Spis treści:

1. Motyw domu i rodziny w literaturze polskiej.
2. Motyw matki Polki.
3. Portrety matek w literaturze.
4. Piękne i szlachetne postaci kobiece w literaturze.
5. Portrety kobiet w literaturze.
6. „Miasto – przestrzeń znacząca, miejsce destrukcji, szansa rozwoju...” Jaki sens nadała literatura temu motywowi?
7. Motywy patriotyczne w literaturze polskiej.
8. Motyw biesiady (uczty, wesela, zgromadzenia) i jego funkcja w dziełach literatury polskiej.
9. Epos domu, ojczyzny i rodziny.- Odwieczne motywy literackie.
10. Topos pielgrzyma - emigranta.
11. Topos wędrówki i doświadczeń wynikających z podróży w dziełach literatury polskiej i powszechnej.
12. Taniec - ocena społeczeństwa polskiego.
13. Portret inteligenta w literaturze polskiej.
14. Rola świata nadprzyrodzonego w dramatach różnych epok.
15. Małżeństwa literackie. Od św. Aleksego do Ziembiewiczów.
16. Rola tradycji narodowej w literaturze i w życiu.
 

Motyw domu i rodziny w literaturze polskiej.

 
Motyw domu i rodziny pojawia się od najwcześniejszych wieków w literaturze polskiej. Oczywiście w różnych utworach i różnych epokach pełni zupełnie inne funkcje i przedstawiany jest w różny sposób.
Po raz pierwszy pojawia się on w twórczości Jana Kochanowskiego, w jego znanej fraszce pt. Na dom w Czarnolesie. Jest to dom rodzinny, odziedziczony po przodkach, w którym nie ma marmurów ani złoconych ścian. Ale można żyć w nim dostatnio i spokojnie w gronie rodzinnym, zachowując czyste sumienie i życzliwość sąsiadów. Rodzina szlachecka zamieszkująca dwór w Czarnolesie wyznaje oczywiście wartości chrześcijańskie i powierza się całkowicie opiece boskiej. Dwór szlachecki mieści się w otoczeniu pięknej przyrody i starej lipy, pod którą tak chętnie przesiadywał poeta (fraszka Na lipę). Innych szczegółów o mieszkańcach tego dworu dowiadujemy się nie tylko z krótkich fraszek J. Kochanowskiego, ale również z dłuższych utworów – pieśni, a nawet trenów.
W „Pieśni świętojańskiej o Sobótce” opowiada poeta o tym, jak wielką rolę w takim domu pełniła gospodyni i matka. I jak oboje z mężem i dziadkami przygotowywali młode pokolenie do pracy w gospodarstwie, a także przekazywali im podstawowe wartości moralne.
Dom miał więc zapewnić w owych czasach Polski niepodległej nie tylko godziwe warunki materialne rodzinie, ale również wpoić młodemu pokoleniu zasady chrześcijańskie, które miały być dla nich oparciem w przyszłym życiu. Funkcja domu i rodziny była więc w owych czasach ogromna. Wychowywał i przygotowywał do życia zgodnie z tradycją młode pokolenia Polaków. Czym mógł się stać dom bez dzieci – spadkobierców, ukazują Treny J. Kochanowskiego. Tylko więc pełna rodzina z ojcem, matką i dziećmi, w której każdy pełnił właściwą sobie rolę, dawała szczęście.
Ponieważ większość utworów tego okresu pisana była przez szlachtę, dlatego też przedstawiały one przede wszystkim domy i rodziny szlacheckie.
W okresie oświecenia w XVIII w. Pojawia się sporo utworów, w których motyw domu i rodziny, znów szlacheckiej, przewija się dość często. Sądy o domu i panujących w nim stosunkach w tym okresie są dość krytyczne. Celował w nich biskup Ignacy Krasicki, który, chcąc uchronić Rzeczpospolitą przed upadkiem, naśmiewał się w swoich utworach z Polaków, przepijających ojcowizny, i dam modnych, przerabiających stare dwory szlacheckie na zachodnie pałace.
Idealny dom szlachecki, godny naśladowania, przedstawił Julian Ursyn Niemcewicz w komedii Powrót posła. Autor ukazuje staropolski dwór pod Warszawą, pełen tradycji, w którym dwa pokolenia Polaków żyją w zgodzie i harmonii.  Dom zawsze ustępować powinien krajowi – stwierdza Podkomorzy, jeden z głównych bohaterów komedii. I w tym duchu właśnie wychowuje on swoich synów, którzy obaj pełnią służbę publiczną. Pracują nie tylko we własnym gospodarstwie, ale i na rzecz kraju. Walery, na przykład, jest posłem na Sejm Wielki, zaś w przerwach obrad przyjeżdża do rodziców na wieś. To otwarcie się rodziny na politykę wskazuje na to, że potrafi ona zręcznie połączyć szacunek do tradycji z poparciem dla nowego – reform głoszonych przez obóz patriotów. Rozumie ona, że zmiany te są koniecznością dla chylącej się ku upadkowi Ojczyzny. Podkomorostwo są kochającą się rodziną, w której każdy z jej członków pełni właściwą sobie funkcję. Przeciwieństwem jest rodzina Sarmaty, Starosty Gadulskiego, ożenionego dla wiosek z damą modną. Dom w komedii Niemcewicza pełni więc funkcje wychowawcze. Nie tylko zapewnia warunki materialne rodzinie, ale jest miejscem, w którym wychowuje się przyszłe pokolenia w tradycji i w duchu miłości do Ojczyzny.
Zupełnie inną funkcję pełnił dwór szlachecki i rodzina w mrocznych czasach zaborów. Najpiękniej jest on ukazany w utworach romantycznych, takich jak: „Śluby panieńskie” A. Fredry czy „Pan Tadeusz” A. Mickiewicza. Opis dworku w Soplicowie wskazuje, że był on niezbyt duży, ale czysto utrzymany i przestronny. Wystrój wnętrz, obrazy wiszące na ścianach: Kościuszki, Rejtana, Jasińskiego wskazywały na to, że stał się on w czasach niewoli ostoją tradycji staroszlacheckiej i polskości. Zegar kurantowy wygrywał słynnego Mazurka Dąbrowskiego. Rodzina Sopliców, choć niepełna, (sędzia był przecież starym kawalerem i wychowywał bratanka), promieniowała na okolicę i dawała przykład wielkiego patriotyzmu.
Podobnie przedstawiony zostanie dwór szlachecki w Korczynie w powieści E. Orzeszkowej Nad Niemnem. Jednak sytuacja materialna rodziny zamieszkującej go będzie już nieco inna. Po upadku powstania styczniowego w 1864 roku, w czasach wzmożonych represji, na rody szlacheckie nakładane były przez zaborców ogromne podatki. Polaków zamierzano wyrugować z ich ziemi i przekazać ją w ręce Rosjan. Dlatego Benedykt Korczyński pracuje od świtu do nocy, chce utrzymać ziemię i dwór w swoich rękach, aby przekazać ją później synowi – Witoldowi. Życie w Korczynie to już nie same zabawy i przyjemności, jak w Soplicowie. Goście bywają tu znacznie rzadziej i jest ich znacznie mniej. A kiedy przyjadą, na przykład na imieniny pani Emilii, rozmawiają o trudnej rzeczywistości, panie noszą przerabiane suknie, zaś panowie rozmawiają o interesach. Bywają oczywiście i tacy, którzy nie przejmują się niczym (Różyc, Kiryłło), ale majątki ich i domy są w opłakanym stanie, zaś byt ich rodzin zagrożony. Trudne warunki życia i ciężka praca Benedykta odcisnęła się również na jego stosunkach małżeńskich z Emilią. W Nad Niemnem ukazuje pisarka domy i rodziny polskie od najbogatszych (Gorce) do biedniejszych (Bohatyrowicze).
Noce i dnie M. Dąbrowskiej to również epopeja szlachecka, powstała ona jednak już w okresie międzywojennym. Ukazuje polski dom i rodzinę szlachecką w trudnych latach po klęsce powstania styczniowego. Bogumił i Barbara Niechcicowie to już ludzie „wysadzeni z siodła”. Nie posiadają własnej ziemi i z konieczności pracują na cudzej. Powieść obrazuje życie codzienne w zaborze rosyjskim, zamknięte w rodzinnym kręgu, wypełnione pracą, codziennymi troskami i pozbawione niezwykłych wydarzeń. Jednak i w domu Bogumiła i Barbary odnajdujemy dawne tradycje i prastare wzorce. To biedniejące ziemiaństwo nadal więc kultywuje polskość w trudnych latach niewoli.
Stanisław Wyspiański w swoim wielkim dramacie Wesele przedstawia także motyw domu i rodziny polskiej. Chata wiejska, w której na weselu chłopki z inteligentem z miasta spotykają się dwa światy, staje się symbolem Polski walczącej z zaborcami. I tu dom polski i rodzina przechowuje tradycje polskie do lepszych czasów. Ale w tym utworze z przełomu wieku ukazane są również tradycje ludowe, które – podobnie jak szlacheckie – staną się skarbnicą polskości. Ten dom jednak gromadzi Polaków również i po to, aby podjęli wspólną walkę o Polskę niepodległą. Dom staje się więc cichą przystanią, miejscem rozmów i dyskusji przedstawicieli różnych warstw.
Motywowi domu i rodziny poświęcił wiele miejsca S. Żeromski w swojej powieści Ludzie bezdomni. Dom jest dla pisarza symbolem stabilizacji życiowej, a więc posiadania stałej pracy. Jest również symbolem bliskości z drugim człowiekiem, a więc możliwości posiadania rodziny i cieszenia się szczęściem osobistym. Niestety, niemal wszyscy bohaterowie powieści to ludzie nie posiadający własnych domów ani rodzin. Domy z prawdziwego zdarzenia, które zabezpieczają warunki materialne rodzinie, posiadają tylko nieliczni: doktor Czernisz w Warszawie, czy dyrektor kopalni. Jest to więc obraz przygnębiający, który wiele mówi o życiu Polaków pod zaborami w końcu XIX wieku.
Dom i rodzina mieszczańska ukazana jest w tragifarsie G. Zapolskiej pt. Moralność pani Dulskiej. Rodzina pani Dulskiej ma, co prawda, zapewnione warunki egzystencji, ponieważ posiada kamienicę czynszową, która stanowi jej źródło utrzymania. Głowa rodziny – pan Dulski, jak i syn – Zbyszko pracują jako urzędnicy, więc ta rodzina nie ma prawdopodobnie kłopotów materialnych. Jednak cechuje ją kult pieniądza, tak charakterystyczny dla wielu mieszczańskich rodzin tego okresu. Podwójna moralność – oto co cechuje główną bohaterkę sztuki. Dulska ma dwie twarze: jedną dla obcych – kobiety godnej, która dba o swoją rodzinę, chodzi do kościoła, uznaje zasady moralne i prowadzi porządny dom. Zaś druga, to twarz kobiety tyrana domowego, dla której najważniejszy w życiu to pieniądz i zachowanie pozorów. Nie jest to więc już obraz szczęśliwej, polskiej rodziny. Pieniądz i cywilizacja powodują, że więzi rodzinne stają się coraz słabsze.
W powieści Gombrowicza Ferdydurke z okresu międzywojennego odnajdujemy również motywy domu i rodziny. W nowoczesnym domu Młodziaków Gombrowicz dostrzega fałsz i pozę, z którą Józio, główny bohater, nie może się pogodzić. Równie groteskowo przedstawiony jest dworek szlachecki państwa Hurleckich. Przyjaźń Miętusa ze służącym Walkiem podważa fundamenty ziemiańskiej tradycji i powoduje, że Bolimowo w niczym już nie przypomina Soplicowa czy Korczyna. Motyw domu służy więc tu Gombrowiczowi do ukazania buntu Józia przeciwko rodzinie i społeczeństwu, które usiłowało narzucić mu swoje poglądy i konwenanse.
Dramat pt. W małym dworku S. I. Witkiewicza jest parodią literacką melodramatu T. Rittnera W małym domku. Witkacy pragnie umożliwić widzowi przeżycia metafizyczne i dlatego pisze swój dramat w tonacji groteskowej, w którym zostały naruszone normy podyktowane przez zdrowy rozsądek i doświadczenie życiowe. Sztuka ta zawiera realistyczną krytykę stosunków międzyludzkich i postaw moralnych. Ukazuje rodzinę polską, przeżywającą konflikty i dramaty, która przestaje być przystanią i schronieniem dla domowników.

Motyw domu i rodziny, jak widać, odnajdujemy we wszystkich epokach literackich. Może właśnie dlatego, że rodzina stanowiła i stanowi podstawową komórkę, na której opiera się całe społeczeństwo. W dawnych epokach, w okresie Polski niepodległej, dom zapewniał rodzinie warunki materialne i był „szkołą życia” dla przyszłych pokoleń. W okresie zaborów był również ostoją tradycji i polskości. Czym bliżej jednak współczesności, tym więcej utworów literackich przedstawia konflikty panujące w rodzinach polskich, a nawet tragedie, do których w nich dochodzi. Dom i rodzina, coraz częściej targana konfliktami, zatraca z czasem swoje podstawowe funkcje, przestaje zapewniać bezpieczeństwo materialne i psychiczne.

 
Motyw matki Polki.
 
Dygresja początkowa wcale nie potrzebna. Jak wiadomo dzieci nie biorą się z powietrza, każdy z nas ma osobę, która nas wydała na świat. Naturalnym odruchem każdej matki po  porodzie (a nawet przed) staje się troska o dobre i wygodne życie własnego dziecka. Czasem bywa tak, że sytuacja nie pozwala aby dać potomkowi wszystko to, co by się chciało. Do takich przypadków należy z pewnością wybuch wojny i życie pod okupacją.
 
Pisarze liryczni w swojej twórczości upodobali sobie motyw matki Polki, do którego przypisywali los Polski (matka) i jej obywateli (dzieci). Jednym z pierwszych twórców był Adam Mickiewicz, który w wierszu "Do matki Polki" próbuje wykreować model wychowania młodego Polaka. Matka ma przygotować syna do boju, do zwycięstwa. Syn ma walczyć ze świadomością, że zginie, bez chwały, bez zmartwychwstania. Rodzicielka już w dzieciństwie (jeżeli można to nazwać dzieciństwem) przygotowuje potomka na niewolę i śmierć. Katowski obuch i ręce skute łańcuchem przedstawiajace niewolnika mają stać się rzeczywistością
 
Zastanawiając się czy takie wychowanie ma sens trafiamy na wiersz Juliusza Słowackiego "Do matki". W utworze tym spotykamy się już z wykształconym synem. Wychowanie matki  odniosło skutek, jej potomek jest zahartowany i przygotowany do boju na śmierć i życie.
 
W czasie drugiej wojny światowej Józef Czapski "Na nieludzkiej ziemi" wspomina wiersz  romantyczny (m.in. "Do matki Polki") co sygnalizuje powrót do schematu matki Polki ukazanego w romantyzmie.
 
I tak Tadeusz Borowski w "Kolędzie złej"  wymaga od matki surowego traktowania syna,  aby nie dawała mu miłości i czułości. Następuje odwrócenie rzeczywistości. Znów twarde wychowanie ma przygotować do wojny, ma to go zahartować i skierować na odpowiedni tor myślenia, żeby nie zasmakował, bo to mogłoby go zgubić.
 
"Elegii o chłopcu polskim" Krzysztofa Kamila Baczyńskiego wojna oddzieliła chłopca od matki. Był to przymus wojny. Edukacja wojenna musi teraz być wykorzystana, trzeba  zapomnieć o wszystkim, aby przetrwać. Lecz nie do końca udało się wykorzenić ludzkie  uczucia. Znak krzyża przed śmiercią świadczy o tym, że nie da się zatrzeć człowieczeństwa do końca.
 
Trzeba jednak się zastanowić czy większą tragedią jest śmierć dla umierajacego, czy dla tych których pozostawia on w świecie żywych. W "Matce powieszonych" Tadeusza Różewicza matka po stracie syna nie ma już chęci do życia, jest bliska szaleństwu. Sytuacja rodzicielki jest beznadziejna, gdyż nie może mieć już dziecka. Otoczenie jest dla niej nieprzychylne. Obojętność środowiska sprawia, iż matka czuje się strasznie samotna. Mamy tu do czynienia z kobietą świadomą swojej tragedii.
 
W romantyzmie Adam Mickiewicz w IV części "Dziadów" ukazuje cierpiącą matkę (pani  Rolinsonowa), której syn był więziony przez Rosjan. Matka stara się o widzenie z synem, chociaż czuje, że on już nie żyje.
 
W "Balladzie" Czesława Miłosza spotykamy się z matką,  której dziecko zginęło podczas wojny. Kobieta ta jest wcieleniem wszystkich matek, których dzieci poległy za ojczyznę, zaś przedstawiony grób kogoś z pokolenia Kolumbów symbolizuje hekatombę całego pokolenia Kolumbów. Matka zastanawia się nad sensem śmierci jej syna. Obraz jest smutny, gdyż miejsce, w którym przebywa niewiasta jest nijakie, a wszystko co jest wokół jest dynamiczne i barwne. Czas dla tej kobiety zatrzymał się wraz ze śmiercią syna, świat biegnie swoim torem a matka wciąż ma w pamięci obraz syna i ból po jego utracie. Matka zastanawia się dlaczego nikt nie pamięta, czego dokonał jej syn, a niektórzy nawet wykorzystują jego śmierć do innych celów.
 

Portrety matek w literaturze.

 

Niewątpliwie najważniejszą rolą, jaką może spełniać kobieta jest rola matki, która wychowuje swe dzieci na szlachetnych i uczciwych ludzi, prawych obywateli, szczerych patriotów. To matka w głównej mierze kształtuje osobowość dziecka, wpływając na to, jakim będzie człowiekiem w dorosłym życiu. Każda prawdziwa matka kocha też swe dzieci, cierpi ich cierpieniem, gotowa jest za nie się poświęcać.

Cierpiące i kochające matki pojawiają się już w literaturze starożytnej. Oto nieszczęśliwa królowa Jokasta matka i żona Edypa na wieść o tym, że przez wiele lat żyła w kazirodczym związku, popełniła samobójstwo. Królowa Eurydyka, żona Kreona także popełnia samobójstwo, kiedy dowiaduje się o śmierci swego syna Hajmona, który targnął się na swoje życie przy zwłokach ukochanej Antygony.

Jednym z najpopularniejszych motywów literatury średniowiecznej jest motyw Matki Boskiej Bolejącej (Stabat Mater Dolorosa). Łacińska pieśń pod tym tytułem powstała w XIII wieku.

Natomiast w polskiej literaturze średniowiecznej jednym z najpiękniej­szych, poetyckich utworów jest "Lament świętokrzyski", znany też jako "Żale Matki Boskiej pod krzyżem". Matka Boga w tym polskim utworze pozbawiona jest atrybutów boskości. Jej cierpienie ma wymiar ludzki, są to przeżycia zrozpaczonej matki, zmuszonej patrzeć na śmierć swego syna. Nieszczęśliwa matka prosi o współczucie:
Pożałuj rnię stary młody,
Boć mi przyszy krwawe gody:
 Jednego ciem syna miała
I tego ciem ożalała.

Maryja chciałaby dzielić z synem jego mękę, błaga, aby przemówił do niej słowami ostatniej pociechy, pragnie obmyć krew spływającą z jego
ran. Niestety ciało ukochanego syna zostało zawieszone na zbyt wysokim dla niej krzyżu. W końcu matka Jezusa zwraca się do wszystkich matek, życząc im przede wszystkim, aby nigdy nie musiały cierpieć tak, jak ona sama.

W "Trenach" lana Kochanowskiego, napisanych po śmierci jego ukochanej córki pojawia się matka Orszulki, a także matka samego poety. W trenie V zmarła Orszulka została porównana do młodej oliwki, która została ścięta, przez nazbyt gorliwego ogrodnika i padła pod nogi zroz­paczonej matki i ojca. W trenie VI umierające dziecko żegna się ze swą matką słowami pieśni ludowej, śpiewanej przez pannę młodą, opusz­czającą dom rodzinny:
 Już ja tobie, moja matka, służyć nie będę,
Ani za rwym wdzięcznym stołem miejsca zasiądę; Pryjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać, Domu rodziców swych miłych wiecznie zaniechać.
 W trenie VII przedstawiona jest nieszczęśliwa matka Orszulki, która zamierzała wyszykować dla swej córki piękną i bogatą wyprawę, tym­czasem za cały posag starczyło jej "giezłeczko" z lichej tkaniny, w któ­rym złożono ją w trumnie.
 Natomiast w trenie XTX pojawia się dawno zmarła matka poety, aby nieść swemu zrozpaczonemu synowi pocieszenie. Pojawia mu się we śnie ze zmarłą córeczką na ręku. Koi jego zbolałe serce wiadomością, że Orszulka zażywa wiecznej szczęśliwości w niebie, a przez swą przed­wczesną śmierć uniknęła wiele nieszczęść i cierpień, które czekają każdego człowieka na ziemskim padole. Matka poety apeluje do jego rozsądku przypominając synowi, że wszyscy ludzie są śmiertelni, każdy ma swój wyznaczony czas życia i śmierci:

 Śmiertelna jako i ty twoja dziewka była, Póki jej zamierzony kres był, póty żyła.

W literaturze polskiego oświecenia obok postaci modnych dam, bez­krytycznie naśladujących cudzoziemską modę pojawia się też pozytywny portret prawdziwej matki Polki. Jest nią Podkomorzyna, matka Walerego z komedii Juliana Ursyna Niemcewicza "Powrót posła". Wychowała ona swych synów na prawdziwych obywateli i patriotów. Jeden z nich służy w kawalerii, drugi w ziemskiej władzy administracyjnej, a najmłodszy Walery jest posłem na sejm z ramienia stronnictwa patriotycznego. Podkomorzyna i jej mąż są kochającymi rodzicami. którzy dobro i szczęś­cie swych dzieci mają przede wszystkim na względzie. Próbują nawet wpłynąć na decyzję starosty Gadulskiego, który rękę swej jedynaczki Teresy chce oddać człowiekowi, którego ona nie kocha, błędnie przypusz­czając, że Szarmancki, deklarując swą wielką miłość, nie zażąda posagu. Kiedy jednak okazuje się, że jest to pospolity łowca posagów, wówczas oddaje Teresę Waleremu, tego zaś matka nauczyła cenić zalety charakteru i kierować się sercem, a nie wielkością deklarowanego posagu.

Literatura romantyczna zdominowana została przez tematykę narodo­wo-wyzwoleńczą, gdyż kraj nasz znalazł się w niewoli trzech państw zaborczych. Pojawiają się więc w literaturze postacie matek, wychowują­cych swych synów na patriotów i cierpiących po ich stracie.

Piękną kreację Matki Polki stworzył Adam Mickiewicz w wierszu "Do matki Polki", napisanym w lipcu 1830 roku, a więc niemal w przededniu wybuchu powstania listopadowego, w drodze do Genui. Utwór rozpoczyna się apostrofą do polskich matek, aby wychowywały swych synów na patriotów. jeśli ich synowie zdradzają w dzieciństwie odwagę, szlachet­ność, muszą być przygotowywani do późniejszego losu spiskowca i sybe­ryjskiego zesłańca, który walcząc skrycie i samotnie nigdy nie doczeka się należnej mu chwały. Nie czeka go bowiem chwalebna śmierć na polu walki, lecz katorżnicza praca na dalekiej Syberii. Toteż polskie matki zawczasu powinny przyzwyczajać swych synów do czekającego ich losu:
Wcześnie im ręce okręcaj łańcuchem, Do taczkowego każ zaprzęgać waza (...) By przed katowskim nie zbladnqJ obuchem, Ani się spdonit na widok powroza".
Uciemiężony naród polski nie będzie nawet mógł sławić swych bohate­rów, pozostanie im jedynie płacz matek:
Zwyciężonemu za pomnik grobowy Zostaną suche drzewa szubienicy, Za tatą sławę krótki płacz kobiecy I drugie nocne rodaków rozmowy.

Postać kochającej i zrozpaczonej matki występuje też. w "Dziadach" Adama Mickiewicza, w setnie rozgrywającej się w pałacu senatora Nowosilcowa, oddelegowanego z Warszawy do Wilna dla poprowadzenia śledztwa filomatów i filaretów. W wileńskim więzieniu znajduje się też młody Rollison, uczeń wileńskiego gimnazjum, który został tak dotkliwie pobity w czasie śledztwa, że sam senator zdziwił się, iź chłopiec jeszcze żyje. Wkrótce do senatora przybywa matka Rollisona. Jest w towarzystwie Kmitowej, gdyż sama jest niewidoma. Jest zrozpaczona, złamana bólem, zaniepokojona o los syna jedynaka. Jest wdową, a syn to jedyna nadzieja jej życia. Została dopuszczona przed oblicze senatora tylko dzięki protekcji księżnej, która napisała w tej sprawie. Matka wie, że jej syna okrutnie pobito, btaga o możliwość widzenia się z nim. W końcu uzyskuje zgodę jedynie na to, aby ksiądz Piotr zobaczył się z nim. Biedna matka prosi jeszcze o poparcie młodą pannę, uczestniczkę odbywającego się właśnie balu u senatora. Senator obłudnie wyznaje, że nic nie wiedział o całej sprawie. Pełna nadziei Rollisonowa wyznaje, że zawsze wierzyła w szla­chetność Nowosilcowa, który jedynie jest otoczony zgrają łotrów, Niestety zaraz po jej wyjściu senator postanawia w niezwykle perfidny sposób pozbyć się niewygodnego więźnia, o którego pyta zbyt wiele ważnych osobistości. Oprawcy rozmyślnie umożliwiają mu samobójstwo, otwiera­jąc okienko jego celi. Nieszczęśliwa matka jeszcze raz wtargnęła do salonu, zakłócając trwający bal. Przeklina oprawców swego syna i pada na wpół zemdlona. Po chwili ksiądz Piotr uzyskuje nagle zezwolenie, po uderzeniu pioruna, który zabił Doktora, aby pójśc z panią Rollison do umierającego syna.

Niezwykle głębokie i szczere uczucie łączyło z matką Juliusza Słowac­kiego. Skazany na rozstanie 2 nią od wczesnej młodości jest autorem pięknych, wzruszających listów, które pisał do niej przez całe życie. Także w wielu utworach lirycznych kreśli portret swej matki.

W wierszu "Testament mój", będącym swoistym pożegnaniem matki, przyjaciół i wszystkich rodaków, prosi, aby po śmierci jego serce została spalone w aloesie i oddane właśnie matce. Matka spotkała się z synem przed jego śmiercią. Na prośbę Słowackiego podążyła z dalekiej Litwy do Wrocławia w 1848 r., gdzie przybył również poeta na wieść o wybuchu powstania w Wielkopolsce, aby wziąć udział w pracach Komitetu Narodo­wego. Był już wówczas ciężko chory i wkrótce potem Zmarł.

W epoce pozytywizmu nadal funkcjonował portret matki Polki. Kobiety polskie na znak żałoby po powstańcach przez wiele lat chodziły w czerni. Na czarno ubiera się, mimo iż od powstania minęło dwadzieścia kilka lat, pani Andrzejowi Korczyńska, wdowa po uczestniku powstania stycz­niowego. Wychowuje ona samotnie swego syna Zygmunta, a poległego męża czci, jako bohatera narodowego. Ma nadzieję, że syn także wyrośnie na patriotę, zostanie malarzem i upamiętni czyn swego ojca. Niestety syn zawiódł jej wszystkie nadzieje. Wyrósł na egoistę i kosmopolitę, który wolał przebywać za granicą niż we własnej ojczyźnie. Ojca nazwał niebezpiecznym szaleńcem w wysokim stopniu niebezpiecznym, malar­stwo także go nudziło. W końcu zaproponował matce, aby sprzedali majątek i wyjechali za granicę. Nieszczęsna pani Andrzejowa stwierdziła wówczas, że był to najstraszniejszy dzień w jej życiu od śmierci męża.

Kobieta matka zatroskana o los niemowlęcia pozostawionego w chacie bez opieki występuje w krótkiej nowelce Stefana Żeromskiego pt. "Zmierzch". Gibałowa pracuje wraz z mężem od świtu do nocy przy kopaniu torfu. Jest to walka o przetrwanie, o pokonanie biedy i głodu. Im robi się później, tym częściej Gibałową ogarnia strach o to maleństwo, pozostawione w chacie. Męża jednak także się boi, bo przecież już niejednokrotnie ją bił. Toteż mimo zbliżającego się zmierzchu i wielkiej trwogi Gibałowa kopie nadal, chociaż pierwsze gwiazdy pojawiają się już na niebie.

