty, A po służbach złociste świeciły się sprzęty.

Dziwi go też niepomiernie niezwykła niefrasobliwość polskiej szlachty, która nie chce zrozumieć, że jeśli Polska utraci niepodległość, wówczas przepadną wszystkie jej bogactwa. Natomiast w jednym z fragmentów "Wojny chocimskiej" Wacław Potocki ubolewa nad upadkiem ducha rycerskiego. To właśnie zamiłowanie do wystawnego życia i zbyt wy­szukanego, obfitego jedzenia doprowadziło szlachtę niegdyś odważną, pełną wigoru i gotową do obrony ojczyzny do całkowitej zmiany postawy:
Patrzmy też, co Za ludzi mialy tamte wieki, Którzy nam tę ojczyznę dali do opieki! (...) Przebóg! Cóż w nas w tak drobne przerobiło mrówki?
Zbytkami nieszczęsnymi, lakomymi garły Samiśmy się w pigmejów postrzygli i w karty.

Wszechstronną krytykę polskiej szlachty przynosi dydaktyczna literatu­ra wieku Oświecenia, której głównym celem stało się pouczanie społe­czeństwa poprzez wyszydzanie i piętnowanie jego wad.

Bezlitosnym szydercą był przede wszystkim Ignacy Krasicki. W satyrze "Do króla", stosując subtelną ironię, ośmieszył polską szlachtę, która stawiała królowi bezsensowne zarzuty dotyczące jego młodego wieku, szlacheckiego i polskiego pochodzenia, wykształcenia i łagodnego sposo­bu rządzenia. W ten sposób nie król lecz polska szlachta została wy­szydzona za swą ciemnotę, konserwatyzm, brak zmysłu politycznego.

Skłonność szlachty do naśladowania cudzych wzorów przedstawił Ignacy Krasicki w satyrze "Żona modna". Bohaterka utworu jest cał­kowitą niewolnicą cudzoziemskiej mody. Zabawna jest scena wyjazdu młodej pani na wieś - w karecie musi pomieścić się suczka, kotka z kociętami, kanarek i mysz na łańcuszku - pan Piotr z trudem znajduje miejsce dla siebie. Niezwykle skutecznie trwoni szlachecką fortunę żona modna po przybyciu do posiadłości męża. Wkrótce szlachecki dworek upodabnia się do warszawskich pałaców, a w ogrodzie zgodnie z aktualną, sentymentalną modą znajdują się meczeciki, cyprysy, świątynie dumania i szemrzące strumyczki. W czasie fajerwerków płoną zabudowania gospodarcze, stodoły pełne zboża. Nie żal nam jednak pana Piotra, wszak ożenił się, mając na uwadze "owe wsie dziedziczne" przyszłej żony, graniczące z jego dobrami.

Podsumowaniem krytycznego obrazu szlachty zawartego w "Satyrach" jest utwór pod tytułem "Świat zepsuty". Poetę oburza panujące w kraju bezprawie, rozpusta, egoizm szlachty, brak troski o losy ojczyzny. W zakończeniu wiersza poeta przedstawia alegorię ojczyzny w postaci tonące­go okrętu, który należy ocalić lub razem z nim zginąć.

Komedia doby stanisławowskiej także walczyła z wadami i przywarami szlachty. Julian Ursyn Niemcewicz w utworze "Powrót posła" przed­stawia patriotyczny obóz, reprezentowany przez Podkomorzego i jego rodzinę. Popierają oni wszystkie postępowe projekty reform politycznych takich jak zniesienie liberum veto, wolnej elekcji i wprowadzenie dzie­dziczności tronu, wzmocnienie władzy królewskiej.
Natomiast obóz konserwatywny został przez poetę ośmieszony i skryty­kowany. Starosta Gadulski jest człowiekiem pozbawionym wszelkich uczuć patriotycznych. Tęskni za saskimi czasami anarchii, kiedy to "robiono co chciano". Niefrasobliwie też przyznaje, że "wcale nie czyta lub przynajmniej mało". Broni też z uporem szkodliwych dla Rzeczypospolitej starych przywilejów szlacheckich. Majątek swój po­mnożył różnymi, często nielegalnymi sposobami. Jest także starosta człowiekiem odpychającym w życiu prywatnym. Wciąż gada dużo i bez sensu, jest chciwy, gotów jest poświęcić szczęście swej jedynej córki Teresy i wydać ją za mąż, za takiego kawalera, który nie będzie żądał posagu.

Równie negatywnie został scharakteryzowany modny kawaler Szarman­cki, typowy ówczesny "łowca posagów", dla którego sprawy ojczyzny są zupełnie obce. Kiedy przebywa w Londynie nie interesują go obrady tamtejszego parlamentu, lecz aktualnie obowiązująca tam moda, a bawiąc w Warszawie też nie myśli o obradach sejmu lecz odwiedza warszawskie lokale.

Krytyczny obraz polskiej szlachty odnajdujemy też w satyrze Adama Namszewicza pod tytułem "Chudy literat". Chudy, gdyż "rzadko kto czyta księgi, rzadko kto je kupi". Szlachta nie interesuje się rodzimą kulturą ani literaturą, prowadzi gnuśne, próżniacze życie, ulega nałogowi pijaństwa, prowadzi ustawiczne spory z sąsiadami.
Jednym gnuśne stępiło umysł próżnowanie Drugi rozum i serce utopi  we dzbanie,
Ów się tylko pieniactwem szarga, a z sąsiady Ustawicznie o lada zagon wszczyna zwady, Ten pańskiej pacholkując dumie i zawiści, Zwodzi, kłamie, namawia, a nuż do skarzyści".

Szlachta nie potrafi służyć ojczyźnie w sejmie, gdyż wielu jej przed­stawicieli w ogóle nie umie przemawiać, ponieważ nigdy nic nie czytali. Szlachta została więc skrytykowana przez twórców oświecenia za swą głupotę, pychę, ciemnotę, ograniczone horyzonty umysłowe, chciwość, przebiegłość, bezmyślne naśladowanie cudzoziemskich wzorów, pijań­stwo i obłudę.

Romantycy, którzy głosili ideę walki narodowowyzwoleńczej nieco mniej krytycznie odnosili się do szlachty, być mole dlatego, że to właśnie szlachta dźwigała na sobie ciężar powstań narodowych i ponosiła najwięk­sze ofiary. Literatura więc stawiła przede wszystkim bohaterów narodo­wych, którzy gotowi byli oddać życie za ojczyznę.

Pojawiają się jednak i głosy krytyczne. Adam Mickiewicz w "Dzia­dach" cz. III ukazuje patriotyczną młodzież wileńską uwięzioną w celach klasztoru bazylianów, ale już w salonie warszawskim dzieli wyraźnie społeczeństwo na dwie grupy: towarzystwo przy drzwiach i towarzystwo stolikowe. Tu wiośnie skupiła się polska arystokracja, wyżsi urzędnicy i generałowie, damy z towarzystwa. Są to kosmopolici całkowicie po­zbawieni uczuć patriotycznych. Damy wolą czytać francuską poezję niż polskie wiersze, wszyscy żałują, że Nowosilcow wyjechał z Warszawy, gdyż umiał on organizować wspaniałe bale. Po wysłuchaniu tragicznej historii o męczeństwie Cichowskiego polscy literaci stwierdzają, że jest to temat zbyt świeży; a w dodatku za bardzo prozaiczny, gdyż trzeba było opisywać, jak ktoś jadał śledzie. Przede wszystkim jednak historia jest zbyt krwawa, a Polacy jako Słowianie wolą sielanki. Oburzeni patrioci skupieni przy drzwiach nazywają polskich arystokratów łotrami, a w koń­cu Piotr Wysocki w następujących słowach charakteryzuje polskie społeczeństwo:
Nasz naród jak lawa. Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa Lecz wewnętrznego ognia sto dat nie wyziębi, Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.

Gorąca lawa to patriotyczna młodzież polska, zaś twarda skorupa to pozbawiona uczuć polska arystokracja. Zdarzali się w narodzie polskim także jawni zdrajcy ojczyzny. W "Dziadach" byli to ludzie z otoczenia Nowosilcowa, postacie autentyczne Pelikan (Wacław Pelikan) i Doktor (August Becu, ojczym Juliusza Słowackiego). Rywalizują oni między sobą spiesząc z komplementami dla senatora oraz z donosami. Zdradzają własny naród, prześladują polską młodzież, jeden jest bardziej gorliwy od drugiego. Pelikan na polecenie Doktora policzkuje księdza Piotra, który odważył się wystąpić w obronie prześladowanej młodzieży i wdowy Rollisonowej. Obaj zdrajcy obmyślają też perfidny plan zgładzenia niewy­godnego więźnia, młodego Rollisona, który nie mogąc znieść tortur stosowanych w czasie śledztwa popada w obłęd. Otwierają okno jego celi na piętrze, umożliwiając mu w ten sposób samobójstwo. Ich okrucieństwo i podłość nie pozostaną jednak bez kary, a jej pierwszą zapowiedzią jest uderzenie pioruna, od którego zginął Doktor.
Wszechstronny obraz polskiej szlachty przedstawił Adam Mickiewicz w epopei szlacheckiej "Pan Tadeusz". Akcję utworu umieścił poeta na Litwie, gdyż wspomnienia o "kraju lat dziecinnych", tym najszczęśliw­szym i najpiękniejszym okresie w życiu byty potrzebne poecie-wygnań­cowi "na paryskim baroku".

Szlachta polska została tu przedstawiona w całym swym zróżnicowaniu materialnym, kulturalnym, światopoglądowym. Adam Mickiewicz do­strzegł też jej wady, chociaż nie mógł o nich pisać inaczej, jak tylko z dobrotliwym, pełnym pobłażania uśmiechem. Cudzoziemska moda i skłonność do naśladowania obcych wzorów została skrytykowana na przykładzie Telimeny i Hrabiego.

Telimena niestety przypomina modną żonę z satyry Ignacego Krasickie­go. Pozuje na sentymentalną damę, a w rzeczywistości po prostu poluje na męża. Początkowo zarzuca sidła na Tadeusza, potem próbuje zaręczyć się z Hrabią, aby w końcu zadowolić się Rejentem, który w intercyzie ślubnej musi jej przyrzec, że będzie się ubierał zgodnie z francuską modą. Uczucia patriotyczne też jej są chyba obce, skoro wciąż chwali się, że mieszkała kiedyś w Petersburgu i ten okres w życiu uważa za najciekawszy. Z dumą wspomina też o swych znajomościach w środowisku carskich urzędników.

Także Hrabiego można nazwać "modnym kawalerem", gdyż ubiera się po francusku, własny kraj wydaje mu się nudny, pozbawiony tajemniczo­ści i poezji, z sentymentem wspomina swe wojaże po Włoszech, a w szczególności spotkania ze zbójami. Dopiero tragiczna historia rodu Horeszków, miłość Jacka, zabójstwo Stolnika zaczyna go interesować jako prawdziwie romantyczna historia. Wyraża nawet zdziwienie, że mogła ona rozegrać się w Polsce, a nie wśród tajemniczych zamków Anglii (lub Szkocji. W istocie Hrabia pozbawiony jest uczuć patriotycznych, w zna­nym epizodzie chwali uroki lazurowego, włoskiego nieba, przyznaje też, że cywilizacja większa u Moskali.

W Soplicowie, w tym ośrodku patriotycznym goszczony jest jednak Asesor, który w istocie jest carskim urzędnikiem i w czasie najazdu na Soplicowo zwraca się do Hrabiego z następującym rozkazem:
..Areszt kładę. W imię Imperatorskiej Mości, oddaj szpadę, Panie Hrabio, ba wezwę wojskowej pomocy!"

Jednocześnie Mickiewicz podkreśla, że większość szlachty polskiej kochała swą ojczyznę, pragnęła odzyskania niepodległości, nienawidziła Moskali tak jak Maciek Dobrzyński i gotowa była poświęcić dla niej życie tak jak Jacek Soplica.

Poeta dostrzegał także inne wady litewskiej szlachty, chociaż traktował je dość pobłażliwie. Skrytykował ograniczone horyzonty umysłowe Dob­rzyńskich, Woźnego a nawet Sędziego, pieniactwo czyli skłonność do prowadzenia procesów, warcholstwo, protekcjonalną wyższość wobec niższych urodzeniem, konserwatyzm a także niezdolność do zorganizowa­nia się i wspólnego działania, o czym świadczy narada w Dobrzynie.

Bardziej krytycznym obserwatorem szlachty był Juliusz Słowacki, który dostrzegał jej wady, a w wierszu "Grób Agamemnona" przeprowadził bolesny rozrachunek z narodem, stwierdzając, że przyczyny klęski powsta­nia listopadowego tkwią w wadach szlachetczyzny. Na wstępie przypomina polskiemu, zniewolonemu narodowi o bohaterskiej postawie Spartan pod Termopilami. Żaden Polak, skrępowany łańcuchem rosyjskiej niewoli nie ma prawa stanąć nad tetmopilską mogiłą, nie może "spojrzeć w oczy" krążącemu tam wciąż duchowi bohaterskiego wodza Leonidasa. Wiadomo bowiem powszechnie, że wszyscy Spartanie woleli oddać życie za ojczyznę niż dostać się do niewoli perskiej. Polacy niestety nie umieli wykazać takiego bohaterstwa w walce z wrogiem. Winą za upadek niepodległości obarcza Słowacki polską szlachtę, nazywa ją pogardliwie "czerepem rubasznym" pod którym została uwięziona "anielska dusza narodu". Oddziaływanie szlachty na naród polski zostało porównane do zabójczego działania koszuli Dejaniry, będącej przyczyną śmierci Heraklesa. Wreszcie oskarża Polaków o zamiłowanie do przepychu i zbytków oraz o bezkrytycz­ne przyjmowanie cudzoziemskich wzorów. W związku z tym Polacy zostali nazwani "pawiem i papugą narodów". Jesteśmy też narodem lekkomyśl­nym, niestałym w poglądach, krajem "gdzie nie trwa myśl ani godziny".

Krytyczny obraz szlachty, a przede wszystkim idei szlacheckiego rewolucjonizmu odnajdujemy w "Kordianie" Juliusza Słowackiego. W "Przygotowaniu" poeta skrytykował, a niejednokrotnie i ośmieszył wszystkich szlacheckich przywódców powstania. Generał Józef Chłopicki ma "sprzeczne z naturą nazwisko", gdyż gardzi ludem i nie dopuszcza go do udziału w powstaniu. Książę Adam Czattoryski, jedyny "człowiek godny" też został wyśmiany, gdyż jego zabiegi dyplomatyczne na Zachodzie nie przyniosły rezultatu. Generał Jan Skrzynecki nie wykorzys­tał planów wojskowych zdolnego stratega generała Prądzyńskiego, a Ju­lian Niemcewicz, starzec jak skowronek prezentuje zbyt konserwatywne poglądy. Dyktator ostatniej fazy powstania generał tan Krukowiecki, który doprowadził do poddania Warszawy Rosjanom zostanie nazwany jawnym zdrajcą:
On rycerzy ginących porzuci (...) Kraj przedany on wyda pod miecz.

Poeta skrytykował też ogół szlacheckich rewolucjonistów, ukazując; ich błędy na przykładzie losów głównego bohatera Kordiana. Tak więc ulegli oni błędnej wierze, że sami bez pomocy chłopów potrafią wywalczyć niepodległość. Ilustracją tej zgubnej i jakże błędnej idei jest śpiew Nieznajomego:
Pijcie wino! Idźcie spać! My weźmiemy win puchary, By je w szklany sztylet zlać.

Sam Kordian natomiast wierzy naiwnie, że samo zabicie cara rozwiąże sprawę niepodległości Polski. Spiskowcy nie mieli też jasno sprecyzowa­nego programu politycznego, toteż w podziemiach katedry św. Jana nie umieli argumentom Prezesa przeciwstawić żadnych konkretnych kontr­argumentów.

Tak więc zgubiła szlacheckich rewolucjonistów nie tylko niedojrza­łość polityczna, której Kordian dał rozliczne dowody, ale także słabość psychiczna. To ona właśnie sprawiła, że Kordian pada zemdlony przed sypialnią cara, po bezskutecznej walce z własnym strachem i Imagina­cją. Bezsensowność jego własnych poczynań uświadamia Kordianowi Doktor w szpitalu wariatów, gdzie obłąkany człowiek, trzymając usta­wicznie ręce w górze wyobraża sobie, że zasłania ludzkość przed "nie­ba potopem". Czyżby poświęcenie Kordiana było równie bezsensowne i bezowocne?

Z dwóch różnych punktów widzenia została przedstawiona szlachta w utworze Zygmunta Krasińskiego pod tytułem "Nie-boska komedia". W trakcie rozmowy z hrabią Henrykiem Pankracy ostro atakuje arystokra­cję, stwierdzając, iż wybuch rewolucji jest następstwem jej występków, grzechów, ucisku wobec poddanych. Arystokraci chełpią się, że bronią odwiecznych, świętych ideałów, honoru i religii, a przecież to właśnie oni są małoduszni, pozbawieni poczucia honoru, tchórzliwi, gdyż myślą tylko o ratowaniu własnego życia w obliczu zagrożenia.

Arystokracja jest zdegradowana moralnie, majątki swe zdobyła na drodze oszustw i fałszerstw, a w stosunku do swych poddanych potrafiła być wyjątkowo okrutna. Pankracy słowa gorzkiego oskarżenia rzuca hrabiemu Henrykowi prosto w twarz:

Ów starosta baby strzelał po drzewach i żydów piekl żywcem. Ten z pieczęcią w dłoni i podpisem kanclerz - sfałszował akta, spalił archiwa, przekupił sędziów, trucizna przyspieszył spadki. Tamten czarniawy cudzołożył po domach przyjaciół, ów służył u cudzoziem­ców, a ta pani blada kaziła się z giermkiem swoim - tamta królowi była nałożnicą.

Hrabia Henryk próbuje oczywiście bronić arystokracji twierdząc, że szlachta w przeszłości była główną siłą narodu, broniła granic, tworzyła kulturę narodową, ale czasy jej świetności niestety minęły bezpowrotnie. Zdegenerowana, zdeprawowana szlachta sama poprzez swe nadużycia i okrucieństwo wobec poddanych doprowadziła do wybuchu rewolucji.

Zygmunt Krasiński obawiał się jednak rewolucji społecznej, o czym świadczy nie tylko jej wizja zawarta w "Nie-boskiej komedii", ale także utwór pod tytułem "Psalmy przyszłości", który został wydany w 1845 r. Rzeź szlachty (bo tak rozumiał Zygmunt Krasiński rewolucję społeczną) byłaby grzechem wobec Boga, uniemożliwiałaby rozwój i postęp. Poeta bronił Polski szlacheckiej i magnaterii, widząc w niej siłę duchową. W "Psalmie miłości" poeta prosi, aby nie zachęcać polskiego ludu do mordowania szlachty, bo to ona właśnie poprowadzi naród w przyszłość. "Rzeź dziecinna" nie jest jakimś wielkim, czy bohaterskim czynem, toteż poeta rzuca zgoła odmienne hasło:
Jeden tylko, jeden cud
Z szlachtą polską - polski lud.

Jest to jakby zespolenie żywej duszy szlachty z żywym ciałem ludu, a z tego zespolenia powstanie jeden olbrzymi i potężny naród.
Z szlachtą polską - polski lud Dusza żywa z żywym ciałem, zespolone świętym szalem.
Z tego ślubu jeden Duch. Wielki naród polski sam.

Poeta wymienia zasługi szlachty wobec; narodu, gdyż składała ona wciąż ofiary na ołtarzu ojczyzny. Nie robili tego ani kupcy, ani żydzi, ani mieszczanie. Szlachta zaś pędzona była na Sybir ze s3owem ojczyzna na ustach, z mieczem w dłoni.

Nie zgadza się z takim stanowiskiem poety Juliusz Słowacki, dając wyraz swej dezaprobacie w wierszu "Odpowiedź na Psalmy Przyszłości"
Jest to płomienne wyznanie wiary w siłę i moc mas ludowych. Arysto­kracja natomiast jest skazana na zagładę, a hasła pojednania i sojuszu podyktowała Krasickiemu obawa przed rewolucją. Boi się on jako ma­gnat nie tylko ukraińskich kos, ale też mieszczan. Jeszcze nie doszło do żadnych czynów a już przerażony arystokrata wota "nie rżnij szla­chty".

Wybitne powieści pozytywistyczne także przynoszą obraz polskiego społeczeństwa. Ponieważ tematem tej pracy jest krytyka wad szlacheckich milczeniem należy pominąć dzieje tych bohaterów, którzy oddawali swe życie za ojczyznę Lub służyli jej swoją pracą.

W powieści Elity Orzeszkowej "Nad Niemnem", obok pozytywnych bohaterów odnajdujemy też zwykłych pasożytów, ludzi pozbawionych uczuć patriotycznych, czci i honoru. Spotykamy ich jednak tylko w szere­gach szlachty, nigdy zaś w bohatyrowickim zaścianku.

