Wstęp do motywu REWOLUCJA
Rewolucja jako zjawisko oznacza chaos, gwałtowną zmianę władzy (często w drodze zamachu stanu) i śmierć setek tysięcy niewinnych ludzi, niezależnie od tego po czyjej stronie będziemy szukać prawdy - rewolucjonistów czy obrońców starego systemu.
Rewolucja wydaje się być jednym wielkim paradoksem rewolucjoniści walczą o realizację wielkich, szczytnych haseł przy zastosowaniu metod zaprzeczających głoszonym zasadom. Paradoksalne jest również to, że w zasadzie każdą rewolucję z gruntu można uznać za złą i utopijną, gdyż zakłada całkowitą destrukcję starego porządku, uznanie go w całości za zły i bezwartościowy i budowę zupełnie nowego świata, opartego na lepszych zasadach, które mają gwarantować ludziom szczęście. Historia pokazuje, że takie myślenie jest mrzonką, która może rodzić tragiczne skutki. z drugiej zaś strony wiemy, że gdyby nie rewolucja, wielu istotnych wartości w kulturze by nie było.
 
Odkąd w historii istniały rewolucyjne przewroty, literatura nie pozostawała wobec nich obojętna. Zygmunt Krasiński zdawał sobie sprawę, że rewolucja jest dziejową koniecznością, ale nie mógł się z nią pogodzić, gdyż niosła zagładę starego świata i dawnych wartości.
 
Juliusz Słowacki w słynnym wierszu ilspokojenie rewolucję zinterpretował zgoła inaczej. Uspokajał on tych, którzy się jej boją. Uważał, że jest ona ofiarą, ktdrą społeczeństwo musi złożyć, by osiągnąć najwyższy stopień doskonałości. Rewolucja, podobnie jak śmierć jednostki, to zrzucenie starej skorupy, aby mógł dokonać się postęp. Obraz rewolucji rosyjskiej z 1917 roku odnajdujemy w powieści Stefana Żeromskiego pt. Przedwiośnie. Ustami bohaterów ocenia pisarz jako fałszywą taką rewolucję, podczas której odbierane są przemocą rzeczy przez innych zrobione, gdy się wchodzi siłą do cudzych domów, kościołów. Autor ukazuje rewolucję w Rosji jako zło. Przestrzega przed nią polskie społeczeństwo. Pragnie, aby jego ojczyzna uniknęła tego strasznego doświadczenia, ktdrejest katastrofą, utopieniem kraju we krwi, zagrożeniem jego istnienia. Międzywojenny dramat Witkacego pt. Szewcy również zajmuje się rewolucjąjako taką. z pełnej groteski i absurdu sztuki można wyczytać negację tego zjawiska. Katastroficzny obraz rewolucji przedstawił Sławomir Mrożek w dramacie Tango. Autor ocenia, że jest ona zwycięstwem tępej, bezmyślnej siły, dziełem straszliwej przemocy.
 
W ocenie wielu twórców literackich rewolucja jest dziejową koniecznością, jednak z drugiej strony w utworach swych ostrzegają, że nie przyniesie nic nowego, że będzie to tylko zmiana ról.
 
 
Zygmunt Krasiński „Nie-boska komedia"
W części III Nie-Boskiej komedii oraz we fragmentach wstępu do niej Zygmunt Krasiński dokładnie scharakteryzował rewolucjonistów oczekujących na decydującą rozprawę z arystokracją, która schroniła się w Okopach Świętej Trójcy.
We fragmencie czwartym i ósmym wstępu przedstawione zostało obozowisko rewolucjonistów, którzy przy zastawionych mięsiwem i napojami stołach świętują po walce i oczekują na przybycie swojego przywódcy Pankracego:
 
 
Wynędzniały tłum wykrzykuje hasło rewolucji, które jeszcze kilkakrotnie pojawi się w dramacie: Chleba nam, chleba, chleba! - Śmierć panom, śmierć kupcom - chleba, chleba!
Krasiński bardziej wnikliwie charakteryzuje i ocenia rewolucjonistów i ich hasła w części III dramatu, a dokładnie w scenach ukazujących wędrówkę hrabiego Henryka przez obóz rewolucji, który przeraża swoim wyglądem.
Wokół ognisk i szałasów zgromadziły się tłumy ludzi z kosami, młotami, toporami, obuchami itp., które do niedawna służyły im za narzędzia pracy, a teraz stały się bronią potrzebną do rozprawienia się z dawnymi ciemiężycielami. Kobiety i mężczyźni, podnieceni wolnością i alkoholem, tańczą przy szubienicy taniec wolnych ludzi. Dookoła słychać krzyki i odgłosy biesiad.  
 
Hrabia Henryk, przebrany w czarny płaszcz, w czapce, jaką noszą rewolucjoniści, wraz ze swoim przewodnikiem Przechrztą, przechodzi wśród grup rewolucjonistów, którzy opowiadają mu o krzywdach, jakich doznali. Są tu rzemieślnicy, lokaje, szewcy, rzeźnicy, pomywaczki, chłopi itd. Wszyscy oni przeżyli nędzę i upokorzenia, a teraz, pełni nienawiści, pałają żądzą odwetu i użycia siły.
 
