Wstęp do motywu CIERPIENIE
 
Ból to radość, co jeszcze twarzy nie Odkryła napisał Leopold Staff w wierszu O słodyczy cierpienia, określając jedną z podstawowych zasad naszego istnienia. Warunkiem osiągnięcia szczęścia jest doznanie cierpienia. Ból nie jest wyłącznie doświadczeniem niszczącym, ma swój głęboki moralny sens. Bez niego nie staniemy się ludźmi, nie osiągniemy duchowej dojrzałości. Pozostaniemy niedorośli przed śmiercią, jak określił to ksiądz Twardowski w przepięknym wierszu Oda do rozpaczy. tak jak Józio i Rózia - nie dostaniemy się do raju, gdyż:
Kto nie zaznał goryczy ni razu, Ten nie dozna słodyczy w niebie.
Nie jest łatwo zaakceptować doświadczenie cierpienia. Boimy się bólu i własnej słabości. Szukamy drogi do szczęścia. Pytamy o to, jak żyć, by nie cierpieć. Oszukujemy sami siebie, gdyż cierpienia nie możemy się wyrzec i nie możemy go uniknąć. Jest treścią naszego życia. Człowiek nie kamień: - stwierdził Jan Kochanowski w Trenie XVI. Nie potraf nie odczuwać bólu, tego nie nauczy żadna filozofa. Cierpienie trzeba zaakceptować i przeżywać z godnością - to jest ważna prawda zawarta w słowach: ludzkie przygody / Ludzkie noś (Tren XIX). Gdy to zrozumiemy, osiągniemy w życiu harmonię i będziemy mogli powtórzyć za Staffem: Nic mi, świecie, piękności twej zmącić niezdolne?
Gdy człowieka spotyka nieszczęście, przychodzi czas na refleksję. Uświadamiamy sobie naszą słabość, kruchość istnienia, pozorność pewnych wartości. Pytamy też - dlaczego? Dlaczego to nas spotkało? Czym zawiniliśmy? A może cierpienie jest tylko próba, a nie karą? Są to trudne pytania. Pytania Hioba i ojca Paneloux. Dramatyczne pytania O sens miłości i wiary. O sens sprawiedliwości i zaufania.
Bohaterka Odprawy postów greckich J. Kochanowskiego, Helena, pod wpływem cierpienia i lęku stwierdziła, że życie ludzkie jest pełne nieszczęść, że chwil radosnych przeżywamy znacznie mniej niż bolesnych. Trudno dociec, na ile miała rację, ale nasza egzystencja jest pełna bólu. Cierpienie ludzkie ma wiele wymiarów, a literatura ukazywała je od zawsze.
Cierpiał Prometeusz, okrutnie ukarany przez bogów. Cierpiała Niobe, której odebrano wszystkie dzieci. A także upokorzony, osierocony, pozbawiony wszystkiego Hiob. Ukrzyżowany Chrystus. I Jego matka, stojąca pod krzyżem i bezsilnie patrząca na śmierć własnego syna. Antygona, której brata okrutnie zhańbiono, odmawiając mu pochówku. Orfeusz, który utracił ukochaną Eurydykę. Korzecki, który nie mógł znieść świadomości, że na świecie jest tyle zła i bólu. Cierpieli wzgardzony Wokulski i odrzucona Joasia. Werter i Gustaw. Wallenrod i Aldona. Karusia, która straciła ukochanego, i Justyna, której kazano zabić własne nie narodzone dziecko. Bólu nie można określić ani zdefiniować. Każdy jest sam ze swoim cierpieniem.
Sens cierpienia określa się wobec pojęcia szczęścia i tłumaczy, że nadaje ono sens naszemu człowieczeństwu. I tak jest, dopóki nie przekroczy ono ludzkiej miary. Pewnych spraw nie
zrozumiemy nigdy, przerastają bowiem naszą wyobraźnię. Jak pojąć ból człowieka, który patrzy na śmierć całej swojej rodziny? Co czuje matka, której malutkim niemowlęciem żołnierze bawią się jak piłka, dopóki nie roztrzaska się na bruku? A ta, która podaje własnemu dziecku truciznę, by uchronić je przed piekłem podróży w bydlęcym wagonie i okrutnej śmierci w komorze gazowej? Nigdy nie pojmiemy całej grozy wojny i holocaustu. Tak jak nie dowiemy się, co czuje kobieta, mieszkanka Algierii, której zamordowano ośmioro dzieci. Jej zdjęcie obiegło cały świat. Ale czy świat zrozumiał?
Homer „Iliada"
PRIAM -stary król Troi, ojciec pięćdziesięciu córek i pięćdziesięciu synów, których zabrała mu wojna:
 jest wzorem cnót, pobożności i miłości ojcowskiej.
Księga XXIV Iliady, epopei Homera, przedstawia go jako zbolałego ojca, który po śmierci Hektora, zabitego w pojedynku przez Achillesa, udaje się z okupem do obozu nieprzyjaciół, by błagać Greka o oddanie zwłok syna. Pełen pokory, klęcząc u nóg zabójcy, całując jego ręce, prosi o litość. Wzruszony łzami starca Achilles gości go, oddaje mu ciało Hektora i godzi się na zawarcie jednodniowego rozejmu, by zrozpaczony ojciec mógł wyprawić pogrzeb.
Biblia - „Księga Hioba"
Księga Nioba, poświęcona problemowi nie zasianego cierpienia, należy do pism mądrościowych Starego Testamentu. Powstała między V a III wiekiem przed Chrystusem.  Księga składa się z dwóch części napisanych prozą  
W życiu każdego człowieka pojawiają się chwile dobre i złe, pogodne i smutne. Za naturalne uważamy wszystko, co sprawia radość, natomiast bardzo trudno jest nam pogodzić się z nieszczęściem. Gdy nas ono dotyka, skłonni jesteśmy oskarżać Boga, tracić wiarę w Jego sprawiedliwość. Zadajemy wtedy pytania: „Dlaczego Bóg do tego dopuszcza? Dlaczego milczy? Dlaczego nie przeciwdziała nieszczęściom?"
Ludzi, o których opowiada Biblia, dręczyły te same pytania. Autor Księgi Nioba rozmyśla nad tym, dlaczego Bóg nie uwalnia od cierpień tych, którzy wypełniają Jego wolę, którzy są Mu wierni i posłuszni.
Hiob (hebr. ijjob: prześladowany, doświadczany) to jedna z najciekawszych postaci Starego Testamentu. Żył w kraju Hus, w dostatku i szczęściu. Miał kochającą rodzinę. Był człowiekiem nieposzlakowanego charakteru, „sprawiedliwym, prawym, bogobojnym", unikał zła.
