Wstęp do motywu TOTALITARYZM
XX stulecie przyniosło wydarzenia, które okazały się być jednymi z najbardziej tragicznych w dziejach ludzkości. Szukając przyczyn tego wielkiego dramatu, jakim były cierpienia milionów ludzi podczas dwóch wojen światowych (obozy koncentracyjne, planowe eksterminacje ludności na wielką skalę, miliony ofiar zbrodni komunizmu i faszyzmu), natrafiamy na pojęcie zagadnienie totalitaryzmu. Wydaje się, że to właśnie totalitaryzm, generujący zbrodnicze postępowanie władzy państwowej, jest jedną z głównych przyczyn tego, co się stało. Historia pokazuje, że ustrój totalitarny jest wielkim niebezpieczeństwem dla człowieka, nie tylko ze względu na dokonywane zbrodnie, lecz również z powodu zagrożenia, jakie niesie dla duchowo-intelektualnego życia człowieka. Ogrom tragedii powodowanej przez istnienie tego ustroju sprawił, że literatura współczesna dość obszernie podejmuje temat totalitaryzmu, jego genezy i wpływu na człowieka.
 
Przyczyny istnienia w danym państwie ustroju totalitarnego były w zależności od miejsca i czasu różnorodne. zwykle pojawiał się człowiek lub grupa ludzi, którzy byli przekonani, iż realizowana przez nich ideologia zbawi człowieka i świat, w zależności od uwarunkowań społeczno-politycznych. Dochodzili oni do władzy dzięki zamachowi stanu, jak miało to miejsce w 1917 roku w Rosji, lub też zyskiwali mandat do rządzenia od społeczeństwa w wyniku demokratycznego wyboru, co z kolei stało się w Niemczech za czasów Hitlera. Natomiast sposób funkcjonowania, metody działania grupy rządzącej w państwie totalitarnym były bardzo podobne.
 
Określenie cech państwa totalitarnego będzie pomocne w odszukiwaniu motywu totalitaryzmu w literaturze współczesnej. Jedną z elementarnych cech takiego państwa jest wszechobecność we wszystkich dziedzinach życia społecznego, dla realizacji stawianych celów. Państwo kontroluje obywateli, począwszy od ich działań gospodarczych, obywatelskich, po życie osobiste. Dobrze widoczne jest to w sferze kultury, która jako oddziałująca na człowieka, jest wykorzystywana w programie powszechnej indoktrynacji, prowadzonej w celu zapewnienia akceptacji dla działań władzy. Przykładem tego typu działań jest chociażby ideologizacja historii i nauki, tak aby uzasadniały istnienie systemu totalitarnego z jego ideologią. W państwie totalitarnym interes państwa dominuje nad interesem jednostki, władza jest zmonopolizowana przez jedną partię, a działalność innych jest zakazana; najmniejsze próby działalności opozycyjnej są dławione przez niezwykle rozbudowany aparat policji politycznej, stosującej terror psychiczny i fizyczny. Państwo totalitarne działa tak, aby wszelkimi dostępnymi metodami podporządkować sobie obywateli.
 
 
George Orwell – „Folwark Zwierzęcy”
W swoim utworze - Folwarku Zwierzęcym - autor miał zamiar zdemaskować mit sowieckiego w opowiastce, którą mógłby zrozumieć niemal każdy. Folwark Zwierzęcy to powieść paraboliczna - ukazuje pewne ważne problemy, posługując się prostą fabułą, która jest pretekstem do rozważań na temat totalitaryzmu i jednocześnie wielką przestrogą przed nim. Wpowieści autor wnikliwie analizuje mechanizmy tworzenia systemu totalitarnego. Przedstawia metody dochodzenia do władzy i sposoby jej utrzymania. Ostro krytykuje ustrój komunistyczny. Akcja utworu rozgrywa się na Folwarku Dworskim, którego właścicielem jest pan Jones, i opowiada o społeczności zwierząt. Zwierzęta te symbolizują ludzi o różnych charakterach i postawach na wydarzenia-sytuacje w krajach ustroju komunistycznego. Prawda o czynach wodzów (w utworze Orwella - świń) jest prawdą o autokratach i tyranach, co potwierdziła historia Rosji Radzieckiej i innych państw o systemie totalitarnym.
 
Po wysłuchaniu przemówienia cieszącego się wielkim autorytetem starego knura - Majora, mdwiącego 0 niesprawiedliwym traktowaniu zwierząt, postanawiają one zorganizować rebelię i przejąć władzę na folwarku. Orwell ukazuje, w jaki sposób zwierzęta ją zdobywają i jednocześnie zadaje pytanie. czy możliwe jest stworzenie państwa o sprawiedliwym ustroju, czy też może idea sprawiedliwości, równości jest tylko fantazją ideologów? Odpowiedź jest jednoznaczna - w każdej idei zbawienia świata, uszczęśliwieni narodu tkwią zalążki totalitaryzmu. Spójrzmy, co się stało w Folwarku Dworskim. Oto stary, doświadczony Major, przeczuwając zbliżającą się śmierć, zbiera zwierzęta, by uświadomić im ich nędzną egzystencję.
 
Major roztacza przed zwierzętami wizję przyszłego szczęścia i idealnego państwa, które je zapewni.
 
Ale trzy dni później przywódca rebelii zakończył życie. Sprawami organizacji przewrotu zajęły się świnie, uważane powszechnie za najinteligentniejsze. Przewodziły dwa młode samce Snowball i Napoleon. Nauki głoszone przez starego Majora zostały opracowane w spójny system myślowy, nazwany Animalizmem.
Następnie zwierzęta dokonują rewolucji - kiedy pan Jones upija się i zapomina o nakarmieniu ich, przepędzają ludzi i przejmują władzę w folwarku, który zmienia nazwę z „Dworskiego" na „Zwierzęcy". Ogłoszone zostają zasady Animalizmu w Siedmiu Przykazaniach.
 