Wśród rewolucjonistów są też szczególnie okrutni i żądni krwi rzeźnicy, bezmyślnie służący każdemu, komu potrzebny jest ich obuch i nóż.
 
W trakcie wędrówki hrabia Henryk spotyka też generała Bianchettiego, najemnego żołnierza, który, choć przyłączył się do rewolucji, gardzi nią.
 
W innej części obozu hrabia natrafia na Leonarda, duchowego przywódcę rewolucji, proroka natchnionego Wolności, który w ruinach zburzonej przez rewolucjonistów świątyni odprawia orgiastyczną mszę nowej wiary.
 
W czasie obrzędu daje święcenia zbójeckie tym, którzy mają mordować znienawidzoną klasę:
 
Leonard to człowiek niedojrzały, fanatyk, który jest głęboko przekonany, że jedynym sposobem rozprawienia się z przeciwnikiem jest działanie radykalne i bezwzględne.
 
Badacze literatury w wędrówce hrabiego Henryka przez obóz Pankracego dostrzegają analogię do Boskiej komedii Dantego. W dokonanej przez Zygmunta Krasińskiego charakterystyce obozu rewolucjonistów znaleźć można obrazy przypominające Dantejskie piekło. Henryk dostrzega wszędzie grozę, szał, żądzę zemsty, nienawiść, okrucieństwo, nieograniczone używanie.
Dantego oprowadza po kolejnych kręgach piekła jego mistrz, rzymski poeta Wergiliusz. Przewodnikiem hrabiego przez piekielny świat rewolucji jest Przechrzta.
Ta świadoma stylizacja miała zasugerować czytelnikom ocenę rewolucji jako największej katastrofy w dziejach ludzkości. Rewolucja przedstawiona w Nie-Boskiej komedii jest powszechna i totalna, wymierzona przeciwko wszystkiemu, co dotąd istniało. Rewolucyjny motłoch wzgardził religią, rodziną, konwencjami obyczajowymi, sztuką i flozofą.
 
Choć Krasiński dostrzega w rewolucjonistach siłę i zapał, to jednak, jego zdaniem, nie są oni w stanie stworzyć nowego świata, gdyż miejsce głębszych celów   zajęły prymitywne odruchy, zemsta, pragnienie posiadania tego, co było dotąd tylko własnością i przywilejem arystokracji.
Rewolucja zniszczyła stary świat i jego dorobek, ale sama na to miejsce nie stworzyła niczego. Nikt, prócz Pankracego, nie zdaje sobie sprawy z tego, że obalenie świata arystokracji jest dopiero początkiem drogi do osiągnięcia innego, lepszego życia. Prócz tego nie miałby go nawet kto stworzyć.   Pankracy gardzi rewolucyjnym motłochem, który jest mu posłuszny, lecz nie rozumie jego intencji.
 
W obozie rewolucjonistów znaleźli się też ludzie starający się wykorzystać rewoltę do własnych celów. Przechrzci przyłączyl się do buntu, by obalić chrześcijaństwo i wprowadzić kult Jahowy:
 
Krasiński zauważa także, że rewolucja nosi w sobie znamiona własnej klęski. Jeszcze bowiem nie odniosła zwycięstwa, a już widoczne są tendencje do tworzenia się nowej arystokracji. Hrabia Henryk w generale Biauchettim dostrzega cechy właściwe przyszłej arystokracji  
Również w trakcie rozmowy z Pankracym Henryk zwraca uwagę na to, że obóz rewolucji popełnia te same zbrodnie, o które oskarża swoich przeciwników.
 
Zygmunt Krasiński, choć przestrzega przed rewolucją, widząc w niej siłę, która przyniesie zagładę, zdaje sobie również sprawę, że jest ona nieunikniona. Jest koniecznością dziejową,
konsekwencją występków arystokracji, która nie jest już w stanie stworzyć niczego nowego i dlatego powinna swoją władzę oddać w ręce ludu.
 
  (przeciwnicy rewolucji): 
W Okopach Świętej Trójcy schronili się arystokraci i nowa burżuazja: baronowie, hrabiowie, książęta i bankierzy. Wszystkich Krasiński ostro osądza, wskazując, że to oni doprowadzili swoim zachowaniem, egoizmem do krwawej rewolucji. Ich charakterystyka i ocena pojawia się w części IV dramatu, a dopełnieniem jej są zarzuty Pankracego, stawiane w trakcie burzliwej polemiki z hrabią Henrykiem  , który, choć bronić tu będzie swojej klasy, to jednak zdaje sobie sprawę z wad współczesnych mu arystokratów.
 
