Wstęp do motywu MIASTO
By powstały miasta, musi istnieć rozwinięta cywilizacja. To w miastach skupia się rzemiosło i handel, tu powstały pierwsze banki i zakłady przemysłowe. Miasta to ośrodki władzy i kultury.
 
Współczesne metropolie, pełne pięknych budynków ze stali i szkła, nie przypominają dawnych miast, otoczonych murami, ciasnych, z wąskimi uliczkami pełnymi nieczystości. A jednak mają z nimi wiele wspólnego. Ci, którzy rozważają, czym jest fenomen miasta, widzą w nim nie tylko świadectwo rozwoju cywilizacji, ale także ogromne zagrożenie. Anonimowy tłum mieszkańców miasta jest groźny. Agresywne, destrukcyjne zachowania, spowodowane stłoczeniem na małej powierzchni, jak u zwierząt zamkniętych w klatkach, nie są czymś niezwykłym we współczesnym mieście. Dziś mamy miejskie gangi, kiedyś istniały szajki rzezimieszków... Miasto czyni człowieka anonimowym, a to dla niektórych oznacza bezkarność.
 
Centralne dzielnice miast są na ogół piękne i zadbane. Ale i we współczesnych stolicach znajdziemy przedmieścia i slumsy, które przerażają nas, tak jak Powiśle przeraziło Wokulskiego. Bohater Lalki zachwycał się Paryżem. Ale nie znał tych dzielnic francuskiej stolicy, które zwiedzamy, czytając Ojca Goriot... Każde miasto ma swoją twarz piękną i szpetna, dzielnice bogactwa i nędzy. I w każdym spotkamy się z występkiem, jak w opisanych w Biblii Sodomie i Gomorze, jak w Petersburgu, który Raskolnikow poznawał od strony dzielnic prostytutek i pijaków.
 
Jacy są zwykli mieszkańcy miasta? Ci przyzwoici i moralni?  Literatura nie wyrażała się o nich zbyt pochlebnie. Są  powierzchowni, przyziemni, zajęci zwykłymi, codziennymi  sprawami, żyją, nie podejrzewając, że istnieją wartości duchowe  i rzeczy wzniosłe. Poznajemy takich ludzi, czytając wiersz  Mieszkańcy J. Tuwima, Odwiedzając Oran, miasto bez podejrzeń  wraz z A. Camusem, zaglądając do kawiarni, ukazanej w  Początku, w której Żyd, Henryczek, ośmielił się zamówić  ciastko... czy nie oburza nas zachowanie mieszczuchów, którzy,  przerażeni, krzyczą ja tego Żyda nie widziałem, by nikt nie  posądził ich O udzielanie pomocy?
 
Miasto zmienia się radykalnie w czasie każdej dziejowej zawieruchy. Pojawiają się wtedy zniszczenia, pożary i śmierć, a wraz z nimi - pospolita grabież, gwałt, choroby i głód... sytuację w ogarniętym przez rewolucję Baku przedstawił S. Żeromski w Przedwiośniu.Jest to bardzo okrutne, realistyczne studium przemocy.
 
Obraz miasta jest kształtowany przez warunki panujące w danym kraju z niedomagań gospodarki lub systemu społecznego rodzi się nędza, a wraz z nią przestępczość. Państwa rządzone silną ręką wprowadzą do swych miast atrybuty potęgi i władzy: policjanta czy żandarma. Mieszkaniec takiego miasta często będzie szpiclem, karierowiczem, tchórzem.
 
Taki właśnie był Petersburg, opisany przez Mickiewicza; wnikliwy wzrok wygnańca dostrzegł fałsz w pięknie carskiej stolicy, wtórność budowli, zastraszenie ludzi. Petersburg, zbudowany na bagnach na ciałach stu tysięcy chłopów, nie wygląda jak miasto postawione przez ludzi: kto widział Petersburg, ten powie: / Że budowały go chyba Szatany. Taka była też Moskwa z czasów Stalina, opisana przez M. Bułhakowa w Mistrzu i Małgorzacie ­miasto zastraszonych, sprzedajnych, małych ludzi, którzy budzą wstręt nawet w... szatanie.
 
Miasto. Jego piękno i brzydota, bogactwo i nędza - zależą do ludzi. To my uczynimy miasta przyszłości albo ośrodkami kultury i świadectwem rozwoju cywilizacji, albo zadymionymi, śmierdzącymi slumsami, opanowanymi przez zbrodnię.
 