 Początkowo na folwarku zapanowała idylla. Wszystkie sprawy konsultowano na gromadzących zwierzęta wiecach. Pracowano wedle własnych możliwości i sił.
Jednak po pewnym czasie okazało się, że idea powszechnej sprawiedliwości i równości jest niemożliwa do realizacji. Pogłębiają się różnice między organizatorami życia w folwarku a zwykłymi zwierzętami. Knur Napoleon wybiera dziesięć szczeniąt, które dzięki szczególnemu wychowaniu ispecjalnym względom (lepsze pożywienie) mają stać się ramieniem zbrojnym nowej władzy.
 
Nadchodzi moment próby odzyskania folwarku przez pana Jonesa. Po odparciu ataku sąsiadujących z Folwarkiem Zwierzęcym gospodarzy zaczęła się pogłębiać różnica pogląddw idążeń między Snowballem a Napoleonem, czego zajęte ciężką pracą zwierzęta nie dostrzegały. Dla Napoleona pretekstem do eliminacji przeciwnika, Snowballa, był zaaprobowany przez wszystkie zwierzęta pomysł budowy spełniającego różnorakie funkcje wiatraka, który został zaprojektowany przez Snowballa. Ten fakt stał się decydujący w ich walce o władzę.
 
Tracący popularność Napoleon przekupywał swoich przeciwników, aż wreszcie na jednym z wieców, przy poparciu tępych owiec i dziesięciu ogromnych psów w obrożach nab~~anych mosiężnymi kolcami przepędził Snowóalla i oójął rządy. Demokratyczne wiece zostają zlikwidowane, gdyż według rządzących - to „strata czasu". Od tej pory decyzje dotyczące folwarku podejmuje specjalny komitet świń, którego obrady są tajnie. Squealer, pełniący funkcję pośrednika między Napoleonem a zwierzętami i „rzecznika prasowego" rządu, demagogicznie tłumaczy poddanym poczynania tyrana.
 
W Folwarku zwierzęcym rozpoczyna się terror. Wszyscy, którzy żywiąjakiekolwiek wątpliwości co do słuszności drogi wytyczonej przez Napoleona, są karani śmiercią.
 
I oto państwo, które w swoich założeniach miało óyć wzorem demokracji, odchodzi od deklarowanych ideałów. Stopniowo zaczyna się kult jednostki i propaganda sukcesu. Nadworny poeta Minimus układa nowy hymn, komponuje pieśni na cześć wodza, Napoleona, którego teraz określa się mianem Ojca Wszystkich Zwierząt, jak również Dobroczyńcą Owczarni. Nieumiejętne gospodarowanie folwarkiem usprawiedliwiane jest działalnością wroga ustroju, a kiedy warunki życia zniewolonych, wystraszonych zwierząt stają się coraz trudniejsze, pojawia się kruk Mojżesz iopowiada historię o Raju zwierząt.
 
Napoleon i jego świta coraz bardziej upodabniają się do krytykowanych wcześniej ludzi. Zmieniane są zasady Folwarku Zwierzęcego; Napoleon oszukuje zwierzęta, które są głodne ismutne. Tłumaczy im, że prawdziwe szczęście polega na ciężkiej pracy przy skromnym życiu. Po kilku latach świnie upodobniły się do ludzi, z którymi zawarły sojusz, przywróciły nazwę dawnej posiadłości (Folwark Dworski), zmieniły flagę.
 
Jak wspomnieliśmy na wstępie, historia opowiedziana przez Orwella ma znaczenie przenośne. Przedstawione więc tu postacie są niejako typowe lub reprezentatywne dla pewnych grup społecznych. Książka jest wnikliwym studium władzy sposobdw jej zdobycia i utrzymania. Obrazuje głęboką prawdę, że w każdej idei zbawienia świata, uszczęśliwienia narodu tkwią zalążki autokratyzmu, a nawet totalitaryzmu.
 
Kazimierz Moczarki - „Rozmowy z katem"
Kazimierz Moczarski, żołnierz Armii Krajowej, uczestnik powstania warszawskiego,  , po wojnie, w 1945 roku na podstawie fałszywych zeznań został skazany na dziesięć lat więzienia. W 1949 roku umieszczono go na 22s dni w jednej celi więzienia  z Jurgenem Stroopem, zbrodniarzem hitlerowskim. Rozmowy Moczarskiego ze Stroopem stały się podstawą książki Rozmowy z katem   której głównym założeniem, jak napisał Moczarski (Oko w oko ze Stroopem), było ustalenie, jaki mechanizm historyczny, psychologiczny, socjologiczny doprowadzil część Niemców do uformowania się w zespól ludobójców, którzy kierowali Rzeszą i usiłowali zaprowadzić swój Ordung w Europie i w świecie.
 
Moczarski przedstawił zachowanie, sposób myślenia, historię kariery Stroopa. Wnikliwe studium biografii i psychiki tego ludobójcy posłużyło odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób tworzy się „osobowość totalitarna", co sprawia, że syn starszego wachmistrza policji z małego miasteczka w księstwie Lippe-Detmold zostaje   i zbrodniarzem wojennym. Stroop mówi o sobie dużo i dokładnie. Śledzimy kolejne etapy jego życia. dzieciństwo, młodość, wstapienie do NSDAP, stopniowe awanse.
 
