Wstęp do motywu PRZYJAŹŃ
Słowa Aleksandra, bohatera Odprawy postów greckich, skierowane do Antenora, którego chciał prosić o pomoc, wiele mówią o istocie przyjaźni. Aleksander jednak wykorzystuje sytuację, to, co chce uczynić, nie jest słuszne i zagraża państwu, dlatego więzy między nimi nie wystarczą, by Antenor go poparł. Przyjaźń nie jest czymś banalnym i łatwym. Wymaga dojrzałości, poczucia odpowiedzialności, poświęcenia, wymaga także umiejętności oceny ludzkich postępków. Ile to razy „przyjaciele" nas zwodzą, działają na naszą szkodę, wykorzystują... Prawdziwą, głęboką przyjaźń trzeba umiejętnie pielęgnować, tak jak uczył nas Mały Książę z asteroidy B-612: żeby mieć przyjaciela, trzeba go oswoić. Ale czasem przyjaciel odchodzi, tracimy go i cierpimy - decyzja Oswojenia niesie w sobie ryzyko fez.
 
Antoine de Saint-Exupery wiele pisał o przyjaźni, poszukiwał jej istoty. Własne doświadczenia autora, pilota pocztowego, wiele nas mogel nauczyć o tym, czym dla człowieka może być prawdziwy przyjaciel, do czego więź z nim zobowiązuje... Henryk Guillaumet, któremu dedykował pisarz Ziemię, planetę ludzi, czy Leon Werth, wymieniony w Małym Księciu - to ludzie wspaniali i godni, którzy potrafili budować związki z innymi ludźmi. Od nich możemy uczyć się, co to znaczy: przyjaźń.
 
Więzy przyjaźni rodzą się często w sytuacjach trudnych, w obliczu zagrożenia. Pisał o tym autor Nocnego lotu. Piękny obraz szlachetnej przyjaźni znajdziemy też w Dżumie, gdzie straszliwej epidemii przeciwstawia się właśnie grono przyjaciół, ludzi zawsze dla siebie serdecznych i pełnych ciepła, zdolnych do największych poświęceń, wrażliwych i rozumiejących problemy drugiego człowieka. RieuK i Tarrou, obcy, a jednocześnie tak bliscy, nie mieli możliwości zbudowania trwałej przyjaźni, gdyż jeden z nich musiał odejść. Ale to, co przeżyli, było piękne.
 
Okrutną próbę przeszła też przyjaźń Pawełka i Henryczka z Początku. Rozdzieleni murem getta, odnaleźli się jednak. Pawełek znalazł schronienie dla przyjaciela, który był dla niego największym na świecie skarbem, a nie zwierzęciem, na które się poluje. Ilu ludziom takie przyjaźnie ocaliły życie?
Henryczka nie udało się uratować. Powrót do getta był jego własnym wyborem; chciał umrzeć godnie. Przyjacielowi pozostało wspomnienie; ci, którzy odeszli, żyją w pamięci tych, którzy ich kochali.
 
Przyjaciele są za siebie odpowiedzialni, ale muszel umieć uszanować swoją odrębność. Czasem jednak jeden z nich musi wykazać się troską, opiekuńczoście, tolerancją; może być mu trudno, ale powinien też umieć zdobyć się na szczerą rozmowę, przeciwstawić się, skrytykować postępowanie tego, kogo uważa za druha - dla jego własnego dobra. Tak jak potrafił to uczynić Razumichin, przyjaciel Raskolnikowa.
 
Często nadużywamy słowa „przyjaźń" - czasem bezmyślnie, czasem z wyrachowania. Któż nas nie pamięta bajki I. Krasickiego o serdecznych druhach zajączka, który nie mogli mu pomóc, gdy ścigały go psy? Bardzo wszyscy byli akurat zajęci i wśród serdecznych przyjacióf psy zajączka zjadły. Pisał o fałszywej, nieszczerej przyjaźni i Mickiewicz: dopiero w niebezpieczeństwie Mieszek dowiedział się prawdy o swym kumie. No cóż, prawdziwych przyjacióf poznajemy w biedzie...
