Spis treści:

1. Miłość - siła budująca czy niszcząca?
2. Miłość niejedno ma imię.
3. Różne oblicza miłości.
4. Różne modele miłości romantycznej. Omów temat na podstawie wybranych utworów literatury romantycznej.
5. Romantyzm w oczach twórców literatury późniejszych epok.
6. Eros i Tanatos w wybranych epokach literackich.


Miłość - siła budująca czy niszcząca?
 

A właściwie to dlaczego od razu budująca albo niszcząca? Miłość jest zjawiskiem tak skomplikowanym, że nie można jej sprowadzać do roli czynnika "budowlanego". Proponuję zatem zastanowić się nieco bardziej ogólnie - poszukajmy jakią rolę odgrywa miłość w naszym życiu, oczywiście opierając się w czasie tych poszukiwań na tej powszechnie znanej skarbnicy ludzkiej wiedzy, niewyczerpanym źródle historii naszego gatunku, niezgłębionej studni... No na literaturze po prostu. (Tak, wiem, nie zaczyna się zdania od NO).
A zaczęło się to wszystko dosyć dawno, bo już podczas dzieła stworzenia człowieka. Tak się bowiem nieszczęśliwie złożyło, że już pierwszych dwoje ludzi stanowiło parę mieszaną. Nie zazdroszczę Adamowi. Dzisiaj niemal każdy człowiek zanim sam pozna smak miłości dowiaduje się już nieco na jej temat (oczywiście nie mam tu na myśli filmów pornograficznych). Adam miał tego pecha, że był pierwszy (zawsze jest jakiś pierwszy raz). Wyobrażam sobie, co on biedny musiał myśleć: "Jakieś takie dziwne to nowe. On to zrobił z mojego żebra a siły to nie ma wcale, poza tym gada bez przerwy, mogłoby się już zamknąć, myśleć nie mogę. Niby takie podobne do mnie, ale jakoś tak niedokładnie. I jeszcze te jego pomysły. Kto to widział żeby do każdej rzeczy jakieś słowa dodawać?! A to - chodzi i wymyśla: to będzie kamień, to drzewo, to ryba... Skaranie boskie z tym stworzeniem". Ale już po kilku dniach Adam zaczął powoli zmieniać swoje poglądy: "Mówi że ma na imię Ewa. Niby imię jak imię, ale jakoś tak... Poza tym mówi że jest ona. No proszę: ja on a to - ona. Oryginalnie pomyślane. Znaczy się - myśli. A jak myśli, to może by się z tym i dogadać dało?". Tak, nie ma co się oszukiwać, u Adama wystąpiły pierwsze objawy tej ciężkiej choroby, najczęściej występującej z wieloma powikłaniami i w wielu przypadkach nieuleczalnej. Minął jeszcze pewien czas (dokładnie nie określony - bo zegarka jeszcze wtedy nie wynaleziono, a i Ziemia kręciła się szybciej), a już Adam gotów był zrobić dla swojej (już nie swojego!) nowej istoty wszystko. I stało się. Zachciało się babie owoców z drzewa zakazanego. Czy maczał w tym palce szatan, dokładnie nie wiadomo, możliwości takiej jednak nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę przysłowie "Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle". W każdym razie, zachcianka kobiety - rzecz święta (tak, tak panowie, nie udawajcie takich twardzieli!), Adam zatem, nie zastanawiając się wiele, z głośnym trzaskiem złamał zakaz Pana odnośnie dotykania owoców z drzewa, a że nie znano wtedy jeszcze sejfów ani nawet ogrodzeń, nie miał wielkich problemów z zagarnięciem Bożej własności (w ten sposób odnaleźliśmy pierwszego w historii złodzieja). I kiedy rozpromieniony ze szczęścia złożył cenną zdobycz u stóp swojej Pani, pech chciał że zbudzony z poobiedniej drzemki Bóg odkrył braki w swoim drzewostanie. Natychmiast postanowił sprawdzić wszystkich podejrzanych (na szczęście w tamtych czasach ich liczba była poważnie ograniczona) i w niedługim czasie odnalazł winnych, w spokoju oddających się przyjemności spożywania owoców (szczególnie Ewa mogła się spokojnie najeść, wiadomo powszechnie że wszystkie kobiety przez całe swoje życie przeprowadzają kurację odchudzającą, natomiast "kradzione nie tuczy"). Natychmiast stosując odpowiedni paragraf kodeksu karnego, skazał Bóg ludzi na dożywotnie wygnanie z rajskich ogrodów, czego skutkiem jest między innymi obowiązek pisania zadań z języka polskiego (nie mówiąc o kilku innych drobiazgach, do których to wydarzenie się przyczyniło).
Tak to się zaczęło. A potem... Trup ścielił się gęsto, co miłości w niczym nie przeszkadzało, bo przybywało coraz więcej szaleńców próbujących kochać, nie liczących się z żadnymi konsekwencjami. Tak więc Salomon i Bilkis, Krystian i Izolda, Romeo i Julia, Laura i Filon, Alina i Kirkor, oraz... pięć miliardów pozostałych ludzi (dokładnie to 4 999 999 990), z których każdy co najmniej raz musiał mieć okazję doznania uczucia miłości.
Należy pamiętać, że pod słowem miłość kryje się nie tylko uczucie kierowane do osoby płci przeciwnej, ale także miłość macierzyńska (albo tacierzyńska), miłość do rodziców i rodzeństwa, a także przyjaźń, która bardzo często jest więcej warta niż to co określamy miłością. Kryje się także tutaj najgorsze znaczenie słowa miłość - jest to egoizm, uczucie w każdym człowieku najsilniejsze, i najtrudniejsze do opanowania - miłość własnego JA. Egoizm jest skłonnością typową szczególnie u mężczyzn. Nie wiem, możliwe że kobiety potrafią nad egoizmem zapanować, natomiast u mężczyzn jest to praktycznie nieosiągalne. Egoizm i pożądanie seksualne praktycznie kierują postępowaniem mężczyzny przez całe jego życie. Sprawdzając na własnym przykładzie, doszedłem do wniosku że egoizmu nie można się wyzbyć - można jedynie udawać, że się jest go pozbawionym. Tak samo niezwykle trudno jest nie przejawiać egoizmu wobec osób nie lubianych. Na tym właśnie polega cała sztuka - nie aby być uczynnym wobec osób nam bliskich i lubianych, ale wobec tych, których nie darzymy większą sympatią. Dopóki bowiem istnieje chociaż jeden człowiek wobec którego postępujemy egoistycznie, tak długo jesteśmy egoistami. Wracając do mężczyzn, niedawno próbowałem znaleźć jakiegokolwiek mężczyznę, który nie byłby egoistą. Kiedy po dłuższym czasie nie znalazłem nikogo takiego, byłem już bliski załamania, gdy wtem doznałem olśnienia. Znalazłem! Był taki jeden człowiek, który egoistą nie był, a w każdym razie nigdy nie dał tego po sobie poznać. Szkoda tylko że umarł prawie 2000 lat temu...
Najgorsze jest, że po dokładniejszym zastanowieniu się nad istotą egoizmu, dochodzimy do wniosku, że zrobienie czegoś zupełnie bezinteresownie jest praktycznie niemożliwe. Nawet jeżeli robimy coś dla kogoś nieznajomego i nie prosimy o nic w zamian, to przecież tak naprawdę robimy to po to, aby ta osoba okazała swoją radość, która z kolei nam sprawia przyjemność. Dlatego wszystko co robimy dla innych daje nam pewną rekompensatę, tyle tylko że nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.
Niestety, egoizm powoduje że prawdziwa, wielka miłość jest osiągalna jedynie dla jednostek. Dodatkowo, działające szczególnie silnie u mężczyzn pożądanie sprowadza coraz częściej miłość do seksu. Ile razy ma przez dłuższy czas kontakt z parami chodzącymi ze sobą, zauważam ten sam schemat. Dopóki dziewczyna chodzi z chłopakiem, z reguły wszystko jest dobrze. Kiedy jednak po jakimś czasie postanawia ona z nim zerwać (a dziwię się jak one mogą z nami tak długo wytrzymywać), chłopak w zaskakująco szybki sposób traci całe uczucie jakim do tej pory obdarzał tę kobietę. Miejsce miłości zajmuje najczęściej nienawiść. Dobrze, jeżeli kończy się tylko na przechodzeniu koło siebie bez słowa i rzucaniu piorunujących spojrzeń. Gorzej, jeżeli chłopak rozpoczyna "kampanię" przeciwko dziewczynie i opowiada wszystkim dookoła jaka to ona nie jest (sam spotkałem się z takim przypadkiem, który co najciekawsze zakończył się ponownym złączeniem pary). Ktoś (chyba mądry) napisał kiedyś, że tam gdzie miłość przeradza się w nienawiść, miłości nigdy nie było. Ale z tego wynika niestety, że nie spotkałem się jeszcze z parą w moim wieku, która byłaby przykładem prawdziwej miłości.
Bezpośrednio z miłością wiąże się problem zazdrości. Zazdrośc to uczucie bardzo dziwne, zdania na jego temat są podzielone. Jedni uważają go za przejaw miłości, inni za wynik silnie działającego egoizmu. Osobiście przychylałbym się raczej tej drugiej teorii. Zazdrość kojarzy mi się z przedmiotowym traktowaniem drugiej osoby. Z czym bowiem można porównać opisane wyżej zachowanie chłopaka rzuconego przez dziewczynę, jak nie z zachowaniem dziecka, któremu odebrano jego ulubioną zabawkę. W takim przypadku dobro drugiej osoby schodzi na drugi plan. Najważniejszym problemem staje się odzyskanie swojej żywej zabawki. Naprawdę dziwię się kobietom, które takie rzeczy traktują jako normalne. Niestety, (a może na szczęście?) kobiety mają skłonności niemal skrajnie inne. One właśnie potrzebują być wykorzystywane, kierowane przez mężczyznę. Przez to też tak ciężko jest kobietom zdobyć wysoką pozycję w społeczeństwie - przecież jeszcze w ubiegłym wieku kobiety były traktowane niemal jak własność prywatna ich mężów lub ojców. Nie było to jednak spowodowane, jak się powszechnie uważa, ich niższą inteligencją lub zdolnościami manualnymi. Po prostu kobiety są mniej bezwzględne, bardziej wrażliwe na ludzkie nieszczęścia i potrzeby. A niestety - w biznesie nie ma miejsca na sentymenty, jeżeli ktoś zbyt przejmuje się cudzymi problemami, to w szybkim czasie może zająć miejsce osoby której pomagał. Są oczywiście wyjątki, zdarzają się kobiety o zupełnie innej psychice - przykładem może tu być słynna Żelazna Lady - pani Margaret Tatcher, jednak dużą rolę odgrywa tu także utrzymywana ciągle w wielu domach tradycja. Jeżeli kobieta jest od urodzenia wychowywana w przeświadczeniu, że nie ma nic do powiedzenia i że nie nadaje się do żadnej pracy poza obowiązkami domowymi, to szybko zaczyna w to wierzyć i nawet nie próbuje zmienić swego losu.
Wracając do problemu miłości: ostatnio często nasuwa mi się pytanie, czy miłość w ogóle istnieje? I nie chodzi mi tutaj o powszechne ostatnio, szczególnie w Polsce sprowadzanie miłości do uprawiania seksu. Wystarczy jednak zastanowić się nad tym czym tak naprawdę jest miłość, aby dojść do wniosku że miłość w powszechnie uznawanym znaczeniu tego słowa nie istnieje. Że jest to tylko uczucie stworzone przez naturę w celu lepszego dobierania do siebie osobników płci przeciwnej, co z kolei daje efekty w postaci lepszego i zdrowszego potomstwa. Rozwiązanie tego problemu nie jest jednak trudne. Oczywiście, z naukowego punktu widzenia coś takiego jak miłość nie istnieje. Dopóki jednak żyje na świecie chociaż jedna osoba, która wierzy w prawdziwą miłość, tak długo miłość istnieć będzie.
Obiecałem na początku nawiązywać do literatury, jednak teraz widzę, że problem miłości był w szkole podstawowej a później średniej rozgrzebywany w tak wielu utworach, że nie ma sensu przytaczać ich tutaj ponownie, robiąc z tego tekstu suchą notatkę do lekcji. Ograniczę się zatem do zamieszczonej na początku tekstu własnej interpretacji stworzenia człowieka i pierwszych dni jego życia na Ziemii, która chociaż jest mojego autorstwa, to jednak (było nie było) jest tekstem literackim. Pozostaje ciągle pytanie, które skrytykowałem zaraz na początku. Oczywiście podtrzymuję zdanie, co do bezsensowności takiego postawienia pytania. Natomiast mogę stwierdzić, że miłość potrafi wyzwolić w człowieku niespożyte siły. To, do czego ich się użyje, zależy już jednak od niego samego, ewentualnie od obiektu jego uczuć. Dlatego miłość może stanowić siłę niszczącą, może także - budującą, w każdym bądź razie: miłość to najsilniejsze uczucie znane człowiekowi.
KONIEC
P.S. Zadanie jest napisane eksperymentalnie. Zdaję sobie sprawę, że nie zawiera ono niemal żadnych nawiązań do literatury, myślę jednak, że na języku polskim liczy się nie tylko znajomość literatury polskiej, ale także umiejętność pisania. Jeżeli uważa Pan, że zadanie nie zasługuje na piątkę, to proszę dać mi jeszcze drugą szansę, tym razem postaram się nie dać ponieść własnej wyobraźni.
 

