Spis treści:

1. Praca jako czynnik odradzający i umoralniający jednostkę i społeczeństwo. Czy teza ta jest nadal aktualna ?
2. „Praca miernikiem wartości człowieka” – czy słusznie? Przedstaw swoje refleksje na ten temat w oparciu o przykłady literackie z różnych epok.
3. Motyw pracy.
4. Afirmacja codziennej pracy.


Praca jako czynnik odradzający i umoralniający jednostkę i społeczeństwo. Czy teza ta jest nadal aktualna ?
 

Nasz naród znowu przegrał powstanie. Nie utraciliśmy niepodległości, bo tej już od dawna nie było nam dane znać, ale przegraliśmy znacznie więcej - wiarę, tę którą z taką żarliwością i zapałem podtrzymywali w podbitym narodzie nasi wieszcze. Ginął duch w ludzie. Wraz ze wspomnieniami po poległych powstańcach odchodziła nadzieja na wolną Polskę. Klęska walk narodowowyzwoleńczych położyła kres romantyzmowi i spowodowała ogromne przeobrażenia w sytuacji w kraju i sposobie myślenia Polaków. Tragiczna sytuacja popowstaniowa przyśpieszyła pojawienie się na scenie społecznej pokolenia młodych. Ich światopogląd pozbawiony romantycznych naleciałości, wspierał się na idei odnowy społeczeństwa w każdej z dziedzin jego funkcjonowania. Preferowanym przez nich środkiem realizacji tych szczytnych zamierzeń była praca, która w połączeniu z oświeceniowym racjonalizmem i utylitaryzmem miała stać się wybawieniem dla zniewolonego ludu. Rolę przewodnią uzyskała nauka. Szybki rozwój materialny i cywilizacyjny przyczynił się do zmiany anachronicznych stosunków społecznych. Na ruinach romantycznego mistycyzmu i idealizmu tryumf święcił materializm. Osią przemian stało się zjawisko pracy w różnych postaciach i wszelka działalność w ogóle.
Polscy pozytywiści nadali pracy rangę czynnika odradzającego i umoralniającego jednostkę i społeczeństwo. Pomimo ogromnych dokonań i przeobrażeń, jakie miały miejsce w naszym narodzie i przetrwały do dnia dzisiejszego, ze smutkiem i żalem muszę stwierdzić, iż szlachetna idea pracy, jako motoru postępu, zdezaktualizowała się. Istnieje ona w szczątkowej formie, pielęgnowana jedynie przez ludzi prawych, o nienagannej postawie moralnej, których coraz mniej można spotkać wśród nas. Aktywność dla dobra ogółu przestała uszlachetniać.
Nie mogę sobie przypomnieć, abym kiedykolwiek przeczytał w książkach traktujących o historii naszego narodu o czasach, kiedy kondycja społeczeństwa byłaby dobra. Nam zawsze było źle. Wszyscy nas bili i krzywdzili. Byliśmy pogardzani przez możnych tego świata i tłamszeni. Spychano Polaków na margines życia politycznego i gospodarczego, a nam zawsze marzyła się mocarstwowa pozycja wśród innych krajów.
Najwyższa pora zrozumieć, że nie sentymenty i pragnienia decydują o sile i sprawności państwa, a w konsekwencji o jego miejscu w gronie najlepszych, ale jego siła, rozumiana jako wykształcone, zjednoczone społeczeństwo i silny organizm gospodarczy. Praca, tylko i wyłącznie praca może wytworzyć zdrowe moralnie i potężne ekonomicznie państwo.