 
Przyjaźń... jedno z najpiękniejszych uczuć ludzkich. Czasem połączy kobietę i mężczyznę, a wtedy łatwo może przerodzić się w uczucie inne: miłość. Nie zawsze potrafmy je odróżnić, zbyt płynna i nieuchwytna jest granica między nimi, zbyt tajemniczy jest świat najintymniejszych przeżyć człowieka.
 
Homer „Iliada" ANTYK
Iliada Homera jest obok Odysei największym i najstarszym dziełem śródziemnomorskiej kultury. W obu epopejach Homer odwołał się do greckiego mitu o wojnie trojańskiej. Akcja Iliady, dzieła złożonego z dwudziestu czterech ksiąg, rozpoczyna się w dziesiątym roku wojny i trwa około miesiąca. Mija dziewiąty rok ciężkiej wojny, gdy pomiędzy Agamemnonem i Achillesem dochodzi do sporu. To wydarzenie otwiera epos Homera. Zatarg wywołany jest epidemią, którą na greckie wojska zsyła Apollo. Agamemnon mógłby powstrzymać zarazę, oddając bogu porwaną Chryzeidę, nie chce jednak tego uczynić. W końcu zmuszony jest ulec żądaniu Achillesa, lecz w akcie zemsty odbiera rycerzowi jego brankę Bryzeidę. Rozgniewany Achilles postanawia wycofać się z walk. Wojna toczy się teraz bez jego udziału i grecka armia ponosi coraz dotkliwsze klęski.
Pewnego dnia Achillesa odwiedza jego najserdeczniejszy przyjaciel, Patroklos. Opowiada mu o niebezpieczeństwie, w jakim znalazły się greckie wojska, i prosi o pozwolenie na udział w walce. Achilles wyraża zgodę i ofiarowuje przyjacielowi swój najcenniejszy skarb - zbroję. Po wyjściu Patroklosa zatroskany Achilles prosi boga Jowisza, by pomógł przyjacielowi wsławić się na polu bitwy i zachował go przy życiu. Wzruszające prośby, które wypowiada w czasie modlitwy, świadczą o tym, jak wielką miłością darzy on swego druha, przyjaciela od nieba.
Modlitwa rycerza nie zostaje jednak wysłuchana. Patroklos zabija wprawdzie wielu nieprzyjaciół, lecz upojony swym powodzeniem, porywa się na śmiertelną walkę z najlepszym trojańskim
wojownikiem, Hektorem. Wieść o śmierci przyjaciela przynosi Achillesowi Antyloch. Widząc rozpacz, w jaką popada, rycerz obawia się o czyny Achillesa.
Żal i rozgoryczenie po śmierci umiłowanego przyjaciela zdają się nie mieć końca. Achilles płacze za przyjacielem, którego najwięcej z towarzyszów cenif i ukochaf jako swoją duszę.
Achillesem zaczynają targać wyrzuty sumienia. Uświadamia sobie, że waśń z Agamemnonem nie była warta tak wysokiej ofiary. Niepohamowany w gniewie i rozpaczy rycerz postanawia czym prędzej pomścić swego przyjaciela, bez względu na przepowiednię, która głosi, że śmierć Hektora będzie jednocześnie zwiastunem rychłej zguby Achillesa. Rycerz tym samym składa przyjacielowi ofiarę z własnego życia. Przysięga sobie zabić Hektora, a Patroklowi wyprawić wspaniały i wielki pogrzeb.
Wkrótce dochodzi do pojedynku. Walka rycerzy kończy się zwycięstwem dumnego i nieprzejednanego Greka. Śmierć Hektora nie gasi jednak bólu Achillesa. Akt zemsty dopełnia więc zbezczeszczeniem zwłok swego wroga. Po udanej walce rycerz przemawia do swych wojsk, po raz kolejny dając wyraz swemu nieskończonemu żalowi, rozgoryczeniu i pustce.
Gdy dzieło zemsty zostaje dokonane, Achilles wraca do obozu, aby czuwać nad ciałem przyjaciela. Zmęczony jednak zasypia, a we śnie odwiedza go duch zmarłego, by po raz ostatni uścisnąć dłoń swego mściciela.