Jedną z ciekawszych pod tym względem postaci jest Dominik Korczyń­ski, uczestnik powstania zesłany na Syberię. Spotkała go tam - jakby powiedział Mickiewicz - "najsroższa niebios kara". Kara, gdyż uległ wynarodowieniu, po odbyciu kary pozostał w Rosji, aby tam robić karierę. Utracił całkowicie wieź z własnym krajem, zapomniał o dawnych idea­łach, namawiał nawet brata Benedykta, aby opuścił ojczyznę, sprzedał ziemię ojców i osiedlił się w Rosji. Całkowicie pozbawiony uczuć patriotycznych jest także Darzecki - szwagier Benedykta. Proponuje on sprzedaż Lasu, w którym znajduje się powstańcza mogiła, aby tylko odzyskać należny mu posag żony. Niezwykle negatywną postacią jest także Zygmunt Korczyński, syn Andrceja, który jak typowy kosmopolita trwoni za granicą rodzinny majątek. Matka marsy o tym, aby wyrósł na artystę, który upamiętni kiedyś czyn ojca. On jednak nazywa powstanie romantyczną mrzonką, obce są mu uczucia patriotyczne, jest egoistą, pozbawionym ideałów życiowych a także skrupułów moralnych. Podobny typ szlacheckiego utracjusza reprezentuje Teofil Różyc, który do wad Zygmunta dodał jeszcze chorobę nadchodzącego wieku - był monistą, czyli po prostu narkomanem. Do tego samego grona należy jeszcze zaliczyć Kirłę - salonowego bawidamka, który ciężar utrzymania dość licznej rodziny spycha na barki żony.

Negatywny obraz polskiej arystokracji odnajdujemy również w "Lalce" Bolesława Prusa. Autor przedstawia tę klasę na przykładzie rodziny Łęckich, Krzeszowskich, do tej samej grupy należy Starski, hrabia Dalski, prezesowa Zasławska, Ochotki.

Są to ludzie zdegenerowani, niezdolni do jakiegokolwiek pożytecznego działania, do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Nie wiedzą co to jest praca, w życiu szukają przyjemności, bawią się, podróżują, trwonią rod2inne fortuny. Jednocześnie gardzą ludźmi niższymi stanem, tworzą zamknięty klan, do którego tak bardzo trudno się wedrzeć. Świadczą o tym trudności, przeżycia i upokorzenia na jakie naraził się Wokulski, chcąc zdobyć rękę Izabeli Łęckiej.

Arystokracja przedstawiona w "Lalce" pozbawiona też jest uczuć patriotycznych, jej rola w społeczeństwie jest wręcz szkodliwa. Na tle tego negatywnego obrazu wyjątkiem może być jedynie prezesowa Zasławska, kobieta rozumna i szlachetna, która ocenia ludzi według ich prawdziwej wartości, a także Julian Ochocki, jedyny w tym środowisku człowiek wykształcony, który ma ambicje twórczej i społecznie pożytecznej pracy.

W epoce Młodej Polski krytyczny obraz społeczeństwa został przed­stawiony w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego. Artystę interesuje przede wszystkim stosunek szlachty do walki narodowo wyzwoleńczej. Szlachecka inteligencja, która przybyła na wesele Lucjana Rydla z Jad­wigą Mikołajczykówną nie nadaje się do odegrania wielkiej dziejowej roli. Widzimy na weselu znudzonych paniczów, artystów chętnie zaglądają­cych do kieliszka, zauroczonych barwną ludową kulturą. Do chłopów jednak odnoszą się nieufnie, pamiętając zapewne krwawe wydarzenia rzezi galicyjskiej. Boją się broni w rękach chłopa, o czym świadczy życzenie Dziennikarza, wyrażone w rozmowie z Czepcem:
Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna,
byle polska wieś spokojna.

Nic nadają się też do podjęcia walki o wolność. Przecież reprezentujący szlachtę Gospodarz składa uroczystą przysięgę Wemyhorze, że będzie strzegł czarodziejskiego złotego rogu jak oka w głowie, po czym oddaje złoty róg Jaśkowi. Taki właśnie beztroski, obojętny, lekceważący jest stosunek polskiej szlachty do walki u wolność. Końcowy chocholi taniec ukazuje społeczeństwo pogrążone w apatii, w półuśpieniu, niezdolne do działania, poruszające się w takt muzyki Chochoła.
Negatywny obraz życia szlachty znajduje się też w "Przedwiośniu" Stefana Żeromskiego. Autor stara się przedstawić i zanalizować sytuację w nowo powstałym państwie polskim. Główny bohater Cezary Baryka ma okazję obserwować życie nawłockiej arystokracji. Ludzie ci prowadzą całkowicie beztroskie życie, wolne od kłopotów i problemów dnia co­dziennego. Ich dzień powszedni to spacery, przejażdżki konne, polowania, gra w karty, słuchanie muzyki, a przede wszystkim kilka posiłków dziennie, w czasie których cała gromadka służących czuwa, aby jaśnie państwu niczego nie brakowało. Wieczory wypełniają spotkania towarzys­kie, często też organizuje się bale, rauty i zabawy. Nikt tak naprawdę nie myśli o losie nowej ojczyzny, nikt nie dostrzega skrajnej nędzy chłopów w Chłodku.

Witold Gombrowicz, który tak skutecznie atakował wszystkie tradycje i przeżytki zaatakował i wyszydził w "Ferdydurke" także dwór szla­checki. Bohater powieści Józio trafia tam, przypadkowo wraz z Miętusem w trakcie "poszukiwania parobka". Na dodatek jest to dom ciotki Józia - Hurleckiej. W tym szlacheckim domu panuje duszna atmosfera przeraź­liwej nudy, sztucznej grzeczności, odrętwienia. Między państwem a służbą funkcjonują od dawna ustalone normy zachowań. Dziedzic więc bardzo dobrze pierze po gębie, a lokaj musi to znosić w milczeniu i dobrze panu służyć. Syn Zygmunt na pewno będzie godnym następcą swego ojca w tym względzie, gdyż już potrafi go naśladować.

Można więc powiedzieć, że obraz polskiej szlachty nie wypadł zbyt pozytywnie. Takie jednak zadanie wyznaczał temat tej pracy - należało szukać wad szlacheckich w utworach literackich. Nie znaczy to jednak wcale, że szlachta była tylko pasożytem narodu. W dawnych wiekach to ona tworzyła kulturę narodową, jej najlepsi synowie walczyli o wolność narodu, a nawet poświęcali swe życie.
 

Literatura współczesna wobec otaczającej rzeczywistości, o zmaganiu się człowieka z losem, ze złem, ocalająca człowieczeństwo.
 
Nikt nie rodzi się bohaterem, ale ważne jest to, jak człowiek zachowa się wobec otaczającej rzeczywistości, w momencie próby. Nie można zapomnieć o wpływie na indywidualny los ludzki rzeczywistości, szczególnie wtedy, kiedy przybiera ona konkretne historyczne kontury. Jest to problem, na który literatura od zawsze żywo reagowała, niejednokrotnie odwoływała się do wolnej woli człowieka. Do pierwszej, a nawet do drugiej wojny światowej wierzono, że dokonuje się postęp cywilizacyjny i moralny. Rok 1939 zniszczył tę nadzieję. Ludzkość dokonała zbrodni na samej sobie. W świecie zapanował chaos, nastąpił upadek dotychczasowych wartości, stąd wielu twórców podjęło trud wypowiedzenia prawdy o ludzkim losie.
Zadumę nad "czasem kalekim" odnajdujemy w wielu utworach K. K. Baczyńskiego. Utwór zatytułowany "Ten czas" obejmuje syntezę tragedii wojennej. "Mroczny czas" nie pozwala realizować osobistych uczuć, pragnień i zamierzeń, bo "głowy dudnią po ziemi". Nie ma w tym wierszu żadnej nadziei, dominuje przekonanie, że pokolenie, któremu przyszło żyć w takim czasie, to pokolenie stracone, skazane na klęskę, na śmierć. Bardzo tragicznym w swej wymowie jest utwór "Pokolenie". To obraz pokolenia, którego psychika została spustoszona i wypaczona przez wojnę. Rzeczywistość wojenna zabrała im marzenia, miłość, sumienie i pamięć. Pozostały senne koszmary, katastroficzne wizje świata. W wierszu "Z głową na karabinie" czasowi Apokalipsy poeta przeciwstawia arkadyjską krainę dzieciństwa. Baczyński stoi przed trudnym wyborem, który za niego rozwiązuje nieuchronny los - walka o wolność. Poeta próbował odnaleźć sposób na godne życie - poświęcił je ojczyźnie, w ten sposób ocalił swoje człowieczeństwo.
Innym poetą, który też ze szkolnej ławki poszedł na wojnę i dał świadectwo tragedii pokolenia jest Tadeusz Różewicz.
"Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź".
Podmiot liryczny przeżył wojnę, ocalał jednak tylko fizycznie, stracił cały dotychczasowy świat wartości. Wyrazy takie jak: "człowiek i zwierzę","miłość i nienawiść" stały się wyrazami "pustymi" i "jednoznacznymi". Wojna wywołała chaos w sferze wartości moralnych. Różewicz poszukuje ratunku: "szukam nauczyciela i mistrza". Pragnie poskładać sobie świat, odtworzyć wartości, jakimi powinien się w swym życiu kierować każdy człowiek - miłości, wiary, nadziei.
Problem obojętności wobec czyjejś tragedii i samotności człowieka skazanego na śmierć porusza Czesław Miłosz w wierszu "Campio di Fiori". Śmierć uczonego i rzeź mieszkańców getta nie wzbudziła żadnego zainteresowania ani współczucia. Poeta nie chce pogodzić się z tym faktem i wyraża przekonanie, że jego słowo "bunt wznieci". Ma więc ważną rolę do spełnienia w tak bezwzględnym świecie. W "Piosence o porcelanie" stwierdza, że jego zadaniem jest ocalenie człowieka, ocalenie kruchych i ulotnych wartości jak: szczęście, miłość, zaufanie, ludzkie życie.
Najokrutniejszym doświadczeniem z lat wojny były obozy koncentracyjne. Machina śmierci stworzona przez hitleryzm i stalinizm zmierzała do całkowitego wyniszczenia broniącego się człowieczeństwa. Wiedzę o świecie bezwzględnym, o tym, że to "ludzie ludziom zgotowali ten los" daje nam między innymi T. Borowski, Z. Nałkowska, G. Herling - Grudziński.
Bohaterami opowiadań Borowskiego są zwyczajni ludzie poddani okupacyjnemu terrorowi, torturowani i zabijani w obozach w tych nieludzkich warunkach usiłowali przeżyć, przetrwać nieliczni sprzeciwiali się, buntowali, jednak ci najszybciej ginęli, godni szacunku, ale martwi. Inni nie potrafili przeciwstawić się losowi, stawali się muzułmanami, jeszcze inni starali się przystosować do warunków obozowych. Zanikały zasady moralne obowiązujące w normalnym świecie. Człowiek, by przeżyć, popycha ojca do komory gazowej, wyrzeka się własnego dziecka, zabija syna, który ukradł chleb. Obozowe piekło sprawia, że ludzie stają się nieczuli, gotowi krzywdzić innych, zadawać ból. Pytanie postawione w jednym z opowiadań: "czy jesteśmy ludzie dobrzy?" nurtuje całą twórczość Borowskiego. Jego utwory są przede wszystkim oskarżeniem faszyzmu, ale także  i gorzkim rozpoznaniem granic człowieczeństwa.
"Inny świat" G. Herlinga - Grudzińskiego można zestawić z "Kamiennym światem" Borowskiego. Metody, jakie stworzyli sowieccy komuniści, nie różniły się od metod hitlerowskich. Sowieci nie mieli jedynie krematoriów. Więźniowie byli traktowani okrutnie, musieli ciężko pracować w trudnych warunkach klimatycznych, można ich było bezkarnie zabić, zagłodzić na śmierć. Gwałty, rozboje, kradzieże i donosy na współwięźniów to zjawiska powszednie. Autor  rejestruje fakty, ale nie ogranicza się do tego. Interpretuje je w kategoriach filozoficznych. Książka - dokument staje się traktatem moralnym, gdyż Grudziński zastanawia się, czy od człowieka żyjącego w warunkach ekstremalnych, można żądać przestrzegania norm etycznych. Tylko niewielu zachowało swoje człowieczeństwo, było zdolnych do postaw humanitarnych. Natalia Lwowna, Kostylew odzyskują godność dzięki dobrowolnemu cierpieniu. Narrator nigdy nie zgodził się na obozową moralność opartą na instynkcie przetrwania za wszelką cenę. Zło nie może być usprawiedliwione. Człowiek powinien zachować swoją godność - nawet w sowieckich łagrach, w innym świecie.
Tak więc człowiek przyjmuje wobec otaczającej rzeczywistości różne postawy; albo ulega złu, albo się aktywnie mu przeciwstawia. Także bohaterowie "Początku" Andrzeja Szczypiorskiego są skazani na ciągłe dokonywanie wyborów, bo w żaden sposób nie mogą uciec od okropności wojny. Jedni stawali po stronie najeźdźcy, żeby ocalić swoje życie, inni przeciwstawiali się okupantowi. Na przykład siostra zakonna wbija dzieciom żydowskim do głowy ich nowe życiorysy, błagając Boga o wybaczenie, że uczy kłamstwa. Adam Korda, filolog klasyczny, powraca do rzeczywistości, bo życie sąsiadki okaże się ważniejsze niż całe wieki kultury greckiej. Müller, członek hitlerowskiej partii, ratuje panią Irmę, bo jest człowiekiem niezwykłej odwagi. Wśród bohaterów książki "o porządnych ludziach" jest bandyta Wiktor Suchowiak, który za wysoką opłatą wyprowadza ludzi z getta. Ta najprawdziwsza wojna nie toczy się na frontach czy ulicach miasta. To walka o wartości; jej terenem jest sumienie ludzi postawionych w sytuacji dramatycznego wyboru, zmuszonych do konfrontacji z brutalną rzeczywistością. Ocalenie własnej godności jest dominującą potrzebą wielu spośród bohaterów "Początku".
Powieścią o postawach ludzkich, o człowieku wobec zagrożeń, zła, o wartościach ocalających człowieczeństwo jest "Dżuma" Alberta Camusa. Powieść ta wyrasta z założeń filozofii egzystencjonalnej. Camus uważa, że człowiek, mimo poczucia zagrożeń, poczucia samotności, ma żyć z godnością, żyć godziwie. Człowieka nic nie zwalnia z odpowiedzialności za swoje czyny. Główny bohater powieści, dr Rieux, wie, że chociaż nie uda mu się pokonać epidemii dżumy, to jednak decyduje się na walkę, staje po stronie słabszych, chorych. Doktor nie ma żadnych wahań, jest przekonany o słuszności wyboru, o konieczności udzielania pomocy potrzebującym. Etyka lekarska łączy się z głębokim humanizmem tej postaci. Podobnie Tarrou celem swojego życia uczynił walkę ze złem. Zawsze stawał po stronie ofiar. Był przekonany że człowiek może zmienić swoją postawę na lepszą, że w jego mocy pozostaje "walczyć przeciwko światu takiemu jaki jest. Tarrou także twierdzi, że każdy człowiek nosi w sobie bakcyl dżumy, ale powinien on czuwać bezustannie, żeby "nie tchnąć jej w twarz drugiemu człowiekowi". Te słowa świadczą o parabolicznym charakterze powieści. Dżuma jest symbolem zła, z którym trzeba walczyć, niezależnie od tego, jaką postać to zło przyjmuje. Bohaterowie walcząc aktywnie z dżumą, nadali sens swojemu istnieniu. Także w eseju pt.: "Mit o Syzyfie" Camus stwierdza, że sensem życia ludzkiego jest zmaganie się z losem. Poczucie absurdu świata wyzwala w Syzyfie gotowość do działania. Trud i wysiłek, który będzie podejmował każdego dnia, pozostanie dla niego jedyną drogą ocalenia własnego człowieczeństwa.
Rozważanie egzystencjonalne o ludzkim losie podejmuje również Wisława Szymborska. Poczucie absurdalności świata, przypadkowości losu przenika wiersz pt.: "O śmierci bez przesady". Choć narratorowi towarzyszy przekonanie o tym, że wszystko, co żyje, musi umrzeć, nie do przyjęcia jest dla niego postawa kompromisu. Działanie staje się jedyną drogą pozostania człowiekiem. Egzystencjonaliści akcentowali, że zadaniem człowieka jest wykroczyć poza siebie i dźwigać się ustawicznie ponad siebie. Przykładem takiej postawy może być nauczycielka z utworu "Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej", która uratowała cudze dzieci i zapłaciła za to życiem. Nie myślała o sobie, wiedziała, że trzeba ratować zagrożone życie.
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono".
Poetka dostrzega we współczesnym świecie zbyt pośpieszny rytm życia, brak czasu na chwilę zastanowienia, na zadawanie sobie pytań, na myślenie. W wierszu "Nic dwa razy" mówi, że nie ma ani czasu, ani miejsca na poprawki: "żaden dzień się nie powtórzy". My, ludzie "schyłku wieku", nie potrafimy się porozumiewać, skazujemy się na samotność. Szymborska często w swych wierszach pyta o wzajemne relacje między jednostką a zbiorowością. Odpowiedzi wprost - jak zwykle - brak. Wobec pytań i wątpliwości czytelnik musi się określić, sam znaleźć odpowiedź. Dla poetki życie to istnienie sprzeczności, a umiejętność życia to zdolność ich godzenia. Podobnie jak u Pascala, w wierszach Szymborskiej siła człowieka tkwi w świadomości jego miejsca w świecie oraz wśród innych ludzi.
Na zakończenie swoich rozważań przytoczę kilka refleksji wynikających z utworu Zbigniewa Herberta "Przesłanie Pana Cogito". Istotą tego utworu jest przekonanie, że tylko za cenę najwyższej ofiary można zachować nieskażoną godność ludzką. Poeta pisze o największych wartościach warunkujących nasze człowieczeństwo, są to według niego: godność, odwaga, wierność wyznawanym zasadom. Człowiek powinien iść "wyprostowany wśród tych co na kolanach".
Wiem, że nikt nie zdobywa raz na zawsze świadectwa szlachetności i dobroci, ale w świecie zła człowiek nie może przechodzić obojętnie wobec niegodziwości. Nie wolno rezygnować z własnego człowieczeństwa, nawet jeśli trzeba będzie zapłacić za to wysoką cenę.
 
Na podstawie utworów odnieść się do słów Camusa „W ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na pogardę”.

 
Jakże wspaniałą istotą jest człowiek, rozumie ,czuje, myśli. Niejednokrotnie jednak wielu z nas tak naprawdę zapomina o tym wielkim darze od Boga. Widzimy tylko to, co złe jest w zachowaniu u bliźnich, nie zwracając tak naprawdę uwagi na rzeczy, które zasługują na podziw. Wielu także pisarzy doby współczesnej w swoich utworach wskazywało i podkreślało złe postępowanie ludzi. Stąd też utworem godnym naszej uwagi jest książka H. Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem” . Jest to wstrząsający dokument okresu wojny, świadczący o zwykłym wymiarze ludzkiego heroizmu. Jest to przede wszystkim świadectwo ale o godną śmierć. Naszej uwagi, naszego podziwu, godny jest sam fakt powstania w warszawskim getcie. Żydowscy powstańcy wiedzieli, że nie mają żadnych szans na zwycięstwo, ale pragnęli jedynie pokazać światu, że można umierać z godnością.  (… „Waażne było przecież, że się strzela! To trzeba było pokazać na Niemcach(…) temu światu…). Ludzie zawsze uważali, że strzelanie jest największym bohaterstwem. Chodziło przecież o to, żeby nie dać się zarznąć kiedy po nas przyjdą” Żydowscy powstańcy stanowili zaprzeczenie wizerunku żyda, bezbronnego człowieka bez oporu idącego na śmierć, pozwalającego hitlerowcom na znęcanie się nad nim. Wobec powyższych wydarzeń możemy z pełną świadomością stwierdzić iż takie zachowanie o wiele bardziej zasługuje na podziw niż na pogardę. Innym przykładem naznaczenia ludzkiego heroizmu są „Medaliony” Z. Nałkowskiej. Autorka ukazuje nam ludzką odwagą, która w najwyższym stopniu godna jest naszej uwagi. Bo jak nie podziwiać ludzi wyskakujących przez okna ze swymi dziećmi, by nie dać się żywcem spalić w ogniu. Jak też nie podziwiać ludzi, którzy korzystali z ostatniej szansy uratowania swojego życia, uciekając z  transportu. Ci, którzy się na to zdecydowali musieli mieć bardzo dużo odwagi, gdyż ryzyko było wielkie. Natomiast ci którzy chcieli kupić trochę chleba sami wyrywali sobie złote zęby. W „medalionach” można znaleźć jeszcze wiele zachowań godnych podziwu. Snując jednak rozważania nad podobnymi zachowaniami nie możemy zapomnieć o „Dżumie” A. Camusa. To właśnie on stwierdził, że „W ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw, niż na pogardę”. Dżumę można zinterpretować w różnoraki sposób jako chorobę, ale przede wszystkim jako zło tkwiące w człowieku. To tylko od nas samych zależy jak ustosunkujemy się do tego kataklizmu, czy wybierzemy drogę godną podziwu, czy pogardy. Na pewno drogę godną podziwu wybrał doktor Rieux, chciał za wszelką cenę pomóc ludziom, mieć przy tym świadomość poczucia obowiązku. Wykonywał swój zawód z pełnym zaangażowaniem, wielokrotnie narażając się na śmierć. Jego postawa była aktywna i bohaterska, uosabiała szlachetność i uczciwość. Jak sam stwierdził mamy dżumę więc musimy z nią walczyć. Był wierny swoim ideałom wierny samemu sobie, zgodny z własnym sumieniem. Stąd też godny podziwu zresztą tak jak i inni bohaterowie „Dżumy” Rambert, Taurou, czy ksiądz Parenoux. Na podstawie powyższych przykładów, Śmiało możemy stwierdzić, że słowa A. Camusa są zgodne z prawdą. Jedyną zaś drogą do zrozumienia człowieka jest poznanie całej prawdy o nim nawet tej, która go kompromituje. W tym też przypadku stwierdzam, że słowa W. Szymborskiej „Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono” , można połączyć ze słowami A. Camusa. W ten sposób będą stanowić główne motto człowieczeństwa.
 