Miłość niejedno ma imię.
 

Miłość  w  życiu  ludzkim  ma podstawowe znaczenie dla prawidłowego rozwoju jednostki  i  społeczeństwa,  ponieważ  jednostka, która nie kocha, ani nie jest kochana, czuje się pusta, bezwartościowa... Wspaniała  polska  poetka  Maria  Pawlikowska-Jasnorzewska,  "specjalistka" od  spraw  sercowych,  pisała,  że  tak  jak  człowiek  nie  może  żyć  bez powietrza, tak też nie może on żyć bez miłości. Ale czym jest miłość ? Dla   jednych   jest   to  uczucie,  którym  pragną  się  dzielić  z  drugą osobą, chcą dzielić z nią swoje radości, obawy... "Miłość to działanie, a nie bierne doznawanie. (...) kochać to przede wszystkim dawać, a nie brać."  (E. Fromm) "Miłość to coś bardzo  małego i prostego - ty żyjesz we mnie, a ja w tobie"  (J. Vanier) Dla  innych  natomiast  miłość  jest  to  uczucie,  którego nie są w stanie opisać.  Gdy kochają, są przekonani o możliwości przeżycia czegoś wielkiego  i  niewyobrażalnego,  niepowtarzalnego.  Dzięki  temu  uczuciu  są w stanie przenosić góry. Ponieważ  prawie  każdy  człowiek  inaczej  przeżywa  miłość,  nie będę się  starał  opisywać uczuć,  które  targają człowiekiem zakochanym, gdyż wielu poetów  w  ciągu  stuleci podejmowało się tego zadania i nawet im nie udało  się oddać pełni miłości. Bo jak pisał Zbigniew Jarzyna w "Rozważaniach o poezji": "Miłość, erotyzm, kobieta, poezja jest w swej naturze wszechogarniające i nie do wyczerpania. Można ten temat tylko przybliżyć i zasygnalizować jego wagę." Erotyki,  liryki,  listy  miłosne  znane  są  w  twórczości  poetyckiej  od wieków.  Jednak  treść  opiewanych  w  nich  uczuć  różni  się  od siebie w poszczególnych epokach. W  okresie  późnego  średniowiecza  temat miłości podjęła poezja trubadurów  prowansalskich,  tworząc  i formułując doktrynę miłości dwornej.  Miłość ta była  pojmowana  jako służba wybranej kobiecie, a kodeksem jej był feudalny system  wasalsko-senioralny.   Kobieta,  którą wybrał średniowieczny rycerz na  swego władcę w miłości, musiała być niezwykłą, niedostępną, oddaloną od zakochanego  geograficznie,  a  nawet  społecznie.   Model  miłości dwornej stworzył  specjalny  jej  ceremoniał.  Liczyły się w nim słowo, gest, nawet  nastrój.  Zakochani  poddawali  się  rozlicznym  próbom  mającym  sprawdzić trwałość ich uczucia. Epoka  renesansu,  wielbiąc  nadal  kobietę,  uczyniła  jednak  swój  model miłości  bardziej  ziemskim  i  zmysłowym. Twórcy dają temu wyraz opiewając nie tylko wartości ducha, ale także wdzięk i piękno ciała. W  wieku  XVIII  miłość  ma  niewiele  wspólnego z autentycznym przeżyciem, staje  się  ona grą. Kobieta natomiast staje się przede wszystkim "obiektem zmysłów". Ten   właśnie   wiek  stworzył  postacie  Casanovy  i  Lawelace,  bohaterów romansów,  wytrawnych  uwodzicieli.  Oto jak o rozgorączkowanym, zagubionym kochanku pisze XIV-wieczny poeta, Francesco Petrarka: "Jeśli to nie miłość - cóż ja czuję ?/ A jeśli miłość - cóż to takiego ?/ Jeśli rzecz dobra - skąd gorycz, co truje ?/ Gdy zła - skąd słodycz cierpienia każdego ?/ Jeśli z mej woli płonę - czemu płaczę ?/ Jeśli wbrew woli - cóż pomoże lament ?/ O śmierci żywa, radosna rozpaczy,/ Jaką nade mną masz moc! Oto zamęt." Jeżeli  jeszcze  w  wieku  XIII  panowało  przekonanie,  że  kobieta "kocha bardziej  głową  niźli  sercem", to już francuski poeta XVI-wieczny Ronsard prezentuje pogląd o sprzeczności między miłością a rozumem: "Mówią do mnie: Ronsardzie, pani twoja wcale/ Taką nie jest, jak śpiewasz. Prawda to, czy zdrada ?/ Nie powiem, bom szalony i obłęd mną włada,/ Sam nie wiem, czyli szpetną, czyli piękną chwalę./ Ci co rozum i czujność zachowali w szale,/ Nie kochają, jak sądzę. Kto kocha, nie bada./ Ten kochanek prawdziwy. kto zmysły postrada -/ Miłość goni jak wicher, myśl chadza ospale." Jakże   odmiennie  przedstawia  się  miłość  w  "Sonecie  do  Laury"  Adama Mickiewicza: "O luba! Niech twe oczy przyznać się nie boją,/ Jeśli cię mym spojrzeniem, jeśli głosem wzbudzę/ Nie dbam, że los i ludzie przeciwko nam stoją/ że uciekać i kochać bez nadziei muszę./ Niech ślub ziemski innego darzy ręką twoją,/ Tylko wyznaj, że Bóg mi poślubił twą duszę."/ Okres  romantyzmu  uczynił miłość tragiczną i wzniosłą. Postawił kobietę na piedestale  ideałów.  Stała się ona niemal mitycznym podmiotem uwielbienia. Miłość   romantyczna,   tragiczna,  wzniosła  i  niepospolita  była  często niespełnieniem  i  cierpieniem.   Widzimy  to  szczególnie  na  przykładzie bohatera   "Dziadów".  Gustaw  przeżywa  tragiczną,  nieszczęśliwą  miłość, buntuje  się  przeciwko  światu  i  niesprawiedliwym  stosunkom społecznym, szydzi z tych, którzy w zdobyciu bogactwa upatrują szczęścia. "Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!/ Postaci twojej zazdroszczą anieli,/ A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!.../ Przebóg! tak ciebie oślepiło złoto!" W  tym  monologu  uczucia  rozpaczy,  miłości i uwielbienia, żalu i gniewu, ironii  i  czułości,  oburzenia i tkliwości wypierają się nawzajem. Uczucie Gustawa prowadzi go do obłędu, a ten z kolei do samobójstwa. Prawdziwie  romantyczna miłość miała w sobie wiele uroku i piękna, ale była nienaturalna  i  sprzeczna  z prawdziwymi potrzebami uczuciowymi człowieka. Nie  dążyła  do  duchowego i fizycznego zjednoczenia kochających się ludzi, ale  kultywowała  egoistyczną,  uczuciową  egzaltację, w której bardziej od podmiotu  miłości  kochało się własne do niego uczucie. Była to więc miłość zapatrzona  i  zakochana  sama  w  sobie,  dla  której  miłosne  deklaracje kierowane  pod  adresem ukochanej osoby stanowiły głównie możliwość rozwoju i   osiągnięcie   własnej   pełni   uczuciowej.    Z   tą  miłością  okresu romantycznego kontrastuje miłość poety rewolucyjnego: "Miłość nie w tym, żeby kipieć goręcej/ Nie w tym, że przypala węglami,/ Lecz w tym, co wstaje za górami piersi/ ponad włosami - dżunglami./ Kochać - z prześcieradeł bezsennością rwanych/ biec, by się zmierzyć z Kopernikiem,/ jego, a nie męża Marii Iwanny,/ nazwać swym współzawodnikiem."  (W. Majakowski - "List z Paryża") Natomiast  jeden  z  najwybitniejszych  przedstawicieli klasycyzmu w poezji Młodej  Polski  Leopold Staff stworzył model człowieka dobrego i pogodnego, który  ze  zrozumieniem  i  spokojem  przyjmuje  zarówno  szczęście,  jak i zsyłane przez los cierpienia.  Mamy tego przykład w wierszu "Przedśpiew": "Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,/ Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknota rozbicia./ A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia." Wielka  jest więc siła oddziaływania wzorów "historycznych" i "klasycznych" kochanków  na  nasz  współczesny  stosunek  do miłości, na jej pojmowanie i odczuwanie.   Zawdzięczamy  im pewne modele i wzorce uczuciowe, które wiele znaczą  w  dzisiejszym  podejściu do spraw miłości.  Na przykład symbolem i mitem  w  miłości jest legenda o Tristanie i Izoldzie. To silne, głębokie i tragiczne  uczucie  dwojga  kochanków  zrosło  się  w  naszej  wyobraźni  z głębokim  przeżyciem,  z  wiernością  -  wbrew  wszelkim  przeciwnościom, z cierpieniem.   Z   imionami  Romea  i  Julii  wiąże  się  żywiołowość uczuć, egzaltacja,  patos  miłości,  idee  solidarności  w  uczuciu  "aż po grób". Natomiast   mit  Don  Juana  wiąże  się  z  kultem  sprawności  seksualnej, zręcznej,  skutecznej, ale i agresywnej zdobywczości.  Mit Casanovy to znów sztuka uwodzenia, traktowana jako sztuka dla sztuki. Poeci  współcześni  nawiązują  do  tych mitów i korzystają z dorobku innych epok,  tak  jak  np.:  Julian  Tuwim  w  wierszu  "Rusałeczko moja wiślana" nawiązuje do wątków renesansowych: "Przekochałem życia trzy ćwierci,/ Chcę dokochać całe, do śmierci -/ Kogo? Nie wiem./ Rusałeczko moja wiślana,/ Może ciebie, może nie ciebie..." A oto inna współczesna wersja poezji, upatrująca miłość w prozie życia: "Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec./ Kocham cię w kapeluszu i w berecie./ W wielkim wietrze na szosie i na koncercie./ W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach./ I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona./ I gdy jajko roztłukujesz ładnie -/ nawet wtedy, gdy łyżka ci spadnie/ W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku./ Na końcu ulicy. I na początku./ I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz./ W niebezpieczeństwie. I na karuzeli./ W morzu. W górach. W kaloszach. I boso./ Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą." (K.I. Gałczyński - "Rozmowa liryczna") Jeszcze  inny model miłości, postawy człowieka współczesnego, poszukującego miłości  romantycznej dostrzegł Fryderyk Engels. Wyraził on kilka istotnych składników  tej  nowej  miłości:  jej  obopólny,  wzajemny  charakter, taki stopień  intensywności  i trwałości, przy którym wzajemne nieposiadanie się i  rozłąka  wydaje  się  obu  stronom  największym  nieszczęściem, wreszcie podniesienie  miłości  do  rangi nowego kryterium moralnego, według którego ważne jest tylko to, czy dany związek wyrósł z wzajemnej miłości czy nie. Jeszcze  inaczej  miłość  przedstawia  Sigmund  Freud.  Dopatruje  się on w miłości  wyłącznie  wyrazu  instynktu  seksualnego,  a  nie  dostrzega,  że pożądanie  seksualne  jest jednym z przejawów potrzeby miłości i zespolenia z kochaną osobą. Uczucie  miłości  bardzo  dobrze  opisał  Erich  Fromm  w swojej książce "O sztuce miłości": "Miłość  jest  możliwa  jedynie  wtedy, jeżeli dwoje ludzi komunikuje się ze sobą  w  samej  głębi  swej istoty, to znaczy, jeżeli każde z nich przeżywa siebie  do  samej  głębi  swej  istoty.  Jedynie  w tym dogłębnym przeżyciu mieści  się  ludzka  rzeczywistość,  jedynie tu jest źródło miłości. Miłość przeżywana  w  ten  sposób  jest  nieustannym  wyzwaniem;  nie  jest stanem wypoczynku,  lecz  ruchu,  wzrostu,  wspólnej pracy; nawet to, czy istnieje harmonia  czy  konflikt,  radość  czy smutek, jest czymś drugorzędnym wobec zasadniczego   faktu,  że  dwoje  ludzi  przeżywa  siebie  do  głębi  swego istnienia  i  że  mocniej  czują się jednością sami w sobie będąc razem niż osobno.  Istnieje  tylko  jeden  dowód  na  to,  że  miłość jest: głębokość wzajemnego  związku  oraz  żywotność i siła każdej z zainteresowanych osób; oto owoc, po którym poznaje się miłość." Tak  jak  możemy  w  różny  sposób  pojmować  miłość, tak samo mogą istnieć różne przedmioty miłości. Jak pisze E. Fromm: "Miłość  nie  jest  zasadniczo stosunkiem do jakiejś określonej osoby; jest ona   postawą,   pewną  właściwością  charakteru,  która  określa  stosunek człowieka  do  świata  w  ogóle, a nie do jednego "obiektu" miłości. Jeżeli dany  człowiek kocha tylko jedną osobę, a jest obojętny wobec reszty swoich bliźnich,  jego  miłość  nie jest miłością, lecz symbolicznym przywiązaniem albo egotyzmem." Okazuje  się  więc,  że  także w poezji i prozie różnych epok historycznych czy  też  w dokumentach, listach itp.- znajdujemy różne pojmowanie miłości, jej  przyczyn,  sensu  i  treści.  Można by wykazać cechy wspólne okresom i równocześnie  cechy  wspólne  wszystkim  czasom  -  ponadczasowe.  W pewnym stopniu  wspólne  mogą być motywy i przyczyny miłości, różnić się natomiast będą ideały miłości i kochanka wypracowane przez ludzi różnych czasów. Miłość  nadal  pozostaje  tym  uczuciem, którego wszyscy poszukujemy, bez którego  nikt  nie może się obejść. Człowiek zawsze będzie dążył do miłości idealnej,  dojrzałej  i  głębokiej,  w  której naturalnie harmonizować będą walory   serca   i   umysłu.    Jednakże  bardzo  trudno  jest  człowiekowi zakochanemu   rozdzielić   swoje   marzenia   i  iluzje  od  prawdziwych  i rzeczywistych wartości uczuć. W starożytnych Indiach istniało powiedzenie: "Trzy  są  źródła  ludzkich  popędów  i  pragnień:  dusza,  rozum  i ciało. Pragnienia  duszy  -  rodzą przyjaźń, rozumu - szacunek, ciała - pożądanie. Dopiero połączenie tych trzech pragnień rodzi miłość..." Dlatego  też  w  miłości  nie  wolno  kierować  się  samym umysłem, czy też pozwalać  aby  libido  kierowało naszymi poczynaniami, ponieważ miłości nie można  zaplanować,  a  samo  dążenie  do  zespolenia  cielesnego  nie  może stanowić  istoty  miłości,  może  być  jedynie  jej  elementem.  Nie należy również  uciekać  przed  miłością,  ponieważ  gdy  ona  nadchodzi, jest jak huragan,  który  nawet najtwardsze drzewo wyrwie z korzeniami, tak że żaden człowiek się jej nie oprze: "Próżno uciec, próżno się przed miłością/ schronić, Bo jako lotny nie ma pieszego dogonić ?" (J. Kochanowski - "O miłości").
 