Nazajutrz po czułym pożegnaniu odbywa się uroczysty pogrzeb Patroklosa, w którym biorą udział wszyscy greccy żołnierze. W ofierze swemu przyjacielowi Achilles składa ciała Hektora i dwunastu innych Trojan. Zgodnie z wolą zmarłego jego kości złożone są w urnie, do której w przyszłości dołączone zostaną prochy Achillesa. Dzięki temu ich braterska przyjaźń będzie trwać wiecznie.
Adam Mickiewicz „Przyjaciele"
ROMANTYZM
Bajka Adama Mickiewicza pt. Przyjaciele stanowi ilustrację prastarego przysłowia, które mówi, że „prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie". Motyw rozmowy przyjaciół, przerwanej nadejściem niedźwiedzia, znany jest w literaturze m.in. z bajki Ezopa - O dwóch przyjaciołach i o niedźwiedziu. Temat ten wykorzystany został także przez Biernata z Lublina, który jednak i przebieg bajki, i jej morał ujął nieco inaczej.
W bajce Mickiewicza ukazana została historia nierozłącznych przyjaciół - Mieszka i Leszka. Narrator ukazuje wydarzenia, które rozegrały się podczas wyprawy bohaterów do lasu. Gdy rozmawiali tam o swojej przyjaźni, nagle usłyszeli złowrogi hałas. Jak się okazało, zapowiadał on nadejście niedźwiedzia. Przyjaciele, niewiele myśląc, rzucili się do ucieczki. Sprytny Leszek wdrapał się na drzewo, zapominając jednak o swym druhu, który tej sztuki nie umiał. Mieszek szybko zrozumiał, że przyjaciel nie przyjdzie mu z pomocą i nie pozostało mu nic innego, jak tylko położyć się pod drzewem i udawać nieboszczyka. Niedźwiedź dokładnie go obejrzał i nie wyrządzając krzywdy, spokojnie odszedł. Dopiero gdy niebezpieczeństwo minęło, Leszek zatroszczył się o los kompana, po czym ­wiedziony ciekawością - spytał, dlaczego niedźwiedź tak długo nad nim mruczał. Mieszek wypowiedział wówczas słowa starej życiowej prawdy, której rzekomo nauczył go niedźwiedź: ~~Powiedziaf mi - rzekł Mieszek - przysłowie niedźwiedzie: Że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie».
 
Adam Mickiewicz „Niepewność”
Romantyzm
Próba nazwania własnych uczuć, odnalezienia spokoju i równowagi, określenie różnic między przyjaźnią i miłościw, są tematem przepięknego utworu Adama Mickiewicza pt. Niepewność. Tytuł wiersza jest swoistą odpowiedzią podmiotu lirycznego na pytanie, czym jest uczucie, którym darzy adresatkę utworu. Dylemat, przed którym stoi, jest w istocie nierozwiązywalny. Granica między tymi dwoma uczuciami może być tak płynna, że odpowiedź na pytanie Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? zależeć będzie zawsze od indywidualnych, najintymniejszych odczuć człowieka. Niepewność jest tajemnicą i przenosi podmiot liryczny w wyższy wymiar duchowości, każe dociekać istoty uczuć, które w nim drzemią.
Na początek przyjrzyjmy się wypowiedziom, które potwierdzają tezę, iż uczucie, jakie zawładnęło podmiotem lirycznym, to miłość. Już w pierwszej zwrotce ukazuje on swą tęsknotę i poczucie pustki - uczucia nierozerwalnie związane ze stanem zakochania. W strofie drugiej ujawnia, że ciągle, podświadomie myśli o adresatce utworu. W zwrotce trzeciej podmiot liryczny akcentuje i potwierdza ten stan. Czwarta strofa, to niemalże manifest autora wypowiedzi. Nie można przecież inaczej odebrać deklaracji padających z jego ust:
Tylko mężczyzna prawdziwie kochający, gotów byłby poświęcić życie dla wybranki swego serca. Pytanie, które pojawia się jak refren Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?, brzmi tu jedynie jak mantra. W kolejnej, piątej zwrotce, podmiot liryczny wyjawia, że:
Kiedy położysz rękę na me dłonie, Luba mię jakaś spokojność owionie
rozwiewając wszelkie wątpliwości, co do relacji mogących istnieć pomiędzy nim a adresatką wiersza. Ostatnia strofa, gdzie podmiot mówiący dywaguje, co go skłoniło do napisania tego liryku, w kontekście jego wcześniejszych wypowiedzi, stanowić może jedynie potwierdzenie rodzaju uczuć władających jego sercem.