Niezłomna wierność ideałom - fanatyzm, imperatyw, postawa nierealistyczna, dobrowolny wybór.
 
Wielu bohaterów literackich stawało przed dokonaniem trudnych wyborów moralnych. Wybierając określoną drogę, kierowali się z reguły własnymi ideałami, sumieniem i dobrem ogółu. Wierność ideałom postaram się ukazać na przykładzie trudnych wyborów: Tomasza Judyma, bohatera "Ludzi bezdomnych" Stefana Żeromskiego, Lorda Jima, tytułowego bohatera powieści Josepha Conrada, a także więźniów rosyjskich łagrów i niemieckich lagrów, oraz Konrada Wallenroda i Kordiana
Bohater powieści "Ludzie bezdomni" jest indywidualistą, jak wielu innych bohaterów romantycznych i modernistycznych. Jego proces przemiany wewnętrznej, poświęcenie dla idei, wreszcie indywidualizm można porównać z osobowością bohatera romantycznego, który buntuje się przeciw społeczeństwu, jego prawom i kanonom (jak to uczynił Judym). Poświęca się idei, walce o jej wprowadzenie w życie, jest to jego ideał. Pochodził on z ubogiej rodziny. Tylko dzięki własnej silnej woli i poświęceniu zdołał uzyskać wyższe wykształcenie i zawód lekarza. Uchronił się tym samym od życia w głodzie i biedzie. Zdecydował się poświęcić całe swoje życie pomocy ludziom najuboższym i potrzebującym. Twierdził, że ma do spłacenia "przeklęty dług" klasie społecznej, z której się wywodzi. Nie udała mu się próba założenia własnej praktyki. Nie powiódł się także plan zarażenia swoim pomysłem środowiska warszawskich lekarzy. Przed dokonaniem wyboru stanął w chwili, gdy poznał Joannę. Zakochał się w niej z wzajemnością. Judym musiał zdecydować, wybrać pomiędzy szczęściem własnym, założeniem rodziny a kontynuacją misji humanitarnej. Zdecydował się na drugie rozwiązanie. Według Judyma związanie się z Joanną mogłoby przeszkodzić mu w jego powołaniu. Musiałby troszczyć się o rodzinę, stałby się obojętny na los innych. Najlepszą dewizą życiową Judym są słowa:
"Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął
do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory."

Droga, którą wybrał, skazała go na samotność. Jednak decydując się na nią, brał pod uwagę nie własne szczęście, lecz szczęście ludzi najbiedniejszych.
Sprzeczności ukrywające się w duszy modernistycznej - upadki i wzloty człowieka spragnionego niezwykłych przeżyć, w którym toczy się walka namiętności, którego próby wdrożenia ideału w życie kończą się zazwyczaj niepowodzeniem, a w konfrontacji z rzeczywistością okazują się niemożliwe.
Przed dokonaniem trudnych wyborów został postawiony bohater powieści Josepha Conrada - Lord Jim. Już jako kilkunastoletni chłopiec interesował się tematyką związaną z morzem. Został oficerem marynarki. Przed pierwszym wyborem moralnym stanął na statku przewożącym pielgrzymów "Patnie". Podczas rejsu statek uległ uszkodzeniu, groziło to jego zatonięciem. Jedynym wyjściem byłaby ewakuacja, ale statek posiadał zaledwie siedem łodzi ratunkowych. Jim zdecydował się skoczyć, uciec. Nie można jednak nazwać tego tchórzostwem. W całym zamieszaniu nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Dopiero, gdy znajdował się w szalupie ratunkowej, zdał sobie sprawę ze swojego czynu. Wiedział, że postąpił źle i dlatego pojawił się na rozprawie sądowej. Chciał odpokutować za swój występek. Jako jedyny członek załogi "Patny" przyszedł na rozprawę, chociaż wiedział, że gdyby się nie pojawił, nikomu nie śniłoby się nawet, by go szukać. Został ukarany. Według Jima, kara, którą otrzymał, była niewystarczająca, nie zadawalała go. Próbował odkupić swoje winy, pracując w miejscach, gdzie nikt nigdy nie słyszał o incydencie na "Patnie". Chociaż bardzo się starał, nie mógł zapomnieć o swoim postępku. Szansą na rozpoczęcie nowego, lepszego życia stała się dla Jima wyspa Patusan. Bardzo szybko zaskarbił sobie ufność ludzi. Pamiętając o swojej przeszłości, dał drugą szansę Brownowi, wypuszczając go na wolność. Nie chciał, by komukolwiek stała się krzywda. Nie przypuszczał, że uwolniony Brown zaatakuje Patusańczyków. Podczas walk zginął jego najbliższy przyjaciel i syn wodza wyspy Doramina. Jim zdał sobie sprawę, że jedyną możliwością ocalenia życia jest ucieczka. Wiedział, że jeżeli pozostanie na wyspie, będzie musiał zginąć. Mimo wszystko pozostał. Wierność ideałom i spokój sumienia przypłacił życiem.
Ludzie uwięzieni w niemieckich lagrach i rosyjskich łagrach także stawali bardzo często przed trudnymi wyborami moralnymi. Dotyczyły one w większości rzeczy przyziemnych. Więźniowie, aby otrzymać większą porcję jedzenia, byli zdolni do donoszenia na towarzyszy niedoli. Niektórzy oszukiwali podczas pracy, odcinając podstemplowane kawałki pni lub tak je układając, by sprawiały wrażenie większej ilości. Zachowanie ludzi uwięzionych w obozach koncentracyjnych jest usprawiedliwione ekstremalnymi warunkami, w jakich przyszło im żyć. Chcąc doczekać kolejnego dnia, posuwali się do czynów, które były w ich etyce. Z tego typu zachowaniami możemy spotkać się w powieści "Inny świat" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, a także w opowiadaniach Tadeusza Borowskiego - "Proszę państwa do gazu" i "U nas w Auschwitzu...".
W swoich opowiadaniach Borowski przedstawia kobiety, które, chcąc uniknąć śmierci, są zdolne do porzucenia własnych dzieci. Główny bohater, Tadeusz, staje przed dylematem, czy skorzystać z okazji i iść do pracy przy rozładowaniu transportu ludzi? Jesto to niezgodne z jego etyką, ale w końcu decyduje się pójść, ponieważ można tam zdobyć jedzenie, ubrania i zabezpieczyć się na pewien okres życia w obozie:
"Parę dni obóz będzie żył z tego transportu: zjadał jego szynki i kiełbasy, konfitury i owoce,
pił jego wódki i likiery, będzie chodził w jego bieliźnie, handlował jego złotem i tłumoczkami."

Wymienieni przeze mnie bohaterowie stawali przed trudnymi wyborami moralnymi. Nie zawsze wybierali najlepsze rozwiązanie, skazując siebie na samotność. W większości przypadków w swoim postępowaniu kierowali się dobrem innych ludzi, pobudkami czystymi moralnie. Wybierając takie, a nie inne, rozwiązania, postępowali zgodnie z własnym sumieniem. Ludzie w obozach koncentracyjnych nie zawsze zachowywali się w sposób, który nie uwłaczałby ich godności. Są oni usprawiedliwieni warunkami życia w obozach. Przytoczeni w pracy bohaterowie nie są nieskazitelni, popełniają czasem błędy. Jednak z prób, przed którymi przyszło im stanąć, wychodzą zwycięsko.
Konrad Wallenrod został tragicznym patriotą - spiskowcem w sytuacji, gdy zbliżała się wojna z Krzyżakami. Musiał wybrać pomiędzy miłością do ojczyzny, a miłością do Aldony. Wybrał Litwę - poświęcił prywatność, gdyż "szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie". Z kolei gdyby wybrał dobro prywatne - także nie byłby szczęśliwy. Nie pozwoliłyby mu żyć spokojnie wyrzuty sumienia, zresztą Krzyżacy szybko zwyciężyliby Litwę i zburzyli spokój jej mieszkańców. Konflikt: życie prywatne, a ojczyzna nie jest jedyną sprzecznością racji, przed jaką stoi Konrad. Sytuacja tragiczna rozgrywa się w jeszcze jednej sferze: bohater musi wybrać między honorem, a zwycięstwem nad Krzyżakami. Dzieje się bowiem tak, że metoda, jaką obiera Wallenrod, jest jedynym sposobem walki z Krzyżakami. Konrad musi kłamać, musiał dokonać zdrady - a takie czyny nie mieszczą się w kodeksie rycerskim. Gdyby jednak postępował etycznie, stanął do walki twarzą w twarz - poniósłby klęskę i zaprzepaścił przyszłość ojczyzny. Tak więc Wallenrod poświęcił swój honor, a być może i zbawienie, gdyż był chrześcijaninem, a grzeszył - lecz nie mógł tego uniknąć, i w tym tkwi tragiczna wierność ideałom mickiewiczowskiego bohatera.
Kolejnym bohaterem "ideistą" był Kordian. Najbardziej tragicznym momentem w życiu Kordiana nie jest wcale chwila, gdy Laura odtrąca jego miłość, ani ta, gdy strzela on do siebie, ani nawet gdy monologizuje na Mont Blanc, czy jest uwięziony z wyrokiem śmierci. Tragizm to sytuacja, z której nie ma wyjścia, trzeba podjąć decyzję i każda będzie miała złe skutki. To zatem wewnętrzne rozdarcie człowieka. W takiej sytuacji znajduje się Kordian, gdy przemierza komnaty pałacu, idąc zabić cara. Jego rozdarcie to wytwory jego psychiki, znajdują nawet uosobienie w postaci Strachu i Imaginacji, w obrazach jakie stawia mu przed oczami wrażliwa natura. Kordian bowiem zobowiązał się, że zabije cara. Wierzy, że czyn ten będzie zbawieniem dla ojczyzny. Powinien też dotrzymać danego słowa - inaczej straci honor. Lecz jeśli zabije cara, popełni śmiertelny grzech zabójstwa i królobójstwa - a taki czyn nie mieści się w kodeksie rycerskim. Poza tym jest to grzech, który zaprzepaszcza zbawienie człowieka, nie mówiąc już o karze ziemskiej. To jest tragizm Konrada - presja, której jego psychika nie zniosła, dlatego zemdlał. Cara nie zabił, znalazł się w więzieniu. Właściwie trudno powiedzieć, że dokonał wyboru - jego wrażliwość zdecydowała za niego.
Człowiek rodzi się, przeżywa dzieciństwo, dorasta i starzeje się . Ważnym etapem w życiu jednostki ludzkiej jest wiek młodzieńczy. Wtedy to kształtuje swoje poglądy, które są zgodne lub przeciwstawiają się opiniom wcześniejszych pokoleń, obiera drogę postępowania, chce stać się lepszy od swoich przodków lub iść za ich przykładem . Każdy z nas przeżywa takie dylematy i sądzę, że sto czy tysiąc lat temu młodzież myślała podobnie. W różnych epokach idee, które przyświecały młodzieży były różne - wynikały z ich osobistej sytuacji, z sytuacji społecznej, politycznej i gospodarczej kraju, w którym żyli. Od starożytności do czasów nam współczesnych zmieniały się motywy postępowania ludzi, lecz ich ideały pozostawały ciągle podobne.

 

Oblicza sarmatyzmu (Potocki - pozytywny, Pasek - negatywny).
 
                Wacław Potocki należy do nurtu sarmackiego XVII w. W swoich utworach porusza problemy polityczne i społeczne Polski, krytykuje pewne ówczesne zachowania.
„O tym szlachta, panowie, o tym myślą księża,
choć się co rok w granicach swych ojczyzna zwęża
choć na b___g umierają żołnierze niepłatne,
choć na oczy widzą jej peryjod ostatni...”   - „Zbytki polskie”
W „Zbytkach polskich” i „Czuj! Stary pies szczeka” Potocki z gorzką ironią mówi o przepychu, w jakim żyje szlachta, podczas gdy ojczyzna potrzebuje pomocy. Nikt nie przestrzega praw, nie szanuje konstytucji, występki możnych uchodzą płazem. Potocki ostrzega, że państwo schyla się ku upadkowi. Apeluje do szlachty, do Polaków by się opamiętali i naprawili błędy:
„Porwij się biały orle!
Radź o sobie Lachu!”
W „Wojnie chocimskiej” autor sięgnął do 1621 r. by ukazać bohaterską obronę Chocimia i ofiarność patriotyczną polskich żołnierzy. Utwór ten powstał w obliczu nowego zagrożenia tureckiego. Potocki uważał, że potrzebne jest dzieło mówiące o dawnych sukcesach i potędze. Przedstawione przykłady męstwa i ofiarnej służby ojczyźnie, honoru rycerskiego miały stanowić wzór i zachętę dla Polaków.
 W wierszu „Pospolite ruszenie” czy „Ogród fraszek” (zbiór 1800 utworów) piętnuje wady ustroju politycznego Polski, a więc anarchię, bezprawie, złotą wolność, prywatę, brak obrony granic, słabość pospolitego ruszenia, zanik ducha rycerskiego. Szlachta głucha jest na słowa dobosza, który chce ją zmusić ,do podjęcia walki.
Utwory Potockiego dotyczą niedomagań Rzeczypospolitej; wiele w nich krytyki, bolesnej zadumy i pesymizmu.
Wacława Potockiego z pewnością można uważać za gorliwego patriotę, który martwił się losami kraju.
                Drugim przedstawicielem sarmatyzmu polskiego jest Jan Chryzostom Pasek. Dzięki jego „Pamiętnikom” możemy poznać ludzi i obyczajowość tamtych czasów. „Pamiętniki” można podzielić na dwie części: na przygody wojenne oraz na opis życia i obyczajów szlacheckich. Już w pierwszej części jest ukazany negatywny stosunek Polaków żołnierzy do walki o dobro kraju. Szlachcic walczy dzielnie, ale zapału do walki dostarcza mu ambicja osobista i chęć zdobycia łupów. Sam Pasek nie kryje się z tym , że przyczyną udziału w wyprawie do Danii była tylko ciekawość i żądza przygód. W opisach ważnych wydarzeń historycznych autor skupia uwagę na własnych przygodach, wyolbrzymiając niekiedy swą rolę świadka i uczestnika tych wydarzeń. Pisze o sobie by zwrócić na siebie uwagę. Paska cechuje zaściankowy patriotyzm. Polskę poczytywał jako naród wybrany. Na inne narody patrzył „z góry”. Był raczej szkodliwy dla ojczyzny niż pożyteczny. Był lekkomyślny i nieodpowiedzialny.
Druga część utworu zawiera szeroki obraz pokojowego życia ziemiańskiego i obyczajów szlacheckich. Autor myśli kategoriami przeciętnego szlachcica, toteż ucisk i niedolę chłopa uważał za naturalny stan rzeczy. Czasami był nawet okrutny i nieludzki dla podwładnych. Uważał, że tylko szlachta jest godną przedstawicielką narodu. Życie szlachty nacechowane było troską o dobrobyt i korzyści materialne. Same zaloty do Anny Łęckiej przypominały układy handlowe a nie wyznania miłosne.

Religijność ówczesnej szlachty też nie jest ukazana w dobrym świetle. Szlachta przestrzegała posty i składała jałmużny, które nie zmieniały jej życia, i których nie brała sobie do serca. Dalej uważała, że jest górą. Pasek nie bał się opisać mszę świętą, do której służył mając ręce zbroczone krwią wrogów. Pasek nie zdawał sobie sprawy, iż  cechy szlachty, o których on mówił są złe, i że nie godzi się tak postępować. Był dumny i pewny siebie; uważał się za prawdziwego patriotę i wzorcowego obywatela. Jednakże w rzeczywistości było inaczej. On i cała szlachta była egoistyczna, cechował ją materializm, zabobonność i krótkowzroczność.

 
Omów koncepcje tragizmu i ich wyraz dramaturgiczny w teatrze antycznym, szekspirowskim i romantycznym.
 