Różne oblicza miłości.
 

Miłość - słowo, które od początku istnienia sztuki jest inspiracją dla twórców. Od malarstwa po literaturę, w każdym przejawie ludzkiej działalności artystycznej słowo to jest soczewką skupiającą dążenia całej sztuki. Wypowiedzieć, zobrazować to, co nie istnieje w materialnym świecie, co obce jest racjonalizmowi - to dawało natchnienie nie naukowcom i badaczom, lecz właśnie poetom, artystom. Uczucia nie można opisać w sposób oczywisty, taj jak robi się to opisując kwiat, narzędzie, zjawisko. Uczucie zawsze fascynowało artystów, cóż, bowiem, bardziej może fascynować od chęci poznania. nie naukowcom i badaczom, lecz właśnie poetom, artystom. Uczucia nie można opisać w sposób oczywisty, taj jak robi się to opisując kwiat, narzędzie, zjawisko. Uczucie zawsze fascynowało artystów, cóż, bowiem, bardziej może fascynować od chęci poznania. Uczucie to nie tylko skomplikowany stan emocjonalny jednostki, to dla artysty jest coś więcej - coś co potrafi kierować i unicestwiać bohatera, popychać go do działań niewytłumaczalnych, nie dających się pojąć. Uczucie stanowi motor działania każdego bohatera, to ono daje mu moc i siłę. Jest wreszcie tym, co przykuwa uwagę widza, czytelnika, odbiorcy. Daje mu możliwość porównania swego stanu ze stanem bohatera. To bohater utworu jest prawdziwym obiektem doświadczeń. To jego autor wystawia na próbę, on jest łącznikiem pomiędzy światem imaginacji, uczuć, wyobraźni autora, a światem odbiorcy - światem realnym, światem doznań.
Henryk Sienkiewicz w powieści "Quo Vadis", której akcja toczy się za panowania Nerona opisuje dzieje "pięknej" miłości Winicjusza i cesarskiej zakładniczki - Ligii, która jest już chrześcijanką i pod jej wpływem chrzest przyjmuje Winicjusz. W tym utworze z miłości do Boga giną pierwsi chrześcijanie prześladowani przez pogan.
Inny model miłości, miłości do brata przedstawiony jest w "Antygonie" Sofoklesa. Tytułowa bohaterka poświęca własne życie, wbrew zakazom króla Kreona, zgodnie z prawem boskim, dokonuje obrzędu pogrzebania zwłok swojego umiłowanego brata - Polinejka.
Przykłady te świadczą o różnym obliczu miłości, ma ona, bowiem, wiele odbić, kierowana jest do różnych postaci, jest uważana za bardziej lub mniej ważną w życiu.
Ludzie starożytni kochali życie samo w sobie, pragnęli żyć jego pełnią i czerpać z niego wszelkie radości. Okres średniowiecza, natomiast, to czas wyciszenia, to epoka teocentryzmu i ascezy. Bóg zdominował życie średniowiecznych. Swoboda demokracji ateńskiej zostaje zastąpiona surowym, w swych prawach, feudalizmem "Każdy wasal ma swojego wasala", "każdy komuś służy i musi być komuś posłuszny".
Jak wielka może być miłość do Boga, możemy przekonać się czytając "Legendę o Św. Aleksym. Tytułowy "bohater" to bogaty, rzymski książę, który opuszcza żonę i dom, wyrzeka się majątku, staje się prawdziwym ascetą, bo ponad wszystko stawia miłość do Boga. Modląc się i umartwiając pragnie osiągnąć świętość.
Roland, średniowieczny rycerz, główny bohater "Pieśni o Rolandzie" reprezentuje model miłości do ojczyzny, do króla. Za Francję oddaje życie w walce z Saracenami. Lojalny wobec władzy nawet w beznadziejnej sytuacji walczy, by ratować swój honor, a umierając prosi Boga o przebaczenie za popełnione grzechy.
W literaturze średniowiecza czytamy również o pięknej, czystej miłości mężczyzny do kobiety (pieśni liryczne), ale spotykamy się również z namiętnością, która spada i zabija człowieka. Jest ona tematem legendy celtyckiej "Tristan i Izolda".
Uczucie to nie daje się zanalizować. Nie wynika ono z bliższego poznania, wzajemnego podziwu i szacunków bohaterów. Rodzi się po wypiciu przez pomyłkę cudownego napoju miłosnego podczas podróży na morzu. Tristan wiezie Izoldę, aby poślubiła jego władcę - króla Marka. Wzajemne pożądanie jest tak wielkie, że Tristan lojalny rycerz, łamie zasadę posłuszeństwa wobec pana i dochodzi do zbliżenia kochanków.
Śledząc utwory "wieków średnich spotykamy się również z modelem miłości najczystrzej, cierplwej, nie szukającej poklasku miłości matczynej. W pieśni Żale Matki Boskiej pod krzyżem" Maryja cierpi jak ziemska matka, która patrzy na krzywdę swojego dziecka.
Każda miłość jest piękna i potrzebna człowiekowi. Każda wymaga poświęceń i wyrzeczeń, a kiedy już jest, przynosi szczęście, radość i czasami niesie ze sobą ból i cierpienie.
Renesansowymi przedstawicielami uczucia towarzyszącego człowiekowi od zarania dziejów są Romeo i Julia - tytułowi bohaterowie tragedii Szekspira. Prawi ona o czystej, pięknej miłości, zniszczonej przez vendettę zwaśnionych rodów. Kto wie czy nie są to najsłynniejsi kochankowie literatury. Ich tragiczne dzieje stały się własnością całej ludzkości, przestrogą przed nienawiścią. Tak się, bowiem, stało, że to nienawiść zniszczyła wspaniałe uczucie wzajemnie kochających się ludzi.
Oświeceniowe podejście do miłości znalazło oparcie w sentymentalizmie. Początki tego prądu umysłowego wiążą się z nazwiskiem filozofa Jana Jakuba Rousseau, który głosił przewagę serca nad rozumem, przewagę natury nad cywilizacją. Szczególnie ważne wydaje się w sentymentalizmie zwrócenie uwagi na strefę przeżyć i doznań wewnętrznych jednostki ludzkiej. Naturalne doznania i związki międzyludzkie, natura jako tło sytuacji ludzkich są przeciwstawne światu cywilizacji - światu obłudy i pozorów. Franciszek Karpiński uważał, że źródłem natchnienia dla poety może być wszystko, co go otacza. Za źródło twórczości uważał: "pojęcie rzecz, serce czułe i piękne wzory". Najważniejsze jest to owe "serce czułe", wrażliwe na ludzkie nieszczęścia, na potrzeby miłości, mające emocjonalny stosunek do przyrody oraz budujące wewnętrzny ład moralny poprzez odrzucenie zakłamania i pozorów. Zgodnie z założeniami Karpiskiego sentymentalna twórczość literacka miała być oryginalna, ale rodzinna. Postulował on, iż pownna odznaczać się prostotą, wzorowaną niejednokrotnie na utworach ludowych.
Jednym z utworów Franciszka Karpińskiego jest liryk "Do Justyny. Tęskność na wiosnę", będący wspomnieniem młodzieńczego zauroczenia poety. Pozornie o miłości nie ma w utowrze ani słowa. Przez cały czas podmiot liryczny porównuje świat natury do swojego wewnętrznego, psychicznego stanu ducha. Cały zewnętrzny świat zdominowany jest przez rozkwitającą, promieniującą radością wiosnę, gdy cała przyroda budzi się do życia:
"Już tyle razy słońce wracało
I blaskiem swoim dzień szczyci,
