|
Spis treści:
Motyw domu i rodziny w
literaturze polskiej.
Motyw domu i rodziny, jak
widać, odnajdujemy we wszystkich epokach literackich. Może właśnie
dlatego, że rodzina stanowiła i stanowi podstawową komórkę, na której
opiera się całe społeczeństwo. W dawnych epokach, w okresie Polski
niepodległej, dom zapewniał rodzinie warunki materialne i był „szkołą
życia” dla przyszłych pokoleń. W okresie zaborów był również ostoją
tradycji i polskości. Czym bliżej jednak współczesności, tym więcej
utworów literackich przedstawia konflikty panujące w rodzinach polskich, a
nawet tragedie, do których w nich dochodzi. Dom i rodzina, coraz częściej
targana konfliktami, zatraca z czasem swoje podstawowe funkcje, przestaje
zapewniać bezpieczeństwo materialne i psychiczne.
Niewątpliwie
najważniejszą rolą, jaką może spełniać kobieta jest rola matki, która
wychowuje swe dzieci na szlachetnych i uczciwych ludzi, prawych obywateli,
szczerych patriotów. To matka w głównej mierze kształtuje osobowość
dziecka, wpływając na to, jakim będzie człowiekiem w dorosłym życiu. Każda
prawdziwa matka kocha też swe dzieci, cierpi ich cierpieniem, gotowa jest
za nie się poświęcać.
Cierpiące i
kochające matki pojawiają się już w literaturze starożytnej. Oto
nieszczęśliwa królowa Jokasta matka i żona Edypa na wieść o tym, że przez
wiele lat żyła w kazirodczym związku, popełniła samobójstwo. Królowa
Eurydyka, żona Kreona także popełnia samobójstwo, kiedy dowiaduje się o
śmierci swego syna Hajmona, który targnął się na swoje życie przy zwłokach
ukochanej Antygony.
Jednym z
najpopularniejszych motywów literatury średniowiecznej jest motyw Matki
Boskiej Bolejącej (Stabat Mater Dolorosa). Łacińska pieśń pod tym tytułem
powstała w XIII wieku.
Natomiast w
polskiej literaturze średniowiecznej jednym z najpiękniejszych,
poetyckich utworów jest "Lament świętokrzyski", znany też jako "Żale Matki
Boskiej pod krzyżem". Matka Boga w tym polskim utworze pozbawiona jest
atrybutów boskości. Jej cierpienie ma wymiar ludzki, są to przeżycia
zrozpaczonej matki, zmuszonej patrzeć na śmierć swego syna. Nieszczęśliwa
matka prosi o współczucie:
Maryja chciałaby
dzielić z synem jego mękę, błaga, aby przemówił do niej słowami ostatniej
pociechy, pragnie obmyć krew spływającą z jego
W "Trenach" lana
Kochanowskiego, napisanych po śmierci jego ukochanej córki pojawia się
matka Orszulki, a także matka samego poety. W trenie V zmarła Orszulka
została porównana do młodej oliwki, która została ścięta, przez nazbyt
gorliwego ogrodnika i padła pod nogi zrozpaczonej matki i ojca. W trenie
VI umierające dziecko żegna się ze swą matką słowami pieśni ludowej,
śpiewanej przez pannę młodą, opuszczającą dom rodzinny:
Śmiertelna jako i
ty twoja dziewka była, Póki jej zamierzony kres był, póty
żyła.
W literaturze
polskiego oświecenia obok postaci modnych dam, bezkrytycznie
naśladujących cudzoziemską modę pojawia się też pozytywny portret
prawdziwej matki Polki. Jest nią Podkomorzyna, matka Walerego z komedii
Juliana Ursyna Niemcewicza "Powrót posła". Wychowała ona swych synów na
prawdziwych obywateli i patriotów. Jeden z nich służy w kawalerii, drugi w
ziemskiej władzy administracyjnej, a najmłodszy Walery jest posłem na sejm
z ramienia stronnictwa patriotycznego. Podkomorzyna i jej mąż są
kochającymi rodzicami. którzy dobro i szczęście swych dzieci mają przede
wszystkim na względzie. Próbują nawet wpłynąć na decyzję starosty
Gadulskiego, który rękę swej jedynaczki Teresy chce oddać człowiekowi,
którego ona nie kocha, błędnie przypuszczając, że Szarmancki, deklarując
swą wielką miłość, nie zażąda posagu. Kiedy jednak okazuje się, że jest to
pospolity łowca posagów, wówczas oddaje Teresę Waleremu, tego zaś matka
nauczyła cenić zalety charakteru i kierować się sercem, a nie wielkością
deklarowanego posagu.
Literatura
romantyczna zdominowana została przez tematykę narodowo-wyzwoleńczą, gdyż
kraj nasz znalazł się w niewoli trzech państw zaborczych. Pojawiają się
więc w literaturze postacie matek, wychowujących swych synów na patriotów
i cierpiących po ich stracie.
Piękną kreację
Matki Polki stworzył Adam Mickiewicz w wierszu "Do matki Polki", napisanym
w lipcu 1830 roku, a więc niemal w przededniu wybuchu powstania
listopadowego, w drodze do Genui. Utwór rozpoczyna się apostrofą do
polskich matek, aby wychowywały swych synów na patriotów. jeśli ich
synowie zdradzają w dzieciństwie odwagę, szlachetność, muszą być
przygotowywani do późniejszego losu spiskowca i syberyjskiego zesłańca,
który walcząc skrycie i samotnie nigdy nie doczeka się należnej mu chwały.
Nie czeka go bowiem chwalebna śmierć na polu walki, lecz katorżnicza praca
na dalekiej Syberii. Toteż polskie matki zawczasu powinny przyzwyczajać
swych synów do czekającego ich losu:
Postać kochającej
i zrozpaczonej matki występuje też. w "Dziadach" Adama Mickiewicza, w
setnie rozgrywającej się w pałacu senatora Nowosilcowa, oddelegowanego z
Warszawy do Wilna dla poprowadzenia śledztwa filomatów i filaretów. W
wileńskim więzieniu znajduje się też młody Rollison, uczeń wileńskiego
gimnazjum, który został tak dotkliwie pobity w czasie śledztwa, że sam
senator zdziwił się, iź chłopiec jeszcze żyje. Wkrótce do senatora
przybywa matka Rollisona. Jest w towarzystwie Kmitowej, gdyż sama jest
niewidoma. Jest zrozpaczona, złamana bólem, zaniepokojona o los syna
jedynaka. Jest wdową, a syn to jedyna nadzieja jej życia. Została
dopuszczona przed oblicze senatora tylko dzięki protekcji księżnej, która
napisała w tej sprawie. Matka wie, że jej syna okrutnie pobito, btaga o
możliwość widzenia się z nim. W końcu uzyskuje zgodę jedynie na to, aby
ksiądz Piotr zobaczył się z nim. Biedna matka prosi jeszcze o poparcie
młodą pannę, uczestniczkę odbywającego się właśnie balu u senatora.
Senator obłudnie wyznaje, że nic nie wiedział o całej sprawie. Pełna
nadziei Rollisonowa wyznaje, że zawsze wierzyła w szlachetność
Nowosilcowa, który jedynie jest otoczony zgrają łotrów, Niestety zaraz po
jej wyjściu senator postanawia w niezwykle perfidny sposób pozbyć się
niewygodnego więźnia, o którego pyta zbyt wiele ważnych osobistości.
Oprawcy rozmyślnie umożliwiają mu samobójstwo, otwierając okienko jego
celi. Nieszczęśliwa matka jeszcze raz wtargnęła do salonu, zakłócając
trwający bal. Przeklina oprawców swego syna i pada na wpół zemdlona. Po
chwili ksiądz Piotr uzyskuje nagle zezwolenie, po uderzeniu pioruna, który
zabił Doktora, aby pójśc z panią Rollison do umierającego syna.
Niezwykle głębokie
i szczere uczucie łączyło z matką Juliusza Słowackiego. Skazany na
rozstanie 2 nią od wczesnej młodości jest autorem pięknych, wzruszających
listów, które pisał do niej przez całe życie. Także w wielu utworach
lirycznych kreśli portret swej matki.