Tragizm, tak jak komizm czy groteska jest kategorią estetyczną, określa rodzaj dzieła. Polega na umiejscowieniu bohaterów w sytuacji konfliktu tragicznego, w starciu dwóch równorzędnych racji. Wybór którejkolwiek z nich przynosi klęskę, a nawet śmierć.
Tragizm w teatrze jest chyba jego jedną z najbardziej nieodłącznych cech od czasów jego powstania. Już w antyku towarzyszył większości dramatów, dodając im głębię i zmuszając widzów do refleksji. Właśnie tragizm powodował silne wrażenie wśród widzów, które miało prowadzić do oczyszczenia ze złych emocji poprzez przeżycie uczucia trwogi i litości dla bohatera tragedii, przypominającego każdemu siebie samego. To wrażenie nazywano KATHARSIS – co oznacza właśnie: oczyszczenie.
W teatrze antycznym tragizm bohatera wiąże się nieodłącznie z tym, iż jego los jest zdeterminowany przez niewidzialny świat bogów - fatum, czyli swoistego rodzaju przeznaczenie. Wobec takiej sytuacji człowiek nie może decydować o swoim życiu – wszystko jest już z góry przewidziane i zaplanowane. Tragizm charakteryzuje się również tym, iż spośród dwóch dróg wyboru, przed którymi stoi bohater, żadna z nich nie może przynieść sukcesu – u krańca każdej z nich czeka na niego porażka.
Najbardziej znanym dramatem pochodzącym z czasów antyku jest “Antygona” Sofoklesa. Jego akcja w pełni obrazuje koncepcję umiejscowienia bohatera w świecie i tragizm jego losów. Tytułowa bohaterka, Antygona, staje przed tragicznym wyborem: z jednej strony powinna wypełnić prawo boskie, które nakazuje jej pochować zwłoki swojego nieszczęśliwie zmarłego brata, z drugiej strony - król zabrania jej tego czynić. Po obu stronach tego sporu postawione są bardzo poważne argumenty. Prawo ziemskie, pisane nie może naruszać odwiecznych praw religii, a ocena postępków człowieka, nawet tych niegodnych, jest sprawą bogów a nie człowieka – twierdzi Antygona. Prawo religijne nie może ograniczać zakresu władzy królewskiej i niemożliwym jest, by bogowie sprzyjali zdrajcom, gwałcicielom prawa – ripostuje Antygonie król Kreon. Również on jest postacią tragiczną – każda decyzja, którą podejmie (czy zezwoli na pochowanie zwłok tego chłopca, czy podtrzyma swój zakaz) skończy się dla niego przegraną, gdyż albo straci autorytet w oczach poddanych, pokaże się jako władca słaby, albo będzie musiał skazać na śmierć niewinną przecież dziewczynę.
Każdy z bohaterów podejmuje oczywiście jakąś decyzję, jednak oboje mają (w mniejszym lub większym stopniu) świadomość swojej przegranej, poważnej klęski...
Teatr antyczny nie dysponował zbyt bogatymi środkami wyrazu dramaturgicznego. Według powszechnie przyjętych ówcześnie reguł dramatopisarze musieli trzymać się wielu praw i prawideł. Obowiązywała zasada trzech jedności: czasu, miejsca i akcji, które mówiły, iż dramat musi toczyć się w jednym miejscu, a wydarzenia przedstawione dotyczą tylko jednego wątku i jednej doby.
Pełen wyraz dramaturgiczny ograniczała również zasada decorum traktująca o tym, iż w tragedii przypisany jest styl podniosły, patetyczny, występujące postacie powinny być szlachetnie urodzone, a komedia opowiadająca o życiu plebejuszy prezentować powinna styl lekki, żartobliwy a nawet rubaszny.
Istotnie zubożającą wyraz dramaturgiczny tragizmu była również zasada niezmienności charakteru postaci, która mówiła, iż bohaterowie nie podlegają transformacjom, nie popadają w skrajne stany emocjonalne. Takiej kreacji postaci sprzyjało użycie niezmiennej maski, którą aktor przywdziewał na początku przedstawienia, a zdejmował na końcu sztuki.
W związku z tak wielką liczbą ograniczeń narzucanych przez zasady sztuki dramatopisarskiej sposoby przedstawienia tragizmu bohaterów były bardzo ograniczone. Wielką rolę odgrywał chór, który wyjaśniał i komentował wydarzenia wprowadzając obserwatora w zawikłane problemy, z którymi borykali się bohaterzy.
Dużo bogatszy zasób sposobów wyrażania w dramaturgii tragizmu, rozumianego jednak w trochę inny sposób, prezentuje teatr szekspirowski. Tragizm jego bohaterów opiera się tu głównie na wyborze pomiędzy fantazją, marzeniami i światem idei a brutalną rzeczywistością. Bohater postawiony wobec takiego wyboru jest zarazem zmuszony do podążania jedną z dwóch dróg: pierwszą, która nie mami złudnymi zdobyczami typu władza czy bogactwo, ale za to prowadzi do szczęśliwego zakończenia, lub drugą – która karmi się chciwością i zachłannością bohatera, a w rezultacie prowadzi do jego klęski. Tragizm bohaterów teatru szekspirowskiego polega właśnie na tym, że zawsze zwycięża ciemna strona ich natury i w efekcie tego muszą przegrać swoje życie.
Tytułowy bohater dramatu “Hamlet” Williama Szekspira jest przede wszystkim idealistą, marzycielem, woli codziennie na nowo rozstrzygać dylemat “być albo nie być” niż uczestniczyć w dworskich konszachtach. Niemniej jednak jego uduchowiona natura chwilami ustępuje czysto ludzkim namiętnościom. Rozpacz po stracie ojca, zazdrość o matkę, która tak szybko uległa zalotom nowego władcy (nota bene mordercy jej poprzedniego męża), nienawiść wobec triumfu zabójcy stawiają bohatera w sytuacji wewnętrznego konfliktu z samym sobą. Potęguje go ponadto nakaz dokonania zemsty, której domaga się przybywający z zaświatów ojciec. Hamlet monologuje, rozmyśla, walczy ze sprzecznymi racjami, ale na definitywny akt zemsty nie jest w stanie się zdobyć. Sfera działań ujawnia ogromną przepaść między sferą myśli. W rezultacie Hamlet ginie ugodzony szpadą zdrajcy Laertesa. Przedtem w nagłym przypływie gniewu i nienawiści zabija władcę. Zbrodnia ta nie była zaplanowana a bezpośrednią jej przyczyną były nieoczekiwane emocje. Taka jest właśnie ludzka natura – zdaje się sugerować autor. W każdym z nas tkwi ukryta ciemna strona ludzkiej natury, która w określonych okolicznościach ujawnia się i prowadzi nas do klęski. Nasz los jest tragiczny, ponieważ pomimo świadomości o tragicznych konsekwencjach naszych decyzji powodowanych wewnętrznymi żądzami i ukrytymi pragnieniami, nie potrafimy się od nich uwolnić i w rezultacie zamiast piąć się na szczyt człowieczeństwa, każdy z nas coraz bardziej stacza się w otchłań
Podobne problemy i rozterki przeżywa tytułowy bohater innego dramatu elżbietańskiego (czyli szekspirowskiego, gdyż tworzył on za panowania w Anglii królowej Elżbiety) pod tytułem “Makbet”. Jego dzieje są świadectwem nieobliczalnych możliwości czynienia zła przez człowieka. Ani nie fatum, ani perfidnie sformułowana przepowiednia wiedźm, pomimo sugestii bohatera nie są przecież przyczyną jego zabójstw. Wina leży w nim samym, a właściwie w ciemnej stronie ludzkiej natury, która u każdego (u jednych tylko w mniejszym a u innych w większym stopniu) ujawni się w odpowiednim czasie. Makbet udowadnia, że każdy człowiek jest tylko więźniem własnych namiętności. Świadomość o dwóch możliwościach wyboru i swojej bezbronności przeciw ułomnej części natury ludzkiej, która ostatecznie ma bardzo często decydujący wpływ na podejmowane decyzje stanowi przyczynę tragizmu ludzkiego według Szekspira
Wyraz dramaturgiczny tragizmu w dramacie szekspirowskim jest dużo bogatszy niż w teatrze antycznym. Dzięki złamaniu klasycznej zasady trzech jedności umożliwia przedstawienie ewolucji poglądów oraz postawy bohatera, która to transformacja może trwać kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, być związana z różnymi wątkami życia i wywołana wydarzeniami przebiegającymi w konkretnym miejscu. Dzięki złamaniu zasady decorum tragizm przedstawionej postaci ma charakter uniwersalny, głębszy i bardziej realistyczny co jest wynikiem zastosowania różnych stylów. Sceny zbiorowe, operowanie tłumem dodaje prawdziwości przedstawionej sytuacji tragicznej. Wprowadzenie scen krwawych i drastycznych potęguje odczucie tragizmu a nowatorska w teatrze szekspirowskim zmienność charakteru bohaterów, transformacje, popadanie w skrajne stany emocjonalne nadają tym dramatom życiowy charakter.
W romantyzmie dramat jako gatunek literacki jest bardzo ważny i dość popularny wśród ówczesnych twórców. Charakteryzuje się symbolizmem, występowaniem nadprzyrodzonych postaci a nawet całych fantastycznych scen. Jest bardzo “niesceniczny” czyli wyjątkowo trudny do wystawienia na scenie. Koncepcja tragizmu w dramacie romantycznym nie jest przedstawiona jasno i wyraziście. Bohaterzy cierpią, ponieważ pragną coś zrobić, ale nie pozwala im na to wszechogarniająca “hamletyczna” niemoc. Ich tragizm wynika również z wiary w prowidencjonalizm – pogląd, zakładający, iż świat w swoim kształcie został przez Boga wcześniej zaplanowany, a jego scenariusz misternie obmyślany, co wyklucza wolność jednostek i uniemożliwia ich jakikolwiek wpływ na bieg historii. Przyczyny tragizmu bohaterów romantycznych można również doszukiwać się w walce metafizycznego dobra ze złem we wnętrzu każdego z bohaterów. Według popularnej w czasach romantyzmu filozofii manichejskiej głoszącej dualizm świata właśnie człowiek jest igrzyskiem tej walki.
Konrad, bohater “Dziadów – części trzeciej” Adama Mickiewicza, poeta, samotnik, wielki indywidualista przekonany o swojej wyjątkowości i sile, jest bohaterem tragicznym, gdyż po chwilach uniesień i poczucia swojej wartości musi pogodzić się z Losem. Nie rozumie dlaczego Bóg sprowadza na naród polski tak wiele cierpienia, uważa, że nie jest on ani konieczne, ani nawet potrzebne. Bluźni twierdząc, że gdyby tylko miał tak wielką władzę jak Bóg, potrafiłby stworzyć świat dużo lepszy od tego, który istnieje. W rezultacie jednak musi pogodzić się z tym, iż nie jest Bogiem, że sam nie ma tak ogromnej mocy, aby zmienić cały świat. Przyjęcie tej prawdy staje się dla niego przeżyciem tragicznym.
Innym bohaterem dramatu romantycznego, o losach nacechowanych tragizmem, jest Kordian opisany przez Juliusza Słowackiego. Jego największym problemem staje się niemoc, gdy stojąc pod komnatą cara nie ma dość siły, żeby wejść i dokonać powierzonego mu czynu: zgładzić władcę. Jest rozdarty pomiędzy wolą działania, pragnieniem czynu a niemożnością spełnienia go. Niemoc, a może ukryte głęboko zasady honoru (królobójstwo jest czynem niehonorowym), powstrzymują go przed dokonaniem tej zbrodni. Jego tragizm spowodowany jest również tym, iż nie jest do końca wolny w swoich decyzjach: wydaje mu się tylko, że tworzy historię niczym i przez nikogo nie skrępowany, uwolniony od wszelkich zewnętrznych determinacji. Tymczasem jest w pewnym sensie opętany przez diabła – działa tak, jakby funkcjonował w zupełnie innym wymiarze, jakby był dotknięty obłędem i niezupełnie zdawał sobie sprawę z tego co czyni…
W romantyzmie środki wyrazu dramaturgicznego przypominają te używane w teatrze szekspirowskim. Nie są one jednak zbyt rozbudowane, gdyż utwory te nie są pisane do wystawiania na scenie. Dramat romantyczny zupełnie różni się natomiast od utworów antycznych – między innymi łamie regułę trzech jedności, wprowadza synkretyzm gatunkowy i rodzajowy, pozostawia otwartą budowę, zmuszającą do własnego kontynuowania losów bohatera.
Jak nietrudno się przekonać, w przeciągu ponad dwóch tysiącleci nastąpiła ogromna ewolucja dramatu i również koncepcji tragizmu w nim poruszanych. Jednak zarówno tragizm Antygony, jak i Hamleta, czy również Konrada, lub Kordiana jest wciąż aktualny. Któż bowiem nie boryka się z problemem wyboru pomiędzy dwiema równorzędnymi racjami, kto nie przeżywa tragedii widząc prawdziwe przyczyny swojego postępowania, któż nie odczuwa czasami niemocy, braku możliwości działania wobec otaczającej rzeczywistości?…
 

Postawa buntu wobec rzeczywistości.
 
Literatura wyrasta z przeżyć i dążeń człowieka, opisuje jego działania, reakcje, postawy wobec rzeczywistości. Człowiek bywa aktywny, mocny, formułujący swój świat, ale bywa też potulny, biernie poddający się naciskom otoczenia. Chociaż w naturze ludzkiej leży bunt, to na czynny opór stać nieliczne jednostki. Pierwowzorem buntownika jest Prometeusz, tytan, który wykradł bogom ogień i dał go ludziom. Został za to surowo ukarany. Zeus kazał go przykuć do skały na Kaukazie, gdzie orzeł wyjadał mu stale odrastającą wątrobę. Prometeusz stał się symbolem poświęcenia jednostki dla idei, dla ludzkości.
Motyw buntu przeciw losowi, niezgody na zło, cierpienie, zniewolenie człowieka poruszony jest w literaturze często. Bardzo wyraziście wystąpił ten problem w utworach okresu romantyzmu, którego charakterystyczną cechą był wszechstronny bunt wobec zastanej rzeczywistości. Bohater romantyczny przyjął postawę aktywną. To nieprzeciętny, samotny buntownik, poświęcający się całkowicie przyjętej idei, Takim prometejskim buntownikiem jest Konrad z III części "Dziadów". Występuje on jako przedstawiciel uciemiężonego narodu i wyraziciel pragnień całej ludzkości. Widząc cierpienia własnego narodu Konrad czyni odpowiedzialnym za to Boga jako stwórcę i rządcę świata. Niezwykła wrażliwość pozwala mu identyfikować się z cierpieniami wszystkich Polaków. "Ja kocham cały naród" - brzmi wyznanie Konrada. Ponieważ śpiewak zrównał się z Bogiem, uważa, że może stanąć z nim do walki. Konrad jest zdominowany przez pychę, dlatego przegrał pojedynek z Bogiem. Przed całkowitym potępieniem ochroni go tylko to, że kierował się miłością do ojczyzny.
Przeciwieństwem Konrada jest ks. Piotr. To przede wszystkim pokorny sługa boży, który gotów jest przyjąć na siebie karę za winy Konrada. Tak jak Konrad jest określony prze bunt i pychę, tak ks. Piotra określa pokora, chęć służenia ludziom. Konrad gardzi ludźmi, wywyższa się. Ks. Piotr kocha wszystkich. Przegrał pyszny, zbuntowany poeta, a zwyciężył dobry, łagodny i pokorny ksiądz.
Postawę prometejskiego buntu przeciwko Bogu możemy odnaleźć także w "Hymnach" Jana Kasprowicza, tworzącego w epoce Młodej Polski, która w swych założeniach filozoficzno - estetycznych zbliżona była do romantyzmu. Świat w "Hymnach", to "padół płaczu" stworzony przez Boga jako miejsce wiecznej niedoli człowieka. Poeta dostrzega nieprawidłowości w wymiarze kosmicznym, widzi panoszenie się zła, grzechu. Nie pojmuje sensu istnienia na świecie zła, krzywdy i cierpienia. Pyta: kto je stworzył? Dlaczego wszechmocny, dobry Bóg wpisując w życie człowieka grzech, karze go później za to? Rzecznik skazańców, kapłan - poeta, syn ziemi modli się, błaga i rozpacza. Konradowym gestem chce się wzbić na wyżyny mocy boskiej, to znów krzykiem Hioba wzywa Stwórcę, by spojrzał na niedolę ludzką. W imię człowieka, w trosce o człowieka występuje poeta przeciwko Bogu.
Istnienie cierpienia, nędzy ludzkiej sprawia, że bohaterowie literaccy chcą zmienić świat. Nie wszyscy noszą znamiona prometeizmu, ale również podejmują walkę ze złem. Takim bohaterem, który walczy w imię skrzywdzonych ludzi, jest dr Tomasz Judum z utworu S. Żeromskiego pt.: " Ludzie bezdomni". Jego nieprzejednana postawa doprowadziła do konfliktu z ludzmi, z którymi styka go los. Gniew, czyli owa "szewska pasja", jaka go ogarniała w chwilach buntu przeciwko światu przemocy, stanowiła  przyczynę jego osamotnienia. "Ja muszę rozwalić te śmierdzące nory!" - czyż nie ma w tym okrzyku zapowiedzi działalności rewolucyjnej?
Wiek XX obfitował w takie zjawiska jak: wojna, totalitaryzm, przemoc, zniewolenie człowieka przez człowieka, więc mamy też bunt przeciwko formułowaniu człowieka przez otaczającą rzeczywistość.
"Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony mi". Słowa te pochodzą z "Ferdydurke" W. Gombrowicza. Główny bohater, Józio Kowalski, sprzeciwia się każdej formie. Nie pozwala "robić sobie gęby", ale jednocześnie nie może bez nie istnieć, bo przed gębą nie ma ucieczki. Gombrowicz w swej powieści chce powiedzieć, że człowiek jest zależny od odbicia w duszy drugiego człowieka, poddaje się redukcji osobowości i zadowala się stereotypem. Ludzie są tylko funkcją innych ludzi, muszą być takimi, jakimi ich inni widzą. Józio "zgwałcony i zniewolony" przez prof. Pimkę znalazł się w szkole i w domu Młodziaków. Ten motyw zniewolenia i gwałtu jest podstawą stosunków miedzyludzkich w "Ferdydurce". Józio jest zbyt słaby, aby buntować się czynnie, więc robi na przekór, drwi z pensjonarki, z ciotuni i wujaszka, ale nie przełamuje konwenansów jak Miętus. Jednak na przekór wszystkiemu Gombrowicz broni wolności człowieka, wyraża protest przeciwko zastanym konwencjom, stereotypom myślenia, przeciwko  formie.
Młodym, gniewnym, buntującym się przeciwko skostniałym formom życia jest Artur z "Tanga" S. Mrożka. Nie potrafi on żyć w świecie stworzonym przez starych. Uznaje go za świat anarchii. Usiłuje zmienić rzeczywistość, uporządkować chaos, odbudować system wartości. Jego celem jest powrót do tradycji, do formy, do obyczaju. Kiedy dochodzi do wniosku, że forma pozbawiona idei jest martwa, znajduje pomysł: ideą będzie synteza porządku i siły. Niestety, Artur zdobywa się na pozorne, sztuczne przejawy buntu, w rezultacie jest bierny i słaby. Zwycięża groźny, bezmyślny Edek. Świat zostaje opanowany przez prymitywne siły. Zamiast rządu dusz - nadchodzą rządy chama.
Krzykiem pokolenia, które nie chciało pogodzić się z otaczającą rzeczywistością, było pisarstwo  M. Hłaski. Wyrosło ono z realizmu socjalistycznego. Dotychczas literatura socrealizmu zarzucała czytelników iluzorycznym obrazem świata budów i fabryk, stachanowców i dzielnych kobiet na traktorze. Natomiast Hłasko jako pierwszy najżywiej się temu przeciwstawił, dowodząc, że o tym samym da się pisać bez pompy i lakiernictwa. Zbiór opowiadań "Pierwszy krok w chmurach" to artystyczne zobiektywizowanie młodzieńczych nadziei i doświadczeń, to książka odsłaniająca liczne rozczarowania i zawody, jakie przezywa pisarz konfrontujący swoje wyobrażenia z trywialną rzeczywistością. Zawiedli ludzie, pojęcia i słowa, którym wierzył, nie sprawdziły się w życiu, pozostały puste. Niszczone wartości, często wdeptywane w błoto, w opowiadaniach Hłaski nie podlegają dewaluacji. A do tych wartości obok marzeń, należy miłość, pojmowana przez pisarza jako bunt przeciwko wszystkim niedoskonałością współczesnego świata. Hłasko nie chce pozwolić człowiekowi na ugodę i bierną postawę wobec zła.
Także Tadeusz Konwicki w "Małej apokalipsie" daje wyraz swojemu przerażeniu rzeczywistością, w której człowiek nie znaczy nic, a wszystkim decyduje urząd, ideologia czy system. Warszawa, gdzie rozgrywa się akcja utworu, podobnie jak cały kraj, rządzona jest przez  totalitarny reżim. Nie ma od niego ucieczki, zniewoleni są wszyscy. Cała rzeczywistość została poddana kontroli państwa. Wszędzie są agenci i widzą wszystko. Ludzie zniewoleni nakazami i zakazami boją się przeciwstawić złu w zdecydowany sposób, w takim świecie bunt jest albo pozorny, albo podejrzany. Prawie nikt nie buntuje się naprawdę - głównie z konformizmu. Główny bohater został wyznaczony  przez opozycję antytotalitarną do dokonania publicznego samo spalenia na Placu Defilad przed gmachem partii. Jest to rozpaczliwy akt protestu przeciw utracie Polaków wolności i tożsamości narodowej. Jest to także prowokacja mająca obudzić zastygły w letargu naród. "Mała apokalipsa" jest nie tylko potępieniem systemu totalitarnego, protestem przeciw zniewoleniu jednostki, ale także przestrogą przed złem tkwiącym wewnątrz każdego człowieka.
Świat współczesny ze swoim złem i cierpieniem nie pozwala na beznamiętny i neutralny stosunek do otaczającej rzeczywistości. Albert Camus w eseju pt.: "Człowiek zbuntowany" pisze: "Buntuję się, więc jesteśmy". Uświadomienie sobie tragicznej prawdy o własnej egzystencji  staje się źródłem heroicznego wysiłku. Bunt - podstawowa, elementarna reakcja wobec świata jest wartością łączącą ludzi. Taką wartością staje się w "Dżumie" solidarność wobec zła. Główny bohater powieści, dr Rieux, wie, że nie uda mu się  pokonać epidemii, a jednak decyduje się na walkę, staje po stronie słabszych, chorych. Doktor nie ma żadnych wahań, jest przekonany o słuszności wyboru, o konieczności udzielania pomocy potrzebującym. Podobnie Tarrou celem swojego życia uczynił walkę ze złem, zawsze stawał po stronie ofiar i twierdził, że człowiek może zmienić swoją postawę na lepszą. Był przekonany, że każdy człowiek nosi w sobie bakcyl dżumy, ale powinien bezustannie czuwać, żeby "nie tchnąć jej w twarz drugiemu człowiekowi". Dżuma jest symbolem zła, z którym trzeba walczyć, niezależnie od tego, jaką postać to zło przyjmuje. Brak sprzeciwu, pogodzenie się z losem mogą tylko potęgować zło.
Bunt i wysiłek podejmowany kążdego dnia pozostaje jedyną drogą ocalenia własnego człowieczeństwa. Godna uwagi w człowieku jest nie rozpacz i poddawanie się losowi, ale właśnie zmaganie się z nim, przezwyciężenie strachu i lęku. Poczucie honoru i świadomość własnej niezależności skłania ludzi do odrzucenia upokorzeń, a więc do buntu.
 

Prywatność i powinność w literaturze polskiej.