Dla wypróbowania jego pobożności Bóg pozwolił Szatanowi poddać go próbie. Hiob pozbawiony został majątku, umarły jego dzieci, a on sam został dotknięty trądem.
Hioó znosił cierpliwie i z godnością swoją tragedię. Żonie, która, rozgoryczona wypadkami, daje mu szyderczą radę: Złorzecz Bogu i umieraj  , wyjaśnia, że skoro dotąd przyjmowali od Stwórcy dobro, muszel także przyjmować zesłane przez Niego nieszczęścia:
Nieznany autor rozwija w Księdze Nioba problem niezawinionego cierpienia i sprawiedliwości Bożej.
Trzej przyjaciele Hioba, którzy usłyszeli o tym, co go spotkało i przyszli, by boleć nad nim i pocieszać go (2,11), są przekonani, że skoro Hiob został przez Stwórcę doświadczony tyloma nieszczęściami, musiał dopuścić się jakiegoś grzechu.
Hiob natomiast, choć pod wpływem straszliwego cierpienia skarży się na swój los, choć nie rozumie dlaczego on, w swoim mniemaniu człowiek prawy  , został tak dotkliwie ukarany, wie, że Bóg, który go doświadcza, jest sprawiedliwy. Hiob wierzy, że jego cierpienie ma głębszy sens. Wie, że choć plany Boga, który ogarnia cały świat i nim kieruje, są dla człowieka niezrozumiałe, należy przyjąć je z pokorą i ufać w sprawiedliwość Stwórcy. Próby wyjaśnienia ich są bezcelowe.
Wystawiony przez Boga na ciężką próbę Hiob, mimo przejmujących skarg, wytrwał w swoim cierpieniu. W nagrodę Stwórca przywrócił mu zdrowie, obdarzył majątkiem, dał mu nowel rodzinę.
Historia Hioba jest próbą wyjaśnienia, jak pogodzić niezawinione cierpienie ze sprawiedliwością Bożą. Uczy godności w znoszeniu cierpienia i bezinteresownej wierności Stwórcy.
„Lament świętokrzyski (Posłuchajcie, bracia miła”)
Planctus (Żale Matki Boskiej pod krzyżem) należy do cyklu tzw. pieśni łysogórskich, pochodzących z II połowy XV wieku. Utwór ten mieści się w nurcie poezji dolorystycznej (łac. dolor - ból) i uznany został za arcydzieło liryki średniowiecznej.
Wiersz ma charakter monologu lirycznego  Matki, która cierpi, bezradnie patrząc na męki i śmierć syna.
 Anonimowy autor Planktusa sugestywnie przedstawia przeżycia Matki, próbując ukazać, co czuła ta nieszczęśliwa kobieta. Matka zwraca się do syna, żaląc się, że nie może w żaden sposób ulżyć jego cierpieniom,  Liczne zdrobnienia, pieszczotliwe określenia, wołacze ukazują skalę uczuć jej wewnętrznych przeżyć.
Pod wpływem bólu Matka zwraca się z wyrzutem do Anioła Gabriela, który kiedyś zwiastował jej narodziny Chrystusa, zapowiadając czas wielkiej radości. A oto, mówi Matka. Lament kończy się przejmującym i jakże bolesnym stwierdzeniem:
Nie mam ani będę mieć jinego,
Jedno ciebie, Synku, na krzyżu rozbitego.
Jan Kochanowski - „Treny"
Treny,   to cykl 19 utworów, napisanych przez Jana Kochanowskiego po śmierci córki. Tragedia ta stała się przyczyną wielkiego cierpienia poety. Bohaterami tego wzruszającego dzieła są dwie osoby: dwuipółletnia, utalentowana Urszulka, skazana na przedwczesną śmierć, i nie mogący pogodzić się ze stratą ojciec, który pod wpływem cierpienia przeżywa kryzys wiary w dotychczas wyznawane wartości.
Zrozpaczony ojciec często przywołuje we wspomnieniach postać zmarłej córeczki, malując jej barwny i wzruszający portret. Rozpamiętuje zachowania Urszulki w różnych sytuacjach. Opisuje jej wygląd, stroje. Wylicza niezwykłe zalety i umiejętności swojej wdzięcznej szczebiotki drogiej.
 Każdy tren wzbogaca portret Urszulki o nowe szczegóły. Była dzieckiem wrażliwym i delikatnym, które zbolały ojciec porównuje do roślinki nie przystosowanej do surowego klimatu. W trenie VIII mowa jest o jej miłości do rodziców, których zawsze umiała rozweselić swoim żywym usposobieniem, śmiechem i pieszczotami:
 W trenie VI porównuje dziewczynkę z Safona, sławną grecką poetką. Wspomina, że Urszulka wykazywała zdolności poetyckie, z którymi wiązał ogromne nadzieje, widząc w niej spadkobierczynię swojej lutni. W drugiej części tego trenu Kochanowski przytacza pieśń, którą jakoby córeczka żegnała się tuż przed śmiercią z matką:
 O tym, że Urszulka umiała śpiewać, mówić, rymować, wspomina także poeta w trenie XII. Przypisywanie córce wyjątkowych zdolności jest uzasadnione. Wyjaśnia to bowiem czytelnikowi ów przejmujący ból, którego załamany śmiercią dziecka ojciec nie potraf ukryć.
Choć Kochanowski poświęcił tak dużo miejsca sportretowaniu Urszulki, to nie ona jednak jest głównym bohaterem cyklu, lecz cierpiący po jej śmierci ojciec, który nie umie pogodzić się ze stratą.  , że opisywanie córeczki jest pretekstem do ukazania przeżyć głównego bohatera, ojca poety, jego rozpaczy, bólu, kryzysu wiary w dotychczasowe ideały i próby odnalezienia punktu oparcia, punktu równowagi wewnętrznej  . Przejmujący ból ojca, który darzył swoją córkę niezwykle głębokim uczuciem, budzą wspomnienia jej gestów, słów, zachowań:
Wzruszenie budzi widok ubranek należących do dziecka, gorycz wzbudza pustka, jaka po jego śmierci nastąpiła w domu, w którym jeszcze tak niedawno rozlegał się radosny, dziecięcy szczebiot.
Często ojciec zwraca się do okrutnej śmierci lub bezpośrednio d córeczki, tłumacząc ogrom swojego cierpienia tym, iż dziewczynka zmarła w zbyt młodym wieku, nie zaznawszy radości życia. Wraz z jej śmiercią pogrzebane zostały nadzieje ojca w niej pokładane.