Tragiczne są losy Jadwigi Barykowej, matki Cezarego, głównego bohatera "Przedwiośnia" Stefana Żeromskiego. Wydana za mąż wbrew swej woli za Seweryna Barykę, podążyła wraz z nim z rodzinnych Siedlec do dalekiego i obcego jej Baku. Chociaż w kraju pozostał jej ukochany Szymon Gajowiec, Jadwiga okazała się dobrą żoną i wzorową matką. Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa Seweryna wcielono do rosyj­skiej armii, skąd zbiegł do legionów Piłsudskiego. Jadwiga pozostała sama w obcym kraju z dorastającym synem. Dotąd bardzo niesamodzielna i całkowicie zależna od męźa, teraz robiła wszystko, aby swemu jedynako­wi zapewnić jakie takie warunki egzystencji. Z narażeniem własnego życia wyprawiała się na wieś, aby za olbrzymie sumy zdobyć mąkę i nocą upiec chleb lub podpłomyk. Opuszczona przez męża, zatroskana o los syna, przed którym w starych ruinach musiała skrywać część rodzinnego skarbu, rozmyślała o rewolucji:
Cóż to za komunizm, gdy się wedrzeć dv cudzych domów, pałaców i kościołów, które dla innych celów zostały prze­znaczone i po równo podzielić się nie dadzą".

Cezary początkowo nie zdawał sobie sprawy z bezgranicznego po­święcenia matki, której siły wciąż malały. Pracowała przecież jak służąca, prała, sprzątała, gotowała. Posiwiała gwałtownie, zgarbiła się, zaczęła się podpierać sękatym kijem. Wówczas dopiero Cezary dostrzegł jej wyprawy
za miasto, wyobrażał sobie, jak słania się na wątłych nogach, wlokąc w worku, pod grożbą kary śmierci, dla niego zboże. Sam nagle też wydoroślał. Z czułością okrywał ją nocą, uspokajał, wyręczał w domo­wych zajęciach. Bardzo zbliżyły ich też wspólne wyprawy do portu, gdzie oczekiwali na powrót ojca. Cezary otrzymał fałszywą - jak się później okazało - informację o śmierci ojca, lecz nie miał dość odwagi, aby powiedzieć o tym matce, która zadręczała się myślą, co się stanie z Czarusiem po jej śmierci. Ta śmierć nadeszła wkrótce, gdyż pani Jadwiga udzieliła schronienia spotkanej w porcie rosyjskiej księżnej Szczerbatow Mamajew i jej czterem córkom. Skierowana do ciężkich robót w porcie, bita i katowana wkrótce zmarła, z okrutną świadomością, że jej ukochany syn pozostaje sam jeden na świecie w obcym i wrogim kraj u.

W okresie drugiej wojny światowej odżywa w literaturze portret matki Polki, kobiety patriotki. Odnajdujemy go w wierszu Krzysztofa Kamila Baczyńskiego "Elegia o... chłopcu polskim". Jest to monolog liryczny zrozpaczonej matki, skierowany do poległego syna, który będąc u progu swego życia, został pozbawiony pięknych snów i marzeń, osaczony przez historię, musiał stać się uczestnikiem tragicznych wojennych wydarzeń:
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Przemierzając nocą partyzanckie szlaki młody żołnierz uczył się swej ziemi ojczystej "na pamięć". Niestety nadeszła ta czarna, tragiczna noc, kiedy "polskiego chłopca" trafiła kula wroga. Oto wizja śmierci widziana przez cierpiącą matkę:
Zanim padłeś jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką, czy to była kula, synku, czy to serce pękło.

Równie tragiczna jest sytuacja tytułowej bohaterki wiersza Tadeusza Różewicza "Matka powieszonych". Poeta, nawiązując do wydarzeń wojennych, przedstawia rozpaczającą, obłąkaną po stracie synów matkę. Poeta stosuje sugestywne metafory, pisząc o matce, która "siwą głowę niesie w rękach, jak ciężką bryłę", porównując ją do "pomylonej syreny", która "wyje do obrzękłego księżyca". Najbardziej jednak trapi poetę obojętność ludzi, głuchych na cierpienie nieszczęśliwej kobiety, która "ociera się o szorstką skórę tłumu".

Podobny motyw znajduje się w wierszu Czesława Miłosza zatytułowa­nym "Ballada". Utwór został napisany w 1958 roku w Montgeron, dedykowany Jerzemu Andrzejewskiemu, a poświęcony poległemu w cza­sie powstania warszawskiego Tadeuszowi Gajcemu. Jednocześnie jest wyrazem poetyckiego hołdu, złożonego matce Polce, rozpaczającej po stracie jedynego syna, pielęgnującej pieczołowicie jego grób. Dla cier­piącej matki czas zatrzymał się w miejscu, chociaż inni powrócili już do normalnego życia. Myśli nieszczęśliwej matki są pełne goryczy -nie tylko narzeczona i przyjaciele zapomnieli o nim, osąd historii też jest nie­sprawiedliwy:
Zbudowali w Warszawie pomniki A na żadnym twojego imienia".

Czas zatrzymał się nie tylko dla cierpiącej matki, ale także dla jej poległego syna, który już, na zawsze pozostanie dwudziestodwuletni. Tragizm śmierci młodego bohatera potęguje stwierdzenie, że już nigdy nie usłyszy on huku lodów w rzece wiosną, nie zobaczy rozkwitającego w ciemnym lesie zawilca, nie poczuje odurzającego zapachu czeremchy. Tragiczny jest ów bezsens śmierci w zestawieniu z odwieczną urodą przyrody. Matce pozostały wspomnienia i tragiczne, pełne rozterek pytanie:
Mówiq, synku, Źe wstydzić się trzeba, Że niedobrej broniteś ty sprawy,
A ja nie wiem, niechaj Bóg osądzi, Kiedy z tobą rozmawiać nie mogę".

Sylwetkę cierpiącej matki kreuje też Leon Kruczkowski w dramacie "Niemcy". Jest nią Norweżka pani Soerensen, która w okupowanej przez hitlerowskie Niemcy ojczyźnie przychodzi błagać Williego Sonnenbrucha o łaskę dla jej więzionego i torturowanego syna. Zalękniona i Zrozpaczona, gotowa jest za bezcen oddać drogocenny naszyjnik, rodzinny klejnot, nie wiedząc, że brutalny gestapowiec perfidnie wykorzystuje sytuację, drwi z jej macierzyńskich uczuć, obiecując uwolnić więżnia, który jak się później okazało już wcześniej "wymknął im się z rąk", gdyż zmarł w trakcie tortur. Postępowanie Willego jest tym bardziej nieludzkie, że naszyjnik wyłudził on od nieszczęsnej pani Soerensen dla swojej matki, którą rzekomo bardzo kochał.
Tak więc kreacje matek to najpiękniejsze literackie postacie. Cierpią, płaczą po stracie swych synów, a jednak wychowują ich na bohaterów i patriotów. To one kształtują osobowość młodego człowieka, jego postawę wobec świata i innych ludzi. Toteż właśnie od nich zależy wizja współczesnego świata.
 

Piękne i szlachetne postaci kobiece w literaturze.

 
Kobiecość zwykła się nam kojarzyć z kokieterią, urodą i wrażliwością. W ustach niektórych ludzi to pojęcie zyskuje czasem negatywny wydźwięk, bo interpretują to jako zbytnią drobiazgowość i czułość, przesadną delikatność. Często podsumowują to słowami: „Ach! To przecież takie kobiece”. Czy ta opinia jest słuszna? Wydaje mi się, że nie. Takie rozumowanie jest bowiem nacechowane konserwatyzmem i bardzo jednostronnym spojrzeniem na kobiety. Być może moje słowa zabrzmią bardzo feministycznie, ale twierdzę, że ograniczanie charakteru kobiecego do romansowych skłonności i przesadnej delikatności jest błędne. Już bowiem w Biblii pojawiają się fragmenty głoszące chwałę kobiet:

 

Kobieta nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż;

też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona.

(I List do Koryntian)

 
Prawa kobiet i mężczyzn są zatem równe – kobieta jest uzupełnieniem mężczyzny i vice versa. Tak więc oboje mogą mieć szlachetne ideały i swoją postawą służyć innym.  Literatura dostarcza nam wielu przykładów pięknych i szlachetnych postaci kobiecych. Zanim jednak przyjrzymy im się bliżej, proponuję wyjaśnić znaczenie słów „piękny” i „szlachetny”. Piękno nie ogranicza się bowiem do urody, ale obejmuje również zalety osobowościowe. W tym przypadku mamy do czynienia z platońskim rozumieniem piękna, w myśl którego jest ono jedną z najwyższych wartości, równą dobru i prawdzie. Zdaniem Platona wewnętrzne piękno jest w stanie zapewnić człowiekowi nieśmiertelność. Kobiety piękne i szlachetne to zatem osoby godne naśladowania ze względu na ich pozytywne przymioty.
Aby udowodnić, że płeć piękna ma, oprócz urody, także inne, ważniejsze zalety, przyjrzyjmy się kilku bohaterkom literackim. Jako pierwszą, gdyż, moim zdaniem najsilniejszą, reprezentantkę płci pięknej chciałabym przedstawić Antygonę – tytułową bohaterkę tragedii Sofoklesa. To bowiem niezwykła kobieta, potrafiąca zażarcie i do końca bronić swoich racji. Cechuje ją bezkompromisowa wierność własnym zasadom – mimo kategorycznego zakazu Kreona, decyduje się wypełnić prawo Boskie i pochować Polinejkesa. Jest wyjątkowo odważna – z premedytacją łamie prawo ustanowione przez władcę, by zapewnić bratu godne przejście w zaświaty. Dla miłości i zgodności z wyznawanymi ideałami gotowa jest złożyć ofiarę z życia. Jest przy tym w pełni odpowiedzialna za swe czyny, nie ucieka przed konsekwencjami własnych zachowań. Nie godzi się również na propozycję Ismeny, która pragnie współodpowiadać za popełnione przestępstwo. Antygona daje świadectwo ogromnej siły charakteru, tkwiącej w kobietach. Jest samodzielna, gdyż sama decyduje, co uznać za słuszne i w jaki sposób postępować.
Spadkobierczynią pewnych cech Antygony nazwać można bohaterkę wiersza Adama Mickiewicza Śmierć Pułkownika. Jest nim, jak sam poeta mówi:

 

Litwinka, dziewica – bohater,

Wódz Powstańców – Emilija Plater.

 

Jej nieugiętą, żołnierską postawę podczas powstania listopadowego artysta uznał za precedens godny upamiętnienia. Przedstawił więc Plater jako wyjątkowo walecznego wojownika, który mimo że był reprezentantem płci pięknej, dorównywał odwagą i poświęceniem innym dowódcom. Miernikiem wielkości Emilii uczynił Mickiewicz ogrom żalu, jaki żołnierze i prości ludzie okazali przy jej śmierci. Przy umierającej czuwały bowiem tłumy wieśniacze, które zbiegły się z okolicznych wiosek, oraz partyzanci, którym przewodziła. Odejście bohaterskiej dziewczyny wzbudza gorycz i smutek nawet u najbardziej oswojonych ze śmiercią kościuszkowców:

 

Nawet starzy Kościuszki żołnierze,

Tyle krwi swej i cudzej wylali,

łzy ni jednej – a teraz płakali

I mówili z księżami pacierze.

 

U wielu zgromadzonych przy zwłokach rycerza zaskoczenie wzbudza fakt, iż ten nieprzeciętnej odwagi wojownik okazał się kobietą. Jej łagodne oblicze i dziewczęce kształty nie pasują bowiem do wizerunku pułkownika zaprawionego w boju. Ale to właśnie kobieca czułość i wrażliwość stała się przyczyną ogromnego przywiązania, jakim darzyli ją ludzie. Ta krucha kobietka umiała w doskonały sposób wyważyć w sobie cechy mężnego bojownika i delikatnej niewiasty. Pogodzenie bezwzględności i surowości z ciepłym i matczynym stosunkiem do żołnierzy uczyniło z niej świetnego dowódcę. Sławiąc imię Emilii Plater, warto zaznaczyć, iż jest to postać prawdziwa, historyczna, a poetycka wizja jej śmierci zawarta w liryku Śmierć Pułkownika jest tylko oddaniem hołdu bohaterce przez wieszcza.
Emilia Plater znacznie odbiega od wizerunku kobiety, jaki funkcjonował w Europie czasów Mickiewicza. Ta szlachetna i dzielna dziewica bliższa jest bowiem mitycznym amazonkom niż romantycznym kochankom rodem od Goethego czy nawet Mickiewiczowskiej Maryli. Przyczyny tego należy upatrywać w nieco odmiennym charakterze polskiego romantyzmu, na którym ogromne piętno wywarło zniewolenie kraju. Dlatego też obok typowych postaci kochanek w rodzimej literaturze romantycznej istnieje specyficzny rodzaj bohaterek kobiecych, które zmuszone są poświęcić szczęście osobiste na rzecz walki narodowowyzwoleńczej. Owo poświęcenie jest – w moim odczuciu – gestem wyjątkowo szlachetnym, świadczącym o duchowym pięknie jego wykonawczyni.
Przedstawicielką tego typu kobiet warto uczynić Aldonę, żonę Waltera Alfa z powieści poetyckiej Mickiewicza pt. Konrad Wallenrod. Ona również zdolna jest do poświęcenia szczęścia osobistego, a konkretnie małżeństwa, w imię wyższych idei. Rozumie decyzję swego ukochanego, który odchodzi od niej, by walczyć o Litwę. Bezgranicznie wierna Walterowi, postanawia rozpocząć życie pustelnicze i godzi się zamurować w wieży. Podtrzymuje swego małżonka na duchu, przyczynia się do wybrania go mistrzem zakonu. Jest wierna i pełna miłości aż do śmierci. Kiedy Konrad popełnia samobójstwo, ona decyduje się na ten sam krok.
Zwykle analizując Konrada Wallenroda, koncentrujemy się na tragicznych losach i niezłomnej postawie tytułowego bohatera. Aldona natomiast pozostaje w cieniu małżonka. Jej ofiarność i poświęcenie nazwać można cichym heroizmem ogarniętego miłością serca. Zmuszona wyrzec się szczęścia u boku męża, targana troską o jego życie, przeżywa swój dramat w samotności. Lojalna w sposób godny podziwu, przeżywa każde posunięcie Wallenroda. Chcąc połączyć się z ukochanym, odbiera sobie życie.
Przykład Aldony, która nie może zachować ukochanego dla siebie, lecz zmuszona jest go oddać Litwie, zbliżony jest do sytuacji polskich matek, które w obliczu zagrożenia niepodległości ojczyzny muszą się godzić na to, że ich synowie giną na polu walki. Problem matek, które wbrew chęci zatrzymania ukochanych dzieci przy sobie godzą się na ich udział w konspiracji, obrazuje postać pani Rollison z III cz. Dziadów. Kobieca szlachetność i szeroko rozumiane piękno wiążą się w okresie romantyzmu w sposób nierozerwalny z patriotyzmem. Płeć piękna również bierze udział w walce. Czy to bezpośrednio – jak Emilia Plater, czy biernie – jak Aldona lub pani Rollison; ich bohaterstwo jest ogromne.
Szlachetność i piękno są wartościami niezmiennymi, stałymi, jednak w zależności od sytuacji kraju i charakterystycznego dla danego czasu światopoglądu można w różny sposób zasłużyć sobie na nie. Stasię Bozowską z Siłaczki Stefana Żeromskiego z całą pewnością zaliczyć należy do grona kobiet godnych podziwu, a droga życia, jaką obrała, zasadniczo różni się od romantycznych koncepcji. Ta młoda i urodziwa dziewczyna z płowym warkoczem odrzuciła możliwość robienia kariery naukowej w stolicy oraz realizowania się jako żona, aby osiedlić się w małej wsi i krzewić oświatę wśród chłopów. Zgodnie z ideą „pracy u podstaw” panna Stanisława pragnęła w utylitarny sposób wykorzystywać swą wiedzę. Otwarta na świat i świadoma sytuacji politycznej kraju, postanowiła być jednostką pożyteczną w społeczeństwie, które potrzebowało pomocy i podobnej służby. W pracy nad zwalczaniem ciemnoty chłopskiej była wytrwała i zdeterminowana. Nieustraszenie pokonywała trudności. Swą niezłomną postawą zyskała sobie miłość i szacunek mieszkańców wioski. Zapracowana Stasia oddawała się bez reszty innym, nie troszcząc się o siebie. Nie zwracała uwagi na owe słabości, usiłując dać z siebie jak najwięcej. To doprowadziło ją do śmierci.
Bohaterstwo Stasi Bozowskiej i jej moralna wielkość polegały na umiejętności zrezygnowania z kuszącego sposobu życia, kariery naukowej i szczęścia małżeńskiego, odrzucenia wygodnictwa. Jej działalność w małej wiosce świadczy o głębokim zaangażowaniu w sprawy społeczne oraz wrażliwości na los najuboższych. Bezinteresowna pomoc chłopom, pełne oddanie się tej sprawie, świadczą o wielkoduszności panny Stanisławy. Warto również dodać, iż jest to niewiasta w pełni wyemancypowana – sama decyduje o swoim losie i porzuca konserwatywne przyzwyczajenia współczesnych sobie kobiet.
Ostatnią postacią, którą z czystym sumieniem określić można epitetami wskazanymi w temacie, jest Natalia Lwowna, pozornie mało znacząca, drugoplanowa bohaterka Innego świata Gustawa Herlinga–Grudzińskiego. Jest to więźniarka sowieckiego łagru, kobieta mało atrakcyjna, ale wyjątkowo życzliwa, cierpliwa i bezinteresowna. Wielkość tej małej i chorej na serce kobiety polega, moim zdaniem, na zachowaniu ludzkiej godności w warunkach kaźni. Jest ona bowiem jedną z niewielu osób, które w obliczu śmierci zachowują człowieczeństwo. Dobra i uprzejma dla współwięźniów, daje świadectwo, że nawet w skrajnej sytuacji zagrożenia można kierować się wyższymi wartościami, nakazującymi miłosierdzie i niesienie pomocy bliźnim. Znając bestialski charakter łagrów, postawę Natalii uznać należy za akt heroizmu. Ta kobieta posuwa się jednak jeszcze dalej! Udowadnia, że nawet w warunkach zniewolenia zachować można świadomość i tożsamość. Wyznaje bowiem zasadę, iż nawet wobec uwięzienia pozostać można wolnym. Wyznacznikiem tej wolności staje się wówczas prawo do decydowania o własnej śmierci. Jest to bowiem ostatni akt woli człowieka, dowodzący jego niezależności. Czyny i poglądy Natalii są świadectwem jej szlachetności. W nieludzkich okolicznościach pozostaje człowiekiem, który z czystym sumieniem może powiedzieć o sobie, że żyje zgodnie z zasadami etyki. Natalia jest do końca wierna samej sobie, co w podobnych warunkach staje się jedną z nadrzędnych wartości. Jakże piękna i wzniosła jest myśl więźniarki, że należy żyć dla własnych ideałów i w zgodzie z własną moralnością, a kiedy w ten sposób już nie można – nie żyć w ogóle.
Szukając odpowiednich przykładów postaci kobiecych i analizując ich cechy, dochodzę do wniosku, iż w literaturze bardzo niewiele jest osławionych pięknych i szlachetnych niewiast. Zwykle bowiem funkcja kobiet ogranicza się w utworach do towarzyszenia mężczyźnie. To on jest głównym bohaterem, to na nim skupia się uwaga czytelników i to on jest opiewany. Dziewczyna najczęściej pozostaje jego tłem – albo cierpi, kochając bohatera, albo staje się obiektem jego uczuć. Jej rola opiera się głównie na byciu małżonką, narzeczoną, siostrą lub matką. Dlatego, być może, jeżeli już uda się czytelnikowi odnaleźć kobietę samodzielną lub bez bardziej znaczących dla wymowy jej losów koligacji z mężczyzną, jej postać zdaje się być lekko zhiperbolizowana. Owa samodzielność w decydowaniu o własnym losie urasta niemalże do rozmiarów heroizmu, a czynne zaangażowanie w sprawy narodowe to ewenement opiewany przez wieszczów. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź pozostawmy feministkom.
 

Portrety kobiet w literaturze

 

Kobieta srała się bohaterka utworów literackich od zarania dziejów literatury, jest przecież matka, żoną, przedmiotem uwielbień i zachwytów, źródłem miłosnych cierpień. Oczywiście jej rola i pozycja w życiu społecznym, rodzinnym i politycznym ulegała zmianie w miarę upływu wieków. Dziś niewiarygodne wydają się nam czasy, kiedy kobiecie nie wolno było zagrać roli w teatrze, ani nawet zasiąść na widowni, a potem jeszcze przez długie wieki zostać studentką wyższej uczelni. Minęły jednak wieki i dziś kobieta zajmuje równorzędne z mężczyzną miejsce w społeczeństwie, a także we wszystkich dziedzinach życia politycznego i kulturalnego.

Jedną z najpiękniejszych postaci greckiej literatury jest niewątpliwie Antygona, tytułowa bohaterka dramatu Sofoklesa, wspaniała córa króla Edypa, pochodząca 2 naznaczonego piętnem tragizmu rodu Labdakidów. Jest kochającą siostrą, odważną kobietą, śmiało przeciwstawiającą się bezdusznym nakazom króla Kreona, do końca wierną nakazom religijnym, tradycji, a przede wszystkim samej sobie, nakazom własnego sumienia. Jej brat Polinejkes, walcząc o tron tebański z Eteoklesem został uznany za zdrajcę, toteż Kreon wydał zakaz grzebania ciała zdrajcy, podczas gdy uznany za obrońcę Eteokles został pochowany z wszelkimi honorami. Antygona nie podporządkowała się temu okrutnemu zakazowi, gdyż nakazy religijne i miłość do brata okazały się ważniejsze. Podziwu godna jest wielka siła charakteru tej bohaterki, która nie zawahała się poświęcić własnego, młodego życia w obronie ideałów, które uważała za słuszne.

Jednym z najpiękniejszych, najbardziej wzruszającym, średniowiecz­nym utworem jest "Lament świętokrzyski", znany też jako "Żale Matki Boskiej pod krzyżem". Motyw Matki Bolejącej pod krzyżem jest bardzo popularny w literaturze i w sztuce, począwszy od XIII wieku, kiedy powstała łacińska pieśń "Stabat Mater Dolorosa". W polskiej pieśni Matka Boska została pozbawiona atrybutów boskości. Cierpienie zroz­paczonej matki, zmuszonej patrzeć na śmierć swego syna, jest ukazane w wymiarze czysto ludzkim, kiedy prosi ona innych o współczucie:
Pożaluj mię stary miody,
Boć mi przyszty krwawe gody: Jednegociem syna miula
I tegociem ożalata".

Matka chciałaby dzielić z synem jego mękę, błaga, aby przemówił do niej słowami ostatniej pociechy, pragnie obmyć krew, spływającą z ran, niestety ciało ukochanego syna zostało zawieszone na wysokim krzyżu. W końcu matka Jezusa zwraca się do wszystkich matek, życząc im przede wszystkim, aby nie musiały cierpieć tak, jak ona sama.

Najpiękniejszy hołd kobiecie, żonie i matce złożył tan Kochanowski w pieśni "Może kto ręką sławy dostać w boju..." Tak więc mężczyzna może zdobyć sławę, władzę i majątek, ale próżne będą jego starania, dopóki ich nie ozdobi uczciwa żona, podpora domu i rodziny, umiejąca umiejętnie zapobiegać troskom, pocieszyć, strzec majątku i doglądać gospodarstwa, rodzić dzieci, które są osłodą ludzkiego życia.
Żona uczciwa ozdoba mężowi
I najpewfiiejsza podpora domowi
Na niej rzetd wszystek; swego męża ona Glowy korona.

Kobieta postrzegana była przez renesansowego poetę również jako obiekt miłosnych uniesień i zachwytów. We fraszce "Do dziewki" Kochanowski wyznaje, że ustawicznie tęskni do swej ukochanej, kiedy jej nie ma, wydaje mu się, że zabrakło słońca na niebie, a gdy wreszcie się pojawia, ciemna noc wygląda jak słoneczny, promienny dzień. Oto ile radości może wnieść do życia piękną kobieta.

Niemal wyłącznie składaniem komplementów pięknym damom zaj­mował się przedstawiciel baroku dworskiego w polskiej literaturze Jan Andrzej Morsztyn. W wierszu ;,O swej pannie" wyznaje, że cera jego panny jest bielsza niż świeżo spadły śnieg, marmur z Carrary, nieużywane perły i kwiat lilii, a w sonecie "Cuda miłości" stwierdza, że wszystkie pociechy życia skupiają się w oczach ukochanej dziewczyny, aby w wier­szu "Niestatek" stwierdzić pół żartem pół serio, że największym zc znanych mu paradoksów jest kobieca stateczność.

Nie zawsze jednak portrety kobiet w literaturze były tak pozytywne i piękne. Przesycona dydaktyzmem epoka oświecenia przyniosła negatyw­ne wizerunki kobiet, pełne krytycyzmu i dezaprobaty.

Ignacy Krasicki w satyrze "Żona modna" przedstawił portret kobiety, która w pogoni za cudzoziemską modą doprowadza swego męża do ruiny majątkowej. Nie żałujemy zbytnio pana Piotra, gdyż ożenił się ze względu na owe "wsie dziedziczne". Żona w intercyzie ślubnej zastrzegta sobie, że zimy spędzać będzie w mieście, w towarzystwie francuskiej damy do towarzystwa, na wieś zaś miała jechać w angielskiej karecie, koniecznie na resorach, a ponieważ zabrała ze sobą kanarka w klatce, suczkę, kotkę z kociętami i mysz na łańcuszku, pan Piotr z trudem znalazł miejsce dla siebie, biorąc klatkę pod pachę, a suczkę na nogi. Żona po przybyciu na miejsce zażądała zwolnienia starej służby, aby przyjąć modnych cukier­ników i pasztetników, szlachecki dworek zamieniła w pałac z salonem zdobionym tttarmurami, bawialnią, oddzielnymi sypialniami, pokojami do strojów, dla służących.

Podobne zmiany wprowadza modna dama w ogrodzie, gdzie króluje modny wówczas sentymentalizm i rokokowy smak - gaiki, belwederki, cyprysy, altanki, szemrzące strumyki, domek pustelnika, meczecik i koś­ciół Diany, "wszystko jakby od niechcenia, jakby dla igraszki". W tej scenerii oglądamy żonę modną, pełną afektów czytelniczkę francuskich i angielskich romansów:
A ja sobie rozmyślam pomiędzy cyprysy Nad nieszczęściem Pameli albo Heloizy.

Katastrofa nastąpiła wówczas, gdy w czasie fajerwerków urządzonych dla gości zapaliły się stodoły, a pożar gasił nieszczęsny gospodarz sam. Analogiczny portret żony modnej zaprezentował Julian Ursyn Niem­cewicz w komedii politycznej pt. "Powrót posła". Jest nią starościna Gadulska, która wciąż popisuje się swą pozostawiającą wiele do życzenia angielszczyzną, a żyjąc w świecie Francuskich romansów naiwnie wierzy w szczerość uczuć Szannanckiego do Teresy. Popada w konflikt z mężem, który chce zbudować młyn wodny w miejscu, gdzie ona ma zamiar urządzić modne wodospady i kaskady.

W epoce romantyzmu echa tego negatywnego stosunku do sfran­cuziałych dam odnajdujemy w epopei Adama Mickiewicza "Pan Ta­deusz". Ten typ kobiety reprezentuje Telimena, tak chętnie przyjmująca romantyczne pozy. Autor nie traktuje jej z tak zjadliwą ironią jak Ignacy Krasicki tytułową bohaterkę swej satyry, a raczej z dobrotliwym i wyrozu­miałym uśmiechem. Śmieszą czytelnika jej wytrwałe zabiegi o zdobycie męża, nie mające przecież nic wspólnego z prawdziwym, romantycznym uczuciem. Początkowo Telimena wiąże swe nadzieje z o wiele młodszym Tadeuszem, potem obiektem jej zainteresowań staje się Hrabia, zamienio­ny z konieczności na Rejenta, który jednak musi zgolić wąsy, a staropolski kontusz zamienić na frak.