 
W trudnych okresach historii Polacy zmuszeni byli do zadawania sobie pytań, co ważniejsze: życie osobiste czy służba dla kraju, czyli prywatność czy powinność?
Twórcą, który po raz pierwszy stawia to pytanie, jest Julian Ursyn Niemcewicz. W Powrocie posła, pierwszej polskiej komedii politycznej, zmusza swoich bohaterów do dokonania takiego wyboru. Pamiętajmy, że komedia ta powstała na kilka miesięcy przed uchwaleniem Konstytucji 3 maja i miała przekonać Polaków do planowanych reform ustrojowych.
Bohaterem, który nie ma wątpliwości i twierdzi, że Dom zawsze ustępować powinien krajowi jest Podkomorzy, wielki patriota i zwolennik reform. W takim właśnie duchu wychował on dwóch synów, którzy nie tylko wzorowo gospodarują na roli, ale również zajmują wysokie stanowiska polityczne w państwie. Uważają to bowiem za swój obowiązek patriotyczny. Walery pełni więc funkcję posła w Sejmie Czteroletnim i jest zwolennikiem reform, podobnie jak jego ojciec.
Jego przeciwieństwem jest Szarmancki, kawaler modny, który w tym czasie zabawia się wesoło w towarzystwie, jeździ konno i przepuszcza odziedziczony po przodkach majątek. Ażeby nadal żyć na wysokim poziomie, poszukuje bogatej żony, którą jest gotów zdobyć nawet dzięki oszustwom i krętactwom. Tak więc przeciwnicy reform stawiają wyżej prywatność niż powinność.
Szczególnie mocno kwestię wyboru pomiędzy obowiązkiem a życiem osobistym stawiała epoka romantyzmu. W tym bowiem czasie wybuchały kolejne powstania narodowe i Polacy zmuszani byli przez życie do dokonywania ciągłego wyboru. Bohaterem, który poświęcił dla Ojczyzny wszystko, był Konrad Wallenrod. Ażeby ratować Ojczyznę, porzucił on ukochaną żonę i uciekł się do podstępu, zdrady i zabójstwa. Szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w Ojczyźnie – mówił Mickiewicz, ucząc tym samym Polaków, że dla ojczyzny będącej w potrzebie należy poświecić wszystko, nawet życie.
Człowiekiem, który również rozumiał, że najważniejsza jest walka o wyzwolenie kraju spod obcego okupanta, Szweda, był Andrzej Kmicic – bohater Potopu Henryka Sienkiewicza. Rezygnuje on nawet z widywania ukochanej do czasu, kiedy nie rozstrzygną się losy wojny ze Szwedami. Ryzykuje wielokrotnie swoim życiem, zostaje ranny, mimo to nie rezygnuje z walki. Przykładem jego ofiarności może być udział w obronie klasztoru na Jasnej Górze, zaś później wysadzenie szwedzkiej kolubryny, która zagrażała Częstochowie. Za swoją odwagę i męstwo został później zrehabilitowany i otrzymał rękę ukochanej Oleńki. Pisząc ukochaną trylogię ku pokrzepieniu serc, Henryk Sienkiewicz chciał przekonać Polaków znajdujących się pod zaborami, że tylko solidarna walka może zmienić ich sytuację w Europie.
Eliza Orzeszkowa, autorka pozytywistycznej powieści „Nad Niemnem”, również stawia swoich bohaterów przed koniecznością dokonywania wyboru: prywatność czy powinność? Inaczej jednak rozumiana jest ona w II połowie XIX wieku. Powinność łączy się, w mniemaniu pozytywistów, z pracą dla kraju, działalnością społeczną, zachowaniem polskości, dbałością o tradycję i udziałem w walkach o wolność Ojczyzny, kiedy kraj jest w potrzebie. Jednak nie wszyscy bohaterowie tej powieści zasługują na pochwałę autorki. Pochwala ona wszystkich tych, którzy w młodości walczyli w powstaniu styczniowym za wolność Ojczyzny, ponieważ była to zdaniem Orzeszkowej największa powinność. W powieści ukazuje ona, że w okresie powstania panowała pełna solidarność między dworem i zaściankiem Bohatyrowiczów. Andrzej Korczyński poświęcił dla Ojczyzny wszystko, nawet młode życie. Benedykt Korczyński, jego brat, po przegranej 1863 roku rozumie jako obowiązek utrzymanie Korczyna w rękach polskich, to znaczy przekazanie go w przyszłości synowi Witoldowi. Dla Benedykta i Marty Korczyńskiej praca w gospodarstwie to nie tylko obowiązek, ale i sens życia. Bohaterką, która mądrze łączy prywatność z powinnością, jest Justyna Orzelska. Przełamuje ona przesądy społeczne i wychodzi za mąż za szlachcica zaściankowego – Jana Bohatyrowicza. W swoim przyszłym życiu mają oni zamiar pracować także na własnej ziemi, broniąc jej przed zaborcami; będą wierni tradycji i historii. Orzeszkowa negatywnie ocenia tych bohaterów, którzy o swoich powinnościach zapominają. Do nich należy Emilia Korczyńska, żona Benedykta, i Zygmunt Korczyński.
Utworem modernistycznym, w którym autor również stawia swojego bohatera przed koniecznością wyboru: prywatność czy powinność? jest doktor Tomasz Judym z Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego. Pisarz rozumie tu przez powinność pracę społeczną na rzecz ludzi biednych, których w okresie zaborów było w Polsce bardzo wielu. Tomasz Judym poświęca życie osobiste – rozstaje się z ukochaną Joasią po to, aby lepiej służyć robotnikom z Zagłębia Dąbrowskiego. Jest to oczywiście dla niego trudny wybór, zaś jego stan ducha symbolizuje rozdarta sosna. Nie ma on jednak wątpliwości, że tylko takiego wyboru musi dokonać.
W okresie wolnej Polski powinność rozumiana już była jako poszukiwanie dla niej najlepszych dróg rozwoju. Trudne czasy okupacji hitlerowskiej zmusiły pokolenie młodych, często poetów, do walki z okupantem. Pisze o tym między innymi Krzysztof Kamil Baczyński w wierszach z tego okresu. W sytuacji zagrożenia raz jeszcze okazało się, że prywatność musiała ustąpić miejsca powinności. Tylko bowiem w czasach pełnej suwerenności prywatność nie musi ustępować powinności i staje się nie mniej ważna niż ta pierwsza.

 

Radość życia – jej źródła i przejawy w literaturze polskiej.

 
Każdy człowiek choć raz w życiu przeżywa radość istnienia, niezależnie od wieku, w którym się urodził. Jest to stan tak fascynujący, że wielu poetów polskich poświęciło swoje utwory temu zagadnieniu. Niektóre epoki literackie radość życia wpisywały w swój program, lecz każda z nich czyniła to inaczej.
Już w epoce renesansu Mikołaj Rej i Jan Kochanowski w swojej twórczości propagowali pewien sposób bycia człowieka: życie chwilą. Szczególnie Jan Kochanowski, rozmiłowany w poezji rzymskiego poety Horacego, carpe diem wpisał w swoją filozofię życiową.
W Żywocie człowieka poczciwego zawarł Rej opis życia szlachcica -  ziemianina, któremu gospodarowanie zapewnia dostatek i jest źródłem radości z życia i satysfakcji. Byt ziemianina jest, według niego, podporządkowany prawom natury i nakazom boskim. Poeta udziela wskazówek szlachcie mieszkającej na wsi, jak ma osiągnąć szczęście. W młodości zaleca ćwiczenia związane z obyciem towarzyskim i rzemiosłem wojskowym. Każdy mężczyzna musi mieć poczucie sprawiedliwości, stałości, roztropności, powinny go cechować umiarkowanie, miłosierdzie, stateczność. Gdy młody szlachcic dorośnie, powinien zająć się gospodarstwem i ożenić. Związek małżeński trzeba zawierać z osobą równego stanu i majętności. W ciągu roku przewidział również Rej zajęcia dla gospodarza, który wiosną sadzi drzewa i krzewy w ogrodzie, szczepi je, obcina gałęzie, zbiera mszyce itp.; latem można z tych przygotowanych wiosną krzewów i drzewek mieć wspaniałe owoce. Są już wtedy jabłka, gruszki, śliwki, ogórki, maliny. Latem gospodarstwo daje także masło, ser świeże jaja, są też kury, jagnięta i ryby. Wszystko dla dobra gospodarza i jego rodziny. W lasach może odbywać polowania z przyjaciółmi, a także łowić ryby w przeręblach, zastawiać sidła i potrzaski na zwierzęta futerkowe. W domu wszystko przygotowane jest do biesiady. Z całorocznych zapasów szlachcic może czerpać korzyści. Jednak i zimą należy doglądać gospodarstwa. Widzimy, że Rej dba o wygodę szlachcica i pokazuje mu, jak wielką radość może osiągnąć z życia na wsi.
Jan Kochanowski także podejmuje w swych utworach tematykę ukazującą radość życia. W Czarnolesie powstało wiele pięknych tego typu utworów. Na lipę – to wiersz o drzewie specjalnie przez poetę cenionym. Autor zwraca uwagę na zalety lipy, miód, szept liści, cień, śpiew ptaków. Wszystko to powoduje, że człowiek naprawdę może cieszyć się życiem. „Pieśń świętojańska o Sobótce” to utwór, w którym poeta przedstawił miłość jako jeden z elementów szczęścia. W utworze rozbrzmiewają nuty radości. Jest mowa o miłości, tańcu i śpiewie. Ostatnia panna w pieśni swej zawiera pochwałę życia wiejskiego. Chwali wesołość i spokój wsi. Mówi, że wieśniak może, pracując na roli, utrzymać siebie i rodzinę, a zawód jego jest znacznie spokojniejszy i bezpieczniejszy niż marynarza, żołnierza czy pisarza. Pieśń świętojańska o Sobótce jest odbiciem radości życia w czasie święta Sobótki, mającego swe pogańskie tradycje.
W „Lalce” Bolesława Prusa też możemy dojrzeć różne źródła i przejawy radości. Rzecki prezentuje w utworze pokolenie romantyków, ale ma także przymioty pozytywisty: jest rzetelny, uczciwy, pracowity. Żyje bardzo pracowicie, całe dnie poświęca na prowadzenie firmy Wokulskiego. Zamyka się w sklepie, który daje mu poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Jego świat odnajdujemy na kartach pamiętnika. Poznajemy idee, którym służył i był wierny. Jedna z nich to idea napoleońska, z którą wiązał nadzieje na odzyskanie przez Polskę niepodległości. Ale tak naprawdę Ignacy Rzecki radość życia czerpał z najprostszych spraw codziennych i one przynosiły mu satysfakcję.
W „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej radość życia czerpią bohaterowie również i z pracy na roli. Sytuacja popowstaniowa, wysokie podatki nałożone na majątki polskie zmuszają Benedykta Korczyńskiego do ciężkiej pracy, do ciągłej troski o wydajność ziemi. Codzienne kłopoty uczyniły z niego innego człowieka, odarły ze złudzeń, zmusiły do porzucenia dawnych ideałów. Przed wybuchem powstania bardzo były żywe kontakty dworu z zaściankiem. Mimo że w jednym grobie leżą Andrzej Korczyński oraz Jerzy Bohatyrowicz, Benedykt procesuje się z zaściankiem o szkody przez nich wyrządzone. Przynosi to jedynie konflikty z własnym synem Witoldem, młodym pozytywistą, który chce nieść w lud wiedzę zdobytą na studiach rolniczych. Mimo trudnych chwil Benedykt Korczyński radość życia czerpie z bliskich kontaktów z synem i z tego, że gospodarstwo udaje mu się utrzymać w polskich rękach. Główna bohaterka tej powieści Justyna Orzelska odnajduje szczęście w pracy, co bardzo zbliża ją do Janka Bohatyrowicza. Przez długi czas mieszkała u Korczyńskich, ale zadowolenie znalazła w pracy w ogrodzie, sadzie, na polu, zaś szczęście w kontaktach z Jankiem Bohatyrowiczem, umiejącym czerpać radość życia z pracy własnych rąk. Odrzuciła bogatego Teofila Różyca, gdyż właśnie w zaścianku ujrzała szansę na prawdziwe, aktywne i pożyteczne życie. Jej decyzja spotyka się z uznaniem Benedykta, Witolda, a przede wszystkim Marty, która kiedyś sama zrezygnowała z małżeństwa z Anzelmem Bohatyrowiczem.
Radość życia ukazywał także w swoich utworach młodopolskich poeta Leopold Staff, który jako jedyny przeciwstawił się nastrojom dekadenckim. Twórczość tego autora cechuje afirmacja świata, pochwała natury i całego stworzenia. I tak w utworze „Przedśpiew” przewodnią myślą są słowa Terencjusza: Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce. Staff wyjawia w tym wierszu tajemnicę szczęśliwego życia i mądrej, dojrzałej poezji: „Kochałem i wiem teraz, skąd się rodzą pieśni”. Smutne myśli, które towarzyszą człowiekowi, poeta nazywa pogodnymi starcami w sadzie. Nie mogą one zaćmić radosnego obrazu życia, osłabić miłości. Utwór ten jest wyrazem akceptacji i umiłowania świata takim, jaki jest. Poeta prezentuje postawę stoicką, aprobuje życie, nawet jeśli przynosi cierpienie.
Dwudziestolecie międzywojenne, a zwłaszcza młodzi poeci z grupy Skamander, zrywa z nastrojami dekadenckimi i propaguje w swoich utworach radość życia oraz witalizm. Wynika to również z faktu, że w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, co u ogromnej większości rodaków wywołało nastroje entuzjazmu i wiary w lepszą przyszłość. Jan Lechoń w utworze Herostrates odrzuca tradycję, która każe zajmować się sprawami narodowymi. Poeta pisze o wiośnie, nie jako o momencie do powstania narodowego, ale czasie szczęścia, miłości i radości. Inny skamandryta, Julian Tuwim, w swojej twórczości ukazuje również, że właśnie rzeczy najprostsze, codzienne mogą przynieść pełnię życia i szczęście. Poeta stwierdza, że poezja powinna zajmować się rzeczami najprostszymi, które przynoszą człowiekowi satysfakcję, zaś zrezygnować z niepotrzebnych polemik i rozważań filozoficznych. Poezja skamandrytów wyraża również radość życia poprzez prosty potoczny język, którym trafia do przeciętnego czytelnika. Odrzuca tradycje modernistyczne, nastroje dekadenckie i głosi programowy witalizm.
Myślę, że programowo radość życia mogli głosić poeci piszący w czasach niepodległości kraju. Najpełniej wyraził tego typu poglądy poeta renesansu Jan Kochanowski, który żył w czasach potęgi i dobrobytu I Rzeczypospolitej. Zafascynowany filozofią epikurejską i poezją Horacego, pochwalał poświęcenie czasu wolnego na rozrywki i zabawy, z których można było czerpać radość życia. Przekonywał nawet swoich czytelników, że statek powinien chodzić koleją z żartem. Natomiast poeci Skamandra w swojej twórczości wyrażali nastroje entuzjazmu i radości życia, ponieważ wiązali nadzieje na lepszy byt z odzyskaniem przez Polskę niepodległości.

 

Zielono nam w głowie i fiołki w niej kwitną

Na klombach mych myśli sadzone za młodu.

Pod słońcem, co dało mi duszę błękitną.

I które mi świeci bez trosk i zachodu.

 

W ciężkich czasach niewoli pisarze potrafili czerpać radość życia z rzeczy najprostszych, a także z nadziei na poprawę polskiego losu.

 

Relacje między szczęściem jednostki a dobrem ogółu w literaturze polskiej.
 

Literatura polska w pewnych epokach  tworzyła wzorce osobowe, które miały być przykładem postaw społecznych i wskazanego postępowania . Przez cały wiek XIX który był symbolem ucisku i uciemiężenia narodu polskiego, takim wzorcem był spiskowiec walczący o wyzwolenie kraju z pod ucisku zaborcy. Jeden z najbardziej wymownych wzorców stworzyła literatura okresu romantycznego. Bohaterowie największych dzieł literackich powstałych w okresie powstania listopadowego i po jego upadku – to młodzi ludzie poświęcający się dla ojczyzny. Typowym przykładem takiego bohatera jest Konrad z „Dziadów” cz. IV. W cz. IV dramatu występuje on pod imieniem Gustawa. Jest młody zakochany, przeżywający niezwykle gorącą i impulsywną pierwszą romantyczną miłość. Zjawia się w mieszkaniu księdza, który niegdyś uczył go katechizmu i opowiada pełen rozpaczy o swej nieszczęśliwej miłości. Jego dziewczyna wyszła za mąż za innego a on rozpacza i cierpi. Wygląda jak upiór, marzy o śmierci. Mocą dramatycznych przeobrażeń zakochany Gustaw przemienia się w cz. III „Dziadów” w Konrada , spiskowca bojownika o wyzwolenie ojczyzny. Odrzuca swoje osobiste nieszczęście. Swą zawiedzioną miłość traktuje jako ofiarę. Poświęca ją w imię wyższego celu, jakim jest walka o niepodległość swojego kraju. Jego ideą staje się dobro ogółu , całego narodu. Własne życie, własne szczęście nie ma już dla niego znaczenia. W Wielkiej Improwizacji w której zwraca się do Boga, z żądaniem by dał mu część swej boskiej władzy, mówi w pewnym momencie: „Kiedyś mnie wydarł osobiste szczęście, Na własnej piersi ja skrwawiłem pięście, Przeciw niebu ich nie  wzniosłem. Tak więc własne szczęście i utraconą miłość, traktuje poeta jako sprawy mniej ważne od dobra narodu. Mówi, że mimo szalonych cierpień zranionego, zrozpaczonego kochanka, nie zwracał się wtedy o pomoc do Boga, nie żądał by zwrócił ku niemu serce dziewczyny- Jednak w sprawie narodu, wszystkich współrodaków, czuje się uprawniony do żądań wobec Boga. Dobro ojczyzny jest ideą tak wzniosłą i ważną, że dla niej można i trzeba zwracać się do Boga z żądaniem dyskutować z nim jak równy z równym, narażać się Bogu, nawet bluźnić przeciw niemu. Podobne relacje między szczęściem osobistym a szczęściem ogółu występują w postępowaniu bohatera drugiego wielkiego dramatu romantycznego – „Kordiana” Juliusza Słowackiego. On także znajduje cel życia w walce z zaborcą ojczyzny. Ale przedtem jego życie osobiste nie spełniło jego pragnień i oczekiwań. Nie znalazł szczęścia ani w miłości, ani w dostatecznym życiu w swoim majątku, ani w swych podróżach. Stał się bojownikiem spiskowcem w chwili największych  frustracji , wskutek przekonania, że na nic wzniosłego i szlachetnego nie może w życiu już liczyć. Głębokie poczucie nieszczęścia ukazało mu dopiero ten cel, któremu warto było poświęcić życie – dobro ojczyzny, wyzwolenie jej z niewoli dla szczęścia ogółu współrodaków. Regułą jest w literaturze romantycznej, że ten który podejmuje walkę o szczytne ideały służące dobru ogółu, musi być samotnikiem rezygnującym z osobistego szczęścia. Taki też jest hrabia Henryk z „Nie- Boskiej komedii”  Zygmunta Krasińskiego.  Ten możny arystokrata próbował szczęścia rodzinnego. Miał żonę i syna. Lecz jego charakter i poetycka niezależność sprawiły, że życie rodzinne nużyło go i męczyło. Nie potrafił spełniać obowiązków ojca i męża. Choć wiązał z rodziną dość silne uczucia, doprowadził swe życie osobiste do ruiny: jego żona popadła w obłęd i umarła, a syn chory na oczy z braku opieki i leczenia stracił wzrok. Jako nieszczęśliwy samotny człowiek, poniósłszy w życiu osobistym klęskę, staje na czele swej klasy, poświęcając się dla sprawy wyższej , związany z dobrem i zwycięstwem zbiorowości. Staje się wodzem obozu arystokracji w walce przeciwko rewolucji ludowej. Niemożliwość pogodzenia szczęścia osobistego ze służbą dla ogółu stało się więc charakterystyczną cechą bohatera romantycznego. Tylko poprzez poświęcenie swego życia osobistego, szczęścia, miłości, można było zdaniem poetów romantycznych oddać całkowicie swoje serce, myśli i uczucia sprawom patriotycznym – sprawie wyzwolenia ojczyzny. Ale taka postawa i taki pogląd dotyczyły nie tylko bohatera romantycznego. Prąd literacki zwany pozytywizmem, który pojawił się w literaturze polskiej po 1863 roku, stworzył podobny wzorzec bohatera pozytywnego. Tym razem jego poświęcenie miało kierować się nie na zbrojną walkę z zaborcą, lecz na „pracę u podstaw” , tj. Niesienie oświaty i szerzenie kultury wśród najuboższych warstw społecznych. Taka była idea pozytywizmu: przedstawiciele inteligencji powinni iść „w lud” , schodzić na najniższe stopnie hierarchii społecznej, by tam z oddaniem pracować. Uczyć wiejskie dzieci, leczyć chorych robotników, działać wśród bezdomnych i ubogich na rzecz poprawy ich sytuacji. Literatura pozytywistyczna stworzyła odpowiedni do tego wzór osobowy. Społeczniczkę realizującą ideę „pracy u podstaw” .Jest nią Stasia Bozowska bohaterka noweli S. Żeromskiego pt. „Siłaczka” Jest młoda zdolna i dobra dziewczyna która poświęciła się dla niesienia oświaty. Zostaje nauczycielką na zapadłej, odległej wsi. Rezygnuje z miłości Obareckiego, z pragnienia studiów. Odrzuca więc to co mogło by się złożyć na jej osobiste szczęście. Jak pustelniczka żyje samotnie, odcięta od świata, oddając wszystkie siły by wzbudzić w dzieciach zainteresowanie wiedzą, wzbudzenie potrzeby higieny, by oświecić i rozwinąć ich umysły.Jej poświęcenie było wielkie ale ciężkie warunki pracy, osamotnienie, wielki wysiłek, zrujnowały jej zdrowie. Po trzech latach pracy zachorowała na tyfus i umarła. Podobnie tragiczna jest postać głównego bohatera powieści S. Żeromskiego „Ludzie bezdomni” – Tomasza Judyma. Sam tytuł powieści określa przeznaczenie tych ludzi, którzy postanowili poświęcić się pracy dla dobra innych. Muszą oni pozostać bezdomni: bez rodziny, bez bliskich, bez zobowiązań, które ograniczały by ich w działaniu. Nie widziano możliwości połączenia szczęścia osobistego ze służbą dla społeczeństwa. Te dwie dziedziny życia ludzkiego wykluczały się. Albo po założeniu rodziny trzeba było pracować na jej utrzymanie, jej poświęcać swe myśli, uczucia i starania. Lub poświęcić się pracy dla innych rezygnując z własnego szczęścia i życia osobistego. Tę drugą drogę życiową wybiera Tomasz Judym, lekarz z wykształcenia. Rezygnuje, choć z wielkim bólem z miłości Joasi Podborskiej, którą gorąco pokochał. Chce być lekarzem społecznikiem, leczyć nędzarzy , więc choć cierpi z tego powodu, decyduje się na wieczną „bezdomność”.  W powieści tej nie tylko Judym jest „bezdomny”. Podobne życie bezdomne i pozbawione szczęścia osobistego wybiera brat Judyma, działacz robotniczy, który musi przed aresztowaniem Chronić się na emigracji  „Bezdomna” też pozostanie Joasia, która ze złamanym sercem prawdopodobnie nie zazna już szczęśliwego życia. Powieść Żeromskiego nasuwa refleksje, w jakim stopniu człowiek jako jednostka powinien, poświęcać się dla obowiązków społecznych, gdzie przebiegają granice tego poświęcenia. Refleksje te prowadzą do dalszych wątpliwości: czy jednostka ma prawo do osobistego szczęścia , czy jest ono ważniejsze, czy tak samo ważne jak praca dla innych. Z dzisiejszego punktu widzenia obie te dziedziny są tak samo ważne i dopiero razem dają pełnię zadowolenia z życia. Dają się one z powodzeniem połączyć. Nie trzeba być samotnikiem i kapłanem, wyrzekającym się miłości, szczęścia, by móc pracować z korzyścią dla innych. Musi być jednak zachowana pewna równowaga, która nie zawsze łatwa jest do utrzymania. Chodzi o to by pochłaniająca człowieka praca zawodowa nie sprawiła, że zbyt mało czasu i uczuć poświęcamy rodzinie. Chodzi też o sytuację w której mnożenie dóbr materialnych i bogactw dla zaspokojenia własnych potrzeb osobistych prowadzi człowieka w jego pracy zawodowej czy społecznej na manowce moralne. Wtedy traci się z oczu nie tylko dobro społeczne, ale łatwo przekształcić się w pasożyta społecznego, żyjącego kosztem innych , kosztem ludzkiej krzywdy. W dzisiejszych czasach ideałem byłoby , aby Judym  ożenił się z  Joasią i mając dwójkę ładnych dzieci otworzył sobie gabinet lekarski w niewielkim mieście, gdzie jego zdolności i dobroć charakteru były by błogosławieństwem dola miejscowej ludności. Nie leczył by bezpłatnie, ale też nie znaczy, że leczyłby ludzi zamożnych. Swoje honoraria uzależniałby od zamożności pacjentów. Pozwoliło by mu to z jednej strony żyć spokojnie i w miarę dostatnio z własną rodziną, a z drogiej dawać pomoc lekarską bardzo potrzebną i wysoko cenioną przez środowisko. Szybko zyskałby szacunek i uznanie otoczenia. Sprawiło by to, że jego społecznikowskie pasje znalazły by pole do działania  także poza pracą zawodową. Może zostałby wybrany radnym, a wtedy z dobrym skutkiem doprowadziłby do końca osuszanie okolicznych bagien, które były przyczyną wielu chorób w miasteczku.  Jako człowiek do poświęceń umiałby postarać się o fundusze z różnych źródeł, dzięki czemu z czasem zbudowałby ładny ośrodek w tym mieście i oczyszczalnię ścieków, co podniosło by stan sanitarny miasta i jego okolicy. Joasia jego żona byłaby stale przy nim , kochająca i wyrozumiała. Może uczyła by w Miejscowej szkole a może zorganizowałaby przedszkole? Razem, żyjąc pomagając sobie wspierając się w trudnościach i wspólnie ciesząc się osiągnięciami, osiągnęliby to co stanowi o pełni życia człowieka: szczęście osobiste, oraz poczucie dobrze spełnianego obowiązku wobec innych, a więc szczęście płynące z przekonania, że jednocześnie pracuje się dla siebie, dla swoich dzieci  i dla dobra ogółu.