Biblia
Co uczynili, czym zawinili mieszkańcy Sodomy i Gomory, że Bóg zesłał na nich z nieba deszcz ognia i siarki i wygubif wszystkich?
Sodoma i sąsiadująca z nią Gomora, dwa miasta nad Morzem Martwym w Palestynie, nie były bezpieczne. Panoszyło się w nich zło i zepsucie. Ludzie mieszkający tam, zuchwali i pewni siebie, zapomnieli o Boskich przykazaniach. Byli występni, pyszni, zdemoralizowani, pogardzali świętym prawem gościnności. Prowadzili rozwiązłe i bezbożne życie, popełniali obrzydliwości  
Bóg, który wszystko widział i słyszał, zapowiedział Abrahamowi wytępienie zła - zniszczenie Sodomy. Kiedy ojciec narodu wybranego wstawił się za miastem, Jahwe zgodził się je ocalić, jeśli znajdzie się w nim choćby dziesięciu sprawiedliwych. Niestety, Abraham nie znalazł nawet tak niewielu prawych ludzi. Stwórca ocalił jedynie Lota, jego żonę i córki. Był on bowiem jedynym człowiekiem bogobojnym  Sodoma i Gomora - siedlisko występku, miejsce rozpusty i grzechu - to motyw, który często pojawia się w utworach literackich. Do tej biblijnej historii między innymi odwołali się: J. Słowacki, K.I. Gałczyński, M. Proust czy G. Giraudouk.  Adam Mickiewicz -  Ustęp do „Dziadów" części III
Romantyzm
 
Przedmieścia stolicy, Petersburg i Pomnik Piotra Wielkiego, to trzy utwory wstępu do Dziadów części III, w których narrator zawarł obraz Petersburga - stolicy imperium carskiego.
W Przedmieściach stolicy znajdujemy swoistą zapowiedź, przedsmak widoków, które Petersburg ukaże nam w całej swojej okazałości i przepychu. Narrator-pielgrzym, odbywając długą wędrówkę do stolicy carskiej Rosji, już z daleka dostrzega, że zbliża się do celu swej podróży. Zaczyna bowiem mijać wystawne pałace, okazałe kościoły i posągi - budowle niebywale różnorodne, lecz pozbawione smaku. Widok przepysznych budynków nie zachwyca więc narratora, który w rozmaitości stylów architektonicznych, wykorzystanych do ich stworzenia, nie odnajduje oryginalności, a jedynie ślepe naśladownictwo obcych wzorów.
Przyglądając się okazałym przedmieściom Petersburga, narrator goryczą stwierdza, że bogactwa, którymi może poszczycić się stolica Rosji, pochodzą z grabieży na polskim, ukraińskim i litewskim narodzie. Wielkość tego bezdusznego miasta zestawia z pięknem i prawdziwym majestatem antycznego Rzymu.
Poemat pod tytułem Petersburg rozpoczyna się refleksją dotyczącą istoty prawdziwej wielkości i potęgi najwspanialszych antycznych miast: Rzymu, Aten i Sparty. W przeciwieństwie do rosyjskiej stolicy, powstawały one jakby samorzutnie i naturalnie, w miejscach, do których przybywali ludzie, by wznosić swe domy i żyć w szczęściu i dostatku. z czasem, stopniowo i z oddaniem budowano tam piękne pałace i kościoły, które służyły wszystkim i wszystkich cieszyły. Nikogo nie zmuszano do nadludzkiego wysiłku, nie podbijano obcych narodów, by na ich szczątkach i krwi wznosić kamienne budowle.
z tym idealnym obrazem kontrastuje wizerunek Petersburga, stolicy wybudowanej dla zaspokojenia kaprysu i próżności cara. Miasto wzniesione w wyjątkowo surowej i nieprzyjaznej okolicy, na pustkowiu, w najdalszym zakątku Rosji, pochłonęło wiele istnień, wiele ludzkich łez i krwi. Jego budowie nie towarzyszyła żadna wielka idea, żaden szczytny cel, a jedynie chęć ukazania światu wszechmocności cara.
Petersburg, podobnie jak jego przedmieścia, jest miastem eklektycznym. Mieszają się tu różnorodne style architektoniczne, przeniesione z wielu zakątków świata. Stolica Rosji posiada więc elementy charakterystyczne dla Paryża i Wenecji, Rzymu i Londynu, lecz brak jej własnego charakteru oraz osobliwego piękna swych pierwowzorów.
zwykli ludzie żyją tu w niedostatku i biedzie. Przepych miasta służy bowiem wyłącznie carowi, który upodobał sobie spacery głównymi, najbardziej wystawnymi ulicami, by podziwiać dzieło swego despotyzmu.  Pośród tłumu ludzi uciemiężonych i pogodzonych ze swym losem znajduje się zaledwie garstka tych, którzy trzeźwo i nienawistnie spoglądają na zimne mury miasta. Tylko oni postrzegają
Petersburg jako symbol tyranii i despotyzmu cara. Są to jednak osoby z zewnątrz, o czym świadczy ich ubiór, wyróżniający się na tle masy petersburżan.
W monumentalny krajobraz Petersburga wkomponowany został pomnik cara - Piotra Wielkiego. Ten posąg, przedstawiający władcę Rosji pędzącego na rumaku, stanowi zaprzeczenie wszelkich klasycznych zasad harmonii i równowagi. Oglądający go Pielgrzym i jego przyjaciel - wieszcz ruskiego narodu ­dochodzą do wniosku, że monument dokładnie odzwierciedla cechy cara jako despotycznego władcy.
Równolegle z opisem carskiego pomnika ukazany jest wizerunek posągu Marka Aureliusza, cesarza rzymskiego - idealnego władcy, kochanego i szanowanego przez swój lud.
Petersburg, jaki wyłania się z trzech poematów ilstępu do Dziadów części III, jest miastem opanowanym przez totalitaryzm, opartym na hierarchizacji społecznej. Na samym jej szczycie znajduje się car, pośrodku swoje miejsce mająjego bliscy współpracownicy - zuchwali i dumni ze swych stanowisk, które zyskali dzięki ślepemu poddaństwu. Narrator ukazał członków elity narodu poprzez porównanie ich do robactwa, szarańczy, bezgranicznie posłusznej swemu przywódcy.
Ludzie z nizin społecznych ukazani zostali jako zastraszony, wynędzniały i odarty z godności tłum, niezdolny do działani obronie swoich praw.
Miasto zbudowane przez przywódcę dynastii despotów jest więc opanowane przez zło, które tkwi tu w każdym zakątku.  Fiodor Dostojewski „Zbrodnia i kara"
Pozytywizm
 