Filozofia pozytywistyczna, której główne założenia przedstawiłem we wstępie, traktowała człowieka, jako cząstkę ogółu, przeciwstawiała się indywidualizmowi w wydaniu romantycznych przywódców - natchnionych, ale nie zdolnych do działania. Na pewno trzeba szanować jednostkę, na co zwrócili uwagę twórcy międzynarodowych konwencji o ochronie praw człowieka, ale gdy interes państwa tego wymaga (lub interes społeczny, gdy państwo formalnie przestało istnieć) należy z pokorą włączyć się do zorganizowanej pracy i tworzyć od nowa to, co poprzednie pokolenia zniszczyły nadużywając tego daru wolności. Każda próba reform świata powinna zaczynać się od nas samych. Mam tu na myśli zawsze aktualną potrzebę pracy nad samym sobą. Przykłady odnajdujemy wśród największych postaci epoki pozytywizmu i bohaterów dzieł literackich tamtego okresu. Wielu luminarzy było samoukami. Pokonując trudności losu, ciężko pracując, zdobywali środki na naukę. Wiedza była dla nich nadrzędną wartością, do której dążenie uważali za swój najwyższy obowiązek, nie tylko względem swojej osoby, ale wszystkich członków społeczeństwa. Wiedza nobilitowała, pomagała zrozumieć świat, zapewniała pozycję życiową i otwierała nowe możliwości kreowania świata. Każdy człowiek bez względu na czas, w jakim jest mu dane oglądać ten "najlepszy ze światów"powołany jest do ulepszania własnej osoby pod każdym względem. Pogląd ten współbrzmi z głosem Kościoła, w którym jako dzieci Boga musimy dążyć do doskonałości. Podobieństwa odnajdujemy w filozofii św. Franciszka i św. Tomasza z Akwinu, którzy twierdzili, iż istota właściwie pojmująca swe przeznaczenie musi starać się wznieść wyżej , ponad przeciętność. Interpretuję to jako normę życia społecznego. Potrzeba ciągłego , samodzielnego rozwoju jest w naturze zakodowana, lecz dopiero pozytywizm uczynił z tego największy przymiot i cnotę. Z budującym przykładem Wokulskiego spotykamy się w powieści Bolesława Prusa "Lalka". Ponieważ rodzina nie mogła zapewnić młodemu Stasiowi godziwej edukacji, ten sam zdobywał pieniądze, aby ukończyć gimnazjum i Szkołę Główną - przodującą uczelnię w kraju. Chłopak z ogromnym zapałem , mozolnie pozyskiiwał kolejne tajniki wiedz przyrodniczej, którą był zafascynowany. Siły dodawały mu jego pragnienia dokonania wielkich odkryć naukowych, które spowodowałyby odmianę na lepsze losu wielu ludzi. Jego altruistyczna postawa zasługuje na najwyższą pochwałę. Doceniam i szanuje jego wolę "zbawienia ludzi przy pomocy dokonań na niwie uczonych badań, lecz wydaje mi się, że znacznie bardziej skuteczne byłoby objęcie programem edukacyjnym szerszej rzeszy ludzi , pozbawionych tych możliwości. Na tym właśnie oparty był program"pracy u podstaw". Główne założenia można odnaleźć w utworze programowym polskich pozytywistów "Nad Niemnem". Witold , syn Benedykta Korczyńskiego szerzył wiedzę agrarną wśród chłopów. Podobną postawę prezentowała tytułowa bohaterka noweli Żeromskiego - "Siłaczka", która w praktyce realizowała słowa wielkiego polskiego poety - Juliusza Słowackiego:
"lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec
A kiedy trzeba - na śmierć idą po kolei
Jak kamienie przez Boga rzucone ma szaniec !"
To wszystko stanowi argument na poparcie tezy, iż tylko wykształcone społeczeństwo może śmiało realizować ambitne cele i zamierzenia. Pragnę nawiązać do aktualnej sytuacji. Wartość pracy samokształceniowej i znaczenie nauki zostało zdeprecjonowane. Znacznie bardziej od wiedzy liczy się spryt i "obrotność w interesach". Władze nie dostrzegają lub nie chcą przyjąć do wiadomości, że poziom intelektualny naszego społeczeństwa znacznie się obniżył i jak wynika z moich obserwacji zagraża sprawnemu działaniu