 

Służyć temu, cóż ci jest w niebie  (Legenda o św. Aleksym) jako dewiza sztuki i literatury średniowiecznej.

 
W bardzo słownikowy sposób średniowieczem możemy nazwać epokę rozciągającą się między starożytnością, a czasami odrodzenia. Dokładne ramy czasowe trudno ustalić, jednakże przyjęło się czas rozpoczęcia epoki  jako  upadek  cesarstwa  zachodniorzymskiego ( 476 r. n.e. ) ,  a za jej koniec zdobycie Konstantynopola przez Turków ( 1453 r. ) . Jednak niektórzy uczeni, jak na przykład Krzysztof Cellarius ( profesor uniwersytetu w Halle w XVII, który jako pierwszy wprowadził do historiografii termin średniowiecze ) opowiadają się za przesunięciem początku tej epoki do czasów Konstantyna Wielkiego, kiedy to po ogłoszeniu edyktu mediolańskiego chrześcijaństwo wyszło z katakumb i stało się legalną religią.  Osobiście opowiadam się za tą datą, ponieważ ten termin wyraźnie wskazuje na silny związek średniowiecza z chrześcijaństwem. Należy bowiem zauważyć, że od samego początku średniowiecza rozpoczęła się gwałtowna ekspansja Chrześcijaństwa na całą Europę i nie tylko na Europę.
                Klasztory średniowieczne były nie tylko miejscami kontemplacji religijnej, skupienia modlitewnego, lecz także ważnymi centrami życia gospodarczego i kulturalnego, miejscami, gdzie w mozolnym trudzie powstawały bezcenne rękopiśmienne księgi. Było to spowodowane tym, że  feudalni rycerze spędzali życie na wojnach, chłop na uprawie roli i zanim powstało mieszczaństwo, jedynie przy klasztorach, katedrach były warunki do rozmyślań nad nauką i sztuką.  Kościół zakładał pierwsze szkoły ( parafialne, klasztorne i katedralne ) i uniwersytety. Szkoły początkowe nie tylko przygotowywały do stanu duchownego i do studiów uniwersyteckich, lecz kształciły także pewne umiejętności praktyczne ( uczono tak zwanych siedmiu sztuk wyzwolonych ).
Cechą charakterystyczną średniowiecza jest teocentryzm, który oznacza umieszczenie w centrum kultury, literatury, sztuki i filozofii Boga. Wszystkie dziedziny życia znajdowały się pod wpływem światopoglądu religijnego, więc motywy rozwijane w sztuce najczęściej nawiązywały do Biblii lub działalności kościelnej. Utwory te bezpośrednio wpływały na  czytelnika, przedstawiając mu postacie godne naśladowania, bądź też potępienia, wskazywały konkretne wzorce i ideały. Szczególny nacisk położono na wpojenie hasła memento mori, z którym wiąże się pojęcie danse macabre. Jest to bardzo popularny w średniowieczu temat, który ukazuje, że śmierć jest wszechobecna, wszechwładna i dotyczy każdego człowieka - bez względu na zajmowane przez niego stanowisko, pochodzenie czy majątek. Motyw ten ukazuje śmierć, która zaprasza do tańca przedstawicieli różnych stanów. Przykładem utworu jest Rozmowa Mistrza Polikarpa ze śmiercią. Śmierć ukazywana była różnie - jako szkielet z kosą, lub tak jak we wspomnianym wyżej dziele jako rozkładające się zwłoki kobiety :
[ Polikarp ] uźrzał człowieka nagiego,
Przyrodzenia niewieściego (...) ,
Łszczy się jako miednica;
Upadł ci jej koniec nosa,
Z oczu płynie krwawa rosa;
 
Największym ideałem w średniowieczu był święty, a w pierwszych wiekach średniowiecza najlepiej było jak był to święty - asceta. Bardzo popularna była filozofia świętego Augustyna, który propagował prymat wiary nad rozumem. Filozofia ta umieszczała człowieka na granicy bytów między aniołami i zwierzętami. Jest wewnętrznie rozdarty, ponieważ istnieje w nim konflikt między dobrem i złem, między duszą a ciałem. Augustyn szczęście widział w medytacji, w poznaniu Boga i własnej duszy.
Asceza pokazana jest w anonimowym utworze p.t. Legenda o św. Aleksym, jest to przykład hagiografii. Legenda ta przedstawia żywot świętego: narodziny ( urodził się lepszy od rodziców ), młodość, ożenek z królową Familianą - lecz Aleksy składa ślub czystości i odchodzi w tułaczą wędrówkę, a bogactwo rozdaje ubogim. Aleksy znosił okrutne męki, leżał szesnaście  lat pod schodami na dworze ojca, gdzie wylewano na niego pomyje. Umierając św. Aleksy pozostawił list wyjaśniający kim był. Przy jego śmierci i pochówku nastąpiły liczne cuda, dzwony same dzwoniły, jego ciało nie rozkładało się, a jego zapach uzdrawiał chorych.
Nieco inna jest filozofia świętego Tomasza z Akwinu. Pod wpływem tej filozofii w XIII wieku nastąpił przełom w światopoglądzie ludzi średniowiecza, ich stylu życia. Głosił harmonię, rozumny ład świata, strukturę stworzoną przez Boga, w której każdy element ma swoje miejsce ( pojęcie drabiny bytów ). Najważniejsze w tej filozofii jest przezwyciężenie, przełamanie dualizmu ciała i duszy.
Na przełomie lat 1181 / 1182  w zimie, w Asyżu urodził się jeden z największych teologów Kościoła katolickiego, mowa oczywiście o św. Franciszku. Był synem bogatych rodziców, w związku z czym chodził do odpowiednich dla swojej klasy społecznej szkół. Szybko nabrał manier arystokratycznych, a jego życie zaczęło się sprowadzać do wiecznych zabawy, uciech, flirtowania z kobietami. Jednakże zawsze marzył, żeby zostać rycerzem w pięknej błyszczącej zbroi. W tym czasie miasta włoskie prowadziły z sobą wojny najczęściej o zupełnie błahe sprawy. Do jednej z takich walk, z Perugią, ochotniczo zaciągnął się Giovanni Bernardone, bo tak na prawdę nazywał się św. Franciszek. Przegrali i św. Franciszek znalazł się w więzieniu. W tym czasie pierwszy raz zaczął się zastanawiać nad swoim życiem, nad jego sensem, nad tym co robi. Jednak powrót do domu oznaczał dla niego powrót do poprzedniego życia - marnotrawstwo pieniędzy, zabawy, kobiety,...  Należy zaznaczyć, że w tym czasie ojciec był z niego bardzo zadowolony. W końcu zdecydował się na realizowanie swoich marzeń o byciu rycerzem, ale w drodze na wojnę ciężko zachorował. W czasie długotrwałej choroby znowu zastanawiał się nad sobą. Po wyzdrowieniu zmienił się, był zamknięty w sobie,  w związku z czym jego przyjaciele odwrócili się od niego, szydzili z niego, a nawet rzucali kamieniami. Pewnego razu jechał na koniu i zobaczył trendowatego, ominął go z obrzydzeniem, ale po chwili wrócił, zsiadł z konia i pocałował chorego w rękę - - był to przełomowy moment w jego życiu. Potem dał trendowatemu wszystkie wartościowe rzeczy, jakie miał przy sobie - od tego zaczęło się rozdawanie majątku przez św. Franciszka. W tym czasie ojciec bardzo się nim martwił, najpierw próbował go przekonywać do zmiany, prosił, nakłaniał, aż w końcu zamknął go w więzieniu domowym - w schowku pod schodami, a na koniec wytoczył mu proces przed biskupem. Oskarżył go przede wszystkim o marnotrawienie majątku przez rozdawanie go żebrakom. Po tych zarzutach św. Franciszek zdjął całe ubranie jakie miał na sobie i oddał je ojcu ze słowami: Od tąd mam pełne prawo powiedzieć "Ojcze nasz, który jesteś w niebie", biskup zrozumiawszy jego słowa okrył go swoim nakryciem. Tak rozpoczęła się właściwa część życia świętego. Założył zakon, którego członkowie mają naśladować Jezusa. Głónymi założeniami jego filozofii były miłość, radość i ubóstwo. Miłość jest podstawą wiary, jest to miłość do każdej żywej istoty jako do brata i siostry - dlatego potępiał umartwianie cielesne. Głosił radość z faktu istnienia, z piękna świata, z pracy, ze zwykłych obowiązków. Nie propagował ubóstwa dla pokuty, ale dla jedności z ubogimi. Twierdził, że człowiek tylko wtedy jest wolny i szczęśliwy, gdy posiada tylko tyle ile jest mu potrzebne do życia. Ktoś kto ma majątek martwi się o niego, jest jego niewolnikiem. Życie św. Franciszka i jego towarzyszy poznano na podstawie anonimowego dzieła pt. : Kwiatki św. Franciszka.
Z kulturą religijną ściśle była zespolona kultura rycerska, dworska o akcentach wyraźnie świeckich. W przeciwieństwie do literatury kościelnej tworzona była w językach narodowych ( Pieśń o Rolandzie, Pieśń O Nibelungach, opowieść o Tristianie i Izoldzie ). W tych utworach motywem przewodnim nie jest gorliwa wiara, za to częściej mówi się w nich o przygodach i czynach walecznych rycerzy, o turniejach, walkach. Jednak tutaj też jest widoczny wszechobecny teocentryzm - Roland głosi hańbę dla pogan, prawo dla chrześcijan, a umierając ofiarowuje Bogu prawą rękawicę, chcąc pokazać przez to że jest wasalem Boga.
Zarówno najstarsza polska pieśń religijna, uznawana także za pierwszy polski hymn narodowy, Bogurodzica jak  i  Lament świętokrzyski  ( czyli Posłuchajcie bracia miła, lub też Żale Matki Boskiej pod krzyżem ) dowodzą, że w Polsce kult maryjny był już w tym czasie bardzo powszechny. Ten drugi utwór jest monologiem Matki Boskiej, ukazuje jej rozpacz, gdy patrzy na śmierć syna,  chciałaby dziecku ulżyć w cierpieniu, ale nie może. Matka Boska zachowuje się jak każda inna matka, która rozpacza po stracie dziecka.
Niekwestionowaną zdobyczą średniowiecza jest wykształcenie się aż trzech stylów w ówczesnej sztuce. Największy z nich - styl bizantyjski - powstał na Wschodzie, w Cesarstwie Bizantyjskim już około V wieku naszej ery. Sztuka ta, która z czasem stała się oficjalną sztuką Kościoła Wschodniego, przeniknęła zarówno do architektury ( budowa krzyżowo - łukowa na rzucie krzyża greckiego wpisanego w czworobok, z największą kopułą centralną pośrodku i czterema niższymi po bokach ), malarstwa ( wspaniałe ikony, freski, mozaiki z kolorowych kamieni ), rzeźby, muzyki ( hymny bizantyjskie, muzyka cerkiewna ) - jak i do rzemiosła artystycznego ( złotnictwo, wyroby z kości słoniowej ). Zabytki w tym stylu przetrwały  do  dzisiaj  w  Wenecji   ( w  bazylice  św. Marka  ),  na  Półwyspie  Apenińskim ( kościół San Vitale w Rawennie z VI w. ) i na Sycylii ( kaplica w zamku królewskim w Palermo ). W Polsce w tym stylu budowano kaplice pałacowe pierwszych Piastów. Najcenniejszym jednak zabytkiem sztuki sakralnej wywodzącej się ze szkoły bizantyjskiej jest u nas obraz Czarnej Madonny w jasnogórskim klasztorze.
Drugi ze stylów średniowiecza to styl romański - wykształcił się tuż po roku 1000, a jego ojczyzną były tereny dzisiejszej Francji. Budowle w stylu romańskim cechowała masywność, gdyż były przystosowane do warunków obronnych ( grube mury, małe okienka zakończone półkoliście, wąskie strzelnice ). Kościoły romańskie stawiano najczęściej na planie krzyża łacińskiego, o sklepieniach krzyżowych lub kolebkowych, a także na planie koła ( tzw. rotundy ). Do najważniejszych zabytków polskich w stylu romańskim należą: kościół św. Andrzeja w Krakowie, rotunda św. Prokopa i kolumny w kościele norbertanek w Strzelnie, krypta św. Leonarda na Wawelu, słynne Drzwi Gnieźnieńskie.
Na przełomie XII i XIII w. wykształcił się, również we Francji, nowy styl - gotycki - mogący się poszczycić tak wspaniałymi budowlami, jak katedra w  Notre Dame w Paryżu. Do polski ten styl dotarł głownie za pośrednictwem cystersów. W stylu gotyckim wznoszono nie tylko kościoły, lecz także ratusze ( Wrocław, Toruń ), gmachy uniwersyteckie ( Oxford, Cambridge, Kraków ), kamienice mieszczańskie, barbakany ( Carcassonne we Francji, Kraków ), a także zamki rycerskie ( Malbork ). Styl ten też upowszechnił się nawet w strojach. Lubował się w budowlach strzelistych ( jak najbliżej Boga ), zakończonych smukłymi wieżami, z wysokimi oknami z witrażami. Największym arcydziełem rzeźby gotyckiej jest u nas ołtarz Wita Stwosza w kościel Mariackim w Krakowie.
                Jest prawdą, że Kościół był w średniowieczu najpotężniejszym feudałem, że podporządkował swoim wpływom wszystkie dziedziny życia, gromadził olbrzymie dobra materialne,  co było - niestety - wbrew nauce Jezusa, który głosił ubóstwo, prostotę, skromność,...( było to później jedną z przyczyn rozłamów w Kościele ) , że dążył do stworzenia uniwersalnego państwa chrześcijańskiego na czele z papieżem i cesarzem jako jego zbrojnym ramieniem  ( przymierze krzyża i miecza ), koronował cesarzy, królów, karał ekskomuniką, przez blisko dwieście lat patronował wyprawom krzyżowym do Ziemi Świętej (1096 - 1291 ). Prawdą jest również fakt, że Kościół wytworzył w krajach europejskich poczucie więzi międzynarodowej, opartej na wspólnocie wiary, a także więzi stanowej. Opieka Rzymu chroniła niejednokrotnie kraje europejskie przed agresywnymi sąsiadami. W ten an przykład sposób, przez przyjęcie chrztu i oddanie się pod opiekę papieża, zabezpieczył się Mieszko I przed najazdami pogranicznych margrabiów niemieckich.

Od zakonników ( benedyktynów, cystersów, dominikanów, franciszkanów i innych ) przejmowała ludność sztukę budownictwa murowanego, sztukę uprawy ziemi, pielęgnowania ogrodów i sadów. Uczyła się też od nich różnych rzemiosł, zwalczania chorób, a nade wszystko umiejętności czytania i pisania - przede wszystkim w języku liturgicznym, łacińskim, a z czasem także w języku ojczystym.

 
Spośród utworów polskiej literatury wybierz i zaprezentuj te, które poświeciłbyś, młodym mieszkańcom Europy.