W czasie wojny Stroop przebywał między innymi na Ukrainie, gdzie nadzorował prace przy budowie autostrady D-4. W 1942 roku został przeniesiony na Kaukaz, później oddelegowany do Lwowa, gdzie zajmował się likwidacją Żydów. W kwietniu 1943 roku na rozkaz Himmlera przybył do Warszawy, gdzie
przeprowadził likwidację getta   z której był bardzo dumny. Później został szefem policji w Atenach. W trakcie jego pracy w Grecji do obozów koncentracyjnych wysłano kilkanaście tysięcy greckich Żydów. Funkcję szefa policji pełnił także w Wiesbaden. W maju 1945 roku został aresztowany przez Amerykanów, a w 1951 skazany na karę śmierci - wyrok wykonano w mokotowskim więzieniu. Osobowość ludobójcy, umysłu zniewolonego przez totalitaryzm (A. Szczypiorski), kształtowało wiele czynników, m.in. wychowanie w domu rodzinnym, atmosfera panująca w małym miasteczku, w którym Stroop spędził dzieciństwo i młodość, wojsko, ideologia nazistowska.
 
 
  Stroop podkreśla, że żołnierska dyscyplina ojca i reżim matki wyrobiły w nim charakter i ustrzegły od zbytniego rozrostu indywidualizmu.
Stroop dorastał w atmosferze nietolerancji, głębokiego przywiązania do narodowych tradycji, w kulcie męstwa, odwagi, munduru.
 
Stroop nie był ani zdolnym, ani pilnym uczniem. Ukończył jedynie szkołę podstawową, później dopiero, óędąc członkiem NSDAP, uczęszczał na liczne kursy dokształcające, które mu jednak nie dały rzetelnej wiedzy.
Moczarski, w czasie rozmów ze współwięźniem, szybko dostrzegł, że ten
 
nie znaf ojczystej literatury, choćby w skali uczniowskiej
Pojętny odbiorca antologii banatów, miaf pogardę dla rówieśników o uzdolnieniach intelektualnych i skłonnościach do myśli humanistycznej.  . J ilwielbiaf silę fizyczną, zapach uprzęży i siodła. Nęcif go mundur i runsztunek wojskowy, ordery, odznaki, naszywki i dryl zewnętrzny.
 
 
Marzenia o zrobieniu kariery, komfortowym życiu [dość wcześnie zaczęto się budzić w Józefie pożądanie dóbr doczesnych], pogarda dla słabości, kult wojny, karność - t0 wszystko sprawiło, że Stroop był doskonałym materiałem na członka organizacji totalitarnej, jaką było NSDAP, gdyż tego typu człowiekiem łatwo manipulować. Partii nie byli bowiem potrzebni ludzie inteligentni, bogaci, lecz osoby niewykształcone, ale ambitne, ślepo posłuszne przełożonym - a taki właśnie był Stroop. Licząc na szybki awans, pomyślną przyszłość, w 1932 roku Strop zapisuje się d0 SS, a w trzy miesiące później d0 NSDAP i oddaje się catkowicie partii i wodzowi. Odtąd zaczyna się jego kariera polityczna, dzięki której dość szybko spełniają się marzenia - bogaci się, mieszka w komfortowych warunkach, otrzymuje liczne przywileje, zbiera pochwały schlebiające jego próżności.
 
Moczarski, który stara się bardzo wnikliwie analizować karierę ludobójcy, zwraca szczególną uwagę na te momenty, w których następowała przemiana osobowości Stroopa. Jednym z ważniejszych, zdaniem autora, był okres munsterski. Wtedy bowiem
 
 ukształtowaf się Stroop jako członek elity SS-mar7skiej. Wsztabie XVII   nauczono go rozeznania „ideologicznego", tajników biurokracji partyjnej oraz„wyższych metod" prowadzenia śledztwa i stosowania terroru.
 
Stroop szybko uległ ideologii nazistowskiej. Lekturę, kolejne szkolenia partyjne, na które sumiennie uczęszczał, nauczyły go pogardy dla litości i współczucia, wiary w wyższość rasy nordyckiej, niechęci do kościoła, wierności Hitlerowi i lojalności wobec organizacji. Moczarski dostrzegł też, że
posłuszny umysf przyswoif sobie w sposób mechaniczny słownictwo propagandy i szkoleń partyjnych NSDAP.
 
Stroop, człowiek o osobowości wyjątkowo podatnej na wpływy, któremu partia systematycznie wpajała nazistowskie doktryny, stał się jednym z najokrutniejszych zbrodniarzy wojennych, ślepo wykonujących rozkazy zwierzchników. Do końca pozostał wierny ideałom NSDAP. Nawet świadomość klęski, pobyt w więzieniu w oczekiwaniu na karę śmierci, nie zmieniły ani jego poglądów, ani oceny tego, co zrobił.
Z zacytowanego w Rozmowach z katem dokumentu, który Moczarski otrzymał z Prokuratury Generalnej, warto przytoczyć zdanie dotyczące zachowania Stroopa tuż przed egzekucją. Z wyrazu jego twarzy nie wyczytano lęku, śladu wyrzutów sumienia wobec zbrodni, które popełnił. Do końca biła od niego buta hitlerowska. Śmierci się nie bał. Byf spokojny, stale trzymaf się w postawie żołnierskiej.
 