Ból, który on przeżywa, jest tak dotkliwy, iż niekiedy wydaje się mu, że jedynie śmierć zdołałaby go ukoić.
Rozpacz ojca jest tak wielka, że na myśl przychodzi mu skamieniała z żalu Niobe, z której uczuciami porównuje swój ból:
 O tym, jakim wstrząsem dla poety była śmierć Urszulki, świadczy przede wszystkim to, że dotknięty cierpieniem ojciec-filozof przeżywa głęboki kryzys wiary w wartości, które dotychczas wyznawał i cenił. z przerażeniem stwierdza, że poglądy, które dotąd głosił, nie przydadzą się na nic człowiekowi, który stracił ukochane dziecko.
 W trenie IX, nie umiejąc znaleźć ukojenia w mądrości filozoficznej, głęboko rozczarowany, stwierdza z goryczą:
Nieszczęśliwy ja człowiek, którym lata swoje Na tym strawił, żeby był użrzaf progi twoje. Terazem nagle z stopniów ostatnich zrzucony 1 miedzy insze, jeden z wiela, policzony.
Uświadamia sobie również, że i cnota [~irtus], wartość dotąd najwyżej przez niego ceniona, o której tylekroć wspominał w pieśniach i fraszkach, wobec tragedii, która go spotkała, stała się bezużyteczna, nic nie znaczącą wartością.  Śmierć dziecka zburzyła w poecie również niezachwianą dotąd wiarę w Boga, ład i harmonię stworzonego przez niego świata. Ojciec-chrześcijanin nie potraf znaleźć odpowiedzi na pytania o sens śmierci córki i o to, gdzie trafiła jej dusza po śmierci.
W trenie X zadaje dziecku pytanie: Orszulo moja wdzięczna, gdzieś mi się podziała? i sam sobie stara się na nie odpowiedzieć, z rozpaczą poszukując śladów obecności córki w miejscach, gdzie, według wierzeń chrześcijańskich, starożytnych i pogańskich, przebywają dusze zmarłych. Wreszcie zastanawia się, czy dusza Urszulki w ogóle gdzieś się znajduje W trenie XI pojawiają się zaś wypowiedzi, które świadczą zwątpieniu w boską Opatrzność i sprawiedliwość:
W tym samym trenie jednocześnie uświadomi sobie, że traci rozsądek:
i zaraz potem swoje zwątpienie w boską Opatrzność usprawiedliwi ogromem miłości do dziecka i cierpieniem wywołanym jego stratą:
Od tej chwili zaczniemy obserwować stopniowe ukojenie bólu, walkę z własnym zwątpieniem i próbę odbudowania wiary. Nie nastąpi to co prawda natychmiast, gdyż w trenie XII raz jeszcze do głosu powrócą wspomnienia o dziecku i jego licznych zaletach. W trenie XIII znów ojciec gorzko zapłacze nad śmiercią dziecka, wspomni o pokładanych w nim nadziejach i uświadomi sobie, że strata jest nieodwracalna, co podkreśli stylizowanym na napis nagrobkowy fragmentem kończącym utwór:
 Filozof dochodzi do nowych stwierdzeń na temat natury człowieka, który w obliczu tragedii ma prawo do płaczu i cierpienia,  
 I wreszcie poeta zwraca się do Boga. W gorącej modlitwie jedno z nieposłusznych ~...] dzieci przeprasza Stwórcę za swoje winy i znajduje ukojenie w głębokim przeświadczeniu, że wymierzona mu przez Boga-Ojca kara, śmierć dziecka, była sprawiedliwa i że miłosierny Pan wybaczy mu chwile zwątpienia:
Pocieszenie i uspokojenie przynosi sen, w którym śpiącemu poecie pojawia się matka z Urszulką na ręku i wyjaśnia mu, że śmierć dziecka, które jest szczęśliwe w niebie, nastąpiła z wyroku Boga i dlatego musi się z nią pogodzić, choć nie zawsze boska sprawiedliwość jest zrozumiała dla człowieka. Odchodząc, matka zostawia ważne pouczenie:
Treny to niewątpliwie najpiękniejsze dzieło Jana Kochanowskiego i jednocześnie jeden z najbardziej wzruszających pamiętników bólu i cierpienia, jakich doznaje człowiek po stracie bliskiej osoby
 Johan Wolfgang Goethe – „Cierpienia młodego Wertera"
Cierpienia młodego Wertera to powieść Johanna Wolfganga Goethego, najwybitniejszego przedstawiciela niemieckiego preromantyzmu, zwanego okresem burzy i naporu (Sturm und Drang Periode),  
 W Cierpieniach młodego Wertera Goethe kreuje postać młodzieńca o wyostrzonej wrażliwości, o wiecznie niespokojnym i nie nasyconym sercu, skłonnego do egzaltacji i poetyzacji życia, wreszcie człowieka często uciekającego w świat marzeń.
Werter to młodzieniec, który kieruje się uczuciem. Do ludzi i świata podchodzi w sposób bardzo emocjonalny. Silnie wszystko przeżywa, często wzrusza się i tonie we frazach.
Werter został obdarzony szczególną zdolnością odczuwania natury. Jest podatny na zmiany, jakie w niej zachodzą. W jeg duszy, tak jak w przyrodzie, dominują nastroje pogodne, wiosenne i ponure „jesienne". Kiedy jest szczęśliwy, mówi: Przedziwna pogoda ogarnęła mą duszę podobna tym słodkim rankom wiosennym, których używam całym sercem.
Kiedy ogarnia go coraz większa melancholia i cierpienie, wyznaje: Tak, tak jest. Gdy przyroda skłania się ku jesieni, jesier: nastaje i we mnie, i dookoła mnie. Moje liście żółkną, a liście sąsiednich drzew już nawet opadły.
  przykład nigdy o jego myśli czy przeżycia.  . Pewnego dnia poznaje Lotę, w której zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Widzi w niej ucieleśnienie kobiety, na którą czekał i o której marzył.
Rozbudzona namiętność zdominowała jego życie bez reszty. W listach do Wilhelma pisze o poznaniu Loty, wyraża zachwyt ukochana, opowiada o wspólnych spacerach, rozmowach. Analizuje wnikliwie swoje przeżycia i doznania.
Kiedy przybywa narzeczony Loty Albert, o którego istnieniu Werter wiedział od początku, obok słowa „miłość" coraz częściej zacznie się pojawiać „cierpienie" oraz refleksje na temat życia i śmierci.