W wierszu
"Testament mój", będącym swoistym pożegnaniem matki, przyjaciół i
wszystkich rodaków, prosi, aby po śmierci jego serce została spalone w
aloesie i oddane właśnie matce. Matka spotkała się z synem przed jego
śmiercią. Na prośbę Słowackiego podążyła z dalekiej Litwy do Wrocławia w
1848 r., gdzie przybył również poeta na wieść o wybuchu powstania w
Wielkopolsce, aby wziąć udział w pracach Komitetu Narodowego. Był już
wówczas ciężko chory i wkrótce potem Zmarł.
W epoce
pozytywizmu nadal funkcjonował portret matki Polki. Kobiety polskie na
znak żałoby po powstańcach przez wiele lat chodziły w czerni. Na czarno
ubiera się, mimo iż od powstania minęło dwadzieścia kilka lat, pani
Andrzejowi Korczyńska, wdowa po uczestniku powstania styczniowego.
Wychowuje ona samotnie swego syna Zygmunta, a poległego męża czci, jako
bohatera narodowego. Ma nadzieję, że syn także wyrośnie na patriotę,
zostanie malarzem i upamiętni czyn swego ojca. Niestety syn zawiódł jej
wszystkie nadzieje. Wyrósł na egoistę i kosmopolitę, który wolał przebywać
za granicą niż we własnej ojczyźnie. Ojca nazwał niebezpiecznym szaleńcem
w wysokim stopniu niebezpiecznym, malarstwo także go nudziło. W końcu
zaproponował matce, aby sprzedali majątek i wyjechali za granicę.
Nieszczęsna pani Andrzejowa stwierdziła wówczas, że był to
najstraszniejszy dzień w jej życiu od śmierci męża.
Kobieta matka
zatroskana o los niemowlęcia pozostawionego w chacie bez opieki występuje
w krótkiej nowelce Stefana Żeromskiego pt. "Zmierzch". Gibałowa pracuje
wraz z mężem od świtu do nocy przy kopaniu torfu. Jest to walka o
przetrwanie, o pokonanie biedy i głodu. Im robi się później, tym częściej
Gibałową ogarnia strach o to maleństwo, pozostawione w chacie. Męża jednak
także się boi, bo przecież już niejednokrotnie ją bił. Toteż mimo
zbliżającego się zmierzchu i wielkiej trwogi Gibałowa kopie nadal, chociaż
pierwsze gwiazdy pojawiają się już na niebie.
Tragiczne są losy
Jadwigi Barykowej, matki Cezarego, głównego bohatera "Przedwiośnia"
Stefana Żeromskiego. Wydana za mąż wbrew swej woli za Seweryna Barykę,
podążyła wraz z nim z rodzinnych Siedlec do dalekiego i obcego jej Baku.
Chociaż w kraju pozostał jej ukochany Szymon Gajowiec, Jadwiga okazała się
dobrą żoną i wzorową matką. Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa
Seweryna wcielono do rosyjskiej armii, skąd zbiegł do legionów
Piłsudskiego. Jadwiga pozostała sama w obcym kraju z dorastającym synem.
Dotąd bardzo niesamodzielna i całkowicie zależna od męźa, teraz robiła
wszystko, aby swemu jedynakowi zapewnić jakie takie warunki egzystencji.
Z narażeniem własnego życia wyprawiała się na wieś, aby za olbrzymie sumy
zdobyć mąkę i nocą upiec chleb lub podpłomyk. Opuszczona przez męża,
zatroskana o los syna, przed którym w starych ruinach musiała skrywać
część rodzinnego skarbu, rozmyślała o rewolucji:
Cezary początkowo
nie zdawał sobie sprawy z bezgranicznego poświęcenia matki, której siły
wciąż malały. Pracowała przecież jak służąca, prała, sprzątała, gotowała.
Posiwiała gwałtownie, zgarbiła się, zaczęła się podpierać sękatym kijem.
Wówczas dopiero Cezary dostrzegł jej wyprawy
W okresie drugiej
wojny światowej odżywa w literaturze portret matki Polki, kobiety
patriotki. Odnajdujemy go w wierszu Krzysztofa Kamila Baczyńskiego "Elegia
o... chłopcu polskim". Jest to monolog liryczny zrozpaczonej matki,
skierowany do poległego syna, który będąc u progu swego życia, został
pozbawiony pięknych snów i marzeń, osaczony przez historię, musiał stać
się uczestnikiem tragicznych wojennych wydarzeń:
Przemierzając nocą
partyzanckie szlaki młody żołnierz uczył się swej ziemi ojczystej "na
pamięć". Niestety nadeszła ta czarna, tragiczna noc, kiedy "polskiego
chłopca" trafiła kula wroga. Oto wizja śmierci widziana przez cierpiącą
matkę:
Równie tragiczna
jest sytuacja tytułowej bohaterki wiersza Tadeusza Różewicza "Matka
powieszonych". Poeta, nawiązując do wydarzeń wojennych, przedstawia
rozpaczającą, obłąkaną po stracie synów matkę. Poeta stosuje sugestywne
metafory, pisząc o matce, która "siwą głowę niesie w rękach, jak ciężką
bryłę", porównując ją do "pomylonej syreny", która "wyje do obrzękłego
księżyca". Najbardziej jednak trapi poetę obojętność ludzi, głuchych na
cierpienie nieszczęśliwej kobiety, która "ociera się o szorstką skórę
tłumu".
Podobny motyw
znajduje się w wierszu Czesława Miłosza zatytułowanym "Ballada". Utwór
został napisany w 1958 roku w Montgeron, dedykowany Jerzemu
Andrzejewskiemu, a poświęcony poległemu w czasie powstania warszawskiego
Tadeuszowi Gajcemu. Jednocześnie jest wyrazem poetyckiego hołdu, złożonego
matce Polce, rozpaczającej po stracie jedynego syna, pielęgnującej
pieczołowicie jego grób. Dla cierpiącej matki czas zatrzymał się w
miejscu, chociaż inni powrócili już do normalnego życia. Myśli
nieszczęśliwej matki są pełne goryczy -nie tylko narzeczona i przyjaciele
zapomnieli o nim, osąd historii też jest niesprawiedliwy:
Czas zatrzymał się
nie tylko dla cierpiącej matki, ale także dla jej poległego syna, który
już, na zawsze pozostanie dwudziestodwuletni. Tragizm śmierci młodego
bohatera potęguje stwierdzenie, że już nigdy nie usłyszy on huku lodów w
rzece wiosną, nie zobaczy rozkwitającego w ciemnym lesie zawilca, nie
poczuje odurzającego zapachu czeremchy. Tragiczny jest ów bezsens śmierci
w zestawieniu z odwieczną urodą przyrody. Matce pozostały wspomnienia i
tragiczne, pełne rozterek pytanie:
Sylwetkę
cierpiącej matki kreuje też Leon Kruczkowski w dramacie "Niemcy". Jest nią
Norweżka pani Soerensen, która w okupowanej przez hitlerowskie Niemcy
ojczyźnie przychodzi błagać Williego Sonnenbrucha o łaskę dla jej
więzionego i torturowanego syna. Zalękniona i Zrozpaczona, gotowa jest za
bezcen oddać drogocenny naszyjnik, rodzinny klejnot, nie wiedząc, że
brutalny gestapowiec perfidnie wykorzystuje sytuację, drwi z jej
macierzyńskich uczuć, obiecując uwolnić więżnia, który jak się później
okazało już wcześniej "wymknął im się z rąk", gdyż zmarł w trakcie tortur.
Postępowanie Willego jest tym bardziej nieludzkie, że naszyjnik wyłudził
on od nieszczęsnej pani Soerensen dla swojej matki, którą rzekomo bardzo
kochał.
Piękne i szlachetne postaci
kobiece w literaturze.
Kobieta nie rozporządza własnym
ciałem, lecz jej mąż;
też i mąż nie rozporządza
własnym ciałem, ale żona.
(I List do Koryntian)
Litwinka, dziewica – bohater,
Wódz Powstańców – Emilija
Plater.