Jak się okaże, niepewność podmiotu lirycznego jest jednak uzasadniona. Podobny wywód można bowiem przeprowadzić, przyjmując tezę, iż opisywanym uczuciem nie jest miłość, lecz przyjaźń. Świadczą o tym już pierwsze wersy utworu, gdzie zdaje się być wyraźnie określony stosunek emocjonalny autora wypowiedzi do adresatki liryku.
Brak objawów typowych dla stanu zakochania świadczy dobitnie, że serce jego wypełnia uczucie przyjaźni. Analizując kolejne strofy spotykamy deklaracje potwierdzające tę tezę. Brak chęci do wylewania żalów na ramieniu przyjaciółki, niemożność przywołania wizerunku bliskiej osoby, czy w końcu brak śmiałej żądzy w sercu, jednoznacznie na to wskazują. Znamiennym jest również powtarzane jak refren pytanie Czy to jest przyjaźr:? czy to jest kochanie?. Rytmiczność i częstotliwość powtórzeń, świadczące o niezdecydowaniu, w rzeczywistości poddają w wątpliwość jedynie obecność stanu zakochania. Jednak pewnym można być siły istniejącej przyjaźni, która ewoluując ku miłości, każe mu wciąż rozwiązywać tę zagadkę.
Nawet po dokładnej analizie utworu nie uzyskujemy jednoznacznej odpowiedzi. Równie łatwo możemy udowadniać, że podmiotem lirycznym rządzi miłość, jak też, że do „składania czułych rymów" skłoniła go przyjaźń. I nie sama odpowiedź jest tu najważniejsza, lecz pytania, które stawia się na drodze do prawdy. Podmiot liryczny jest na pewno przyjacielem adresatki utworu. Troska, pamięć, gotowość do poświęceń to wszak fundamenty przyjaźni. Lecz uczucie to może być przecież jednym z filarów miłości. Uwzględniając, że przyjaźń może być etapem w dochodzeniu do uczucia wyższego, autor wypowiedzi jest dopiero w symbolicznej połowie drogi. Miłość jest tu być może osiągalnym, lecz niepewnym celem swoistej wędrówki uczuć. Przyjaźń i miłość to uczucia tak sobie bliskie, iż podobnie jak podmiot liryczny w wierszu Mickiewicza, sami często zapewne nie umielibyśmy udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie - refren.
Fiodor Dostojewski „Zbrodnia i kara"
Pozytywizm
 
Jednym z głównych wątkdw Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego jest znajomość Raskolnikowa z Dymitrem Rozumichinem. Nie jest to przyjaźń, ktdrą można by bezwarunkowo określić tym mianem, toteż związek ten domaga się szczegółowego omówienia.
Przyjaźń to taka więź międzyludzka, która opiera się na pełnym zaufaniu, wzajemnej sympatii, tolerancji i zrozumieniu. Tymczasem relacje pomiędzy Raskolnikowem i Rozumichinem mają charakter dalece bardziej zawiły, nie poddający się jednoznacznej ocenie.
Raskolnikow należy do osób silnych, samowystarczalnych, takich, które na pozór nie potrzebują przyjaźni. Rzeczywistość zdaje się jednak
weryfikować tę opinię. Oto na dzień przed dokonaniem od dawna planowanej zbrodni Raskolnikow wyrusza do domu kolegi. Gna go tam jakaś tajemnicza siła, której istoty sam nie pojmuje.