Generalnie jednak w epoce romantyzmu spotykamy uwielbienie dla kobiet, związane z nowym pojęciem romantycznej miłości, która zawsze była namiętnością świadczącą o dominacji uczuć nad rozumem. Miłość ta jest najczęściej nieszczęśliwa i prowadzi bohatera do samobójczej śmierci. Kochanek zawsze idealizuje swą wybrankę, nie dostrzega jej wad. Takim romantycznym, nieszczęśliwym kochankiem jest Gustaw, bohater IV części "Dziadów" Adama Mickiewicza, który jest błąkającym się po świecie duchem, opowiadającym swemu byłemu nauczycielowi, unic­kiemu księdzu dzieje swej nieszczęśliwej miłości oraz śamobójczej śmier­ci. W znanym monologu lirycznym Gustawa uczucia rozpaczy, miłości, uwielbienia, żalu, gniewu, ironii i czułości, pogardy i uwielbienia, oburze­nia i tkliwości naktadają się na siebie, dochodząc do szczytu w znanym wyznaniu:

Kobieto! pucku marrry! ty wietrzna istoto. Postaci twojej zazdroszeZ4 anieli,

A duszę gorsza masz, gorszą niżeli...! Przebóg! tak ciebie oślepilo ztoto!

 honorów świecqca bańka, wewnątrz pusta.

Kobieta niewierna, lękająca się męża staje się zbrodniarką w balladzie Adama Mickiewicza "Lilie". Poeta wykorzystuje tu znany ludowy motyw o pani, która zabiła pana. Akcję utworu umieszcza w średniowieczu, kiedy Bolesław Śmiały "poszedł na Kijowiany". Bohaterka utworu nie do­chowała mężowi wierności, toteż kiedy powrócił z wyprawy zamordowała go. Jednak popełniona zbrodnia burzy jej spokój, nie pozwala zachować równowagi psychicznej. Dręczą ją wyrzuty sumienia, a dzieci wciąż pytają, co się stało z ojcem, który dopiero co powrócił. Najgorsze są jednak noce, gdy duch zamordowanego błąka się po zamku, wołając: To ja, dzieci, wasz tato.

Bohaterka jednak nie czuje skruchy, z przerażeniem odrzuca propozycję Pustelnika, który chce wskrzesić zamordowanego męża, ma jedynie
wątpliwości, którego z braci zamordowanego wybrac: za męża. Wiarołom­na żona i zabójczyni została, zgodnie z ludowym kodeksem etycznym, ukarana, gdyż w chwili ceremonii ślubnej pojawia się duch męża i cerkiew zapada się pod ziemię, grzebiąc zebranych.

Nieszczęśliwą, zdradzoną i doprowadzoną do samobójstwa kobietą jest bohaterka ballady "Rybka", wiejska dziewczyna uwiedziona, a potem porzucona przez panicza. W dniu ślubu swego ukochanego z bogatą księżną, Krysia topi się w jeziorze, pozostawiając pod opieką wiernego, dworskiego sługi swe mate dziecię.

Nieszczęśliwa i niekochana jest także Maria, żona hrabiego Henryka, bohaterka dramatu Zygmunta Krasińskiego p.t. "Nieboska komedia". Zafascynowany romantyczną poezją hrabia zapomina o złożonych mał­żeńskich przysięgach, a żona nie mogąc znieść obojętności męża popada w obłęd i wkrótce umiera.

W życiu Kordiana, bohatera dramatu Juliusza Słowackiego pojawiają się dwie kobiety Laura i Wioletta. Laura, starsza od niego nie odwzajem­nia jego młodzieńczej miłości, a Wioletta jest kobietą, której uczucie można kupić za pieniądze. Rzuciła ona angielskiego lorda nie dla samego Kordiana, lecz dla sznura pereł, który jej darował. Przyrzeka mu miłość i całkowite oddanie, ale kiedy dowiaduje

się, że Konrad jest bankrutem, przegrywającym w katty nie tylko zamek ojców, ale jej własne klejnoty, odkrywa swe prawdziwe oblicze. Za chwilę jednak ponownie wyznaje Kordianowi miłość, gdy dowiaduje się, że ukrył swój majątek w złotych podkowach konia. Natychmiast decyduje się na ucieczkę z ukochanym, ale kiedy Kordian oświadcza, że koń zgubił złote podkowy, przeklina Kor­diana nazywając go "wężem adamowym".

Epoka pozytywizmu przynosi bardzo zróżnicowane portrety literackie kobiet. Pozytywiści rozpoczęli walkę o emancypację kobiet, o ich prawo do samodzielnego decydowania o swoim losie. Takie wtaśnie postacie kobiece kreuje Eliza Orzeszkowu w powieści "Nad Niemnem".

Jedną z takich postaci jest legendarna Cecylia, żona Jana, bogata szlachcianka, która pokochała chłopa. Ponieważ legendarni przodkowie Bohatyrowiczów żyli w szesnastym wieku, Cecylia wiedziała, że środowi­sko szlacheckie nigdy nie zaakceptowałoby jej wyboru. Opuściła więc dom i podążyła za Janem w sam Środek nadniemeńskiej, litewskiej puszczy, którą w trudzie i znoju karczowali. Cecylia bohatersko znosiła trudy niewygodnego i koczowniczego życia, była wierną i dzielną towa­rzyszką życia, matką dwanaściorga dzieci. Podobny los mógł czekać Martę Korczyńską, która w okresie wspól­nych przygotowań do powstania styczniowego poznała i pokochała z wza­jemnością chłopa z zaścianka Anzelma Bohatyrowicza. Chociaż sama była ubogą rezydentka w domu Benedykta Korczyńskiego jednak lękała się reakcji swego środowiska i nie zdecydowała się na ten "mezalians". Pozostała samotna przez całe życie, a ciężka praca także jej nie ominęła, gdyż pełniła w domu Benedykta rolę gospodyni.

Nie popełniła błędu swej ciotki Marty Justyna Orzelska, również uboga rezydentka w domu Benedykta Korczyńskiego. Ona także odwzajemniła gorącą miłość Janka Bohatyrowicza, ale jej nie odrzuciła. Nie lękała się reakcji krewnych, postanowiła sama decydować o swoim losie, toteż z całą świadomością odrzuciła propozycję romansu Zygmunta Korczyńskiego oru oświadczyny bogatego arystokraty Teofila Różyca i zdecydowała się wyjść za mąż za chłopa, którego pokochała. Ciężkiej pracy się nie bała, gdyż próbowała pracować na polu Janka w czasie żniw, a zgodnie z pozytywistycznym przekonaniem wierzyła, że to właśnie praca nada sens jej bezwartościowemu dotychczas życiu. Justyna Orzelska należy do najpiękniejszych, powieściowych postaci, a zapewne też do najwspanial­szych kreacji w literaturze pozytywistycznej.

W tej samej grupie powieściowych bohaterek znajduje się Maria Kirłowa, która sama prowadzi gospodarstwo, wychowując pięcioro dzieci i kształcąc je. Jej mąż Bolesław Kirło jest salonowym bawidamkiem, którego nie obchodzi los własnej rodziny.

Jaskrawym przeciwieństwem przedstawionych kobiet jest Emilia Kor­czyńska, żona Benedykta. Ona również nie splamiła się żadną pracą, nie dostrzegała wysiłków męża, nie doceniała wartości jego ciężkiej pracy, wręcz przeciwnie miała do niego ustawiczne pretensje, że jest zanie­dbywana. Domagała się, aby mąż zamiast zajmować się gospodarstwem, "przesiadywać zaczął w jej gniazdku, razem z nią czytając w trzech językach powieści i podróże i długimi godzinami miłośnie w oczy jej patrząc..." Wychowana na sentymentalnych romansach nie miała pojęcia o życiu ani o otaczającym ją świecie. Była typową egotyczką, osobą myślącą tylko o sobie, wciąż uskarżała się na globusa, ale jej choroba też prawdopodobnie była wymyśloną pozą.

Typową emancypantką i pozytywistką była też Stasia Bozowska, bohaterka noweli Stefana Żeromskiego, wykreowana niemal na przełomie pozytywistycznej i młodopolskiej epoki. Bohaterka pracowała jako wiejs­ka nauczycielka, otoczona prawdziwą miłością i szacunkiem wiejskiego
ludu. Uczyła wiejskie dzieci, żyjąc tak jak one w nędzy, a w wolnych chwilach pisała dzieło swego życia "Fizykę dla ludu". Żyta dla innych, zapominając o sobie

Nie złamały jej żadne przeciwności losu, poddała się dopiero chorobie, a ponieważ ratunek przyszedł za późno, umarła na tyfus. To właśnie ona zasłużyta sobie na miano siłaczki, gdyż okazała się silniejsza chociażby od swej sympatii z lat młodości Pawła Obareckiego, który rozpoczynał pracę prowincjonalnego lekarza z takimi samymi ideatami, ale natrafiwszy na opór konserwatywnego środowiska miasteczka Obrzydłówka, bardzo szyb­ko rezygnuje z realizacji pozytywistycznego hasła "pracy u podstaw".

Wzruszającą powieściową kreację przedstawił Stefan Żeromski w "Lu­dziach bezdomnych" w postaci Joasi Podborskiej. Jest ona guwernantką sióstr Wandy i Natalii Orszeńskich, wnuczek pani Niewadzkiej. Joanna pochodziła ze szlacheckiej rodziny, niestety rodzice jej wcześnie zmarli. Podborska zamieszkała u ciotki, a kiedy ukończyła pensję w Kielcach, rozpoczęła pracę guwernantki. Tomasza Judyma poznała w Paryżu, a powtórnie zetknęła się z nim w Cisach. Tam właśnie zrodziło się ich uczucie. Judym, wielki społecznik występujący zawsze i wszędzie w obro­nie ludzi biednych natychmiast dostrzegł, że Joanna prowadzi w Cisach szkółkę dla wiejskich dzieci. Dzielnie też pomagała w pielęgnowaniu chorych na malarię mieszkańców czworaków. Byłaby zapewne godną towarzyszką życia dla Judyma. Po awanturze z Krzywosądem Judym wyjeżdża do Zagłębia, wkrótce też przyjeżdża Joasia, aby ostatecznie wyjaśnić zaistniałą między nimi sytuację. Przezwyciężając dziewczęcą wstydliwość nie ukrywa, że bardzo go kocha i gotowa jest dzielić z nim trudy życia, a także nieść bezinteresowną pomoc wszystkim potrzebują­cym. Jak każda kobieta masy o szczęściu, rodzinie, tym bardziej, że sama byty sierotą. Niestety zostaje odtrącona przez ludyma, któremu wydaje się, źe małżeństwo skłoni go do troski o los najbliższych, a wówczas zmuszony zostanie do rezygnacji z własnych ideałów, nie będzie mógł spłacić tego "przeklętego długu" wobec klasy, z której się wywodzi.

Interesujące kreacje kobiece zaprezentował Władysław Stanisław Rey­mont w "Chłopach". Hanka, żona Antka Boryny, to kochająca matka i żona. Zdradzana i poniewierana przez własnego męża, wypędzona z domu wraz z Antkiem i dziećmi przez zazdrosnego Macieja, podejmuje walkę o zapewnienie bytu rodzinie. Podczas gdy Antek pije w karczmie i przeżywa swój zawód miłosny, ona, zamieszkując w ciasnej komorze u swego ojca, starego Bylicy, wynajmuje się do różnych prac, zimą zbiera chrust na opał w lesie. Potrafi nawet w sposób kategoryczny i zdecydowa­ny przeciwstawić się mężowi, który zabrania jej przyjmować czegokol­wiek od starego Boryny. Kiedy Antek zostaje aresztowany, a Maciej ciężko ranny, Hanka natychmiast przeprowadza się wraz z dziećmi do domu teścia, aby strzec mężowskiego majątku. Opiekuje się teściem, wyręczając jego młodą źonę Jagnę, która w tym czasie ugania się za wójtem. Waruje jak pies, zdobywa zaufanie starego Macieja, który informuje ją, gdzie ukrył pieniądze. W ten sposób udaje się jej przejąć je przed kowalem, zięciem Macieja. Za zdobyte pieniądze udaje się jej "wykupić" męża z więzienia, który po powrocie zastaje gospodarstwo w jak najlepszym porządku. Stanowczo też przeciwstawia się mężowskim projektom wyjazdu za granicę, przyrzekając, że będzie strzec majątku, nikt ani morgi "z jej pazurów nie wydasz'', kiedy Antek będzie odsiadywał karę za zabójstwo gajowego.

Zupełnie odmiennym typem kobiety jest Jagna, córka Dominikowej Pacześ. Lipczaki traktują ją jak wiejską ladacznicę, jednak sam autor kreuje tę postać z dużą dozą sympatii. Jest młodą, najpiękniejszą we wsi dziewczyną, posiadającą też pewien zmysł artystyczny i wrażliwość estetyczną, o czym świadczą piękne wycinanki jej roboty. Wydana za mąż za starego Borynę bez pytania jej o zgodę, czuje do niego niechęć i fizyczną odrazę, a przy tym pragnie miłości, toteż nie odrzuca żadnego z adoratorów. Miłość ukazana jest przez Reymonta jako instynkt bio­logiczny, nad którym nie można zapanować. Jagna sama wyznaje, że czuje "jakiś ucisk w dołku", toteż nie może oprzeć się żadnemu mężczyźnie, każdy ją zniewala. Dopiero Jasia, syna organisty obdarza innym, bardziej platonicznym uczuciem.

Dwie oszukane przez jednego mężczyznę kobiety są bohaterkami powieści Zofii Nałkowskiej "Granica". Jedną z nich jest Justyna Bogu­tówna, córka kucharki, którą Zenon poznał w czasie letnich wakacji, spędzanych u rodziców w Boleborzy. Chociaż wcześniej młody Ziem­biewicz potępiał liczne romanse ojca, sam bez oporu wszedł w bolebo­rzański schemat. Po ukończeniu studiów, już jako redaktor "Niwy", kontynuuje romans z Justyną, spotkaną przypadkowo na ulicy. Dziewczyna jest załamana po śmierci matki, czuje się nieszczęśliwa, bezradna i osamotniona. W rozmowie z Joasią Gołąbską, u której tymczasowo się zatrzymała wyznaje, że właśnie z Zenonem wiąże swą dalszą przyszłość, informując, że ma kogoś, kto właśnie studiuje w Paryżu. Natomiast zupełnie inaczej traktuje tę znajomość Zenon, któremu ani przez myśl nie przeszło, aby żenić się z córką kucharki. Zaprasza wprawdzie Justynę do hotelowego pokoju, ale tylko dlatego, aby pocieszyć ją po śmierci matki. Spotyka się z nią jeszcze wielokrotnie, co jednak nie przeszkadza mu oświadczyć się Elżbiecie Bieckiej, którą darzył uczuciem od wczesnej młodości, a która jest jednocześnie o wiele bardziej stosowną kandydatką na żonę. Tą drugą oszukaną kobietą jest właśnie Elżbieta Biecka, przyjmująca oświadczyny robiącego świetną karierę młodego Zenona, który dyskretnie przemilczał swą znajomość z Justyną. Kierowana szlachetnym odruchem Elżbieta, dowiedziawszy się, że Justyna jest w ciąży z Zenonem, próbuje zerwać zaręczyny, wyjeżdżając do matki do Warszawy. Zenon jednak podąża za nią i uzyskuje przebaczenie. Oszukana i zdradzona Justyna dopiero teraz przekonuje się, że jej ukochany Zenon nigdy nie miał wobec niej uczciwych zamiarów. Ulega­jąc jego sugestiom nieszczęśliwa Justyna decyduje się na przerwanie ciąży. Obserwując szczęśliwe życie Ziembiewicza, spoglądając ukradkiem na ich małego synka, Justyna popada w coraz większą depresję psychicz­ną, dręczą ją wyrzuty sumienia. Instynktownie obwinia Zenona, w końcu' wtargnąwszy do gabinetu prezydenta oblewa jego twarz żrącym kwasem. Twierdzi, że przysłali ją umarli, a myśli o swym nienarodzonym dziecku. Oślepiony i skompromitowany w opinii małego miasteczka Zenon popeł­nia samobójstwo, a jego żona wyjeżdża za granicę, pozostawiając małego Waleriana pod opieką matki Zenona. To właśnie on swym postępowaniem skrzywdził dotkliwie obie kobiety, oszukując je i wykorzystując, a wciąż nie mając sobie nic do zarzucenia. Nic przecież nie obiecywał Justynie, a kiedy żądała pomocy nigdy jej nie odmawiał. Wyszukiwał dla niej coraz to nowe miejsca pracy, zapewniał opiekę lekarską. Wobec Elżbiety także nie czuł się winny. Przecież ostatecznie powiedział jej o istnieniu Justyny, cały czas miał też zamiar przerwać swój sekretny romans. Każdy swój nikczemny uczynek umiar wytłumaczyć, a granicę odpowiedzialności moralnej przekroczył w niedostrzegalnym dla siebie momencie życia. Jej istnienie uświadomiła mu dopiero żona Elżbieta, kiedy już we dwoje nie umieli zapanować nad piętrzącymi się problemami, mówiąc:

Chodzi o to, że musi coś przecież istnieć. Jakaś granica, za którą nie wolno przejść, za która przestaje się być sobą.

W okresie wojny i okupacji hitlerowskiej kobiety w takim samym stopniu jak mężczyźni stawały się ofiarami faszystów. Zaroiło się od tragicznych postaci kobiecych w "Medalionach" Zofii Nałkowskiej. Opowiadanie "Dno" jest relacją kobiety - najpierw więzio­nej na Pawiaku, a potem deportowanej do Niemiec. Opowiada ona między innymi o straszliwych warunkach, w jakich odbywała się ta deportacja. W każdym wagonie jechało po sto kobiet, stojących ciasno jedna obok drugiej. Każda dostała na tatą drogę bochenek chleba, a podróż trwała w zaplombowanym wagonie, w smrodzie ludzkich odchodów siedem dni. Na jednym z postojów niemiecki oficer, słysząc przeraźliwe wycie kobiet, rozkazał otworzyć wagony i sam się przeraził tego, co zobaczył. Po­zwolono wówczas kobietom umyć się i oporządzić, potem jednak, aż do Ravensbriick nikt nie otwierał wagonów. Torturowane na Pawiaku kobiety nie zdradziły nikogo, a po tygodniu tej podróży głośno wykrzykiwały nazwiska, kontakty i adresy, jednak tu nikt już nie zwracał na to uwagi, a chore psychicznie kobiety natychmiast rozstrzeliwano.

Bohaterką opowiadania "Przy torze kolejowym" jest także kobieta, która próbowała uciec z obozowego transportu, niestety została zauważona i postrzelona w kolano. Zdawała sobie sprawę z tego, że nikt nie udzieli jej pomocy, gdyż Ludzie byli sparaliżowani strachem o własne życie. Prosiła więc policjantów, którzy nadeszli, aby ją zastrzelili, ale nie umieli się na to zdecydować.

Dwojra Zielona, to tytułowa bohaterka, Żydówka, która straciła wszyst­kich najbliższych. Ranna, głodna i przerażona w trakcie akcji wywożenia do Treblinki chowała się na strychu, gdzie przebywała nieraz kilka tygodni, jedząc surową kaszę manną. W końcu przestała się ukrywać, dochodząc do przekonania, że lepiej umierać z innymi niż samotnie. W noc sylwestrową 1943 r. Niemcy urządzili sobie zabawę w getcie, strzelając do ludzi. Właśnie w ten sposób Dwojra Zielona została po­strzelona w oko, a potem skierowana do obozu pracy w Skarżysku Kamiennej. Bohaterka opowiadania wcześniej pragnęła umrzeć, ale w pewnym momencie uświadomiła sobie, że jest świadkiem tragicznych wydarzeń historycznych, zapragnęła przeżyć w określonym celu:
..Ja chciatam żyć. Nie wiem, bo nie miałam męża, ani rodziny, ani nikogo i chciałam żyć. Dlaczego? (...) po to, żeby powiedzieć wszystko tak, jak pani teraz mówię. Niech świat o tym wie, co oni robili.

Kobiety stają się także ofiarami stalinowskiego reżimu, toteż pojawiają się na kartach utworu Gustawa Herlinga Grudzińskiego "Inny świat''. Tytuł rozdziału "Nocne łowy" wiąże się ze sceną zbiorowego gwałtu dokonanego przez ośmiu "urków" na dziewczynie imieniem Moroszka. Po tym pierwszym gwałcie dziewczyna upodobała sobie przywódcę urków Kowala i dobrowolnie przychodziła co noc do jego baraku. Taka sytuacja wywołała ostre konflikty, a wówczas Kowal zezwolił swym kolegom na drugi zbiorowy gwałt. Dopiero wtenczas Marusia poczuła się zhańbiona i poniżona, toteż na własną prośbę odeszła do innego obozu. W rozdziale pt. "Zmartwychwstanie" Grudziński opisuje historię miło­ści obozowego lekarza Iegorowa do studentki medycyny Jewgienii Fiodo­rowny, która została skazana za odchylenia nacjonalistyczne. Ona jednak nie odwzajemniała uczuć Jegorowa, lecz zakochała się w Jarosławie R. studencie leningradzkiej politechniki. Jegorow odesłał swego rywala aż do obozów peczorskich, lecz Jewgienia zmarła kilka miesięcy później przy porodzie.
Epizodyczne lecz ważne role pełnią kobiety w "Dżumie" Alberta Camusa. Doktor Rieux, który tak dzielnie walczył z epidemią, pozostawia swą ciężko chorą żonę w sanatorium, a mimo to nie buntuje się przeciwko zakazowi opuszczania miasta, chociaż wkrótce okazuje się, że nie dane mu było zobaczyć się z żoną przed jej śmiercią.
Doktor Rieux staje się wzorem osobowym dla dziennikarza z Paryźa Raymonda Ramberta, który przybyt do Algiero, aby napisać reportaż o warunkach życia Arabów. Nie chciał on się podporządkować decyzjom władz i zostać w zamkniętym mieście, gdyż w Paryżu pozostawił swą ukochaną, do której chciał koniecznie powrócić. Ostatecznie jednak zrezygnował z wyjazdu w momencie, kiedy znalazt nielegalny sposób opuszczenia miasta. Na Zmianę decyzji wpłynęła wiadomość, że żona doktora Rieux także pozostaje poza miastem, a w dodatku jest ciężko chora, mąż natomiast nie ma możliwości zobaczyć się z nią. Młody dziennikam. zParyża zrozumiał wówczas, że nie może uciekaćz zadżumionego miasta, gdyż wówczas wstydziłby się spojrzeć w oczy kobiecie, którą kochał, którą pozostawił w Paryżu. To ona właśnie stała się jego sumieniem.
Niemal wszystkie przedstawione tu sylwetki kobiet są pozytywne, gdyż takich kreacji jest o wiele więcej w literaturze. W życiu społeczeństwa, rodziny kobieta również odgrywa nieżwykle ważną rolę. Jest obiektem uwielbienia, zapewnia szczęście, stabilne życie. Dziś bierze też aktywny udział w życiu politycznym, jest równorzędnym partnerem mężczyzny.
 

„Miasto – przestrzeń znacząca, miejsce destrukcji, szansa rozwoju...” Jaki sens nadała literatura temu motywowi?

 
Miasto jest wielką szansą rozwoju nie tylko dla ludzi mieszkających w nim, ale także z prowincji. Od kiedy dochody z rolnictwa stały się niewystarczające, ogromne rzesze ludzi, szlachty i chłopstwa, postanowiły wyruszyć do ośrodków miejskich w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Tym, których stać było na naukę, miasto stwarzało warunki kształcenia w wybranym zawodzie. Tym, którzy mieli oszczędności, pozwalało na rozwinięcie własnego interesu i nawiązanie nowych znajomości, a nawet szybszego awansu. Dzięki częstym kontaktom między ludźmi łatwiej było również w nim spotkać przyszłą wybrankę swojego życia.
Ale miasto stało się również przyczyną destrukcji. Jego mieszkańcy stawali się anonimowi w tłumie, łatwiej było im ukryć się z nałogami, takimi jak pijaństwo, złodziejstwo, łobuzerstwo. Podobnie i ci, którzy przyjeżdżali do miasta bez oszczędności, często bezskutecznie poszukiwali stałej pracy i dachu nad głową. Kiedy znajdowali pracę, była bardzo ciężka i wykonywanie jej łączyło się nierzadko z utratą zdrowia. Tak więc miasto było dla jednych szansą rozwoju, zaś dla innych miejscem biedy i destrukcji.
Obraz życia w mieście ukazuje Bolesław Prus w powieści „Lalka”. Przykładem człowieka, który wykorzystał szansę stworzoną mu przez miasto, był Stanisław Wokulski. Po przyjeździe ze wsi do Warszawy zaczyna pracę jako chłopak na posyłki w winiarni Hopfera. Jest on młodzieńcem ambitnym, zdolnym, chce się uczyć dalej. Jednak wybucha powstanie i to nie pozwala mu kontynuować nauki, ponieważ jako jeden z pierwszych bierze w nim udział. Po powrocie z Syberii bez skutku szuka pracy w Warszawie, ale dzięki znajomościom żeni się z wdową po Janie Minclu, właścicielką dużego sklepu w Warszawie. Wykorzystuje szansę, jaką daje mu miasto, i staje się kupcem z prawdziwego zdarzenia. Wciąga go praca w handlu i choć marzył, żeby być naukowcem, staje się kupcem z powołania. Po śmierci żony zapragnął arystokratki – Izabeli Łęckiej. Po to jednak, aby wejść do jej sfery, musi zdobyć duże pieniądze. Po powrocie z Bułgarii postanawia zbliżyć się do wybranki swojego serca i pojąć ją za żonę. Kiedy był już bliski celu i zaręczył się z panną Izabelą, przekonał się, że jego wybranka nie jest idealną istotą, za jaką ją uważał. Spotykając się z Wokulskim, stwarzała pozory zainteresowania jego osobą, ukrywając, że zależało jej jedynie na jego pieniądzach i pozycji. Z jednej strony miasto stworzyło Wokulskiemu wielkie możliwości rozwoju, które wykorzystał, z drugiej strony stało się przyczyną destrukcji – spotkał tam kobietę, która go zraniła.
Nie wszystkim bohaterom powieści Lalka powiodło się w życiu tak jak głównemu bohaterowi. Na Powiślu mieszkało tysiące ludzi, którzy przywędrowali z odległych wsi, aby znaleźć jakiś zarobek i szansę na przeżycie. Z powodu braku stałego zajęcia ludzie ci mieszkali na śmietnikach, bieda powodowała, że imali się nieuczciwych zajęć. Nękały ich różne choroby, które były nierzadko przyczyną przedwczesnej śmierci. Tak więc nie dla wszystkich Warszawa stała się upragnionym rajem i nie wszystkim dała szansę rozwoju. Ogromne rzesze ludzi żyły w biedzie, na przedmieściach, ulegając demoralizacji.
Obraz miasta – Warszawy przedstawia również Maria Konopnicka w swojej noweli Mendel Gdański. Tytułowy bohater to stary, 67–letni Żyd, który mieszka w Warszawie od dzieciństwa i prowadzi od 27 lat zakład introligatorski. Czuje się bardzo związany z tym miastem, w którym się urodził i spędził całe swoje życie, pracując uczciwie w swojej małej firmie. Miasto to uczyniło go człowiekiem szczęśliwym, umożliwiło mu znalezienie domu, pracy, a nawet prowadzenie własnego interesu, bez którego kształcenie jego wnuczka, po zmarłej córce, byłoby niemożliwe. Jednak pewnego dnia miasto to się zmieniło, a powodem były szerzące się pogłoski o pogromie Żydów. Narastały uliczne napady i wybijanie szyb w oknach zakładów, sklepów i domów żydowskich. Wszyscy sąsiedzi, a szczególnie student z facjatki ostrzegają go, aby uciekał, ponieważ biją Żydów. Mendel był zdziwiony, gdyż w tym mieście się urodził, w tym domu wychował swoje dzieci i nigdy tu nikogo nie skrzywdził. Wkrótce pojawia się przed domem starego Żyda uliczna zgraja i zaczyna obrzucać kamieniami zakład, przypadkowo trafiając w głowę wnuczka – Jakuba. Chociaż sąsiedzi stanęli w obronie Mendla i jego wnuczka, a rana chłopca nie okazała się groźna, w starym Żydzie „umarło serce” do tego miasta. Miasto to było związane z jego całym życiem i dało mu wszystko – pracę, dom, a jednak okazało się miejscem destrukcji, w którym panowała nienawiść i szerzący się wciąż antysemityzm.
Innym pisarzem, który przedstawia zalety i wady życia w mieście, jest Stefan Żeromski. Tomasz Judym, bohater jego powieści  Ludzie bezdomni, wykorzystał szansę stworzoną mu przez miasto, ale również odczuł je w dzieciństwie jako miejsce destrukcji. Wychowywał się w Warszawie pod opieką ojca – szewca, który wiecznie chodził pijany, i matki wiecznie chorej. Mieszkali w suterenie, która była źródłem wilgoci i wielu chorób. Złe warunki życia przyczyniły się do szybszej śmierci jego matki. Na wychowanie wzięła go ciotka. Była ona kobietą lekkich obyczajów i dzięki temu mogła wyrwać się ze swojego środowiska. W pierwszych latach Tomasz był u niej chłopcem na posyłki, czyścił podłogi i mył naczynia, ale ciotka wynajęła tanio pokój studentowi, który miał obowiązek przygotowywać go do gimnazjum. Sypiał on jednak w przedpokoju na sienniku, który wolno mu było rozłożyć dopiero wówczas, gdy goście opuścili mieszkanie ciotki. Był bity przez ciotkę, służącą, a nawet stróża, musiał znosić humory opiekunki, która go nieraz wypędzała ze swego domu. On zaś na klęczkach błagał ją, aby mu pozwoliła pozostać. W dzieciństwie był skazany na poniewierkę i ciągłą niepewność losu, a w młodości na samotność. Mimo takich trudnych warunków, miasto dało Judymowi szansę ukończenia szkoły średniej, a nawet wyższych studiów.
Po zdobyciu zawodu wyjeżdża do Paryża, na praktykę lekarską, gdzie zaczyna interesować się i pogłębiać wiedzę dotyczącą sztuki. Miasto daje mu szansę nawiązania nowych znajomości, np. poznaje tam panią Niewadzką i jej wnuczki oraz ich opiekunkę, Joannę Podborską. Po upływie roku Judym powraca do Warszawy, gdzie pierwsze kroki kieruje do rodzinnego domu.
Mimo że miasto dało Judymowi szansę kształcenia się i zdobycia dobrze płatnego zawodu, to nie zapomniał on o swoim pochodzeniu. Postanowił poświęcić się pracy społecznej w celu poprawy losu biedoty warszawskiej, do której kiedyś należał. Rozpoczyna walkę z nędzą najbiedniejszych od wystąpienia w gronie lekarzy warszawskich z odczytem, w którym opisuje całą sytuację biedoty. Wystąpienie Judyma spotyka się z krytyką wszystkich tam zgromadzonych lekarzy i powoduje, że nikt nie przychodzi leczyć się do jego prywatnego gabinetu. Tym razem miasto nie daje szansy Judymowi spełnienia marzeń i rozwinięcia własnej praktyki lekarskiej. Tak naprawdę miasto dla Judyma było miejscem, w którym przeżył całe swoje dzieciństwo, spotykając się z nędzą, brudem i chorobami. Jedynie umożliwiło mu kształcenie się i zdobycie zawodu, bez którego nie mógłby marzyć o lepszym życiu.
Niecodzienny obraz miasta ukazuje nam Tadeusz Borowski w jednym ze swoich opowiadań pt. „Pożegnanie z Marią”. Akcja opowiadania toczy się w Warszawie, w czasie niemieckiej okupacji. Miasto jest tu miejscem destrukcji, zaś kłamstwo, oszustwo i szachrajstwo jest jedyną szansą na przeżycie. Rzeczywistość stworzona przez okupanta zmusza ludzi do kombinowania i działania na lewo, bo inaczej nie dałoby się żyć. Żandarmi handlują ludźmi uwięzionymi w szkole, a sklepikarz sprzedaje towary spod lady, bez kartek, oszukuje na wadze, bo musi jakoś żyć, mając na utrzymaniu żonę, syna i córkę, która uczęszcza na tajne komplety. Prowadzone przez właściciela firmy interesy z Niemcami czy lewe transakcje kierownika z woźnicami, jego handel z gettem, stają się czymś normalnym i pozwalającym na przetrwanie okupacji. Człowiek staje się towarem, jego los nie jest istotny, liczą się tylko interesy, które zapewniają byt i chleb. Mimo tak trudnych warunków, jakie przyniosła ostatnia wojna, miasto Warszawa nadal dawało pewne możliwości.
Tylko tu można było kształcić się na tajnej polonistyce, jak również debiutować w pisemkach konspiracyjnych czytywanych przez warszawiaków. Łatwiej było o książkę i spotkanie towarzyskie. Mimo pozytywów miasto stało się miejscem destrukcji, w którym okupanci starali się zniszczyć polską kulturę i edukację.
Ogromne rzesze ludzi odnalazły się jednak w nowych, miejskich warunkach: znalazły tu pracę, dom i możliwości kształcenia. Nie mogła im tego dać przeludniona polska wieś. Jednym miasto pozwoliło więc na znalezienie dobrej pracy czy otwarcie własnego interesu, co wiązało się z większymi zarobkami i lepszym życiem. Dobra sytuacja materialna dała z kolei szansę na kształcenie dzieci w szkołach średnich, a nawet wyższych. Dla innych miasto stało się miejscem destrukcji, w którym nie mogli się odnaleźć i zapewnić należytych warunków egzystencji sobie czy swojej rodzinie.
Miasto – „przestrzeń znacząca”, od początku XIX wieku odgrywające zasadniczą rolę w naszej cywilizacji, budziło i będzie budzić kontrowersje. Związane z nim szanse i zagrożenia dla człowieka idealnie dają się streścić w formule „szansa rozwoju, miejsce destrukcji”, jednak przyglądając się literaturze i obserwując nasze współczesne miasta, zauważamy, iż o rozwoju można mówić raczej tylko w odniesieniu do nauki i techniki.