 Miłość, którą przeżywa Werter, to siła budująca i niszcząca zarazem. Nadaje sens ludzkiemu życiu, stanowi o jego wartości, ale też jest to uczucie nie spełnione, będące przyczyną ogromnego cierpienia.
 Spotkania i rozmowy z Lotą czynią z Wertera człowieka szczęśliwego i spokojnego; stan ten nie trwa jednak zbyt długo. Miłość Wertera od samego początku skazana była na niepowodzenie, gdyż Lota kochała Alberta. Jego przyjazd oznaczał więc dla Wertera utratę nadziei na wspólne życie z ukochaną.  
  Werter z dnia na dzień coraz bardziej cierpi. Trudno mu uwierzyć, że to, co tworzy szczęście człowieka, stało się źródlem jego cierpienia. Nie pomaga wyjazd w góry ani późniejsza praca na placówce dyplomatycznej.
Każde spotkanie z Lota, która w niedługim czasie została żoną Alberta, pogrąża go w coraz większym smutku, potęguje cierpienie. Werter coraz częściej płacze, przeżywa rozterki etyczne, flozofczne i emocjonalne. Stopniowo popada w apatię, przeżywa stany depresji. Ogarnięty myślą o bezsensie życia, zastanawia się coraz częściej nad samobójstwem, które w końcu popełnia.
Ów rozegzaltowany młodzieniec egzystencję utożsamiał z cierpieniem. Życie, według niego, to niekończące się nieszczęścia, które powoduja, że człowiek przestaje dostrzegać jego sens. Natura człowieka. jak twierdzi, ma swe granice, może znosić radość, cierpienie, ból aż do pewnego stopnia i ginie, gdy tylko ten stopień przekroczy. Świat jest dla Wertera więzieniem, które ogranicza człowieka, niszczy jego indywidualność, stąd samobójstwo staje się formą wyzwolenia, ucieczki od cierpienia.
Werter w kolejnych listach do Wilhelma, opisując swoje przeżycia, kreśli jednocześnie portret człowieka nieszczęśliwego, przeżywającego głęboko miłosne cierpienia, coraz większą pustkę i bezsens życia.
Ostatni list do Wilhelma Werter napisał 20 grudnia. To, co działo się z bohaterem tuż przed samobójstwem, stara się zrekonstruować „wydawca" w swojej nocie. Opisuje więc przygnębienie, w które popadł Werter, jego ostatnie spotkanie z Lota, która starała się wytłumaczyć mu, że kocha w niej ideał kobiety, jaką stworzyła jego wyjątkowa wyobraźnia. Radzi, by wyjechał i odpoczął. Później przerażona zachowaniem swoim i Wertera, który upadf przed Lotą w całkowitej rozpaczy, chwycif jej ręce, cisnąf je do oczu, do czoła; wyraźnie, stanowczo odrzuca jego uczucie ~    Wówczas Werter ostatecznie postanowił popełnić samobójstwo.
Adam Mickiewicz -  „Romantyczność”
Balladę Romantyczność Adama Mickiewicza określa się mianem poetyckiego manifestu romantycznego. W utworze tym bowiem poeta prezentuje romantyczny światopogląd. Pojawia się tu m.in. typowe dla epoki przekonanie o istnieniu świata irracjonalnego i możliwości kontaktu z nim jednostek wybranych, występują odwołania do wierzeń ludowych, a główna postać jest typową bohaterką romantyczną.
Utwór zbudowany jest z dwóch części: pierwsza przedstawia cierpienia i przeżycia Karusi, druga ma formę polemiki między narratorem-romantykiem a Starcem - klasykiem i racjonalistą.
Przyjrzyjmy się tu bliżej pierwszej części ballady, by, śledząc historię Karusi - dziewczyny z ludu - zrozumieć źródła jej cierpienia.
Karusia, dziewczyna bardzo wrażliwa, głęboko odczuwa śmierć ukochanego Jasia i nie może pogodzić się z jego utratą. Choć chłopak nie żyje od dwóch lat, jest zimny i blady jak chusta, czuje jego obecność, widzi go, rozmawia z nim, gdyż wierzy głęboko, że śmierć ukochanego nie zniszczyła uczucia, które ich łączyło  
W jej słowach kierowanych do Jasia wyczuwa się ogromny ból zakochanej dziewczyny, która nie tylko utraciła bliską osobę i nie widzi już sensu życia  , ale też ma świadomość, że każde spotkanie z ukochanym może trwać krótką chwilę, gdyż chłopak musi odejść wraz z pianiem koguta.
Karusia cierpi też z innego powodu - czuje się osamotniona i niezrozumiana. Choć tłum, który zebrał się wokół niej, wierzy jej i współczuje, mówi pacierze, to jednak nie zrozumie jej cierpienia, gdyż nikt przecież nie jest w stanie odczuć naprawdę tego, co przeżywa druga osoba.  
Rozpacz i cierpienie sprawiają, że zachowanie dziewczyny wykracza poza granice normalności. Karusia sprawia wrażenie obłąkanej. W dzień buły mówi do Jasia Tyżeś to w nocy, jej ruchy są chaotyczne, popada w krańcowo różne nastroje:
Adam Mickiewicz – „Dziadów cz. III"
 Arcydramat Adama Mickiewicza , to utwór podejmujący wiele problemów. Dokonuje w nim poeta między innymi charakterystyki społeczeństwa polskiego i rosyjskiego, przedstawia koncepcję mesjanizmu, którą bardzo wnikliwie wyjaśnia w Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego  , kreuje postać Konrada ­wielkiego indywidualisty, często określanego mianem
nowożytnego Prometeusza i pełnego pokory Księdza Piotra ( . Wreszcie dużo miejsca poświęca martyrologii narodu polskiego. Już w Dedykacji, poprzedzającej dramat, zapowiada, iż mowa w nim będzie o prześladowaniu i cierpieniu „narodowej sprawy męczenników".
Również w Przedmowie do utworu A. Mickiewicz podkreśla sprawy, których uświadomienie sobie jest bardzo istotne dla zrozumienia problemu. Mówi tu bowiem m.in. o niezwykłym okrucieństwie zaborców, szczególnie dużo uwagi poświęcając Nowosilcowowi, który dokonywał licznych aresztowań, prowadził śledztwa, skazywał na tortury niewinnych ludzi.