A memu światłu coś się to stało,
Że mi dotychczas nie świeci ? (...)
Już się i zboże do góry wzbiło (...)
Już słowik w sadzie zaczął swe pieśni (...)
A mój mi ptaszek nie śpiewa".
Natomiast w sercu samotnego podmiotu lirycznego dominują uczucia wprost przeciwne: żal, tęsknota i poczucie smutku. Jest to opis stanu psychicznego i cierpienia spowodowanego zawodem miłosnym lub tęsknotą za ukochaną:
"O wiosno ! pókiż będę cię prosił,
Gospodarz zewsząd stroskany ?
Jużem dość ziemię łzami urosił:
Wróć mi urodzaj kochany."
Znaczącą sielanką był także utwór "Laura i Filon". Akcja utworu rozgrywa się na wsi, na tle przyrody i wypełniona jest wypowiedziami dwojga zakochanych. Głównym tematem ich rozmów jest, oczywiście, miłość, siła łączącego ich uczucia: "Kocham zmiennika Filona" i perypetie z nim związane. Bohaterowie przeżywają chwile rozterek i niecierpliwości, tęsknoty i złości, szarpani są namiętnościami, które zawsze towarzyszą miłosnemu uniesieniu. Sielanka "Laura i Filon" jest świadectwem tak charakterystycznego dla literatury sentymentalnej, zainteresowania wewnętrznym życiem i "czułym sercem" człowieka, światem jego uczuć, zmysłów, doznań metafizycznych.
Sentymentalizm do literatury oświecenia "wniósł" przede wszystkim uczucia: miłość do kobiety, natury, ojczyzny, Boga i współczucie cierpiącym. Ważna stała się przyroda, towarzysząca uczuciom ludzkim. Także zwrot do przeszłości narodowej, doszukiwanie się w niej utraconych wartości i nawoływanie do powrotu do nich są zdobyczą sentymentalizmu.
Każda epoka poświęca miłości mniej lub więcej uwagi. Miłość romantyczna jest uczuciem tragicznym, lecz równocześnie bardzo porywającym. Tłumiona w poprzednich epokach, tu odżywa, wybucha ze zdwojoną mocą. Miłość romantyczna jest nieszczęśliwa, nieziemska, tak odległa od dzisiejszego schematu tego uczucia. Romantyzm stworzył całą teorię miłości, jako uczucia, które ma wymiar kosmiczny; rozrasta się, bowiem, od miłości umysłowej - miłości do kobiety - poprzez więź uczuciową z bliźnimi, aż w sferę nieskończoności, irracjonalności, szczyt osiągając w miłości do Boga i ojczyzny. Miłość, dla wszystkich romantyków była sprawą życia i śmierci. Uczucie fascynacji, namiętności, które ogarnia dwoje ludzi, jest tak silne, że nie można go niczym przemóc. Sięga poza grób.
Przykładem nieszczęśliwego kochanka jest Werter i Giaur. Dla obu miłość stanowi sens życia. Jakże, jednak, odmienne reakcje wywołuje wewnętrzny niepokój. Giaur demonstruje swą siłę, okazuje bunt, nie czuje wewnętrznych ograniczeń, sumienie jest mu obce, nawet po dokonaniu zbrodni, można podejrzewać, że przemyślał swój czyn i nie żył pod wpływem emocji, nadal uważał, że miłości jest dla niego usprawiedliwieniem. Werter wprost przeciwnie. On cały czas pozostaje zamknięty w sobie. Dopiero samobójstwo ujawnia prawdziwą motywację jego działań, dopiero wtedy zostaje zauważony. Nie jest porywczy, każdy swój krok przemyśli, nim sprzeciwi się regułom świata rzeczywistego.
Postacie te nie po to zostały wykreowane by być wzorem, mają jedynie ukazać jak wielka jest sfera uczuć i jak jest ona skomplikowana.
"Eugeniusz Oniegin" to poemat dygresyjny Puszkina składający się z 8 ksiąg, których akcja toczy się kolejno w Petersburgu, majątku Łarinów, podróży Eugeniusza po Rosji i znów w Petersburgu. Tytułowy bohater poświęcał się licznym miłostkom i romansom. Szybko, jednak, znudziło mu się salonowe życie. Wyjeżdża na wieś, gdzie nawiązuje przyjaźń z poetą Włodzimierzem Leńskim, dzięki któremu poznaje Tatianę Łarinę. Panna zakochała się od pierwszego wejrzenia w Onieginie lecz młodzieniec odrzuca afekt Tatiany i specjalnie podczas balu zaleca się do jej młodszej siostry, a ukochanej Leńskiego Olgi - Włodzimierz wyzywa go na pojedynek; Eugeniusz zabija rywala i udaje się w podróż po Rosji. Wraca do stolicy po latach i znów spotyka Tatianę � teraz już żonę generała i księcia (swego krewnego), zakochuje się w niej, wyznaje miłości, ale Tatiana jest wierna mężowi i odrzuca jego miłość, ponieważ nie wierzy w szczerość uczucia dawnego ukochanego:
"Dlaczego dzisiaj legnie pan do mnie ?
(...) bo weszłam w krąg wielkiego świata ?
Bo mógłby pan odświeżyć blask
Uwodzicielskiej swojej chwały,
By go salony podziwiały ?"
"Eugeniusz Oniegin" to wspaniałe dzieło Puszkina, które zachwyca nas tragiczną miłością Eugeniusza i Tatiany, miłością nigdy niespełnioną.
W polskiej literaturze romantycznej spotykamy wielkiego patriotę - Konrada Wallenroda, który jest głównym bohaterem dramatu Adama Mickiewicza pod tym samym tytułem. Konrad musi wybrać między miłością do żony - Aldony, a miłością do ojczyzny, która zwycięża. Walter (kryjący się pod postacią Konrada) wie, że musi porzucić żonę, poświęcić swoją miłość i Aldony, aby ratować ojczyznę. W słowach "stokroć przeklęta godzina" ujawnia się cały dramat bohatera. Konrad samotnie podejmuje walkę z zakonem krzyżackim. Niszczy go metodą postępu i zdrady, a więc obiera sposób moralnie naganny. Bohater jest świadomy amoralności jakiej się dopuszcza, jednak wie, że nie ma innej drogi do zwycięstwa:
"Jeden sposób Aldono, jeden pozostał Litwinom
Skruszyć potęgę Zakonu (...)
Stokroć przeklęta godzina,
W której od wroga zmuszony chwycę się tego sposobu !"
Konrad Wallenrod nie tylko przeżywa konflikt z samym sobą, ale wyrzeka się również szczęścia osobistego i skazuje się na wieloletni pobyt wśród znienawidzonych wrogów jako mistrz krzyżacki. A więc jego miłość do ojczyzny była bezgraniczna i żarliwa. Dla niej poświęca nie tylko miłość kobiety, ale i honor - skazuje się na wieczne życie wśród kłamstwa.
Można zaryzykować stwierdzenie, że miłość romantyczna to uczucie szalone, fanatyczne, pozbawione trzeźwej kontroli rozumu. To nieokiełznany wybuch wewnętrznych przeżyć, wzruszeń bohatera. Według romantyków poznanie idealnej miłości jest dane tylko jednostkom wybitnym, które są w stanie widzieć oczyma duszy, dostrzegać prawdy żywe. A więc idealna miłość romantyczna to miłość do kochanki - drugiej idealnej "połówki", to miłość do ojczyzny, poezji, wartości ponadczasowych. Miłość ta czasami pełna jest buntu, bluźnierstwa przeciwko Bogu, niezgody na otaczający świat, bólu niedocenienia. Ale miłość może też być delikatnością i pięknem. Mówi o tym Mickiewicz w wierszu "Snuć miłość". "Snuje" on miłość jak jedwabnik, leje jak źródlaną wodę. Pielęgnuje ją jako skarb najdroższy, najcenniejszy.
 