Akcja powieści Fiodora Dostojewskiego pt. Zbrodnia i kara rozgrywa się w Petersburgu, w latach sześddziesiątych XIX stulecia. Są to czasy, w których miasto przeżywa głębokie przeobrażenia, nasila się pogoń za pieniądzem, tworzą się nowe elity, a w ślad za nimi postępuje deklasacja warstw najuboższych. Potęguje to dystans pomiędzy biedotą a burżuazją.
Świat powieści Dostojewskiego zostaje jednak zawężony wyłącznie do dzielnic biedoty. Takie środowisko było dobrze znane autorowi powieści, jako że przez kilka lat sam skazany był na egzystencję w podobnych warunkach. Żyjąc w Petersburgu na granicy nędzy, najlepiej poznał problemy ludzi skazanych na obcowanie z brudem, biedą i chorobą. Właśnie tym przeżyciom samego autora zawdzięczamy realistyczne opisy miasta, które swą przytłaczającą atmosferą może wywierać zgubny wpływ na swoich mieszkańców
Ofarą Petersburga jest z całą pewnością Rodion Raskolnikow. Jednak trudne warunki życiowe doprowadzają do upadku także wielu innych bohaterów Zbrodni i kary. Na kartach powieści zapisane są liczne historie ludzi, skazanych na wegetację z dnia na dzień, ludzi zdegradowanych fizycznie i zdemoralizowanych brakiem podstawowych środków do życia.
Wszystkie działania bohaterów powieści ogniskują się wokół Placu Siennego i jego najbliższych okolic. Są to miejsca najuboższe, obftujące w zaśmiecone podwórka, zniszczone uliczki i zaułki oraz małe i duszne mieszkania, podobne do tego, w którym mieszkał Raskolnikowi
Życie w takich warunkach wywiera wydatny wpływ na kondycję psychiczną i fzyczną bohatera. Choć jest on jeszcze bardzo młodym człowiekiem, już dawno stracił motywację do działania. Od chwili gdy brak pieniędzy zmusił go do przerwania studiów, Raskolnikow nie robi nic pożytecznego. Całymi dniami przesiaduje w swej izdebce lub włóczy się po brudnych ulicach Petersburga, których odpychający wygląd drażni go i przytłacza, potęgując niechęć do świata i ludzi.
Petersburg, widziany oczyma głównego bohatera, jest miastem, które doprowadza swych mieszkańców do demoralizacji i upadku Nędza odziera z godności nawet jednostki najbardziej dumne i honorowe. Tragicznym przykładem tej prawidłowości są losy Katarzyny Marmieładow i jej pasierbicy - Soni. Obie kobiety zmuszone są podjąć trud utrzymania rodziny, gdyż pogrążony w alkoholizmie Marmieładow nie jest w stanie sprostać temu wysiłkowi. Widzimy, jak bieda stopniowo niszczy Katarzynę, która czuje się stworzona do lepszego życia. Tragiczny los spotyka też Sonię - dziewczynę skromna, pełną pokory i współczucia, która pomimo swej delikatności, chcąc wspomóc rodzinę, schodzi na hańbiącą drogę prostytucji.
Postać Marmieładowa, głowy rodziny, nie jest jednak ukazana jednoznacznie negatywnie. To człowiek obdarzony specyfczną wrażliwościa, głęboko przeżywający tragedię rodziny i w pełni świadomy własnej bezsilności. Popadł w alkoholizm, gdy wskutek przesunięć personelu został zwolniony z pracy. Swoją historię opowiada Raskolnikowowi, tłumacząc się z pokorą i wstydem z nałogu, do którego przywiodła go bieda.
Petersburg ukazany jest w powieści jako miasto, które determinuje losy bohaterów. Jest miejscem odpychającym i bezdusznym, miejscem, w którym może narodzić się idea dokonania zbrodni. Tak wykreowana wizja miasta sprawia, iż staje się ono nie tylko tłem wydarzeń, ale i ich bohaterem. Atmosfera miejsc, w których przebywają i działają wszystkie postaci Zbrodni i kary, pozwala czytelnikowi dokładniej zrozumieć motywację ich działań i zachowań.