państwa. Szczególnie zagrożona jest młodzież, na którą się narzeka, ale której nikt nie stara się pomóc. W warunkach realnej "walki o byt"nie daje sobie rady ze światem, gdyż nie jest do tego przygotowana. Słabsze jednostki ulegają pokusie "łatwego życia niebieskich ptaków"dzięki przestępstwu, inni zniechęcają się i pogrążają w apatii, gdy nie dostrzegają efektów swojej pracy. Najgroźniejsze jest jednak to , że upadł społeczny prestiż uczciwej działalności i to, że młodzież nie garnie się do wiedzy. Czyżby władze przypomniały sobie o powiedzeniu, że głupcami łatwiej rządzić. Ofiaruje się ludziom tandetne błyskotki cywilizacji a w zamian odbiera prawo do myślenia i samodzielnego działania. Tylko ludzie światli mogą przewodzić zbiorowości, bez ryzyka doprowadzenia do katastrofy.
Zgadzam się z pozytywistami, że aktywność społeczna jest czynnikiem odradzającym naród. Najwięksi twórcy epoki, jak: Orzeszkowa, Konopnicka, Świętochowski byli zaangażowani w działalność dla dobra ogółu. Organizowali obchody rocznic ważniejszych wydarzeń historycznych i świąt narodowych, walczyli z Hakatą (ślady tego odnajdujemy w powieści "Placówka") i jej antypolską działalnością, wspierali więźniów politycznych. Swoim optymizmem i zapałem budzili nadzieję w ujarzmionym narodzie. Także w literaturze, która popularyzowała idee solidaryzmu społecznego odnajdujemy postawy zgodne z duchem epoki. Wyżej wspomniany bohater "Lalki" Wokulski, gdy zdobył znaczny majątek na handlu z Rosją, powrócił do kraju i tu organizował życie gospodarcze. Tak dochodzę do interpretacji kolejnego znaczenia pracy w życiu narodu. Mam na myśli aktywność na polu działalności ekonomicznej. Pozytywiści mówili o tym, jako "pracy organicznej", której przykłady odnajdujemy w "Nad Niemnem" Polska pozostając pod zaborami utraciła swój i tak nienajwyższy potencjał przemysłowy. Praca organiczna miała na celu odbudowę gospodarki, oczywiście w rękach Polaków oraz wzrost zamożności wszystkich członków naszej zbiorowości, nie tylko małej części- bankierów, przemysłowców, itp. Propagowano nowoczesne formy ekonomiczne w przemyśle, rolnictwie i handlu. Miało to na celu umocnić nasz stan posiadania i zwiększyć siłę w przyszłym boju z okupantami. Problem gospodarki pozostał aktualny, lecz w zupełnie innym wymiarze. Pozbawiony jest podtekstów ideologicznych, które zostały zastąpione przez wymierną wartość pieniądza. Nikt też nie wspomina o zamożnym społeczeństwie. Raczej mamy do czynienia z "zakalcem", w którym znajdują się rodzynki. Powstaje niebezpieczna dysproporcja, która nie wróży pomyślnej przyszłości, a tak w ogóle z pozytywistycznym kultem pracy nie ma to nic wspólnego w rzeczywistości, a szkoda!
Ja osobiście mam bardzo emocjonalny stosunek do epoki, w której tak bardzo ceniono znaczenie ludzkiej aktywności. Pojęcie to jest bardzo szeroki i nie należy go ograniczać do rozpatrywania jako pewnych czynności. Raczej chodzi tutaj o postawę w stosunku do całego świata zewnętrznego. Praca świadczy o naszym zaangażowaniu i otwartości. Poprzez nią ujawnia się nasza postawa moralna, jej skutki są miarą naszej przydatności dla społeczeństwa. Na myśl przychodzą mi słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych J.F. Kennedy'ego:
"Nie pytaj , co kraj może zrobić dla ciebie
Zapytaj, co ty możesz zrobić dla niego..."