W części IV Nie-Boskiej komedii ukazani są arystokraci zgromadzeni w Okopach Świętej Trójcy, którzy doskonale swoimi wypowiedziami i zachowaniem charakteryzują się sami. 
To ludzie bierni, tchórzliwi i słabi. Złożyli przysięgę na honor i religię, że będą bronić wiary i czci przodków  a jednocześnie wykazują się brakiem honoru i godności. Dla ratowania życia i majątków są bowiem gotowi iść na ugodę z wrogiem, czy nawet zdradzić:
 
Wśród arystokratów dostrzec można próżniaków, sybarytów, rozpustników. Hrabia Henryk zarzuca im też brak patriotyzmu, kierowanie się pychą, prześladowanie poddanych:
 
Pankracy, w starciu z hrabią Henrykiem, dokonuje bardzo ostrej oceny arystokracji. Przypomina liczne zbrodnie, których się dopuściła. Jego zdaniem to upadająca rasa, bez zasad moralnych, której brakuje męstwa i potęgi militarnej, by pokonać rewolucję.
 
Hrabia Henryk, choć robił wyrzuty swoim stronnikom, bo bolało go ich tchórzostwo, oportunizm i podłość, w rozmowie z Pankracym stara się odeprzeć zarzuty stawiane jego klasie. Twierdzi więc, że arystokracja, której Bóg panowanie nadał, była w przeszłości główną siłą narodu, tworzyła cywilizację i kulturę, broniła ojczyzny i wiary, opiekowała się poddanymi:
 
Zygmunt Krasiński, choć rozumie, że rewolucja jest dziejową koniecznością, to jednak nie przyznaje jej racji moralnych, nie akceptuje jej, gdyż nie mieści się ona w Boskim planie świata. Nie jest dziełem boskim, lecz ludzkim. Nie tylko nie stworzy ona świata doskonałego, który byłby, jak marzył Pankracy, jednym miastem kwitnącym, jednym domem szczęśliwym, jednym warsztatem bogactw i przemysłu, lecz jeszcze poprowadzi nieuchronnie do katastrofy.
 
Według Krasińskiego świat rozwija się w kolejnych cyklach, z których każdy kończy się kataklizmem.
 
zwycięstwo rewolucjonistów jest zatem pozorne, bo nie zostało naznaczone ideą miłości i dlatego Krasiński kończy swój dramat wizją zwycięskiego Chrystusa   Maria Janion tak oto interpretuje zakończenie Nie-Boskiej komedu oraz podstawowe zasady flozofi dziejów, zawarte w dramacie:
 
Stefan Żeromski „Przedwiośnie"
 Stefan Żeromski, dostrzegając w Polsce konflikty społeczne, nierówność i wyzysk, narastającą sympatię do ideologii komunistów ( , starł się ostrzec rodaków przed groźbą komunistycznej rewolucji, niosącej zbrodnię i niesprawiedliwość. W często przytaczanym przez historyków literatury Liście do Arcybaszewa i innych, pisał
 
Aby wnikliwie ukazać, czym w istocie jest rewolucja i jakie sąjej konsekwencje, Żeromski kreśli obraz codziennego życia tysięcy mieszkańców Baku, ich tragedii i przeżyć, gdy krew lała się po powierzchniach jak rzeka wieloramienna, ale także ukazuje niszczący wpływ rewolty na życie jednostek, które nie chciały z nią mieć nic wspólnego (Jadwiga Barykowa) lub też stopniowo kształtowały swój stosunek do niej (Cezary).
 
Przedwiośnie nie przedstawia dokładnego przebiegu rewolucji w Rosji, zwraca tylko uwagę na niektóre jej elementy i na skutki. W Baku zaczyna się rozprzężenie. znikają towary z półek,
zamykane są sklepy i banki. Stopniowo zaprzestaje się wypłacania pieniędzy z kont i pensji. Rozpoczyna się rugowanie ludzi z mieszkań, konfiskata drogocennych rzeczy i majątkdw. Wmieście nie było żadnej władzy, panowała całkowita anarchia. Robotnicy, czeladź i marynarze wyszli na ulice. Organizowano mityngi, wieszano kukły generałów i bogaczy. Rozszalały motłoch urządzał samowolne egzekucje.
 
Żeromski przedstawia apokaliptyczną wizję rewolucji. Przestrzega współczesnych przed tym, że zamiast oczekiwanej równości i sprawiedliwości, przynosi ona rzezie, mordy, nędzę ióezprawie; stwarza okazje do porachunków pomiędzy narodowościami  , wyzwala w ludziach najgorsze instynkty.  
 
Gdy jesienią 1917 r. fala rewolucji dociera do Baku. Cezarego, wówczas siedemnastoletniego chłopaka, urzekająjej hasła. Wolność oznacza dla niego uwolnienie się od oóowiązków szkolnych i domowych, życie barwne i pełne przygód.
 