Obraz prześladowania młodzieży, który jest symbolem cierpień narodu polskiego, szczególnie wnikliwie przedstawiony został w trzech scenach dramatu: I, VII i VIII.  We wszystkich trzech scenach   A. Mickiewicz przedstawia liczne przykłady gnębienia Polaków, ukazując cierpienie ludzi więzionych, zsyłanych w głąb Rosji i udręki ich najbliższych. Jednocześnie, by uwydatnić ogrom niezawinionych niczym cierpień, z całą ostrością podkreśla okrucieństwo zaborcy i ukazuje przyczyny działalności, wspomnianego już w Przedmowie, Nowosilcowa.  Dramat przedstawia opisy aresztowań, ukazuje metody zastraszania i gnębienia Polaków przez carskich funkcjonariuszy (urzędników i policję). Mickiewicz kreśli sytuację więźniów poddawanych wyrafinowanym torturom w celu wymuszenia zeznań (głodzenie, pozbawianie snu, podawanie opium, straszenie). Wreszcie mówi o pozorowaniu samobójstw więźniów, skazywaniu i deportacji na Sybir dzieci. Uwięzieni nie są informowani o stawianych im zarzutach; są przeświadczeni, że tak okrutny los, jakiego doznali, będzie też udziałem następnych pokoleń Mickiewicz przedstawia   najbliższych, rodziny więźniów; ukazuje ich cierpienie, poniżanie i upokarzanie przez zaborców. W scenie 1 w kilku, ale za to w jakże wyrazistych, zdaniach została przedstawiona tragedia najbliższych Cichowskiego, który pewnego dnia zniknął bez śladu.  
Terror zaborcy sprawił, jak wspomina w scenie I Żegota, że polskie rodziny żyły w ciągłym lęku i napięciu:
Scena VIII przedstawia tragedię niewidomej pani Rollison, której syn, pobity okrutnie w czasie śledztwa, usiłował popełnić samobójstwo. Zrozpaczona matka, prowadzona przez Kmitowa, przychodzi do Nowosilcowa, by błagać go o łaskę dla jedynaka. Prosi o widzenie z synem lub przynajmniej o zezwolenie na wpuszczenie kapelana (księdza Piotra) do celi. Znosi poniżania i upokorzenia, by otrzymać zgodę senatora.
 Mickiewicz, aby dowieść, że cierpienie młodych Polaków nie jest nadaremne, nadał mu wymiar sakralny. Porównał mękę młodzieży do męczeństwa Chrystusa.
Uwznioślenie ofiary niewinnie cierpiącej młodzieży pojawia się między innymi w opowiadaniu Soóolewskiego. Porównuje on niesionego przez żołnierza Wasilewskiego do zdjętego z krzyża, udręczonego Chrystusa:
Choć więźniowie w czasie aresztowań i procesów mieli po dwadzieścia lub więcej lat, są przedstawieni jako znacznie młodsi. Mówiąc o nich, Mickiewicz często nazywa ich dziećmi.  . Z dzieckiem fączy się przecież pojęcie niewinności, dziecko bytuje poza kodeksem dobra i zła obowiązującym w świecie dorosłych, nie ma do zapłacenia żadnego życiowego rachunku. Jego ofiara może być więc naprawdę ofiarą niewinnego, zatem, w jakimś sensie, ponoszeniem ofiary Chrystusa. Pisząc o martyrologii młodzieży polskiej, Mickiewicz odwołuje się też do symboliki ziarna, bardzo popularnej w czasach romantyzmu. W scenie I najpierw jeden z więźniów, Józef, porównuje młodzież polską do ziarna, które niszczy car
 a później Żegota opowiada bajkę Goreckiego, w której występuje alegoria: więzienie to rola, więźniowie są ziarnem, a car szatanem. Wynika z niej więc optymistyczne przeświadczenie, że cierpienie Polaków ma sens. Żeby ziarno dało plony, musi zostać najpierw zakopane w ziemi. Zatem niezawinione męki Polaków któregoś dnia się zakończa, a zabiegi cara-tyrana obrdcą się przeciw niemu, o czym mówi morał bajki.
Hanna Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem"
Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall to książka szczególna. Książka o goryczy, poniżeniu, bólu i trudnych wyborach. O ludzkiej godności. O tym, jak bezcenną wartością jest nasze życie, które warto przedłużyć choćby o chwilę:
Pan Bóg już chce zgasić świeczkę, a ja muszę szybko osłonić płomień:, wykorzystując Jego chwilową nieuwagę. Niech się pali choć trochę dłużej, niż On by sobie życzył.
Marek Edelman, rozmówca Hanny Krall, wprowadzi nas w okrutny świat ginącego getta, opowie o głodzie, bezradności, poniżeniu,o walce, w której nie chodziło o życie, lecz o wybór sposobu umierania. Opowie o cierpieniu. Pokaże nam także inny świat: bez wojny, Umschlagplatzu i numerków na życie. Ale w nowoczesnym szpitalu też rozgrywają się dramaty, a lekarze dokonują trudnych wyborów. I tu cierpią ludzie. Cierpienie ma wiele wymiarów.
Jednym z tych wymiarów jest samotność. Żydzi waIczący w getcie, oddzieleni murem Od strony aryjskiej, byli samotni. Świat odgrodził się Od nich.
Wobec świadomości nieuchronnej śmierci i nieustannego zagrożenia cierpieniem może być samo istnienie, będące istocie oczekiwaniem na zagładę:
Cierpienie to także strach tych, którzy nie dostali numerków na życie i stracili wszelką nadzieję przetrwania, i dramatyczne wybory ludzi, którzy mają decydować o życiu i śmierci:
Kiedy Biną setki i tysiące ludzi, trudniej jest nam zrozumieć sens tego, co się dzieje, uzmysłowić sobie grozę tego faktu. Taka śmierć staje się anonimowa, nie ma twarzy. zatraca swój ludzki wymiar.
Nie jest łatwo pojąć, co czuje druga istota. Jesteśmy tak różni ­mamy inne doświadczenia, mentalność, sposób przeżywania. Lecz przede wszystkim - inne są nasze losy.
Co to znaczy pojąć czyjś ból, czyjeś cierpienie?
Co czuła lekarka, która podała dzieciom truciznę, by uchronić je od śmierci w komorze gazowej?
Kobieta, która w mękach głodu chciała pożywić się ciałem własnego dziecka?
Pielęgniarka, która musiała zabić dziecko, które właśnie przyszło na świat - bo nie było innego wyjścia? A co przeżywała matka tego dziecka?
Groza sytuacji niewyobrażalnych przytłacza. Nie musimy jednak znaleźć się w świecie wojennego koszmaru, by natknąć się na sprawy trudne i przerastające naszą miarę.
Gdy lekarz ratuje życie, nie zastanawia się nad wieloma kwestiami, które mogel okazać się istotne później - i to niezależnie od tego czy pacjent żyje, czy też nie udało się go uratować. Bezduszny przepis, ludzka małostkowość, konserwatyzm środowiska - też mogel stać się przyczyną dramatu.