Jej nieugiętą, żołnierską
postawę podczas powstania listopadowego artysta uznał za precedens godny
upamiętnienia. Przedstawił więc Plater jako wyjątkowo walecznego
wojownika, który mimo że był reprezentantem płci pięknej, dorównywał
odwagą i poświęceniem innym dowódcom. Miernikiem wielkości Emilii uczynił
Mickiewicz ogrom żalu, jaki żołnierze i prości ludzie okazali przy jej
śmierci. Przy umierającej czuwały bowiem tłumy wieśniacze, które zbiegły
się z okolicznych wiosek, oraz partyzanci, którym przewodziła. Odejście
bohaterskiej dziewczyny wzbudza gorycz i smutek nawet u najbardziej
oswojonych ze śmiercią kościuszkowców:
Nawet starzy Kościuszki
żołnierze,
Tyle krwi swej i cudzej wylali,
łzy ni jednej – a teraz płakali
I mówili z księżami pacierze.
U wielu zgromadzonych przy
zwłokach rycerza zaskoczenie wzbudza fakt, iż ten nieprzeciętnej odwagi
wojownik okazał się kobietą. Jej łagodne oblicze i dziewczęce kształty nie
pasują bowiem do wizerunku pułkownika zaprawionego w boju. Ale to właśnie
kobieca czułość i wrażliwość stała się przyczyną ogromnego przywiązania,
jakim darzyli ją ludzie. Ta krucha kobietka umiała w doskonały sposób
wyważyć w sobie cechy mężnego bojownika i delikatnej niewiasty. Pogodzenie
bezwzględności i surowości z ciepłym i matczynym stosunkiem do żołnierzy
uczyniło z niej świetnego dowódcę. Sławiąc imię Emilii Plater, warto
zaznaczyć, iż jest to postać prawdziwa, historyczna, a poetycka wizja jej
śmierci zawarta w liryku Śmierć Pułkownika jest tylko oddaniem hołdu
bohaterce przez wieszcza.
Kobieta srała się
bohaterka utworów literackich od zarania dziejów literatury, jest przecież
matka, żoną, przedmiotem uwielbień i zachwytów, źródłem miłosnych
cierpień. Oczywiście jej rola i pozycja w życiu społecznym, rodzinnym i
politycznym ulegała zmianie w miarę upływu wieków. Dziś niewiarygodne
wydają się nam czasy, kiedy kobiecie nie wolno było zagrać roli w teatrze,
ani nawet zasiąść na widowni, a potem jeszcze przez długie wieki zostać
studentką wyższej uczelni. Minęły jednak wieki i dziś kobieta zajmuje
równorzędne z mężczyzną miejsce w społeczeństwie, a także we wszystkich
dziedzinach życia politycznego i kulturalnego.
Jedną z
najpiękniejszych postaci greckiej literatury jest niewątpliwie Antygona,
tytułowa bohaterka dramatu Sofoklesa, wspaniała córa króla Edypa,
pochodząca 2 naznaczonego piętnem tragizmu rodu Labdakidów. Jest kochającą
siostrą, odważną kobietą, śmiało przeciwstawiającą się bezdusznym nakazom
króla Kreona, do końca wierną nakazom religijnym, tradycji, a przede
wszystkim samej sobie, nakazom własnego sumienia. Jej brat Polinejkes,
walcząc o tron tebański z Eteoklesem został uznany za zdrajcę, toteż Kreon
wydał zakaz grzebania ciała zdrajcy, podczas gdy uznany za obrońcę
Eteokles został pochowany z wszelkimi honorami. Antygona nie
podporządkowała się temu okrutnemu zakazowi, gdyż nakazy religijne i
miłość do brata okazały się ważniejsze. Podziwu godna jest wielka siła
charakteru tej bohaterki, która nie zawahała się poświęcić własnego,
młodego życia w obronie ideałów, które uważała za słuszne.
Jednym z
najpiękniejszych, najbardziej wzruszającym, średniowiecznym utworem jest
"Lament świętokrzyski", znany też jako "Żale Matki Boskiej pod krzyżem".
Motyw Matki Bolejącej pod krzyżem jest bardzo popularny w literaturze i w
sztuce, począwszy od XIII wieku, kiedy powstała łacińska pieśń "Stabat
Mater Dolorosa". W polskiej pieśni Matka Boska została pozbawiona
atrybutów boskości. Cierpienie zrozpaczonej matki, zmuszonej patrzeć na
śmierć swego syna, jest ukazane w wymiarze czysto ludzkim, kiedy prosi ona
innych o współczucie:
Matka chciałaby
dzielić z synem jego mękę, błaga, aby przemówił do niej słowami ostatniej
pociechy, pragnie obmyć krew, spływającą z ran, niestety ciało ukochanego
syna zostało zawieszone na wysokim krzyżu. W końcu matka Jezusa zwraca się
do wszystkich matek, życząc im przede wszystkim, aby nie musiały cierpieć
tak, jak ona sama.
Najpiękniejszy
hołd kobiecie, żonie i matce złożył tan Kochanowski w pieśni "Może kto
ręką sławy dostać w boju..." Tak więc mężczyzna może zdobyć sławę, władzę
i majątek, ale próżne będą jego starania, dopóki ich nie ozdobi uczciwa
żona, podpora domu i rodziny, umiejąca umiejętnie zapobiegać troskom,
pocieszyć, strzec majątku i doglądać gospodarstwa, rodzić dzieci, które są
osłodą ludzkiego życia.
Kobieta
postrzegana była przez renesansowego poetę również jako obiekt miłosnych
uniesień i zachwytów. We fraszce "Do dziewki" Kochanowski wyznaje, że
ustawicznie tęskni do swej ukochanej, kiedy jej nie ma, wydaje mu się, że
zabrakło słońca na niebie, a gdy wreszcie się pojawia, ciemna noc wygląda
jak słoneczny, promienny dzień. Oto ile radości może wnieść do życia
piękną kobieta.
Niemal wyłącznie
składaniem komplementów pięknym damom zajmował się przedstawiciel baroku
dworskiego w polskiej literaturze Jan Andrzej Morsztyn. W wierszu ;,O swej
pannie" wyznaje, że cera jego panny jest bielsza niż świeżo spadły śnieg,
marmur z Carrary, nieużywane perły i kwiat lilii, a w sonecie "Cuda
miłości" stwierdza, że wszystkie pociechy życia skupiają się w oczach
ukochanej dziewczyny, aby w wierszu "Niestatek" stwierdzić pół żartem pół
serio, że największym zc znanych mu paradoksów jest kobieca stateczność.
Nie zawsze jednak
portrety kobiet w literaturze były tak pozytywne i piękne. Przesycona
dydaktyzmem epoka oświecenia przyniosła negatywne wizerunki kobiet, pełne
krytycyzmu i dezaprobaty.
Ignacy Krasicki w
satyrze "Żona modna" przedstawił portret kobiety, która w pogoni za
cudzoziemską modą doprowadza swego męża do ruiny majątkowej. Nie żałujemy
zbytnio pana Piotra, gdyż ożenił się ze względu na owe "wsie dziedziczne".
Żona w intercyzie ślubnej zastrzegta sobie, że zimy spędzać będzie w
mieście, w towarzystwie francuskiej damy do towarzystwa, na wieś zaś miała
jechać w angielskiej karecie, koniecznie na resorach, a ponieważ zabrała
ze sobą kanarka w klatce, suczkę, kotkę z kociętami i mysz na łańcuszku,
pan Piotr z trudem znalazł miejsce dla siebie, biorąc klatkę pod pachę, a
suczkę na nogi. Żona po przybyciu na miejsce zażądała zwolnienia starej
służby, aby przyjąć modnych cukierników i pasztetników, szlachecki dworek
zamieniła w pałac z salonem zdobionym tttarmurami, bawialnią, oddzielnymi
sypialniami, pokojami do strojów, dla służących.