Narrator ironicznie traktuje rewolucyjny zapał Cezarego. Ukazuje naiwność młodzieńca, który, choć niewiele rozumie z tego, co się wokół niego dzieje, jest niezwykle pochłonięty wypadkami, zaangażowany w sprawy rewolucji bez reszty. Ochoczo uczestniczy w wiecach, wierny nakazom dekretu, wskazuje miejsce ukrycia rodzinnego skarbu. zaniedbuje jednocześnie matkę, która w tych czasach nadludzkim niemalże wysiłkiem utrzymuje jedynaka.
 
Cezary dostrzegł wreszcie ogromne poświęcenie matki i jej nezwykłą miłość. zaczął rozumieć też sposób jej myślenia o rewolcie i wartości, którymi się kierowała.
 
za udzielenie pomocy rosyjskiej arystokratce i ukrywanie kosztowności pani Barykowa została skazana na ciężkie roboty N porcie i niedługo potem, na skutek wycieńczenia, bestialskiego traktowania, zmarła roboty owe były doskonałą kuracją prowadzącą z tego świata na tamten]. Cezary został sam. Starał się zrewidować swój stosunek do rewolucji.
Choć wstrząsnęła nim śmierć matki, kradzież obrączki z jej palca, to jednak dalej uważał, że rewolucyjny przewrót jest dziejową koniecznością.
 
 
Wkrótce w Baku ujawnia się trwający od wieków konflikt Tatarów i Ormian. Rozpoczyna się okres krwawych walk. W marcu 1918 r. Ormianie spalili meczety wraz z tatarskimi kobietami i dziećmi, które tam się schroniły. W kilka miesięcy później w ciągu czterech dni Tatarzy wzięli odwet mordując siedemdziesiąt kilka tysięcy Ormian ~...].
Cezary początkowo zostaje wcielony do armii, później pracuje przy grzebaniu trupów. Stopniowo, pod wpływem doświadczeń, obserwacji, zaczyna sobie uświadamiać, że rewolucja to straszny i groźny kataklizm, pozbawiający życia dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi. Uzmysławia to sobie szczególnie wtedy, gdy wśród trupów leżących na wozie widzi ciało pięknej młodej Ormianki:
 
Namówiony przez spotkanego po latach rozłąki ojca, Cezary decyduje się na wyjazd do nieznanej Polski. Podczas długiej, pełnej trudów wędrówki przez rewolucyjną Rosję, Barykowie co krok stykają się ze skutkami rewolucji: bezprawiem, samowolą, chaosem, grabieże, nędzą, nadużyciami władzy. I Cezary już teraz zaczyna jasno widzieć, czym w istocie jest rewolucja.  
 
Pasażerowie pociągu do Charkowa zmuszeni są przez kolejarzy do płacenia łapówek. Dają złoto, biżuterię, a nawet części garderoby, by maszynista nie zatrzymywał na kilkanaście godzin pociągu. W Charkowie ginie w przechowalni bagażu cenna walizeczka Baryków.
 
W drodze do Polski Cezary, przyglądając się jadącym z nim repatriantom, uświadamia sobie przepaść pomiędzy szczytnymi hasłami rewolucji a rzeczywistością. Rewolucja miała bowiem dać szczęście, równość i sprawiedliwość, Cezary zaś spostrzegł, że bynajmniej nie fabrykanci, nie bankierzy ani magnaci, lecz najzwyczajniejsi i dobroduszni zjadacze chleba, tudzież kaszy jaglanej, na którą zarobili własnymi rękami ~...] byli jakby wyjęci spod wszelkiego prawa właśnie tam, w kraju, gdzie tyle się nasłuchal o prawach człowieka uciśnionego i wyjętego spod prawa.
Podobne refleksje dotyczące rewolucji w Rosji i jej następstw pojawiają się w drugiej i trzeciej części Przedwiośnia. Ideologii komunistycznej nie dostrzega autor ani w armii sowieckich żołnierzy idących na Polskę boso przeważnie lub w buciorach najrozmaitszego pochodzenia, ani tuż po wojnie sowieckopolskiej we wszechobecnej ruinie, w zniszczeniu, tratowaniu, w śladach rabunków, rzezi i gwaltów, ani wreszcie w informacjach z gazet czytanych przez komunistę  
Żeromski przedstawia rewolucję totalną, która niszczy wszystk istniejące dotąd wartości, a niczego nie tworzy. To straszny i groźny kataklizm, topienie kraju we krwi niewinnych ludzi, zagrożenie jego istnienia. Rewolucja to rzezie, głód, bezprawie, ludzkie upodlenie. I wreszcie wielki paradoks - rewolucja, dziejowa konieczność, to tylko zmiana ról.
 