 
Motywy patriotyczne w literaturze polskiej.
 

Patriotyzm to wielkie słowo, wielkie a zarazem bliskie sercu każdego człowieka i obywatela. Oznacza umiłowanie kraju ojczystego, rodzinnej ziemi, a także gotowość poświęcenia się dla własnego narodu.

Prawdziwą szkołą patriotycznych uczuć jest literatura polska, która niemal od samego początku wyrażała głęboką troskę o losy ojczyzny, :worzyła wzorce osobowe prawdziwego patrioty i obywatela.

Poczucie odrębności pojawia się w naszej literaturze w czasach wczes­nego renesansu, kiedy to Mikołaj Rej pisze:
A niechaj narodowie wżdy postronni znają, Iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.

Troska o losy kraju pojawia się także w innym utworze Mikołaja Reja, a mianowicie w "Krótkiej rozprawie między trzema osobami Panem, Wójtem a Plebanem". Autor krytykuje tu szlachtę za przekupstwo panujące w sądach, nieudolność sejmu, w którym "kilka niedziel bają, a ni w czym się nie zgadzają", wadliwą gospodarkę finansową, życie ponad stan, prywatę i pijaństwo szlachty. Największy niepokój autora budzi waśnie brak troski o losy ojczyzny, egoizm posłów, którzy nie myślą o sprawach publicznych i państwowych, lecz o własnych, prywatnych interesach:
Każdy na swe skrzydło goni, Pewnie Rzeczypospolitej Rzeczy Żadny tam nie ma na pieczy.

Krytyka kleru, zaniedbującego obowiązki duszpasterskie, bezlitosne wyśmiewanie ceremonii kościelnych, a przede wszystkim wiejskich od­pustów, a także współczucie dla niedoli pańszczyźnianego chłopa, to także dowód obywatelskiej troski o losy kraju.

Wybitnym humanistą, a także szczerym patriotą był Jan Kochanowski. Nieodłącznym składnikiem jego światopoglądu był patriotyzm i troska o losy kraju, wówczas jeszcze potężnego choć nękanego przez wrogów. Tym odczuciom daje Jan Kochanowski niejednokrotnie dowód w pieś­niach patriotycznych. Jedną z najbardziej znanych jest pieśń "O dobrej sławie", w której poeta mówi o powinnościach każdego obywatela wobec własnej ojczyzny, o istocie patriotyzmu. Człowiek tym różni się od zwierząt, że ma rozum, powinien więc uświadomić sobie, że po śmierci nic po nim nie pozostanie, oprócz dobrej sławy i wdzięcznej pamięci potomnych. Toteż człowiek całe życie powinien zabiegać o tę sławę, a jedyną drogą do jej zdobycia jest służba ojczyźnie:
Służmy poczciwej stawie, a jako kto może, Niech ku pożytku dobra wspólnego pomoże.

Stużyć ojczyźnie każdy powinien zgodnie ze swymi predyspozycjami i wrodzonymi talentami. Na przykład człowiek obdarzony darem wymowy powinien uczyć swoich rodaków zasad współżycia społecznego, po­szanowania prawa i sprawiedliwości. Człowiek mniej utalentowany, ale silny i o mężnym sercu powinien walczyć z poganami. Nawet jeśli przyjdzie mu zginąć poeta stwierdza, że lepiej jest zginąć na polu walki młodo, zyskując sobie dobrą sławę, niż żyć długo i umrzeć w zapom­nieniu.

Prawdziwym apelem do narodu jest "Pieśń o spustoszeniu Podola". Autor na wstępie przedstawia tragiczne skutki napadu Tatarów na Podole. Ziemia polska została spustoszona, zrabowana, a wiele bezbronnych kobiet i dzieci dostało się do niewoli, gdzie czeka je okrutny los:
Córy szlacheckie, żal się mocny Boże! Psom bisurmańskim brzydkie ścielą loże.

Druga część wiersza to pełen patriotycznej troski apel Polaków, aby pomyśleli wreszcie o grożącym im niebezpieczeństwie. Należy przede wszystkim opodatkować się na rzecz zaciężnego wojska, gdyby i ono nie obroniło skutecznie wschodnich granic, samemu należy stanąć do walki:
Skujmy talerze na talary, skujmy,
A Żołnierzowi pieniądze gotujmy (...) Dajmy, a naprzód dajmy! Sami siebie Ku gwałtowniejszej chowajmy potrzebie.

Podobny charakter ma pieśń "O cnocie". Słowo to pojmował poeta jako zespół pozytywnych cech człowieka i obywatela. Człowiekiem cnotliwym jest przede wszystkim ten, kto wszystkie swe siły poświęca ojczyźnie, nie myśląc przy tym o czekających go zaszczytach. Propagując tę obywatelską postawę poeta stwierdza wprost:
A jeśli komu droga otwarta do nieba, Tym co służą ojczyźnie.

Wzór prawdziwego patrioty-obywatela przedstawił także Jan Kochanow­ski w "Odprawie posłów greckich". Jest tam Trojańczyk Antenor, który nie daje się przekupić królewiczowi Parysowi - Aleksandrowi, odważnie przeciwstawia się także królowi Priamowi, stwierdzając, że Helenę należy oddać Grekom, gdyż racja jest po ich stronie, unikając w ten sposób niesprawiedliwej wojny. Stara się on przestrzec Trojańczyków przed skutkami zgubnej, niepotrzebnej i niesprawiedliwej wojny, apeluje nawet do sumień swych rodaków. Kiedy jednak rada trojańska podejmuje inną decyzję nie obraża się, lecz natychmiast radzi jak przygotować się do wojny, aby skutecznie odeprzeć wroga. To właśnie jest postawa godna patrioty i obywatela, który zawsze dobro ojczyzny ma na względzie.

Mimo, iż akcja utworu rozgrywa się w starożytnej Troi, możemy przypuszczać, że autor miał na myśli takie współczesne mu społeczeństwo polskie, zwłaszcza gdy w monologu Ulissesa ostro krytykował młodzież trojańską, nazywając ją stadem darmozjadów i próżniaków, którym z powodu obżarstwa trudno się poruszać w cienkich jedwabiach, a cóż dopiero mówić o ciężkiej zbroi.

Troską napawa również autora sytuacja polityczna w skorumpowanym państwie, pozbawionym silnej władzy:
Gdzie ani prawa waż4. ani sprawiedliwość, Ma miejsce, ale wszystko złotem kupić trzeba.

Ta bezkompromisowa krytyka społeczeństwa jest wyrazem głębokiej patriotycznej troski autora o dalsze losy Polski. Postawa taka jest tym bardziej godna podziwu, że Polska za Jagiellonów była państwem potęż­nym, mocarstwem sięgającym od morza do morza. Poeta bezbłędnie dostrzegł jednak istniejące już wówczas zagrożenia, pierwsze oznaki degeneracji szlachty i pragnąc jako prawy obywatel im zaradzić.

Nie tylko literatura piękna, ale również publicystyka tego okresu pełna była obywatelskiej troski o losy kraju.

Szczerym patriotą, człowiekiem wielkiego serca był Piotr Skarga, uwieczniony przez Jana Matejkę na obrazie w chwili wygłaszania swych kazań. W rzeczywistości "Kazania sejmowe" nigdy w sejmie nie były wygłoszone, co wcale nie pomniejsza ich wartości patriotyc2nych. Najczęściej cytowane jest kazanie "O miłości ku ojczyźnie", gdyż autor wymienia w nim i analizuje sześć chorób, które szkodzą Polsce, a miano­wicie brak miłości do ojczyzny, brak zgody politycznej, anarchię religijną, osłabienie władzy królewskiej, niesprawiedliwe prawa i niekarność grze­chów jawnych. Autor w sposób niezwykle wzruszający mówi o swej własnej miłości do ojczystego kraju, bezinteresownej i szczerej, domaga­jąc się takiej samej postawy od innych obywateli.

Atakuje on przede wszystkim magnatów, którzy zabiegając jedynie o bogactwo i potęgę swych rodów, prowadzą do zguby ojczyzny. W kaza­niu tym odnajdujemy bardzo popularną później alegorię: porównanie ojczyzny do tonącego okrętu. Autor przestrzega, że wówczas nie można myśleć o własnym dobytku, lecz wszystkie siły wytężyć dla ratowania statku, bo tylko wtedy i samych siebie uratujemy przed zgubą.

Przyczyną upadku może też stać się "niezgoda domowa". Piotr Skarga został przez potomnych uznany za pomroka, gdyż dwa wieki wcześniej przewidział rozbiory Polski i utratę niepodległości, pisząc w kazaniu trzecim "O niezgodzię domowej":

Nastąpi postronny nieprzyjaciel, jąwszy się za waszą niezgodę i mówić będzie: rozdzieliło się serce ich, teraz pogin4 (...). Będziecie nieprzyjaciołom waszym służyli w głodzie, w pragnieniu, w ob­nażeniu i we wszystkim niedostatku, i właż4jarzmv żelazne na .szyje wasze.

Tak więc "Kazania sejmowe" pełne patriotycznego niepokoju o losy ojczyzny, to najszlachetniejsze dzieło literatury patriotycznej w XVI wieku, wyrażające nieprzeciętną osobowość autora, człowieka wielkiego serca, który całe swe życie służył trzem ideałom: miłości Boga, Kościoła i narodu.

Patriotyczny charakter ma także dzieło Andrzeja Frycza Modrzew­skiego "O poprawie Rzeczypospolitej". Jedyną troską autora było to, "aby wszyscy obywatele spokojnie i szczęśliwie żyć mogli". Temu właśnie celowi ma służyć państwo - organizacja powołana dla dobra obywateli. W zamian każdy obywatel winien jest swej ojczyźnie obronę jej granic. Wojen przynoszących człowiekowi cierpienie i śmierć należy unikać. Kiedy jednak nie jest to możliwe, wówczas walka w obronie ojczyzny jest najbardziej zaszczytnym obowiązkiem każdego obywatela. Z żalem trzeba stwierdzić, że ani dzieło Modrzewskiego, ani głos Skargi nie wywarły większego wpływu na kształtowanie się uczuć patriotycznych rodaków, toteż Polska toczyła się w przepaść, aż do rozbiorowej katastrofy. Można jednak stwierdzić, że literatura a także publicystyka towarzyszyła od początku narodowi w jego dziejowej drodze, kształtowała uczucia pat­riotyczne, uczyła miłości do rodzinnego kraju.

Pozornie beztroskie czasy saskie i pogrążona w mrokach kontrrefor­macji epoka baroku wydała jednak i takich twórców, którym nieobca była troska o losy ojczyzny. Do najwybitniejszych z nich zaliczyć należy zapewne Wacława Potockiego, autora epopei pt. "Wojna chocimska". Obszerne dzieło, w którym autor opisuje dzień po dniu przygotowania do wojny obu stron, a potem jej przebieg, nie pozbawione jest jednak akcentów patriotycznych. Szczególnie wiele odnajdujemy ich we frag­mencie pt. "Przemowa Chodkiewicza do rycerstwa". Naczelny wódz wojsk polskich i litewskich zwraca się do swych żołnierzy, apeluje do ich sumień, dodaje im otuchy i zachęca do ofiarnej walki. Ojczyznę nazywa Chodkiewicz matką utrapioną stwierdzając, że od postawy rycerzy zależy los pozostawionych w domach ojców, żon i dzieci. Aby dodać odwagi swym żołnierzom odpowiednio charakteryzuje wojsko tureckie, które składa się z rzemieślników, kupców, handlary niewolników, którzy zostali siłą wcieleni przez Osmana do wojska. Nie mają oni żadnej motywacji do walki, myślą tylko o powrocie do swych domów i rodzin. Natomiast Polacy - potomkowie dzielnych i wojowniczych Sarmatów dziedziczą piękne, rycerskie tradycje po swoich przodkach, którzy już za czasów Bolesława Chrobrego rozszerzali granice na Wschodzie, walcząc skutecznie z Rusią Czerwoną, a na zachodzie wbijali słupy graniczne na rzece Łabie.

Nie zawsze jednak Wacław Potocki byk tak pełen podziwu dla swych rodaków. Czcił przodków za ich waleczność, natomiast wśród współczesnych upatrywał upadek rycerskiego ducha. W innym fragmencie "Wojny Chocimskiej" poeta stwierdza:
Patrony też, co za ludzi miały tamte wieki, Którzy nam tę ojczyznę dali do opieki! (...) Przebóg! cóż nas w tak drobne przemienito mrówki? Zbytkami nieszczęsnymi, łakomymi gurty
Samiśmy się w pigmejów postrzygli i karty.

Te słowa ostrej krytyki pod adresem własnego narodu są wyrazem obywatelskiej noski poety o losy zagrożonej ojczyzny. Przekonanie o upadku ducha rycerskiego wśród szlachty wiąże się też z przeświad­czeniem o całkowitej nieprzydatności szlacheckiego pospolitego ruszenia do obrony granic. Pisze o tym Wacław Potocki we flaszce pt. "Pospolite ruszenie". Szlachta nie nadawała się do walki, nie umiała nawet zdać sobie sprawy z grożącego jej niebezpieczeństwa. Kiedy rotmistrz, dowie­dziawszy się o planowanym nocnym ataku wroga rozkazał, aby wszyscy zajęli wyznaczone stanowiska, nikt nie usłuchał rozkazu. Szlachta uważa­ła, że nikt nie ma prawa przerywać jej pierwszego, błogiego snu. Beztroska, bezmyślność i głupota szlachty oburza poetę. Tylko rotmistrz i dobosz zdawali sobie sprawę z grożącego im niebezpieczeństwa, ale byli przecież bezsilni. Oburzenie na polskie społeczeństwo doszło też do głosu we fraszce Potockiego pt. "Zbytki polskie". Autor ostro atakuje tu sarmackie zamiłowanie do przepychu i życie ponad stan. Wydaje się, że jedyną troską Polaków jest obwieszenie się perłami, diamentami, otocze­nie się stadem lokajów i pachołków, także bogata i z przesadą ubranych. W pogoni za bogactwem Polacy nie dostrzegają, że nie ma czym opłacić najemnego wojska, a ojczyzna coraz bardziej zwęża się w swych grani­cach. Dziwi Potockiego brak noski o losy ojczyzny - przecież jeśli kraj dostanie się w ręce wroga wszystkie nagromadzone bogactwa przepadną. Głos Potockiego był niestety odosobniony. Zdawał sobie z tego sprawę sam poeta, pisząc we fraszce "Czuj! stary pies szczeka":
Nikt Rzeczypospolitej usługi nie tyka,
Nikt województwa, póki miarki nie wytyka! (...) Darmo szczeka stary pies, to będzie miał zyskiem, Że mu się wręcz albo też dostanie pociskiem.

Wacław Potocki przeszedł do historii literatury przede wszystkim dzięki swej obywatelskiej postawie, wyrażającej się w głębokiej trosce o losy ojczyzny, w czasach, kiedy zmierzała ona nieuchronnie do rozbiorowej katastrofy.
Wiek oświecenia także wydał wybitnych patriotów. Poeci i publicyści dawali wielokrotnie wyraz swej obywatelskiej troski o losy ojczyzny, uczyli patriotyzmu. Najwybitniejszym spośród nich jest niewątpliwie Ignacy Krasicki, który swą twórczość poetycką rozpoczyna "Hymnem do miłości ojczyzny". Jest to jeden z najpiękniejszych utworów patriotycz­nych, w którym autor nakazuje nam czcić i kochać swoją ojczyznę. Miłość ta powinna się wyrażać najwyższymi ofiarami i gotowością do bezgranicz­nych poświęceń. Tak naprawdę odczuwać miłość do ojczyzny potrafią tylko ludzie wielkiego serca, szlachetni, uczciwi, dla których uczucie to jest rzeczą świętą:
Święta miłości kochanej ojczyzny, CZUJĄ cię tylko umysły poczciwe (...) Byle cię można wspomóc, byle wspierać; Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.

"Satyry" Ignacego Krasickiego są także przejawem obywatelskiej postawy poety. Nie przedstawiają co prawda wzajemnych stosunków obywatel-państwo, ale ostro piętnują najbardziej groźne wady społeczne, takie jak marnotrawstwo, lenistwo, pijaństwo, karciarstwo, naśladowanie cudzoziemskich wzorców. To wrośnie te wady doprowadziły do degenera­cji społeczeństwa, a w konsekwencji do upadku kraju.

Podsumowaniem krytycznego obrazu świata zawartego w satyrach jest utwór pt. "Świat zepsuty". Poetę oburza panujące bezprawie, rozpusta, egoizm szlachty, brak troski o losy kraju. Społeczeństwo zapomniało o dobrych obyczajach, nie wie, co to uczciwość i prawda, wszędzie panuje "nieżąd, rozpusta, występki szkaradne". W zakończeniu utworu poeta przedstawia, znany już z "Kazań sejmowych" Piotra Skargi obraz ojczyz­ny, jako tonącego okrętu, który należy ocalić lub razem zginąć:
...okręt nie zaranie,
Majtki zgodnie z żeglarzem, gdy staną w obronie, A choć bezpieczniej okręt opuścić i plynqe, Podściewiej być w okręcie, ocalić lub zginie.

Także niektóre bajki Krasickiego można interpretować jako utwory o charakterze politycznym i patriotycznym. Są wśród nich zapewne "Ptaszki w klatce" i "Wilczki". W pierwszej z nich młody czyżyk nie może zrozumieć rozpaczy starego czyżyka, który kiedyś żył na wolności. Młody nigdy nie zaznał smaku wolności, toteż woli wygody, które mu zapewniono w klatce. Czyżby podobnie było wśród ludzi? Czyżby urodzeni w niewoli godzili się z nią! Dalsze dzieje naszego narodu dowodzą, że tak jednak nie było - Polacy nigdy nie pogodzili się z niewolą.

Natomiast bajka "Wilczki" to swoiste ostrzeżenie dla skłóconych ze sobą Polaków. Wewnętrzną niezgodę i panującą w kraju anarchię zapewne
wykorzystają państwa sąsiednie. Polakom grozi takie samo niebezpieczeń­stwo, jak tym małym wilczkom, kłócącym się między sobą, który z nich piękniejszy.
Jeśli będziecie tak w kupie dysputować się głupie, Wiecie kto nie zbłądzi. Oto strzelec was pozwie
A kuśnierz osądzi.

Także komedia doby oświecenia starała się kształtować postawy pat­riotyczne i obywatelskie. Podjął taką próbę Julian Ursyn Niemcewicz w "Powrocie posła". Kontrastując obóz patriotyczny reprezentowany przez rodzinę Podkomorzych z obozem konserwatywnym, którego przed­stawicielem był przede wszystkim starosta Gadulski i modny kawaler Szarmancki. Podkomorzy to prawy obywatel, szczery patriota, który dobro ojczyzny ma na względzie. W podobnym duchu wychował swych synów, z posłem Walerym na czele. Natomiast starosta Gadulski to człowiek zacofany, myślący tylko o gromadzeniu i pomnażaniu majątku, podczas gdy kawaler Szarmancki bezmyślnie trwoni ojcowską schedę. Obaj jednak pozbawieni są uczuć patriotycznych, losy ojczyzny są im zupełnie obojętne.

Tak więc literatura oświeceniowa była szkołą życia dla ówczesnych Polaków, gdyż krytykowała negatywne przejawy życia społecznego i uka­zywała pozytywne wzory. Niektóre wartości tej literatury są uniwersalne, ponadczasowe, ponieważ uczy ona umiłowania ojczystego kraju, obywatel­skiej troski o kraj rodzinny, szlachetności, uczciwości, godności, mądrości i wielu innych cnót, piętnując jednocześnie ludzką głupotę, pychę, ciemnotę, zarozumialstwo, chciwość, przebiegłość, bezmyślne naśladowa­nie cudzoziemskich wzorów, pijaństwo, obłudę i wiele innych wad, przypisanych rodzajowi ludzkiemu.

Od wielu lat przewidywana przez patriotów katastrofa dziejowa w koń­cu nadeszła. Przedstawił ją Franciszek Karpiński w słowach pełnych rozpaczy i patriotycznego bólu:
Ojczyzno moja, na końcuś upadta! Zamożna kiedyś i w sławę, i w silę! Ta, co ad morza aż do morza władała. Kawałka ziemi nie ma na mogiłę
W takiej właśnie sytuacji politycznej rozwijała się polska literatura romantyczna. Jej tematyka była całkowicie zdeterminowana sytuacją zniewolonego narodu. Toteż polski bohater romantyczny to nie tylko człowiek czułego serca, ale przede wszystkim patriota, bojownik o wol­ność ojczyzny.

Tę galerię polskich bohaterów romantycznych, wyznających zasadę "ja i ojczyzna to jedno" otwiera tytułowa bohaterka poematu Adama Mic­kiewicza Grażyna, która nie mogąc znieść myśli o zdradzie swego męża Litawora paktującego z Krzyżakami, przywdziewa jego zbroję i staje na czele wojska, aby zaatakować znienawidzonego wroga. Dopiero po bohaterskiej śmierci żony Litawor pojmuje ohydę własnego postępowania. Rzuca się w wir walki, aby pomścić ukochaną.

Natomiast drogą podstępu i zdrady zmuszony jest kroczyć inny Mic­kiewiczowski bohater - Konrad Wallenrod. Żyjąc wiele lat wśród Krzyża­ków wie, że Litwini nie mogą pokonać ich w otwartej walce. Tak więc zdeterminowany sytuacją działa podstępnie i zdradliwie, morduje nawet prawdziwego Konrada Wallenroda. Nie potępiamy go jednak, ponieważ bohaterowi przyświeca cel najszlachetniejszy - ratowanie Ojczyzny. Przeciwnie stał się on wzorem osobowym dla uczestników powstań narodowych i wielu pokoleń spiskowców, może stanowić wzór osobowy także i dla nas.

Wzorem prawdziwego patrioty jest także bohater I)I części "Dziadów" Konrad. Tak jak mityczny Prometeusz jest gotów poświęcić się i cierpieć, a także zginąć za swój naród:
Ja kocham taty naród (...) Chcę go dźwignąć, uszczęśliwić; Chcę nim taty świat zadziwić

Narodowi pogrążonemu w niewoli, prześladowanemu przez zaborcę, narodowi, którego najszlachetniejsi synowie po upadku powstania lis­topadowego przemierzali syberyjskie szlaki i ginęli w syberyjskich lasach i kopalniach przynosił jednak Mickiewicz słowa pełne nadziei i otuchy. Oto w widzeniu księdza Piotra z syberyjskiego transportu ucieka "Jedno dziecię", z którego wyrośnie przyszły wskrzesiciel narodu:
Z matki obcej, krew jego dawne bohatery, A imię jego czterdzieści i cztery.

Także Jacek Soplica, bohater "Pana Tadeusza" pozostanie na zawsze w świadomości Polaków prawdziwym patriotą, który podobnie jak Konrad Wallenrod wszystko poświęci ojczyźnie. Służba ojczyźnie i w tym wypadku uświęca wszystko. Dlatego przebaczamy Jackowi wszystkie
grzechy jego młodości, ponieważ odkupił je ofiarną służbą dla kraju. Walczył w legionach, a potem przybył na Litwę ze specjalną misją, aby zorganizować; powstanie. Jacka należy umieścić w rzędzie tych bohaterów, którzy stanowią dla nas wzory osobowe. Dzięki nim uczymy się jak kochać swoją ojczyznę. "Pan Tadeusz" był i jest dla Polaków szkołą prawdziwego patriotyzmu, a dowodem na to mogą być dzieje starego Skawińskiego, bohatera noweli Henryka Sienkiewicza "Latarnik".