Stefan Żeromski „Przedwiośnie"
XX-LECIE MIĘDZYWOIENNE
 
Stefan Żeromski, dostrzegając w Polsce konflikty społeczne, nierówność, wyzysk oraz narastającą sympatię dla ideologii komunistów, starał się ostrzec rodaków przed groźbą komunistycznej rewolucji, niosącej zbrodnię i niesprawiedliwość. Aby wnikliwie ukazać, czym jest ona w istocie i jak tragiczne mogel być jej skutki, autor kreśli obraz codziennego życia tysięcy mieszkańców niewielkiego rosyjskiego miasta - Baku.
W okresie pokoju było to miasto, w którym żyła wielonarodowa społeczność. Władze, pamiętając krwawe zamieszki z 1905 roku, nie dopuszczały do wybuchu konfliktu pomiędzy zwaśnionymi narodami, toteż w Baku panował spokój i porządek. Pierwsze sygnały o nadchodzącej rewolcie wywołały w mieście zamieszanie i chaos. Początkowe rozprzężenie wpłynęło zwłaszcza na postępowanie młodzieży. Główny bohater powieści, młody Cezary Baryka, natychmiast przestał uczęszczać do szkoły. Nie pomogły ani prośby zatroskanej matki, ani nawet autorytet samego dyrektora gimnazjum, który został znieważony przez wychowanka. Cezary nie musiał jednak obawiać się konsekwencji swego czynu, gdyż w miejskim urzędzie wymiaru sprawiedliwości, podobnie jak w innych instytucjach państwowych, zapanował niespotykany dotąd bałagan.
Wkrótce nastały burzliwe dni rewolucji, a wraz z nimi zmiany w mieście:
Nowe bolszewickie władze wydały dekret zobowiązujący mieszkańców Baku do oddania wszystkich cennych rzeczy. Wkrótce pojawiło się także rozporządzenie o konfiskacie mieszkań. Zatrwożona ludność, nękana nędzą i głodem, pozbywała się majątków, gdyż niedostosowanie się do przepisów groziło surowymi karami. Z dnia na dzień w mieście coraz trudniej było o żywność i bezpieczne schronienie. Jednak najgorsze zmiany miały dopiero nadejść. Wmarcu 1918 roku rozpoczęły się walki skłóconych od wieków Ormian i Tatarów. Rewolucja stworzyła bowiem okazję do porachunków pomiędzy tymi zwaśnionymi społecznościami Kaukazu.
Wkrótce Tatarom przybyła na pomoc armia turecka. Baku znalazło się w samym centrum konfliktu. Choć bronione było przez Ormian i armię angielska, to jednak, by nie ulec nadciągającym tureckim wojskom, musiało powiększyć swe siły o nowych ludzi.
Pod naporem armii tureckiej Baku zostało doszczętnie zniszczone. Od tego momentu rozpoczęły się tu krwawe dni panowania Tatarów.
Mieszkańcy miasta pracowali teraz przy grzebaniu ciał tysięcy ofiar rewolucji. Masowe mogiły znajdowały się na wzgórzach, za przedmieściami Baku. Wywożenie zwłok i składanie ich w masowej mogile wymagało pracy wielu ludzi. Na trupiej górze stworzono więc prowizoryczny obóz, w którym mieszkali teraz karawaniarze i grabarze, pilnowani przez tureckich żołnierzy. Tutaj też znaleźli schronienie pozostali mieszkańcy zniszczonego miasta, których głód wypędził z domów.
Rewolucja, która miała dać równość, szczęście i sprawiedliwość, przyniosła całkowite zniszczenie. Pozamykane sklepy, puste ulice  - to obraz porewolucyjnego Baku, niegdyś pięknego miasta z wielowiekową tradycja, zamieszkiwanego przez spokojnych i uczciwych obywateli.
Michał Bułhakow „Mistrz i Małgorzata"
XX-LECIE MIĘDZYWOJENNE
 