Nasz dług wobec Ojczyzny musimy spłacić uczciwą pracą, a nie złodziejstwem i unikami przed obowiązkiem służby dla Jej dobra. Szkoda bardzo, że nie wychowuje się młodych w poszanowaniu tych wartości. Odchodzi się od modelu wychowania przez uświadomienie roli aktywności w procesie kształtowania teraźniejszości i przyszłości.

 

„Praca miernikiem wartości człowieka” – czy słusznie? Przedstaw swoje refleksje na ten temat w oparciu o przykłady literackie z różnych epok.

 
Polscy pozytywiści nadali pracy rangę czynnika odradzającego i umoralniającego jednostkę i społeczeństwo. Filozofia pozytywistyczna traktowała bowiem człowieka jako cząstkę ogółu i przeciwstawiała się indywidualizmowi w wydaniu romantycznych przywódców. Hasła pracy organicznej i u podstaw, głoszone przez polskich pozytywistów, nabrały więc głębokiego sensu. Gdy zawiodły zrywy powstańcze, właśnie praca dla kraju stała się najważniejsza. Ukazywała zachowanie polskości i podjęcie swoistej walki o utrzymanie ziemi w polskich rękach, jak również dbałość o warstwy najniższe.
Dla pisarzy pozytywistów praca stała się rzeczywiście miernikiem wartości człowieka. Możemy to prześledzić chociażby na przykładzie powieści Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem. Autorka podziela pozytywistyczny pogląd o rozwoju organicznym społeczeństwa opartym na zasadzie harmonijnego wzrostu, co wymaga wzajemnej wymiany usług. W ramach tej wymiany każdy członek społeczeństwa powinien, jej zdaniem, wykonywać przypadającą na niego cząstkę pracy. Ci, którzy ani pracą własnych rąk, ani umysłu nie uczestniczą w tym nieustającym procesie tworzenia – są zbędną, martwą częścią społeczeństwa.
Znaczenie pracy w życiu człowieka podkreśla wprowadzona do powieści legenda o Janie i Cecylii. Symboliczne znaczenie ma tu nazwisko, jakie król nadaje rodowi Jana i Cecylii: Bohatyrowicze – od bohaterstwa waszego wywiedzione. Orzeszkowa zwraca więc uwagę, że bohaterem można zostać nie tylko na polu bitwy, ale również jest nim ten, kto każdego dnia, wytrwale dokłada cegiełkę po cegiełce do gmachu cywilizacji. Dlatego bohaterowie czynni, ci którzy pracują, jak Kirłowa, Bohatyrowicze czy Benedykt Korczyński zostali przez pisarkę ocenieni pozytywnie. Justynę i Janka bardziej niż miłość łączy praca i wspólnota ideałów.
W swojej powieści autorka ukazuje również zjawiska społeczne i ludzi, których ocenia negatywnie. Bezsensowne wychowanie uczyniło z pani Emilii Korczyńskiej lalkę salonową. Niepraktyczne, oderwane od realnego życia wychowanie odbiło się także na życiu Zygmunta Korczyńskiego i uczyniło z niego prawdziwego pasożyta, mało dbającego o własny majątek i kraj rodzinny.
A więc pisarka–pozytywistka jasno i wyraźnie wypowiada się w swojej powieści na temat kryteriów oceny swoich bohaterów. Pozytywni to przede wszystkim ci, którzy kochają swój kraj rodzinny, pracują w pocie czoła dla niego i swoich najbliższych.
Lalka B. Prusa przedstawia również bohaterów pozytywnych, użytecznych dla społeczeństwa, jak również i pasożytów, żyjących kosztem innych. Ponieważ rodzina nie mogła zapewnić Stanisławowi Wokulskiemu, głównemu bohaterowi powieści, godziwej edukacji, pracował on i zdobywał pieniądze sam, aby ukończyć gimnazjum i Szkołę Główną. Mozolnie zgłębiał tajniki wiedzy przyrodniczej, którą był zafascynowany. Pragnął dokonywać pożytecznych odkryć naukowych. Został jednak kupcem i to był jego sposób na życie. Rozwijać polską gospodarkę, robić interesy na wielką skalę – oto jego dewiza. Powieść Lalka  ukazuje wielu bohaterów – ludzi cichej codziennej pracy, którzy dzień po dniu tworzą otaczającą ich rzeczywistość.
Podobnie oceniła swoich bohaterów Maria Dąbrowska w powieści Noce i dnie. Bogumił Niechcic to bohater pozytywny, który znajduje w pracy szczęście. Jego żona Barbara, romantyczka, żyje wizją świata innego niż przyziemna codzienność i być może dlatego nie jest całkiem szczęśliwa.
Podsumowując twórczość pisarzy pozytywistycznych (i późniejszych), można zatem powiedzieć, że praca uznana została przez nich za wielką wartość i jedyny miernik oceny człowieka. Trzeba jednak pamiętać, że ukazywali oni pracę wolnych ludzi, pracujących z wyboru, a nie z nakazu. Zupełnie inaczej przedstawia Stefan Żeromski pracę chłopów w swoich wczesnych opowiadaniach. Ich praca to niewolnicza harówka, która nie tylko nie uszlachetnia, ale wręcz upadla i powoduje otępienie. Gibałowie z opowiadania Zmierzch to niemal zwierzęta, które od świtu do zmierzchu pracują w pocie czoła.
Podobnie ukazana jest praca w niemieckich obozach koncentracyjnych, w których – jak na ironię – znajdował się szyderczy napis u wejścia: „Praca czyni wolnym...” „Medaliony” Zofii Nałkowskiej, „Opowiadania” Tadeusza Borowskiego, „Inny świat” Herlinga–Grudzińskiego ukazują, czym była „praca” w obozach i jaką „wolność” przynosiła więźniom. Człowiek był tu eksploatowany do maksimum, dopóki mógł pracować – żył. Niezdolny do pracy, chory, kaleki lub zbyt młody – był likwidowany. Praca w niewoli nie mogła być więc żadną wartością, ale stała się jeszcze jedną z metod torturowania, otępiania i zabijania ludzi.
Myślę, że we współczesnym świecie praca świadczy o naszym zaangażowaniu i otwartości. Dzięki niej ujawnia się nasza postawa moralna, a jej skutki są miarą naszej przydatności dla społeczeństwa. Zgadzam się więc ze słowami prezydenta Stanów Zjednoczonych J. F. Kennedy'ego:

Nie pytaj, co kraj może zrobić dla ciebie

Zapytaj, co ty możesz zrobić dla niego...

 
Motyw pracy.

 
Pisarze i poeci od najdawniejszych czasów dostrzegali wartości pracy, ale nie do tego stopnia co twórcy polskiej literatury XIX i XX wieku. Kult pracy miał w Polsce podłoże historyczne. Po nieudanych zrywach niepodległościowych , zaczęto poszukiwać nowych dróg do wydźwignięcia kraju z niewoli. Romantyczne ideały walki niepodległościowej przekreśliła katastrofa roku 1864, która pociągnęła za sobą dużo ofiar, likwidację odrębności Królestwa, rusyfikację administracji, sądownictwa, szkolnictwa. W tych warunkach zagrożone w swym istnieniu społeczeństwo polskie zaczęło trzeźwiej spoglądać na rzeczywistość, liczyć się z faktami, analizować przyczyny dotychczasowych klęsk, i dokładnie rozważać możliwości ratunku dla siebie. Nie w walce orężnej, nie mającej z resztą najmniejszych szans powodzenia, lecz w pracy codziennej, wytrwałej i żmudnej. W gromadzeniu zasobów materialnych, w prowadzeniu oświaty i nauki widzieli „młodzi” jedyny ratunek dla narodu, dochodząc do wniosku, że tylko społeczeństwo zamożne, o wysokiej kulturze ma szansę przetrwania trudnego okresu niewoli i doczekania lepszych czasów. Jeden z ideologów obozu młodych Julian Ochorowicz, w ten sposób określił jednoznacznie pozytywistyczny epos pracy. „My chcemy walki – lecz nie tej krwawej, co świat zwierzęcym napełnia wrzaskiem, co w liczbie morderstw szuka swej sławy. My chcemy walki co kraj oświeci od piwnic aż do poddaszy. (…) Chcemy los własną przekonać dłonią, walką wśród której wodzem jest stałość, walką wśród której praca jest bronią, a sprzymierzeńcem wytrwałość”. W okresie romantyzmu patriotą był ten, kto swoją codzienną pracą pomnażał zasoby materialne kraju, przyczyniał się do jego rozwoju ekonomicznego i kulturalnego, kto nie dopuszczał do tego, aby ziemia polska przeszła w
obce ręce, kto szerzył oświatę wśród ludu, cenił naukę, bronił narodowości języka.  Praca miała stanowić podstawę do dalszej walki z zaborcami. Pojawiają się hasła pracy organicznej i pracy u podstaw. Praca staje się miernikiem wartości człowieka. Dla niektórych praca staje się największą przyjemnością, w niej odnajdują siebie, sprawdzają swoje umiejętności i możliwości.Praca jest także tym czynnikiem, który wyzwala u ludzi uczucie zrozumienia dla drugiego człowieka i pomaga zapomnieć o codziennych troskach i problemach. Dużą rolę w propagowaniu haseł pozytywistycznych kształtowaniu i upowszechnianiu nowego typu bohatera odegrała literatura. Pisarze przez realistyczne ukazywanie ludzi, chcieli udowodnić społeczeństwu, iż nie tylko walka zbrojna, ale i codzienna praca na rzecz kraju, świadczy o wielkim patriotyzmie i bohaterstwie. Problem pracy poruszyli w swych utworach tacy twórcy jak: Prus, Orzeszkowa, Dąbrowska. Typowym człowiekiem pracy jest główny bohater „Lalki” Stanisław Wokulski, który już jako 17- letni chłopiec podejmuje pracę w winnicy Hopfera jako subiekt. Poza pracą znajduje czas na naukę. Szczególnie