Co czuje lekarz z powołania, gdy zarzuci mu się, że postępuje nieetycznie?
Książka H. Krall Zdążyć przed Panem Bogiem mówi wiele o cierpieniu, godności, słabości. Poprzez specyficzna, opartą na dialogu strukturę stopniowo docieramy do prawdy. Nie odnajdziemy tu jednak gotowych odpowiedzi - raczej pytania.
Andrzej Szczypiorski – „Początek”
Akcja powieści A. Szczypiorskiego Początek rozgrywa się w Warszawie na przełomie lat 1942/43. Utwór składa się z dwudziestu jeden rozdziałów, z których każdy opowiada dzieje jednego lub dwóch bohaterów. Losy postaci są wkomponowane w dwa główne wątki powieści, opowiadające o uratowaniu małej Joasi Fichtelbaum, córeczki adwokata Jerzego Fichtelbauma, oraz Irmy Seidenman, wdowy po lekarzu-rentgenologu. Historię bohaterów poznajemy dzięki relacji narratora wszechwiedzącego  Wybór czasu i miejsca akcji określił typ występujących w utworze bohaterów i rodzaj przeżywanych przez nich dramatów. Analizując losy postaci, musimy zauważyć, że w ich życiu było bardzo wiele cierpienia, a spowodowane to zostało skomplikowaniem przez historię indywidualnych losów ludzkich.  Irma Seidenman jest w powieści bardzo ważną postacią  Irma nie przebywa w getcie. Ukrywa się pod fałszywym nazwiskiem Marii Magdaleny Gostomskiej, wdowy po polskim oficerze, porządkuje archiwum zmarłego męża i liczy na to, że uda jej się ocaleć, choć jednocześnie zdaje sobie sprawę z zagrożenia:
Kiedy Irma została zadenuncjowana przez Bronka Blutmana, żydowskiego konfidenta, i znalazła się na Szucha, stało się to, czego oczekiwała: niemal każdego dnia przez ostatnie dwa lata była przygotowana na takie właśnie zakor:czenie. Najbardziej cierpiała jednak nie z powodu samego aresztowania, lecz ­absurdalności losu; otóż zasadność oskarżeń Blutmana potwierdził fakt posiadania przez nią pięknej srebrnej papierośnicy, ozdobionej złotymi literami LS. - Irma (lub Ignacy) Seidenman. Nie Maria Magdalena Gostomska. Irmę zgubiło przywiązanie do pamiątki po zmarłym mężu:
Prawdziwy, oóezwładniający lęk ogarnął Irmę dopiero wtedy, gdy była już wolna; ocalenie wydało się jej faktem prawie niemożliwym, narastało poczucie zagrożenia, a jednocześnie ­jak nigdy - zależało jej na życiu:
 Irma nie zginęła. Uratowali ją Polacy: bezimienny rikszarz, który zaniósł wiadomość o jej zatrzymaniu sąsiadowi, Adamowi Kordzie, Paweł Kryński, kolejarz Filipek, Niemiec Jan Muller - kilku ludzi odważnych, nie poddających się złu. To dzięki nim kobieta ta odnalazła swą tożsamość; Korda tego poranka nie tylko przyniósł jej garnuszek ciepłego mleka. On powiedział jej, gdzie jest jej miejsce i kim jest naprawdę:
Prawda ta runęła w 1968 roku. Irmę, która pracowała wówczas w Ministerstwie Oświaty w tym samym gmachu, w którym była dawniej więziona, wyrzucono z pracy i zmuszono do wyjazdu z POlski za to, że była Żydówką. Okrucieństwo tego faktu odczuła boleśniej niż aresztowanie przez Niemców: oni byli wrogami; POlacy, którzy teraz ją odtrącili - przyjaciółmi:
Człowiek, który ocalił Irmę - Niemiec Jan Muller - w duszy czuł się Polakiem. On i jego przyjaciel, Filipek, należeli do PPS i walczyli z caratem o niepodległość POlski. Właśnie Rosjan uważał Muller za swoich największych wrogów, dlatego gdy zakończyła się druga wojna światowa, opuścił POlskę:
Świadectwem dramatu człowieka, który musi określić swoją tożsamość, są także losy ocalonej Joasi Fichtelóaum. Kiedy Wiktor Suchowiak wyprowadzał ją z getta, była mała, głodna, przelęknioną dziewczynką. Jej ojciec rozstaje się z nią z wielkim bólem - wie, że nie ujrzy córki już nigdy i że jej los jest niepewny. Joasia bez buntu podporządkowuje się temu, co się z nią dzieje, przyjmuje swój los z pokorą i dojrzałością zbyt wielką jak na czteroletnie dziecko:
Joasia trafiła pod opiekę siostry Weroniki, która ukrywała żydowskie dzieci i nadawała im nowel tożsamość, a także ­uczyła prawd nowej wiary. Sens tej jakże szlachetnej misji apostolskiej podważył sędzia Romnicki, człowiek, dzięki któremu dziewczynka została wyprowadzona z getta; rozumiał on drama jaki musiała przeżywać ona i inne żydowskie dzieci:
 Losy Joasi Fichtelbaum mówią wiele o cierpieniu dzieci co prawda ocalonych, ale oderwanych od swoich korzeni, pozbawionych oparcia, przepełnionych poczuciem krzywdy.  Siostra Weronika też przeżyła w życiu wiele trudnych chwil, odczuwała boleśnie ciężar odpowiedzialności za swoich żydowskich wychowanków i ich dalsze losy.
 Profesor Winiar, matematyk, który uczył Henia i Pawełka, nie mógł pogodzić się z samym faktem istnienia getta:
Holocaust był dla profesora Winiara złem niewyobrażalnym:
Na placu Krasińskich, pod murem getta, postawiono karuzelę. Doczekała się ona swego opisu w wierszu Cz. Miłosza Campo di Fiori i w Zdążyć przed Panem Bogiem H. Krall - symbol okrucieństwa, podłości i obojętności ludzkiej. Dla profesora Winiara karuzela była ostatnią rzesza, jaką zobaczył w życiu; tego znieść już nie mógł:
Matematyk nie był człowiekiem, który potrafiłby czynnie przeciwstawić się złu; nigdy jednak tego zła nie zaakceptował. Jego ostatnie słowa wyrażały wyraźne potępienie dla tych, którzy mogli bawić się tak radośnie tuż pod murem, za którym mordowano ludzi. Zaprzyjaźniony z Winiarem wykładowca fizyki oświadczył, że matematyk padf na posterunku. Inni - bawili się dalej:
A. Szczypiorski w swojej powieści analizuje różne losy ludzkie Uwikłani w historię, bohaterowie ci przeżywają dramatyczne sytuacje i skazani są na trudne wybory. Jednym z ich doświadczeń jest doświadczenie duchowego cierpienia.