. Zdarzenia opisane w powieści rozgrywają się na trzech ściśle ze sobą związanych planach, które splatają się ze soba, tworząc w efekcie niezwykle złożony i oryginalny obraz. Pierwszy z nich ukazuje groteskową wizję moskiewskiej rzeczywistości. Plan drugi tworzą bohaterowie fantastyczni - Szatan i jego towarzysze, którzy przez trzy dni przebywać będą w stolicy totalitarnego państwa. Na trzecim, ostatnim planie, autor usytuował historię o Jeszui   i Poncjuszu Piłacie. Wątek ten nie tylko rozszerza ramy czasowe akcji, lecz także znacznie wzbogaca pole interpretacyjne powieści.
Najwięcej miejsca w utworze zajmują opisy wydarzeń, które odsłaniają absurd totalitarnej rzeczywistości. W każdej sferze moskiewskiego życia obserwujemy chaos, demoralizację i zakłamanie. Wypaczenia osiągają tu tak niewiarygodne rozmiary, że nawet przybywające do Moskwy sity nieczyste nie sąjuż w stanie pogorszyć istniejącej sytuacji.
W mieście opanowanym przez ideologię totalitarną panuje bezład, dezinformacja oraz wszechobecna, posunięta do granic absurdu, biurokracja.  Artyści działający pod egidą tejże instytucji zmuszeni są podporządkować się panującej ideologii. Ich twórczość jest zatem odpowiedzią na zamówienie władz państwowych i realizuje program zgodny z doktrynami panującego ustroju. W zamian za podporządkowanie się systemowi, korzystają oni z rozmaitych przywilejów, niedostępnych dla większości mieszkańców Moskwy. Mają więc pierwszeństwo w przydziałach mieszkań, możliwość wykupienia tanich wczasów w dobrze wyposażonych ośrodkach, czy wreszcie ułatwiony dostęp do deficytowych towarów.
Na co dzień zaś korzystają z jeszcze jednego „dobrodziejstwa" Massolitu, jakim jest luksusowa restauracja, serwująca wyszukane potrawy po wyjątkowo niskich cenach.
, że z gribojedowskiej restauracji nie mogel korzystać wszyscy mieszkańcy Moskwy, gdyż jest ona zarezerwowana wyłącznie dla osób posiadających legitymację członkowską Massolitu. Jest to jeden z wielu absurdów totalitarnego miasta.
Obok biurokracji i jawnej nierówności społecznej, w Moskwie króluje też zjawisko łapówkarstwa. Ten niechlubny proceder stał się tu nagminny i usankcjonowany społecznie. Bez łapówki nie można tu już w zasadzie niczego załatwić. Jaskrawy przykład tego stanu rzeczy stanowią perypetie, związane z próbą wynajęcia mieszkania po zaginionym dyrektorze teatru Varietes. Deficyt mieszkaniowy powoduje, że każdy pusty lokal w mieście stanowi dla moskwiczan niezwykle łakomy kąsek. Jednak decyzję o przyznaniu mieszkania może podjąć tylko prezes spółdzielni Nikanor Iwanowicz Bosy. Jest to człowiek zdemoralizowany przez posiadaną władzę, który w zamian za wydanie swej zgody oczekuje propozycji łapówki.  W Moskwie, stolicy sowieckiego imperium, panuje także wszechobowiązująca cenzura. Artyści, którzy nie chcą być piewcami wypaczonej ideologii, stają się ofiarami tego narzędzia totalitaryzmu. Jednostki wolne zmuszone są więc podążać bocznymi drogami oficjalnej kultury, ryzykując konflikt z władzą.   rezygnują z jakiejkolwiek twórczości. Pisząc powieść poświęconą Piłatowi i Chrystusowi, Mistrz przeciwstawił się ateizmowi, który przecież był istotnym elementem obowiązującego ustroju. Natchniony artysta naiwnie wierzył, że książka spodoba się krytykom i zostanie wydana. Jednak środowisko literatów obeszło się z nią bezlitośnie i wkrótce Mistrz swój idealizm i ufność opłacił głębokim załamaniem psychicznym.  Panujący w Moskwie ustrój niszczy ludzi, którzy nie chcą mu się podporządkowad. Demoralizuje również całe społeczeństwo, doprowadzając do anarchii. Ludzie nie szanują tu prawa, które stworzone jedynie w celu ochrony i umacniania systemu, ignoruje podstawowe potrzeby jednostki. I tak moskwiczanie wbrew zakazowi przechowują w swoich domach obcą walutę, szerzy się ponadto wspomniane już łapówkarstwo, które przecież także jest nielegalne.
Jednak najbardziej zbrodniczym narzędziem totalitarnych rząddw jest terror. Zastraszone społeczeństwo moskiewskie panicznie boi się inwigilacji, czego dowodem jest koszmarny sen Nikanora Iwanowicza, wyobrażający absurdalne przesłuchanie,
odbywające się na deskach estrady.
Zniewoleni i zastraszeni ludzie starają się za wszelką cenę unikać kontaktów z władzą. Nie interesują się więc przypadkami tajemniczych zaginięć, nie reagują też na przejawy ograniczania wolności, takie jak zamykanie zdrowych osób w szpitalach psychiatrycznych, co jest tu praktyką codzienną.
Ukazane w powieści totalitarne miasto pełne jest absurdów i wypaczeń. Na każdym kroku obserwujemy postępującą degradację podstawowych wartości, jak: wolność, uczciwość czy sprawiedliwość. Przybywające do Moskwy nieczyste siły obnażająjedynie panujące tu od dawna bezład i zakłamanie.
 