Różne modele miłości romantycznej. Omów temat na podstawie wybranych utworów literatury romantycznej.
 

Z motywem miłości romantycznej możemy się spotkać w niemal wszystkich utworach literackich tej epoki. Wynika to z faktu, że typowy bohater romantyczny to nieszczęśliwy kochanek, a jego zawiedzione uczucie staje się motorem do dalszych - twórczych działań. W życiu codziennym także możemy zetknąć się z pojęciem romantyczna miłość - wielka, uwznioślona, szalona, ale bardzo często jednostronna i rozczarowująca, często dostarczająca niemiłych rozczarowań. Różne modele miłości mogą zostać zaprezentowane na podstawie takich utworów, jak: "Dziady część IV", "Konrad Wallenrod", "Kordian", "Nie-Boska komedia" i wiele, wiele innych.
"Dziady część IV" - ujęta została w formie trzech upływających godzin. Pierwsza z nich to tak zwana "Godzina miłości". Uczucie to przestaje być faktem z życia ludzi, staje się natomiast ogromną, samoistną siłą kierującą ludźmi, mogącą ich doprowadzić do klęski lub do pełni szczęścia. Dwoje młodych ludzi o podobnych poglądach i ideałach zakochuje się w sobie, jednak różnice w pochodzeniu i stanie majątkowym nie pozwalają im na pobranie się i kontynuowanie szczęśliwego życia dalej. Bardzo często rodzice strony wyższego stanu żenią, bądź wydają za mąż swe dziecko, nawet wbrew jego woli. Ostatnie spotkanie, rozstanie i rozpacz to bardzo częste zjawisko w takich wypadkach. Jednak w tym utworze mamy przedstawioną bardzo dogłębną analizę psychiki i odczuć zawiedzionego kochanka a więc tego, co dzieje się w rozdartej duszy. Nieszczęśliwa miłość doprowadza Gustawa do:
- obłędu, do miotania nim poprzez powracające fale goryczy i cierpienia;
- pragnienia śmierci i prób samobójstwa. Jednak uczucie miłości jest silniejsze od śmierci - po samobójstwie Gustaw nadal odczuwa cierpienia związane z miłością;
- zwątpienia w prawdę, naukę i porządek świata;
- stracie zaufania do kobiet ("Kobieto, puchu marny Ty wietrzna istoto");
- przekreślenia całego dotychczasowego życia - Gustaw przestaje istnieć dla świata.
"Konrad Wallenrod" - to utwór, w którym bohater cierpi również z tego powodu, że nie może być razem ze swą ukochaną Aldoną, ale nie jest to spowodowane różnicą w pochodzeniu pomiędzy dwojgiem kochanków. Przyczyną ich nieszczęśliwej miłości jest sytuacja polityczna, w jakiej znalazła się ich ojczyzna, oraz jedyna w swoim rodzaju możliwość zmiany tego stanu rzeczy. Konrad jest bowiem mistrzem Zakonu Krzyżackiego, ze strony którego grozi Litwie niebezpieczeństwo i jako jedyny ma możliwość doprowadzić ten zakon do klęski, samemu jednak płacąc za to ceną najwyższą - własnym życiem oraz szczęściem i miłością. Staje więc przed dylematem: życie prywatne czy Ojczyzna. Wybiera jednak dobro Ojczyzny, czym pozbawia się szczęścia rodzinnego, przynajmniej w życiu na ziemi.
Nieco inny model miłości został ukazany w powieści Juliusza Słowackiego zatytułowanej "Kordian". Wprawdzie tytułowe bohater również jest nieszczęśliwy z powodu miłości, jednak w jego przypadku powodem przygnębienia nie jest ani różnica pochodzenia, ani też konflikt pomiędzy dobrem Ojczyzny a dobrem prywatnym. W I akcie poznajemy niezwykle wrażliwego i delikatnego młodzieńca - poetę. Jak przystało na prawdziwego romantyka jest on zakochany w Laurze - jednakże ona zachowuje się w stosunku do niego z pewnym dystansem, czasami nawet lekceważąc go. Młodzieniec ten, nie potrafiący znależć sobie miejsca w otaczającym go świecie popełnia samobójstwo. Wkrótce widzimy go w czasie podróży po Europie w czasie której przekonuje się on, że miłość kobiet można kupić za drogie prezenty, natomiast nie jest to nigdy miłość szczera. Tak więc również Kordian jest bohaterem typowo romantycznie nieszczęśliwym, jednak jego cierpienia są spowodowane zawodem doznanym ze strony kobiet, a nie sytuacją polityczną bądź społeczną. Również u niego nieszczęśliwa miłość staje się motorem dalszych działań na rzecz wolności kraju ojczystego.
"Nie-Boska komedia" - to również utwór romantyczny, w którym spotykamy się z jeszcze innym spojrzeniem na sprawę miłości. W życie rodzinne hrabiego Henryka wdziera się poezja("Dziewica"), która doprowadza do rozbicia szczęśliwego dotąd małżeństwa, jakie stanowią Maria i Mąż. Skutki tego są fatalne, gdyż zaślepiony Mąż zaczyna unikać swej żony, która w krótkim czasie z żałości umiera, pozostawiając hrabiemu Henrykowi małe dziecko - Orcia. Po kilku latach bohater "Nie-Boskiej komedii" staje na czele obozu rewolucjonistów, by wkrótce zginąć pod przeważającymi siłami wroga. Tak więc również hrabia Henryk jest bohaterem typowo romantycznym, którego motorem do działania staje się nieszczęśliwa miłość, a to nowe działanie też jest podporządkowane jakimś nadrzędnym celom (walka o zachowanie statusu społecznego).
 