 
Polska literatura na przestrzeni wieków nieustannie ubogacana jest przez osoby parające się sztuką pióra. Przelewają na karty ksiąg wizje ideałów, różne fakty znane niekiedy tylko Polakom z ich własnego życia czyli doświadczenia. Dlatego też pragnę zaprezentować obcokrajowcom znaną mi literaturę, która mnie uczy o przeszłości, pragnieniu przetrwania, miłości do ojczyzny, przyrody, drugiego człowieka. Pisał o tym wielki polski wieszcz narodowy A. Mickiewicz. W jednym z największych miast Europy stoi pomnik wielkiego Polaka A. Mickiewicza. Świat ceni w nim wielkiego poetę i człowieka, który swym życiem i poezją dał dowód ogromnego poświecenia i humanitaryzmu. Dzieła naszego wieszcza wydawane we wszystkich nieomal językach rozsławiły Polskę nieomal po wszystkich kontynentach. W naszej literaturze Mickiewicz jest największym z wielkich i zdecydowanie dzierży palmę pierwszeństwa. Mieliśmy i zapewne będziemy mieć wielu wybitnych ludzi, lecz trudno przypuszczać, aby ktokolwiek z nich przyćmił geniusz Mickiewiczowski. Mickiewicz zdobył sobie uznanie rodaków i obcych. Nie przyszło mu to zbyt łatwo. Przez całe swe życie, które poświęcił ojczyźnie i walce o wolność wszystkich narodów, stawał się być wśród grona najbardziej postępowych. O tym, że mu się to udało, może świadczyć sam fakt kilkuletniego przewodnictwa wśród polskiej emigracji. Wokół Mickiewicza skupili się ci najbardziej zdolni i postępowi, jemu podporządkowali swe siły i zdolności. Takim był Mickiewicz dla współczesnych sobie. Co daje poeta nam żyjącym w warunkach zupełnie odmiennych? Już samo życie poety godne jest naśladowania. Niczego dla siebie wszystko dla ojczyzny, o to co przyświecało działalności Mickiewicza. Niepowodzenia nie załamywały poety. Dążył uparcie do wytkniętego celu nie zbaczając nigdy z obranej drogi. Kontynuował i ciągle doskonalił ideały młodzieńcze. A młodość Mickiewicza to już początek i zapowiedź przyszłej wielkości. Wśród zdolnych i mądrych kolegów przyszły wieszcz naszego narodu zawsze wybija się ponad przeciętność. On jest siłą organizacji Filomatów i Filaretów, jego program staje się ich programem. Swego wielkiego talentu nie zamyka w szczupłym gronie kolegów. Śmiało wkracza w życie ogólnonarodowe poświęcając dla ogółu cały swój talent i kunszt poety. Jego „Oda do młodości” staje się manifestem wszystkich młodych, pełnych zapału do walki o lepsze i szczęśliwsze jutro. To wezwanie skierowane do młodych nie traci nigdy swej aktualności zawsze potrafi uskrzydlić młode myśli i plany. Dzisiejsza młodzież znajduje u Mickiewicza wyraziciela swych pragnień i marzeń i właśnie dlatego wielki poeta jest nam dzisiaj bliski. Dalsze życie i twórczość Mickiewicza to wspaniały przykład patriotyzmu i internacjonalistycznych dążeń. Może nawet te dwa wielkie ideały zadecydowały o popularności poety wśród rodaków i obcych. Ciągła troska o losy narodu przyświecała zawsze działalności Mickiewicza. Jego utwory nawiązują do aktualnych spraw nurtujących cały naród. Każde złe czy dobre dla Polski wydarzenie znajduje swe odbicie w poezji Mickiewicza. Walka o wolność prowadzona przez Polaków przybiera różne formy, zmienia się i kształtuje jej charakter. To co dawniej mogło dać jakiekolwiek rezultaty, teraz okazuje się bezwartościowym. Historia Polski tego okresu jest bardzo bogata. Potężny zryw całego narodu jakim było powstanie 1830 roku kończy się klęską. Trwają zaciekłe spory ideologiczne wśród emigracji polskiej we Francji . i zawsze w najbardziej gorących momentach naszej historii słychać rzeczowy głos Mickiewicza. Zawsze jakimś konkretnym wyjściem z sytuacji ukazuje drogę dla narodu. Mickiewicz mylił się niejednokrotnie w swych przewidywaniach. Klęską zakończyła się idea walki samotnego rewolucjonisty propagowana przez poetę w „Grażynie" czy „Konradzie Wallenrodzie” . jeden czy nawet Kilku szlachetnych ludzi nie zdoła zastąpić w działaniu całego narodu. Poeta zrozumiał to po powstaniu pisząc „Dziady” cz III. Samotna walka Konrada kończy się klęską, a właściwy sens „Dziadów” zrozumiemy dopiero po przeczytaniu „Ustępu”. W swym dążeniu do osiągnięcia skutecznych idei w walce o wyzwolenie dochodzi wreszcie Mickiewicz do ogromnych osiągnięć. Staje się popularyzatorem szczytnych haseł miedzynarodowych internacjonalizmu. Wyrazem tego jest wspomniany powyżej „Ustęp” , a bliżej wiersz „Do przyjaciół Moskali” . prosty naród rosyjski nie jest gnębicielem Polaków. Tylko ta elita kilku możnych skupionych dookoła carskiego dworu krępuje ogromne siły ludów całej Europy. Jedność tych ludów jest pierwszym krokiem do zwycięstwa, jest również warunkiem przyjaźni miedzy narodami. Europa poznawała u Mickiewicza swego wielkiego przywódcę i orędownika sprawy wolności. Jemu powierzono katedrę literatury słowiańskiej w Paryżu. Przez 5 lat była ona trybuną uciskanych ludów całej Europy. Tak więc obserwując działalność Mickiewicza na podstawie jego twórczości bez trudu dojdziemy do tego, co urzekło naszych przodków. Mickiewicz był wielkim ideologiem naszego narodu, nauczył nas patriotyzmu i wpoił zasady internacjonalizmu. I to również pociąga wszystkich nas współczesnych. Szukamy w poezji Mickiewicza czegoś wzniosłego i wielkiego. Czy to znajdujemy? Odpowiedzią niech będzie ogromna popularność poety. Czynnikiem, który zbliża  poezję poety do ludzi, który czyni ją najprzystępniejszą z całej literatury pięknej, jest jej niepospolity artyzm, prostota, piękno i siła uczuciowego oddziaływania. Poeta marzył o tym aby książki trafiły pod chłopskie strzechy, tym kierował się czerpiąc z bogatego źródła ludowych środków wyrazu: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie Niż mędrca szkiełko i oko” . Mickiewicz przepoił swą poezję „wiarą i uczuciem” uświęcił prastare prawdy ludu, dał im prawo bytu w poezji. Poeta żył wśród ludzi, ciągłe obcowanie z przyrodą było dla niego postawą do późniejszych osiągnięć artystycznych.  Już w młodzieńczej twórczości Mickiewicz pisze bardzo dużo ballad, w których nawiązuje do prastarych prawd ludowych. Przede wszystkim moralność ludu staje się moralnością poety. Ballady Mickiewicza tworzące doskonałą harmonię treści, języka i walorów artystycznych stały się niedościgłym wzorem piękna i ludowości w poezji. Styl i język Mickiewicza, będący zawsze przykładem piękna i wysokich walorów artystycznych kształtował się w różnego rodzaju utworach. Piękny, lecz ciągle doskonalony doszedł wreszcie do wyżyn kunsztu poetyckiego w największym osiągnięciu naszej narodowej literatury w „Panu Tadeuszu”. Tutaj Mickiewicz dał dowód swej wielkości i talentu, tu skupił  ogromny artyzm i wszystko to, co może być w poezji największym. Powstanie „Pana Tadeusza” nie było w twórczości Mickiewicza czymś niespodziewanym. Lat walki o wolność narodu, lata tęsknoty na emigracji zgromadziły w umyśle poety ogromny potencjał artyzmu, zdolny w stopniu najwyższym wyrazić piękno kraju ojczystego. Chęć zbliżenia emigrantom kraju, za którym tak tęsknili, była motorem działalności Mickiewicza. „Pan Tadeusz” stał się dla współczesnych źródłem pokrzepienia, dla nas arcydziełem literackim pozwalającym jeszcze bardziej poznać i pokochać kraj rodzinny. Prostego czytelnika zdumiewa ogromny realizm poematu, zwłaszcza w opisach przyrody. Wszystko opisane wiernie i umiejętnie pozwala czytelnikowi zauważyć w zwykłych, spotykanych codziennie rzeczach coś nowego, a zarazem pięknego, coś co jeszcze bardziej pozwoli mu pokochać i poznać kraj, w którym żyje. W przepięknych opisach każdy czytelnik znajduje coś dla siebie, cos najbardziej miłego i bliskiego. „Pan Tadeusz” stał się nieodłącznym atrybutem polskości. Mickiewicz i jego twórczość są elementarzem dla młodych adeptów sztuki poetyckiej. Ogromna uczuciowość i przystępność jego poezji idą ze sobą w parze. takim jest A. Mickiewicz dla nas i takim pozostanie dla naszych pokoleń. Tak wiec literatura romantyczna kształtuje Charakter czytelnika, uczy go odpowiedzialności za losy i szczęście ogółu. Dlatego pragnę jeszcze zaprezentować Europejczykom literaturę powojenną, z którą nie mieli styczności, a która ukazuje terror okupowanej Polski. Literatura powojenna ściśle związana była z sytuacją historyczną narodu. Przedstawiała okres II wojny światowej. Mimo bohaterskiego oporu jaki Polska, pierwsza pośród państw zaatakowanych przez Niemcy hitlerowskie stawiała, kraj nasz znalazł się pod okupacją, w warunkach terroru w skali nie notowanej w dziejach. Ofiarą tego terroru, działań wojennych i podziemnej walki z okupantem padło 6 mln Polaków. Władze hitlerowskie nie ukrywały swego programowego dążenia, aby uczynić z Polaków naród  niewolniczo zależny i pozbawiony wszystkiego, co stanowi o jego duchowej sile i wartości. Toteż ze szczególna zaciekłością tępiły na terenach okupowanych wszelkie przejawy polskiego życia kulturalnego, a materialny dorobek polskiej kultury był niszczony lub przywłaszczany. Współcześni twórcy wspaniale ukazali tę problematykę, stosując środki artystyczne, które zwiększyły wymowę antywojenną i antyfaszystowską. Pisali oni na ten temat, gdyż taką odczuwali potrzebę, chcieli powiedzieć światu, iż to co niesie ze sobą wojna i okupacja nie znajdzie odpowiednika w żadnym ludzkim cierpieniu. Pisali ku przestrodze tym, którzy nie przeżyli tego „piekła na ziemi”. Kat i jego ofiara jest to jeden z tematów przewodnich literatury okresu wojennego i  powojennego. W dawnych czasach za kata uważano człowieka… dokończenie w ściądze kat i ofiara .
 

Szczęście oraz cel i sens życia w literaturze romantyzmu i pozytywizmu.
 
Szczęście w życiu ludzkim ma bardzo szeroką wymowę. Jest ono wartością, której istnienie przyczynia się do prawidłowego rozwoju osobowości człowieka. Każdy człowiek wytacza sobie za życia cel, któremu pozostaje wierny i o którego zrealizowanie zabiega. Spełnienie tego celu przyczynia się do zapewnienia człowiekowi wewnętrznego samozadowolenia, do osiągnięcia szczęścia. Przy czym człowiek nie osiąga jego pełni , niekiedy nawet przegrywa w walce z samym sobą, wówczas zadaje sobie pytanie o sens życia, o jego wartość.
Takie pytanie o sens i cel życia odnajdujemy w szeregu utworów polskiego romantyzmu. Posłużmy się chociażby fragmentem dramatu J. Słowackiego "Kordian", gdzie bohater pojawia się nam jako filozofujący młodzieniec . Rozważa on samobójczą śmierć swego przyjaciela. Nie potępia jej, gdyż wie, że jej przyczyną był rozdźwięk między marzeniami, a rzeczywistością. Uznaje ją jednak za przestrogę dla siebie, gdyż sam nie posiada także idei, której byłby wierny. Odczuwa on swoją nicość, wewnętrzną niemoc, osamotnienie. W ujęciu romantyków  koncepcja szczęścia występuje przeważnie w dwóch współbrzmiących ze sobą płaszczyznach, w  realizacji - szczęście indywidualne a szczęście narodu. W tym momencie rodzi się pytanie: czy bohater romantyczny wyżej ceni sobie szczęście indywidualne  czy szczęście narodu. Na to pytanie mogą odpowiedzieć tylko sami bohaterowie.
Konrad Mickiewicza reprezentuje sobą postawę prometejską, chce poświęcić się dla narodu. Podobnie Kordian Słowackiego chce odzyskać wolność narodu, nawołując do czynu. Przegrywa jednak w głosowaniu i podejmuje decyzję walki samotnej dla dobra ogółu.Poczynaniami Konrada Wallenroda kierują motywy osobistej tragedii,  jakiej doznał w życiu. Poprzez swą walkę przyczynia się do odzyskania szczęścia narodu. Jak zatem widzimy , głównym i nadrzędnym celem bohatera romantycznego jest walka narodowyzwoleńcza. Ta walka wytycza mu drogę w życiu, jest dla niego drogowskazem, idea nie rodzi się od razu. Człowiek w miarę dojrzewania szuka dopiero tej najważniejszej wartości swojego życia. Weźmy za przykład Kordiana, który błądzi po omacku, stara się ogarnąć realia świata. Realia, które nie zgadzają się z jego wyidealizowaną koncepcją - marzeniami. Spostrzega on, że wszystkie wartości tego świata można uzyskać za pieniądze, stanowisko, nawet miłość. Stwierdza też, że literatura, choć idealizuje, upiększa świat,  nie oddaje jednak w pełni rzeczywistości. Nie zgadza się z postawą papieża, który odsuwa się od narodu katolickiego, solidaryzując się z mocarstwem silniejszym, potępiając przejawy walki o wyzwolenie narodowe. Załamany Kordian przenosi się na górę Mont Blanck, gdzie po chwilowym dramacie moralnym odzyskuje wiarę w siebie, odnajduje ideę walki o wolność. Podobnie jak Kordian, również Konrad podczas "Wielkiej Improwizacji" odnajduje swą ideę życiową. Chce rządzić światem, władać duszami ludzkimi. Chce swą władzą uszczęśliwić naród. Idea jest zatem tą wartością, która nie ginie. Jak stwierdza Norwid w wierszu "Do obywatela Johna Brown ," idea pozostaje wiecznie żywa. W imię idei giną nieraz ludzie, ona jest jednak nieśmiertelna. Nim jednak odniesie zwycięstwo, musi być poddana wielu próbom.
A. Mickiewicz zaznacza w II cz. "Dziadów", że każdy powinien osiągnąć pełnię życia już na ziemi. W jej skład wchodzą przede wszystkim: konieczność doznania na ziemi zarówno chwil smutnych, jak i radosnych. Celem życia, jego sensem jest także przemijanie. Wszystko wokół przemija i nieustannie się zmienia. Zmianie ulega świat, zmienia się człowiek. Indywidualne szczęście człowieka znalazło najgłębsze odbicie w oddaniu przez autorów bogactwa życia psychicznego bohaterów, czyli w wielkiej miłości romantycznej. Miłości przeważnie nieszczęśliwej, jak widzimy to choćby w "Balladach i romansach". W balladzie "Romantyczność" takim bohaterem jest Karusia, która przeżyła śmierć swojego ukochanego. Jest ona samotna, zagubiona, nikt się z nią nie solidaryzuje, prócz autora. Wewnętrzne przeżycia bohaterów współbrzmią z przyrodą, co pogłębia nastrój i mocniej  zarysowuje psychikę ludzką. Tradycją  romantyków stało się kultywowanie twórczości literackiej. Twórczość ich bowiem  często nie była  uznawana za ich życia. Autorzy wyrażali jednak przekonanie, że ich dzieło znajdzie uznanie w następnych pokoleniach, że ich imię przetrwa na wieki. Widzimy to w wierszu Słowackiego "Testament mój".
W zupełnie inny sposób rysują się nam ideały życiowe bohaterów  pozytywizmu. Nadrzędnym celem i sensem życia w tym okresie była szeroko pojęta praca. Praca wytyczająca drogi postępowania bohaterów i kształtująca ich morale. Już w programie pozytywistów polskich odnajdujemy hasło "pracy organicznej” i "pracy u podstaw". Na pojęcie to składa się zarówno walka o równouprawnienie kobiet, kwestia żydowska li praca z ludem i dla ludu.
Przykładem postawy osobowej okresu pozytywizmu wiążącej cel i sens życia z wiernością dla swoich ideałów są bohaterowie "Lalki" B. Prusa. Wokulski to idealista w sferze moralnej, Rzecki - idealista polityczny i Ochocki - idealista w sferze nauki. Zacznijmy od ostatniego, którego celem w życiu stała się praca naukowa. Marzy, by wynalazek, który będzie jego zasługą, uszczęśliwił ludzkość. Wierzy, że zapoczątkuje on nową erę, nową cywilizację, stworzy świat bez granic, barier i podziałów, świat ludzi równych, wolnych i szczęśliwych. Z kolei Ignacy Rzecki patrzy na świat poprzez wierność idei walki narodowej. Jest on zdziwaczały na tym punkcie, sprawy Polski wiąże z legendą napoleońską. Jest subiektem sklepowym przywiązanym do niewielkiego otoczenia i bardzo pracowity, rzetelnie wypełniający swe obowiązki. I wreszcie Wokulski. Ta postać w sposób wyraźny burzy dotychczasową tradycję pozytywistyczną. Jest on jakby rozdwojony w swoich poczynaniach. Przyczyną takiej postawy stała się wielka miłość romantyczna. Po spotkaniu w teatrze pani Izabeli zakochuje się w niej beznadziejnie. Z drugiej strony pozostaje nadal wierny swoim ideałom moralnym.
Nie idzie na kompromis ze społeczeństwem, w którym żyje i które go nie akceptuje. Przerasta on  społeczeństwo pod każdym względem, nie pasuje do epoki, w której żyje. Społeczeństwo ukazane w "Lalce" jest oceniane przez autora w sposób negatywny. Pozytywistyczny obraz społeczeństwa jest obrazem krytycznym, nie rokującym nadziei na przyszłość. Jedynym celem w życiu jest dla tych ludzi pogoń za korzyścią materialną. Cechuje ich bezużyteczne, wystawne życie, pogoń za pieniądzem i własnym samozadowoleniem. Są żądni wrażeń, zabaw, rozrywki. Utrzymują się zaś z procentów, jakie przynoszą im kapitały, gdyż majątki ich stale ubożeją. Nie mają żadnych ideałów.
Każdy człowiek, w każdej epoce stara się zapewnić sobie doczesne szczęście, by je osiągnąć podejmuje trud pracy, nauki, W moim odczuciu nie tylko szczęście doczesne powinno być celem człowieka. Owszem, szczęśliwość ziemska jest konieczna każdemu człowiekowi, jest ona bowiem bezpośrednio przez niego odczuwalna. Należy jednak pracować nie tylko nad sprawami czysto materialnymi, ale również kształtować ducha. Gdyż  na pełnię szczęścia składają się zarówno sprawy ziemskie, jak i pozaziemskie - duchowe, zgodnie z prawdą wypowiedzianą przez Mickiewicza: należy  żyć pełnią życia i doświadczyć pełni człowieczeństwa nie tylko na ziemi, ale i w niebie.
 