interesują go nauki przyrodnicze, które pogłębia przez pewien czas, tam zdobywa zaufanie i przyjaźń Czerskich, Czekanowskich i Dybowskich. Kontakt z uczonymi pozwala mu rozwijać swoje zdolności, pasję naukową. Po powrocie do kraju jest bez środków do życia. Wówczas to dla pieniędzy żeni się z wdową, a po śmierci żony przejmuje majątek i w niedługim czasie podwaja go. Wokulski szlachetną i uczciwą pracą dorabia się majątku, często aby zdobyć pieniądze poświęca się naraża swoje życie. Dzięki swej zaradności, umiejętności prowadzenia interesów dorabia się dużego majątku. Wokulski ma wielkie marzenia, chce wiele zrobić dla ludu, wędrując po Powiślu nasuwają mu się wnioski o konieczności zasadniczych reform społecznych. Prędzej czy później społeczeństwo musi się przebudować od fundamentów do szczytu. Myśli również o tym aby dać ludziom pracę, która pozwoliłaby zwalczać nędzę, jednak jego pragnienia pozostają w sferze pobożnych życzeń. Ogromne sumy przeznaczone na towarzystwo dobroczynności, na przytułki szpitale ufundują jedynie pozycję poczciwego Wokulskiego a nie zmieniają istniejącej sytuacji. Wokulski przekonał się, że cokolwiek by począł, wszystko nie jest tak, jak sobie wyobrażał, a jeśli czegoś dokonał, to było to niczym w  otchłani nędzy. W walce został zawarty program pracy i perspektyw rozwoju cywilizacji. Prus pokazał, że w Polsce nie ma warunków do rozwoju mieszczaństwa. Polacy boją się nowych przedsięwzięć, nie mają
Inicjatywy, nie umieją pracować, aby polskie mieszczaństwo coś znaczyło. Potrzebni są tacy ludzie jak Wokulski z inicjatywą, pełni energii, garnący się do wiedzy. Apoteoza pracy uwidacznia się także w „Nad Niemnem” – Orzeszkowej. Ukazane jest w nim życie polskiego szlacheckiego zaścianka na ziemiach białoruskich. Ukazany ideał człowieka sprowadza się do pracy, jej roli w życiu jednostki i całego narodu. Przedstawicielami ludzi pracy są: Witold, Benedykt, Kirłowa, Justyna, Bohatyrowicze. Bohaterowie powieści realizują hasła pracy organicznej. Wiedzą, że każdy musi zrobić na swoim odcinku to co do niego należy. Praca jest nie tylko źródłem ich bytu, ale dzięki niej przyczyniają się dla dobra ogólnego, pracują dla ojczyzny. Dla Benedykta ziemia jest ostoją polskości, dlatego odrzuca propozycję brata Dominika. Cały swój wysiłek skupia na jednym, na utrzymaniu ziemi. Trzyma się jej kurczowo, nie chce wydać ziemi w obce ręce. Pracuje zapamiętale z prawdziwym poświęceniem, ale uwikłany w kłopoty gospodarskie i rodzinne traci stopniowo siły, energie, zapał, a przede wszystkim traci poczucie sensu tego co robi. Praca jest dla niego ciężarem pewnym obowiązkiem, ale nie potrafi się jej wyrzec, bo wtedy jego życie straciłoby sens. Jednym z ciężko zapracowanych bohaterów w powieści jest Marta, która boi się bezużyteczności, pragnie być komuś potrzebna, chce dla kogoś pracować i żyć. Sama ze swym gospodarstwem boryka się także Kirłowa chcąc zapewnić dzieciom jak najlepszą przyszłość, podczas gdy jej mąż to człowiek bezużyteczny