Podobne zmiany
wprowadza modna dama w ogrodzie, gdzie króluje modny wówczas
sentymentalizm i rokokowy smak - gaiki, belwederki, cyprysy, altanki,
szemrzące strumyki, domek pustelnika, meczecik i kościół Diany, "wszystko
jakby od niechcenia, jakby dla igraszki". W tej scenerii oglądamy żonę
modną, pełną afektów czytelniczkę francuskich i angielskich romansów:
Katastrofa
nastąpiła wówczas, gdy w czasie fajerwerków urządzonych dla gości zapaliły
się stodoły, a pożar gasił nieszczęsny gospodarz sam. Analogiczny portret
żony modnej zaprezentował Julian Ursyn Niemcewicz w komedii politycznej
pt. "Powrót posła". Jest nią starościna Gadulska, która wciąż popisuje się
swą pozostawiającą wiele do życzenia angielszczyzną, a żyjąc w świecie
Francuskich romansów naiwnie wierzy w szczerość uczuć Szannanckiego do
Teresy. Popada w konflikt z mężem, który chce zbudować młyn wodny w
miejscu, gdzie ona ma zamiar urządzić modne wodospady i kaskady.
W epoce romantyzmu
echa tego negatywnego stosunku do sfrancuziałych dam odnajdujemy w epopei
Adama Mickiewicza "Pan Tadeusz". Ten typ kobiety reprezentuje Telimena,
tak chętnie przyjmująca romantyczne pozy. Autor nie traktuje jej z tak
zjadliwą ironią jak Ignacy Krasicki tytułową bohaterkę swej satyry, a
raczej z dobrotliwym i wyrozumiałym uśmiechem. Śmieszą czytelnika jej
wytrwałe zabiegi o zdobycie męża, nie mające przecież nic wspólnego z
prawdziwym, romantycznym uczuciem. Początkowo Telimena wiąże swe nadzieje
z o wiele młodszym Tadeuszem, potem obiektem jej zainteresowań staje się
Hrabia, zamieniony z konieczności na Rejenta, który jednak musi zgolić
wąsy, a staropolski kontusz zamienić na frak.
Generalnie jednak
w epoce romantyzmu spotykamy uwielbienie dla kobiet, związane z nowym
pojęciem romantycznej miłości, która zawsze była namiętnością świadczącą o
dominacji uczuć nad rozumem. Miłość ta jest najczęściej nieszczęśliwa i
prowadzi bohatera do samobójczej śmierci. Kochanek zawsze idealizuje swą
wybrankę, nie dostrzega jej wad. Takim romantycznym, nieszczęśliwym
kochankiem jest Gustaw, bohater IV części "Dziadów" Adama Mickiewicza,
który jest błąkającym się po świecie duchem, opowiadającym swemu byłemu
nauczycielowi, unickiemu księdzu dzieje swej nieszczęśliwej miłości oraz
śamobójczej śmierci. W znanym monologu lirycznym Gustawa uczucia
rozpaczy, miłości, uwielbienia, żalu, gniewu, ironii i czułości, pogardy i
uwielbienia, oburzenia i tkliwości naktadają się na siebie, dochodząc do
szczytu w znanym wyznaniu:
Kobieto! pucku
marrry! ty wietrzna
istoto. Postaci
twojej zazdroszeZ4 anieli,
A duszę
gorsza
masz, gorszą niżeli...! Przebóg! tak ciebie oślepilo ztoto!
honorów
świecqca
bańka, wewnątrz pusta.
Kobieta niewierna,
lękająca się męża staje się zbrodniarką w balladzie Adama Mickiewicza
"Lilie". Poeta wykorzystuje tu znany ludowy motyw o pani, która zabiła
pana. Akcję utworu umieszcza w średniowieczu, kiedy Bolesław Śmiały
"poszedł na Kijowiany". Bohaterka utworu nie dochowała mężowi wierności,
toteż kiedy powrócił z wyprawy zamordowała go. Jednak popełniona zbrodnia
burzy jej spokój, nie pozwala zachować równowagi psychicznej. Dręczą ją
wyrzuty sumienia, a dzieci wciąż pytają, co się stało z ojcem, który
dopiero co powrócił. Najgorsze są jednak noce, gdy duch zamordowanego
błąka się po zamku, wołając: To ja, dzieci, wasz tato.
Bohaterka jednak
nie czuje skruchy, z przerażeniem odrzuca propozycję Pustelnika, który
chce wskrzesić zamordowanego męża, ma jedynie
Nieszczęśliwą,
zdradzoną i doprowadzoną do samobójstwa kobietą jest bohaterka ballady
"Rybka", wiejska dziewczyna uwiedziona, a potem porzucona przez panicza. W
dniu ślubu swego ukochanego z bogatą księżną, Krysia topi się w jeziorze,
pozostawiając pod opieką wiernego, dworskiego sługi swe mate dziecię.
Nieszczęśliwa i
niekochana jest także Maria, żona hrabiego Henryka, bohaterka dramatu
Zygmunta Krasińskiego p.t. "Nieboska komedia". Zafascynowany romantyczną
poezją hrabia zapomina o złożonych małżeńskich przysięgach, a żona nie
mogąc znieść obojętności męża popada w obłęd i wkrótce umiera.
W życiu Kordiana,
bohatera dramatu Juliusza Słowackiego pojawiają się dwie kobiety Laura i
Wioletta. Laura, starsza od niego nie odwzajemnia jego młodzieńczej
miłości, a Wioletta jest kobietą, której uczucie można kupić za pieniądze.
Rzuciła ona angielskiego lorda nie dla samego Kordiana, lecz dla sznura
pereł, który jej darował. Przyrzeka mu miłość i całkowite oddanie, ale
kiedy dowiaduje
się, że Konrad
jest bankrutem, przegrywającym w katty nie tylko zamek ojców, ale jej
własne klejnoty, odkrywa swe prawdziwe oblicze. Za chwilę jednak ponownie
wyznaje Kordianowi miłość, gdy dowiaduje się, że ukrył swój majątek w
złotych podkowach konia. Natychmiast decyduje się na ucieczkę z ukochanym,
ale kiedy Kordian oświadcza, że koń zgubił złote podkowy, przeklina
Kordiana nazywając go "wężem adamowym".
Epoka pozytywizmu
przynosi bardzo zróżnicowane portrety literackie kobiet. Pozytywiści
rozpoczęli walkę o emancypację kobiet, o ich prawo do samodzielnego
decydowania o swoim losie. Takie wtaśnie postacie kobiece kreuje Eliza
Orzeszkowu w powieści "Nad Niemnem".
Jedną z takich
postaci jest legendarna Cecylia, żona Jana, bogata szlachcianka, która
pokochała chłopa. Ponieważ legendarni przodkowie Bohatyrowiczów żyli w
szesnastym wieku, Cecylia wiedziała, że środowisko szlacheckie nigdy nie
zaakceptowałoby jej wyboru. Opuściła więc dom i podążyła za Janem w sam
Środek nadniemeńskiej, litewskiej puszczy, którą w trudzie i znoju
karczowali. Cecylia bohatersko znosiła trudy niewygodnego i koczowniczego
życia, była wierną i dzielną towarzyszką życia, matką dwanaściorga
dzieci. Podobny los mógł czekać Martę Korczyńską, która w okresie
wspólnych przygotowań do powstania styczniowego poznała i pokochała z
wzajemnością chłopa z zaścianka Anzelma Bohatyrowicza. Chociaż sama była
ubogą rezydentka w domu Benedykta Korczyńskiego jednak lękała się reakcji
swego środowiska i nie zdecydowała się na ten "mezalians". Pozostała
samotna przez całe życie, a ciężka praca także jej nie ominęła, gdyż
pełniła w domu Benedykta rolę gospodyni.
Nie popełniła
błędu swej ciotki Marty Justyna Orzelska, również uboga rezydentka w domu
Benedykta Korczyńskiego. Ona także odwzajemniła gorącą miłość Janka
Bohatyrowicza, ale jej nie odrzuciła. Nie lękała się reakcji krewnych,
postanowiła sama decydować o swoim losie, toteż z całą świadomością
odrzuciła propozycję romansu Zygmunta Korczyńskiego oru oświadczyny
bogatego arystokraty Teofila Różyca i zdecydowała się wyjść za mąż za
chłopa, którego pokochała. Ciężkiej pracy się nie bała, gdyż próbowała
pracować na polu Janka w czasie żniw, a zgodnie z pozytywistycznym
przekonaniem wierzyła, że to właśnie praca nada sens jej bezwartościowemu
dotychczas życiu. Justyna Orzelska należy do najpiękniejszych,
powieściowych postaci, a zapewne też do najwspanialszych kreacji w
literaturze pozytywistycznej.