Romantyzm w oczach twórców literatury późniejszych epok.
 

Tradycja  romantyczna  w  Polsce  to  element  zupełnie  inny niż romantyzm europejski,  choćby niemiecki, w najczystszym wydaniu Goethego.  Dzieje się tak  dlatego,  że  w  naszej  kulturze  i naszej historii romantyzm odegrał szczególną   rolę.   Specyfika   epoki   w   Polsce  wynika  z  uwarunkowań historycznych.    Obok  nowej  filozofii,  obowiązującej  w  całej  Europie początku   wieku   XIX,  w  polskim  wydaniu romantyzmu  niezwykle  silnie zadziałał  czynnik patriotyczny, zmagań z zaborcą kraju, który znów usiłuje być   wolny   i  niepodległy.  Walka  o  wolność  zdecydowała  o  kształcie literatury,   określiła   biografię   bohatera   romantycznego,  pojmowania (specyficznego)  roli  Polski w dziejach narodów.  Czy romantyzm zgasł wraz z  klęską  powstania  styczniowego?  Niezupełnie. Wydaje się, że pozostał w odczuciu  ludzi zajmujących się literaturą epoką najważniejszą, najbogatszą i  najciekawszą.   Mówi  się  też,  że  w  każdym  współczesnym Polaku tkwi sentyment  do  epoki  romantyzmu.  Brzmi  to czasem jak zarzut: niepoprawny romantyk,  nadwrażliwiec.   Do  tego dochodzą: brak realizmu, racjonalizmu, przewaga  emocji  nad  rozsądkiem...   Być  może  rzeczywiście  tkwi  w tym odrobina  prawdy,  że  jest w nas podziw dla impulsywnych zrywów, dla szału romantycznych  straceńców,  choć  potrafimy ich krytykować, choć nie zawsze  przyznajemy  się  do  tej "słabości".  Podobnie bywało z twórczymi umysłami epok  następujących  po  romantyzmie.  Krytykowali, kwestionowali, lecz ich własne  dzieła  zdradzały,  że  są spadkobiercami mentalności romantycznej. Myślę,   że   ta   teoria   -  krytycyzmu,  ale  i  afektu  wobec  tradycji romantycznej, da się udowodnić. Zacznijmy  od  zestawienia  podstawowych  elementów  świata  romantycznego, ustalenia   co   znaczy  dla  nas  romantyzm,  słowem  od  punktu  wyjścia. Romantyzm  to  dla  mnie  przede wszystkim mit walki o wolność, poświęcenie dla  tej  idei  duszy  i życia, bunt "Konrada z III Części Dziadów" przeciw Bogu  i  Kordiana przeciw carowi, cierpiętniczy okrzyk romantyków krajowych Berwińskiego,   Goszczyńskiego,   Ehrenberga.   Drugi  mit  romantyczny  to nieszczęśliwa  miłość  -  Mickiewicza  do  Wereszczakówny,  Słowackiego  do Ludwiki  Śniadeckiej,  Gustawa,  Kordiana,  Henryka  itd...   Przestaje być istotne  czy  mówimy o biografii twórcy czy bohatera. Doprawdy, wydaje się, że   tylko   hrabia  Zygmunt  Krasiński  miał  szczęście  w  miłości.  Jego europejskie  romanse  były  skandalizujące,  lecz  udane, czasami - aż zbyt męczące.  Kolejny  "żelazny"  punkt  romantyzmu  to bohater romantyczny. O, tak.   Potomek  Hamleta,  nieszczęśliwy  kochanek,  poeta,  niewolnik idei, samobójca,  rycerz  walczący  o  ojczyznę.  Jedni  mówią:  wspaniały!  Inni machają  ręką  w  pogardliwym  geście. Nic przecież nie osiągnął... Jeszcze jedną  rzecz  z  romantyzmu  warto  wspomnieć, mianowicie "inwazję duchów". Tak,  inwazję  -  zjaw,  widm, rusałek, upiorów.  Można by przypuszczać, że świat  pozazmysłowy powstał i wkroczył tryumfalnie do literatury. I jednego nie  można  romantyzmowi  odmówić  - tej czarownej, uduchowionej atmosfery!  Tyle,  jeśli  chodzi  o  uporządkowanie  "podstawy  odwołań".   A cóż na to następne epoki? Ustosunkowały się w różnoraki sposób. Pozytywizm  - bezpośredni spadkobierca i następca romantyzmu odniósł się do idei  romantyków  niechętnie  i  krytycznie.  W  miejsce fantazji, samotnej walki   o   nieosiągalne   cele,   praktyczni   pozytywiści   zaproponowali utylitaryzm   wszelkich  działań,  pracę  u  podstaw  i  pracę  organiczną, oświecanie  ciemnego  ludu,  podnoszenie  gospodarki kraju - świadczy o tym nowelistyka i proza (tendencyjna i realistyczna) epoki. "Trzeba z żywymi naprzód iść,/ po życie sięgać nowe,/ a nie w uwiędłych laurów liść/ z uporem stroić głowę"      - pisał Adam Asnyk. Czyli  -  laur  romantyzmu  uwiądł...  "każda  epoka  ma  swe  własne cele" (Asnyk).   Zastanówmy się tylko: czy  pozytywiści odrzucali całkowicie hasła i  ideologię  romantyków?  Dochodzę  do wniosku, że nie.  Pozytywiści, mimo okrzyków  sprzeciwu  i  całej swej racjonalnej teorii, cierpieli na swoisty "kompleks  romantyzmu".  Sentyment i podziw dla minionej idei co jakiś czas błyska  w  ich  twórczości.  Na przykład pełna realizmu powieść Orzeszkowej "Nad   Niemnem".   Zawiera  krytykę  typowo  romantycznych  osób  -  Emilii Korczyńskiej,  Zygmunta  -  zmanierowanego  artysty,  Różyca  -  znudzonego  arystokraty.   Jest  to nawet romantyzm ośmieszony. Lecz kiedy wczytamy się uważnie  -  znajdziemy  też  hołd,  wielki  szacunek  dla romantycznej idei wyzwolenia.  Przecież  wątek  powstańczy i mogiła powstańców 1863 - to czas święty  i  miejsce święte, to czas walki i heroizmu, choć teraz nastał czas pracy - tamten istnieje w pamięci jako sacrum. "Lalka" B. Prusa, zdawałoby się krytykuje romantyczny idealizm, typ miłości romantycznej  oraz  heroiny  romansów  podobne  do Izabeli śęckiej. Lecz tu także  istotny  jest motyw patriotyczny powstania styczniowego.  Wokulski - główny  bohater  powieści  -  nosi szereg cech bohatera romantycznego, jego dzieje  można  nazwać pewną antologią losów nieszczęsnego Konrada-Gustawa z "Dziadów".   A  nie jest to przecież bohater ani negatywny, ani ośmieszony, przecież  jest  jednym  z  "ulubieńców" czytelnika.  Czym zaś są, jeśli nie pozostałością  i  uznaniem romantyzmu bohaterskie czyny, straceńcze walki i namiętne  historie  miłosne  opisane  przez  H.  Sienkiewicza  w  Trylogii? Sienkiewicz   szczodrze   zaczerpnął   z   epoki   romantycznej,   podobnie kształtował  postacie  i  ich  ideały,  tyle że klęskę bohaterów zmieniał w końcu w sukces. Pamiętajmy, że było to dzieło "ku pokrzepieniu serc". Muszę  wspomnieć  jeszcze  o  Konopnickiej. Z jednej strony jest piewczynią ludu,  z  drugiej  jednak  pojmowanie  poety  i  poezji  prezentowane przez Konopnicką   jest   typowo   romantyczne.  Poeta  to  indywidualność,  jest natchniony,  pełen mocy...  Zupełnie jak za czasów wieszczów poezji. Wiersz "Contra   spem  spero"  także  jest  romantycznym  odgłosem.  Sam  tytuł  - wyznanie:  "wierzę wbrew nadziei" - mógł wykreować tylko umysł romantyczny, nie  mówiąc już o sposobach obrazowania typowych dla twórców romantycznych, a  użytkowanych   przez   poetkę.   Przecież   wichury,  zawieje,  obłoki, cmentarzyska  - to ujęcie rodem z poezji Słowackiego, Mickiewicza, Norwida. I  odwieczna  nadzieja  na  odzyskanie  niepodległości  -  można powiedzieć istota  romantyzmu.  Wniosek  -  pozytywiści nie całkiem przekreślili epokę romantyzmu. W ich twórczości przebrzmiewają romantyczne echa. W  epoce  młodopolskiej  obserwujemy  totalny, jawny zwrot ku literaturze i ideologii   romantyzmu.    Króluje   teraz  neoromantyzm,  przejmuje  hasła głoszone  przez  romantyków,  docenia  duchową  atmosferę  epoki, patrzy na świat  oczami  romantyków.   W  "Weselu"  Wyspiańskiego  jesteśmy świadkami "najazdu"  istot  pozaziemskich  na  chłopską  chatę,  w  której  dramaturg usiłuje  pobratać  dwa  stany  -  inteligencję  i chłopów. Widmo malarza de Laveaux  żywcem  przypomina  "Romantyczność"  A.  Mickiewicza,  całość aktu wizyjnego  -  "Dziady, część II".  