Tadeusz Konwicki - „Mala Apokalipsa"
Mała Apokalipsa przedstawia w karykaturalny i groteskowy sposób polską rzeczywistość lat siedemdziesiątych. Jest to obraz swoistej „apokalipsy" - degradacji moralnej
poszczególnych jednostek z elity systemu, jak i całego manipulowanego i oszukiwanego społeczeństwa, które traci powoli jakiekolwiek punkty odniesienia.
Konwicki kreśli obraz państwa totalitarnego, doszczętnie zniszczonego, które stopniowo traci poczucie tożsamości narodowej. Wędrując ulicami miasta, bohater co chwila uświadamia sobie, że jego kraj, choć stara się zachować pozory
niezależności, został całkowicie zdominowany przez wpływy rosyjskie. W dniu, w którym bohater dokonać ma aktu samospalenia, do Warszawy przybywa pierwszy sekretarz KC ZSRR, by odznaczyć Polskę zaszczytnym tytułem I kandydata do wstapienia w skład Związku Radzieckiego. Na ścianach rozpadającego się Pałacu Kultury widnieje wizerunek orła na kuli ziemskiej oplecionej sierpem i młotem. Zamiast Mazurka Dąbrowskiego z głośników rozbrzmiewa Międzynarodówka.
 
 apokalipsa dotyczy przede wszystkim człowieka, relacji międzyludzkich, społecznych niszczonych i wypaczanych przez ustrój komunistyczny. Stosunki społeczne w Polsce cechuje apatia, bierność i obojętność. Społeczeństwo oszukiwanie jest przez władzę. Zacierane są granice między prawdą a fałszem, dobrem a złem. Indoktrynacja sprzyja postawom
konformistycznym i deprawuje ludzi, o których bohater mówi.
 
Tak więc apokalipsa ukazana w utworze Konwickiego jest spowodowana przez totalitarny komunizm; „rozpada" się państwo, destrukcji moralnej ulega jednostka i społeczeństwo. Jest to również osobista apokalipsa głównego bohatera - jego akt samospalenia ma być protestem przeciw reżimowi, ma poruszyć „uśpione" i zakłamane społeczeństwo. - Ktoś musi przerwać letarg ~...] Dzikim krzykiem obudzić drzemiących.
 
Gustaw Herling-Grudziński – „Inny świat"
 
Wśród wielu literackich świadectw istnienia Archipelagu Giltag (Giltag to  
Główny Zarząd Poprawczych Obozdw Pracy') odnajdujemy   książkę G. Herlinga-Grudzińskiego Inny świat. Zapiski sowieckie. Pierwsze oficjalne wydanie krajowe utworu ukazało się dopiero w roku 1989; przedtem dostępny był on jedynie w drugim obiegu.
 
G. Herling-Grudziński poznał Archipelag Giltag, gdy w 1940 roku został aresztowany za próbę nielegalnego przekroczenia granicy sowiecko-litewskiej, a następnie umieszczony w łagrze w Jercewie należącym do systemu obozów kargopolskich. Przebywał tam półtora roku. Ocaliła go amnestia ogłoszona po podpisaniu traktatu Sikorski-Majski i dramatyczna głodówka, ktdrą rozpoczęli więźniowie-Polacy, by wyegzekwować swoje prawa. Wyszedł z obozu. Sam opis jego podróży przez Rosję w celu dotarcia do formującej się armii generała Andersa wiele mówi o totalitarnym systemie władzy w tym kraju. Ale najwięcej dowiemy się o nim, poznając świat sowieckich łagrów, ten Inny świat, którego istnienie przez wiele lat starannie ukrywano...
 
G. Herling-Grudziński nie jest jedynym człowiekiem, który napisał o istnieniu w Rosji obozów niewolniczej pracy, o straszliwym upodleniu człowieka, masowej śmierci, zaszczuciu tych, którzy pozostali na „wolności". Pisało o tym wielu.   Relacja G. HerlingaGrudzińskiego zasługuje jednak na szczegdlną uwagę ze względu na swoje walory literackie. Nie jest to jedynie literatura faktu, lecz utwór o ciekawej, przemyślanej kompozycji, pięknych, zmetaforyzowanych opisach, przedstawiający nie tylko dramat życia obozowego, ale i sylwetki uwięzionych w nim ludzi - i podłych, i szlachetnych - ianalizujący ich postawy i przeżycia. Autor splata w jedną całość relację wspomnieniową i przedstawienie losów innych, ujęte w postaci jakby wydzielonych nowel   odwołując się jednocześnie do tradycji literackiej  . Dzięki literaturze łatwiej jest zrozumieć fenomen świata obozów i niewoli, która według
 
Rosjanki Natalii Lwownej wcale nie zaczęła się w momencie uwięzienia.
 
związek Radziecki był państwem totalitarnym. jednostka była tam całkowicie podporządkowana Władzy, nie miała żadnych praw, żyła w poczuciu ciągłego zagrożenia, nie wolno jej było wyrazić własnego zdania.
 
Do obozu można było trafić za wszystko. za zbyt realistyczne odtworzenie roli carskiego bojara, wyrażenie sprzeciwu przeciwko wykonywaniu zelówek do nowych butów ze skrawków skóry, za posiadanie gospodarstwa rolnego, za ojca-generała, za udany powrót z niewoli, za wiarę, za czytanie francuskiej poezji, za posiadanie oficerskich butów... Absurdalność zarzutów przeraża; nie chodziło jednak o te zarzuty, lecz o to, by wyeliminować choćby cień niezadowolenia i buntu... i zaludnić Archipelag Giltag.
 
Kolejne fale aresztowań dostarczały milionów więźniów.
 
W kraju panowała atmosfera zastraszenia; ludzie nie zdawali sobie jednak sprawy ze skali i charakteru zjawiska, które obserwowali tylko w przypadkowych, zewnętrznych przejawach; bezpieczniej było zresztą nie wiedzieć zbyt wiele, gdyż ten, który stawał się zekiem, pociągał za sobą w odmęty rodzinę i znajomych.
 
Ludzie żyjący na wolności boją się prawdy o łagrach i nie chcą mieć nic wspólnego z tymi, którzy tam trafili. zdają sobie jednocześnie sprawę, że za ujawnianie tej prawdy grozi im najgorsze. Milczeć muszel nawet więźniowie odwiedzani   w obozie przez kogoś bliskiego.
 