W tej samej grupie
powieściowych bohaterek znajduje się Maria Kirłowa, która sama prowadzi
gospodarstwo, wychowując pięcioro dzieci i kształcąc je. Jej mąż Bolesław
Kirło jest salonowym bawidamkiem, którego nie obchodzi los własnej
rodziny.
Jaskrawym
przeciwieństwem przedstawionych kobiet jest Emilia Korczyńska, żona
Benedykta. Ona również nie splamiła się żadną pracą, nie dostrzegała
wysiłków męża, nie doceniała wartości jego ciężkiej pracy, wręcz
przeciwnie miała do niego ustawiczne pretensje, że jest zaniedbywana.
Domagała się, aby mąż zamiast zajmować się gospodarstwem, "przesiadywać
zaczął w jej gniazdku, razem z nią czytając w trzech językach powieści i
podróże i długimi godzinami miłośnie w oczy jej patrząc..." Wychowana na
sentymentalnych romansach nie miała pojęcia o życiu ani o otaczającym ją
świecie. Była typową egotyczką, osobą myślącą tylko o sobie, wciąż
uskarżała się na globusa, ale jej choroba też prawdopodobnie była
wymyśloną pozą.
Typową
emancypantką i pozytywistką była też Stasia Bozowska, bohaterka noweli
Stefana Żeromskiego, wykreowana niemal na przełomie pozytywistycznej i
młodopolskiej epoki. Bohaterka pracowała jako wiejska nauczycielka,
otoczona prawdziwą miłością i szacunkiem wiejskiego
Nie złamały jej
żadne przeciwności losu, poddała się dopiero chorobie, a ponieważ ratunek
przyszedł za późno, umarła na tyfus. To właśnie ona zasłużyta sobie na
miano siłaczki, gdyż okazała się silniejsza chociażby od swej sympatii z
lat młodości Pawła Obareckiego, który rozpoczynał pracę prowincjonalnego
lekarza z takimi samymi ideatami, ale natrafiwszy na opór konserwatywnego
środowiska miasteczka Obrzydłówka, bardzo szybko rezygnuje z realizacji
pozytywistycznego hasła "pracy u podstaw".
Wzruszającą
powieściową kreację przedstawił Stefan Żeromski w "Ludziach bezdomnych" w
postaci Joasi Podborskiej. Jest ona guwernantką sióstr Wandy i Natalii
Orszeńskich, wnuczek pani Niewadzkiej. Joanna pochodziła ze szlacheckiej
rodziny, niestety rodzice jej wcześnie zmarli. Podborska zamieszkała u
ciotki, a kiedy ukończyła pensję w Kielcach, rozpoczęła pracę guwernantki.
Tomasza Judyma poznała w Paryżu, a powtórnie zetknęła się z nim w Cisach.
Tam właśnie zrodziło się ich uczucie. Judym, wielki społecznik występujący
zawsze i wszędzie w obronie ludzi biednych natychmiast dostrzegł, że
Joanna prowadzi w Cisach szkółkę dla wiejskich dzieci. Dzielnie też
pomagała w pielęgnowaniu chorych na malarię mieszkańców czworaków. Byłaby
zapewne godną towarzyszką życia dla Judyma. Po awanturze z Krzywosądem
Judym wyjeżdża do Zagłębia, wkrótce też przyjeżdża Joasia, aby ostatecznie
wyjaśnić zaistniałą między nimi sytuację. Przezwyciężając dziewczęcą
wstydliwość nie ukrywa, że bardzo go kocha i gotowa jest dzielić z nim
trudy życia, a także nieść bezinteresowną pomoc wszystkim potrzebującym.
Jak każda kobieta masy o szczęściu, rodzinie, tym bardziej, że sama byty
sierotą. Niestety zostaje odtrącona przez ludyma, któremu wydaje się, źe
małżeństwo skłoni go do troski o los najbliższych, a wówczas zmuszony
zostanie do rezygnacji z własnych ideałów, nie będzie mógł spłacić tego
"przeklętego długu" wobec klasy, z której się wywodzi.
Interesujące
kreacje kobiece zaprezentował Władysław Stanisław Reymont w "Chłopach".
Hanka, żona Antka Boryny, to kochająca matka i żona. Zdradzana i
poniewierana przez własnego męża, wypędzona z domu wraz z Antkiem i
dziećmi przez zazdrosnego Macieja, podejmuje walkę o zapewnienie bytu
rodzinie. Podczas gdy Antek pije w karczmie i przeżywa swój zawód miłosny,
ona, zamieszkując w ciasnej komorze u swego ojca, starego Bylicy,
wynajmuje się do różnych prac, zimą zbiera chrust na opał w lesie. Potrafi
nawet w sposób kategoryczny i zdecydowany przeciwstawić się mężowi, który
zabrania jej przyjmować czegokolwiek od starego Boryny. Kiedy Antek
zostaje aresztowany, a Maciej ciężko ranny, Hanka natychmiast przeprowadza
się wraz z dziećmi do domu teścia, aby strzec mężowskiego majątku.
Opiekuje się teściem, wyręczając jego młodą źonę Jagnę, która w tym czasie
ugania się za wójtem. Waruje jak pies, zdobywa zaufanie starego Macieja,
który informuje ją, gdzie ukrył pieniądze. W ten sposób udaje się jej
przejąć je przed kowalem, zięciem Macieja. Za zdobyte pieniądze udaje się
jej "wykupić" męża z więzienia, który po powrocie zastaje gospodarstwo w
jak najlepszym porządku. Stanowczo też przeciwstawia się mężowskim
projektom wyjazdu za granicę, przyrzekając, że będzie strzec majątku, nikt
ani morgi "z jej pazurów nie wydasz'', kiedy Antek będzie odsiadywał karę
za zabójstwo gajowego.
Zupełnie odmiennym
typem kobiety jest Jagna, córka Dominikowej Pacześ. Lipczaki traktują ją
jak wiejską ladacznicę, jednak sam autor kreuje tę postać z dużą dozą
sympatii. Jest młodą, najpiękniejszą we wsi dziewczyną, posiadającą też
pewien zmysł artystyczny i wrażliwość estetyczną, o czym świadczą piękne
wycinanki jej roboty. Wydana za mąż za starego Borynę bez pytania jej o
zgodę, czuje do niego niechęć i fizyczną odrazę, a przy tym pragnie
miłości, toteż nie odrzuca żadnego z adoratorów. Miłość ukazana jest przez
Reymonta jako instynkt biologiczny, nad którym nie można zapanować. Jagna
sama wyznaje, że czuje "jakiś ucisk w dołku", toteż nie może oprzeć się
żadnemu mężczyźnie, każdy ją zniewala. Dopiero Jasia, syna organisty
obdarza innym, bardziej platonicznym uczuciem.
Dwie oszukane
przez jednego mężczyznę kobiety są bohaterkami powieści Zofii Nałkowskiej
"Granica". Jedną z nich jest Justyna Bogutówna, córka kucharki, którą
Zenon poznał w czasie letnich wakacji, spędzanych u rodziców w Boleborzy.