Śmiech, refleksja, świata opisanie... Czego oczekuje od literatury jej współczesny odbiorca?
Jest coś, czego - uważając się za współczesnego odbiorcę literatury - nie oczekuję od niej z pewnością Przepisu na życie, wyjaśniania świata, czyli odpowiedzi bez pytań. Ponieważ pytania pomagają odnaleźć własną definicję, a dogmatyczna podana do wierzenia definicja zamyka umysł w klatce zgody lub wyrzuca poza nią buntem. A jeśli dogmat okaże się prawdziwy, to jakże trudno powrócić z tego wygnania! Wiara jest niebezpieczna. Umysł , który wierzy, ulega stagnacji. Przestaje wyglądać na ogromny, nieograniczony wszechświat. Słowa te pochodzą z książki Franka Herberta Bóg Imperator Diuny. Sformułowanie to jest z pewnością dla nas, Polaków wychowanych w duchu chrześcijańskim, obrazoburcze. Czy demaskatorskie? Nie sądzę. Ale czytając wiele książek, różnorodnych gatunkowo, po raz pierwszy spotkałem się z tego typu pozycją. Jeśli zawarte w temacie słowo śmiech zastąpimy bliskim znaczeniowo słowem rozrywka, to okaże się, że w literaturze Herberta znajdziemy wszystko. Jest opis świata: nie jest to nasz świat, a przynajmnej nie taki, jakim znamy go dzisiaj. Pod tym względem pozycję można zaliczyć do fantastyki - i tak się często dzieje. Poważną wadą tej sztywnej klasyfkacji jest to, iż wiele osób usłyszawszy o niej odkłada owe sześć grubych tomów na półkę, wykreślając je ze swych lektur. Jest to moim zdaniem błąd, ponieważ poza wspaniałym opisem stworzonego przez autora świata i fabułą, która mocno przypomina najlepsze wzorce powieści przygodowej, zawarte są w tych książkach refleksje. Słowa, które autor włożył w usta Leto Atrydy II - żyjącego trzy i pół tysiąca lat głównego bohatera czwartego tomu - są jak fragmenty traktatów filozoficznych. Wplatając w tekst powieści kilkuzdaniowe fragmenty pamiętnika Leto, Herbert prowadzi szeroko zakrojoną akcję stawiania pytań. Ukazuje dziesiątki postaci, kreuje ich życie, myśli i czyny, ukazując wielość dróg ludzkich w każdej dziedzinie. Powieść tendencyjna, hasło programowe pozytywizmu warszawskiego, które pomóc może w ukazaniu ducha współczesnego czytelnika. Przyjrzyjmy się rozumieniu tendencyjności. W czasach gdy tworzy Orzeszkowa, Prus, Sienkiewicz, powieść tendencyjna ma ukazywać czytelnikowi wspaniałość programu autorów. Powieść taka uczy. Najwyżej cenią współcześni Nad Niemnem. Dzisiaj za największe dzieło epoki uznajemy Lalkę - powieść z wielkich pytań epoki, jak napisał jej autor. Wynika z tego jednoznacznie, że dzisiejsi badacze literatury - elita pośród czytelników - najwyżej cenią pytania, nie odpowiedzi. Zmieniło się także rozumienie tendencyjności, które to określenie nabrało cech negatywnych. Powieść tendencyjna jest określeniem twórczości, odbieramy więc jej znaczenie tak samo jak kiedyś. Ale jeśli o czymś innym mówimy tendencyjny, to oznacza to, że rzecz ową odbieramy jako jednowymiarową, podającą naszym myślom jeden tylko dozwolony kierunek, jedny słowem - płaską. Któż dziś z własnej woli, sięga po utwory programowe różnych epok? Dzieła programowe naprzeciw utworom refleksyjnym - doskonałym przkładem będzie twórczość Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Jego wiersze programowe cytowano współcześne jako wyznanie wiary pokolenia. Dziś - jak w tylu innych przypadkach - nastąpiła zmiana w ocenie. Najwyżej cenimy nie te wiersze, w których poeta starał się opisać punkty programowe twórców młodopolskich, ale jego poezję refleksyjną, inspirowaną przyrodą Tatr. I chociaż większość tych wierszy zawiera jakieś postulaty dekadentyzmu, to opis dotyczy indywidualnych przeżyć. Przy czytaniu tych strof traci znaczenie fakt, że autor jest typowym przedstawicielem swojego pokolenia. Liczy się tylko to, że wypowiada swoje słowa, swoje przeżycia przelewa na karty tomików poetyckich. Króluje więc nie Tetmajer - głos pokolenia, ale Tetmajer - człowiek z wątpliwościami. Czytając jego pytania i osobiste odpowiedzi możemy definiować siebie. A przecież o to właśnie chodzi. Vade - mecum mówi inny poeta - geniusz romantyzmu, zapomniany przez współczesnych i odkrywany dopiero od niedawna. Idź za mną, bądź współtwórcą myśli zawartych w wierszach, myśli, bo ja nie podam Ci gotowych definicji - to właśnie mówi człowiek, który przemilczenie uznawał za część mowy równą rzeczownikowi i czasownikowi. Refleksja? Tak, ale nie jako przetrawiona i podana na srebrnej tacy poezji filozofa. Romantyzm był epoką wielkich indywidualności, twórców żądających Olimpu dla siebie - za swój talent. Cyprian Kamil Norwid żył później niż uznani za wieszczów Mickiewicz, Słowacki i Krasiński. Napisał w jednym z wierszy nic od was nie wziąłem i najwspanialszym dowodem potwierdzającym prawdziwość tych słów było stwierdzenie, że największym poetą jest prosty lud. Norwid wyrównał trud rolnika z pisaniem poezji, nazwał poetę rzemieślnikiem. Tak więc postulat wsółtworzenia wiersza przez czytelnika jest logiczną konsekwencją tych założeń. Pewna osoba, której zdanie bardzo sobie cenię, powiedziała mi kiedyś, że każdy - wcześnej czy później - pisze wiersze. Każdy żółtodziób potrzebuje jednak mistrza, nauczyciela. Norwid pragnął stać się dzwonem, który budzi uśpione umysły zniewolonej Polski.. Nie dla sławy, pustej chwały - choć gorzkie są jego słowa o zapomnianym twórcy. Walczył słowami o to, by każdy był filozofem, by każdy rolnik, o dłoniach spracowanych i brudnych od ziemi pól, był świadomym swego człowieczeństwa Polakiem. Jego mysli nie doceniła epoka, której ideałami były praca u podstaw oraz fascynacja pracą i ludem. Moim zdaniem wynikać to mogło po części z tego że Norwid wysoko cenił indywidualizm, niezależność myślenia, a pozytywiści mieli program i wpisując się w tłum stawali się z nim zbiorowością masą. Indywidualność, niezależność, wielość dróg dla myśli docenił dopiero wiek XX z jego mnogością współistniejących kierunków w każdej dziedzinie życia i sztuki. Czasy nam współczesne - a można ich szukać już w końcu XIX wieku - doceniają też indywidualny odbiór świata przez twórcę. Od fowistów poprzez kubizm do abstrakcji - aby wspomnieć tylko o malarstwie - znaczenia nabiera to, co widzi artysta. On już nie chce narzucać wszystkim obowiązującego stylu patrzenia. Malarze, a obok nich najpierw poeci, później twórcy w innych dziedzinach, przekazać pragną świat takim, jakim go widzą. Dzięki nim poznawać możemy urok barwnych plam impresjonizmu i geometrycznych kształtów kubizmu. Do zastanowienia zmusza nas abstrakcja. Rozrywka, refleksja, opis świata. Zastanawiam się właśnie, czy można wyraźnie rozdzielić te funkcje czy też wymagania stawiane literaturze. Wydaje mi się, że jedynie traktat filozoficzny, dowcipy w brukowcu i podręcznik do fizyki uznane być mogą za typowe realizacje jednego tylko z tych postulatów. Albowiem już od starożytnej komedii śmiech przesiąknięty jest refleksjąi otoczony opisem świata. Od tamtych czasów, poprzez Moliera i Szekspira do Mrożka, niewiele się zmieniło w tym względzie. Niewiele przecież myśli może obyć się bez kontekstu otoczenia, a każda prawie chwila śmiechu pozostawia za sobą osad zamyślenia. Od tysięcy lat ludzie pisz±, czy to poezję czy prozę, zamykając w znakach alfabetów jakąś cząstkę siebie. Non omnis moriar. Poznajemy filozofie kolejnych epok wiedząc, że ich twórcy już dawno zmarli. Gdy jednak czytamy ich przemyślenia - odżywają oni na nowo. Mając przed oczyma dorobek tylu wieków i cywilizacji możemy czytać i stawiać sobie te same pytania. Później porównać możemy odpowiedzi: swoje i tamtych ludzi. Każdy z nas może śmiać się słysząc jeszcze echa ich śmiechu lub z wypiekami na twarzy poznawać martwe od stuleci światy. Wracając do tematu: czy można powiedzieć czego oczekujemy od literatury? Każda chwila naszego życia zależy od siebie samej i od czasu ją poprzedzającego. Stawiane w danej chwili żądania mogą stracić ważność za kilka dni, za parę godzin, już za dwie minuty. Wszystko zależy więc od momentu. Zakochany - chwycę za wiersze, zagrożony klasówką - usiądę nad podręcznikiem, a mając czas wolny - z książki SF. Dzięki tym wszystkim, którzy żyli przed nami i pisali mamy ogromne możliwości wyboru. Czasami sam chcę powiedzieć nie wszystek umrę - i wpisuję myśli w biały papier (albo częściej w pamięć komputera). Jednostka jest podstawą wszystkiego. Każdy autor jest samotnym albatrosem, każdy czyelnik jest sam i odbiera każdy jeden utwór przez pryzmat własnego ego, własnych doświadczeń i swoich myśli. Wynikać mogą z tego różne - dziwne czasami - rzeczy. Przykładem niech będzie narodowy socjalizm Hitlera jako filozofia łącząca poglądy Nietzschego i teorię ewolucji Darwina. W słowa nie można zamknąć myśli, więc niezależnie od intencji autora każdy utwór będzie tylko fragmentem z jakiejś całości. Człowieka można próbować definiować przez to, co przeżył. Doświadczenia są pryzmatem, który ulegając swej struktrze rozbija docierający do niego promień. Sam promień został już przepuszczony przez filtr autora, który zawarł w utworze tylko to, co chce przekazać. Wynika z tego, że odbiór idealny jest niemożliwy. Czy jednak warto do niego dążyć? Jaki ma sens narzucanie interpretacji, choćby przez szkołę? Im więcej pytań zamknie w swym dziele autor i im więcej wątpliwości ujawni i pokaże interpretator, tym więcej swoich odpowiedzi znajdzie każdy czytelnik. Oczekuję więc pytań przez śmiech, pytań przez refleksję i pytań przez opis świata - bo tylko one pomóc mi mogą zdefiniować siebie, poznać swój umysł, a przez to zrozumieć Człowieka i wszechświat.
 

Świat wartości biblijnych i ich kontynuacja w literaturze i sztuce późniejszych epok.

 
Ogromna ilość dzieł traktuje o tym, co dobre, a co złe, prezentuje wzorce i antywzorce postaw ludzkich, zawiera pouczenia i zestaw norm etycznych – bezpośrednio lub parabolicznie.
Biblia – najstarsza księga świata – zawiera nie tylko dekalog przykazań, ale również wiele wzorów ludzkich losów i postaw. Jest ona świętą księga wyznawców judaizmu(Stary Testament) i chrześcijan (Stary i Nowy Testament), lecz jest również skarbnicą prawd etycznych dla ludzi wszelkich wyznań, naucza bowiem podstawowych norm, takich jak miłość bliźniego.
Klasycznym archetypem (prawzorem) jest Księga Rodzaju, która może być interpretowana jako porządkowanie przez Boga rzeczywistości. Człowiek stworzony przez Boga jest kreatorem, ma kontynuować dzieło stworzenia, dokonywać wyboru pomiędzy dobrem i złem.
Motyw ogrodu symbolizuje ład, harmonię, porządek, dobro i bezpieczeństwo. Pierwsi ludzie żyli w nim i zostali z niego wypędzeni na skutek nieposłuszeństwa wobec Boga. Symbolizuje on w literaturze raj, a także tęsknotę człowieka do utraconego szczęścia.
Motyw Kaina i Abla, pierwsze bratobójstwo, ukazuje, że w człowieku oprócz dobra drzemią siły zła. Czyn Kaina świadczy o tym, że nie zawsze jest on w stanie się przeciwstawić. Pokory, cierpliwości w cierpieniu i bezgranicznego zaufania w dobroć, miłość i nieomylność Boga uczy z kolei postawa Hioba. Nie buntuje się on przeciwko woli Najwyższego, znosi z godnością drwiny i szyderstwa innych ludzi. Za stałość swoich przekonań, siłę wiary zostaje wynagrodzony szczęściem już na ziemi.
Inne wzory postaw zawierają postacie Józefa czy choćby Chrystusa. Najważniejszym jednak przesłaniem, zwłaszcza Nowego Testamentu, jest miłość człowieka do Boga i człowieka do człowieka, która jest fundamentem wszelkiego dobra. Do jednej z przypowieści ewangelicznych nawiązuje chociażby obraz Rembrandta Krajobraz z miłosiernym samarytaninem.
Literatura i sztuka późniejszych epok pełnymi garściami czerpała z wartości ukazywanych przez Biblię. I tak choć wiele pouczeń z literatury parenetycznej średniowiecza uległo już dezaktualizacji, jednak są treści, które i dziś nie pozostały nam obce. Miłość do świata, poczucie więzi z przyrodą, wiara radosna i postawa człowieka szczęśliwego, cieszącego się życiem – oto co możemy czerpać z Kwiatków św. Franciszka z Asyżu. Ciesz się pięknem świata i nie krzywdź nikogo – oto wartości moralne, jakie odnajdujemy w tym utworze.
Innym dziełem, które traktuje o sprawach ludzkich nieprzemijających, takich jak zło, zbrodnia, miłość, jest Makbet Szekspira. Dramat ukazuje, jak nakręca się machina zbrodni, a zło rodzi zło. Przestrzega jednocześnie, że człowiek strzec się powinien ukrytych w nim namiętności, ambicji i pożądania władzy, ponieważ może on zniszczyć samego siebie.
Literatura okresu romantyzmu zwraca uwagę odbiorcy na dwuznaczność pewnych czynów, na trudność dokonywania wyborów, na to, jak dobro i zło potrafią być do siebie podobne. Machiavelli usprawiedliwiłby czyn Konrada, który – według kodeksu rycerskiego – dopuścił się zdrady. Ale przecież wallenrodyzm stał się metodą walki o wolność, ponieważ dla własnej ojczyzny trzeba być lwem i lisem, pisał Mickiewicz.
W końcu XIX wieku powstały Hymny J. Kasprowicza, w których autor rozważa pojęcie grzechu, zła i odpowiedzialności człowieka za własne czyny. Poeta–modernista buntuje się przeciw tej odpowiedzialności i ma pretensje do Boga o to, że zło i cierpienie wpisał w los świata i człowieka. Powieść F. Dostojewskiego pt. „Zbrodnia i kara”, na przykładzie Raskolnikowa–mordercy, przeprowadza dogłębną analizę zbrodni i jej konsekwencji psychologicznych.
Literatura XX wieku wielokrotnie porusza temat norm etycznych obowiązujących człowieka. Zwłaszcza utwory dotyczące II wojny światowej: Nałkowskiej, Borowskiego, Herlinga–Grudzińskiego ukazują erupcję zachowań nieludzkich, ale również i postaw głęboko humanitarnych. Przedstawiają one walkę człowieka ze złem, zastanawiają się także nad odpowiedzialnością jednostki za dzieje ludzkości, rozważają prawdę o istocie ludzkiej.
„Wieża” i „Inny świat” G. Herlinga–Grudzińskiego, choć dotyczą różnych miejsc i epok, jednak przedstawiają ten sam problem – sprawdzian człowieka w warunkach straszliwych prób: choroby, samotności, cierpienia, obozu. Lebrasso jest chory na trąd, ludzi łagru gnębią choroby, głód i strach. Autor stawia więc swoich bo–haterów w sytuacjach ostatecznych, aby tym bardziej pytać o miłość bliźniego, czyli te prawdziwe wartości, które są miarą człowieczeństwa.
W zbiorze esejów Przed nieznanym trybunałem autor (J. J. Szczepański) rozważa podstawowe kwestie moralne: dobro i zło. Dochodzi on do przekonania, że każdy człowiek odpowie za czyny swojego życia przed nieznanym właśnie trybunałem.
Utworów, które mogą kształtować ludzką moralność, pomóc w ustalaniu kodeksu etycznego, jest naprawdę wiele. Do nich zaliczyłabym jeszcze Mistrza i Małgorzatę M. Bułhakowa czy Małą Apokalipsę T. Konwickiego.
Omawiając powyższe zagadnienia, chciałabym wspomnieć o zasługującym na pewno na uwagę filmie Dekalog K. Kieślowskiego. Jest to dzieło, które sprawdza wieczną trwałość i aktualność Dziesięciu Przykazań Bożych nie jako kodeksu chrześcijan, lecz jako propozycji współczesnego systemu wartości. Przy okazji porusza aktualne, wręcz głośno dyskutowane problemy: kary, śmierci, aborcji, seksu. Składa się on z dziesięciu odcinków; każdy z nich to interpretacja odpowiedniego przykazania, pytanie o funkcjonalność danego nakazu we współczesnym świecie.
W podsumowaniu należy stwierdzić, że utworów – dzieł sztuki, które kształtują ludzki system wartości, jest naprawdę wiele. Wszystkie one biorą swój rodowód z Biblii i są poniekąd jej kontynuacją.

 

Twórczość Jana Kochanowskiego jako wyraz renesansowego poglądu na świat i życie ludzkie.
 
                W renesansie nastąpiło odrodzenie kultury antycznej, a wraz z nią powstał nowy ideał człowieka. Przeciwnie do średniowiecza, gdzie wzorem był asceta wiecznie umartwiający się, spędzający swój czas na modlitwie, ciężkiej pracy lub mężny rycerz, W średniowieczu powstał nowy człowiek, człowiek szczęśliwy, żyjący na łonie natury, wyznawający hasło „carpe diem”. Poeci i pisarze renesansu w swoich utworach ukazywali właśnie takich szczęśliwych bohaterów, spędzających swe życie na łonie natury.
Wyraz renesansowego poglądu stanowiła twórczość Jana Kochanowskiego. Był to poeta, który przyczynił się do rozwoju literatury polskiej oraz podniósł ją do rangi europejskiej.
Jan Kochanowski w swoich utworach ukazuje nam renesansowego człowieka. Najsilniej jest to uwidocznione w jego pieśniach. Poeta jest zdania, że człowiek powinien cieszyć się z życia, spędzać każdą chwilę jak najlepiej oraz cieszyć się ze swojej pracy. Dla Kochanowskiego najważniejsze wydaje się życie na wsi. Wieś ta („Pieśń o sobótce”) jest widziana oczyma szlachcica. Posiada ona wyidealizowany obraz. Poeta nie widzi żadnych ujemnych stron wsi, lecz tylko same jej zalety. Człowiek żyjący na wsi potrafi prawdziwie odetchnąć od dręczących go kłopotów i stać się szczęśliwym. Miasto w oczach Kochanowskiego jest pełne zakłamania, fałszu, obłudy, niesprawiedliwości itd. Rolnik na wsi może za pomocą swojej pracy wyżywić całą swoją rodzinę, ma czas na różnego rodzaju zabawy, tańce i rozrywki. Życie jego składa się z samych uciech i radości, jest sielanką, rajem na ziemi. W dalszych pieśniach dowiadujemy się, że człowiek powinien, ma nawet obowiązek, bawić się, pić, szaleć, hulać póki może. Zbędną rzeczą w życiu każdego człowieka to zamartwianie się niepotrzebnymi rzeczami. Mimo używania życia człowiek nie powinien zatracić w sobie pewnych wartości moralnych i humanistycznych. Powinien być człowiekiem szczęśliwym jak i cnotliwym o dobrym sumieniu. W swojej „Pieśni o cnocie” Kochanowski wyraża pogląd na ten temat w formie morału:
„A jeśli komu droga otwarta do nieba, tym , co służą ojczyźnie”.
Oznacza to, że największą cnotą człowieka jest dobro i zdolność poświęcenia się ojczyźnie. Człowiek renesansowy powinien jak najlepiej służyć ojczyźnie. Kochanowski mówi, że poeta jest właśnie takim człowiekiem – oddziaływuje on wychowawczo na swój naród. Drugim godnym człowiekiem do naśladowania jest rycerz, który mężnie broni kraju, w którym się urodził i wychował. Bardzo ważne dla Kochanowskiego jest czyste sumienie. W pieśni „Serce rośnie…” ukazuje dwóch ludzi o różnych sumieniach. Jeden to człowiek, którego owe sumienie gryzie, a tym samym nie pozwala mu na używanie życia. Człowiek taki jest wiecznie zatroskany, niespokojny. Drugi człowiek posiada czyste serce (sumienie), nikogo on nie skrzywdził, więc nie ma powodu do zmartwień. Z tego porównania można łatwo wywnioskować nowy pogląd Kochanowskiego – aby bawić się i cieszyć trzeba dobrze postępować w życiu, zgodnie ze swoim sercem. Człowiek renesansowy w pieśniach Kochanowskiego nie zniechęca się, nie ufa fortunie, lecz przyjmuje wszystkie troski i radości spokojnie. Zdaniem poety fortuna zmienną jest, człowiek raz może znaleźć się na wozie, raz pod wozem, lecz nigdy nie powinien z tego powodu rozpaczać, załamywać się ale kroczyć dalej z roześmianą twarzą.
„Nie porzucaj nadzieje, jakoć się kolwiek dzieje”.
Poeta bardzo, ceni człowieka. Uważa on, że każdy powinien robić w swoim życiu tak, zby go później inne pokolenia pamiętały. Kochanowski jest zdania, że sława jest bardzo ważna, ponieważ człowiek może równać się ze zwierzętami, ma swój rozum i dlatego powinien go wykorzystać dla dobra ogółu. Poeta uważa także, że człowiek nie tylko może cieszyć się z życia, ale i także być dobrym patriotą, który wiernie służy swojej ojczyźnie. Dobro swojego kraju powinien przekładać nad wszystko, nawet gdyby zrezygnować ze swoich potrzeb.
                Twórczość Jana Kochanowskiego jest przepojona poglądami renesansowymi na świat i życie. Na podstawie jego utworów możemy stwierdzić, że człowiek renesansowy cieszył się życiem, spędzał czas na łonie przyrody, na wsi, bawił się i używał wszelkiego rodzaju uciech i rozrywek. Mimo, że człowiek ów podchodził do życia bardzo lekko to jednak lubił pracować, cieszył się z plonów własnej pracy, był dobrym patriotą oraz miał pewne zasady (wartości), których nie starał się przekroczyć.