Stanisław Ignacy Witkiewicz – „Szewcy”
 
Dla Szewców przeżywanie metafizycznych niepokojów nie jest czymś oczywistym, przypisują te zdolności raczej arystokracji ~To się wyraża w sprzecznościach, których nyak osiągnąć nie można - to są te rzeczy, te, sakra ich suka, ślachcickie odpadki, co oni nazywają swymi metafizycznymi przeżyciami], dostrzegając w manifestowaniu tych nastrojów pewien fałsz Łechcą sobie nimi spasione brzuchy, a każdy taki fecht nasyconego bydlaka to nasz ból w kiszkach]. Nie są one jednak im całkiem obce: Czeladnik zastanawia się, dlaczego jest tym, czym jest, ale nie potraf do końca ani pojąć, ani objaśnić swoich przeżyć, Sajetan czuje związek z wszechstworzeniem. A jednak niezależnie od tego, co zdarzy się po drodze, jakie nie wybuchną rewolucje czy zostaną przeprowadzone przewroty, świat Szewców nieuchronnie zmierza do mrowiska. Zadowoleni z siebie pyknicy nie analizuje, nie stawiają pytań - przy ich milczącej zgodzie nowy świat musi się narodzić. Nie dzięki rewolucji czy pomimo niej: po prostu na skutek nieuchronnej logiki dotychczasowego rozwoju kultury. Świat, w którym żyją Szewcy, z całą pewnością nie jest doskonały; dojrzewa bunt, który - jak w ilspokojeniu J. Słowackiego - zakończy się przeprowadzoną przez Szewców rewolucją.  
Ideowe dyskusje na temat stanu świata są według Sajetana zbędne: Wszystko je wygadane do cna. Czekać trzeba, aż się zrobi, i robić, ile kto może. Trudno jednak pogodzić się z sytuacją, kiedy ludzie to tylko oni, a my tyko bydlęce ścierwa ~...], a praca nigdy nie ustanie, bo się nie cofnie ta, psiamać, machina społeczna. Sajetan zdaje sobie sprawę z nieuchronności przemian cywilizacyjnych. W nowym świecie, którego nadejście wszyscy w jakiś sposób przeczuwają, praca stanie się przymusem powszechnym wszyscy, jako jeden wstrętny mąż, z zapamiętaniem nieprzytomnym orać będą... nawet ci na naczelnych stanowiskach kontrolnych], jednocześnie ludzie zatracą indywidualność, ich praca będzie pracą mechaniczną:
 
Jedynym sposobem ocalenia indywidualizmu może być powstrzymanie rozwoju; ta właśnie koncepcja stanowi ważny element poglądów Szewców. Czeladnik marzy o zniszczeniu maszyn jak luddyści, którzy widzieli w nich zagrożenie podstawy swojego bytu:
 
Szewcy marzą o lepszym życiu; nie są to marzenia szczególnie skomplikowane:
 
Sajetan dostrzega więcej niż młodzi Czeladnicy:
 
Czyż to, o czym marzy Sajetan, nie przypomina prostych radości rewolucjonistów z Nie-Boskiej komedii? I podobnie jak oni, chce on stworzyć na gruzach starej kultury - nową, rewolucyjną, ale z wykorzystaniem istniejących wzorów. Analogii można znaleźć więcej. Prawidłowością przewrotu rewolucyjnego jest to, że warstwa przywódcza przekształca się w nowel arystokrację. Tak samo już po rewolucji stanie się i z Szewcami:
 
„zwycięscy" Szewcy żyją w straszliwej duchowej pustce. Niemożliwe okazało się to, o czym marzyli: indywidualne istnienie w dostatecznych warunkach materialnych.
Prokurator Scurvy wie, że absolutna równość społeczna jest niemożliwa  
Prokurator jest człowiekiem ambitnym. Chce zrobić karierę - i uda mu się, zostanie ministrem sprawiedliwości. Ma dwie możliwości, związać się z faszystowską organizacją Dziarskich Chłopców albo wykorzystać do swoich celów Szewców. Na razie kokietuje i jednych, i drugich:
 
Księżna zdemaskuje prokuratora jako kanalię; marzy on o władz i terrorze:
 
Pod koniec pierwszego aktu do szewskiego warsztatu, który jest centrum przedstawionego tu świata, gdyż w nim ogniskują się wszystkie istotne zdarzenia, wpadają Dziarscy Chłopcy i zaprowadzają swoje porządki. Sajetan okazuje się prezesem tajnego związku cofaczy kultury, Księżna zostaje zatrzymana pod zarzutem dążenia do wprowadzenia babomatriarchatu. Dziarscy Chłopcy nie mają czasu na subtelne rozważania: tu ~.... są fakta, i to społeczne, a nie nasze osobiste parszywostki: ostatni raz pręży się indywiduum przeciw wszawości przyszłych dni. Scena, w której syn aresztuje ojca, sugeruje nam wyraźnie, jaki będzie ten nowy świat. Jednostce odbierze się jej fundamentalne prawa; Szewcy, zdradzeni przez Scurvy'ego (którego nazwisko wyraźnie mówi, czego możemy się po nim spodziewać - wszak w języku angielskim znaczy ono 'szkorbut', a może także sugerować coś niemiłego na temat matki), padli ofarą prowokacji politycznej i z góry już zostali osądzeni, bez jakiegokolwiek prawa do obrony. Czas uczuć metafizycznych skończył się; pojawi się symbolizująca duchową pustkę nuda.
 