Chociaż wcześniej młody Ziembiewicz potępiał liczne romanse ojca, sam bez
oporu wszedł w boleborzański schemat. Po ukończeniu studiów, już jako
redaktor "Niwy", kontynuuje romans z Justyną, spotkaną przypadkowo na
ulicy. Dziewczyna jest załamana po śmierci matki, czuje się nieszczęśliwa,
bezradna i osamotniona. W rozmowie z Joasią Gołąbską, u której tymczasowo
się zatrzymała wyznaje, że właśnie z Zenonem wiąże swą dalszą przyszłość,
informując, że ma kogoś, kto właśnie studiuje w Paryżu. Natomiast zupełnie
inaczej traktuje tę znajomość Zenon, któremu ani przez myśl nie przeszło,
aby żenić się z córką kucharki. Zaprasza wprawdzie Justynę do hotelowego
pokoju, ale tylko dlatego, aby pocieszyć ją po śmierci matki. Spotyka się
z nią jeszcze wielokrotnie, co jednak nie przeszkadza mu oświadczyć się
Elżbiecie Bieckiej, którą darzył uczuciem od wczesnej młodości, a która
jest jednocześnie o wiele bardziej stosowną kandydatką na żonę. Tą drugą
oszukaną kobietą jest właśnie Elżbieta Biecka, przyjmująca oświadczyny
robiącego świetną karierę młodego Zenona, który dyskretnie przemilczał swą
znajomość z Justyną. Kierowana szlachetnym odruchem Elżbieta,
dowiedziawszy się, że Justyna jest w ciąży z Zenonem, próbuje zerwać
zaręczyny, wyjeżdżając do matki do Warszawy. Zenon jednak podąża za nią i
uzyskuje przebaczenie. Oszukana i zdradzona Justyna dopiero teraz
przekonuje się, że jej ukochany Zenon nigdy nie miał wobec niej uczciwych
zamiarów. Ulegając jego sugestiom nieszczęśliwa Justyna decyduje się na
przerwanie ciąży. Obserwując szczęśliwe życie Ziembiewicza, spoglądając
ukradkiem na ich małego synka, Justyna popada w coraz większą depresję
psychiczną, dręczą ją wyrzuty sumienia. Instynktownie obwinia Zenona, w
końcu' wtargnąwszy do gabinetu prezydenta oblewa jego twarz żrącym kwasem.
Twierdzi, że przysłali ją umarli, a myśli o swym nienarodzonym dziecku.
Oślepiony i skompromitowany w opinii małego miasteczka Zenon popełnia
samobójstwo, a jego żona wyjeżdża za granicę, pozostawiając małego
Waleriana pod opieką matki Zenona. To właśnie on swym postępowaniem
skrzywdził dotkliwie obie kobiety, oszukując je i wykorzystując, a wciąż
nie mając sobie nic do zarzucenia. Nic przecież nie obiecywał Justynie, a
kiedy żądała pomocy nigdy jej nie odmawiał. Wyszukiwał dla niej coraz to
nowe miejsca pracy, zapewniał opiekę lekarską. Wobec Elżbiety także nie
czuł się winny. Przecież ostatecznie powiedział jej o istnieniu Justyny,
cały czas miał też zamiar przerwać swój sekretny romans. Każdy swój
nikczemny uczynek umiar wytłumaczyć, a granicę odpowiedzialności moralnej
przekroczył w niedostrzegalnym dla siebie momencie życia. Jej istnienie
uświadomiła mu dopiero żona Elżbieta, kiedy już we dwoje nie umieli
zapanować nad piętrzącymi się problemami, mówiąc:
Chodzi o to, że
musi coś przecież istnieć. Jakaś granica,
za którą nie
wolno przejść, za która przestaje się być sobą. W okresie
wojny i okupacji hitlerowskiej kobiety w takim samym stopniu jak mężczyźni
stawały się ofiarami faszystów. Zaroiło się od tragicznych postaci
kobiecych w "Medalionach" Zofii Nałkowskiej. Opowiadanie "Dno" jest
relacją kobiety - najpierw więzionej na Pawiaku, a potem deportowanej do
Niemiec. Opowiada ona między innymi o straszliwych warunkach, w jakich
odbywała się ta deportacja. W każdym wagonie jechało po sto kobiet,
stojących ciasno jedna obok drugiej. Każda dostała na tatą drogę bochenek
chleba, a podróż trwała w zaplombowanym wagonie, w smrodzie ludzkich
odchodów siedem dni. Na jednym z postojów niemiecki oficer, słysząc
przeraźliwe wycie kobiet, rozkazał otworzyć wagony i sam się przeraził
tego, co zobaczył. Pozwolono wówczas kobietom umyć się i oporządzić,
potem jednak, aż do Ravensbriick nikt nie otwierał wagonów. Torturowane na
Pawiaku kobiety nie zdradziły nikogo, a po tygodniu tej podróży głośno
wykrzykiwały nazwiska, kontakty i adresy, jednak tu nikt już nie zwracał
na to uwagi, a chore psychicznie kobiety natychmiast rozstrzeliwano.
Bohaterką
opowiadania "Przy torze kolejowym" jest także kobieta, która próbowała
uciec z obozowego transportu, niestety została zauważona i postrzelona w
kolano. Zdawała sobie sprawę z tego, że nikt nie udzieli jej pomocy, gdyż
Ludzie byli sparaliżowani strachem o własne życie. Prosiła więc
policjantów, którzy nadeszli, aby ją zastrzelili, ale nie umieli się na to
zdecydować.
Dwojra Zielona, to
tytułowa bohaterka, Żydówka, która straciła wszystkich najbliższych.
Ranna, głodna i przerażona w trakcie akcji wywożenia do Treblinki chowała
się na strychu, gdzie przebywała nieraz kilka tygodni, jedząc surową kaszę
manną. W końcu przestała się ukrywać, dochodząc do przekonania, że lepiej
umierać z innymi niż samotnie. W noc sylwestrową 1943 r. Niemcy urządzili
sobie zabawę w getcie, strzelając do ludzi. Właśnie w ten sposób Dwojra
Zielona została postrzelona w oko, a potem skierowana do obozu pracy w
Skarżysku Kamiennej. Bohaterka opowiadania wcześniej pragnęła umrzeć, ale
w pewnym momencie uświadomiła sobie, że jest świadkiem tragicznych
wydarzeń historycznych, zapragnęła przeżyć w określonym celu:
Kobiety stają się
także ofiarami stalinowskiego reżimu, toteż pojawiają się na kartach
utworu Gustawa Herlinga Grudzińskiego "Inny świat''. Tytuł rozdziału
"Nocne łowy" wiąże się ze sceną zbiorowego gwałtu dokonanego przez ośmiu
"urków" na dziewczynie imieniem Moroszka. Po tym pierwszym gwałcie
dziewczyna upodobała sobie przywódcę urków Kowala i dobrowolnie
przychodziła co noc do jego baraku. Taka sytuacja wywołała ostre
konflikty, a wówczas Kowal zezwolił swym kolegom na drugi zbiorowy gwałt.
Dopiero wtenczas Marusia poczuła się zhańbiona i poniżona, toteż na własną
prośbę odeszła do innego obozu. W rozdziale pt. "Zmartwychwstanie"
Grudziński opisuje historię miłości obozowego lekarza Iegorowa do
studentki medycyny Jewgienii Fiodorowny, która została skazana za
odchylenia nacjonalistyczne. Ona jednak nie odwzajemniała uczuć Jegorowa,
lecz zakochała się w Jarosławie R. studencie leningradzkiej politechniki.
Jegorow odesłał swego rywala aż do obozów peczorskich, lecz Jewgienia
zmarła kilka miesięcy później przy porodzie.
Patriotyzm to
wielkie słowo, wielkie a zarazem bliskie sercu każdego człowieka i
obywatela. Oznacza umiłowanie kraju ojczystego, rodzinnej ziemi, a także
gotowość poświęcenia się dla własnego narodu.
Prawdziwą
szkołą patriotycznych uczuć jest literatura polska, która niemal od
samego początku wyrażała głęboką troskę o losy ojczyzny, :worzyła wzorce
osobowe prawdziwego patrioty i obywatela.
Poczucie odrębności
pojawia się w naszej literaturze w czasach wczesnego renesansu, kiedy
to Mikołaj Rej pisze:
Troska o losy kraju
pojawia się także w innym utworze Mikołaja Reja, a mianowicie w
"Krótkiej rozprawie między trzema osobami Panem, Wójtem a Plebanem".
Autor krytykuje tu szlachtę za przekupstwo panujące w sądach,
nieudolność sejmu, w którym "kilka niedziel bają, a ni w czym się nie
zgadzają", wadliwą gospodarkę finansową, życie ponad stan, prywatę i
pijaństwo szlachty. Największy niepokój autora budzi waśnie brak troski
o losy ojczyzny, egoizm posłów, którzy nie myślą o sprawach publicznych
i państwowych, lecz o własnych, prywatnych interesach:
Krytyka kleru,
zaniedbującego obowiązki duszpasterskie, bezlitosne wyśmiewanie
ceremonii kościelnych, a przede wszystkim wiejskich odpustów, a także
współczucie dla niedoli pańszczyźnianego chłopa, to także dowód
obywatelskiej troski o losy kraju.