Temat dramatu Wyspiańskiego - to pytanie o   możliwość   zaistnienia   zrywu   powstańczego.   Odpowiedź  nie  brzmi  optymistycznie. Poezja  młodopolska  to  też  w  pewnej  mierze  echo  romantyzmu,  samotny dekadent  nosi  cechy podobieństwa do bohatera romantycznego, choć ten jest bierny  i  zniechęcony,  a  tamten  spalał  się w wiecznej aktywności.  Mit sztuki  i artysty, wyniesienia ponad tłumy przypomina romantyczną koncepcję  poezji   i   poety.  "Hymny"  Jana  Kasprowicza  to  przecież  konradowskie wystąpienie  przeciw  Bogu,  waloryzacja  przyrody  górskiej  w utworach W.  Tetmajera,  to  ideał  romantyczny, bliskości natury, opiewania jej piękna. Szatan,  bohater  poezji  T.  Micińskiego jest silną, zbuntowaną jednostką,  która chętnie wybiera potępienie niż niewolę. Jest podobny do romantyka. Spadkobiercą  ideałów  romantycznych  czuł  się  Stefan  Żeromski. Widać to wyraźnie   w   jego   utworach  -  zarówno  w  repertuarze  tematów  jak  i emocjonalnym  stosunku  do  sprawy  niepodległości.   Żeromski  często tłem swoich   powieści   czynił   niepodległościowe  zrywy  Polaków  -  kompanię napoleońską  ("Popioły")  lub  powstania  ("Rozdziobią  nas  kruki, wrony", "Wierna  rzeka"). Mimo że społecznikostwo i idea niesienia oświaty prostemu ludowi   kojarzy   się  z  pozytywistyczną  pracą  u  podstaw,  typowi  dla Żeromskiego  bohaterowie-społecznicy przypominają romantycznych idealistów.  Judym,  który  poświęcił  prywatne  szczęście i miłość do Joasi dla pracy wsłużbie  idei ("Ludzie bezdomni"), Stasia Bozowska ("Siłaczka"), poświęciła zdrowie  i  życie.  Temat  ojczyzny, kształtu ideowego Polski, złudna wizja "szklanych   domów"   -   to   tematy   Żeromskiego,   a  przecież  zarazem  romantyków...Problem  walki  o  wolność,  upragnioną  wolność, skończył się w roku 1918. Nastała epoka dwudziestolecia międzywojennego a wraz z nią:  "Ojczyzna  moja  wolna,  wolna,  więc  zrzucam  z ramion płaszcz Konrada" -pisał Antoni Słonimski. Koniec  z  romantyzmem,  wieczną   martyrologią  niewoli, poezją tyrtejską i wizją  poety-mesjasza.  "Najchętniej  w tłum się wcisnę, będę ultimus inter pares"  - pisał poeta Tuwim.  "A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę"  - postuluje Lechoń.  Futuryści każą patrzeć w przyszłość, nie obracać siętam   tylko,   gdzie   cmentarzyska   starych   trucheł,   "nieświeże  mumie mickiewiczów  i  słowackich"...  I  oto,  w tej samej epoce, ten sam Lechoń  pisze  przepiękny  poemat  "Mochnacki",  sięgający  tematem i stylistyką doepoki  romantycznej.  Ten  sam Julian Tuwim przyzna się w wierszu "Sitowie"  do  poetyckiej  męki  twórczej,  będzie  usiłował  zdefiniować  poezję.   W międzywojniu  zadebiutuje  Władysław  Broniewski, poeta "rewolucyjny", lecz posługujący   się   typowo   romantycznym   arsenałem   -  emocją  i  typem obrazowania,  wystarczy  przypomnieć  utwór  pt. "Poezja".  Edward Słoński, nieco  starszy  poeta,  piewca  pierwszej  wojny  światowej,  był  ogromnie popularny   w   dwudziestoleciu   międzywojennym   właśnie  ze  względu  na patriotyczny  pierwiastek  swojej  poezji.  Tak więc, poeci "międzywojenni" nie  byli  całkowicie  wolni od mitu romantycznego.  A wolność ojczyzny też nie potrwała długo.  Druga   wojna   światowa,   krwawy   wrzesień   1939,  okupacja,  powstanie warszawskie.    Nic  dziwnego,  ze  takie  czasy  wskrzesiły  mit  bohatera romantycznego  i  poezji  tyrtejskiej.   Przykładem  są  poeci  - Tyrteusze powstania warszawskiego - K.K. Baczyński, T. Gajcy, A. Trzebiński.  Operowali romantyczną  stylistyką, odwoływali się do ballad, opiewali swoją przegraną miłość,  rejestrowali  koszmar  otaczającego  ich  świata  i  pragnęli siłą wyobraźni,   wizją   odkształcić   rzeczywistość.   Trudno  zaprzeczyć,  że mistrzami w takich działaniach byli poeci romantyczni. A  współczesność?  Literatura współczesna, mimo że tak wiele w niej wątków, nowatorskich  i  tradycyjnych  nurtów,  nadal  prowadzi dialog z literaturą romantyczną,  choć  są  to  różne formy wypowiedzi.  Zauważmy, że powojenne  czasy  oznaczały  dla wielu Polaków emigrację. Twórcy emigracyjni mieli zaś ten   sam   problem,   co   uczestnicy   Wielkiej  Emigracji  po  powstaniu listopadowym   -   tęsknota   za  rajem,  wspomnienia  pejzaży  ojczystych, propozycje  przemian  ustrojowych,  rodzaj walki o polskość. I pisali w tym  duchu  emigranci  od Miłosza po Barańczaka. W dodatku "Dolina Issy" Miłoszawskrzesza  motyw  litewski,  jak  w  "Panu  Tadeuszu"  A. Mickiewicza, lecz  zarazem  jak  w  "Dziadach" wieszcza - bo ożywają w współistnieją w świecieczłowieka   widma,   gusła,   strzygi   i   czary.   Pisząc  o  literaturze współczesnej,  nie  sposób  dokonać  rejestru  całościowego  w tak krótkiej pracy,  trzeba  się  kierować wyborem.  Wydaje mi się, że piętno romantyzmu określiło  prozę  Marka  Hłaski.  Demoniczna,  zawsze  zniszczona  miłość i fatalna,  fałszywa  kobieta  to  stały  wątek  opowiadań i powieści Hłaski. Pesymizm, różnoraki  mechanizm  ruiny  miłości  od  ingerencji bezmyślnych  ludzi  po  "bogatą przeszłość" kochanki - zdradzają tęsknotę za spełnieniem wielkiej,   szczęśliwej   miłości.   bohater  prozaika  jest  samotny,  nie  rozumiany   przez   społeczeństwo,  często  posiada  tajemniczą  biografię. Pisarz   wprowadza  też  wątek  samobójczy  w  losy  swoich  bohaterów,  co przywodzi na myśl bohatera romantycznego. Będąc  przy  temacie miłości i śmierci, trzeba wspomnieć poezję zmarłej tak młodo  Haliny  Poświtowskiej  "Jestem Julią...", "Mam ciebie w roztańczonej krwi",  "Kiedy  umrę  kochanie"  itd.   Wiersze  poetki  to  zapis  miłości wszechogarniającej,   której   towarzyszy  przeczucie  śmierci.   Miłość  w  centrum  twórczości,  śmierć  podążająca  tuż  obok przypominają literaturę romantyczną,  choć twórczość Po światowskiej nie da się określić jako typowo mistyczna    czy    duchowa",    przeciwnie    jest   często   zorientowana materialistycznie. Natomiast   Ernest   Bryll   podejmuje   tematykę   romantyzmu   i  postawy współczesnych  wobec  dziedzictwa  romantycznego  wprost.  Jest to w pewnym sensie  twórczość  "rozrachunkowa",  gdyż  poeta  podjął  się  rozliczeń ze zbiorem   romantycznych  mitów,  funkcjonujących  w  świadomości  polskiej,  poprzez    demaskację    nawyków    myślenia,   mentalności   romantycznej, zakorzenionej  w  psychice  Polaka, Bryll konstruował ocenę współczesności.  Poeta  nawiązuje  do  romantyzmu  także  przez  tematykę, stylistykę swoich utworów.   Przypomnijmy:  "Rzecz  listopadową",  wiersz "Lekcja polskiego - Słowacki",   "Toast",   "Wciąż  o  Ikarach  głoszą"...  itd.  Szukać  wśród współczesnych  poetów  i  prozaików  można  by  dalej. Wspomnieć Stanisława Dygata  "Jezioro  Bodeńskie",  twórczość  T.  Konwickiego, poetów Herberta, Grochowiaka  i  innych,  lecz realia czasu na to nie zezwalają. Zakończę tę  długą  podróż  przez  epoki  następującym  wnioskiem.  Romantyzm wciąż jestżywy  -  bo  funkcjonuje  w  pamięci  ludzi,  mobilizuje  twórców,  wzbudza kontrowersje.  W  historii  literatury  polskiej  nigdy  nie przestanie być istotny.  Bez  względu  na charakter kolejnych epok - odrodzi się znów jako wzór, lub jako obiekt krytyki.
 