Mit o Niobe - MITOLOGIA
NIOBE jest symbolem cierpiącej matki, rozpaczającej po stracie dzieci.
O córce Tantala, żonie króla Teb Amfona, nie tylko opowiadały mity. Wspominali jej historię Homer w Iliadzie i Owidiusz w Metamorfozach.
Niobe była bardzo dumna ze swojego licznego potomstwa. Chełpiła się, że jest równie godna czci jak Latona, która miała tylko dwoje dzieci. Artemida i Apollo, na prośbę matki, zabili strzałami z łuku wszystkie dzieci Niobe. Rozpacz nieszczęśliwej kobiety była tak wielka, iż Zeus ulitował się nad jej cierpieniem, zamieniając ją w skałę. Lecz nawet wtedy Niobe nie przestawała płakać i z głazu wypływał strumyk łez. Historię jej cierpienia przypomina jeden z bohaterów Iliady, Achilles, do którego przyszedł zbolały Priam z błaganiem o oddanie zwłok syna Hektora  .
Krzysztof Kamil Baczyński – „Wiersze”
 W listopadzie 1941 roku napisał K.K. Baczyński wiersz zatytułowany Pokolenie. Jest to wiersz pełen bólu. Młodość została odebrana, świat, w którym przyszło żyć, jest wrogi i obcy, martwy jak lodowa pustynia. Cierpienia zamordowanej natury nie można jednak oddać w pieśni, gdyż do palców przymarzły struny z cienkiego krzyku roślin. Serce zamiera, oczy nie widza, twarz zmienia się w twardy krzemień. Rodzi się człowiek porażony przez wojnę, człowiek, któremu zabroniono czuć i odebrano młodość. W świecie, w którym kazano mu żyć, nie ma wartości: rozsypały się w proch, bo w mrozie świat jest jak z trocin sypki:
 Drugi wiersz O znanym nam już tytule powstał w lipcu 1943 roku. Obrazy pojawiające się w tym utworze przypominają mroczny sen. Na naszych oczach dokonuje się deformacja natury, z krainy Arkadii wkraczamy do królestwa wojennej grozy:
Atmosfera grozy narasta. Kraina natury okazuje się skażona zbrodnia; chmury są drapieżne, zamiast owoców znajdziemy na drzewie obciętą ludzką głowę, a korzenie kwiatów to - zwłoki w masowym grobie. Drzewa czerpią z ziemi nie wodę, lecz krew. W krew przemienia się rosa. Świat już nie jest ten sam, emanuje złem. Zmienia się również człowiek:
Przemiana wrażliwego młodego człowieka - który wyznawał prawdy Dekalogu, wierzył w Dobro, Prawdę i Sprawiedliwość, czuł się odpowiedzialny za wiele spraw, a przede wszystkim za swój kraj, w mordującego swego wroga barbarzyńcę - nie była łatwa:
Młody człowiek, który został zmuszony do zabijania, cierpi, gdyż musi robić coś, co jest obce jego naturze. Jest w nim także strach: i on jest celem, i jego życie może się nagle zakończyć, w bólu i poniżeniu. Życie ukazane w tym wierszu jest nie tylko snem, i to snem straszliwym; jest także uwięzieniem. Człowiek jest jak zamknięte w klatce zwierzę; podobnie jak ono nie potraf znaleźć wyjścia z sytuacji, w której się znalazł. Pozostaje mu dostosowanie, zaakceptowanie praw świata, w którym nie ma litości, miłości i sumienia. Utrata wrażliwości to cena za możliwość przetrwania. Cena okrutna:
Ten bdl spowodowany rozpadem świata wartości to jeszcze nie wszystko, co okrutny świat wojny zgotował człowiekowi. Trzeba sobie bowiem postawić pytanie: co dalej? Jak nasze życie ocenią ci, którzy narodzą się później, którzy nie doświadczyli wojny? Na te pytania próbowało odpowiedzieć wielu poetów pokolenia spełnionej apokalipsy. I na ogół były to bardzo gorzkie odpowiedzi:
  z wartości ludzkich pokolenie Baczyńskiego jednej nie zatraciło na pewno: honoru. Ale za ocalenie godności trzeba było zapłacić cenę straszliwą - zrezygnować z młodości, marzeń, planów na przyszłość, nadziei, wpojonych przez rodziców, wyznawanych dotychczas wartości. W przepięknym, bardzo osobistym liryku Rodzicom wielokrotnie powtórzy się pytanie: po co było to wszystko? Nie ma na nie odpowiedzi. Jest tylko cierpienie:
 Pokolenie Baczyńskiego w bólu dojrzewało do śmierci, która - jak ukazał to poeta w liryku Których nam nikt nie wynagrodzi - w końcu stała się czymś bardziej naturalnym niż życie:
Straconych lat odzyskać już nie można, tak jak nie można odzyskać niewinności i wrażliwości:
Jednak to, co nie jest możliwe na ziemi, stanie się możliwe w innym wymiarze. Cierpienie bowiem ma swój głęboki moralny sens. Kolumbowie w obliczu tragicznego wyboru czynili to, czego od nich oczekiwano i co czynić należało. Poświęcili swą młodość, wrażliwość, nadzieje, szczęście, w końcu - życie, bo ofiara pokolenia musiała się dopełnić. Była to jednak ofiara niewinna:
Zofia Nałkowska - „Medaliony"
  Autorka tej wstrząsającej książki - Zofa Nałkowska - brała udział w pracach   Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce . Rozmawiając ze świadkami - tymi, którzy ocaleli - poznała rzeczywistość tak niezrozumiałą i okrutna, że tradycyjne formy literackie okazały się wobec niej bezradne.