Julian Tuwim „Mieszkańcy"
XX-LECIE MIĘDZYWOIENNE
 
W latach trzydziestych, kiedy powstał utwór pt. Mieszkańcy, Tuwim przeżywał okres krytycyzmu w stosunku do przemian społeczno-politycznych, wywołanych kryzysem ekonomicznym oraz nasilającymi się tendencjami faszystowskimi.
Wiersz pt. Mieszkańcy stanowi próbę zdemaskowania i ośmieszenia mieszczańskiego stylu życia. Już pierwsze dwa wersy utworu, w których czterokrotnie użyto epitetu straszny, zdradzają stosunek podmiotu lirycznego do opisywanego tematu. Ukazany tu został przeciętny dzień z życia mieszczan - ludzi małostkowych i nudnych. Sens ich życia rozmywa się w potopie błahych czynności, wyznaczających rytm dnia. Wykreowani w utworze mieszkańcy miasta są ludźmi powielającymi stereotyp kołtuna, troszczącego się wyłącznie o własną wygodę i spokój. Czas upływający na krzątaninie wokół małych, monotonnych spraw czyni ich życie bezproduktywnym i nieciekawym. Tylko pośród najbardziej przyziemnych zajęć odnajdują oni komfort i zadowolenie. Absurd takiej egzystencji potęgują słowa, w których podmiot liryczny ujawnia, że dla mieszczan świat jest wiadomy. Oznacza to, że nie są oni świadomi jałowości własnej egzystencji. Można przypuszczać, że nawet w swojej wyobraźni czy w marzeniach nigdy nie zetknęli się z czymś, co wykraczałoby poza dostępną im materialną rzeczywistość.
Ich zainteresowanie światem, przejawiające się w czytywaniu prasy, jest tak samo powierzchowne jak całe ich życie. Postrzegają tylko te fragmenty rzeczywistości, które potrafą przełożyć na język znanych im pojęć, a są to pojęcia najbardziej prozaiczne, jak dom, koń czy drzewo. Jałowość intelektualna przejawia się także w widzeniu wszystkiego oddzielnie, a więc w niedostrzeganiu związków zachodzących pomiędzy zjawiskami. Pogrążony w doczesności filister całą swoją uwagę i aktywność skupia na zdobywaniu dóbr materialnych, bo wartość ma tylko to, co swoje, wyłączne, zapracowane. Dzień typowego mieszczucha kończy się bezmyślnym odmawianiem modlitwy, przepełnionej prośbami o długi i spokojny żywot.
Tuwim posłużył się tu językiem mowy potocznej, przeładowanej wulgaryzmami   wzmacniającymi ekspresyjną tonację utworu. Dzięki takiemu zabiegowi udało mu się wykreować budzący odrazę i niesmak portret filistra.
Andrzej Szczypiorski „Początek"
współczesność
 