Eros i Tanatos w wybranych epokach literackich.

 
Eros – bóg miłości, Tanatos – bóg śmierci często występują obok siebie w utworach literackich i pojawiają się w nich od najdawniejszych czasów. Epoka średniowiecza ukazywała właśnie te obydwa zjawiska razem, ponieważ zdaniem pisarzy tej epoki, prawdziwe uczucia trwają nawet po śmierci.
Najlepszym przykładem może tu być „Legenda o Tristanie i Izoldzie” z XII wieku, która jest najgłębszym poematem o miłości i śmierci zarazem.
Utwór opowiada o tragicznych kochankach, którzy – ogarnięci namiętnością, świadomi zła i zdrady, jaką popełniają – żyją w ciągłym napięciu emocjonalnym, przez całe życie poszukując się i rozłączając. Miłość sprowokowana tajemniczym napojem jest przepojona cierpieniem, którym kochankowie płacą za chwile radości bycia ze sobą. Żyją w kłamstwie, zdradzają człowieka, którego oboje kochają – Izolda męża, Tristan swojego wuja i najlepszego przyjaciela, króla Marka. Nie zostało oszczędzone im żadne cierpienie. Miłość ich jest przede wszystkim duchowa, umożliwiająca pełne zrozumienie, absolutną harmonię. Dlatego trwała ona również po ich śmierci, a ... w nocy z grobu Tristana wybujał zielony głóg [...], który zanurzył się w grobie Izoldy...  Bohaterowie tej pięknej opowieści, choć nie mogli żyć bez siebie, nie byli szczęśliwi. Umierają przedwcześnie, umierają z miłości.
Myśl o śmierci zajmowała ważne miejsce, jak widać, w dorobku literackim średniowiecza. Wynikało to również i z tego, że człowiek tej epoki żył krótko, a częste wojny i epidemie dziesiątkowały ludność. Śmierć była więc na porządku dziennym, obcowało się z nią niemal bez przerwy. W XIII wieku zaczęto przedstawiać spotkania osób żywych ze zmarłymi oraz dialog, jaki podejmuje z człowiekiem upersonifikowana Śmierć.
Do najdawniejszych tekstów tego rodzaju należy anonimowy wiersz pt. Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią. W utworze ma ona różne oblicza. Posiada cechy władczyni, ale równocześnie jest kaznodzieją, gdy objaśnia Polikarpowi kwestie egzystencjalne, ukazana w sposób alegoryczny rozpoczyna tańce – dance makabre, w których jej partnerami stają się wszyscy ludzie. Uzmysławia im ich równość w godzinie zakończenia życia, pragnie wywołać lęk i skruchę. Opisana jest jako rozkładające się ludzkie zwłoki, posiada nieodłączny atrybut – kosę.
W czasach średniowiecza istniało przekonanie, że śmierć człowieka uzależniona jest od tego, jak żył. Ludzie prawi i uczciwi powinni zatem umierać lekko, zaś ludzie źli i występni – w mękach i cierpieniu. Odnosi się to m.in. do tytułowego bohatera Pieśni o Rolandzie. Śmierć Rolanda na polu walki przedstawiona została przez autora w sposób niezwykle patetyczny. Sam moment umierania wypełniony jest wieloma gestami i zachowaniami bohatera. Roland – obrońca wiary i ojczyzny – umiera z przeświadczeniem, że zasłużył na zbawienie, gdyż wypełnił swój rycerski obowiązek do końca. Gdy umiera, ... Bóg zsyła mu swego Anioł a Cherubina... i innych świętych, którzy niosą duszę hrabiego do raju.
Z zagadnieniem śmierci i problemem odpowiedzialności za niegodziwe życie wiąże się idea ascezy. Literackimi przykładami spokojnego oczekiwania na śmierć są żywoty świętych i legendy o męczennikach. Drogę do zbawienia poprzez ubóstwo, prostotę i pokorę wskazuje autor Legendy o św. Aleksym. Dlatego po śmierci tego ascety mają miejsce niezwykłe wydarzenia: dzwony same dzwonią, zaś niewinne dziecko prowadzi papieża z kardynałem do domu jego ojca. Tam odnajdują zmarłego Aleksego, zaś ze zwiniętej kartki papieru, którą trzymał w ręku, dowiadują się, kim był naprawdę ten żebrak.
Często spotykany w literaturze średniowiecznej motyw śmierci miał służyć podkreśleniu znikomości życia, przypominać o jego doczesności oraz odpowiedzialności za nie przed Bogiem. Uwalniała ona tych, co na to zasłużyli, od wszystkiego, co ziemskie i pozwalała odczuć szczęście niebieskie.
Romantyzm, podobnie jak średniowiecze, traktował człowieka przede wszystkim jako istotę duchową. Dlatego też twórcy niejednokrotnie czynili śmierć tematem swoich rozważań. Można nawet spotkać się z opinią badaczy tej epoki, że tragiczne, pełne lęku pojmowanie śmierci jest charakterystyczne właśnie dla literatury tego okresu. Filozofia i literatura wcześniejszych czasów przedstawiały bowiem śmierć jako bliską człowiekowi, zjawisko naturalne, dotyczące wszystkich – ukazywana była jako element życia.
W romantyzmie miłość i śmierć są ze sobą związane. Funkcjonuje w poezji i dramacie tego okresu powtarzający się motyw samobójstwa z miłości, staje się ono nawet przełomowym momentem w biografii bohatera romantycznego. Popełnia samobójstwo Gustaw z IV części Dziadów A. Mickiewicza, Kordian w dramacie J. Słowackiego, ginie śmiercią samobójczą hrabia Henryk z „Nie–Boskiej komedii” Z. Krasińskiego. Poeci romantyczni opisują stan duszy człowieka zakochanego, eksponując cierpienie, mękę, ból i rozpacz. Przedstawiają także jego postać bladą o obłąkanym spojrzeniu. W ujęciu romantycznym miłość pełna jest więc tragizmu. Śmierć zaś wcale nie bywa wyzwoleniem od cierpienia tego świata. Widmo, upiór, dusze pokutujących są równorzędnymi z ludźmi żywymi bohaterami literatury romantycznej. Motywy te odnajdujemy w II i IV części Dziadów Adama Mickiewicza. Zemsta zza grobu, trupia bladość – tak przedstawiali romantycy pozaziemskie istnienie (Ballady i romanse, Romantyczność, Lilie). Dziewica z Nie–Boskiej komedii w pewnym momencie przybiera formę rozkładającego się ciała – przypomina więc średniowieczne opisy rozpadu zwłok.
W utworze J. Słowackiego pt. Anioł ognisty – mój anioł lewy motywem centralnym jest grób. Z niego wyrastają kwiaty i dobywa się muzyka. Poeta opisuje tu genezyjską definicję śmierci jako koniecznej zmiany formy, ofiary, którą musi ponieść jednostka, zrzucając skorupę–ciało, aby móc osiągnąć wyższy stopień doskonałości.
Grób i śmierć pojawiają się także w twórczości C.K. Norwida. W Bema pamięci żałobnym rapsodzie poeta stwierdza, że idea, której człowiek służył, nie umiera wraz z nim, ale podejmują ją następne pokolenia. Utwór W Weronie przedstawia grobowiec słynnej pary kochanków z tragedii Szekspira Romeo i Julia. Wzorem Tristana i Izoldy pomarli oni przedwcześnie, nie mogąc żyć bez siebie.
W utworze Do obywatela Johna Browna Norwid przedstawia obraz egzekucji człowieka, który służył idei wolności i równości. Można więc powiedzieć, że miłość i śmierć były stałymi elementami literatury romantycznej. Organizowały one często fabułę w utworach, wpływały na postawy bohaterów i filozofię życia, którą oni wyznawali. Zarówno w epoce średniowiecza jak i romantyzmu miłość, choć często tragiczna i krótka, generowała jednak pochwałę tych kilku radosnych chwil życia, które niosła. Była jednocześnie pewnym antidotum na lek przed śmiercią, pozwalała ją czasem nawet oswoić.

... Kto potrafi

pomiędzy miłość i śmierć

wpleść anegdotę o istnieniu?...

– pisała polska poetka współczesna Halina Poświatowska.