Medaliony to zbiór ośmiu krótkich opowiadań o dwu płaszczyznach narracji: narracja odautorska, bardzo oszczędna i powściągliwa zwłaszcza w sferze komentarzy, jest nadbudowana nad warstwą istotniejszą - wypowiedzi ofiar. Są to wypowiedzi prawdziwe; w tym wyjątkowym zbiorze nie ma elementów fikcji, są one zbędne. Tu mdwią fakty, starannie wyselekcjonowane, dobrane i zestawione.  Z. Nałkowską prześladowała myśl o tym, że śmierć, cierpienie i straszliwe upodlenie milionów ludzi były właśnie ludzkim dziełem. Zagładę spowodował człowiek - nie rozgniewany Bóg czy nieuchronny kataklizm natury. Słowa ludzie ludziom zgotowali ten los, zawierające prawdę trudną do przyjęcia i do zrozumienia, uczyniła pisarka mottem do swego zbioru.
z. Nałkowska, pisząc Medaliony, dała nam, odbiorcom, szansę jedyną w swoim rodzaju; szansę zrozumienia tego, co niepojęte. Dzięki swej intuicji potrafiła, przedstawiając losy garstki ludzi, ukazać tragedię milionów. Tragedia ta rozgrywa się w ciszy. Motywem wyjaśniającym wiele tajemnic metody twórczej Nałkowskiej jest obraz cmentarza i poświęconych zmarłym medalionów; każde opowiadanie stanowi jakby zapis czyjegoś jednostkowego losu, by stać się - dzięki typowości tego losu ­świadectwem cierpienia wielu. Te literackie „medaliony" zastapić muszel pomniki nagrobne tym, którzy nie mogel ich mieć, bo ich ciała sprofanowano, przetwarzając je jako surowiec. W czasie wojny bowiem luksusem była nawet „zwyczajna" śmierć:
 Młody chłopiec, którego zwłokitrafły do Instytutu Anatomicznego, był jednym z wielu. Ci ludzie nie żyli - ich cierpienia skończyły się, żywym pozostały tęsknota i ból spowodowany utratą. Nie poznali jednak do końca tragicznego losu swoich bliskich, nie wiedzieli, jakiego ohydnego procederu stali się ono ofiarami. Nie wszystkim było to jednak oszczędzone. Bohater opowiadania Człowiek jest mocny, Michał P., pracujący przy zakopywaniu trupów zaduszonych spalinami ludzi, w jednym ze stosów odnajduje zwłoki swojej żony i dzieci. Temu człowiekowi odmówiono nawet dobrodziejstwa śmierci:
zabicie Michała P., który był silnym mężczyzna, nie wchodziło w grę - nie niszczy się przecież dobrych narzędzi. Członek narodu skazanego na zagładę nie ma prawa do uczuć. Jest tylko rzeczą. Inaczej przedstawiała się sytuacja uwięzionych w Oświęcimiu małych dzieci; te, które były jeszcze za małe, by pracować, były skazane. Wiedziały o tym. Czyniły wszystko, by uniknąć swego losu. Chciały żyć.
 Ludzie skazani starają się zachować życie za wszelką cenę. WaIcZą o nie. Bohaterka opowiadania Dwojra Zielona potrafiła ukrywać się przez cztery tygodnie trwania akcji likwidacyjnej:
W tym przypadku od głodu i cierpień fizycznych znacznie gorsza była samotność. Poczucie opuszczenia, braku nadziei na jakąkolwiek pomoc, świadomość, że jest się zaszczutym zwierzęciem, na które inni polują i które może czekać jedynie na śmierć - były to doświadczenia nie tylko Dwojry Zielonej. To samo przeżywała nie znana nam z imienia bohaterka opowiadania Przy torze kolejowym, młoda dziewczyna, która odważyła się podjąć ryzykowną próbę ucieczki z transportu, by ratować życie. Ranna, niezdolna do dalszej ucieczki, mogła czekać już tylko na śmierć. Dla ludzi, którzy się przy niej zgromadzili, była zagrożeniem - zbyt widoczne było jej żydowskie pochodzenie. Ten, kto chciałby ją uratować, zgubiłby siebie. To było dla wszystkich oczywiste i tylko nieliczni zdobyli się na gest życzliwości - jak stara kobieta, która przyniosła mleko i chleb.
Czytając opowiadanie Dno, poznajemy prawdę o faktach wyjątkowo okrutnych. Tortury na Pawiaku. Eksperymenty medyczne w Ra~ensóruck. Trwający tydzień transport do obozu (po sto i więcej osób w bydlęcych wagonach, bez wody, bez możliwości wyjścia, cały czas na stojącO). Wyczerpująca praca przy produkcji amunicji. Chodaki i letnie sukienki w mróz, dwunastogodzinne karne apele, pozbawianie głodowych racji i zamykanie w bunkrach razem z trupami... Taki właśnie los potraf zgotować człowiekowi drugi człowiek:
W opowiadaniu Wiza odnajdziemy bardzo piękny fragment, mówiący o sile ludzkiego ducha i o godności. Pieśń śpiewana przez Greczynki jest świadectwem tego, że nie zabito w nich jeszcze człowieczeństwa; paradoksalne jest to, że stało się to udziałem istot najsłabszych, skazanych na zagładę. Tak jakby świadomość niemożności ocalenia życia czyniła człowieka duchowo silniejszym:
Bohaterka opowiadania wiele mówi o cierpieniach innych. Nie opowiada o sobie. Wspomina jedynie, że modliła się, żeby nie czuć nienawiści. Jest osobą bardzo duchowo dojrzałą.
Nie można powiedzieć tego samego o kobiecie pielęgnującej kwiaty na grobach (Kobieta cmentarna). Dla niej tragedia getta nie ma pełnego wymiaru, gdyż uwierzywszy hitlerowskiej propagandzie, dała się przekonać, że Żydzi nas nienawidzą gorzej niż Niemców   Jednak w obliczu pełnej grozy rzeczywistości akcji likwidacyjnej, której nie sposób było nie dostrzec z drugiej strony muru, i w tej okłamanej, nieszczęsnej istocie budzi się wrażliwość. To także przecież ludzie, więc ich człowiek żałuje - te słowa świadczą o współczuciu, ale są również okrutne. Kobieta cmentarna sama jest ofiara, choć o tym nie wie. Ale jej relacja świadczy o tym, że trudno jest pozostać obojętnym na cierpienie innych, kimkolwiek by byli:
Ci, którzy opowiadają o swoich cierpieniach, są powściągliwi. Czasem stwierdzaja, jak Dwojra zielona, że chcieli przeżyć, żeby dać świadectwo prawdzie: Niech świat o tym wie, co oni robili. To, o czym opowiadają ocaleni, często nieskładnie, cichym głosem, budzi przerażenie. Samo mówienie o tym jest bólem, dlatego świadkowie zdarzeń z trudem szukają właściwych słów, zwlekają z ujawnieniem niektórych szczegółów. Ich świat był inny niż nasz; w tym świecie śmierć i cierpienie to rzeczy zwyczajne i oczywiste, tak oczywiste, że stały się elementem dziecięcych zabaw.