Akcja powieści Andrzeja Szczypiorskiego została osadzona w wojennej Warszawie. Mimo to narrator opowiada również o czasach przedwojennych i o tym, co działo się w stolicy po zakończeniu wojny. Zajmijmy się głównie opisem Warszawy i jej mieszkańców w czasie okupacji, jako że sam autor poświęcił temu okresowi najwięcej uwagi. Szczypiorskiemu udało się doskonale oddać atmosferę miejsc, w których żyją bohaterowie powieści, miejsc niegdyś tak im bliskich i znajomych, które teraz, wraz z nadejściem wojny, stały się wrogie iniebezpieczne.
W pamięci Pawła Kryńskiego, jednego z bohaterów powieści, Warszawa przedwojenna jawi się jako miasto wolne od ksenofobii, przyjazne wszystkim ludziom, bez względu na narodowość, pochodzenie czy wyznanie. z nostalgią i wzruszeniem wspomina on zwłaszcza Ogród Saski, który na zawsze pozostał sercem jego miasta.
W okresie okupacji Warszawa przechodziła stopniowe przeobrażenia. Ostateczne zniszczenie dotychczasowego porządku miasta, jego tożsamości, dokonało się wraz z powstaniem getta - dzielnicy żydowskiej, do której przymusowo przesiedlano Żydów z całej stolicy. Od tego momentu miasto nie było już takie samo. Bohaterowie Początku, Polacy, niektórzy Żydzi i Niemcy, żyją w aryjskiej części Warszawy, toteż właśnie ona stanowi główny przedmiot opisów narratora. Od czasu utworzenia getta ulice stolicy stwarzają największe zagrożenie dla ukrywających się tu Żydów, ale i Polacy, dręczeni łapankami, godziną policyjną czy nieustannie pojawiającymi się patrolami gestapo, nie mogel czuć się tu bezpiecznie.
Wojna ustanowiła nowy porządek i nowe prawa. Ekstremalne warunki doprowadziły do ujawnienia prawdziwej natury obywateli miasta. Wielu Polaków, ryzykując własnym życiem, ukrywało w swoich domach Żydów lub pomagało im w ucieczce z getta. Jednak nie wszyscy mieszkańcy Warszawy okazywali szlachetność i braterstwo. Część z nich, w imię własnej wygody, zysku czy też antysemickich pogląddw, nie tylko pozostawała obojętna wobec holocaustu, ale często nawet pomagała Niemcom dokonującym dzieła zagłady. Strach i permanentne poczucie zagrożenia często stawały się przyczyną ujawnienia postaw konformistycznych.  Na ulicach Warszawy nie brak też ludzi pokroju Pięknego Lola ­młodzieńca kierującego się najniższymi pobudkami. Ten pozbawiony wrażliwości antysemita czerpał satysfakcję z poniżania i zastraszania osób pochodzenia żydowskiego.  Zdarza się, że w mieście, gdzie ratowanie ludzkiego życia karane jest jak najcięższe przestępstwo, ludzie boją się nawet przebywać w bliskości Żyda.  
Duża część warszawiaków w obliczu zagrożenia coraz bardziej ulega konformizmowi. Ludzie zaczynają przyzwyczajać się do odgłosu wystrzałów dochodzących zza muru getta. Widok kolorowej karuzeli, wirującej tuż obok ściany dzielącej dwa światy, zdaje się nie wywoływać powszechnego oburzenia. zdarzają się nawet ludzie, którzy nie dostrzegają tragizmu tego widoku, a zagładę tysięcy żydowskich istnień uznają za dziejową sprawiedliwość.  Pośród setek ludzi godzących się na triumf zła zdarzały się jednostki gotowe w każdej sytuacji nieść bezinteresowną pomoc, nie troszcząc się o własny spokój i bezpieczeństwo. Dzięki ich odwadze i poświęceniu udało się ocalić Irmę Seidenman, zadenuncjowaną przez Bronka Blutmana. Tacy ludzie chronili w swych domach Żydów, nierzadko przypłacając to własnym życiem. Dzięki nim wreszcie Warszawa, nawet w najcięższym okresie walki z okupantem nie stała się miastem zhańbionym.
Albert Camus „Dżuma"
współczesność
 
Akcja Dżumy Alberta Camusa rozgrywa się w Oranie ­francuskim mieście portowym, położonym na wybrzeżu Morza Śródziemnego w Algierii. Charakterystyka Oranu, z którą stykamy się na pierwszych stronach powieści, odsłania przed czytelnikiem obraz miasta „nowoczesnego", żyjącego zgodnie z leniwym, od dawna ustalonym rytmem. ów rytm wyznaczają tu sprawy dnia codziennego - interesy, transakcje handlowe oraz krótkie chwile odpoczynku w sobotnie i niedzielne popołudnia. Narrator opisuje te realia z pewną dozą ironii.