Ostatecznie jednak rezygnuje ze spotkania, Nazajutrz w rozgorączkowanym, niezdrowym stanie dociera do Razumichina, lecz znów dzieje się to jakby poza jego wolą i świadomością. Podczas krótkiej rozmowy, w trakcie której Raskolnikow nie przyjmuje od przyjaciela propozycji pracy oraz zaliczki, Dymitr dostrzega niepokojące i dziwaczne zachowanie Raskolnikowa. Nie domyślając się nawet przyczyn tego stanu rzeczy, postanawia się nim zaopiekować, stając się od tej chwili jego nieodłącznym towarzyszem i oddanym przyjacielem. Czuwa przy nim w czasie choroby, ze spokojem znosi humory Raskolnikowa, a z biegiem czasu przyjmuje na swoje barki ciężar opieki nad jego rodziną. Staje się pośrednikiem między coraz bardziej rozchwianym psychicznie Rodionem a zatroskanymi o jego zdrowie matką i siostrą.   wciąż obserwuje i bada zamkniętego w sobie przyjaciela, starając się odgadnąć, co stało się przyczynąjego udręki i udzielić mu swego wsparcia. Za poświęcenie i życzliwość Raskolnikow przez długi czas odpłaca mu ponurym milczeniem graniczącym z niechęcią. Zachowuje się, jak gdyby przyjaźń, którą obdarzył go Razumichin, nie przedstawiała dla niego żadnej wartości. Pogrążając się w mrocznych zaułkach własnej psychiki. coraz bardziej oddala się od realnego świata.
Dymitr Razumichin jest człowiekiem niezwykle życzliwym, skłonnym do poświęcenia ofiary na rzecz przyjaźni, lecz nawet on w chwilach zwątpienia pragnie uciec od piętrzących się problemów i zagadek. Oskarża Raskolnikowa o egoizm i zadufanie w sobie, brak odpowiedzialności za zatroskaną do szaleństwa matkę. Dymitr jest zatem człowiekiem, który przy całym szacunku dla swego przyjaciela potraf mu się przeciwstawić i może właśnie ta cecha powoduje, że Raskolnikow zaczyna stopniowo doceniać jego wysiłki. Dzieje się to wówczas, gdy pozbawiony zostaje nadziei na uniknięcie kary i wie, że będzie musiał opuścić Dunię i matkę. Wówczas to zaczyna postrzegać Dymitra jako jedynego opiekuna dla swych ukochanych kobiet. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że tylko pod jego skrzydłami będą bezpieczne i szczęśliwe. Powierzając opiece Razumichina najdroższe i najbliższe osoby, ofiarowuje mu niejako dowód swej przyjaźni i najwyższego zaufania.
Alhert Camus „Dżuma"
współczesność
 
Albert Camus w swej powieści pt. Dżuma przedstawia wizję epidemii, która atakuje pewne dwudziestowieczne miasto. Kreując ten symboliczny obraz, autor koncentruje się na ukazaniu masowych reakcji wywołanych egzystencją w sytuacji zagrożenia. Analiza mechanizmów, które rządzą ludzkim postępowaniem w ekstremalnych warunkach, ma prowadzić do wyciągnięcia uniwersalnych wniosków dotyczących natury człowieczeństwa. Na tak skonstruowanym tle szczególnie wyeksponowane zostały sylwetki dwu postaci, które mają dla powieści osobliwe znaczenie. Są nimi spokrewnieni duchowo bohaterowie, przyjaciele - Bernard Rieux i Jean Tarrou. Ich rozważania i przemyślenia stanowią projekcję najwyższego stopnia wtajemniczenia w arkana ludzkiej psychiki.
Bohaterowie poznają się, gdy Tarrou, w pierwszych dniach epidemii, namawia doktora na stworzenie ochotniczych oddziałów sanitarnych i sam zgłasza się do ich prowadzenia. Już w trakcie tego pierwszego spotkania nie poprzestają oni na wymianie koniecznych uwag dotyczących tegoż przedsięwzięcia. Dyskutują na temat wiary i obowiązku przyjęcia określonej postawy w czasie walki z dżumą. Ta przyjacielska, dotykająca niezwykle subtelnych i osobistych kwestii rozmowa w znacznym stopniu wpłynęła na ukształtowanie specyfiki całej znajomości.