Łagry spełniały wiele ważnych funkcji. Umożliwiały wyeliminowanie przeciwników politycznych, pretendentów do władzy i wszelkich, domniemanych nawet, wrogów systemu. Dzięki nim możliwe było pełne panowanie nad jednostką, absolutne podporządkowanie obywatela. Były również bardzo ważnym elementem radzieckiej gospodarki - dostarczały bowiem niewolniczej pracy. Tak więc więźniowie nie tylko odpracowywali koszta swojego pobytu w obozie, ale także budowali kanały i drogi, kładli tory, dostarczali drewna, wydobywali złoto... Aby zrealizować ten cel, należało najpierw więźnia dostosować do nowej rzeczywistości, wolnego człowieka przerobić na zeka.
 
Więźniem stawał się człowiek na zawsze, nie tylko dlatego, że ucieczka z obozu umieszczonego gdzieś za kręgiem polarnym była w zasadzie niemożliwa. Obdz stawał się po wielu latach uwięzienia czymś naturalnym, do czego się przywykało. Czego mógł taki człowiek szukać na wolności, zwłaszcza że rodzina, nękana przez NKWD, na ogół dawno się go wyparła, znajomi bali się poznawać go na ulicy, nie mógł - jako były skazaniec znaleźć pracy? Podejrzany dla wszystkich, Iękający się donosu i ponownego uwięzienia - nie umiał już żyć na „wolności".
 
Skrajnie trudne warunki, panujące w obozach, powodowały dużą śmiertelność.
 
Mróz, praca ponad siły, głód, choroby to jeszcze nie wszystkie niebezpieczeństwa, które zagrażały więźniom. Można było zginął jako ofiara donosu.
 
Los więźniów politycznych był straszliwy z jeszcze jednego powodu. Otóż jako „element socjalnie niepożądany" byli oni narażeni na szykany ze strony kryminalistów, zadomowionych w obozach recydywistów, zwanych orkami. Stanowili oni razem z bezprizornymi   swoistą obozową matę. Prześladowania ze strony urków były dla więźniów politycznych czymś naturalnym; we wczesnej fazie istnienia obozów na porządku dziennym były nawet zabójstwa.
 
Praca więźniów została tak zorganizowana, by zmusić ich do osiągnięcia jak największej wydajności; przemyślny system doprowadził do tego, że sami stali się dla siebie nadzorcami.
 
Wydajność osiągnięta przez daną brygadę decydowała o jej obozowym statusie.
 
Wypracowana norma decydowała o przetrwaniu - robiono więc wszystko, by ją podnieść, zawyżyć, żeby zasłużyć na pajdkę chleba więcej i gęściejszą kaszę.
 
Więźniowie w łagrach nie znali w zasadzie odpoczynku. Dzień wolny od pracy wyznaczano bardzo rzadko, raz na wiele tygodni, a i to zużywano jego część na przeprowadzenie rewizji w barakach. Jedynym sposobem uchronienia się przed morderczą pracą mógł być pobyt w „trupiarni" (ale ta swoista obozowa „emerytura" przeznaczona była dla tych, którzy mieli wkrótce umrzeć z wyczerpania) lub uzyskanie zwolnienia z pracy albo dostanie się do szpitala.
 
Człowiek traktowany jest w łagrze jak przedmiot; mordercza praca i głód zabijają w nim wszelkie uczucia. Stopniowo staje się coraz bardziej typowym zekiem, zupełnie niepodobnym do człowieka, który został kiedyś aresztowany.
 
 
Nie wszyscy więźniowie poddali się nieludzkiemu systemowi i zapomnieli o swoim człowieczeństwie. Niektórzy jednak szukali ocalenia. Nielicznym się udało - dzięki miłości lub dzięki cierpieniu. G. Herling-Grudziński opisuje jakże tragiczną miłość Marusi, pięknej Ukrainki, do Kowala, jednego z urkdw, którzy brutalnie ją zgwałcili; miłość ta jednak zostanie odrzucona i podeptana w imię solidarności z kumplami. Zmartwychwstaniem nazwie autor śmierć młodej dziewczyny, pielęgniarki Jewgieniji Fiodorowny, podczas porodu - dziecko, które przyszło na świat, było owocem miłości; jego ojca kochała, nie związała się z nim ze strachu ani z wyrachowania. Najbardziej porusza jednak historia Kostylewa, człowieka, który poznał literaturę francuską i zachorował na tęsknotę za czymś nieokreślonym; po niezwykle brutalnym iwyczerpującym śledztwie podpisał akt oskarżenia, poddał się działaniu obozu... i dzięki książce, która przypadkowo dostała się w jego ręce, po raz drugi zrozumiał, że go oszukano. Kostylew szukał wyzwolenia poprzez cierpienie. by nie pracować dla swoich oprawców (nigdy już nie będę dla nich pracował) regularnie opalał dłoń nad ogniem; z powodu nie gojącej się rany zwalniano go z pracy, a w końcu - jako nieproduktywnego więźnia - postanowiono wysłać na Kołymę, skąd się już nie wracało.  
Dla autora Innego świata Rosja stała się krajem, w którym można zwątpić w człowieka isens walki o to, aby mu byto lepiej na ziemi. G.  Według autora Zapisków sowieckich nie obozy sąjednak miarą człowieczeństwa; jego książka ostrzega, ale nie odbiera nadziei.
 