Nurt patriotyczny w polskiej literaturze romantycznej reprezentuje także Juliusz Słowacki, autor dramatu pod tytułem "Kordian". Główny bohater po okresie młodzieńczych poszukiwań, wahań i rozterek przeobraża się z romantycznego kochanka w bojownika o wolność narodu. Podczas gdy Mickiewicz kreował oraz sławił bohaterów narodowych, Juliusz Słowacki miał bardziej krytyczny stosunek do własnego narodu. Oczywiście należy docenić patriotyzm Kordiana, gotowość poświęcenia własnego życia dla narodu nawet wbrew większości uczestników zebrania w podziemiach katedry świętego Jana. Niemniej jednak Kordian zamierzonego celu nie osiąga. Okazało się, że był zbyt słaby psychicznie, aby dokonać tego czynu. Wiara, że samo zabicie cara rozwiąże problem niepodległości dowodzi również naiwności politycznej bohatera.

Równie krytyczny stosunek do własnego narodu prezentuje Juliusz Słowacki w wiers2u "Grób Agamemnona". Polacy po klęsce powstania listopadowego nie mają prawa stanąć nad mogiłą Spartan w Termopilach, gdyż nie stanęli tak konsekwentnie w obronie swej ojczyzny, nie złożyli ofiary ze swego życia, pozwolili sobie nałożyć kajdany. Natomiast Leonidas ze swymi żołnierzami wolał wybrać śmierć niż hańbę. Zdaniem poety winę za utratę niepodległości ponosi polska szlachta, która jak "czerep rubaszny" więzi duszę anielską narodu. Oddziaływanie szlachty na naród zostało porównane do działania koszuli Dejaniry. Słowacki zarzuca swym rodakom zamiłowanie do zbytku i skłonność naśladowania cudzoziemskich wzorów, nazywając ich "pawiem i papugą narodów". Marzy jednak o nowej, wyzwolonej i odrodzonej ojczyźnie, tak potężnej, że "ludy przelęknie", jednolitej i spójnej wewnętrznie jak "posąg z jednej bryły".

Literatura romantyczna przepojona jest patriotyzmem, wyraża bunt przeciw niewoli narodowej, kreuje bohaterów - prawdziwych patriotów, gotowych własne życie poświęcić dla ojczyzny.
Tak jak literatura romantyczna naznaczona została klęską powstania listopadowego, tak literatura pozytywizmu rozwijała się pod wpływem kolejnej narodowej tragedii, jaką było krwawo stłumione powstanie styczniowe, na długo przekreślające nadzieję na odzyskanie niepodległo­ści w drodze walki zbrojnej. Wraz z upadkiem tego powstania klęskę poniosła także romantyczna ideologia walki. Pozostała gorycz i wzmaga­jący się terror zaborców, ale też i pamięć o bohaterach narodowych i wielkim, patriotycznym czynie.

Powstanie styczniowe, bohaterowie powstańcy są jednak stale obecni w literaturze epoki pozytywizmu.

Pełna sentymentu do narodowych świętości jest nowela Elizy Orzesz­kowej pod tytułem "Gloria victis". Wśród poleskiego Lasu znajduje się zbiorowa mogiła powstańców. Drzewa szumiące nad mogiłą opowiadają tragiczną historię młodego przyrodnika Marysia Tarłowskiego, który przybył w te strony ze swoją siostrą Anielą. Oboje zaprzyjaźnili się z Jagminem, któremu Maryś w jednej z potyczek uratował życie. Niestety w ostatniej bitwie Tarłowski zostaje ranny, a Kozacy zaatakowali polowy szpital, w którym się znajdował. Wtedy Jagmin ze swoją jazdą pospieszył bezbronnym, rannym powstańcom na pomoc. Niestety obaj przyjaciele zginęli. Aniela na ich wspólnym grobie postawiła krzyż i tylko wiatr niesie w przestrzeń, w ludzkie serca okrzyk "Gloria victis" (chwała zwyciężo­nym). Autorka składa hołd poległym i wyraża przekonanie, że poniesione ofiary nie były daremne, a przyszłe pokolenia docenią ich wielkość.

Tragiczne akcenty zawarte zostały w noweli Bolesława Prusa pt. "Omyłka". Na tle wspomnień z dzieciństwa narrator przedstawia atmo­sferę poprzedzającą powstanie styczniowe, konspiracyjną działalność pana Leona. Małomiasteczkowa elita ogranicza swój patriotyczny zapał do cichego śpiewania zakazanych piosenek. W miasteczku mieszka też tajemniczy człowiek, którego posądza się o szpiegostwo, chociaż uratował życie młodemu powstańcowi, sam także walczył w powstaniu listopado­wym. Może właśnie dlatego ze sceptycyzmem odnosił się do walki, z góry skazanej na klęskę i przynoszącej jedynie kolejne ofiary.

Problematyka związana z powstaniem styczniowym jest stale obecna w powieści Elizy Orzeszkowej"Nad Niemnem". Przede wszystkim jed­nym z najważniejszych kryteriów oceny wartości człowieka w tej powieści jest stosunek bohaterów do powstania. Jego symbolem jest zbiorowa powstańcza mogiła w korczyńskim lesie. W tej mogile spoczywa jeden z taech braci Korczyńskich Andrzej oraz Jerzy Bohatyrowicz, brat Anzelma. Pamięć o poległym mężu zachowuje wciąż na czarno ubrana pani Andrzejowa traktując go jako narodowego bohatera.

Tych patriotycznych uczuć nie podziela niestety syn Zygmunt, który wyrósł na egoistę i kosmopolitę, określającego patriotyczny czyn ojca "romantycznymi mrzonkami"

Pamięć o powstańcach jest wciąż żywa w zaścianku Boharyrowiczów. Anzelm i syn Jerzego Janek odwiedzają czasem mogiłę. Tu właśnie pewnego razu Janek opowiada Justynie -jak ostatni raz w życiu - w tym właśnie miejscu - widział swego ojca, odchodzącego do boju. W miesiąc później ranny Anzelm, wracający prosto z pola walki, przyniósł tragiczną wiadomość o śmierci Andrzeja Korczyńskiego i Jerzego Bohatyrowicza.

Rok 1863 jest centralnym punktem w biografii głównych bohaterów. Dla braci Korczyńskich, wychowanych przez ojca, byłego legionistę, w tradycjach demokracji i walki o wolność, powstanie było ucieleś­nieniem marzeń o odzyskaniu niepodległości. Niestety marzenia roz­wiały się bardzo szybko, Andrzej zginął, Dominik zesłany na Sybir uległ rusyfikacji, a Benedykt nękany represjami rządu carskiego z tru­dem utrzymywał rodzinną ziemię. Pamięta jednak o powstańcach, dlate­go z takim oburzeniem odrzuca propozycję szwagra Darzeckiego, aby sprzedać las, bo przecież tam właśnie znajduje się zbiorowa mogiła. Dziwi go też propozycja brata Dominika, aby sprzedać Korczyn i wy­emigrować do Rosji, gdyż utrzymanie rodzimej ziemi traktuje on jako patriotyczny obowiązek.

Wątek mogiły jest jednym z najważniejszych w powieści, staje się płaszczyzną nowego porozumienia między Korczyńskimi i Bohatyrowi­czami. Powstanie otacza pisarka największą czcią, uważając je za wyra2 najszlachetniejszych cech, dążeń polskiego narodu. Klęska powstania wcale nie jest dowodem błędności idei walki narodowowyzwoleńczej, nie usprawiedliwia ani wygodnictwa, ani ugodowości. Idee wolności i równo­ści pozostają nadal aktualne, zaś rzecznikiem poglądów autorki jest syn Benedykta Witold, który łączy patriotyzm ze zrozumieniem konieczności rzetelnej pracy i demokratyzmem.

Powstanie styczniowe kształtuje także losy głównego bohatera "Lalki" - Stanisława Wokulskiego. Prus ukazuje narastanie fali nastrojów niepod­ległościowych na początku lat sześćdziesiątych. Byty to dyskusje studen­tów, którym przewodził Leon, a także konspiracyjna działalność Wokul­skiego, prowadząca do przerwania wymarzonych studiów w Szkole Głównej i wzięcia udziału w powstaniu. Po klęsce powstania Wokulski został zesłany na Syberię, w okolice Irkucka, a do Warszawy powrócił w roku 1870, Gorąco wierzy w odzyskanie niepodległości syn byłego legionisty stary subiekt Rzecki, uczestnik powstania na Węgrzech i powstania stycz­niowego, człowiek, który do końca tycia pozostał wierny sobie i własnym ideałom. W jego osobie Frus zgromadził najważniejsze wartości moralne: uczciwość, patriotyzm i optymistyczną wiarę w nadejście czasów wolności i sprawiedliwości.

Poetka czasów niepoetyckich Maria Konopnicka jest autorką "Roty" jednego z najpiękniejszych wierszy patriotycznych w polskiej literaturze. Podmiot liryczny wiersza wypowiada się w pierwszej osobie liczby mnogiej, co nadaje utworowi charakter uroczystego apelu czy przy­rzeczenia. Autorka stwierdza więc, że Polacy nie opuszczą rodzimej ziemi, ani nie zapomną ojczystej mowy, nie pozwolą na poniżanie przez zaborców i germanizację swych dzieci. Dla podkreślenia ciągłości histo­rycznej narodu wspomina o pochodzeniu piastowskim, zaś aby podkreślić, że stosunki polsko-niemieckie zawsze były wrogie pisze o krzyżackiej zawierusze, która musi się rozsypać w proch i pył.

Nawiązując do symbolu złotego rogu, autorka wyraża nadzieję, że naród polski stanie jeszcze do zwycięskiej walki z wrogiem.
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg Tak nam dopomóż Bóg!

Klęska powstania styczniowego przekreśliła romantyczną ideologię powstańczą. Literatura Młodej Polski była bardzo zróżnicowana zarówno pod względem treści jak i zawartości ideowej. Poeci młodopolscy owład­nięci poczuciem bezcelowości istnienia, na ogół rzadko powracali do tematyki patriotycznej. Jednak wśród liryków "Księgi ubogich" Jana Kasprowicza, odnajdujemy piękny patriotyczny wiersz, w którym poeta wyraża przekonanie, że ojczyzna to rzecz święta, to słowo najdroższe, choć krwią przepojone:
Rzadko na moich wargach ­Niech duś to warga ma wyzna Jawi się  krwią przepojony, Najdroższy wyraz: Ojczyzna.

Poeta atakuje ostro tych ludzi, którzy nadużywają słowa patriotyzm, ojczyzna, mając na uwadze prywatne, osobiste korzyści:
Widziałem, jak między Ludźmi Ten się urządzą najtaniej, Jak poklask zdobywa i rentę, Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.

Prawdziwymi patriotami są jednak ci ludzie, którzy swą miłość do rodzinnego kraju chowają głęboko w sercu, a na dnie tego serca żyje wciąż nad2ieja na odzyskanie niepodległości.

Najlepsze, niepodległościowe tradycje reprezentuje w swych dramatach Stanisław Wyspiański. W "Weselu" poeta głęboko przeżywający niewolę swego narodu ostro krytykuje społeczeństwo, które nie jest zdolne do podjęcia walki narodowowyzwoleńczej. Aby ukazać ten problem poeta wprowadza różne przedmioty symboliczne, które stały się wręcz sym­bolami narodowymi. Najistotniejszym z nich jest "złoty róg", który wręcza Gospodarzowi Wemyhora, ludowy pieśniarz i wróżbita ukraiński, znany zresztą ogółowi Polaków z obrazu lana Matejki. Złoty róg ma czarodziejską moc, na jego dźwięk cały zjednoczony naród ma stanąć do zwycięskiej walki z wrogiem. Niestety Gospodarz - mimo złożonej przysięgi - przekazuje beztrosko złoty róg drużbie Jaśkowi, ten zaś gubi go na rozstajnych drogach, schylając się po czapkę z pawimi piórami. Można więc powiedzieć, że ani szlachta, którą reprezentuje Gospodarz, ani chłopi - mimo zapewnień Czepca - nie są gotowi do zrealizowania wielkiej, dziejowej misji, do podjęcia walki o wolność. Na próżno Jasiek w momencie, gdy pieje kur, przypomina sobie o swym dziejowym posłannictwie i wota dramatycznym głosem:
chyćcie koni, chyćcie broni

Nikt go nie słyszy, wszyscy poruszają się ospale, bezmyślnie w rytm muzyki Chochoła, który śpiewa:
Miałeś, chamie, złoty róg Miałeś, chamie, czapkę z piór czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie ostał ci się  ino sznur.
Całe społeczeństwo pogrążone jest w marazmie, w letargu, uśpione, tak jak ta róża pod słomianym chochołem. Czy Stanisław Wyspiański nie pozostawił zniewolonemu narodowi żadnej nadziei? Otóż niekoniecznie interpretacja symbolu Chochoła musi być tak pesymistyczna. Przecież na wiosnę spod słomianego Chochola wyrosną młode pędy róży. Być może i w polskim społeczeństwie pojawią się nowe siły, które poprowadzą naród do zwycięskiej walki z wrogiem.

W roku 1918 ziściło się wreszcie marzenie kilku pokoleń rodaków - Polska po ponad stuletniej niewoli odzyskała upragnioną wolność. Reakcja młodych poetów na ten fakt była zgoła nieoczekiwana. Tematyka patriotyczna, a przede wszystkim narodowowyzwoleńcza stała się nagle nieaktualna. Antoni Słonimski, jeden z członków ugrupowania poetyc­kiego "Skamander" w wierszu "Czarna wiosna" pisał:
Ojczyzna moja wolna, wolna...
Więc zrzucam z ramion płaszcz Konrada

Również Jan Lechoń w wierszu "Herostrates" wyraża znamienne życzenie:
A wiosną - niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę

Okazało się, że ten czołowy skamandryta bardzo krótko wytrwał w swym postanowieniu, Literatura nie może być bezprogramowa i bez­ideowa, nie może odrzucać tematyki narodowej. Jest przecież nierozerwal­nie związana z narodem, wyrasta z ducha narodu, a w narodzie wciąż żywe są symbole narodowej martyrologii, na trwałe związane z tradycją roman­tyczną. Uświadamiając sobie jakby te sytuacje Jan Lechoń pisze piękny, pełen patriotycznych symboli wiersz pod tytułem "Mochnacki". Są w nim odwołania do pełnej dramatycznych wydarzeń przeszłości historycznej naszego narodu, w poetyckiej formie wyrażają jego uczucia. Forma poetycka wiersza nawiązuje wyraźnie do wzorów minionych epok, a w szczególności do romantyzmu. Jan Lechoń, podobnie jak Adam Mickiewicz w "Reducie Ordona" i Cyprian Kamil Norwid w "Fortepianie Szopena" nawiązuje do autentycznego wydarzenia. Maurycy Mochnacki, romantyczny krytyk literacki był także doskonałym pianistą. Poeta w ro­mantycznej wizji opisał koncert Mochnackiego, jaki odbył się już po klęsce powstania listopadowego, w 1832 r. na emigracji w Metzu. Jego muzyka, podobnie jak koncert Jankiela w "Panu Tadeuszu" wyrażała uczucia patriotyczne narodu, odzwierciedlała całą jego dramatyczną histo­rię, stanowi alegoryczny skrót zmagań Polaków o odzyskanie niepodległo­ści. Poszczególne obrazy tego wiersza są tak charakterystyczne dla polskiego krajobrazu, a także łatwo czytelne dla polskiego odbiorcy. Tak
więc odnajdujemy w wierszu obrazy z przeszłości historycznej Polski, echa walk napoleońskich, przygotowania do powstania, ostatnie pożeg­nanie z ukochaną, w starym szlacheckim dworku i wreszcie pełne dramatycznego napięcia zakończenie wiersza:
Citoyens! (obywatele) Uciekać! Krew pachnie w tej sali

Wiersz jest tak sugestywny, że nam czytelnikom długo jeszcze dźwię­czą w uszach tony tej muzyki, stanowiącej ilustrację historii narodu, a nad wszystkim góruje głuchy huk zatrzaśniętego przez muzyka wieka for­tepianu.

Ten sam nurt poezji patriotycznej reprezentuje w okresie międzywojen­nym także Władysław Broniewski, poeta, który związał swą twórczość z ruchem rewolucyjnym. Nawiązywał jednak ezęsm w swej poezji do tradycji romantycznej. Jest autorem pięknego patriotycznego wiersza pod tytułem "Mój pogrzeb". Przeminą wieki, zmienią się rządy i ich ideologie, a słowa wypowiedziane przez poetę pozostaną nadal aktualne:
Mnie ta ziemia od innych droższa, ani chcę ani umiem stąd odejść, tutaj Wisłę, wiatrami Mazowsza przeszumiało mi dzieciństwo i młodość.

Natomiast zbliżającą się katastrofę wrześniową poeta rozpoczynał wielkim patriotycznym apelem do narodu, zawartym w wierszu "Bagnet na broń". W momencie zagrożenia każdy Polak powinien stanąć do walki z wrogiem:
Kiedy przyjdą Podpalić dom, len, w ń7óry mieszkasz - Polskę Kiedy rzucą przed siebie grom, Kiedy runą żelaznym wojskiem i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą ­
ty ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi.
Bagnet na broń! Trzeba krwi!

Obowiązek podjęcia walki dotyczy wszystkich obywateli - nawet poeta powinien porzucić pióro i chwycić za broń.

Ten apel Władysława Broniewskiego realizował nie tylko on sam, ale takie wielu poetów młodego pokolenia, którzy ginęli na barykadach powstańczej Warszawy.

W czasie powstania był wśród nich także młody Krzysztof Baczyński, wielka nadzieja polskiej poezji, który niestety zginął 4 sierpnia, w okoli­cach pałacu Blanka. On także w swojej twórczości pozostawił przyszłym pokoleniom bezwzględny nakaz służby ojczyźnie, a sam z kolei przyjął postawę patriotyczną od swych rodziców.
Dzień czy noc - matko, ojcze - jeszcze ustoję
w trzaskawicach palb, ja żołnierz, poeta, czasu kurz. pójdę dalej - to od was mam: śmierci się nie boję!

W tym samym patriotycznym nurcie mieszczą się inne znane wiersze K. K. Baczyńskiego, a wśród nich utwór pod tytutem "Mazowsze". Poeta używa tu wyrazów o charakterze symbolicznym. Mazowsze, Wisła będą kojarzyć się każdemu Polakowi z ojczyzną, a las to tradycyjne miejsce walk powstańczych. Los jego oraz jego rówieśników to powtórzenie losów powstańców z roku 1830 i 1863. Jedynym marzeniem młodego poety, przewidującego swój tragiczny Los jest pragnienie, aby jego mogiła, gdy padnie w boju nie pozostała bezimienna.

W obliczu szalejącej wojny, w dobie zaniku wszelkich norm moralnych jedyną szansę ocalenia człowieczeństwa upatrywał poeta właśnie w po­stawie patriotycznej. Mówi o tym wyraźnie w wierszu "Wiatr".
"Wolam cię, obcy człowieku, co kości odkopiesz białe. Kiedy wystygną już boje, Szkielet mój będzie miął w ręku sztandar ojczyzny mojej.

Krzysztof Kamil Baczyński to jeden z najpiękniejszych "diamentów" w polskiej literaturze, poeta który czynem potwierdził słuszność idei, które głosił.

W latach powojennych, w jakże skomplikowanym okresie politycznym powstają jednak utwory, które uczą miłości do ojczyzny. Do takich arcydzieł poezji patriotycznej należy wiersz "Gawęda o miłości ziemi ojczystej" Wiesławy Szymborskiej. Poetka już w pierwszych słowach wiersza stwierdza:
Bez tej miłości można żyć, mieć serce suche jak orzeszek

Jakimże jednak się jest człowiekiem, kiedy się nie kocha swej ojczyzny. Serce takiego człowieka jest "suche jak orzeszek", ludzie pozbawieni ojczyzny są jak "okna wypalone", jak "powalone drzewa".

Poetka zdecydowanie propaguje postawę patriotyczną, gdyż tylko mi­łość do rodzinnego kraju czyni z człowieka jednostkę w pełni wartoś­ciową, a także szczęśliwą poprzez poczucie więzi z rodakami, poprzez czynne uczestnictwo w dziejach narodu.
Nie będę jak zerwana nić. Odrzucam pusto brzmiące słowa (...) Pierścienie świetlnych dat nad nami" ziemia ojczysta pod stopami.
Nie będę ptakiem wypłoszonym anijak puste gniazdo po nim.

Ten przegląd literatury o tematyce patriotycznej nie jest oczywiście kompletny, niemniej jednak uświadamia nam, że ukochanie rodzinnego kraju to główne źródło natchnienia poetyckiego.

 

Motyw biesiady (uczty, wesela, zgromadzenia) i jego funkcja w dziełach literatury polskiej.

 
Motyw biesiady pojawiał się często w utworach literatury polskiej zarówno starych, jak i nowych. Pełnił on w nich wielorakie funkcje, w zależności od czasów, w jakich one powstawały. Biesiada, zwłaszcza wesele, to święto radosne – uwieńczenie miłości. Śmiało więc może stać się pretekstem do zaprezentowania optymistycznego spojrzenia w przyszłość, nadziei na zgodę narodową. Bywa też opisane dla prezentacji obyczajów związanych z tym świętem, bywa tematem parodii lub ukazywania przemian dziejowych.
Wiersz Słoty O zachowaniu się przy stole z XV wieku przedstawia biesiadę zamożnych warstw społeczeństwa polskiego: rycerzy, giermków, dam dworu. Ukazuje obyczaje biesiadne, które przenikały w owym czasie do Polski z zachodu. Biesiada ta pełni więc w utworze Słoty funkcję religijną, towarzyską i kulturalną, a także wzmacnia więzi między ludźmi.
Zupełnie inne funkcje spełnia biesiada w II i III cz. Dziadów  Adama Mickiewicza. W cz. II poeta przedstawia biesiadę cmentarną, urządzaną przez żywych zmarłym przodkom w dniu ich święta. Wskazuje ona na ścisłe reakcje pomiędzy światem żywych i umarłych oraz jedność tych dwóch światów w wymiarze pozaziemskim. Uczy również żyjących niesienia sobie wzajemnej pomocy i przypomina, że zło zostanie ukarane. Zgromadzenie w kaplicy cmentarnej pełni funkcję filozoficzną, moralną, a nawet społeczną (przypomina, że panom nie wolno znęcać się nad chłopami).
W III cz. „Dziadów”, która powstała po upadku powstania listopadowego, dostrzegamy już nie tylko funkcje omówione wyżej. W scenie I zgromadzeni więźniowie w Wigilię Bożego Narodzenia dzielą się dobrym słowem. Opowiadają o sprawach związanych z procesem Filomatów i Filaretów. To wigilijna uczta pełniąca obok funkcji religijnych również filozoficzne i polityczne. W scenie pt. „Salon warszawski” poeta przedstawia spotkania towarzyskie warstw wyższych. Mimo iż kraj w tym czasie cierpi z powodu represji politycznych, na tym spotkaniu mówi się tylko o balach i dokonaniach literackich. Tylko nieliczni Polacy mówią – szeptem – o sprawach dotyczących wyzwolenia kraju. Spotkanie towarzyskie ukazane w tej scenie służy Mickiewiczowi do scharakteryzowania społeczeństwa polskiego doby listopadowej.
W scenie „Bal u senatora” ukazany jest autentyczny bal, nie tylko spotkanie towarzyskie. Ksiądz Piotr przepowiada doktorowi Becu śmierć, a kiedy ten ginie, rażony piorunem, zło moralne zostaje ukarane. Nastrój zgrozy ogarnia rozbawione przedtem towarzystwo, zaś aria Komandora z Don Juana zapowiada katastrofę.Muzyka ta jest zapowiedzią rozprawy ze złem – zdrajcami, którzy poszli na współpracę z zaborcą. Bal ten pełni więc znów funkcję zarówno metafizyczną, jak i polityczną.
W Panu Tadeuszu z biesiadą, spotkaniem towarzyskim, weselem spotykamy się niemal w każdej księdze. Uczta odbywająca się na zamku w I księdze ukazuje staropolskie tradycje i obyczaje związane z biesiadowaniem. Rodzi ona więzi patriotyczne, łączy Polaków i uświadamia im ich odrębność narodową w trudnych czasach niewoli. Ostatnia księga epopei kończy się wspaniałą ucztą staropolską z okazji zaręczyn Zosi Horeszkówny z Tadeuszem Soplicą. Wojski wydobywa z tej okazji staropolski serwis, zaś Jankiel gra melodie narodowe, związane z historią Polski. Przy stołach zasiedli żołnierze, również i w polskich mundurach. Jest to więc uczta nadziei na zmiany polityczne w Polsce, które mają nastąpić wraz ze zwycięstwem Napoleona.
W powieści Nad Niemnem Eliza Orzeszkowa przedstawia dom polski jako ostoję tradycji i patriotyzmu w trudnych latach niewoli narodowej. Imieniny pani Emilii to nie tylko wspólny posiłek i spotkanie towarzyskie z rodziną i sąsiadami, ale również okazja do dyskusji nad realizacją programu pozytywistycznego na wsi. Wesele w Bohatyrowiczach charakteryzuje zaścianek, ukazuje jego obyczaje i mentalność.
Wesele wiejskie przedstawione jest również w dramacie Stanisława Wyspiańskiego Wesele. Na nim miało dojść do zjednoczenia różnych warstw narodu we wspólnej walce o wolność. Widzimy więc, że i w tym utworze biesiada, jaką było wesele dziewczyny wiejskiej z inteligentem z miasta, pełni funkcje wielorakie: towarzyskie, kulturalne, społeczne, a przede wszystkim polityczne. Niestety, rozwiewa nadzieje Polaków na wspólne wystąpienie zbrojne.
Chłopi Władysława Reymonta to epopeja chłopska, mówiąca o życiu gromady wiejskiej w końcu XIX w. Tym razem opisane mamy wesele typowo wiejskie, Jagny z Boryną. Bogaty chłop żeni się z dziewczyną średnio zamożną. Na takie wesele zaproszeni są oczywiście najbogatsi gospodarze z całej wsi. I znów mamy okazję do poznania barwnych obyczajów i poglądów, które różnią ich całkowicie od innych warstw. Młodzież i starzy zbierali się także na wspólne darcie pierza czy szatkowanie kapusty. Razem wykonywana praca staje się okazją do bliższego poznania, zwrócenia na siebie uwagi ładnym wyglądem czy ubiorem, zacieśnienia więzi międzyludzkich. Wspólna zabawa, opowieści i śpiewy zacierają nieco różnice społeczne i powodują, że gromada wiejska powoli staje się jednością. Również karczma była miejscem spotkań mieszkańców wsi i różnych uroczystości. Tu odbywały się także dyskusje nad rozwiązaniem wiejskich konfliktów. Ale wieś polska zawsze związana była przede wszystkim z tradycją chrześcijańską i dlatego w powieści odnajdujemy spotkania rodzinne z okazji świąt Bożego Narodzenia czy Wielkiejnocy. Biesiady i zgromadzenia z okazji świąt religijnych nawiązywały do tradycji staropolskiej w trudnych czasach niewoli. Pełniły funkcje nie tylko religijne czy towarzyskie, ale również polityczne.
Motyw biesiady – uczty, wesela, zgromadzenia – pełnił wielorakie funkcje w utworach literatury polskiej. W czasach niepodległości były to funkcje: religijne, kulturalne i towarzyskie. Zaś w czasach zaborów doszły jeszcze funkcje polityczne, ponieważ tylko ucieczka w sferę życia prywatnego dawała możliwość zachowania i pielęgnowania polskich tradycji.

 
Epos domu, ojczyzny i rodziny.- Odwieczne motywy literackie.