zdolny tylko do zabaw. W kulcie pracy Kirłowa wychowuje swoją córkę Marynię. Ludźmi, którzy również umiłowali pracę była rodzina Bohatyrowiczów. Praca jest ich celem życia, jest ona ich głównym zajęciem i źródłem utrzymania, sprawia im przyjemność, dzięki niej mają żywy kontakt z przyrodą. Justyna przychodząc często na wieś widzi ich życie, pracę. Takie życie podoba się jej o wiele bardziej niż pasożytnicze życie we dworze. Tutaj wszystko sprawia jej radość, zaczyna naprawdę żyć. Od Bohatyrowiczów dowiaduje się o mogile, o wspaniałej przeszłości rodów Bohatyrowiczów i Korczyńskich. Bohatyrowicze są warstwą najzdrowszą, pamiętającą o przeszłości,  nie nie bojącej się pracy obcują, z przyrodą. Dla nich praca jest miernikiem wartości człowieka. Hasło pracy u podstaw realizuje Witold, który kształcił się w szkole ogrodniczej w W-wie. Swoją wiedzę przekazywał chłopom. Chciał ich nauczyć posługiwać się maszynami w uprawie ziemi. Witold uważa, że najpierw trzeba chłopów nauczyć a dopiero potem wymagać. Jego idee są w końcu zrozumiałe przez ojca . Andrzej Korczyński brat Benedykta był przesiąknięty ideą braterstwa, chciał zbratania klas, przebywał wśród chłopów, niósł im wiedzę. Początkowo hasło pracy u podstaw realizowała jego żona. Chodziła ona do domu aby uczyć ich dzieci, ale po śmierci męża zrezygnowała z działalności. Towarzyszyła swojemu mężowi ale do końca nie zrozumiała haseł pozytywistycznych. Praca ukazana przez Orzeszkową jest czynnikiem decydującym w życiu głównych postaci powieści. Człowiek pracy, żyjący w myśl hasła pracy organicznej u Orzeszkowej stał się ideałem. Podobnie do pojęcia pracy w życiu jednostki uwarunkowuje się „Dąbrowska” w powieści „Noce i dnie”. Akcja dwóch pierwszych tomów toczy się mniej więcej w tym samym czasie co akcja „Nad Niemnem” . Rozpatruje tam autorka stosunek człowieka do pracy na roli, kreśląca sylwetkę człowieka oddanego pracy – Bogumiła Niechcica. Był on synem szlachcica i brał udział w powstaniu. Był człowiekiem, który bardzo kochał ziemię i lubił na niej pracować, był dobrym gospodarzem. Najpierw był dzierżawcą w Kępie jednak nie widząc sensu dalszego gospodarowania wyjechał do Serbinowa, przejął tam bardzo zaniedbany majątek. Drogą pracy, ogromnego poświęcenia doprowadził to gospodarstwo do kwitnącego stanu. Był świadomy tego, że przez swoją patriotyczną pracę spełnia swój patriotyczny obowiązek. Pracując fizycznie Bogumił nie przestał myśleć o rodzinie. Sylwetka Bogumiła otwiera przed każdym szerokie perspektywy i możliwości rozważania na temat człowieka, którego można uważać za pewien wzorzec moralny, godny naśladowania. Każdy z utworów Dąbrowskiej, Orzeszkowej, Prusa może być podręcznikiem uczącym szacunku do pracy. Po analizie utworów nasuwa się wiele refleksji sprowadzających się do utworów obecnych. Dzisiaj docenia się tych, którzy poprzez pracę przyczynili się do dorobku swego kraju. Praca łączy ludzi określa ich cel w życiu, czyni człowieka wartościowym i określa jego miejsce w społeczeństwie.
 