Uwięzieni Szewcy skazani zostali na przymusową bezczynność. Jałowość ich obecnej egzystencji powoduje, że praca staje się teraz najbardziej przez nich pożądaną wartością: ona nadawała ich życiu sens. Ich cierpienie jest tym gorsze, że w drugiej części pomieszczenia mogel podziwiać w pełni wyposażony warsztat szewski, do którego jednak nie mają dostępu, i tylko krążą po sali jak głodne hieny.
 
Scurvy też cierpi. Marzy mu się wielka rola dziejowa na wzór Stalina  , ale nie do końca wie, kim jest: Nie wiem, czy jestem typem tchórza wytworzonym przez dyktaturę, czy prawdziwym wyznawcą faszyzmu w wydaniu „Dziarskich Chłopców"? Ten człowiek, który chciałby być wielki, ale jest, niestety, bardzo mały, usłyszy od Sajetana, że nacjonalizm już się przeżył: to jest już pseudoidejka, jako środek dla koncentracji międzynarodowego świratwa kapitału zużyta ~...] nacjonalizm nie wyda już nowej kultury, bo się wyprztykal.
Scurvy i Sajetan prowadzą bardzo ważną dyskusję na temat przyszłości świata. Sajetan marzy o lidze walki z nacjonalistycznym egoizmem, i to walki od góry:
 
Na pytanie Sajetana Scurvy odpowie ironicznie, że nie chce odbierać mu jego bohaterskiego miejsca w historii świata. Okazuje się jednak, że pana ministra sprawiedliwości na to po prostu nie stać:
 
Sajetan pojmie, co to jest „istota władzy": Cała działalność takiego pana pozornie jest tylko dla paratwa, idei, ludzkości naprawdę chodzi o te „godziny pozabiurowe". Tak więc prawdziwa siła tkwi w Szewcach:
 
Nie minie wiele czasu i wybuchnie rewolucja. zbuntowani Szewcy dokonają gwałtu pracowników nad pracą. Ich praca jest gorączkowa, nienaturalna, zatracają się w niej zupełnie:
 
Scurvy ma rację, choć nie zdaje sobie z tego sprawy; zaczęła się nowa epoka. Szewcy chcą cały świat zabucić, praca zastapi teraz przeżycia metafizyczne:
 
Rzeczywistość ogłupiającej pracy jednostek pozbawionych duszy okazała się czymś przemożnym i od samym Szewców zupełnie niezależnym. But jako abso-lut zdominował wszystko. Dziarscy Chłopcy, którzy mieli spełnić rolę siły kontrrewolucyjnej i przywrócić porządek, „uszewczyli się". Wszyscy pracująjak szaleni. Scenę zalewa czerwony blask.
Zwycięzcy sąjednak pełni wątpliwości - i to wątpliwości jak najbardziej słusznych.
 
Już wkrótce okaże się, że rzeczywiście są tylko kukłami, komedią, choć usiłują się łudzić, że tak nie jest Nieskończona drabina tajnych rządów, superpozowanych jednych nad drugimi, nie istnieje?]. Tymczasem próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jako zwycięzcy upodobnili się do byłych wyzyskiwaczy; nie tylko otoczyli się odpowiednim komfortem, ale również mają te same problemy:
 
Ciężar władzy okazał się trudny do udźwignięcia. Potwierdziła się stara prawda: łatwiej jest zburzyć stary świat, niż zbudować nowy. Szewcy podejmą trud tworzenia nowej rzeczywistości, ale działania, jakie podejmuje, nie są szczególnie doniosłe. Ograniczą się do rozwiązania kwestii chłopskiej za pomocą celnie wymierzonych kopniaków (kmiecie drażnią nowych władców swym anachronicznym programem), dręczenia Scurvy'ego i zamordowania Sajetana, którego dociekania metafizyczne i historiozoficzne nudzą i irytują Czeladników; zresztąjest on im potrzebny jako święta mumia, ale martwa. Zwycięzcy potrzebują bohaterów, których można by wielbić bezpiecznie; martwy Sajetan to świetny materiał do stworzenia mitu.
I tu kończy się wielka dziejowa rola Szewców. Na scenę wkracza straszliwy Hiperrobociarz, który - jak to z ogromnym naciskiem podkreśla - należy do NICH. Określi on wyraźnie miejsce Czeladników w nowym świecie:
 