Wybitnym humanistą,
a także szczerym patriotą był Jan Kochanowski. Nieodłącznym składnikiem
jego światopoglądu był patriotyzm i troska o losy kraju, wówczas jeszcze
potężnego choć nękanego przez wrogów. Tym odczuciom daje Jan Kochanowski
niejednokrotnie dowód w pieśniach patriotycznych. Jedną z najbardziej
znanych jest pieśń "O dobrej sławie", w której poeta mówi o
powinnościach każdego obywatela wobec własnej ojczyzny, o istocie
patriotyzmu. Człowiek tym różni się od zwierząt, że ma rozum, powinien
więc uświadomić sobie, że po śmierci nic po nim nie pozostanie, oprócz
dobrej sławy i wdzięcznej pamięci potomnych. Toteż człowiek całe
życie powinien zabiegać o tę sławę, a jedyną drogą do jej zdobycia jest
służba ojczyźnie:
Stużyć ojczyźnie
każdy powinien zgodnie ze swymi predyspozycjami i wrodzonymi talentami.
Na przykład człowiek obdarzony darem wymowy powinien uczyć swoich
rodaków zasad współżycia społecznego, poszanowania prawa i
sprawiedliwości. Człowiek mniej utalentowany, ale silny i o mężnym sercu
powinien walczyć z poganami. Nawet jeśli przyjdzie mu zginąć poeta
stwierdza, że lepiej jest zginąć na polu walki młodo, zyskując sobie
dobrą sławę, niż żyć długo i umrzeć w zapomnieniu.
Prawdziwym apelem
do narodu jest "Pieśń o spustoszeniu Podola". Autor na wstępie
przedstawia tragiczne skutki napadu Tatarów na Podole. Ziemia polska
została spustoszona, zrabowana, a wiele bezbronnych kobiet i dzieci
dostało się do niewoli, gdzie czeka je okrutny los:
Druga część wiersza
to pełen patriotycznej troski apel Polaków, aby pomyśleli wreszcie o
grożącym im niebezpieczeństwie. Należy przede wszystkim opodatkować się
na rzecz zaciężnego wojska, gdyby i ono nie obroniło skutecznie
wschodnich granic, samemu należy stanąć do walki:
Podobny charakter
ma pieśń "O cnocie". Słowo to pojmował poeta jako zespół pozytywnych
cech człowieka i obywatela. Człowiekiem cnotliwym jest przede wszystkim
ten, kto wszystkie swe siły poświęca ojczyźnie, nie myśląc przy tym o
czekających go zaszczytach. Propagując tę obywatelską postawę poeta
stwierdza wprost:
Wzór prawdziwego
patrioty-obywatela przedstawił także Jan Kochanowski w "Odprawie posłów
greckich". Jest tam Trojańczyk Antenor, który nie daje się przekupić
królewiczowi Parysowi - Aleksandrowi, odważnie przeciwstawia się także
królowi Priamowi, stwierdzając, że Helenę należy oddać Grekom, gdyż
racja jest po ich stronie, unikając w ten sposób niesprawiedliwej wojny.
Stara się on przestrzec Trojańczyków przed skutkami zgubnej,
niepotrzebnej i niesprawiedliwej wojny, apeluje nawet do sumień swych
rodaków. Kiedy jednak rada trojańska podejmuje inną decyzję nie obraża
się, lecz natychmiast radzi jak przygotować się do wojny, aby skutecznie
odeprzeć wroga. To właśnie jest postawa godna patrioty i obywatela,
który zawsze dobro ojczyzny ma na względzie.
Mimo, iż akcja
utworu rozgrywa się w starożytnej Troi, możemy przypuszczać, że autor
miał na myśli takie współczesne mu społeczeństwo polskie, zwłaszcza gdy
w monologu Ulissesa ostro krytykował młodzież trojańską, nazywając ją
stadem darmozjadów i próżniaków, którym z powodu obżarstwa trudno się
poruszać w cienkich jedwabiach, a cóż dopiero mówić o ciężkiej zbroi.
Troską napawa
również autora sytuacja polityczna w skorumpowanym państwie, pozbawionym
silnej władzy:
Ta bezkompromisowa
krytyka społeczeństwa jest wyrazem głębokiej patriotycznej troski autora
o dalsze losy Polski. Postawa taka jest tym bardziej godna podziwu, że
Polska za Jagiellonów była państwem potężnym, mocarstwem sięgającym od
morza do morza. Poeta bezbłędnie dostrzegł jednak istniejące już wówczas
zagrożenia, pierwsze oznaki degeneracji szlachty i pragnąc jako prawy
obywatel im zaradzić.
Nie tylko
literatura piękna, ale również publicystyka tego okresu pełna była
obywatelskiej troski o losy kraju.
Szczerym patriotą,
człowiekiem wielkiego serca był Piotr Skarga, uwieczniony przez Jana
Matejkę na obrazie w chwili wygłaszania swych kazań. W rzeczywistości
"Kazania sejmowe" nigdy w sejmie nie były wygłoszone, co wcale nie
pomniejsza ich wartości patriotyc2nych. Najczęściej cytowane jest
kazanie "O miłości ku ojczyźnie", gdyż autor wymienia w nim i analizuje
sześć chorób, które szkodzą Polsce, a mianowicie brak miłości do
ojczyzny, brak zgody politycznej, anarchię religijną, osłabienie władzy
królewskiej, niesprawiedliwe prawa i niekarność grzechów jawnych. Autor
w sposób niezwykle wzruszający mówi o swej własnej miłości do ojczystego
kraju, bezinteresownej i szczerej, domagając się takiej samej postawy
od innych obywateli.
Atakuje on przede
wszystkim magnatów, którzy zabiegając jedynie o bogactwo i potęgę swych
rodów, prowadzą do zguby ojczyzny. W kazaniu tym odnajdujemy bardzo
popularną później alegorię: porównanie ojczyzny do tonącego okrętu.
Autor przestrzega, że wówczas nie można myśleć o własnym dobytku, lecz
wszystkie siły wytężyć dla ratowania statku, bo tylko wtedy i samych
siebie uratujemy przed zgubą.
Przyczyną upadku
może też stać się "niezgoda domowa". Piotr Skarga został przez potomnych
uznany za pomroka, gdyż dwa wieki wcześniej przewidział rozbiory Polski
i utratę niepodległości, pisząc w kazaniu trzecim "O niezgodzię
domowej":
Nastąpi
postronny nieprzyjaciel,
jąwszy się za waszą
niezgodę i mówić będzie: rozdzieliło się serce ich,
teraz pogin4 (...). Będziecie nieprzyjaciołom waszym służyli w
głodzie, w pragnieniu, w obnażeniu i we wszystkim niedostatku, i
właż4jarzmv żelazne na .szyje wasze.
Tak więc "Kazania
sejmowe" pełne patriotycznego niepokoju o losy ojczyzny, to
najszlachetniejsze dzieło literatury patriotycznej w XVI wieku,
wyrażające nieprzeciętną osobowość autora, człowieka wielkiego serca,
który całe swe życie służył trzem ideałom: miłości Boga, Kościoła i
narodu.
Patriotyczny
charakter ma także dzieło Andrzeja Frycza Modrzewskiego "O poprawie
Rzeczypospolitej". Jedyną troską autora było to, "aby wszyscy obywatele
spokojnie i szczęśliwie żyć mogli". Temu właśnie celowi ma służyć
państwo - organizacja powołana dla dobra obywateli. W zamian każdy
obywatel winien jest swej ojczyźnie obronę jej granic. Wojen
przynoszących człowiekowi cierpienie i śmierć należy unikać. Kiedy
jednak nie jest to możliwe, wówczas walka w obronie ojczyzny jest
najbardziej zaszczytnym obowiązkiem każdego obywatela. Z żalem trzeba
stwierdzić, że ani dzieło Modrzewskiego, ani głos Skargi nie wywarły
większego wpływu na kształtowanie się uczuć patriotycznych rodaków,
toteż Polska toczyła się w przepaść, aż do rozbiorowej katastrofy. Można
jednak stwierdzić, że literatura a także publicystyka towarzyszyła od
początku narodowi w jego dziejowej drodze, kształtowała uczucia
patriotyczne, uczyła miłości do rodzinnego kraju.