Afirmacja codziennej pracy.
 

Umiłowanie życia, afirmacja codzienności w dziełach literackich jest mało popularna. Mało tego, przecież niektórzy bohaterowie literaccy nigdy nie pracowali! Według mnie jest to spowodowane faktem, że każdy ma we własnym życiu aż nadto pracy i nie widzi żadnego piękna w codziennych zajęciach. Ludzie wolą dowiadywać się o niezwykłych czynach, niezwykłych ludziach, co zostało im  zapewnione w XX wieku przez zmasow, sprymit rozrywki, z duż udziałem mediów.
Ogólny problem pracy, ale nie zachwalanie pracy samej w sobie, został poruszony w pozyt. Epokę tą charak takie hasła jak praca u podstaw, praca organiczma. Wtedy praca nie była traktowana jako piękno, afirmowano ją jako inną formę walki z zaborcami.
 
Maria Dąbrowska, dwie epoki później,  podchodzi do problemu pracy w zupełnie inny sposób. Można to przeanalizować na poniższym fragmencie:
Człowiek nie może bez wytchnienia załatwiać powszednich czynności i jednocześnie zagłębiać się w jakieś rzeczy wiekuiste, powszechne.
Więc może nie pozostaje nic innego, jak starać się uwierzyć, że w tym powszednim krzątaniu są też jakieś rzeczy wiekuiste, powszechne.
Autorka Nocy i dni nawoływuje do szukania szczęścia w codzienności. Praca nie powinna być sposobem osiągnięcia korzyści mat. Powinna być wartością samą w sobie.
Jeżeli ktoś lubi to co robi, jeżeli ma miłość do pracy, to jego praca może być twórcza. D mówi, że   w pracy najdonoścniejszy jest moment, kiedy (...) zaspakaja naszą potrzebę twórczości.  Praca twórcza powoduje, iż doznajemy radości, która bywa najzawrotniejszą i najbardziej bezinteresowną uciechą, jakiej w ogóle może doznać nasze serce.
Pisarka ta ukazuje także mechanizm przekształcania się pracy codziennej, pozornie mało atrakcyjnej, w pracę twórczą:
W każdej robocie jest takie miejsce, jest taka czarująca chwila, gdy opanowawszy doskonale jedną czynność, stajemy nagle jak olśnieni wobec czynności nowej, otwierającej nasze horyzonty - i możemy wydać okrzyk triumfu, jak dziki wobec swoich odkryć. Tego dzikiego, poszukującego człowieka musimy w sobie wzbudzić wobec naszej pracy.
 
Wprawdzie bohaterowie utworów Dąbrowskiej pracują na codzienny chleb, ale ta codzienna praca jest na przykład dla Bogumiła najistotniejszą potrzebą życiową. Fascynacja codziennością czyni jego wysiłek łatwiejszym, dodaje mu poczucia sensowności jego wysiłków, nawet niezależnie od rezultatów. Bogumił przez zamiłowanie do pracy i natury może, mimo wielu niepowodzeń, cieszyć się samym faktem życia. Barbara natomiast, przedstawiona w Nocach  i dniach  jako osoba o całkowicie odmiennym charakterze, wychowana na romansach, pogrążona w marzeniach, nie potrafi znaleźć sen życia.
Dąbrowska  pokazuje, że szczęście osobiste powinno iść w parze z pracą. Przeciwne zdanie na ten temat miał Żereromski, wyraził je w Ludziach bezdomnych. Judym chcąc poświęcić się dla idei pracując nad najbiedniejszymi, musiał zrezygnować z własnego szczęścia, między innymi z miłości do Justyny. Podobne dylematy mieli inni bohaterowie utworów tego poety, mianowicie Stanisława Bozowska z Siłaczki, czy Piotr Cedzyna z Doktora Piotra.
Przeciwnie do Dąbrowskiej  na problem pracy codziennej zapatrywał się także Reymont. Można to zauważyć w Chłopach. Bohaterowie tego utworu nie traktują wprawdzie pracy jako przekleństwa, ale nie można powiedzieć że są dzięki niej szczęśliwi.
 
Powiązanie pracy ze szczęściem i pięknem ma w literaturze wieloletnią tradycję. Tym razem zdanie podobnie do Dąbrowskiej ma Cyprian Kamil Norwid:
- piękno na to jest, by zachwycało
Do pracy: praca - by się zmartwychwstało ...
 
Dąbrowska stara się nas nauczyć, jeśli już nie miłości codziennej pracy, ale przynajmniej jej akceptacji. Przyjrzyjmy się bowiem naszemu stosunkowi do codzienności. Każdego dnia wręcz zmuszamy się, żeby pójść do pracy, szkoły. Przez pięć pierwszych dni tygodnia, od poniedziałku do piątku, czekamy na upragniony weekend, cieszymy się z każdego jednego wolnego dnia, jak z odroczenia wyroku śmierci. Dochodzimy do wniosku, że męczymy się okrutnie, że cały okres pracy jest męką i oczekujemy urlopu, ferii, wakacji. Ale i one przecież kiedyś się kończą. Można też dojść do najbardziej genialnego wniosku: odpoczniemy  sobie dopiero wtedy, jak będziemy na emeryturze.
Wynika z tego, że jedynym rozsądnym sposobem na życie, rozsądnym ponieważ powyższy także jest jakimś stylem życia, jest po pierwsze znalezienie motywacji swojej pracy, a po drugie polubienie tego co się robi. Można porównać nastawienie do życia dwóch ludzi wstających rano do pracy: jednego idącego chętnie do biura, zakładu pracy i drugiego, którego praca nie cieszy, może nawet jej nienawidzi. Pierwszy jest zadowolony z życia, cieszy się z dnia, z tego co robi i dzięki temu dobrze wykonuje swoją robotę. Drugi czuje się jak w niewoli, jest nieszczęśliwy, mimo że ta praca może być łatwa, potrafi stać się męczarnią, życiowym koszmarem.
Warto też zapamiętać pewną myśl Dąbrowskiej: kto nie kocha pracy, ten się wykoleja.