Tak więc Szewcom tylko zdawało się, że tworzą historię. Naprawdę robia to inni, tajemniczy ONI, którzy WSZYSTKO MOGĄ. Innym wyznaczą role do zagrania, tak jak Czeladnikom. Były przywódca Dziarskich Chłopców, który wspaniale dostosowywał się do zmieniającej się sytuacji politycznej i nie przeżywał z tego powodu jakichkolwiek rozterek moralnych Socjalista czy faszysta,lJam w tym serze jako glista], teraz założy łachmany i kaszkiet; łachmany oblazły wszy. Zamordowany przez Czeladników Sajetan dowie się, że po prostu miał pecha, wyciągnął niewłaściwy los; trzeba sobie to uświadomić, że żadnej sprawiedliwości nie ma i być nie może dobrze, że jest statystyka - i z tego trzeba się cieszyć.
Znajdzie się rola i dla Księżnej. Kobieta-modliszka, która dotychczas panowała nad pożądającymi jej samcami i marzyła o matriarchacie, zamknięta została w klatce jak papuga; dostarczy rozrywki przepracowanym władcom nowego świata. Nie dowiemy się, kim są ONI. Ich reprezentanci posługują się fachowym, pozbawionym indywidualnych cech językiem o cechach partyjnej nowomowy prześwietlenie ideowe tego faktu będzie takie, że oni muszą to zrozumieć jako tylko i jedynie czasowe przesunięcie]. Są zimni, bezduszni, profesjonalni. Nie potrzebują zaznaczać swojej odrębności. Czyż nie dlatego jeden z nich to po prostu Towarzysz X? Żałują, że sami nie mogą być
 
automatami człowieczeństwo ich ogranicza. A Hiperrobociarz, skatowany kiedyś potwornie na rozkaz Scurvy'ego, ów żywy, zmechanizowany trup, którego duch, jak sam to określił, jest z byczego surowca, maczanego w płynnej, parskającej stali szmuglowanej - czy nie przypomina cyborga? To są idealni członkowie społeczeństwa przyszłości.
 
Świat, którego narodziny ukazał nam Witkacy w Szewcach, to świat ustrojów totalitarnych. Do jego narodzin zmierzał nieuchronnie rozwój europejskiej kultury. Nieuchronność tych przemian przerażała artystę, który wiedział, że nie potrafiłby żyć w świecie opisanego przez siebie koszmaru. 17września 1939 roku Polska, będąca już w stanie wojny z Niemcami, zostaje zaatakowana przez Związek Radziecki. Dnia 18 września Witkacy popełnia samobójstwo. Rzeczywistość nowego, wspaniałego świata dopisała do jego losów okrutny epilog. Po długich staraniach w dniu 14 kwietnia 1988 na zakopiańskim Cmentarzu Zasłużonych pochowano przywiezione z Ukrainy prochy artysty, który zakończył życie w miejscowości Jeziory na Polesiu, dokąd dotarł w czasie rozpaczliwej ewakuacji. Niestety, na skutek karygodnych zaniedbań nie dokonano identyfikacji ekshumowanych prochów. Obok matki artysty na Pęksowym Brzyzku nie spoczął jej syn, lecz obcy, anonimowy mieszkaniec Polesia.
 
Juliusz Słowacki – „Uspokojenie”
 
 
Rewolucja, którą opisuje poeta, nie jest faktem historycznym. Jest zapowiedzią tego, co może się zdarzyć w przyszłości, ujętą w postać poetyckiej wizji. Ma ona charakter szczególny; zwróćmy uwagę na nietypowe zjawiska - silny wiatr, dziwne miotający blaski, i zorzę północną (raczej niespotykaną w naszej szerokości geograficznej; a nawet jeżeli - to nie w towarzystwie gwałtownej wichury). Wyjaśnienie znajdziemy w motywie widzeń Świętojańskich; w ilspokojeniu nie wieje bowiem wiatr zwyczajny, lecz dmie apokaliptyczny wicher dziejów. To tłumaczy obecność nietypowych zjawisk i ich potęgę; dlaczego jednak rewolucja została ukazana jako Apokalipsa?
 
Wyjaśnienie odnajdziemy w systemie filozoficznym J. Słowackiego. Tak zwana filozofa genezyjska, na której ukształtowanie się wpłynęło wiele czynników (m.in. kontakt z Andrzejem Towiańskim, zainteresowanie wierzeniami hinduskimi i naukami przyrodniczymi) zakładała duchową istotę wszechświata, przy czym duch jest czynnikiem twórczym, dążącym do rozwoju. Ogranicza go materialna forma, ktdrą przybrał. Aby rozwinąć się, duch musi tę formę zniszczyć, tak więc rozwój wymaga cierpienia i ofiary. Rozwój świata odbywa się dzięki kataklizmom i rewolucjom, kolejnym „końcom świata". W 1844 roku powstała pierwsza redakcja Genezis z Ducha wykładu filozofii dziejów, obejmującego rozwój przyrody nieożywionej i historię ludzkości. Druga redakcja tekstu powstała w 1846 roku.
 