z powyższym opisem harmonizuje także wygląd Oranu, jakby symbolicznie odarty przez narratora z piękna:
W takich warunkach nie ma miejsca na rodzenie się wielkich uczuć czy poważnych refleksji, to miejsce zupełnie nieprzygotowane na tragedię, jaka ma się tu wkrótce rozegrać. Narrator nie mówi o tym wprost, wymowna pozostaje jednak refleksja o trudności, z jaką umiera się w bezdusznym Oranie:
I tak wiosna, w skwarnym mieście, symbolicznego 194... roku zjawiła się śmierć, ale nie pojedyncza, która jak dotychczas mogłaby pozostać niezauważona. Śmierć, która przybyła do Oranu, miała zabrać tysiące ofiar, miała zburzyć banalny świat przyzwyczajeń orańczyków, zmusić ich do myślenia, pogrążyć w strachu i w samotności, by po dziesięciu miesiącach odejść ­równie niespodziewanie, jak nadeszła. W powieści ukazane są kolejne etapy walki z dżuma, zmiany, jakie stopniowo dokonują się w mieszkańcach Oranu i w samym mieście.
Początkowo społeczność miejska zdaje się nie przyjmować do wiadomości faktu obecności epidemii. Jednak, wraz z upływem czasu, nie może już dłużej pozostawać głucha na statystyki, które informują o nieubłaganym wzroście zachorowań.
Ostatecznym dowodem powagi sytuacji jest decyzja władz o zamknięciu granic miasta, które od tej chwili, przez okres dziesięciu miesięcy, dżuma będzie trzymała zgięte w swym uścisku.
Początkowo orańczycy żyją i zachowują się tak, jak zwykli to robić przed epidemią. Jednak, wskutek wstrzymania działalności większości urzędów, zmienia się rytm dnia. Coraz więcej ludzi chodzi po ulicach bądź przesiaduje w kawiarniach. Wydłużają się kolejki do kas kinowych, pustoszeją dworce i okolice portu. Często też słyszy się głosy niezadowolenia z niedogodności spowodowanych zamknięciem niektórych instytucji.
Nie były to zmiany trwałe, lecz dowodziły, że mieszkańcy zadżumionego miasta nadal wysuwali na plan pierwszy ~...] uczucia osobiste.
Sytuacja zaczyna się zmieniać wraz z kolejnymi komunikatami o ciągłym rozprzestrzenianiu się choroby. Przytłaczający nastrój potęgują także upały, które w zamkniętym mieście stają się wyjątkowo nieznośne. Ludzie zaczynają zamykać się w domach i samotnie przeżywać kolejne dni, przynoszące strach i poczucie osaczenia.
W tych trudnych dniach obcowania z nieszczęściem mieszkańcy Oranu stopniowo dojrzewaja, przeobrażają się wewnętrznie, usiłując podźwignąć ciężar wszechobecnej śmierci. Dawny egoizm przemienia się we współczucie i chęć niesienia pomocy. Rambert, który dotychczas myślał o ucieczce z miasta, zaczyna wraz z innymi pracować w ochotniczej formacji sanitarnej. Ksiądz PanelouK, jeszcze niedawno oskarżający orańczyków o grzech pychy, teraz głosi z ambony słowa otuchy i nadziei.
Wraz z nadejściem jesieni Oran przeżywa kolejne przeobrażenie. Ludzie, zmęczeni upałami i dżuma, szukają teraz ukojenia w przebywaniu wśród tłumu. Miasto na powrót staje się zaludnione, nikt nie śledzi już nowin dotyczących epidemii. Uwięzieni pomiędzy niebem a murami miasta mieszkańcy Oranu zaczynają zdążać ku zbytkowi i szerokiemu życiu ~...], ku wyuzdanej rozkoszy. Takie zbiorowe reakcje na permanentny stan zagrożenia będą towarzyszyły orańczykom do końca epidemii.
Nadszedł on w lutym, wzbudzając powszechną radość i entuzjazm.
Narrator nie daje ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy dżuma nauczyła czegoś mieszkańców Oranu, czy zmieniła miasto? Kończy swą kronikę na opisie zewnętrznych oznak radości tłumu. Sam jednak, w wyniku własnych przeżyć i obserwacji, wyciąga jeden szczególny wniosek: że w ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na pogardę.