Dowiadujemy się z niej o stosunku doktora do swego zawodu i do Boga. Tarrou nie mówi wiele o sobie, lecz daje się poznać jako niezwykle doświadczony człowiek, przenikliwy i bezpośredni rozmówca, bez trudu odnajdujący się w tematyce moralno­flozofcznej.
Warunki zewnętrzne, jakie stworzyła dżuma, nie sprzyjały rozwojowi tej znajomości. Obaj bohaterowie, pochłonięci walką z rozprzestrzeniającą się chorobą, nie mieli wiele czasu na pogłębianie swej przyjaźni, dłuższe rozmowy czy zwierzenia. Jednak osiągnięte przez nich porozumienie psychiczne sprawiło, że odtąd uważali się już za przyjaciół. Tarrou, podobnie jak jego przyjaciel, jest człowiekiem niewierzącym i w związku z tym osiągnięcia wewnętrznego spokoju szuka w tym, co nazywa świętością bez Boga. Chce działać w obronie pokrzywdzonych, usiłuje zrozumieć wszystkich i nie być śmiertelnym wrogiem nikogo. Sądzi, iż jedynie taka postawa może ulżyć ludziom i jeśli ich nie uratuje, to przynajmniej przyniesie im mniej zła, a nawet niekiedy trochę dobra. Swą mądrość życiową, zdobytą wskutek wielu tragicznych doświadczeń, stara się wykorzystać w walce z epidemią, która, jak mówi, niewiele go już może nauczyć. Tarrou jest człowiekiem niebywale doświadczonym i dlatego dżuma nie zaskakuje go. Dzięki swej życiowej mądrości czuje się przygotowany na poświęcenie, jakie winien ofiarować światu w tym tragicznym momencie.
Tarrou umarł na dżumę w chwili, gdy choroba powoli zaczynała opuszczać miasto. Odszedł, zanim wraz z Rieux mieli czas naprawdę przeżyć swą przyjaźń. Lecz nawet te krótkie chwile spędzone razem były dla nich tak niezwykłe, jak niezwykli byli obaj bohaterowie. Więź, która ich połączyła, miała ogromną siłę. Podobny stosunek do świata, siła charakterów, bogactwo życiowych doświadczeń oraz poszukiwanie spokoju wewnętrznego w służbie ludziom - pozwoliły im odnaleźć taki stopień porozumienia, który osiąga się tylko w najszlachetniejszej przyjaźni.
Andrzej Szczypiorski „Początek "
współczesność
 
Akcja powieści Szczypiorskiego rozgrywa się w Warszawie 1942 roku, a więc w najcięższym dla Polski okresie walki z okupantem. Jednak narrator opowiada także przedwojenne dzieje bohaterów, a w przypadku tych, którzy wojnę przetrwali, informuje o ich dalszych losach, sięgając nawet do momentu wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Taka konstrukcja czasu umożliwiła autorowi ukazanie historii życia bohaterów Początku, od ich młodości aż po śmierć lub pdźną starość.
Jednym z wątków powieści są dzieje przyjaźni Pawełka Kryńskiego i Henia Fichtelbauma. znajomość chłopców zawiązała się jeszcze w dzieciństwie, w szczęśliwym okresie, który przypadł na ostatnie lata pokoju. Byli wówczas przyjaciółmi ze szkolnej ławy. Lubili spędzać ze sobą czas, który płynął im beztrosko i radośnie, gdyż nie znali jeszcze problemów, które miały przynieść nadchodzące lata. Był to okres, kiedy cieszyli się swą niewinnością i życiem upływającym na przeżywaniu dziecięcych radości i smutków.
Nadeszła jednak wojna i rozdzieliła przyjaciół murem getta. Henio Fichtelbaum podzielił los większości warszawskich Żydów i w 1940 roku, wraz ze swoją rodziną, znalazł się po drugiej stronie, za granicą oddzielającą dwa światy. Nie mógł pogodzić się ze swym losem, gdyż nie odczuwał głębokiej więzi ze swymi żydowskimi braćmi.