Tak więc rewolucja ukazana w ilspokojeniu jest czymś więcej niż przewrotem społecznym. Ma wpływ na oblicze świata, gdyż jest wyrazem zmieniania się, dojrzewania jego duchowej istoty; to właśnie pozwala osiągnąd harmonię - cierpienia i klęski mają bowiem swój istotny sens:
 
Rewolucja - jak widać - jest starciem nie tylko ludzi, ale i potężnych sił duchowych. To nie ludzie kształtują historię, ale Duch - wieczny rewolucjonista.
Rewolucyjny zryw ukazany w postaci wizji w ilspokojeniu ma swoją przyczynę, swój określony początek i rozgrywa się w określonym miejscu. Oto znajdujemy się w Warszawie, na Starym Mieście:
 
Wybór takiej właśnie lokalizacji dla przedstawianych zdarzeń nie jest przypadkowy. Słowacki znał Warszawę. Na Starym Mieście umieścił akcję kilku ważnych scen III aktu Kordiana. To tu warszawski lud po koronacji cara rozszarpał w strzępy czerwone sukno.
Obraz zachowany w pamięci poety nie jest całkiem dokładny, ale nie przeszkadza to w ustaleniu dokładnej topografii miejsca zdarzeń. Oto odludna i wysoka kolumna z liścianym czolem, katedra, ulica Świętojańska, rynek...
Wszystko zaczęło się właśnie na rynku:
 
Szewc Kiliński przypomina nam czasy insurekcji kościuszkowskiej i to, że upiory rewolucji nie odeszły na zawsze, mogel się obudzić. Był czas, kiedy na staromiejskim rynku stanęły szubienice, kiedy lud porwał się do walki. Ten czas może wrócić. Słowacki wprowadził motyw Kilińskiego w bardzo ciekawy sposób; każe nam zobaczyć jego zielone oczy - oczy upiora, powracającego tam, gdzie niegdyś żył. Te zielone oczy widzimy jednak naprawdę, potrzeba nam do tego jedynie trochę wyobraźni. Otóż światło latarni odbijające się w szybkach okien kamienic daje we mgle taki właśnie niesamowity efekt: zielonego błysku. Od tego błysku zaczyna się rewolucja: poruszą się kamienice, zerwie się straszliwy wicher.. A potem:
 
Słowacki był poetą o bardzo oryginalnej wyobraźni. Ukazany przezeń koncert wiatru na budynku katedry, zamku i kamiennej strunie kolumny Zygmunta nie ma wręcz sobie równych. Spróbujmy usłyszeć tę muzykę, poważną, o niskich tonach, dźwiękach odbijających się echem. Jest w niej siła i moc. Obraz jest dynamiczny; budynki drżą, stając się instrumentami dla apokaliptycznego wichru:
 
Kościół - celowo poddany tu personifikacji - jest w tej orkiestrze najważniejszym instrumentem:
 
Rewolucja ukazana przez poetę tak naprawdę rozgrywa się sferze dźwięków. My właściwie nie widzimy walki, my ją słyszymy. Słyszymy rzeczy przejmujące i przerażające. Jest tych krzykach i okrucieństwo walki, i strach, i cierpienie...
 
Gdy te przerażające dźwięki uderzą w kościół, oóudzą w nim wiele innych tonów - i szatańskich, i anielskich. Będzie w nich nadzieja zmartwychwstania, choć będzie i strach:
 
Obraz głazów, które wrzeszczą jak czarty, uświadamia nam, z jaką mocą mamy do czynienia. Wyobraźmy sobie mury średniowiecznego kościoła. Jak poruszyć kamienie, by wydobyć z nich dźwięk? Jak potężna musi być siła, która potraf to uczynić?
Dźwięk, przeciskając się przez wąską szyję ulicy Swiętojańskiej, ulega wzmocnieniu. Teraz do koncertu włączy się kolumna:
 
Zauważmy, że opisując ten niesamowity koncert, wprowadza poeta często motyw snu (harmonia senna). To, co postrzegamy, jest bowiem wizją, zapowiedzią przyszłości, a nie spełnieniem. Ten charakter utworu podkreśla jeszcze występujący w pierwszej strofie motyw żurawi, ptaków, którym tradycyjnie przypisywano w pewnych sytuacjach moc sprowadzania nieszczęścia:
 
E. Jaworska, folklorystka, zwróciła uwagę nie tylko na ten aspekt funkcjonowania motywu żurawi w utworze; jest on bowiem związany także z poglądami towiańczyków:
 
Ulica Świętojańska jest miejscem szczególnym. Potęgę zrywu, który się tu narodził, oddają doskonale zastosowane przez poetę środki, na przykład porównanie rozbrzmiewającej ludzkim krzykiem uliczki do odlanego z brązu wołu, z którego wnętrza dobywały się straszliwe krzyki skazańców, ginących w okrutnej męce od ognia, który rozpalano pod tym narzędziem tortur. Uświadomienie sobie tej mocy ma powodować właśnie uspokojenie; wszak nawet cierpienie jest wpisane w porządek przemian wszechświata, ma swój głęboki sens. To, że jesteśmy zdolni do porwania się na istniejący porządek i zniszczenia go nawet za cenę straszliwych ofiar - to właśnie daje nadzieję. Żeby uwolnić Ducha, umożliwić mu rozwój, trzeba bowiem zdruzgotać starą formę bytu. Jałowe spory polityczne i pospolity strach są niczym wobec straszliwej siły uwolnionych tu potęg.