Andrzej Szczypiorski – „Początek”
Tytuł powieści A. Szczypiorskiego Początek nie jest jednoznaczny, odnosi się bowiem do wielu warstw problematyki utworu. Jednym z odniesień jest zagadnienie totalitaryzmu; książka opowiada o czasach, w których totalitaryzm dopiero się rodził, i z tego punktu widzenia analizuje dwudziestowieczną historię Europy.
W powieści,  , występuje między innymi motyw getta i jego zagłady. Jak wiadomo, podejmowane były próby ratowania mieszkańców dzielnicy żydowskiej, choć ocalono niewielu. Jedną z takich sytuacji przedstawia autor. oto czteroletnia córeczka mecenasa Fichtelbauma, Joasia, zostaje wyprowadzona z getta przez Wiktora Suchowiaka. Sprawę przygotował sędzia Romnicki po tym, jak znajomy adwokat zatelefonował do niego z getta z prośbą o pomoc w ratowaniu dziecka.
 
Totalitaryzm był w czasie drugiej wojny światowej doświadczeniem nowym nie tylko dla jego twórców, ale i ofiar. Gdy Paweł żegnał swego przyjaciela, udającego się do getta, by tam zginąd, bardzo bał się śmieszności.
 
Przyjęcie przez bohaterów postawy bezkompromisowej i heroicznej wydaje się czymś naturalnym, należy jednak pamiętać o tym, jak niszczący wpływ miał totalitaryzm na jednostkę. Ludzi, którzy poddali się złu, a nawet nauczyli się czerpać z niego korzyści, także spotkamy w tej powieści. Podobnie obojętnych na los innych, lękających się o swoje życie tchórzy czy ludzi pozbawionych wrażliwości i wyobraźni, jak ci, bawiący się na karuzeli pod murem getta. A. Szczypiorski przedstawia jednak w swej powieści bardzo wielu dzielnych ludzi, którzy nie wahali się narazić swoje życie, by ocalić kogoś. To tacy ludzie właśnie uratowali Irmę Seidenman i małą Joasię. Jednym z nich był honorowy bandyta, Wiktor Suchowiak, który (co prawda za pieniądze) wyprowadzał ludzi z getta, po wojnie odsiedział swoje w więzieniu, a napotkawszy na swojej drodze byłego szmalcownika, Pięknego Lola, z żelazną konsekwencją rozprawił się z nim. Suchowiak ma piękne sny - śnią mu się uratowani przez niego Żydzi...
 
  dzielnym człowiekiem był także sędzia Romnicki; gdy poproszono go o pomoc w wyprowadzeniu z getta małej Joasi, odpowiedział. jestem - to było także jego ostatnie słowo wypowiedziane przed śmiercią.
 
Żyd Bronek Blutman i Polak Piękny Lolo stanęli po stronie zła. Blutman wskazuje Niemcom ukrywających się Żydów, gdyż chce ocalić życie; Lolo robi to dla zarobku, nie gardzi również szantażem. Szczypiorski ukazuje nam również ludzi, którzy nie są zdeklarowanymi łajdakami, lecz raczej - pospolitymi tchórzami, jak ci mężczyźni w cukierni, którzy przerazili się na widok Henia jedzącego ciastko; był tam jednak i inny człowiek, który strachu nie okazał i zachował godność.
 
Totalitaryzm, dając nadzieję przetrwania, kształtuje określone postawy ludzkie. człowiek skazany nie jest już bliźnim, którego trzeba ratować, jest zagrożeniem - pomoc mu udzielona karana jest bowiem śmiercią. To powoduje, że ludzie stają się wrodzy i obojętni, pojawiają się donosiciele. Sędzia Romnicki w rozmowie z krawcem Kujawskim przedstawia wizję totalitarnego świata po zwycięstwie Niemców, świata, w którym rządziłyby pieniądze i władza, nie byłoby zbuntowanych, tylko jednostki
podporządkowane, chcące za wszelką cenę przeżyć.
 
Wizja świata pod słońcem europejskiego pokoju okazała się wizją optymistyczną. Niewolników nie brakowało. zwycięska Rosja od rewolucji rekrutowała ich z powodzeniem spośród własnego narodu, a później spośród narodów podbitych, z którymi była w „przyjaźni". Nie brakowało również i wrogów.  
 
 
Taki jest świat rodzących się totalitaryzmów, niemieckiego i radzieckiego. Na tym się jednak nie kończy. Zło okrzepło, stało się precyzyjne, przestało dziwić.
 
Totalitaryzm osiągnął wiek dojrzały. Coraz więcej jest ludzkich dramatów. Rozgrywają się one niemal na naszych oczach, jak masakra studentów na Placu Niebiańskiego Spokoju czy wojna w Jugosławii. Potworność narodziła się jednak w latach drugiej wojny światowej. Potem przyszło tylko dopasować zasady do nowej rzeczywistości, by zło mogło rozwijać się bez przeszkód.
 
Totalitaryzm współczesny umie być dyskretny, w sposób niemal niezauważalny zatruwa dusze i umysły. Czyż tam, gdzie nie ma egzekucji (albo się o nich nie wie!), gdzie nie widzimy obozów, masowych grobów, zachowywane są pozory wolności - można dostrzec przemoc? Na tym polega właśnie największe zło; przed niewidocznym zagrożeniem nie sposób się bowiem bronić. Wtedy jedyną nadzieją pozostają zbuntowani, ludzie, którzy podejmą trud podziemnej walki i odważą się wskazać zło i nazwać je po imieniu. Jeśli jednak ich doświadczenia są zbyt ubogie, jeśli nie zaznali prawdziwych prześladowań, nie dotrą do istoty zła.
 
z nowoczesnym totalitaryzmem, sterylnym i cywilizowanym, nie ma jak walczyć; zabija on tylko duszę, nie dręcząc człowieka, nie uświadamiając mu brutalnie ograniczeń wynikających z braku wolności, nie zagrażając życiu. Uniemożliwia to walkę z
systemem, prawdziwa opozycja bowiem nie może narodzić się tam, gdzie nie ma niebezpieczeństwa i cierpień; pozostaje coś w rodzaju zabawy w konspirację. Tym większe stwarza to zagrożenie dla człowieczeństwa i wszelkiej wolnej myśli. Sprowokowany totalitaryzm może jednak czasem się zapomnieć, ujawnić swoje istnienie, zmuszając ludzi do myślenia - jak choćby w Polsce w czasie stanu wojennego.
 