 
Żyjemy w końcowych latach XX wieku, olbrzymich przemian w każdej dziedzinie życia, oraz ciągłego niepokoju w pogoni za czyś nowym. Są to lata kiedy szereg dotychczasowych wartości traci swój istotny sens. Podobnym przemianą ulegają też gusta literackie. Jednak są w literaturze odmienne wartości i motywy, które będąc ciągle aktualne mają wartość ponadczasową. Tymi motywami są najczęściej dom, rodzina ojczyzna. Pojęcia te można by zdefiniować najprościej w ten sposób: Dom to miejsce do którego najczęściej wracamy, które kochamy. Rodzina to najbliżsi , ci co żyją i co odeszli. Ojczyzna – ziemia na której mieszkamy, żyjemy, a w razie potrzeby bronimy. Już Jan z Czarnolasu stwierdził, że udany dom rodzinny, szczęście rodzinne dają człowiekowi najwięcej oparcia w życiu. Jego najpiękniejsze utwory pochodzą z okresu kiedy osiadł w rodzinnym Czarnolesie. Swój dom w Czarnolesie nazywa poeta „Gniazdem ojczystym”. Kochanowskiemu nie obce były też sprawy ojczyzny. Nawołuje więc szlachtę do jej obrony i ofiar materialnych na jej rzecz. Wersety „Pieśni o dobrej sławie” „…A jeśli komu droga otwarta do nieba, Tym co służą ojczyźnie” stały się nieomal przysłowiowym  motywem literackim i niejednokrotnie były w burzliwych dziejach naszej historii wykorzystywane. Topos, ojczyzny domu to także przewodni motyw najbardziej znanego dzieła polskiego „pana Tadeusza” A. Mickiewicza. Obraz ojczyzny- wysnuty w ogromnej tęsknocie za krajem. Poeta prosi Pannę Świętą z Częstochowy i z Ostrej Bramy. „Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną, Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych”. Kraj opisywany przez Mickiewicza jest przepiękny, obfituje w wspaniałe miejsca. Piękne są także wytwory ludzkich rąk, szlachecki dworek a nawet karczma, która przypomina autorowi świątynię Salomona. Białe chmurki porównane są do łabędzi.. Czytając „Pana Tadeusza” uczymy się właściwej miłości ojczystego kraju, uczymy się dostrzegać jego piękno, które na codzień istnieje obok nas, ale jakże często go nie zauważamy. Odkładając przeczytanego „Pana Tadeusza” mamy wrażenie, że ojczyzna przedstawiona na jego Kartach, to kraj piękna, szczęścia, miłości. Topos ojczyzny jest także przewodnim motywem dla twórczości Norwida - -poety tułacza. Uciekał od wierszy, które bezpośrednio opisywały pejzaż, ale z niektórych przepojonych tęsknotą utworów, wyłania się obraz odległego kraju. Jego wizje utraconej ojczyzny odnajdujemy w wierszu „Moja Piosnka” w której pojawia się „gniazdo na gruszy bocianie” jako nieodłączny element polskiego krajobrazu. Wiersz jest jednocześnie wspaniałym hołdem złożonym tradycji narodowej. Norwid podjął się także próby videofilmowania ojczyzny uczynił to w memoriale „O młodej emigracji” gdzie twierdził, że „Ojczyzna jest to wielki zbiorowy obowiązek” . Odpowiedzialnym za ojczyznę czynił społeczeństwo, które miało ją realizować poprzez pracę a nie walkę zbrojną. Odwieczny motyw ojczyzny znalazł się także w centrum zainteresowania poezji lat niewoli narodowej. W tych około 50-ciu latach pojecie ojczyzny stało się ogólnonarodową sprawą. Naszej Ojczyzny – polski nie było na mapach Europy, ale był ofiarny naród, który o nią walczył. Tę troskę o ojczyznę najpełniej charakteryzuje „Mazurek Dąbrowskiego” napisany przez J. Wybickiego. Mazurek ten stał się naszym hymnem narodowym. Wiersz ten jest przepełniony optymizmem i radosną nadzieją walki za sprawę ojczyzny. Widać w nim wiarę i moc polskiego oręża. Pieśń ta pełniła przez szereg lat niewoli, w jakiej znalazła się Polska, szczególną funkcje. Była ostoją polskości, wykazywała nadzieję, że kiedyś wróci upragniona wolność.
Pięknie motyw domu rodzinnego i ojczyzny rozwija w swych utworach M. Konopnicka- „poetka prostych ludzi”  . Pisze ona językiem prostym, zwięzłym trafiającym do serca każdego człowieka. Jej wiersz „Kocham ten dom” ukazuje wizję ojczyzny, domu rodzinnego, jako miejsce do którego najchętniej wracamy spośród przeróżnych burz dziejowych. Topos domu rodzinnego odnajdujemy nie tylko w poezji patriotycznej, dostrzegamy go także w powieściach. Wśród powieści motyw tęsknoty za domem rodzinnym oraz motyw walki o wolną ojczyznę, przewija się też przez karty powieści E. Orzeszkowej „Nad Niemnem” . Jest to powieść o ludziach o ich codziennym trudnym życiu, opowieść o przywiązaniu do ziemi , o umiłowaniu pracy. Powieść wyraźnie definiuje ci jest istotnym wyznacznikiem wartości człowieka, co czyni go użytecznym. Chodzi tu o patriotyzm i pracę. Jeden z bohaterów powieści B. Korczyński poświęca swoje życie broniąc tej ziemi jako rodzinnego skarbu, ostoi polskości. W powieści tej związani z powstaniem są Anzelm Bohatyrowicz oraz Andrzej, Dominik Korczyńscy. Wszyscy oni brali czynny odział w walkach o wyzwolenie ojczyzny. Także w „Nocach i dniach” M. Dąbrowskiej przewija się motyw domu rodzinnego. Już sam tytuł sugeruje interpretacje iż życie bohaterów powieści upływa tak jak płyną noce i dnie. Pisarka szczególnie opisuje zdarzenia dnia codziennego , szare i zwykłe życie Niechciców: Barbary i Bogumiła oraz losy ich dzieci. Rzeczą kluczową w owym dziele jest problematyka rodzinna. Trudności codziennej egzystencji, pracy, zmaganie się z kłopotami jakie przynosi życie rodzinne. Na przykładzie jednej rodziny autorka pokazała losy całej klasy społecznej i całej wspólnoty ludzkiej. Lata międzywojenne to okres kiedy Polska odzyskała niepodległość, a jednak topos domu, rodziny i ojczyzny nic nie stracił na wartości. Julian Tuwim w „Kwiatach polskich” prowadzi rozrachunek z polską rzeczywistością i buduje wizję świata na równości i sprawiedliwości. Mając w pamięci liczne niesprawiedliwości, wykorzystywanie szlachetnych idei do niskich i podłych celów- poeta upomina się o czystość, szczerość intencji, uczciwość polityków realizację słusznych postulatów i dążeń. Poeta w tym wierszu wyraźnie nawiązuje do romantyzmu. Podobnie jak romantycy marzył o wolnej, silnej i sprawiedliwej Polsce. Posługuje się też znaną romantykom metaforą, ojczyzny jako domu który należy uprzątnąć. „ Daj nam uprzątnąć, dom ojczysty. Tak z nowych zgliszcz i ruin świętych Jak z grzechów naszych win przeklętych: Niech będzie biedny ale czysty…” Do obrony wspólnego domu nawołuje także W. Broniewski w wierszu „Bagnet na broń” . Wiersz ten powstał w przededniu II wojny światowej w obliczu zagrożenia wolności.. Autor nawołuje do porzucenia narodowych waśni i wspólnej obrony ojczyzny, Naszego wspólnego domu. Nadeszły straszne lata okupacji. Wojna niszczyła naród nie tylko z dóbr materialnych ale i duchowych. Nastąpił upadek dotychczasowych wartości . Człowiek człowiekowi nie zawsze jest bratem. Dlatego okres ten szczególnie preferował takie wartości jak: dom, rodzina, ojczyzna i walka  nie jako  środek przetrwania tego największego w dziejach ludzkości kataklizmu. Do utworów poświeconych omawianej tematyce należą utwory K.K Baczyńskiego, T. Różewicza oraz Cz. Miłosza. Miłosz iż pozostał na emigracji nigdy nie zerwał więzów jakie łączyły go z ojczyzną, z przyjaciółmi z lat wojny i okupacji. W wierszu pt. „W mojej ojczyźnie”  „…W mojej ojczyźnie do której nie wrócę, Jest takie leśne jezioro ogromne, Chmury szerokie, rozdarte cudowne, Pamiętam kiedy wzrok na siebie rzucę. W utworze „Moja wierna mowo” poeta przedstawia refleksje nad własną twórczością, a zwłaszcza przemyślenia dotyczące jego stosunku do języka polskiego, języka w którym tworzył. Wiersz jest apostrofą do mowy własnej  Wiernej mowy, której poeta wyznaje oczekiwania, nadzieje jakie z nią wiązał. Stała się dla niego ojczyzną po utracie ziemi ojczystej. Nadszedł czas nowego życia w polskiej powojennej rzeczywistości. Jednak wartości domu, rodziny, ojczyzny nie odeszły w zapomnienie. Przykładem tego może być wiersz W. Szymborskiej „Gawęda o miłości ziemi ojczystej”. Moim zdaniem poetka najpełniej wskazuje na związek życia jednostki z życiem narodu i ziemią rodzinną.  Niech świadczy o tym cytat: „Ziemio ojczysta, ziemio jasna, nie będę powalonym drzewem. Codziennie mocniej w ciebie wrastam radością, smutkiem, dumą, gniewem. Nie będę jak zerwana nić, Odrzucam pusto brzmiące słowa. Można nie kochać jej i żyć, ale nie można owocować”. Żyjemy w czasach wspaniałego rozkwitu, literatury, nauki, sztuki i każdej innej dziedziny działalności człowieka. Podróżujemy, poznajemy, tworzymy. Jednak zawsze wracamy do swojego miejsca na ziemi , do domu rodzinnego, najbliższych i
swego kraju. Stąd te motywy pojawiają się w literaturze bardzo często.
 
Topos pielgrzyma - emigranta.
 
"Dlaczegoż stąd ucieka serce w okolice|
Dalekie, i - niestety jeszcze dalsze czasy?".
A.Mickiewicz "Pielgrzym".

Motyw pielgrzyma - wygnańca - emigranta pojawia się w wielu utworach literatury światowej. Tradycja wędrówki pielgrzyma sięga do mitologicznego toposu homo viator tzu człowieka - wędrowca, tułacza. Pierwowzorem wędrowca jest Odyseusz z utworu Homera czy Mojżesz z "Biblii". Wygnaniec, to ktoś, kto opuszcza kraj ojczysty, wychodźca. Motyw pielgrzyma - wygnańca - emigranta po raz pierwszy w naszej literaturze pojawił się w okresie romantyzmu.

Niekorzystne wydarzenia historyczne zmuszały tysiące Polaków do wyjazdów z kraju. Po upadku powstania listopadowego wielu twórców musiało udać się w obce strony. Większą część swojego życia zmuszeni byli spędzić poza granicami kraju. A.Mickiewicz został zesłany do Rosji, potem przebywa w Niemczech, Włoszech i Paryżu. J.Słowacki  od 1831 roku nie ujrzał swojej ojczyzny. C.K.Norwid w 21 roku życia opuszcza Polskę na zawsze.

A.Mickiewicz w czasie pobytu na zesłaniu w głębi Rosji odbywa podróż na Krym. Zafascynowany niezwykle piękną przyrodą a jednocześnie tęskniący za utraconą ojczyzną, pisze cykl sonetów zwanych "Sonetami krymskimi". Wszystkie te utwory łączy osoba samotnego podróżnika, który podąża "krainą dostatku i krasy". Nie wiemy, jak się przybysz nazywa, nie znamy jego przeszłości. Jest to postać tajemnicza, samotna, głęboko nieszczęśliwa. Bohater liryczny - pielgrzym - jest chory na smutek, którego przyczyną jest pamięć przeszłości. Umie dostrzec piękno przyrody, jednak nie potrafi uwolnić się od "hydry pamiątek".
Owocem tej ogromnej tęsknoty za ojczyzną jest powstałe w Paryżu dzieło "Pan Tadeusz". Mickiewicz, nie mogąc pojechać do kraju, decyduje się na podróż myślami i wyobraźnią. Utwór ten miał za zadanie przybliżyć jemu i innym emigrantom świat, który już dla nich zaginął. W inwokacji autor mówi  wprost o swojej tęsknocie do kraju lat dziecinnych:
"Dziś piękność twą w całej ozdobie |
Widzę i opisuje, bo tęsknię po tobie"
Poeta przemierza długą drogę - z Paryża do Litwy, krainy szczęścia, dobrobytu, ostoi polskich obyczajów i tradycji narodowych.
Motywu pielgrzyma można się dopatrzyć w losach ks. Robaka, który jako emisariusz prowadzi działalność patriotyczną. Przybywa do kraju, by przygotować powstanie przeciw Rosji. Pielgrzymami są także polscy emigranci, dla których kraj ojczysty "zawsze zostanie święty i czysty jak pierwsze kochanie".
W życie emigracji wszedł Mickiewicz z ogromną wiarą w posłannictwo narodu. Katechizmem tej wiary miały być "Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego". Ich celem było nazywać i obnażać nasze wady narodowe, by doprowadzić do odrodzenia moralnego. Kierowane były do emigrantów, których nazywa "apostołami wolności", którzy byli w przekonaniu Mickiewicza nie "tułaczami i wygnańcami", lecz pielgrzymami polskimi, zaprzysięgłymi wędrować do ojczyzny wolnej.
Postacią - uosobieniem polskich wygnańców, pielgrzymujących ku wolnej ojczyźnie jest Konrad z III części "Dziadów".Białe drogi wiodące na północ, to trasy zesłanych Polaków, z których jeden ocaleje i stanie się "wskrzesicielem narodów". Zanim to jednak nastąpi, naród musi wycierpieć jak Chrystus, a gdy się miara cierpienia wypełni, Polska odzyska wolność.
Również Kordian, tytułowy bohater dramatu J.Słowackiego, na szczycie Mont Blanc odnajdzie sens swojej wędrówki - będzie gotów poświęcić życie ojczyźnie. Mówiąc: "Polska Winkelriedem narodów" wierzy, że jego ojczyzna, to kraj ludzi czynu, którzy przyniosą wolność sobie i światu. Tak, jak Mickiewicz i Słowacki jest wygnańcem, ma świadomość, że jego "okręt nie do kraju płynie". Ogromną tęsknotę za ojczyzną budzi widok lecących bocianów, jego serce jest pełne goryczy, gdyż nie zna kresu swej wędrówki. W "Hymnie" mówi o sobie : "żem był jak pielgrzym, co się w drodze trudzi". Podróż, choć dostarcza mu wielu pięknych wrażeń, jest tułaczką, gdyż poeta jest oddalony od miejsc i ludzi, których kocha, a których nie może zobaczyć. Ze strof jego liryków przebija niezwykły smutek, żal i rozgoryczenie zmęczonego tą ciągłą podróżą człowieka, który ma świadomość, że nigdy do kraju nie powróci, umrze na obczyźnie z dala od bliskich.

Jak smutny jest los Polaka rzuconego w obce strony najlepiej wyrażają słowa wiersza C.K.Norwida pt."Moja piosnka"(II). Tułacz przenosi się myślą do ojczystego kraju - kraju niezapomnianych, czystych wzruszeń młodości i najtrwalszych przywiązań:
"Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba|
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie|
Dla darów nieba...|
Tęskno mi Panie...".

Uczucia bezgranicznej tęsknoty za krajem, nostalgii odnaleźć można nie tylko w twórczości poetów z okresu zaborów. W dziejach naszej historii II wojna światowa oraz lata po niej  następujące ponownie zmusiły do opuszczenia kraju wiele tysięcy Polaków. Życie nie szczędziło surowych doświadczeń całemu narodowi a wraz z nim wielu twórcom. Wśród nich znalazł się W. Broniewski, który wędrując z Warszawy na wschód w poszukiwaniu swego pułku dotarł do Lwowa, gdzie na kilka miesięcy został osadzony w rosyjskim więzieniu. Po uwolnieniu pracował pewien czas w redakcji czasopisma "Polska".Następnie wstąpił do armii generała Andersa i wraz z nią wędruje na Bliski Wschód. Słowa pielgrzym - wygnaniec - tułacz znane z "Ksiąg pielgrzymstwa" A.Mickiewicza odżyły w utworach Broniewskiego. W wierszu "Nic więcej" mówi o losie polskiego żołnierza - wygnańca, któremu pozostało "tęsknić i iść, tułać się". Obraz żołnierza walczącego na różnych frontach łączy często z uczuciem ogromnej tęsknoty do ziemi rodzinnej. Bohater liryczny wierszy Broniewskiego, "rówieśnik pielgrzymów" to przede wszystkim polski żołnierz pragnący walczyć, świadomy konieczności wyrzeczeń i najwyższych ofiar w imię odzyskania niepodległości.
W początkowych latach II wojny światowej wielu Polaków znalazło się w głębi ZSRR na skutek różnego rodzaju przymusowych przesiedleń, kiedy to większa część terytorium państwa polskiego znalazła się pod radziecką okupacją. Świadectwo tułactwa, wędrówki przez sowieckie piekło możemy znaleźć między innymi w powieści Gustawa Herlinga - Grudzińskiego pt."Inny świat". Więzienie, transport, łagry, głód, mroźne zimy, tortury, mordercza praca, poniżenie, rozpacz i gniew i bezgraniczna tęsknota za domem rodzinnym to doznania zesłańców.
Beata Obertyńska, jedna z poetek, która musiała przejść przez wiele kręgów sowieckiego piekła, napisała kilka wstrząsających wierszy relacjonujących wygnańczą dolę, wojenną biedę.
Najpiękniejszy we współczesnej literaturze zbiór liryki wygnania i tęsknoty za krajem ojczystym stworzył K.Wierzyński. 17 września 1939 roku przekroczył granicę rumuńską łudząc się, że wkrótce wróci. Pierwszy etap emigracyjnej wędrówki poety to Francja. Pisze wówczas wiersze o pielgrzymach i wygnańcach, dokonuje porównań pomiędzy Wielką Emigracją, a wrześniowym exodusem. Dalsze losy Wierzyńskiego okazały się typowe dla polskiego uchodźstwa: Portugalia, Brazylia, Stany Zjednoczone.Była to droga bez powrotu. Jakże dramatycznie brzmią słowa z utworu "Kufer":
"Na strychu śpi mój powrót,|
Kufer blachą okuty, walizy,|
Cała moja ojczyzna".
W jego poezji znaleźć można wątek polskiej doli, która każe podążać do kraju przez obce ziemie, cierpieć tułaczkę, brzemię walk, klęsk, krzywdy, a także winy niezawinionej z powodu opuszczenia kraju. Pusta bezdomność, zagubienie, samotność to uczucia autora wiersza "Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny". Z wszystkich miejsc na świecie poeta - emigrant kieruje się w stronę  ojczyzny ,tak jak i ci, którzy uciekli z pożogi wojennej, ale wszędzie czują się obco. K. Wierzjński  stał się najbardziej znanym poetą wojennej i powojennej emigracji polskiej. Ukazał rozdarcie wewnętrzne kogoś, kto pamięta szczęśliwą przeszłość, a jednocześnie przeżywa smutek z powodu oddalenia od bliskich osób i stron.
Przyjacielem K.Wierzyńskiego był Jan Lechoń, który przebył podobną pielgrzymią drogę i także nigdy nie wrócił do kraju. W jego twórczości przeważają utwory patriotyczne, wygnańcze - wyrażające pamięć o ojczyźnie i tęsknotę do niej, smutne rozmyślania o złym losie uchodźców. W wierszu "Aria z kurantem" pisze, że wszyscy wokół są obcy i każdy gdzieś się śpieszy.
Tak jak innym tułaczom, również towarzyszy jemu poczucie  obcości i osamotnienia.

Twórcą, który przeżył dwie wojny i dwie emigracje był Czesław Miłosz. Dlatego motyw pielgrzyma - wygnańca nieustannie wraca w całej twórczości poety, a  zapoczątkowany został już w 1937 roku wierszem pt."W mojej ojczyźnie" proroczo przewidującym wygnańczy los. Jego ojczyzną była Litwa, Wilno, które musiał opuścić. Potem już zmieniał miasta i kraje: Warszawa, Nowy Jork, znowu Warszawa, Paryż i Berkeley. Ojczyzną poety stała się "rodzinna Europa" i mowa polska. Podmiot liryczny wiersza to poeta - emigrant. Początkowa apostrofa - "Moja wierna mowo" - wyraża wierność, a dalej przywołanie kilku szczegółów: brzozy, konika polnego, gila, tworzy obraz owej wiernej służby poetyckiej. Głęboko tragiczne wyznanie "zmarnowałem życie" odzwierciedla dramat poety - emigranta, który w nowym miejscu życia pozbawiony jest czytelników. Gorycz samotności nie wynika tylko z braku odzewu czytelników w dalekiej Kalifornii, ale źródłem jej jest panujący w kraju system polityczny. Wiersz ten przedstawia wierność mowy i poety. Mowa bowiem zapewniła bezdomnemu ojczyznę, dom rodzinny, poeta zaś służył jej mówiąc prawdę. Chcąc mówić prawdę, skazał się na emigrację.
Na podstawie wybranych przykładów można stwierdzić, że emigracja nieustannie towarzyszyła polskiej literaturze. Niekorzystny splot wydarzeń politycznych od dwustu lat zmuszały Polaków do wyjazdów z kraju. Ważnym osiągnięciem piśmiennictwa emigracyjnego było zachowanie świadomości narodowej, obrona sprawy polskiej w świecie. Bardzo często twórcy sami skazywali się na tułactwo. Nie godząc się na uległość, przemoc, istnienie terroru, kłamstwo i obłudę, ratowali swoją niezależność, ale równocześnie wybierali trudny los samotności, tragiczne wyobcowanie i emigracyjną nostalgię.
 

Topos wędrówki i doświadczeń wynikających z podróży w dziełach literatury polskiej i powszechnej.

 
W literaturze różnych epok często występuje motyw wędrówki. Podróż w życiu człowieka może mieć bardzo wiele znaczeń: może przynosić nowe doświadczenia, oznaczać chęć poznania, ucieczkę, tułaczkę, poszukiwanie szczęścia czy lepszych warunków życia, wreszcie może wiązać się z misją, posłannictwem. Zwykle wiąże się z porzuceniem na zawsze lub na pewien czas dotychczasowych warunków, środowiska i otoczenia.
Jedną z pierwszych wielkich wędrówek odnajdujemy w starotestamentalnej Księdze Wyjścia. Wybawiony przez Boga z egipskiej niewoli Naród Wybrany kroczy pod przewodnictwem Mojżesza przez pustynię, w drodze do ziemi obiecanej Kanann. Czterdzieści lat na pustyni jest trudnym doświadczeniem dla Izraelitów, próbą zaufania, wiary w Boga. Podróż ta jest przejściem od stanu niewoli do wyzwolenia i szczęścia, zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym, dotyczącym sfery duchowości człowieka. Jest swoistą alegorią życia człowieka, pojmowanego jako pełna trudów pielgrzymka.
Bardzo ważnymi literackimi podróżami były wyprawy w zaświaty, umożliwiające kontakt z umarłymi, jako tymi, którzy przekroczywszy granicę życia i śmierci, wiedzą więcej i znają ukrytą istotę świata. Ludzkość od początku swego istnienia zadawała sobie pytanie o los człowieka po śmierci, o życie na „tamtym świecie”. Systemy religijne gwarantujące życie po życiu są bardzo lakoniczne, jeżeli chodzi o szczegóły jego dotyczące, dlatego ludzie szukali odpowiedzi na nurtujące ich pytania w sztuce, w literaturze. Dzięki swej uniwersalności motyw podróży w zaświaty jest niejako motywem „wędrującym” przez literaturę na przestrzeni wieków. Znajdujemy go w starożytnej Odysei, jak i w twórczości współczesnego poety Rainera Rilkego, który w wierszu Orfeusz, Eurydyka, Hermes nawiązuje do postaci greckiego mitu, będącego pierwszym znanym nam zapisem literackim, zapisem podróży do krainy umarłych. Treścią tego mitu jest historia Orfeusza, któremu udało się uzyskać od władcy Hadesu zgodę na zejście do krainy umarłych i wydobycie stamtąd swej ukochanej – Eurydyki. Choć znaczenie tego mitu nie polega bezpośrednio na ukazaniu zaświatów, to stał się on asumptem do rozważań na ten temat dla wielu poetów, twórców. Homer w Odysei, która cała może służyć za ilustrację motywu wędrówki w literaturze, opisuje pobyt Odysa w krainie cieni i jego rozmowę z duchami. Znają one przeszłość i przyszłość, dzięki czemu Odys zostaje pocieszony. W podobny sposób Wergiliusz aranżuje spotkanie z umarłymi głównemu bohaterowi Eneidy Eneaszowi. W średniowieczu topos wędrówki w zaświaty odnajdujemy w Boskiej Komedii Dantego. Autor w czasie swojej wizyjnej wędrówki po krainach Piekła, Czyścia i Raju spotyka się z umarłymi. Jego przewodnikiem są kolejno Wergiliusz i wybranka Beatrycze, którą autor umieszcza w niebie. Napotkani po drodze zmarli uczeni, filozofowie, artyści udzielają Dantemu nauk i rad. Poznajemy bardzo dokładnie poszczególne kręgi piekła i umieszczone tam zgodnie z teologią postaci antyczne, jak i szczegółową hierarchię aniołów w niebie. Poruszając zagadnienie pośmiertnego losu wielkich postaci antycznej, kultury i sztuki, autor przypomina światu o istnieniu zapominanej tradycji antycznej. Z tego typu podróżą spotykamy się również w dziele Franciszka Rabelaisa Gargantua i Pantagruel. Rabelais nawiązuje do wielkiej literackiej tradycji w sposób prześmiewczy. Jedna z postaci powieści, Epistemon, opowiada o swoim pobycie w piekle. Kontakt z umarłym ukazany jest w sposób komiczny, autor degraduje wielkich tego świata i cały oficjalny ziemski porządek.
W literaturze epoki oświecenia podróż miała znaczenie przede wszystkim dydaktyczne. Doskonałym przykładem jest tutaj Kubuś Fatalista i jego pan Denisa Diderota. Jest to napisana lekkim i dowcipnym językiem historia podróży służącego Kubusia i jego pana, którzy w czasie jej trwania rozmawiają na różne, pozornie błahe, tematy. Przytrafiające im się przygody są pretekstem do licznych dygresji i komentarzy. Sprytny i inteligentny Kubuś jest mądrzejszy od swojego pana, a za żartobliwą formą kryją się poważne tematy, takie jak problem wolnej woli, przeznaczenia. Podobnie dydaktyczny charakter ma podróż, którą ukazuje pierwsza nowożytna powieść polska Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki. Jej autor, Ignacy Krasicki, za jeden z wątków obrał podróż wychowanego w ksenofobicznym domu szlacheckim młodzieńca. Pierwszy etap tej podróży jest przestrogą. Przebywający w Paryżu młody człowiek, Mikołaj, wskutek własnej niewiedzy i naiwności zostaje oszukany i traci wszystkie pieniądze. Następne trafia na Wyspę Nipu – miejsce zamieszkiwane przez oświeconych rolników, którzy, zgodnie z oświeceniowym mitem, dzięki pracy blisko natury mieli receptę na szczęście. Mikołaj poznaje relacje oparte na pracy, równości, wzajemnym szacunku. Drugi etap podróży jest doświadczeniem pedagogicznym. Po powrocie do Polski młodzieniec, widząc absurdalność systemu społecznego funkcjonującego w rodzinnym kraju, postanawia go reformować. Jednak jego wysiłki nie dają żadnych rezultatów. W tej powieści podróż służy krytyce obyczajów panujących w Rzeczpospolitej.
Niezwykle interesującą podróż, również o charakterze dydaktycznym, przedstawia powieść Jonatana Swifta Podróże Guliwera. Utwór jest pamfletem na sytuację społeczną i polityczną panującą w Anglii w XVIII wieku i wielką dyskusją z mitami oświeceniowymi. Guliwer odwiedza społeczności liliputów i gigantów, w jego podróży jest też epizod z pobytu w krainie rozumnych koni i dzikich ludzi.
Bardzo znaczącą literacką podróżą jest podróż romantyczna. Była ona jednym z eskapizmów realizowanych przez romantyków po to, by stłumić w sobie „weltschmerz”, zmniejszyć rozbieżność między marzeniem, nie spełnionymi pragnieniami i osobowością a szarą, często okrutną rzeczywistością. Chcieli oni w ten sposób przybliżyć ideał do rzeczywistości. Wynikała również z konieczności obcowania z kryjącą w sobie istotę rzeczy naturą, której krajobrazy odzwierciedlały stany duszy wrażliwej osobowości, będąc zarazem źródłem natchnienia. Wreszcie podróż w dzikie i nieznane miejsca oznaczała przybywanie w bezkresnej przestrzeni kojarzącej się z ukochaną przez romantyzm, nieograniczoną wolnością i niezależnością. Jeden z głównych europejskich romantyków, lord Byron, ogarnięty heroiczną ideą walki o wolność narodów, wyrusza do Grecji, by walczyć z Turkami, gdzie ginie. W napisanym przez niego poemacie Giaur akcja rozgrywa się w pełnej egzotycznych krajobrazów Grecji, a przewodnim motywem jest tajemnica tragicznej miłości jednostki, prezentowana w dramatycznym kontekście walki o niezależność narodu.
Nasi romantycy również podróżowali. Obszarem ich „ucieczek” był szeroko pojęty wschód i wschodnie rubieże Rzeczpospolitej. „Sonety krymskie” Adama Mickiewicza czy „Maria” Antoniego Malczewskiego są utworami, w których krajobrazy dzikiego wschodu, a zwłaszcza wielkiego stepu, odgrywają bardzo ważną rolę. Służą do stworzenia pejzażu wewnętrznego, pozwalają poczuć się prawdziwe wolnym, czy odnaleźć w naturze ekwiwalenty doznań targanej ogromnymi namiętnościami i emocjami nieprzeciętnej duszy.
Literatura pokazuje, jak wiele znaczeń może mieć podróż, wędrówka. Może być źródłem wiedzy, bogatych doświadczeń wewnętrznych, zarówno tych estetycznych, jak i intelektualnych. Z tej perspektywy warto przyjrzeć się naszym podróżom. Wydaje się, że w dobie błyskawicznej komunikacji i kultury masowej, sprawiającej, że cały świat zaczyna wyglądać podobnie, są one znacznie uboższe od prezentowanych przez literaturę.