Po dwóch latach Heniowi udało się uciec z getta. Natychmiast skontaktował się z Pawłem, który znalazł mu schronienie. I tak drogi chłopców, a właściwie dojrzewających już młodzieńców, ponownie się połączyły. Przyjaźń wzmocniona dwuletnim oczekiwaniem i niepewnością miała się teraz realizować w opiece, którą Paweł otoczył swego ukochanego żydowskiego kolegę. W czasie gdy Henio mieszkał w getcie, obaj chłopcy bardzo dojrzeli.
W kryjówce urządzonej przez Pawełka Henio spędził tylko dwa miesiące. Mimo iż przyjaciel często go odwiedzał, rozmawiał z nim i dostarczał mu książki oraz wiadomości, Henio czuł się tu bardzo osamotniony, ale przede wszystkim brakowało mu wolności. Coraz częściej marzył o wyjściu na ulicę, tęsknił za ludźmi i za przestrzenie, gdyż ta, w której mieszkał, została ograniczona do niewielkiego strychu. Pawełek jednak wiedząc, jak niebezpiecznym miejscem dla Żydów są ulice Warszawy, starał się odwodzić przyjaciela od tego pomysłu.
Pewnego dnia, podczas potajemnej wyprawy na ulice miasta, Henio zapragnął wejść do jednej z warszawskich cukierni. Tu właśnie po raz pierwszy zetknął się z okrutnym przejawem ksenofobii. Uświadomił sobie wówczas, jak bardzo narażał wszystkich, którzy dotychczas służyli mu pomocą. Przerażony, opuścił miasto bez pożegnania z przyjacielem. Zimę spędził na wsi, lecz wczesną wiosną znów musiał powrócić do Warszawy, gdyż Niemcy zaczynali przeczesywać okolicę, w której się ukrywał. Tymczasem Pawełkowi, zaniepokojonemu nagłym zniknięciem przyjaciela, cała zima upłynęła na nieznośnym oczekiwaniu.
za dnia miewał chwile zwątpienia i próbował przyzwyczaić się do myśli, że Henio nie żyje. Jednak nocą nawiedzał go niezwykły sen, który pokrzepiał w nim wiarę i dodawał otuchy. Pojawiał się w nim ukochany przyjaciel, który dawał Pawełkowi znak życia.
W końcu żarliwe modlitwy Pawła zostały wysłuchane - Henio żył i pragnął zobaczyć się z przyjacielem. Spotkanie po kilku miesiącach dowiodło, że obaj sąjuż innymi ludźmi. Po powrocie do Warszawy w życiu Henia dokonały się głębokie zmiany. Tyle razy otarł się o śmierć, że zaczął stopniowo oswajać się z myślą o niej. Nadal miał poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, lecz w głębi duszy dojrzewał już do pogodzenia się ze swym okrutnym losem.
Ukrywając się w warszawskich piwnicach i na śmietnikach, odkrył, jak bardzo brakuje mu bliskości innych ludzi. Ostatnie spotkanie było dla obu chłopców niezwykle bolesne. Po raz pierwszy rozmawiali ze sobą jak dojrzali mężczyźni, którzy nie mają złudzeń, że nigdy się już nie zobaczą. Pawełek nie prosił już Henia, żeby zrezygnował z powrotu do getta. Czuł cały ciężar tego postanowienia i wiedział, że na miejscu przyjaciela
postapiłby podobnie. Jedyne, czego pragnął, to zatrzymać w pamięci obraz człowieka, którego tak bardzo kochał, a którego już zawsze będzie mu brakowało.
Henio zginął w getcie wiosną 1943 roku. Paweł przez całe swoje życie przechowywał w sercu pamięć o swym największym przyjacielu. Czuł, że odchodząc, ~Nenryk] zabraf z sobą dzieciństwo i najlepsze chwile młodości. Od tego czasu w życiu Pawła rozpoczął się okres rozstań i pożegnań. Każde z nich było tragiczne i rozdzierające, lecz już żadne nie wpisało się tak trwale w pamięć Pawełka jak to, gdy jako dziewiętnastolatek, stojąc pod murem kamienicy przy Książęcej, żegnał po raz ostatni swego ukochanego przyjaciela.