Czym jest totalitaryzm. straszliwym wynaturzeniem czy naturalnym kierunkiem rozwoju ludzkości?   zawsze musieli istnieć zwycięzcy i pokonani, panowie i niewolnicy; bez tego nie byłby możliwy rozwój cywilizacji.
 
 
Michał Bułhakow „Mistrz i Małgorzata"
 Bułhakow sam doświadczył takich upokorzeń, jakie kazał przeżyć bohaterowi swojej powieści, Mistrzowi; jego sztuki zdejmowano z afisza, nie przyjmowano do druku utworów, nie mógł pracować w Teatrze Artystycznym (MChAT), krytycy atakowali go
konsekwentnie i brutalnie, wprowadzając nawet termin. bułhakowszczyzna...
 
Mistrz i Małgorzata to utwór wielowarstwowy, 0 bardzo złożonej problematyce. Można w nim odnaleźć refleksje na różne tematy - uniwersalne (jak odwieczny konflikt sił dobra i zła) i aktualne  . Powieść mówi wiele o systemie totalitarnym i jego wpływie na ludzkie dusze. Autor nie ogranicza się jednak do perspektywy radzieckiej; wprowadzając wątek Piłata, może powiedzieć więcej o mechanizmach przemocy. Często nie mówi wprost; posługuje się aluzją, konwencją groteskową, kostiumem historycznym. Bezlitośnie demaskuje zło i ohydę totalitarnej władzy, tchórzostwo i podłość ludzką. W świecie ukazanym przez Bułhakowa nawet szatan jest postacią w miarę sympatyczną; ludzie bowiem zamiast „raju" stworzyli sobie piekło na ziemi - i dopasowali się do zasad w nim panujących.
 
Szatan, który wcielił się w postać specjalisty od czarnej magii, Wolanda, pojawia się na scenie moskiewskiego teatru, by obejrzeć sobie mieszkańców Moskwy; a są to ludzie bardzo interesujący.
 
Tak żyli uprzywilejowani, oficjalni bardowie reżimu, posłuszni, choć nie do końca obdarzeni talentem. Ich uporządkowany, zinstytucjonalizowany świat był bezpieczny. Nie do końca nawet wierzyli w to, co kazano im głosić. To byli po prostu jedni z wielu, którzy w nowym systemie potrafili znaleźć swoje miejsce; na wolności im nie zależało, zasad nie mieli - mogli żyć w miarę wygodnie. Los niezależnego, ambitnego twórcy, który chciał tworzyć dzieła prawdziwe, głęboko przeżyte, a nie zakłamane, był zupełnie inny. Mistrz, który napisał powieść o Poncjuszu Piłacie, dowiedział się, że jest to niedorzeczny temat i że jest starowierem wojującym. Powieść odrzucono, a autora zaszczuto.
 
Mistrz zburzył bezpieczny świat członków Massolitu, poruszając temat zakazany. Według oficjalnie obowiązującej ideologii nie istniał ani Bóg, ani szatan; ateizm stał się obowiązujący, przedmioty kultu religijnego ukrywano, a za ujawnianie uczuć religijnych można było trafić do łagru...
Ten właśnie inny świat łagrów budzi przerażenie mieszkańców Moskwy, którzy nie wspominają na ogół głośno o jego istnieniu  , ale drżą na myśl o wszechobecnej służbie bezpieczeństwa.
 
Dyrektorowi teatru Varietes nie przyszło do głowy żadne inne wyjaśnienie pojawienia się przerażającej pieczęci, a jak wiemy spowodowane to było nagłą śmiercią Berlioza. Lęk Lichodiejewa jest uzasadniony; osoba aresztowana mogła pociągnąd za soóą zarówno członków rodziny, jak i sąsiadów i znajomych.
 
Aresztowanie obywatela radzieckiego następowało na ogół po donosie jakiegoś usłużnego sąsiada, znajomego czy nawet członka rodziny.  
W rzeczywistości radzieckiej rzeczą równie naturalnąjak donos była nieufność i podejrzliwość wobec cudzoziemców.
 
W rzeczywistości totalitarnego państwa radzieckiego zwraca uwagę przerost administracji oraz panująca wszędzie korupcja. Dokument potwierdza nawet najbardziej niedorzeczny fakt, wypełnia luki w ludzkiej pamięci   dokument jest wręcz ważniejszy od człowieka.
 
Mieszkańcy Moskwy zdolni są do wszelkiej podłości, żeby poprawić warunki swojego bytu. Szczególnie cennym dobrem jest mieszkanie; żeby otrzymać przydział, proponuje się łapówkę, kłamie, a nawet - składa donos.
 
Ludzie ci są ofiarami warunków, w których żyją. Na pytanie Wolanda, czy mieszkańcy Mo-skwy zmienili się wewnętrznie, można z pewnością odpowiedzieć. tak. Stali się wyrachowani, podstępni, kłamliwi, podli, zdolni do popełnienia największego świństwa - ze strachu lub pazerności. Oczywiście, nie wszyscy są tacy. Nie należą do tego świata chociażby Mistrz i Małgorzata. Kilku ludzi zmieni się pod wpływem kontaktu z szatanem i jego świtą. Reszta jednak pozostanie taka, jak była. Niełatwo jest bowiem zmienić ludzi obezwładnionych przez strach - najstraszliwsza ułomność ludzką. Poncjusz Piłat też popełnił niegodziwość, gdyż lękał się oswoją karierę.
 