 
Taniec - ocena społeczeństwa polskiego.
 
Taniec jest jedną z najstarszych form wyrażania przez człowieka swoich uczuć, nastrojów.  Związany  z obrzędem, tradycją; towarzyszy zabawom, ślubom, uroczystościom weselnym. Taniec jako motyw w literaturze polskiej nabrał charakteru symbolu, poprzez który pisarz wypowiadał sąd, opinie o społeczeństwie, o narodzie.
Prezentację tekstów podejmujących ten motyw należy rozpocząć od "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza. Ten wielki romantyk i zarazem gorący patriota ma świadomość, że po upadku powstania listopadowego polskie życie polityczne i kulturalne tak w kraju, jak i na emigracji zamiera. Rwała się łączność między emigracją a krajem. W tej sytuacji poeta szuka czegoś, co byłoby syntezą polskości, czegoś, co byłoby wyrazem ducha narodowego. Ten scalający element znajduje w tradycji szlacheckiej, obyczaju staropolskim, w życiu towarzyskim i obywatelskim. Stara tradycja szlachecka reprezentowana jest przez najważniejsze postacie Soplicowa, a więc Sędziego, Podkomorzego, Wojskiego. Doskonałą lustracją polskości jest osoba Sedziego - strażnika obyczajów, który mawiał, że z upadkiem ładu "domy i narody giną". Nigdy nie pozwalał wkroczyć do swojego domu modzie, niszczącej polskość i wszystko to, co kochał. Staropolski obyczaj Soplicowa sprawia, że Bartek Prusak może wypowiedzieć słowa:
"Wpadam do Soplicowa, jak w centrum polszczyzny". Ze starym obyczajem łączy się historia. Najpiękniej jest to ukazane w scenie koncertu Jankiela, starego, mądrego Żyda. Nie mogło go zabraknąć przy ostatniej uczcie soplicowskiej. Jego muzyka, będąca obyczajem w Soplicowie, zamienia się w pieśń o historii polskiej od "Poloneza Trzeciego Maja" do triumfalnego "Mazurka Dąbrowskiego". Spełnienie starego zwyczaju staje się aktem pamięci i narodowej nadziei. Mickiewicz opisując polską szlachtę, nie zapomniał scharakteryzować sposobu myślenia przedstawicieli dawnego świata. Cała zbiorowość reprezentuje istotne dla bytu narodowego wartości takie jak: gościnność, waleczność, poczucie honoru, męstwo i najważniejszą - patriotyzm. Przejawia się on na każdym kroku. Szlachta nienawidzi Moskali i oczekuje chwili wyzwolenia. Tajni  emisariusze są wszędzie chętnie przyjmowani i chronieni, a młodzież licznie ucieka do polskiego wojska. Poeta sądzi tych ludzi obiektywnie i sprawiedliwie, dlatego mają oni również liczne wady jak: pieniactwo, prywata, warcholstwo, ograniczone horyzonty umysłowe, kłótliwość, pycha stanowa. Płaszczyzną, na której spotykają się wszystkie stany i grupy społeczne jest patriotyzm. Symbolem tej wartości jest polonez, w którym uczestniczą przedstawiciele wszystkich zwaśnionych wcześniej stron, a także przybyli pod wodzą Dąbrowskiego legioniści. Poloneza prowadzi Podkomorzy - strażnik uświęconej tradycją etykiety. Uroczystość zaręczyn Zosi i Tadeusza odbywa się w scenerii pogodnego zachodu słońca symbolizującego odchodzenie starej epoki, a jednocześnie nadzieję na jutrzejszy dzień. Poeta ze wzruszeniem żegna tych "ostatnich", są mu drodzy, ale ma nadzieję, że ci, co przyjdą po nich, będą lepsi; wierzy w naród oczyszczony i odrodzony moralnie, w zgodę narodową, jedność trwania i przemiany, w wolność - a symbolem tego jest polonez.
Kolejnym utworem, w którym wystąpił motyw tańca jest "Wesele" S. Wyspiańskiego. Inspiracją do napisania tego dramatu był ślub inteligenta krakowskiego, Lucjana Rydla, z chłopką Jadwigą Mikołajczykówną. Uroczystość weselna miała miejsce w podkrakowskiej wiosce, w domu Tetmajerów. W bronowickiej izbie wesele Rydla zgromadziło przedstawicieli dwóch podstawowych warstw narodu: inteligencji i chłopów. W dramacie tym Wyspiański stawia pytanie: czy małżeństwo pańsko - chłopskie jest przejawem prawdziwego braterstwa obu klas społecznych, czy ówczesne społeczeństwo zdolne jest podjąć walkę narodowyzwoleńczą? Od romantyzmu w Polsce utrzymywało się przekonanie, że powstanie niepodległościowe z chłopstwem w roli głównej musi zakończyć się zwycięstwem. Wyspiański już na początku utworu pokazał, że inteligenci i chłopi są sobie obcy, obie klasy niewiele łączy, a niemal wszystko dzieli. Inteligenci żyją w świecie marzeń, poezji, uciekają od rzeczywistości. Dekadenckie nastroje pozbawiają ich aktywności, odsuwają od problemów narodu. Pragną wzniosłych, wielkich czynów, ale tak naprawdę nie są do nich zdolni. Dziennikarzowi Stańczyk uświadamia jego małość, gnuśność i bezczynność. Poeta żywi się mitami, frazesami, tęskni do czynu, ale sam wyraża beznadzieję i smutek. Chłopi są gotowi do czynu, działania, brak im jednak dowódcy, osoby, która stanęłaby na czele powstania. Takim przywódcą mógłby zostać Gospodarz - inteligent od lat żyjący wśród chłopów. To  jemu Wernyhora wręcza złoty róg, symbol mocy narodu, woli walki i ducha bojowego. Jednak okazuje się on człowiekiem nieodpowiedzialnym - tak cenny dar oddaje w ręce prostego wiejskiego chłopaka. Jasiek gubi złoty róg,  schylając się po czapką z pawich piór. "Ostał się ino sznur" nie tylko Jaśkowi, ale wszystkim. Sznur, czyli nic - pustka. Konsekwencją tego jest fakt, że zamiast mających pojawić się na dźwięk złotego rogu bohaterów, herosów, ukaże się Chochoł. To on powyjmuje zebranym kosy z rąk i zagra chocholą muzykę, w której takt weselnicy będą tańczyć bez końca, bo nie ma kto przerwać tego zaczarowanego, magicznego kręgu. W tańcu automatycznym, półsennym trwa ta Polska o powstaniu marząca - igraszka w ręku marnej figury słomianej. Tak więc marzenia A. Mickiewicza o pogodzeniu starego z nowym, przeszłości z przyszłością nie spełniły się. Także solidaryzm inteligencko - chłopski  okazał się pozorny. Jedność działania nie wchodzi w grę. Mickiewiczowskiemu pogodnemu zachodowi słońca Wyspiański przeciwstawił świt zawiedzionej nadziei. "Chocholi taniec" - to symbol niemożności, marazmu polskiego społeczeństwa, zniewolenia jego serc, umysłów i woli.
Określenie "chocholi taniec" przeszło do tradycji narodowej. Jak on funkcjonuje w literaturze, możemy się przekonać przywołując utwory J. Andrzejewskiego i S. Mrożka.
Jest rok 1945, koniec drugiej wojny światowej. Polska jest zniszczona i wypalona. Także ideologicznie i moralnie - powszechne ludzkie bankructwo. W "Popiele i diamencie" Jerzego Andrzejewskiego nie ma śladu  wyzwoleńczej euforii, przeciwnie, autor zabiega o to, aby stworzyć sugestię zbiorowości śmiertelnie zmęczonej, dźwigającej pamięć wszystkich nieszczęść i zbrodni. Utwór ten jest obrazem społeczeństwa, które po katastrofie okupacyjnej ma podjąć pracę nad odbudową kraju. Ma się zdobyć na wysiłek, na solidarność, na entuzjazm. W spostrzeżeniach Andrzejewskiego na temat powojennej rzeczywistości polskiej przeważa pesymizm. "Popiół i diament" przedstawia okres wojny domowej, dwa zwalczające się obozy: komunistów i podziemie Ak - owskie. Przedstawiciele PPR: Szczuka, Podgórski, Wrona umacniają rządy komunistyczne, a żołnierze AK: Waga, Maciek, Andrzej traktują Armię Czerwoną jako armię okupacyjną i walczą nadal o wolną Polskę. Władzę administracyjną sprawują karierowicze, tacy jak Święcki i Weychert. Dawna arystokracja, to ludzie pozbawieni jakichkolwiek istotnych celów, z krajem i jego problemami są słabo związani, marzą o wyjeździe za granicę. Panuje chaos i zamęt polityczny, społeczny i moralny. Przedstawiciele różnych orientacji politycznych spotykają się na bankiecie w hotelu "Monopol". Dokonuje się symboliczne pojednanie. Jednak autor  nadaje tej scenie wymiar satyryczny. Groteskowe stają się postacie, zwłaszcza postać Słomki, Pieniążka, Kotowicza. Ten ostatni wpada na pomysł kończącego bankiet poloneza. Zmęczeni, pijani muzycy grają fałszywie "Poloneza A - dur" Chopina. Korowód pijanych tancerzy, w  którym pomieszały się różne orientacje polityczne, klasy społeczne, ilustruje niewesoły obraz polskiego powojennego społeczeństwa. Przypomina "chocholi taniec" kończący "Wesele" S. Wyspiańskiego. Podobnie jak Wyspiański, Andrzejewski ukazuje ludzi nieodpowiedzialnych, nieświadomych swych zadań i obowiązków, biernych i zdemoralizowanych. U Andrzejewskiego scena tańca ukazana jest w sposób komiczny i faktycznie nie oznacza wcale pojednania, zgody stanów. "Chocholi taniec" trwa, wiosna jeszcze nie nadeszła, nie nastał jeszcze czas odwinięcia róży ze słomianej osłony.
Motyw tańca, który wystąpił nieco później w dramacie S. Mrożka jest jeszcze bardziej pesymistyczny i groteskowy. "Tango" ma charakter historii rodzinnej, ale jest jednocześnie alegorią zjawisk ogólniejszych. Punktem wyjścia jest konflikt między ojcem a synem. Ojciec - paradoksalnie - reprezentuje postawę buntu przeciw wszelkim normom krępującym jednostkę, zaś syn chce przywrócić tradycyjny porządek wartości, gdyż w chaosie i bezkształcie nie da się żyć, nie da się dorosnąć. Aby więc stać się dorosłym, Artur postanawia założyć własną rodzinę i wziąć tradycyjny ślub. Jest to forma, którą pragnie przeciwstawić panującemu w domu bezformiu. Ślub jako narodowa forma rozwiązania konfliktów, jako pogodzenie starego z nowym, jako początek odbudowy świata okazuje się martwą formą. Świat może zbawić tylko nowa idea. Ideą będzie synteza porządku i siły, która przypomina władzę totalitarną. Artur stwierdza, że musi mieć władzę nad życiem i śmiercią. Jednak to on zostaje zabity - władzę przejmuje groźny, bezmyślny Edek. W finałowej scenie zwycięski Edek, ubrany w marynarkę Artura, tańczy tango nad jego trupem w parze z wujem Eugeniuszem, człowiekiem - papugą gotowym zawsze dostosować się do każdej sytuacji. Ten znak - symbol "chocholego tańca", wzięty z tradycji literackiej, w dramacie Mrożka przyjmuje groteskową formę. Taniec Edka z Eugeniuszem to obraz symbolizujący nową postać pozornej zgody narodowej. Edek, który jest reprezentantem ludu, jest nieludzki, głupi, jest też śmieszny, ale przez to jeszcze bardziej groźny. S. Mrożek dokonuje obrachunku z inteligencją, która w imię wolności doprowadziła do całkowitego rozpadu wartości i otworzyła drogę do władzy sile brutalnej, prymitywnej.

Na podstawie powyższych rozważań można stwierdzić, że taniec jako motyw występujący w polskiej literaturze przechodził ewolucję. W "Panu Tadeuszu" symbolizuje zgodę i jedność narodową, a w literaturze XX wieku to błędne, zaczarowane koło - zamiast radosnego tańca narodowego odrodzenia widzimy kolejny "chocholi taniec" narodowej niemożności. To także symbol niemocy współczesnego człowieka wobec istniejącego zagrożenia.

 
Portret inteligenta w literaturze polskiej.
 

Literatura każdej epoki kształtuje pewne wzorce osobowe, przedstawia bohaterów, którzy reprezentują pewne określone poglądy, sposób myślenia i zachowania. Na przykład literatura średniowieczna wykreowała dwa podstawowe wzorce osobowe: ideał rycerza i średniowiecznego ascety. W epoce renesansu funkcjonuje model życia szlachcica ziemianina, a także dworzanina. Barok i oświecenie przynoszą wszechstronną krytykę szlacheckiego sarmatyzmu, romantyzm natomiast kreuje postać szlachec­kiego rewolucjonisty, bojownika o wolność ojczyzny.

W epoce pozytywizmu pojawia się w literaturze polskiej postać in­teligenta. Wiąże się to zapewne z podstawowym hasłem tej epoki, jakim było hasło pracy u podstaw. Postulat ten sformułował w roku 1873 na tamach "Przeglądu Tygodniowego" Aleksander Świętochowski. Rozu­miano je jako obowiązek nawiązywania przez ziemiaństwo, księży i in­teligencję kontaktów ze wsią, pomaganie w działaniu wiejskim samo­rządom, szerzenie oświaty przez zakładanie szkółek przy dworach. Przez podniesienie kultury umysłowej miała się podnieść świadomość narodu.

Hasło to znalazło odzwierciedlenie w literaturze epoki. Bohaterka noweli Elizy Orzeszkowej "A.B.C" Joanna Lipska to córka nieżyjącego już nauczycielar mieszkająca w "wielkim mieście wielkich Niemiec". Ojciec, uczesfiik powstania styczniowego po jego upadku został pozbawiony prawa wykonywania zawodu i wkrótce zmarł. Joanna pozostawała więc na utrzymaniu brata, skromnego urzędnika, toteż z radością przyjęła propozy­cję kilku robotniczych rodzin, aby zajęła się ich dziećmi. Z zapałem podjęła pracę, ale w niedługim czasie otrzymała wezwanie do sądu, oskarżona o to, że prowadzi szkołę bez pozwolenia władz. Uniknęła więzienia tylko dzięki kaucji wpłaconej przez brata. Najmniejsza z uczennic nie chciała zrozu­mieć, że musi odejść, a Joanna nie miała siły jej wyprosić. Znów rozbrzmiewały w jej małej izdebce słowa dziecka, które czytało: a.b.c.

Za reprezentanta inteligencji można uznać jednego z bohaterów "Lal­ki" Juliana Ochockiego. Był to człowiek nieprzeciętnie zdolny, konstruk­tor i wynalazca, który pragnął, aby efekty jego badań naukowych służyły ogółowi ludzkości, aby dały one początek nowej cywilizacji, o której nie marzono. Niestety Julian Ochocki podobnie jak Wokulski nie znalazł w swym społeczeństwie poparcia. Można jednak przypuszczać, że będzie mógł kontynuować swoje badania, gdyż otrzymał od Wokulskiego w tes­tamencie dużą sumę pieniędzy.

W powieści "Nad Niemnem" reprezentantem młodej inteligencji jest zapewne Witold Korczyński, syn Benedykta, uczeń szkoły rolniczej. Wyrasta on w atmosferze ideałów pozytywizmu, próbuje sam je realizo­wać. Swą wiedzę pragnie przekazać chłopom, zawsze staje w obronie Bohatyrowiczów, chce załagodzić konflikt ojca z zaściankiem, co mu się w końcu udaje. Pragnie zreformować rolnictwo, a stosunki społeczne na wsi oprzeć na zasadach demokracji.

Epoka Młodej Polski przyniosła krytykę inteligenckiego posłannict­wa, które nie przynosiło należytych rezultatów. Problem ten ukazał Stefan Żeromski w noweli "Siłaczka". Autor ukazuje, że nawet jedno­stka tak szlachetna, tak uporczywie dążąca do celu, zachowująca bez­względną wierność ideałom, jak Stasia Bozowska mimo wszystko po­nosi klęskę.

Wśród radykalnej inteligencji na przełomie wieków XIX i XX powstała idea inteligenckiego prometeizmu. Zaproponowano postać działacza-spo­łecznika, który odrzucał dostatek, ciepło rodzinnego domu w imię obo­wiązku i służby społecznej. Takim właśnie bohaterem jest doktor Tomasz Judym z powieści "Ludzie bezdomni" Stefana Żeromskiego. Syn war­szawskiego szewca pijaka dzięki ciotce, a potem własnej pracy i wy­trwałości zdobył zawód lekarza. Od pierwszej chwili ogarnięty pasją pracy społecznej, marzy o poprawie życia biedoty, rozpoczyna bezkompromiso­wą walkę z nędzą. Na warszawskim odczycie u doktora Czernisza pragnie uświadomić lekarzom panującą nędzę, brud, choroby, krzywdę i nie­sprawiedliwość społeczną. Atakuje zebranych, że są tylko lekarzami ludzi bogatych.

Tę samą postawę prezentuje Judym w Cisach, gdzie podejmuje walkę z administratorem Krzywosądem Chobrzańskim o osuszenie stawów, które są siedliskiem komarów, roznoszących malarię wśród mieszkańców czworaków. Jego bezskuteczne zabiegi kończą się wepchnięciem adminis­tratora do błotnistego stawu i opuszczeniem Cisów.

W Zagłębiu Dąbrowskim, gdzie Judym podejmuje pracę lekarza kopal­nianego dojrzewa jego decyzja całkowitego poświęcenia się pracy społe­cznej. Budzi ona sporo kontrowersji, gdyż Judym rezygnuje ze szczęścia osobistego i możliwości założenia rodziny, krzywdzi też zakochaną w nim Joasię Podborską. Uważa jednak, że musi rozwalić te "śmierdzące nory". Uważa, że musi spłacić dług wobec własnej klasy, a swój zawód lekarza traktuje jako posłannictwo. Uważa, że nie może założyć rodziny, gdyż wówczas stałby się zwykłym dorobkiewiczem, zatroskanym o los najbliż­szych. Budzi podziw jego bezkompromisowa postawa i bezwzględna wierność wyznawanym ideałom.

Nie zawsze jednak w literaturze portret inteligenta był tak doskonały, jak w wymienionych dotąd przykładach. Równie często w polskiej literaturze można odnaleźć krytykę inteligencji.

Tak wszechstronną krytykę polskiej inteligencji przedstawił Stanisław Wyspiański w "Weselu". Na weselu Lucjana Rydla z wiejską dzie­wczyną Jadwigą Mikołajczykówną zebrała się spora grupa gości z mia­sta. Są tu przedstawiciele miejskiej inteligencji, niechętnie nastawieni do chłopów. Na przykład Radczyni (Antonim Domańska) przekonana o swej wyższości niechętnie rozmawia z Kliminą, wreszcie pyta ją w końcu listopada o zasiewy, aby usłyszeć: "w tym ta casie się nie siwo".

Także inteligent Dziennikarz (Rudolf Starzewski, redaktor krakow­skiego "Czasu") lekceważy chłopów, na pytanie Czepca o wojnę chińską odpowiada ironicznym pytaniem "A wiecie choć, gdzie Chiny leżą". Boi się wszelkich chłopskich ruchów, wspominając rzeź galicyjską ma tylko jedno pragnienie "Niech na całym świecie wojna byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna".

Negatywny jest stosunek Stańczyka do Dziennikarza, a także do całego galicyjskiego, konserwatywnego stronnictwa Stańczyków. Powitaniem "salve bracie" wlicza Dziennikarza w poczet błaznów, zarzuca mu, że usypia naród, a wreszcie wręcza mu błazeńską laskę i żegna z ironią:
Masz tu kaduceus polski Myć tę narodowa kadź, Serce truj, głowę trać.

Natomiast artyści, także inteligenci na przykład Pan Młody, Poeta, Nos reprezentują nastroje charakterystyczne dla epoki: dekadencji lub ludo­manii. Stosunek inteligencji do chłopstwa pełen pozorów, frazesów i fałszu obnaża Gospodarz (Włodzimierz Tetmajer) ostro atakując zebranych gości z miasta:
Lalki, szopka, podłe maski, farbowany fałsz, obrazki, niegdyś, gdzieś tam, tęgie pyski i do szabli, i do miski (...) Kogoś zbawiać, kogoś siekać, dzisiaj nie ma na co czekać.

Sam gospodarz też zresztą lekceważy powierzoną mu przez Wernyhorę wielką dziejową rolę, oddaje przecież beztrosko złoty róg Jaśkowi.

Inteligencja nie może więc dać hasła, czego oczekują od niej chłopi i stanąć na czele ogólnonarodowej walki o wolność. Toteż razem z chłop­stwem poruszają się sennie w rytm muzyki Chochoła, który śpiewa:
Miałeś chamie, złoty róg, Miałeś chamie, czapkę z piór, czapkę wicher niesie,

róg huka po lesie. Ostał ci się ino sznur.
Na próżno Jasiek woła dramatycznym głosem:
Chyćcie koni, chyćcie broni

Nikt go nie słyszy, nie udaje mu się rozerwać zaczarowanego, tanecz­nego kręgu.

Przedstawicielem inteligencji i bohaterem zdecydowanie negatywnym jest Zenon Ziembiewicz, postać z powieści "Granica" Zofii Nałkowskiej. Rozpoczyna on swe dorosłe życie po ukończeniu nauk politycznych

w Paryżu, jako redaktor czasopisma "Niwa". Pragnął żyć uczciwie, a w pracy zawodowej zachować wierność wyznawanym poglądom. Zdrada ideałów rozpoczęła się w momencie, kiedy Zenon nie dotrzymawszy pomocy materialnej od rodziców "sprzedaje" artykuły do "Niwy", będące zaprzeczeniem jego lewicujących poglądów. Już jako redaktor naczelny "Niwy" czyni wiele ustępstw na rzecz bogatych sfer arysto­kratyczno-ziemiańskich. Początkowo wydaje się, że sprawdzi się jako prezydent miasta. Rozpoczął przecież budowę domków dla robotników, założył park i place do gry w piłkę. Niczego jednak nie doprowadził do
końca, a milcząca zgoda na strzelanie do demonstrujących robotników to koniec jego kariery zawodowej.

W życiu prywatnym też okazał się dwulicowy i zakłamany, toteż porzucona i chora psychicznie po przerwanej ciąży kochanka Justyna Bogutówna oblewa mu twarz kwasem.

Ten ujemny portret polskiego inteligenta uzupełnia wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego zatytułowany "Śmierć inteligenta":
Przeziębiony. Apolityczny. Nabolały. Nostalgiczny. Drepce w kółko. Zagłada.

Chciałby. Pragnąłby. Mógłby. Gdyby. Wzrok przeciera. Patrzy przez szyby Biały Koń? Nie, śnieg pada.

 

Rola świata nadprzyrodzonego w dramatach różnych epok.