Pozornie beztroskie
czasy saskie i pogrążona w mrokach kontrreformacji epoka baroku wydała
jednak i takich twórców, którym nieobca była troska o losy ojczyzny. Do
najwybitniejszych z nich zaliczyć należy zapewne Wacława Potockiego,
autora epopei pt. "Wojna chocimska". Obszerne dzieło, w którym autor
opisuje dzień po dniu przygotowania do wojny obu stron, a potem jej
przebieg, nie pozbawione jest jednak akcentów patriotycznych.
Szczególnie wiele odnajdujemy ich we fragmencie pt. "Przemowa
Chodkiewicza do rycerstwa". Naczelny wódz wojsk polskich i litewskich
zwraca się do swych żołnierzy, apeluje do ich sumień, dodaje im otuchy i
zachęca do ofiarnej walki. Ojczyznę nazywa Chodkiewicz matką utrapioną
stwierdzając, że od postawy rycerzy zależy los pozostawionych w domach
ojców, żon i dzieci. Aby dodać odwagi swym żołnierzom odpowiednio
charakteryzuje wojsko tureckie, które składa się z rzemieślników,
kupców, handlary niewolników, którzy zostali siłą wcieleni przez Osmana
do wojska. Nie mają oni żadnej motywacji do walki, myślą tylko o
powrocie do swych domów i rodzin. Natomiast Polacy - potomkowie
dzielnych i wojowniczych Sarmatów dziedziczą piękne, rycerskie tradycje
po swoich przodkach, którzy już za czasów Bolesława Chrobrego
rozszerzali granice na Wschodzie, walcząc skutecznie z Rusią Czerwoną, a
na zachodzie wbijali słupy graniczne na rzece Łabie.
Nie zawsze jednak
Wacław Potocki byk tak pełen podziwu dla swych rodaków. Czcił przodków
za ich waleczność, natomiast wśród współczesnych upatrywał upadek
rycerskiego ducha. W innym fragmencie "Wojny Chocimskiej" poeta
stwierdza:
Te słowa ostrej
krytyki pod adresem własnego narodu są wyrazem obywatelskiej noski poety
o losy zagrożonej ojczyzny. Przekonanie o upadku ducha rycerskiego wśród
szlachty wiąże się też z przeświadczeniem o całkowitej nieprzydatności
szlacheckiego pospolitego ruszenia do obrony granic. Pisze o tym Wacław
Potocki we flaszce pt. "Pospolite ruszenie". Szlachta nie nadawała się
do walki, nie umiała nawet zdać sobie sprawy z grożącego jej
niebezpieczeństwa. Kiedy rotmistrz, dowiedziawszy się o planowanym
nocnym ataku wroga rozkazał, aby wszyscy zajęli wyznaczone stanowiska,
nikt nie usłuchał rozkazu. Szlachta uważała, że nikt nie ma prawa
przerywać jej pierwszego, błogiego snu. Beztroska, bezmyślność i głupota
szlachty oburza poetę. Tylko rotmistrz i dobosz zdawali sobie sprawę z
grożącego im niebezpieczeństwa, ale byli przecież bezsilni. Oburzenie na
polskie społeczeństwo doszło też do głosu we fraszce Potockiego pt.
"Zbytki polskie". Autor ostro atakuje tu sarmackie zamiłowanie do
przepychu i życie ponad stan. Wydaje się, że jedyną troską Polaków jest
obwieszenie się perłami, diamentami, otoczenie się stadem lokajów i
pachołków, także bogata i z przesadą ubranych. W pogoni za bogactwem
Polacy nie dostrzegają, że nie ma czym opłacić najemnego wojska, a
ojczyzna coraz bardziej zwęża się w swych granicach. Dziwi Potockiego
brak noski o losy ojczyzny - przecież jeśli kraj dostanie się w ręce
wroga wszystkie nagromadzone bogactwa przepadną. Głos Potockiego był
niestety odosobniony. Zdawał sobie z tego sprawę sam poeta, pisząc we
fraszce "Czuj! stary pies szczeka":
Wacław Potocki
przeszedł do historii literatury przede wszystkim dzięki swej
obywatelskiej postawie, wyrażającej się w głębokiej trosce o losy
ojczyzny, w czasach, kiedy zmierzała ona nieuchronnie do rozbiorowej
katastrofy.
"Satyry" Ignacego
Krasickiego są także przejawem obywatelskiej postawy poety. Nie
przedstawiają co prawda wzajemnych stosunków obywatel-państwo, ale ostro
piętnują najbardziej groźne wady społeczne, takie jak marnotrawstwo,
lenistwo, pijaństwo, karciarstwo, naśladowanie cudzoziemskich wzorców.
To wrośnie te wady doprowadziły do degeneracji społeczeństwa, a w
konsekwencji do upadku kraju.
Podsumowaniem
krytycznego obrazu świata zawartego w satyrach jest utwór pt. "Świat
zepsuty". Poetę oburza panujące bezprawie, rozpusta, egoizm szlachty,
brak troski o losy kraju. Społeczeństwo zapomniało o dobrych obyczajach,
nie wie, co to uczciwość i prawda, wszędzie panuje "nieżąd, rozpusta,
występki szkaradne". W zakończeniu utworu poeta przedstawia, znany już z
"Kazań sejmowych" Piotra Skargi obraz ojczyzny, jako tonącego okrętu,
który należy ocalić lub razem zginąć:
Także niektóre
bajki Krasickiego można interpretować jako utwory o charakterze
politycznym i patriotycznym. Są wśród nich zapewne "Ptaszki w klatce" i
"Wilczki". W pierwszej z nich młody czyżyk nie może zrozumieć rozpaczy
starego czyżyka, który kiedyś żył na wolności. Młody nigdy nie zaznał
smaku wolności, toteż woli wygody, które mu zapewniono w klatce. Czyżby
podobnie było wśród ludzi? Czyżby urodzeni w niewoli godzili się z nią!
Dalsze dzieje naszego narodu dowodzą, że tak jednak nie było - Polacy
nigdy nie pogodzili się z niewolą.
Natomiast bajka "Wilczki"
to swoiste ostrzeżenie dla skłóconych ze sobą Polaków. Wewnętrzną
niezgodę i panującą w kraju anarchię zapewne
Także komedia doby
oświecenia starała się kształtować postawy patriotyczne i obywatelskie.
Podjął taką próbę Julian Ursyn Niemcewicz w "Powrocie posła".
Kontrastując obóz patriotyczny reprezentowany przez rodzinę Podkomorzych
z obozem konserwatywnym, którego przedstawicielem był przede wszystkim
starosta Gadulski i modny kawaler Szarmancki. Podkomorzy to prawy
obywatel, szczery patriota, który dobro ojczyzny ma na względzie. W
podobnym duchu wychował swych synów, z posłem Walerym na czele.
Natomiast starosta Gadulski to człowiek zacofany, myślący tylko o
gromadzeniu i pomnażaniu majątku, podczas gdy kawaler Szarmancki
bezmyślnie trwoni ojcowską schedę. Obaj jednak pozbawieni są uczuć
patriotycznych, losy ojczyzny są im zupełnie obojętne.
Tak więc literatura
oświeceniowa była szkołą życia dla ówczesnych Polaków, gdyż krytykowała
negatywne przejawy życia społecznego i ukazywała pozytywne wzory.
Niektóre wartości tej literatury są uniwersalne, ponadczasowe, ponieważ
uczy ona umiłowania ojczystego kraju, obywatelskiej troski o kraj
rodzinny, szlachetności, uczciwości, godności, mądrości i wielu innych
cnót, piętnując jednocześnie ludzką głupotę, pychę, ciemnotę,
zarozumialstwo, chciwość, przebiegłość, bezmyślne naśladowanie
cudzoziemskich wzorów, pijaństwo, obłudę i wiele innych wad,
przypisanych rodzajowi ludzkiemu.
Od wielu lat
przewidywana przez patriotów katastrofa dziejowa w końcu nadeszła.
Przedstawił ją Franciszek Karpiński w słowach pełnych rozpaczy i
patriotycznego bólu:
|