Zbigniew Herbert „Potwór Pana Cogito"
Wiersz z. Herberta Potwór Pana Cogito pochodzi z tomiku Raport z oblężonego Miasta unne wiersze. Zbiór ten zawiera kilka wierszy o   Panu Cogito, człowieku pełnym godności, myślącym i wrażliwym, nie poddającym się złu, będącym sumieniem swojej współczesności.
Potwór Pana Cogito to wiersz napisany na początku lat osiemdziesiątych, już po doświadczeniach stanu wojennego. Poeta ukazał w tym utworze istotę totalitaryzmu.
Na początku wiersza Pan Cogito został porównany do świętego Jerzego, waIcZącego ze smokiem. Nasz bohater też ma swojego potwora, z którym chce się zmierzyć. Ponieważ Panu Cogito bliskie są zasady rycerskiej walki, chce zachować honor i godność, jego marzeniem jest zmierzenie się z potworem w pojedynku. Niestety, nie jest to możliwe; tym większe jest niebezpieczeństwo, które zagraża Panu Cogito. Porównanie ze świętym Jerzym wypada zdecydowanie na niekorzyść naszego bohatera.
 
Podobieństwo sytuacji rycerza walczącego ze smokiem i Pana Cogito wynika z faktu, że obaj walczą ze złem. Pan Cogito nie jest jednak średniowiecznym rycerzem, dlatego nie siedzi w rycerskim siodle, lecz w niskim siodle doliny; nie może z wysokości spojrzeć na potwora, z którym walczy. On go w ogóle nie widzi, ponieważ dolina zasnuta jest mgłą. z czym chce walczyć Pan Cogito? Czym jest ta niewidoczna przez mgłę potęga, z ktdrą chce się zmierzyć, choć z punktu widzenia strategii jest w tak kiepskiej sytuacji - nie może dostrzec swojego wroga, ocenić jego siły, ustalić miejsca pobytu? I czy w ogóle istnieje jakikolwiek przeciwnik?  
Potwór, z którym chce zmierzyć się Pan Cogito, to właśnie niewola, niewola tym bardziej niebezpieczna, że umiejętnie maskowana, ukrywana pod pozorami samostanowienia, zatruwająca duszę narodu i wielu zmuszająca do podłości. Potwór jest niewidoczny, ale mamy świadomość jego istnienia.
 
Trudno jest walczyć z nieokreślonym niebezpieczeństwem; argumenty, kierowane donikąd, nigdzie nie docierają, nie sposót trafić w niewidoczny cel... Potwór Pana Cogito, choć go nie widać, ma jednak wpływ na ludzkie życie, przytłacza i niszczy.
 
Potwór obecny jest wszędzie i ma wpływ na wszystko; pod wpływem zniewolenia zmienia się bowiem mentalność narodu, jego sztuka, codzienne życie. Właśnie te zmiany świadczą o tym, że niewola ma miejsce, Potwór istnieje. Ludzie są inni niż wolni mieszkańcy ościennych krajów. dowodem istnienia potwora / są jego ofaryl jest to dowód nie wprost / ale wystarczający.
Żyjąc w niewoli, która nie zagraża w sposób bezpośredni naszej egzystencji, przyzwyczajamy się do niej.
 
Niewola nie manifestująca się zakazami, brutalnością, zagrożeniem życia jest jeszcze bardziej niebezpieczna niż okrutny despotyzm. Nie odbiera co prawda życia, ale zabija duszę, kusi postawami oportunistycznymi, zachęca do obojętności i bierności. Jeśli się na to zgodzimy, przyjmiemy te warunki, będziemy żyli wygodnie, ale wewnętrznie będziemy martwi. Stracimy dumę, honor, godność. Pan Cogito nie chce zaakceptować takiej rzeczywistości
 
Pan Cogito jest samotny; tylko on podejmuje walkę, inni wybrali mimetyzm. Jest heroiczny, ale i śmieszny. Nigdy nie spotka swojego wroga, choćby nie wiem jak go obrażał i prowokował. Smok, z którym walczył święty Jerzy, uznał rycerza za przeciwnika, stanął do walki - można go było pokonać. Potwór pana Cogito nie przyjmuje wyzwania, nasz bohater jest dla niego nikim. Pan Cogito ma serce i dumę rycerza, ale nim nie jest jego rycerskie pozy są tylko grą, udawaniem. Posługuje się nie kopią, lecz długim, ostrym przedmiotem, który zatraca indywidualny wymiar, przestaje być konkretną bronią rycerza, staje się niedookreśloną rzeszą, ktdrą mógłby posłużyć się każdy. Pan Cogito przestaje więc być kimś wywyższonym, idealizowanym, staje się jednym z wielu ludzi i tylko zdaje mu się, że jeżeli nie chce się poddać, to nie ulegnie zniewoleniu. Traktowany z lekką ironią bohater, przypomnijmy, nie tkwi w rycerskim siodle, tylko w zamglonej dolinie...
 
Pan Cogito ma jednak świadomość swojej sytuacji. Wie, że wobec zagrażającego mu migotania nicości jest w zasadzie zupełnie bezradny; absurdalność sytuacji jest dla niego oczywista. Świadomość istnienia zagrożenia, z którym walczyć nie można, przytłacza. Jak walczyć o wolność, skoro ma się wszystkie jej zewnętrzne atrybuty? Jak wystapić przeciw łamaniu praw człowieka, jeśli są one oficjalnie przestrzegane? Trudno jest, żyjąc w takiej rzeczywistości, zachować jasność sądu i pełne rozeznanie w sytuacji. Pan Cogito wie, że i on może poddać się naporowi bezkształtu. Dopóki jednak to nie nastapi, przyjmuje jedyną możliwą w obliczu absurdu postawę - buntuje się.