 
Potęga świata nadprzyrodzonego leży poza ludzkimi możliwościami empirycznego poznania. Człowiek nie zna charakteru tej przestrzeni, nie potrafi zamknąć jej w fizycznych wzorach i twierdzeniach, niczego nie jest w stanie dowieść, nie wie nawet, czego oczekiwać – może więc co najwyżej uwierzyć w jej istnienie.
Ludzie różnie wyobrażają sobie świat nadprzyrodzony. Wizje te dostarczają kulturze nowych elementów i przekazywane są następnym pokoleniom jako część wiedzy o świecie. Wiara w to, że istnieje jeszcze inny poziom bytów, porządkuje, harmonizuje życie doczesne, daje nadzieję na lepsze, na inne. Tamtejszy świat, tamtejsze istoty są doskonałe, silne, wieczne, posiadają władzę nad ludzkim duchem i ciałem, mądrość i wiedzę. Część swej „absolutnej prawdy” bogowie, duchy czy inne tajemne postaci udostępniają człowiekowi w postaci systemów norm moralnych, dzięki którym dostąpić będzie mógł on godności doskonałego. Jeśli przestrzegać będziesz nakazów i zakazów, spotka cię nagroda – nęcą. W zależności od kultury, religii czy koncepcji filozoficznej jest to wieczne życie w Niebie, idealna harmonia wewnętrzna lub uniknięcie kaźni w mitycznym Tartarze.
Świat nadprzyrodzony ujawnia się też w przepowiedniach, tajemniczych zjawiskach, bezpośredniej jego ingerencji w życie śmiertelników, czyli – jak to nazwali starożytni – Deus ex machina. W taki sposób zakorzeniły się w świadomości ludzkiej religie, magia, zabobony czy prosta ufność, że istnieje coś ponad nami, że natura nas wyróżniła i nie poddała władzy przypadku i statystyki, że jest może jakiś cel, jakiś sens. Dużo ważniejsza od społecznego wymiaru tej wiary jest jednak indywidualna strefa relacji świat nadprzyrodzony – człowiek. Nie mówię tu tylko o wybitnych jednostkach – prorokach, szamanach czy alchemikach. Każdy człowiek jest w jakiejś małej cząstce mistykiem. Tego nie doświadczanego umysłem dotyka za każdym razem, gdy porzuca racjonalność i zdaje się na wolę i intuicję. To pozarozumowe poznanie jest świętem dla duszy, objawieniem, iluminacją. Jest przeżyciem nie tylko absolutu, ale też nareszcie próbą analizy własnego „ja”, poprzez odsłonięcie tych najmroczniejszych miejsc, których istnienia często nawet nie jesteśmy świadomi.
Ten właśnie rodzaj psychoanalizy ilustrował często w swych dramatach Wiliam Szekspir. Jego bohaterowie byli indywidualistami, jednostkami wyróżnionymi zdolnościami czytania tajemnych symboli „księgi prawdy”. Mieli także, a może przede wszystkim, wolę i możliwość wyboru. Czymże jest bowiem umiejętność poznania prawdy o przeszłości i przyszłości, bez możliwości wykorzystania tej wiedzy według własnego pomysłu na życie? Czyny postaci mają więc swoje źródło w charakterze, w osobowości, a nie – jak to miało miejsce w starożytnych dramatach – wynikały z fatum, z góry określonego przez bogów losu. Możliwość wyboru jest przyczyną stałego konfliktu wewnętrznego: którą drogę wybrać? jakie są priorytety? Dla szekspirowskich bohaterów powstaje hybris w chrześcijańskim wydaniu. Jest to lęk i przewrotna satysfakcja, a przede wszystkim świadomość czynienia grzechu, przyjmowania na siebie dobrowolnej winy. Świat nadprzyrodzony gra więc w życiu Hamleta, Ryszarda III czy Makbeta jedynie dodatkową rolę. Nie jest czynnikiem sprawczym, a tylko ukierunkowaniem, pretekstem do poznania własnych pragnień i aspiracji, towarzyszy w momentach przełomowych na drodze życia. Fabuła Makbeta oparta jest na przepowiedni, a sama scena wróżby rozpoczyna dramat. Przywtórze wichury, błysków, tętentu koni, tajemniczych chichotów dwóm jeźdźcom objawiają się trzy mary. Są jak trzy Mojry – przędą nić przeznaczenia, znają czas i bawią się tą wiedzą. Prowokują Makbeta przez wyjawienie rąbka tajemnicy o przyszłym losie. Nocne zjawy nie reagują na groźby rycerzy, istnieją na wyższym poziomie, doczesność ich nie dosięga. Być może są tylko senną marą, sen bowiem, jak mówi Freud, jest odzwierciedleniem podświadomości. Jest pierwszym etapem walki moralności z żądzami. Być może Makbet w ten sposób zmaterializował swoje marzenia.
Makbet jako król i morderca nie zaznaje spokoju. Pokonał sam siebie. Usidlił swoje życie w pułapkę podejrzeń, intryg, tajemnic. Boi się, że prawda wyjdzie na jaw, a może jest to lęk przed odpowiedzialnością, lęk przed samym sobą – do czego byłem zdolny, co jeszcze jestem gotów zrobić, by zrealizować przepowiednię? Makbeta nawiedzają duchy umarłych. Nie widzi ich nikt poza królem. Są to wizje chorego ducha, będące wyrzutami sumienia. Nieprawy władca umiera – w ten sposób, zgodnie z jego pragnieniami, wróżba spełnia się. Nic nie dzieje się jednak poza sprawiedliwością. Przychodzi czas na rozliczenie, wtedy – zgodnie z odwieczną regułą – przychodzi nagroda lub kara.
Romantyzm jeszcze mocniej fascynował się tym, co w człowieku i świecie nie wyjaśnione, tajemnicze i niecielesne. Bohater romantyczny źle się czuł w zwykłym ludzkim świecie. Aspirował do boskości, wolności od przyziemnych spraw i potrzeb. Chciał wzlatywać w nieskończoną przestrzeń, pragnął władzy i wiedzy, nieograniczonych możliwości. Stąd bliskość i poufałość, z jaką odnosił się do świata nadprzyrodzonego. Dla niego był on częścią rzeczywistości, a jednocześnie reprezentantem absolutu, magii. Romantycy „uciekali” w metafizykę, dzięki temu eskapizmowi próbowali odkryć sens istnienia, wartości ponadczasowe, do istoty własnego „ja”.
Dziady Adama Mickiewicza przedstawiają ludzkie życie jako wzajemne przenikanie się dwóch światów – rzeczywistego i pozaziemskiego. Wiara ta ma swoje źródło w ludowych przekonaniach, iż nawiązanie dialogu między żywymi i umarłymi przynosi oczyszczenie zarówno doczesnym, jak i tym, którzy już znaleźli się po tamtej stronie. Idea nierozerwalnego związku cielesności i metafizyki jest głównym ogniwem łączącym wszystkie części dramatu, stąd też motto wieńczące utwór: Są dziwy w niebie i na ziemi, o których ani śniło się waszym filozofom.
Akcja II części Dziadów rozgrywa się w kaplicy, nocną porą. Odbywają się tu tajemnicze obrzędy przywoływania duchów zmarłych. Należą one do trzech różnych kategorii. Przychodzą więc widma dzieci, które nie są, co prawda, obarczone żadną winą, lecz ponieważ nie zaznały ziemskiej goryczy, nie dane im będzie poznać słodyczy niebiańskiej wieczności. Zaklęcia Guślarza przywołują inną zjawę – dziewczynę, która nie kochała i nie zaznała miłości, nie dotknęła ziemi ni razu, nie może więc przebywać w niebie.Kaplicę nawiedza też upiór – zły pan, który od śmierci pozostaje w mocy złego ducha. Jest to kara za okrucieństwo i kamienne serce w doczesnym życiu. Dla niego nie ma ani zbawienia, ani pocieszenia. Rytuał zakłóca jedynie pojawienie się milczącego widma, które następnie przewodzi w IV części Dziadów. Jest to pustelnik zmarły dla świata, którego zabiło romantyczne usposobienie, wiara w miłość, literatura. Zatracił się w uczuciu do kobiety, zamknął przed zwyczajnym światem; to go zniszczyło. Nawiązując do II cz. dramatu, młodzieniec przekazuje żywym przestrogę.
W III części „Dziadów” Gustaw przeżywa przemianę. W więziennej celi walczą o niego dobre i złe duchy. Niefrasobliwy kochanek Gustaw przeradza się w Konarda – nowego Prometeusza, żywiciela narodu, bojownika gotowego zmierzyć się z Bogiem. Walka ta to Wielka Improwizacja. W monologu padają oskarżenia, groźby i bluźnierstwa pod adresem Boga. Jednym z nich jest nazwanie Boga Carem, jednak to słowo wypowiada za Konrada zniecierpliwiony diabeł. Mickiewicz, nawiązując do biblijnej walki Jakuba z aniołem, obdarza Konrada znamieniem, które ma świadczyć o kontakcie, walce z Bogiem – światem nadprzyrodzonym.
Kolejnym utworem, na który chciałbym zwrócić uwagę, jest Sonata Widm Augusta Strindberga. Dramat przepojony jest poetyką marzenia sennego, sceny przenikają się nawzajem. Elementy świata nadprzyrodzonego nawiązują do innych znanych w kulturze wyobrażeń przestrzeni nierzeczywistej. Sama lokalizacja duchów ma pewne znaczenie, jest symboliczna. Te dobre stoją po prawej stronie, złe po lewej. Są one jakby normalnymi postaciami sztuki, równoległymi bohaterami. Uczestniczą w życiu śmiertelników, rozmawiają z ludźmi, są świadkami zdarzeń. Nie mają jednak mocy zmieniania losów, decydowania o postawach i zachowaniach zwykłych bohaterów dramatu. Widma detronizują fałsz, którym człowiek jest przeniknięty, obrazują świat jako grę pozorów, wzajemne oszukiwanie się, przybierania masek. U Strindberga tylko widma i duchy potrafią być czyste i prawdziwe. Tylko ich przestrzeń żyje życiem szczerym, a w człowieku prawdziwy jest tylko lęk, wszystko poza tym jest iluzją i mistyfikacją.
Fascynacja światem nadprzyrodzonym jako tajemniczym, niezbadanym, od zawsze towarzyszy ludzkości w procesie tworzenia kultury. Jest to motyw niezwykle płodny, który poszczególni artyści wykorzystywali niezwykle twórczo, prezentując własną wizję świata nadprzyrodzonego i jego roli, funkcji w rzeczywistości lub też posługując się nim jako metaforą różnorodnych wewnętrznych i zewnętrznych doświadczeń i przeżyć człowieka.

 

Małżeństwa literackie – od św. Aleksego do Ziembiewiczów.

 
Małżeństwo to związek dwojga ludzi – kobiety i mężczyzny. Religia chrześcijańska dowodzi, iż pierwsze małżeństwo ustanowił Bóg, stwarzając Adama i Ewę – pierwszych rodziców. Dwie osoby, które winna łączyć miłość, wzajemny szacunek, zrozumienie..., nie tyle istotne jest zalegalizowanie związku w odpowiednim urzędzie, co uczucia, które decydują o jego trwałości i szczęściu. Zawarcie małżeństwa równa się założeniu rodziny, zasadzeniu winnej latorośli, która wyda owoce. Dzieci są radością, troską, lecz przede wszystkim wielkim szczęściem rodziców – małżeństwo bezdzietne to często wielki dramat.
Początkowa fascynacja kobiety i mężczyzny ulega z czasem uspokojeniu – istnieje miłość, ale nie szaleńcze zapatrzenie, które rozjaśniało pierwsze chwile znajomości. W takim momencie w małżonkach rodzi się potrzeba czegoś nowego, co zapobiegłoby stopniowemu popadaniu w rutynę. Zmianą, która ożywia i często na nowo spaja dwoje ludzi, są dzieci – początek dużych radości i dużych kłopotów.
Przedstawiony przeze mnie obraz małżeństwa jest niewątpliwie wizją piękną, lecz to niestety tylko ogólny zarys związku, który w rzeczywistości jest sprawą bardziej skomplikowaną i trudną. Aby pełniej przeanalizować podany temat, warto sięgnąć do literatury, gdyż małżeństwo jest częstym motywem zarówno w epice, liryce, jak i w dramacie.
Już w średniowieczu bezimienny twórca, opiewając św. Aleksego, wspomniał o tym, że bohater, realizując swą ascezę, opuścił rodziców i żonę. Ów czyn daje dużo do myślenia, gdyż sugeruje, że istnieją prawa i zasady, które są ważniejsze od nierozerwalności związku małżeńskiego. Lecz czy rzeczywiście tak jest? To kwestia dyskusyjna. Aleksy porzucił młodą żonę, aby dążyć do zbawienia. Miłość do kobiety poświęcił na rzecz miłości do Boga i samorealizacji. Niewątpliwie jego pobudki były bardzo szczytne i wzniosłe, ale w jego działaniu dostrzegam cień egoizmu. Biorąc ślub, Aleksy zdeklarował się żyć z małżonką i troszczyć się o nią aż do śmierci. Odchodząc od niej, pozostawił ją samą sobie i skupił się jedynie na własnej osobie. Jego dalsze losy świadczą o tym, że Bóg przyjął

ten czyn jako część poświęcenia i samoumartwiania się Aleksego i bohater dostąpił zbawienia. Moim zdaniem decyzja zawarcia małżeństwa powinna nieść za sobą konieczność uwzględniania dobra małżonka przy każdym życiowym wyborze. Wynika to z dbałości o szczęście drugiej osoby i z szacunku dla niej. Wiążąc się świętym węzłem małżeństwa, dwoje ludzi ma tworzyć „jedno ciało”. Często nawet w mowie potocznej mąż lub żona nazywani są „drugą połową”.
Jak Kochanowski w Pieśni X pisał: Dobra żona – to męża korona, a Mikołaj Rej w Żywocie człowieka poczciwego podkreślał, że małżonkowie, którzy wspólnie pracują, a każde z nich wypełnia swoje obowiązki, żyją w dostatku, szczęściu i harmonii. Rej doskonale zilustrował także oddziaływanie małżeństwa na otoczenie, przypominał, że jest to zalążek podstawowej komórki społecznej, czyli rodziny. Z tej małej cząstki rodzą się szersze wspólnoty, które na drodze do samoistnego rozwoju tworzą społeczeństwo danego państwa. Charakter rodziny, sposób, w jaki wychowywane są w niej dzieci, ma przy tym ogromny wpływ na losy narodu, gdyż właśnie w tych podstawowych komórkach wzrastają przyszli królowie i przywódcy.
W tym momencie moich rozważań warto chyba wspomnieć o Janie i Helenie Skrzetuskich, których losy znane są z pewnością czytelnikom Trylogii Henryka Sienkiewicza. Skrzetuski był cenionym rycerzem, znał swój obowiązek wobec Reczpospolitej, ale nie zapominał przy tym o obowiązku wobec żony. Według słów poety Ojczyzna to zbiorowy obowiązek, ale pogodzenie spraw osobistych i obywatelskich nie jest często łatwe, szczególnie gdy w grę wchodzą uczucia. W takich okolicznościach odezwać się powinna w człowieku życiowa mądrość, która pozwala pogodzić uczucie i powinność. Jan Skrzetuski walczył u boku króla, opuszczał dom, Halszkę, dzieci, lecz wszystko to czynił w porozumieniu z żoną i za jej aprobatą.
Kilka wersów wcześniej wspomniałam o mądrości życiowej. To cecha niezwykle ważna w małżeństwie, dlatego między innymi do jego zawarcia wymagany jest określony wiek. On i ona to już nie dzieci. To dorośli, którzy sami decydują o swoim losie. Rola ich rodziców powinna ograniczać się jedynie do porad i sugestii. Wielkim dramatem jest sytuacja, w której rodzice wywierają wpływ na postanowienia małżonków, lub – co gorsza – wybierają dzieciom towarzysza życia. Ginie wówczas istota związku – uczucie, które ma łączyć. Gdy rodzice narzucają dziecku wybór współmałżonka, związek najczęściej oparty jest na biernym przyzwoleniu lub skrywanej niechęci. Na tej zasadzie zawierano małżeństwa w średniowieczu i chyba dopiero emancypacja kobiet przyniosła ważne w tej kwestii zmiany. Wcześniej zdarzały się jedynie wyjątki od tej reguły.
Julian Ursyn Niemcewicz w Powrocie posła obnażył perfidię paktów małżeńskich. Starosta Gadulski chce wydać córkę za Szarmanckiego, gdyż ten nie żąda posagu. To, ile panna otrzyma od rodziców po ślubie, decydowało często o jej wartości. Jan Chryzostom Pasek w Pamiętnikach wspomina, iż ożenił się z kobietą z powodu jej majętności. Pan Piotr z satyry Ignacego Krasickiego Żona modna zawarł związek, gdyż panna miała cztery wsie dziedziczne. Owe wsie były mu chyba osłodą w trudach małżeńskiego życia.
Sprowadzanie małżeństwa do układu handlowego jest karygodne. Czy człowiek to maszyna, przedmiot, który nie ma duszy, nie czuje? Sądzę, iż o istocie człowieczeństwa decydują między innymi stany duchowe, to, jakim uczuciem jesteśmy w stanie obdarzyć drugiego człowieka. Takiej istoty nie można zniewolić i do niczego przymuszać. Nie ma bowiem przyzwolenia na ignorowanie cudzych myśli i uczuć, jeżeli z daną osobą współżyjemy.
Przedstawiając w Panu Tadeuszu ślub Zosi i Tadeusza, Adam Mickiewicz pokazał, ile radości daje połączenie się z osobą kochaną, jak piękna może być wzajemna harmonia dwojga ludzi. Są razem, gdyż tego właśnie pragną, i kochają się, a co będzie dalej – pokaże przyszłość. Podobnie romantyczny początek miało małżeństwo przedstawione przez Zygmunta Krasińskiego w „Nie–Boskiej komedii”. Hrabia Henryk – Mąż – zachwyca się swoją młodą żoną, która jawi mu się jako ideał. Początkowa sielanka Marii i Męża przerodziła się jednak w koszmar. Między nimi stanęła poezja, ta nierealna zjawa, która zajęła miejsce Marii. Jest to małżeństwo tragiczne – Mąż okazał się samolubny i zniszczył, unieszczęśliwił kobietę, którą dawniej uwielbiał. Jeden błąd, a tyle uczynił zła – czy można szukać usprawiedliwienia? Tworząc ten dramat rodzinny, Zygmunt Krasiński chciał przestrzec przed romantycznym idealizowaniem i nieuwzględnianiem szarej rzeczywistości jako zagrożeniami dla małżeńskiego szczęścia i stabilizacji.
Podobnie rzecz się miała w przypadku Emilii i Benedykta Korczyńskich – bohaterów powieści Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej. Ona – romantyczka i sentymentalistka, on – niegdyś romantyk, a potem realista. Różnice w podejściu do życia stały się podstawą niezrozumienia. Małżonkowie żyją w dwóch różnych światach, mówią różnymi językami – na tym polega problem ich związku. Z każdym dniem przepaść pomiędzy nimi pogłębia się, stają się dla siebie coraz bardziej obcy. Dopóki mieszkają z dziećmi, one stanowią pewien łącznik i pocieszenie, ale w którymś momencie dzieci dorosną i opuszczą dom, w którym pozostanie dwójka nie rozumiejących się ludzi.
Zupełnie inaczej zapowiada się związek Justyny Orzelskiej i Jana Bohatyrowicza. Wkraczają oni w nowe życie z miłością i realnymi oczekiwaniami. Być może to oni będą właśnie godnymi następcami dzieła legendarnego Jana i Cecylii, którzy dzięki miłości i wspólnej pracy dali początek rodowi Bohatyrowiczów. To takie piękne, gdy dwoje ludzi zespolonych w jedność jest w stanie dokonać tyle dobrego.
Małżeństwa literackie poznajemy zwykle w jakimś momencie ich dziejów bądź też narrator opisuje ich całą historię w zarysie. Od tej reguły odbiega powieść Marii Dąbrowskiej Noce i dnie, która jest obszerną panoramą małżeństwa Barbary Ostrzeńskiej i Bogumiła Niechcica. Autorka epopei przeanalizowała psychikę bohaterów, ukazała blaski i cienie ich współżycia, radości i smutki – słowem wszystko, co jest udziałem życia zwyczajnych ludzi. Niechciców od początku nie łączyła gorąca miłość; było to częściowo małżeństwo z rozsądku. Sądzę, że przede wszystkim łączyła ich chęć wzajemnego „budowania”, więź oparta na sympatii, mimo braku pełnego zrozumienia. Bogumił i Barbara reprezentują zupełnie odmienne osobowości. Ona jest niespokojną w uczuciach romantyczką, często niepewną swego, ale jednocześnie pełną dobroci; widzi świat jako miejsce tworzenia, chce ulepszać, poprawiać... Jej działania często nie znajdują zrozumienia, poparcia u Bogumiła. On został bowiem inaczej wychowany, stąd jego prostoduszność i skrytość. Małżonkowie mają inne ideały, inaczej widzą przyszłość swoich dzieci.
Powstaje zatem pytanie: co zadecydowało, iż wytrwali razem tyle lat i razem zestarzeli się? Barbara – często zalękniona i zagubiona – znalazła w Bogumile stabilizację, ostoję. W zamian za to do jego życia wprowadziła odrobinę kolorytu, radości i piękna. Chociaż nie kochała Bogumiła, dobrze wypełniała obowiązki żony. Bardzo wiele uwagi poświęcała domowi i dzieciom. Ona troszczyła się o dom, on pielęgnował gospodarstwo – obrazek jakby wprost ze Zwierciadła Mikołaja Reja. Niewątpliwie łączyła ich wspólna praca o zapewnienie bytu i wspólna troska o dzieci. Oboje chcieli, aby wyrosły one „na porządnych ludzi”, ale nie zgadzali się co do realizacji tych planów. Skłonni byli do rezygnacji z własnych ambicji, aby zadowolić partnera i dać szansę dzieciom. Możliwość zrezygnowania z własnych dążeń wynikająca z rozumnej kalkulacji jest bardzo ważna w małżeństwie. Niechcicowie z pewnością wiele jej zawdzięczali; dzięki kompromisom wytrwali razem. Zrozumieć drugiego człowieka, oznacza poznać jego duszę, ideały, dążenia i uczucia. Barbara dopiero po śmierci Bogumiła zrozumiała, ile dla niej znaczył i jaka pustka wytworzyła się po jego odejściu. To uczucie pustki świadczy o tym, jak wiele dla siebie znaczyli, kim dla siebie byli. Ideały nie istnieją, więc ich małżeństwo także miało usterki. Osobiście widzę w nim jednak wiele dobrego – potrafili wspólnie tworzyć i osiągnęli wiele.
Tragiczny przykład zupełnie nieudanego małżeństwa ilustruje Zofia Nałkowska w Granicy. Państwo Ziembiewiczowie mieszkają w Boleborzy, gdzie pan Walery jest rządcą. Jest on nieudolnym gospodarzem i niewiernym małżonkiem. Stwarza jedynie pozory „porządnego męża”. W ich domu panuje obłuda i zakłamanie. Ten „schemat boleborzański” jak fatum wisi nad Zenonem Ziembiewiczem. Nie chce on powtarzać błędów ojca, ale los okazuje się nieubłagany. Jego małżeństwo z Elżbietą jest powtórzeniem związku rodziców. Chora roślina wydała swoje owoce. Zenon przekroczył granicę moralną – unieszczęśliwił siebie i rodzinę, zniszczył swoje małżeństwo i doświadczył tragicznie Justynę Bogutównę. Zapomniał, iż należy kontrolować swoje postępowanie i pamiętać o relatywnej ocenie człowieka. Poszedł drogą własnych dążeń, do których nie włączył żony.
Małżeństwa literackie są różne, jak różne są losy człowieka – czasami mniej, a czasami bardziej udane. Zawsze są jednak nauką dla innych. Mimo upływu lat, nie zmieniły się czynniki decydujące o istnieniu prawdziwego związku, a za taki uważam ten, w którym on i ona dopełniają się wzajemnie i tworzą wspólne dobro. Musi istnieć miłość, musi być szacunek, zrozumienie i wzajemne wspieranie się na trudnej drodze życia. Często nie jest łatwo zapomnieć o samolubnych ideałach, niełatwo przyjmuje się cudze racje, gdy ma się świadomość słuszności własnych. Małżeństwo to wielka sztuka dwóch aktorów w roli głównej, ale są chwile dla których żyć i umrzeć warto, które każdy przechowuje jak perełki w szkatułce wspomnień.

 
Rola tradycji narodowej w literaturze i w życiu.
 
Tradycja jest to dziedzictwo naszej przeszłości. Każdy człowiek żyjący w każdym kraju i w każdej epoce, staje się czy chce czy nie chce dziedzicem tego co stworzono przed nim. Rozwija się i kształci w określonej kulturze stworzonej przez swoich przodków. Tradycja oddziałuje na niego i ma wpływ na kształtowanie się jego osobowości. Dotyczy to również pisarzy. Choć w niektórych epokach pisarze odcinali się od idei głoszonych w epoce poprzedniej, choć krytykowali ją i twierdzili, że nie chcą niczego powtarzać z przeszłości, że są pierwsi i jedyni w swoich poglądach. To przecież w rzeczywistości poglądy ich wyrastały z tradycji, bo inaczej być nie mogło. Właściwie każde nowe pokolenie ma krytyczny stosunek do zastanej rzeczywistości, stworzonej przez ojców. Próbuje w ten sposób ukształtować swoje życie inaczej z wiarą, że będzie ono lepsze. Podobnie każdy nowy prąd literacki rodzi się z pewnej opozycji w stosunku do literatury, która powstała poprzednio. I tak romantycy toczyli bój z ideami klasycznego oświecenia, pisarze pozytywizmu odrzucali jako nierealne, a Młoda Polska potępiała z całą mocą użytkowy i dydaktyczny charakter literatury pozytywistycznej. Ale właśnie te nurty odnowy wyrastały z tradycji, z tego co było przed nim. Zaprzeczenie też stanowiło nawiązanie do tego, co stworzyło poprzednie pokolenie. Twórczość składająca się na tradycję literacką danego narodu jest stale żywa, obecna w życiu społeczeństwa, choćby były to utwory z przed setek lat. Pierwsze utwory polskiego piśmiennictwa: „Bogurodzica” czy średniowieczna pieśń religijna, choć napisana staropolskim, nie w pełni zrozumiałym dziś językiem, są imitacją dla poetów współczesnych.  Krzysztof Kamil Baczyński przed pójściem do powstania pisze "„Modlitwę do Bogurodzicy” . Podobnie jak rycerze polscy i litewscy, którzy przed bitwą pod Grunwaldem śpiewali „Bogurodzicę”, tak też i on modli się do Matki Boskiej, by młodym niewinnym chłopcom dała zaciętość do walki i uchroniła ich przed zatraceniem człowieczeństwa w tej strasznej, nie ludzkiej wojnie. Inspiracją do napisania wiersza „Średniowieczna miniatura” stał się dla Wisławy Szymborsiej średniowieczny obrazek przedstawiający bogaty, barwny orszak księcia. W podobny sposób można było by prześledzić często czerpane przez pisarzy tematów i motywów z twórczości wieków poprzednich. Polega ono nie na prostej relacji z utworów napisanych w przeszłości. Nie jest też wyłącznie naśladownictwem czy powtarzaniem tego, co było. Wartości czerpane z minionych lat są przetwarzane odpowiednio do warunków w których pisarz żyje. Często są pretekstem do wykazania podobieństwa lub kontrastów między życiem ludzi w dawnych czasach i dziś oraz do wypowiedzenia jak najbardziej aktualnych treści. Wtedy powstaje nowy oryginalny utwór, który stanowi nową cegiełkę w gmachu tradycji narodowej. Może za parę lat ktoś znów nawiąże do niego. W ten sposób tradycja stanowi źródło energii twórczej , inspiruje do oceny współczesnej rz3eczywistości. Świat się wciąż rozwija i ludzie się zmieniają. Pisarz zwraca się ze swoim utworem do współczesnych , do tych którzy będą go czytali, toteż zawsze jego utwór wyraża myśli i idee współczesnemu, choćby na tematy zaczerpnięte z dawno minionych czasów. Tradycja narodów przekazuje nam, cały bagaż przeszłości, a więc i dobro i zło. Historyczne doświadczenia mówią na przykład, że Polacy są narodem tradycyjnie tolerancyjnym, nigdy w Polsce nie było wojen religijnych, ani tak okrutnych prześladowań mniejszości narodowych, jak w innych krajach. Ale jednocześnie wiemy, z tej samej historii, a także z literatury choćby z okresu Sejmu Czteroletniego, że szlachta i magnateria miała sarmackie wady, które przywiodły kraj do utraty niepodległości. Te wady przedstawiał m. in. Ignacy Krasicki w swoich satyrach „Żona modna”, „Pijaństwo” , Julian Ursyn Niemcewicz w komedii „Powrót posła” a Stanisław Staszic w traktacie politycznym „Przestrogi dla Polski” . Te elementy tradycji wielokrotnie krytykowane, należało by odrzucić. Literatura po to nam je ukazała, by następne pokolenia nie popełniały tych samych błędów. Czy w praktyce ludzie stosują się do wskazań zawartych w dorobku literackim narodu? Chyba nie, bo pewne tradycje, nasze wady narodowe np. pijaństwo, niezgoda, prywata są od wieków krytykowane i ciągle są aktualne, bardzo ważne jest, By każde kolejne pokolenie wychowywane było w tradycji wszystkiego, co w minionej historii naszego narodu było najlepsze, godne zastosowania we współczesnym życiu. Składa się na to program nauki w szkole, zapoznawanie młodzieży z najwybitniejszymi dziełami literackimi z przeszłości. Ważne jest też budzenie patriotyzmu, dumy z własnej historii, z osiągnięć polskiej nauki, bohaterstwa polskiego żołnierza, postawy najwybitniejszych Polaków: Kościuszki, Staszica, Chopina, Kopernika, Reymonta i wielu innych. Trzeba też ukazywać, że w dziejach Polski były okresy dużego rozwoju, że mieliśmy mądrych i dzielnych królów, oraz odnosiliśmy nie tylko klęski ale i znaczące zwycięstwa i to nie tylko we własnej obronie ale i  w walkach innych narodów o niepodległość. Tradycja jest więc ogromnie pomocna w procesie wychowania młodzieży, ukształtowania jej mentalności, moralności i postawy obywatelskiej. Nie tylko nauka w szkole ale i wychowanie w rodzinie odgrywa tu ogromną rolę. Opowiadane w dzieciństwie baśnie, stare powstańcze pieśni, wspomnienia dziadków i rodziców, dziecięce zabawy w wojsko- wszystkie te elementy składają się na to, w jakiej tradycji dziecko wyrasta.  W tym sensie każdy ma swoją własną indywidualną tradycję rodzinną. Oczywiście nie wszystko co stworzyli przodkowie jest dobre i słuszne. Tak więc można i trzeba odnosić się do przeszłości krytycznie, ciągle poddawać ją własnej ocenie, ale zawsze należy tradycję własnego narodu traktować z należytym szacunkiem. Poeta okresu pozytywizmu Adam Asnyk, napisał w swoim wierszu „Do młodych”. „Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy, choć macie sami doskonalsze wznieść, Na nich się jeszcze święty ogień żarzy I miłość ludzka stoi tam na straży I wy winniście im cześć.” To, co nam wydaje się często przestarzałe i mało ważne, dla ludzi  w tamtej epoce było bliskie, nowe i odkrywcze. „Każda epoka ma swe własne cele” – pisał Asnyk. Literatura powstająca w tych epokach cele te wyrażała. Ona jest wiec właściwa tej epoce, żadnej innej. Jeżeli ten sam motyw przejawia się w utworach różnych epok np. w poezji- modlitwa do Boga to przecież w każdej epoce poeta tą modlitwę inaczej formułuje, o co innego się modli, inaczej wyraża swe uczucia. Jakżeż inna jest wymowa modlitwy J. Kochanowskiego w „Hymnie do Boga” , w którym wielbi Boga za to, że stworzył dla człowieka piękny i użyteczny świat od „Hymnów’ J. Kasprowicza w których „wadzi się” z Bogiem o to, że dopuszcza istnienie zła na ziemi, a potem każe za nie człowieka. Dlatego tradycja jest czymś stałym, nie przemijającym. Każdy na nią się składa efektem własnego życia. Każde pokolenie dokłada następną „warstwę” w pokładach tradycji, wzbogaca ją dodając do niej coś nowego w miarę rozwoju powiększania wiedzy, aktualnych wydarzeń historycznych i politycznych. Istotne jest to by w tej tradycji, którą odziedziczą po nas następne pokolenia, nie musiały zbyt wiele pomijać wstydliwym milczeniem.